Witajcie,
Zarejestrowałam się tutaj specjalnie,aby opisac swoją historię,ponieważ wiem,że ulży mi bardziej otwierając się na obce osoby,niż gdybym miała rozmawiać ze znajomymi,którzy nie zdają sobie sprawy ze skali problemu. Mój chłopak jest alkoholikiem...
Chodzi na terapię,ostatnio nie pił 3 miesiące,aż do poniedziałku...Bardzo go cos zdenerwowało,zaczął pić wódkę,od tej pory nie trzeźwieje.Dzisiaj przyszłam do niego na chwilę,płakał,klękał,mówił,że on nie chce pić,że to dla niego trudne,nie potrafi sobie poradzić ale bardzo chce..Tłumaczę mu,że go bardzo kocham i nie chcę żeby pił aż umrze,staram się nie popadać we współuzależnienie,ale serce mi pęka kiedy widzę jego łzy..On naprawde chce się zmienić,wiem,że ma ogromny problem i on zdaje sobie z tego sprawę,ale ja już nie wiem co mam robić...Namawiac go,żeby się zaszył?Można to w ogóle jeszcze zrobić? On bardzo chce z tego wyjść a ja nie wiem co zrobić i jak się zachować.
1 2014-03-11 22:24:15 Ostatnio edytowany przez kasjana1 (2014-03-11 22:51:20)
Podobne tematy
A moze zaklad zamkniety na takie uzależnienia ? Mój kolega byl tam hm gdzieś okolo 2 miesięcy - nie pije pd poltora roku.
Kasjana teraz nie robić nic tylko zostawić go z tym piciem
Jak już mu przejdzie ciag to wspomnieć o leczeniu zamkniętym. Wszywka jest bardzo ryzykowna bo może się skończyć tak że zapije będąc na wszywce , bo znowu go coś zdenerwuje. Na jaką terapię chodził i dlaczego?
Leczenia uzależnień,od dłuższego czasu nie pił wcale,teraz go coś tak zdenerwowało i nie może sobie dać rady...Wiem,że ważne jest to,że zdaje sobie sprawę ze skali problemu i chce z tego wyjść,ale boje się,że to się bedzie powtarzało..
Kasjana jeśli on pije bo go coś wkurzy to tego nie przeskoczysz chyba że na terapii naucza go jak radzić sobie z emocjami. Trzy mc nie picia to tak naprawdę nic, wtedy przychodzi pierwszy większy kryzys i ludzie wracają do nałogu. Co to znaczy terapia leczenia uzależnień? Indywidualne, grupowa, raz na tydzień dwa? Naprawdę jak już przestanie pić namow go na zamknięta a do tej pory nie rób nic, im niżej poleci tym lepiej
Tzn wcześniej też go wiele rzeczy wkurzało i sobie jakoś radził,teraz tak się stało...Chodzi na indywidualną terapię. Jestem załamana.
Jakoś sobie radził bo się wstrzymywał a teraz pękł.
Będę powtarzać jak mantre, o ile się tylko da terapia zamknięta. Nie mieszkacie razem prawda?
Nie mieszkamy. Uważam,że ja też potrzebuje terapii,bo sobię nie mogę poradzić,oboje psychicznie nie możemy wytrzymać,a chce z nim być,oboje walczymy o to na co dzień
a ja nie wiem co zrobić i jak się zachować.
wiać jak najdalej
Kasjana jeśli chcesz z nim być to idź najpierw na terapię, wybierz się do Al anon żebyś miała jasny obraz tego na co się piszesz.
kasjana1 napisał/a:a ja nie wiem co zrobić i jak się zachować.
wiać jak najdalej
A ja jednak uważam,że są inne rozwiązania jeśli obie strony się kochają.
pitagoras napisał/a:kasjana1 napisał/a:a ja nie wiem co zrobić i jak się zachować.
wiać jak najdalej
A ja jednak uważam,że są inne rozwiązania jeśli obie strony się kochają.
Owszem ale czasem rozwiązanie proponowane przez Pitagorasa jest najsluszniejsze.
13 2014-03-12 00:11:42 Ostatnio edytowany przez kasjana1 (2014-03-12 00:15:03)
Ja mu naprawdę wierzę,że mu cięzko.Dlatego chce żeby miał moje wsparcie.Kocham go,tylko nie wiem jak mu je dać.Biorę pod uwagę to,że to choroba jak każda inna. Też chorowałam,miałam nerwicę lękową,płakałam,unikałam go,robiłam sceny,awantury,byłam bliska zamobójstwa,a jednak ciągle był ze mną,co bardzo mi pomogło. A również miałam dobre dni,miesiące,a później coś we mnie pękało.Ja go naprawdę rozumiem,nie robię mu awantur,staram się pomagać wyjśc z tego jak mogę.
staram się pomagać wyjśc z tego jak mogę.
Niewiele możesz.A w zachowaniu Twojego chłopaka jest 90% aktorstwa nastawionego na branie Cię na litość.
Bajania w ''wsparciu'' możesz sobie darować.
Alkoholizm to jest choroba, ale nie ''jak każda inna''.Zapada się na nią na własne życzenie, i trwa w niej również na własne życzenie, szukając winnych i powodów wokół.
''Coś go zdenerwowało''.Ojej, jaka szkoda.Wredne ''coś''- każe mu chlać, ale on nie chce, przymusza się.
Póki co Ty mu nie pomagasz, tylko przeszkadzasz.Chcesz pomóc realnie- zostaw go.
Znasz zasadę-alkoholik musi stracić wszystko, tylko wtedy może coś drgnąć.
Ja mu naprawdę wierzę,że mu cięzko.Dlatego chce żeby miał moje wsparcie.Kocham go,tylko nie wiem jak mu je dać.Biorę pod uwagę to,że to choroba jak każda inna. Też chorowałam,miałam nerwicę lękową,płakałam,unikałam go,robiłam sceny,awantury,byłam bliska zamobójstwa,a jednak ciągle był ze mną,co bardzo mi pomogło. A również miałam dobre dni,miesiące,a później coś we mnie pękało.Ja go naprawdę rozumiem,nie robię mu awantur,staram się pomagać wyjśc z tego jak mogę.
Ty nie masz go rozumieć, wierzyć mu ( nigdy nie wierz alkoholikowi ), wspierać go, i to nie jest choroba jak każda inna.
Pitagoras nikt na własne życzenie alkoholikiem nie zostaje. No i alkoholik wcale nie musi stracić wszystkiego by się coś ruszyło. Tylko sięgnąć dna, każdy ma dno w innym miejscu.
Pitagoras ma trochę racji, bo faktycznie alkoholik musi być przyparty do muru, by zacząć się leczyć. Dobrym rozwiązaniem jest ultimatum, że albo pójdzie na odwyk zamknięty i wytrwa w niepiciu, albo związek jest historią. Niestety, inaczej alkoholik tylko obiecuje poprawę, kaja się, płacze, ale tak naprawdę nic ze sobą nie robi, bo nie musi, bo niczego nie traci.
Jesteś współuzależniona. Związek z alkoholikiem to nic dobrego, jego zawsze będzie ciągnęło do picia. Sama chyba nie wiesz na co się piszesz, chcąc z nim zostać. To będzie piekło dla ciebie i dla twojej przyszłej rodziny (nie daj boże. Najgorszemu wrogowi nie życzę ojca/męża alkoholika). Alkoholicy to kłamcy i manipulanci. On potrzebuje kubła zimnej wody, a nie kobiety którą będzie mógł wykorzystywać. Odejdź od niego. Radzę ci to jako córka kobiety, która żyła w piekle przez siedem lat, bo też wierzyła naiwnie "on się zmieni". I się zmienił. Zaczął ją lać, złamał jej nos, ciągle chodziła pobita. A na początku też był kochany, tylko pił za dużo.
Obiecał,że dziś będzie trzeźwy i był.Przyjechałam do niego i rozmawialiśmy,powiedziałam,że jeśli on się nie odda na leczenie,nie ma mowy o kontynuowaniu związku i że jeśli tak będzie dalej,to skończy leżąc we własnych wymiocinach pod sklepem a znajomi będą go omijać szerokim łukiem. Zadzwonił od razu do ośrodka,oddaje się na leczenie,jego pani psycholog obiecała,że mu pomoże załatwić to wszystko. Chce podpisać krucjatę,bo jest wierzący i twierdzi,że mu to bardzo pomoże.
POMOCY : ( Kilka dni temu odszedł ode mnie chłopak..Bardzo tęsknię,a TELEFON milczy. Ostatnio pił,2 dni. Dałam mu szansę,było naprawdę super,pisał,że mnie kocha,zostałam na noc,śniadania do łóżka itd... Rano wracając do domu zauważyłam,że mam jego telefon w torebce,całkiem przypadkowo..Postanowiłam,że sprawdzę,czy to co mówi,jest prawdą,czy może przed kolegami jest inny. Nie myliłam się,gdy się pokłóciliśmy,albo był pijany,pisał różne rzeczy o innych dziewczynach,a na co dzień,mówił mi o nich źle.. Dodam,że to były wydarzenia z przeszłości,przeczytałam stare rozmowy,które mamy za sobą dawno
Wykrzyczałam mu to a on odszedł. Zostawił mnie zapłakaną i poszedł do domu.Powiedział,że chce przerwy.Ale ja głupia napisałam jednego smsa,potem drugiego, napisał mi dobranoc,na drugi dzień miłego dnia. Kazał się nie stresować,pisał,że wszystko ok..
A ja nadal mu trułam,zamiast dać ochłonąć. Wczoraj dowiedziałam się,że on nie chce do mnie wracać.. A ja bardzo chciałabym to naprawić i mu pokazać,że będzie dobrze,że może być idealnie. Co ja mam zrobić? Nie radzę sobie kompletnie. Byliśmy razem 2,5 roku
O dwa i pół roku za długo, zapomnij o nim bo tylko sobie życie zmarnujesz.
kasjana1 powiesiłbym Cie za jaja gdybyś je miała
O co Ty skomlesz? Z alkoholikiem będzie idealnie? Ty sie zmienisz dla niego?
Kolejny raz widać kobieta która przyszła się X czasu wyżalić, ale decyzji nie podejmie i bedzie liczyła na zmiany do konca żywota. Ciesz sie, że zerwał. Wspomnisz te słowa, jeśli nie wrócisz do niego lub jego kopii...
Wyjdziesz z tego nałogu, tylko musisz być sama i pewnie podjąć się terapii, bo jestes współuzalezniona i bedzie Ci sie tęskniło do mezczyzn z problemami.
Hej.
Zgodzę się z Tobą thepass. Dziewczyna jest współuzależniona, ani on nie zmieni się dla niej ani ona dla niego. często popełniamy właśnie te same błędy... Życie...
Znam co prawda byłych alkoholików i świetnie sobie radzą. To wymaga silnej woli, nikt nie zmusi do zmiany.
Tęsknie za nim...Chcę,żeby było dobrze. On miał się zapisać na leczenie,ale ja to wszystko popsułam
Tęsknie za nim...Chcę,żeby było dobrze. On miał się zapisać na leczenie,ale ja to wszystko popsułam
Heh.. dziewczyno! nie wierzę w to co czytam to jakiś żart???? Opamiętaj się, alkoholik i manipulant ten Twój chłopak no ale co tam grunt masz poczucie miłości i tego że przez Ciebie on nie zapisał się na leczenie, za chwilę dojdzie przekonanie że to przez Ciebie on pije bo go denerwujesz. Jednym słowem współczuje Ci i nie rozumiem jak można być tak dziecinnie naiwną są przecież jakieś granice.
A teraz płacz i jęcz bo Pan i Władca znów manipuluje Tobą jak może
25 2014-07-24 13:32:53 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2014-07-24 13:34:20)
Nic nie popsulas, jesli ma sie zapisac na leczenie to sie zapisze niezaleznie od tego co ty zrobisz, gorzej ze ty nic nie zrobilas przez ten czas z swoim problemem, i taki tego skutek.
jesli naprawde nie chce do Ciebie wracac to sie tylko z tego ciesz.
Z doświadczenia wiem, że tylko podjęcie leczenia i szczerość w związku może naprawdę pomóc.
Nic nie popsulas, jesli ma sie zapisac na leczenie to sie zapisze niezaleznie od tego co ty zrobisz, gorzej ze ty nic nie zrobilas przez ten czas z swoim problemem, i taki tego skutek.
jesli naprawde nie chce do Ciebie wracac to sie tylko z tego ciesz.
On nie pije odkąd nie jesteśmy razem...chodzi do pracy na cały dzień,mój przyjaciel to także jego dobry kolega i mówił mi,że on teraz nie pije nawet jak wychodzi z kolegami
Jozefina napisał/a:Nic nie popsulas, jesli ma sie zapisac na leczenie to sie zapisze niezaleznie od tego co ty zrobisz, gorzej ze ty nic nie zrobilas przez ten czas z swoim problemem, i taki tego skutek.
jesli naprawde nie chce do Ciebie wracac to sie tylko z tego ciesz.On nie pije odkąd nie jesteśmy razem...chodzi do pracy na cały dzień,mój przyjaciel to także jego dobry kolega i mówił mi,że on teraz nie pije nawet jak wychodzi z kolegami
Probuje zrozumiec jakie znaczenie ma to dla Ciebie? Co w zwiazku z tym czujesz?
Kasjana1 ty się obudź, bo chodzisz jak obłąkana. Alkocholik , weź sobie daruj tego gościa. Po prostu prostak , jeśli nie szkoda ci życia to ganiaj za nim jak ciele , tak czy tak cię kopnie.
On nie pije odkąd nie jesteśmy razem...chodzi do pracy na cały dzień,mój przyjaciel to także jego dobry kolega i mówił mi,że on teraz nie pije nawet jak wychodzi z kolegami
Kochana
Chyba właśnie sama sobie odpowiedziałaś - chłopak nie pije, od kiedy nie jesteście razem... Czy to Ci nic nie mówi?