Dzień dobry
. Do konkretu. z Czarkiem Byliśmy ze sobą ponad 3 lata. Przestaliśmy ze sobą rozmawiać, moje fochy jego brak zainteresowania i tak jakoś się posypało. Definitywnie - Zrobił coś po czym kazałam mu się wyprowadzić, że to koniec. Wyprowadził się. Było kilka dni milczenia. Przez pół roku, odzywał się do mnie, co tydzień, dwa... spotykaliśmy się ale tak naprawdę tylko wieczorami, w ciągu dnia nie było ani czasu z mojej strony ani z jego. Rozmowa była nijaka, zadawałam pytania to z jgo strony "nie wiem". Przez ten czas spotykając się ze mną grał w coś za moim plecami, jakieś romanse na fb, obgadywanie mnie, mówienie o mnie źle itd. Wiem to, bo widziałam.... Później poznałam faceta, Jacka, po 7 miesiącach "samotności" związek trwał krótko, a nawet nie wiem czy się zaczął, doszło tylko do buziaków. Ex-Czarek, Wiedział, że z kimś byłam/kręciłam. To zaczął się jakoś też interesować przez ten czas mną ( czyżby chciał namieszać w moim nowym związku? żebym dała się sprowokować i pójść z nim do łóżka? na szczescie do niczego nie doszlo ) ale i tak, po 2 miesiącach tzw "flirtu" uznałam, że to nie jest to, z Jackiem rozeszliśmy się w zgodzie, bo on też tego "nie czuł" sam był po maskrycznych przejściach......i mimo złego co mi zrobił ex-Czarek, coś do niego czuje...prosiłam o spotkania, rozmowy..ten mnie olewał. Proponowałam wielokrotnie obiad, piwo, wyjście czy też kupiłam bilet na koncert, cały czas szukałam kontaktu. Ten mnie olewał.Pisałam do niego sms, odpisywał po kilku godzinach albo dniach...i to tak trwało 3 miesiące... Koncert, który był niespodziewajką....pojechalam do niego, dałam mu te bilety....koncert... na który czekałam dwa miesiące z nadzieją, że ze mną pójdzie, poszedł z kimś innymi. Kasy do dziś nie otrzymałam, ale to nie ważne. Niespodziewajka to niespodziewajka, tylko trochę nie tak miało być..... Zadzwoniłam do niego w dniu koncertu, nie odebrał, napisałam sms "idziemy? " nie odpisał, po koncercie z wielkim bólem zadzwoniłam i zapytałam, "dlaczego razem nie poszliśmy, że chciałam" a on na to "ale ja z Toba nie" na co ja "a żebym wiedziała ze taki pupek jesteś to nie dawałabym Ci tych biletów i mądrzej bym je wykorzystała". Ja starałam się coś naprawić, zrozumiałam swoje błędy i starałam się. Teraz chodzi, zadowolony, a jak mnie widzi, to wysyła taki wzrok jakby "i dobrze Ci tak". Reasumując wszystkie jego czyny...olewanie, nie szanowanie, śmiechy za plecami, oczernianie. a czy to nie jest przypadkiem zemsta z jego strony? Co o tym myśleć? Jak postawić go do pionu. Jak wyjść z tego z twarzą? Jak pokazać, że to co robi już mnie nie rusza, nie piszcie o olewaniu, bo to na niego nie działa...
Podobne tematy
2 2014-03-10 20:29:13 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-10 20:29:50)
Po prostu nie zwracaj na niego uwagi. Koleś nie jest wart niczego. Jak można swojego partnera obgadywać, wyśmiewać się z niego, to tylko źle o nim świadczy, żałosne, nie zawracaj sobie nim nawet głowy bo szkoda czasu.
Dzień dobry
. Do konkretu. z Czarkiem Byliśmy ze sobą ponad 3 lata. Przestaliśmy ze sobą rozmawiać, moje fochy jego brak zainteresowania i tak jakoś się posypało. Definitywnie - Zrobił coś po czym kazałam mu się wyprowadzić, że to koniec. Wyprowadził się. Było kilka dni milczenia. Przez pół roku, odzywał się do mnie, co tydzień, dwa... spotykaliśmy się ale tak naprawdę tylko wieczorami, w ciągu dnia nie było ani czasu z mojej strony ani z jego. Rozmowa była nijaka, zadawałam pytania to z jgo strony "nie wiem". Przez ten czas spotykając się ze mną grał w coś za moim plecami, jakieś romanse na fb, obgadywanie mnie, mówienie o mnie źle itd. Wiem to, bo widziałam.... Później poznałam faceta, Jacka, po 7 miesiącach "samotności" związek trwał krótko, a nawet nie wiem czy się zaczął, doszło tylko do buziaków. Ex-Czarek, Wiedział, że z kimś byłam/kręciłam. To zaczął się jakoś też interesować przez ten czas mną ( czyżby chciał namieszać w moim nowym związku? żebym dała się sprowokować i pójść z nim do łóżka? na szczescie do niczego nie doszlo ) ale i tak, po 2 miesiącach tzw "flirtu" uznałam, że to nie jest to, z Jackiem rozeszliśmy się w zgodzie, bo on też tego "nie czuł" sam był po maskrycznych przejściach......i mimo złego co mi zrobił ex-Czarek, coś do niego czuje...prosiłam o spotkania, rozmowy..ten mnie olewał. Proponowałam wielokrotnie obiad, piwo, wyjście czy też kupiłam bilet na koncert, cały czas szukałam kontaktu. Ten mnie olewał.Pisałam do niego sms, odpisywał po kilku godzinach albo dniach...i to tak trwało 3 miesiące... Koncert, który był niespodziewajką....pojechalam do niego, dałam mu te bilety....koncert... na który czekałam dwa miesiące z nadzieją, że ze mną pójdzie, poszedł z kimś innymi. Kasy do dziś nie otrzymałam, ale to nie ważne. Niespodziewajka to niespodziewajka, tylko trochę nie tak miało być..... Zadzwoniłam do niego w dniu koncertu, nie odebrał, napisałam sms "idziemy? " nie odpisał, po koncercie z wielkim bólem zadzwoniłam i zapytałam, "dlaczego razem nie poszliśmy, że chciałam" a on na to "ale ja z Toba nie" na co ja "a żebym wiedziała ze taki pupek jesteś to nie dawałabym Ci tych biletów i mądrzej bym je wykorzystała". Ja starałam się coś naprawić, zrozumiałam swoje błędy i starałam się. Teraz chodzi, zadowolony, a jak mnie widzi, to wysyła taki wzrok jakby "i dobrze Ci tak". Reasumując wszystkie jego czyny...olewanie, nie szanowanie, śmiechy za plecami, oczernianie. a czy to nie jest przypadkiem zemsta z jego strony? Co o tym myśleć? Jak postawić go do pionu. Jak wyjść z tego z twarzą? Jak pokazać, że to co robi już mnie nie rusza, nie piszcie o olewaniu, bo to na niego nie działa...
Ale co innego mądrego możesz zrobić? Już wystarczająco się skompromitowałaś. Żeby coś z tego było muszą chcieć dwie osoby, a on daje wyraźne znaki, że nie chce. Zdecyduj czy chcesz wyjśc z sytuacji z twarzą czy się odegrać. Jesli z twarzą to po prostu olej i nie ośmieszaj się bardziej.