Czuję się niedoceniana - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Czuję się niedoceniana

Pracuję w obecnej firmie ponad 3 lata. Jest to moja pierwsza praca na poważnie. Jako że firma jest mała pracuję sama. Praca jest typowo biurowa jednak jak widać istotna. 4 miesiące temu miałam spięcie z szefową. Nie interesuje się ona pracą w biurze a jedynie tym ile "zarobi". Zapomniała o pewnym terminie i to na mnie wyładowała złość. Zrobiła mi awanturę przy świadku taką że po jej wyjściu ja się najzwyczajniej w świecie popłakałam. Zawsze wszystko miała zrobione na czas. Większości rzeczy nikt mi nie tłumaczył tylko sama szukałam rozwiązań. Poprzednia pracownica wytłumaczyła mi wszystko pobieżnie, ale wiadomo kiedy nadchodzą nowe problemy trzeba umieć sobie radzić. Więc zawsze sobie radziłam. Tą sprawą, o którą była awantura zajmowało się co roku szefostwo, a w tamtym roku jak widać nagle - nie informując mnie o tym - leżało to w moich kompetencjach. Szefowa powiedziała m.in. "ty tu nie masz nic do roboty a o takiej rzeczy zapomniałaś". Zabolało. Zostawałam po godzinach, byłam na każde zawołanie nawet jak trzeba było w nocy przyjechać do biura (księgowa ma zwyczaj przyjeżdżać raz w tygodniu koło godziny 21), o urlop musiałam prosić z wyprzedzeniem i to nie kilka dni, ale 1 ewentualnie 2 dni, bo jestem "potrzebna" na miejscu. Robię wszystko co trzeba nawet kurcze sprzątanie w szatniach pracowników czy zajmowanie się wnuczkami szefowej i co? Pracuje za minimalną krajową i nigdy się nie upominałam o podwyżkę mimo, że znajomi pracujący na takim samym stanowisku jak ja wybałuszali oczy jak mówiłam ile zarabiam. Po tym wszystkim złożyłam wypowiedzenie. I tu - szefowa stwierdziła że jestem honorowa i obrażalska i że za bardzo biorę wszystko do siebie że we wszystkich firmach tak jest a ja przeżywam jak małe dziecko. Potem chyba przemyślała to co się stanie jak ja odejdę i nasłała na mnie swojego syna żeby mnie przekonał żebym została. Nagle stałam się niezbędna? Skoro "nic nie mam do roboty" ? Wygrały względy finansowe. Trzeba szanować pracę w dzisiejszych czasach, a mnie to że dodatkowo studiuję strasznie obciąża. Zostałam. Jestem osobą spokojną i stosunkowo młodą. Powinnam dać ultimatum o chociaż jakąkolwiek podwyżkę, ale nie potrafię... Moja pensja miała się zmienić jak nabiorę doświadczenia. Tak było powiedziane na początku... A ja nabieram już tego doświadczenia ponad 3 lata... I wciąż za tą samą pensję. Wiem że inni mają gorzej, że są gorzej traktowani lub wcale nie mają pracy. Ale nie mam z kim porozmawiać nawet na temat tego jak się czuję. Jak to jest że jednocześnie dla szefowej ja nic nie robię, a z drugiej strony jestem niezbędna? Skoro jestem niezbędna to chyba należy mi się szacunek i jakaś forma docenienie tego że daję z siebie wszystko... Chce mi się śmiać kiedy szefowa skarży się że interes nie idzie i mało zarabia, a na drugi dzień kupuje nowy samochód.. Mnie się skarży że mało zarabia? No mnie? Która prowadzi jej biuro i dojeżdża do pracy rowerem bo nie stać jej nawet na używany samochód? Ona nie robi nic, siedzi w mieszkaniu i tylko podpisuje przyniesione przeze mnie dokumenty. Ech... Musiałam się wyżalić. Drażni mnie już to wszystko...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czuję się niedoceniana

W naturze mam to, że udzielam rad, a nie poprzestaję na poklepywaniu po ramieniu i powtarzaniu "Nie martw się, będzie dobrze".
Zatem i tym razem radziłabym Ci, o ile masz na tyle odwagi, pójść do szefowej i zapytać: "To w końcu proszę mi powiedzieć, jestem zbędna czy niezbędna?" i poprosić o podwyżkę. Nie masz nic do stracenia- chciałaś się przecież zwolnić. Zastanów się też jaka podwyżka by Cię satysfakcjonowała i poproś o większą. Całkiem możliwe, że dostaniesz kwotę o którą Ci chodzi.

3

Odp: Czuję się niedoceniana

Też tak uważam kobiety często za nisko się cenią, boją się postawić a to jest duży błąd. Pamiętaj dziewczyno odwaga procentuje smile

Traktuj innych tak jak byś chciał żeby ciebie traktowano.

4

Odp: Czuję się niedoceniana
anias90 napisał/a:

przeżywam jak małe dziecko..

Racja.
Ani nic nie robisz, ani nie jesteś niezbędna.Rzeczywiście zbyt poważnie traktujesz każde słowo.
Możesz normalnie zagadać o podwyżce i pewnie jej nie dostać, albo zagrać wyżej: złożyć wypowiedzenie z blefem że masz lepiej płatną propozycję i zobaczyć co będzie.

5

Odp: Czuję się niedoceniana

pitagoras racja biorę wszystko do siebie. I biorę na poważnie to co ktoś do mnie mówi. A jeśli mówi do mnie w ten sposób jak moja szefowa wtedy mówiła do mnie to się jednak przeżywa.

Nie da się w kilku słowach opisać całej sytuacji. Ona mi groziła zwolnieniem. I zrzuciła na mnie winę za coś o czym ona zapomniała. I to przy stażystce. Takie rzeczy załatwia się na osobności. Mogła powiedzieć Ania zostań po pracy musimy porozmawiać. Powiedzieć jak człowiek, że to i to jest źle że ma się zmienić. Ja bym przyjęła to na klatę. Ale nie. Ona na mnie naskoczyła. Zaczęła krzyczeć, że ja nie wiadomo po co tu przychodzę bo nic nie robię. Mój Boże... to mnie jest tak ciężko zawsze wziąć wolne bo tyle jest do zrobienia a ona mi wypomina takie rzeczy i grozi zwolnieniem? Jestem honorowa. I nie znoszę hipokryzji. Bo po tygodniu od złożenia mojego wypowiedzenia nagle każde z jej dzieci przychodziło i mnie prosiło żebym się nie wygłupiała i nie odchodziła. Mieli stażystkę, a raczej ja miałam, więc mogłam ją przyuczyć do tego "nic nie robienia" i odejść. Ale nie. Oni chcieli mnie. I może przeżywam jak dziecko, ale prawo wyżalić się też mam. Podwyżki nie dostanę na pewno. Brakuje mi odwagi żeby się odezwać. Czekam tylko na zakończenie szkoły i zamierzam zmienić otoczenie. Jak tylko zgodziłam się zostać szefowa zaczęła mnie słodko i milusio traktować tak jakby się nic nie zdarzyło. Jeszcze mówić do mnie "serduszko" "słoneczko". Jak mnie to drażni. Bo pokazała już na co ją stać jak zjechała mnie od góry do dołu. A tu nagle zmiana frontu żebym tylko nie odeszła...


Przepraszam bo rzeczywiście może się wydawać, że wyolbrzymiam całą sytuacją. Tylko to jest moje życie i czasem takie sprawy potem zaważą nie tylko na mojej samoocenie, ale też na przyszłej pracy. Chciałam się wygadać i poznać opinię innych. To teraz mam wink

6

Odp: Czuję się niedoceniana

Tylko pomyśl, czy nie warto czegoś zmienić. Samo "wygadanie" Tobie może i przyniesie chwilową ulgę, ale w Twoim życiu nie zmieni nic.

7

Odp: Czuję się niedoceniana

Anias90, również uważam że powinnaś jak najszybciej porozmawiać o podwyżce, szczególnie póki szefowa jest "milusia", po tym jak chciałaś odejść - później może mniej przychylnie spojrzeć na tą kwestię. Nie pozwól się w dalszym ciągu tak wykorzystywać, po 3 latach sumiennej pracy należy się podwyżka, a że sama się nie upominasz, szefowa z tego korzysta.
Przygotuj się dobrze do tej rozmowy, będziesz potrzebowała konkretnych argumentów (w sumie wile z nich wymieniłaś już tu na forum), że miałaś obiecaną podwyżkę jak nabierzesz doświadczenia, że jesteś dyspozycyjna, pracowita itp, że sama musisz sobie radzić z wieloma obowiązkami, nowymi problemami , z resztą sama dobrze wiesz jakie są Twoja najmocniejsze strony jako pracownika, teraz musisz tylko powiedzieć to głośno.

Życzę odwagi, wiem że łatwiej powiedzieć niż wprowadzić w życie, ale swojego czasu miałam bardzo podobną specyfikę pracy i niestety nikt sam z siebie by mnie nie docenił gdybym sama nie wywalczyła sobie podwyżki, awansu.

8

Odp: Czuję się niedoceniana
kluszczanka napisał/a:

po 3 latach sumiennej pracy należy się podwyżka

''należy się''- taaaak.....cudna retoryka!
Aniu, bez urazy, ale aktualne zachowanie szefowej raczej nie ma wiele wspólnego z Twoją niezastąpionością, tylko z tym że jej głupio za tamtą zjebkę.To takie niewerbalne ''przepraszam''.
A w temacie ew. podwyżki proponuję nawiązać kontakt z rzeczywistością: jeśli może znaleźć kogoś, kto będzie wykonywał tę robotę za takie pieniądze jak Ty teraz- to znajdzie, bo bez sensu byłoby płacić więcej za coś, co można mieć za mniej.Jeśli przeszkolenie nowego pracownika byłoby uciążliwe i kosztowne- da podwyżkę Tobie.Prosta, logiczna kalkulacja- tu nie ma miejsca na sentymentalne bzdety, albo ''że się należy''.Piszę to jako człowiek zatrudniający pracowników.Płaci się za realnie wykonaną robotę, a nie emocjonalny wkład w firmę, dobre chęci itp. dyrdymały.
Gdy pojawia się temat podwyżki, jedyne co rozważam, to ''co mi się będzie bardziej opłacać''.

9

Odp: Czuję się niedoceniana

Hmm... Właśnie dlatego płace w Polsce są jakie są. Pracuje się za takie pieniądze jakie daje szef a nie za takie jakie się powinno.

pitagoras napisałeś że nie płaci się za chęci i dyrdymały. Ja nie chcę pieniędzy za moje chęci. Ja dodałam że jestem dyspozycyjna i zawsze gotowa czy to pomóc w sprawach firmowych czy prywatnych, ale oprócz tego przecież mam masę obowiązków w firmie, które zawsze są wykonane na czas. I nie dość, że miałam swoje zadania to często szefowa przyprowadzała mi do biura wnuki i zostawiała bo ona musi na zakupy i jechała. Potrzeba było sprzątnąć w  warsztacie u pracowników. Po co kogoś zatrudniać do tego jak się każe to zrobić pracownikowi biurowemu i zrobi to bez szemrania za darmo. Jejku chodzi mi o to, że skoro ktoś zleca mi różne zadania, które absolutnie nie są w moich kompetencjach to wypadałoby też odwdzięczyć się chociaż jakąś premią. Chociaż tyle żebym wiedziała że jednak nie jestem zwykłym popychadłem. Skoro Ty płacisz za wykonaną pracę to dlaczego ona nie miałaby tego robić... Mogłaby zatrudnić kogoś innego i owszem. Miała okazję. Były stażystki. Były osoby, które przynosiły CV. Każdej dziękowała i zostawiała mnie bo żadnej z nich nie powierzyłaby biura.  No ale to się pewnie niedługo zmieni.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018