Witam was wszystkich i z góry dziękuję za wszelakie odpowiedzi.
Mam na imię Dominik i w sierpniu skończę dopiero 20 lat.Z moją obecną partnerką znam się z gimnazjum z tej samej klasy.Jest rok młodsza ode mnie gdyż ja w podstawówce przez zrzuconą na mnie winę musiałem powtarzać klasę.Związałem się z nią pod koniec 3 klasy.Wszystko było idealnie.Była ciepła, spotykaliśmy sie często a każda chwila z nią była czymś fascynującym.Mieszkała tylko z tatą gdzie jej mama wyjechała do Belgii do pracy.Gdy ja udałem się do Liceum moja mama wyjechała do Niemczech do rodziny też do pracy.Zamieszkałem u babci.Nie było za wesoło gdyż dziadek jest nałogowym alkoholikiem awanturnikiem i można powiedzieć damsko męskim bokserem.Dziadek chciał zrobić ze mnie taką samą osobe.Chciał bym miał więcej w łapie niż w głowie.Nie udało mu się to dzięki mojej jeszcze wtedy dziewczynie i bliskości przyjaciół ,których mam małą grupkę.Jej tata zmarł na zawał.Były dwa wyjścia ja ide do niej mieszkać albo jej mama ją zabiera do Belgi.Poznałem jej mamę własnie wtedy i wiedziałem że jest to trochę narcystyczna osoba.Wybrałem mieszkanie u niej.Okey.Niby wszystko fajnie.Nasze mamy się zgadały w ten sposób ,że każda będzie przysyłac pieniądze pomagać itp.Jej mama "zakochała" się w swoim szefie który posiada 3 wielkie domy ze 3 osoby i posiada ogólem spory majątek...Lecz ma bardzo dobre serce.Chciał by uszczęsliwić każdego ale głowny motyw jest taki ,że teraz mojej narzeczonej nie brakuje przez to niczego.Ma co chce na skinienie.Ja się później jej oświadczyłem na jej 18 stych urodzinach.Ubrałem się najlepiej jak potrafiłem.Kupiłem pierścionek dosyć drogi a pracowałem więc było mnie stać.Po to by czuła się szczęśliwa.Myślałem ,że będzie tylko lepiej.Jej mama dosyć niedawno wzięła ślub ze swoim dawnym szefem i teraz tworzą dosyć fajny związek.Lecz mój problem polega na tym ,że w domu materialnie jest super lecz nie mentalnie.Duchowo to jest bajzel.Zero zgody.Ja obecnie nie pracuję ponieważ przez wyjazd do mamy szef szefa mnie zwolnił -,- . Ucze się zaocznie ona też.Jak nie pracuję robie za gosposie tylko nie piore i nie gotuję.Agata bo tak ma na imię ma raczej lekkie ambicje i lenia w dupie strasznego.Rozpuszczona jest maksymalnie.W domu nie robi nic a do moich zainteresowań ma wonty.Sama ogląda trudne sprawy ,dlaczego ja.Facebook to jest drugie jej życie .Ja z kolei lubie rysować , wyjść z przyjacielami na piwo, lubie słuchać muzyki nałogowo, i też dużo gram na konsoli czy komputerze.Odrywam się przez to od całego syfu.Kiedyś na rozładowanie nerw rysowałem ostatnio łame tylko ołówki.Jej mamusia przysyła jej np 300 euro na ciuchy na życie na co chce.Dosłownie na co chce.Są to wielkie liczby.Moja z kolei nie ma szczescia do facetów i radzi sobie nie za dobrze.Mieszka tam z moją siostra.Agata twierdzi ,że nie poświęcam jej czasu.Ale jak chce obejrzeć "normalny film" to źle.Usiądź napijemy sie kawy ? Nie.Ona by chciała bym oglądał z nia Trudne Sprawy czy inne tego typu rzeczy.Robi mi fochy o to ,że nie zalajkuję jej zdjęcia.O to ,że gram.O to ,że napiszę do naszej wspólnej znajomej "jak tam u Ciebie".Wszędzie chce ze mną chodzić i robić mi wstyd.Traktuje ludzi przedmiotowo.Nie ma szacunku do ludzi .W dupie ma sam miód.Jej mama twierdzi ,że ona sobie ze mną życie marnuję.Że ona nie ma perspektyw przeze mnie.O wszystko pyta sie mamy.O każdym moim kroku mówi swojej mamie.Ogólem jest tego tyle ,że mógłbym pisać do wieczora.Czy jest z tego jakieś wyjście? Czy jestem na straconej pozycji? Spowrotem uciec do babci ?Czy wyjechać do mamy gdyż kiedyś niechciałem ...