Nałogowi palacze w domu. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

Temat: Nałogowi palacze w domu.

Ok, mieszkam z rodzicami w mieszkaniu. Ogółem jest nas trójka. Problem polega na tym, ich moi rodzice w ogóle nie mają szacunku do moich potrzeb a chodzi dokładniej o papierosy, które cały czas palą w domu. Odkąd skończyłam gimnazjum to wiecznie walczę z rodzicami, aby przestali palić w domu. Jednak każda awantura, którą zrobiłam w domu po prostu umierała śmiercią naturalną. A problem jest naprawdę duży. Oni palą papierosy w całym domu - w pokojach, łazience, kuchni i przedpokoju. Nie mają żadnego poczucia jak w domu śmierdzi... A śmierdzi po prostu wszystko, meble, ubrania, jedzenie a nawet kot. W dodatku im to wcale nie przeszkadza a mnie dusi strasznie ten dym. Każda rozmowa z nimi kończy się tak samo. Nie wiem już co mam robić. Potrzebuje rady bo oni naprawdę tracą granice. Ostatnio poszłam do szkoły, a kiedy wróciłam i otworzyłam drzwi od mieszkania to aż mnie rzuciło do tyłu od tego smrodu. Zapytałam się ich czy im to nie przeszkadza - odpowiedź oczywiście, że nie. Powiedziałam, że niszczą mieszkanie bo w tamtym roku zrobili wielki remont a teraz już wszystko śmierdzi, ściany żółkną. Oni oczywiście twierdzą, że im to nie przeszkadza bo palą za swoje i w swoim mieszkaniu. Tylko mnie to przeszkadza bo nie dość że mnie dusi to jeszcze nie potrafię pozbyć się zapachu papierosów z ubrań. W szkole non stop pytają czy palę bo śmierdzi ode mnie. Wstyd mi jakąkolwiek koleżankę zaprosić do domu, ba nawet listonosza wstyd wpuścić do mieszkania. Nie wiem co mam zrobić, jak się zachować. Z domu się nie wyprowadzę bo nie mam gdzie i jak bo ciągle się uczę. Co mam im powiedzieć i jak przemówić do rozsądku?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Ojej...
Z moim Tatą też tak było,nic nie pomagało...wydawało się ze ze wszystkich rzeczy na Świecie to wybierze faje.   
 
Faje zabrały mi Tate (rak płuc) tęsknie okrutnie i niech by jarał dzień i noc,ale by był.

3

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Stworek, nie przemówisz im do rozsądku. Wnioskuje to po ich argumentach, które zawsze wychodzą dla nich na plus.
Może wstrząs zrobiłby na nich jakieś wrażenie. Może jak ktoś z zewnątrz zwróci na to uwagę, to w końcu się ockną?
Niestety. Nie ma sposobu na to, aby dym nie wsiąkał w ubrania, firany czy ściany.
Jeszcze trochę i rodzice zrobią z waszego mieszkania komorę...

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

4

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Szkoda Twoich nerwów . Staraj się wietrzyć Swój pokój jak najcześciej . Do szafy możesz powkładac zapachy .

5

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Ja tam uwielbiam terapie wstrząsowe wink Zaproś kolegę/koleżankę ale uzgodnij wcześniej, że to będzie wizyta "reżyserowana". Najlepiej jakby oboje rodzice byli w mieszkaniu. Jak już wejdziecie do środka, niech zaproszona osoba ostentacyjnie powie, że się dusi albo nie czuje się najlepiej. Może zacząć kaszleć albo udawać "chrypę". Jak już rodzice zauważą sytuację może powiedzieć "Jak Ty tu możesz mieszkać" albo "Czuję się bardzo źle". W sytuacji gdy rodzice to wszystko zlekceważą, oddaj ich do domu starców (o ile dożyją). Pozdrawiam wink

6

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Problem właśnie w tym, że parę osób zwróciło im na to uwagę. Szczególnie rodzina i ich znajomi. Babcie, ciotki a nawet moja własna siostra jednak oni odbierali to jako tylko i wyłącznie czepianie się bez powodu. A najgorsze jest to, że sama jestem chora i mam osłabienie mięśni oddechowych, a babcia ma już chore całe płuca a oni żadnych granic, przy mnie i przy niej palą po kilka fajer mimo, że ona zwraca im uwagę na to. Nawet w jej własnym domu nie mają za grosz szacunku i sięgają po papierosy. Kiedyś zapytałam matki czy jej nie przeszkadza, że śmierdzi papierosami a ona stwierdziła, że od niej nikt nic nie czuje. No, litości a dzień wcześniej mówiła, że poszła do sklepu i po chwili poczuła, że jej kurtka tam śmierdzi, aż sama nie mogła wytrzymać...  a komorę gazową już mam w domu. Raz jak przyszłam ze szkoły to w domu tyle dymu, ze nic nie było widać. Myślałam nawet żeby zgłosić tą sytuację do mopsu bo oni naprawdę sami robią mi krzywdę.

7

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Stworek, mops to ostateczność.
Jeżeli mieszkacie u babci to może jakoś ich nastraszyć, że jeśli nie przestaną kopcić w całym mieszkaniu to ona ich wyrzuci?

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

8

Odp: Nałogowi palacze w domu.
paul napisał/a:

Ja tam uwielbiam terapie wstrząsowe wink Zaproś kolegę/koleżankę ale uzgodnij wcześniej, że to będzie wizyta "reżyserowana". Najlepiej jakby oboje rodzice byli w mieszkaniu. Jak już wejdziecie do środka, niech zaproszona osoba ostentacyjnie powie, że się dusi albo nie czuje się najlepiej. Może zacząć kaszleć albo udawać "chrypę". Jak już rodzice zauważą sytuację może powiedzieć "Jak Ty tu możesz mieszkać" albo "Czuję się bardzo źle". W sytuacji gdy rodzice to wszystko zlekceważą, oddaj ich do domu starców (o ile dożyją). Pozdrawiam wink

hahaha na to bym nie wpadla, fajny pomysł acz troche ryzykowny

9

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Wypowiem się z perspektywy jedynej palącej wśród najbliższej rodziny.

Nie wyobrażam sobie, żebym u kogoś, kto nie pali i mu to przeszkadza, paliła jak u siebie. Jak jestem u mamy, palę tylko u siebie w pokoju, okno całą dobę otwarte na oścież, a ja wychylona do połowy i ręka wystawiona tak, żeby nic prawie nie wlatywało do środka. U babci tak samo. Czuć tylko w moim pokoju, w mieszkaniu w ogóle - rodzina wcale nie pali i nie czuje dymu, więc to nie jest osąd spaczonego węchu palącej. ;p U ciotek i całej reszty nie palę w ogóle, ubieram się i wychodzę.

Inna sprawa to własne mieszkanie. Jednym z powodów, dla których uwielbiam mieszkać osobno jest właśnie to, że mogę swobodnie palić. Kiedy mieszkałam z niepalącym kolegą w pokoju, paliłam tylko w kuchni. Kiedy mieszkałam z niepalącymi koleżankami, paliłam tylko u siebie w pokoju. Teraz znowu mieszkam z tym znajomym, on zaczyna palić, ale dalej dym mu przeszkadza - palimy w kuchni albo u mnie w pokoju. Nie możesz więc porozmawiać z rodzicami, żeby palili tylko w jednym/dwóch pomieszczeniach? Jeśli ktoś zażądałby, żebym w moim własnym mieszkaniu nie paliła w ogóle, to niestety, ale bym się nie zgodziła, natomiast jakiś kompromis? Czemu nie, nie muszę biegać po całej chałupie z fajką w zębach. Tak samo jak przychodzą niepalący goście - wietrzę wszystko dużo wcześniej i palę tylko w kuchni. Jednak bez przesady, żebym u siebie musiała całkiem z tego zrezygnować.

Przeczytałam jeszcze ze zgrozą, że palą przy chorej babci u niej w mieszkaniu. Na jej miejscu po prostu bym zabroniła. To akurat jest dla mnie niedopuszczalne. Choroba + są w gościach (tak zrozumiałam). Po prostu nie traktowałabym palenia jako coś, co mi przysługuje zawsze i wszędzie, bo ktoś może sobie tego nie życzyć, ale też nie jak coś, czego mi nie wolno nawet we własnym domu.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

10 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-03-10 13:31:20)

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Musze Cie zmartwić droga autorko sad
Sytuacja się zmieni dopiero jak pójdziesz na swoje.
Ten typ ludzi jest niereformowalny.
Ja miałam to samo. Przez 22 lata mojego życia, które spędziłam w moim domu rodzinnym, byłam z rodzeństwem regularnie zadymiana i podtruwana.
Palili wszędzie gdzie się dało, pokój gościnny, kuchnia, wc..
Na nasz bunt reagowali słowami...przecież w waszych pokojach nie palimy. jesteśmy u siebie.....Nie muszę Ci mówić, ze na 65 m kwadratowych nie ma szans, żeby dym nie nie wgryzł w każdy zakamarek mieszkania.
Śmierdziałam strasznie....ciuchy, włosy, skóra...nie ważne, ze regularnie wszystko było prane, ja wiecznie myłam włosy..szok.
Ciągle choroby górnych dróg oddechowych...mama nawet w ciąży paliła.

Odetchnęłam jak się z domu wyprowadziłam...do teraz jestem wrogiem palenia
Szkoda gadać...

11

Odp: Nałogowi palacze w domu.

monika naszczescie dzisiaj jest moda na palenie na dworzu.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

12 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-03-10 12:00:06)

Odp: Nałogowi palacze w domu.
nokiaaa napisał/a:

monika naszczescie dzisiaj jest moda na palenie na dworzu.

Może wśród młodszego pokolenia, bo moja matka kopci nawet latem we własnej sypialni.
Ona jest u siebie, to nie będzie robiła nic wbrew sobie...to jej argument. Jak ją odwiedzamy z dzieciakami, to jest ciężko nieszczęśliwa, że nie pozwalamy jej z braćmi palić przy naszych dzieciach...w jej własnym przecież domu.
Ale postawiliśmy jej warunek....jeśli chce widywać wnuki, musi się czasem  poświęcić.

13

Odp: Nałogowi palacze w domu.

jezu jaka to glupota:(
jak mnie to wkurza.
a na balkon nie łaska? rozumiem zima, północ, obudzi sie i nie zejdzie z 4pietra a balkon zawalony śniegiem, to idzie do okna,albo kibla

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

14

Odp: Nałogowi palacze w domu.
Eileen napisał/a:

Przeczytałam jeszcze ze zgrozą, że palą przy chorej babci u niej w mieszkaniu. Na jej miejscu po prostu bym zabroniła. To akurat jest dla mnie niedopuszczalne. Choroba + są w gościach (tak zrozumiałam). Po prostu nie traktowałabym palenia jako coś, co mi przysługuje zawsze i wszędzie, bo ktoś może sobie tego nie życzyć, ale też nie jak coś, czego mi nie wolno nawet we własnym domu.

Dobrze zrozumiałaś, że palą u niej w domu kiedy są w gości. Mówiła im mnóstwo razy żeby nie palili, a oni sobie otwierali okno i twierdzili, że się wywietrzy.
Nawet jak są w święta czy to wigilia czy Wielkanoc (mamy zwyczaj, że wszystko u babci się robi) to oni tylko przychodzą to muszą zapalić, przed kolacją świąteczną też muszą, jak się nażrą to też muszą zapalić. W domu dokładnie to samo. Jak tylko otworzy któreś oczy to pierwsze co robią to fajka i palą. Nawet w łóżku! Raz jak otworzyłam drzwi do pokoju, w którym siedzieli akurat to dymu było tyle, że wyglądało jakby w pokoju była mgła. Próbuje walczyć z tym jak mogę, mam rozsypaną sodę w pokoju, teraz codziennie parę godzin wietrze, ubrania trzymam wyprane na strychu, odświeżacz powietrza. I nic to nie daje bo dalej ode mnie śmierdzi. Ojciec i matka twierdzą, że jestem gówniarą, która nie pracuje i sama się nie utrzymuje więc nie mam nic do powiedzenia w tym domu. No, a jak mi się nie podoba to mogę się wyprowadzić, żyć za swoje i będę sobie we własnym domu rządzić. Jeszcze stwierdzili, że jak w szkole czy gdzieś pytają czy palę to mam mówić, że rodzice palą. Dla nich to żaden wstyd przecież a ja mam ochotę spłonąć żywcem ze wstydu. Czuje się wtedy jak brudas, który nie potrafi o siebie zadbać.

15

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Żal mi Ciebie...ale nic nie zrobisz...niestety sad
Możesz ewentualnie się wyprowadzić do babci, jeśli jest taka opcja.

16

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Stworek, próbowałaś palić świeczki? Niekoniecznie zapachowe. One zabijają zapach. Ja u siebie palę całe dnie prawie od jakiegoś czasu i jest zdecydowana różnica.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

17

Odp: Nałogowi palacze w domu.
Eileen napisał/a:

Stworek, próbowałaś palić świeczki? Niekoniecznie zapachowe. One zabijają zapach. Ja u siebie palę całe dnie prawie od jakiegoś czasu i jest zdecydowana różnica.

Chciałam dodać , że są też świeczki ANTYTABAK polecam .

18

Odp: Nałogowi palacze w domu.

To okrucienstwo ze strony twoich rodziców. Moi tez palili przy nie całe życie. Ja teraz zabiłabym jakby ktos zapalił przy moich dzieciach. Sama palę ale wychodze z domu. Nie wyobrażam sobie palić w zamknietym pomieszczeniu gdzie przebywają moje dzieci. Bierny palacz jest bardziej narażony na choroby płuc niż czynny. Moja mama walczy teraz z rakiem , rzuciła palenie -szkoda że dopiero teraz.

19

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Skoro zabrania sie palenia w miejscach publicznych , gdzieś to musi być zapisane w ustawie . Jedyną rzecz jaką znalazłam to Karta przeciwtytoniowa  WHO obowiązująca również w Polsce która mówi mndz. że kazdy ma prawo do oddychania powietrzem wolnym mndz. od dymu papierosowego. Nie wiem ile masz lat ale spróbuj najpierw porozmawiać z pedagogiem szkolnym , poproś kogośw szkole o pomoc . Nstepnie lekarz -powiedz jak źle znosisz przebywanie w zadymionym pomieszczeniu - chyba nie bedzie zaskoczony. Próbuj kobieto , moze ktoś ci zechce pomóc.

20 Ostatnio edytowany przez Stworek (2014-03-11 20:00:52)

Odp: Nałogowi palacze w domu.
agda17 napisał/a:

Nie wiem ile masz lat ale spróbuj najpierw porozmawiać z pedagogiem szkolnym , poproś kogośw szkole o pomoc . Nstepnie lekarz -powiedz jak źle znosisz przebywanie w zadymionym pomieszczeniu - chyba nie bedzie zaskoczony. Próbuj kobieto , moze ktoś ci zechce pomóc.

Moi rodzice doskonale wiedzą o tym jak bardzo mi szkodzą. Napisałam w pierwszym poście, że mam osłabione mięśnie oddechowe a wdychanie papierosów mi tylko pogarsza sprawę. Rodzice potrafią tylko powiedzieć, że mam brudno w pokoju albo, że im nie pomagam w domu więc jeśli ja nie robię tego co oni chcą to oni nie będą tego co ja chcę. Tylko najśmieszniejsze jest to, że jak zapieprzałam w całym domu, że było czysto na błysk to oni ze swoich obietnic się nie wywiązali. Oni razu jedno czy drugie nie wyszło na korytarz albo do łazienki.

Chcę żeby przestali ale nie chce z tego rozpętać wojny. Nie mam do kogo się zwrócić bo rodzina już dawno odwróciła się plecami przez zachowanie moich rodziców a na dziadków nie mam co liczyć bo to już starzy ludzie, którzy też chcą mieć trochę spokoju. Poza tym jak się pożre z rodzicami to nie zostanie mi nikt kto mógłby mi pomóc w przyszłości albo coś.

Ale mogę przytoczyć pewną sytuację, kiedy matka poszła ze mną do lekarza (wtedy jeszcze dziecięcego) to tylko matka weszła do gabinetu to padło pytanie czy pali bo czuć od niej, jak odpowiedziała, że tak to lekarka powiedziała, że szkodzi dziecku(nie dziwcie się, że tak powiedziała bo mam dziecięcą urodę i wyglądam na 14lat) czyli mi i osobom w swoim towarzystwie a moja matka w żywe oczy skłamała, że przy mnie nie pali a w domu wychodzi z mieszkania. Później jak wyszliśmy z gabinetu to pamiętam, że matka od razu zapaliła i stwierdziła, że ta lekarka nie powinna się interesować czy ona pali czy nie i, że więcej do niej nie pójdziemy. I w ogóle strasznie się zdenerwowała bo ktoś zwrócił jej uwagę. A sytuacja nawet z nie tak dawna.bo niby mam już 18lat ale do 18 wymagali, żeby przy każdej wizycie była obecna osoba dorosła.


Eileen napisał/a:

Stworek, próbowałaś palić świeczki? Niekoniecznie zapachowe. One zabijają zapach. Ja u siebie palę całe dnie prawie od jakiegoś czasu i jest zdecydowana różnica.

Palę świeczki, masowo. Przeważnie zimą bo latem okna otwarte całą dobę.
Jeśli mam być szczera to zapach papierosów zostaje na ubraniach czy włosach...


Marietta54 napisał/a:

Chciałam dodać , że są też świeczki ANTYTABAK polecam .

A co to za świeczki, jak działają, ile kosztują i gdzie mogę je kupić? smile

21

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Te świeczki można kupić w drogeriach , w kioskach z gazetami też możesz kupić , ale mam na mysli kiosk ,który prowadzi tez sprzedaż  np. pamiątki i wiele innych rzeczy . W rosmanie też zapytaj , bo mają duży wybór świeczek . Świeczki wchłaniają dym i smród nikotynowy. Koszt świeczki ANTYTABAK kosztuje około 12 zł.

22

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Ja  zrobilabym "palaczom" prezeny  ....np gadzet big_smile kaszlaca popielniczka itd takie  brrr "prezenty" i zrobilabym wszystko zeby paacze palili tylko w jednym pomieszczeniu..najlepiej na dworze kiedy pada deszcz:D ....Wiecie ,ze najgorszym 'wampem' od papierosow jest byly palacz  np. ja dzis mam 2 rocznice  rzucenia tego smrodka......:) i jestem zolza jak mowi moja siostra,ze powinnam zrozumiec osoby palace....a ja rozumiem siebie i  wiem,ze mozna rzucic to swinstwo ......byc osoba pachnaca,a nie 'śmierdzaca petami" tongue Zycie jest piekne bez nikotyny ! JESTEM WIELKA big_smile

23

Odp: Nałogowi palacze w domu.

można rzucić.
ja przeszłam na e a to jest roznica, e papieros to wielka różnica.dla mnie.
12lat z nalogiem, a teraz wcale.dymek e wieczorem.
moze wroce do fajek jak znajdę dobrą pracę.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

24

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Pamiętam jak moja mama pali w mieszkaniu gdy ja byłam w ciąży.Prosiłam mówiłam, nic - w koncu zrobiłam jej taką awanture ze nie odzywałam sie do niej tydzień. Ustapiła - wychodziła na zewnątrz. Może spróbuj z nimi ostro!

25

Odp: Nałogowi palacze w domu.
nokiaaa napisał/a:

można rzucić.
ja przeszłam na e a to jest roznica, e papieros to wielka różnica.dla mnie.
12lat z nalogiem, a teraz wcale.dymek e wieczorem.
moze wroce do fajek jak znajdę dobrą pracę.

Nokiaaa nie rob tego,bo po co bylo Ci sie meczyc,zeby wracac do tego 'swinstewka"zobacz ile moglas tym sposobem(rzucenie papierosow) kupic sobie,a nie utrzymywac koncerny nikotynowe.....ja  tak ja sobie zaszalalam tongue Motywator to najlepszy sposob na rzucanie  nalogu...policz okolo 350zl na m-c w suchym policz 24 m-ce i sumka  calkiem-calkiem!

26

Odp: Nałogowi palacze w domu.

U mnie w domu zawsze palił tata, paczka dziennie. Rzucił kilka dobrych lat temu i chwała mu za to. Ale ja wtedy zaczełam palić. Skończyłam 18stke i jakoś poszło. Zatem ja zostałam palaczem w domu przez chwilę, potem na studiach mieszkając z moim facetem kopciłam w naszym mieszkaniu. Nie raz przeklinałam sama siebie patrząc na firanki których nie dało się doprac. Wtedy uważałam to za jedyny problem. Teraz uważam, że nasze zdrowie i niszczenie go jest największym problemem. Albo zatruwanie bliskich, nie uważacie?

27

Odp: Nałogowi palacze w domu.

No nienawidzę, nienawidzę i jeszcze raz nienawidzę papierosów, jak również tego, co jest z nimi związane.
Smród dymu, przesiąkniętych nimi ubrań, a już nie daj Boże pocałunek po niedawno co skończonym pecie to najgorsze co może być.
Autorko nie wygrasz, albo robisz wojnę i to taką na 102, albo po prostu w dalszym ciągu jesteś biernym palaczem sad

28

Odp: Nałogowi palacze w domu.

A nie możesz iść na swoje?
W jednym mają rację - ich dom, ich sprawa, co w nim robią. Chyba, że się dokładasz do rachunków i reszty, a jak nie, to nie masz nic do gadania...

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

29

Odp: Nałogowi palacze w domu.
Cynicznahipo napisał/a:

A nie możesz iść na swoje?
W jednym mają rację - ich dom, ich sprawa, co w nim robią. Chyba, że się dokładasz do rachunków i reszty, a jak nie, to nie masz nic do gadania...

Z tym sie trochę cyniczna nie zgodze z Toba.
Mieszkam z rodzicami caly czas. Gdy bylam mniejsza (nie przynosilam pensji do domu) i rodzice palili tylko u siebie w pokoju ewentualnie klatka schodowa a niech by zapalili u mnie w pokoju to wojna na caly dom by byla. Szanują to.
Pozniej jak dokładałam sie do budżetu rodzinnego dalej tak bylo.
Fakt zauważę jak naprzykład mama zapali w kuchni nie robie jakiejs wojny z tego powodu. Tym bardziej ze to sie od czasu do czasu zdarza.
A tata to juz calkiem , pali fajki ale jego zobaczyć z fajka graniczy z cudem.

Wiec to ze sie nie dokłada nie oznacza ze moga sobie palić wszędzie, jakiś szacunek nie palącemu sie nalezy.

30

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Cisowianka, ale mnie Twoi rodzice nie obchodzą, piszę o rodzicach Autorki, którzy mają w dupie jej prośby i się nie zmienią, nie przestaną palić.

Więc albo zostanie z nimi i będzie się kisić w tytoniowym smrodzie, albo pójdzie na swoje i będzie mieć spokój.

Zrozum, dziewczyno, że jeżeli Autorka się nie dokłada do rachunków, a dom należy do rodziców, to sorry, ale mogą nawet narobić na środek dywanu w salonie. Inna sprawa, jeśli się dokłada. Wtedy może wymagać.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

31

Odp: Nałogowi palacze w domu.
Cynicznahipo napisał/a:

Cisowianka, ale mnie Twoi rodzice nie obchodzą, piszę o rodzicach Autorki, którzy mają w dupie jej prośby i się nie zmienią, nie przestaną palić.

Więc albo zostanie z nimi i będzie się kisić w tytoniowym smrodzie, albo pójdzie na swoje i będzie mieć spokój.

Zrozum, dziewczyno, że jeżeli Autorka się nie dokłada do rachunków, a dom należy do rodziców, to sorry, ale mogą nawet narobić na środek dywanu w salonie. Inna sprawa, jeśli się dokłada. Wtedy może wymagać.

A dla mnie jest to nie zrozumiale big_smile
Ale fakt ich sie juz nie zmieni.
Szkoda tylko ze nie szanują innych z którymi mieszkaja.
Bo to ze ktoś nie dokłada sie do rachunku (autorka od kiedy skonczyla gimnazjum walczy z rodzicami) no to jak byla w szkole średniej miala 16 lat to jeszcze dziecko. A chyba rodzice powinni szanować czyjeś zdanie.
Ja nie mowie ze mieliby w ogóle przestac palic w domu(choć fajnie by bylo) wyznaczyć jedno pomieszczenie gdzie mozna palic i myślę ze kazdy bylby zadowolony.

Szkoda ze ludzie na własne życzenie psuja relacje w domu.

32

Odp: Nałogowi palacze w domu.
cisowianka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Cisowianka, ale mnie Twoi rodzice nie obchodzą, piszę o rodzicach Autorki, którzy mają w dupie jej prośby i się nie zmienią, nie przestaną palić.

Więc albo zostanie z nimi i będzie się kisić w tytoniowym smrodzie, albo pójdzie na swoje i będzie mieć spokój.

Zrozum, dziewczyno, że jeżeli Autorka się nie dokłada do rachunków, a dom należy do rodziców, to sorry, ale mogą nawet narobić na środek dywanu w salonie. Inna sprawa, jeśli się dokłada. Wtedy może wymagać.

A dla mnie jest to nie zrozumiale big_smile
Ale fakt ich sie juz nie zmieni.
Szkoda tylko ze nie szanują innych z którymi mieszkaja.
Bo to ze ktoś nie dokłada sie do rachunku (autorka od kiedy skonczyla gimnazjum walczy z rodzicami) no to jak byla w szkole średniej miala 16 lat to jeszcze dziecko. A chyba rodzice powinni szanować czyjeś zdanie.
Ja nie mowie ze mieliby w ogóle przestac palic w domu(choć fajnie by bylo) wyznaczyć jedno pomieszczenie gdzie mozna palic i myślę ze kazdy bylby zadowolony.

Szkoda ze ludzie na własne życzenie psuja relacje w domu.

No szkoda, ale jak ktoś jest egoistą i debilem, to nic na to nie poradzimy.
Autorka musi po prostu zacząć dbać o swoje zdrowie, jak się nie da dogadać z rodzicami, to trzeba kombinować inaczej...

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

33

Odp: Nałogowi palacze w domu.
Cynicznahipo napisał/a:

Cisowianka, ale mnie Twoi rodzice nie obchodzą, piszę o rodzicach Autorki, którzy mają w dupie jej prośby i się nie zmienią, nie przestaną palić.

Więc albo zostanie z nimi i będzie się kisić w tytoniowym smrodzie, albo pójdzie na swoje i będzie mieć spokój.

Zrozum, dziewczyno, że jeżeli Autorka się nie dokłada do rachunków, a dom należy do rodziców, to sorry, ale mogą nawet narobić na środek dywanu w salonie. Inna sprawa, jeśli się dokłada. Wtedy może wymagać.

No tak. A idąc tym tokiem myślenia, dziecko też jest ich, więc mogą mu niszczyć zdrowie.
Nie zgadzam się z tą wypowiedzią. Faktem jest, że autorka zacznie oddychać świeżym powietrzem dopiero, kiedy się wyprowadzi, ale na razie (jak wspomniała) uczy się i nie ma do tego za bardzo możliwości. Łatwo powiedzieć, ale w rzezcywistosci to nie jest takie proste.
Póki co powinno ich coś zmusić do tego, żeby wzięli sobie do serca zdrowie osób, w obecności których nieustannie palą. Myślę więc, że pomysł z MOPSem mógłby zostać wykorzystany.
A co do płacenia rachunków i własności domu... To chyba ich dziecko, prawda? Dorosłe ale nadal dziecko, więc jeżeli nie zapłaci za siebie rachunku to znaczy, że nie ma w tym domu żadnych praw?
Gratuluję rodzicom, którzy w ten sposób myślą o swoich dzieciach.

34 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-09-23 16:58:54)

Odp: Nałogowi palacze w domu.
lucielle napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Cisowianka, ale mnie Twoi rodzice nie obchodzą, piszę o rodzicach Autorki, którzy mają w dupie jej prośby i się nie zmienią, nie przestaną palić.

Więc albo zostanie z nimi i będzie się kisić w tytoniowym smrodzie, albo pójdzie na swoje i będzie mieć spokój.

Zrozum, dziewczyno, że jeżeli Autorka się nie dokłada do rachunków, a dom należy do rodziców, to sorry, ale mogą nawet narobić na środek dywanu w salonie. Inna sprawa, jeśli się dokłada. Wtedy może wymagać.

No tak. A idąc tym tokiem myślenia, dziecko też jest ich, więc mogą mu niszczyć zdrowie.
Nie zgadzam się z tą wypowiedzią. Faktem jest, że autorka zacznie oddychać świeżym powietrzem dopiero, kiedy się wyprowadzi, ale na razie (jak wspomniała) uczy się i nie ma do tego za bardzo możliwości. Łatwo powiedzieć, ale w rzezcywistosci to nie jest takie proste.
Póki co powinno ich coś zmusić do tego, żeby wzięli sobie do serca zdrowie osób, w obecności których nieustannie palą. Myślę więc, że pomysł z MOPSem mógłby zostać wykorzystany.
A co do płacenia rachunków i własności domu... To chyba ich dziecko, prawda? Dorosłe ale nadal dziecko, więc jeżeli nie zapłaci za siebie rachunku to znaczy, że nie ma w tym domu żadnych praw?
Gratuluję rodzicom, którzy w ten sposób myślą o swoich dzieciach.

Ech, widzę, że czytanie ze zrozumieniem kuleje?
Możesz mi powiedzieć, jak chcesz zmusić dwoje dorosłych i zatwardziałych ludzi to zmiany postępowania, skoro zdrowie ich rodzonej córki nie jest wystarczającym argumentem?

To jest typ człowieka, z którym się NIE dogadasz polubownie i tyle. To chore, ale tacy ludzie też istnieją. Można więc albo się do nich dostosować, albo się od nich odciąć. Innego wyjścia nie widzę.

P.S I wcale nie twierdzę, że ekspresowa wyprowadzka od rodziców w młodym wieku to coś prostego. Sama przez to przeszłam, więc sobie zdaję sprawę, jak to wygląda. Ale czasem nie ma innego wyjścia. Autorka musi zdecydować, co jest dla niej ważniejsze.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

35 Ostatnio edytowany przez lucielle (2014-09-23 17:41:40)

Odp: Nałogowi palacze w domu.
Cynicznahipo napisał/a:
lucielle napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Cisowianka, ale mnie Twoi rodzice nie obchodzą, piszę o rodzicach Autorki, którzy mają w dupie jej prośby i się nie zmienią, nie przestaną palić.

Więc albo zostanie z nimi i będzie się kisić w tytoniowym smrodzie, albo pójdzie na swoje i będzie mieć spokój.

Zrozum, dziewczyno, że jeżeli Autorka się nie dokłada do rachunków, a dom należy do rodziców, to sorry, ale mogą nawet narobić na środek dywanu w salonie. Inna sprawa, jeśli się dokłada. Wtedy może wymagać.

No tak. A idąc tym tokiem myślenia, dziecko też jest ich, więc mogą mu niszczyć zdrowie.
Nie zgadzam się z tą wypowiedzią. Faktem jest, że autorka zacznie oddychać świeżym powietrzem dopiero, kiedy się wyprowadzi, ale na razie (jak wspomniała) uczy się i nie ma do tego za bardzo możliwości. Łatwo powiedzieć, ale w rzezcywistosci to nie jest takie proste.
Póki co powinno ich coś zmusić do tego, żeby wzięli sobie do serca zdrowie osób, w obecności których nieustannie palą. Myślę więc, że pomysł z MOPSem mógłby zostać wykorzystany.
A co do płacenia rachunków i własności domu... To chyba ich dziecko, prawda? Dorosłe ale nadal dziecko, więc jeżeli nie zapłaci za siebie rachunku to znaczy, że nie ma w tym domu żadnych praw?
Gratuluję rodzicom, którzy w ten sposób myślą o swoich dzieciach.

Ech, widzę, że czytanie ze zrozumieniem kuleje?
Możesz mi powiedzieć, jak chcesz zmusić dwoje dorosłych i zatwardziałych ludzi to zmiany postępowania, skoro zdrowie ich rodzonej córki nie jest wystarczającym argumentem?

To jest typ człowieka, z którym się NIE dogadasz polubownie i tyle. To chore, ale tacy ludzie też istnieją. Można więc albo się do nich dostosować, albo się od nich odciąć. Innego wyjścia nie widzę.

P.S I wcale nie twierdzę, że ekspresowa wyprowadzka od rodziców w młodym wieku to coś prostego. Sama przez to przeszłam, więc sobie zdaję sprawę, jak to wygląda. Ale czasem nie ma innego wyjścia. Autorka musi zdecydować, co jest dla niej ważniejsze.

Czytanie ze zrozumieniem kuleje big_smile Jak wy się lubicie na to powoływać, kiedy cos wam się nie spodoba w czyjejś wypowiedzi.
O moje czytanie ze zrozumieniem się nie martw Cyniczna wink Twoja wypowiedź akurat wywarła na mnie taki przekaz, więc jeśli następnym razem będziesz mi chciała zwracać uwagę odnośnie czytania to zastanów się czy oby Ty potrafisz trafnie przekazać to, co akurat masz na myśli.
W ktorym miejscu napisałam, że autorka powinna się polubownie dogadać z rodzicami?
Przedstawiłam jedynie swoją opinię odnośnie tego jak powinien zachowywac się rodzic, a nstępnie napisałam czego jeszcze mogłaby spróbować w walce z ich nałogiem (pomoc z MOPS). Nie musisz mi tłumaczyć jaki to typ człowieka, bo też jestem "duża" i też zaobserwowałam w swoim życiu wiele różnych sytuacji (takich jak powyższa także).
P.S.
A jeżeli to zdanie było dla Ciebie dowodem na czytanie bez zrozumienia:

lucielle napisał/a:

No tak. A idąc tym tokiem myślenia, dziecko też jest ich, więc mogą mu niszczyć zdrowie.

to od razu wyjaśniam, że wiem, iż nie o to Ci chodziło. Napisałam tak, bo Twoja wypowiedź była napisana właśnie w takim tonie.

36 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-09-23 17:55:58)

Odp: Nałogowi palacze w domu.
lucielle napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
lucielle napisał/a:

No tak. A idąc tym tokiem myślenia, dziecko też jest ich, więc mogą mu niszczyć zdrowie.
Nie zgadzam się z tą wypowiedzią. Faktem jest, że autorka zacznie oddychać świeżym powietrzem dopiero, kiedy się wyprowadzi, ale na razie (jak wspomniała) uczy się i nie ma do tego za bardzo możliwości. Łatwo powiedzieć, ale w rzezcywistosci to nie jest takie proste.
Póki co powinno ich coś zmusić do tego, żeby wzięli sobie do serca zdrowie osób, w obecności których nieustannie palą. Myślę więc, że pomysł z MOPSem mógłby zostać wykorzystany.
A co do płacenia rachunków i własności domu... To chyba ich dziecko, prawda? Dorosłe ale nadal dziecko, więc jeżeli nie zapłaci za siebie rachunku to znaczy, że nie ma w tym domu żadnych praw?
Gratuluję rodzicom, którzy w ten sposób myślą o swoich dzieciach.

Ech, widzę, że czytanie ze zrozumieniem kuleje?
Możesz mi powiedzieć, jak chcesz zmusić dwoje dorosłych i zatwardziałych ludzi to zmiany postępowania, skoro zdrowie ich rodzonej córki nie jest wystarczającym argumentem?

To jest typ człowieka, z którym się NIE dogadasz polubownie i tyle. To chore, ale tacy ludzie też istnieją. Można więc albo się do nich dostosować, albo się od nich odciąć. Innego wyjścia nie widzę.

P.S I wcale nie twierdzę, że ekspresowa wyprowadzka od rodziców w młodym wieku to coś prostego. Sama przez to przeszłam, więc sobie zdaję sprawę, jak to wygląda. Ale czasem nie ma innego wyjścia. Autorka musi zdecydować, co jest dla niej ważniejsze.

Czytanie ze zrozumieniem kuleje big_smile Jak wy się lubicie na to powoływać, kiedy cos wam się nie spodoba w czyjejś wypowiedzi.
O moje czytanie ze zrozumieniem się nie martw Cyniczna wink Twoja wypowiedź akurat wywarła na mnie taki przekaz, więc jeśli następnym razem będziesz mi chciała zwracać uwagę odnośnie czytania to zastanów się czy oby Ty potrafisz trafnie przekazać to, co akurat masz na myśli.
W ktorym miejscu napisałam, że autorka powinna się polubownie dogadać z rodzicami?
Przedstawiłam jedynie swoją opinię odnośnie tego jak powinien zachowywac się rodzic, a nstępnie napisałam czego jeszcze mogłaby spróbować w walce z ich nałogiem (pomoc z MOPS). Nie musisz mi tłumaczyć jaki to typ człowieka, bo też jestem "duża" i też zaobserwowałam w swoim życiu wiele różnych sytuacji (takich jak powyższa także).
P.S.
A jeżeli to zdanie było dla Ciebie dowodem na czytanie bez zrozumienia:

lucielle napisał/a:

No tak. A idąc tym tokiem myślenia, dziecko też jest ich, więc mogą mu niszczyć zdrowie.

to od razu wyjaśniam, że wiem, iż nie o to Ci chodziło. Napisałam tak, bo Twoja wypowiedź była napisana właśnie w takim tonie.

Ale po co tutaj jakieś opinie na temat rodzicielskiego zachowania? Temat nie jest o tym.
Autorka pyta, co ma robić, że ma beznadziejnych rodziców, to sama wie.

Tego ostatniego zdania w ogóle pod uwagę nie brałam...

P.S Dlaczego od razu twierdzenie, że mi się Twoja odpowiedź nie podoba? Mam akurat takie same zdanie jak Ty. Tylko, że nic z tego nie wynika. Potrzebne rozwiązanie problemu, jak sobie zdrowia nie zniszczyć do reszty.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

37

Odp: Nałogowi palacze w domu.

To, że temat nie jest o tym, to znaczy, że nie mam prawa takiej opinii wyrazić? wink
Czy kogoś tym uraziłam? Zmieniłam bieg dyskusji? Nie sądzę, więc raczej to jedno zdanie nie robi w tym wątku wielkiego problemu.

38

Odp: Nałogowi palacze w domu.
lucielle napisał/a:

To, że temat nie jest o tym, to znaczy, że nie mam prawa takiej opinii wyrazić? wink
Czy kogoś tym uraziłam? Zmieniłam bieg dyskusji? Nie sądzę, więc raczej to jedno zdanie nie robi w tym wątku wielkiego problemu.

Ależ skąd.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

39 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2014-09-27 04:08:26)

Odp: Nałogowi palacze w domu.
moniaCo napisał/a:

Ona jest u siebie, to nie będzie robiła nic wbrew sobie...to jej argument. Jak ją odwiedzamy z dzieciakami, to jest ciężko nieszczęśliwa, że nie pozwalamy jej z braćmi palić przy naszych dzieciach...w jej własnym przecież domu.

Brak komentarza na taki egoizm i głupotę.. Dla własnej wygody niszczyć wnukom zdrowie, w głowie się po prostu nie mieści.

Cynicznahipo napisał/a:

A nie możesz iść na swoje?
W jednym mają rację - ich dom, ich sprawa, co w nim robią. Chyba, że się dokładasz do rachunków i reszty, a jak nie, to nie masz nic do gadania...

Ja się nie zgodzę. Rodzice mają obowiązki wobec dzieci, a dziecko ma prawa (choćby właśnie wspomniane prawo do oddychania czystym powietrzem, do tego, żeby zaspokajać jego podstawowe potrzeby, itd). Ja jak najbardziej poszłabym do wychowawczyni, do pedagoga, do MOPS. Niech chociażby postraszą kuratorem, i może twoi rodzice się uspokoją. Walcz o swoje prawa! Według mnie to, jak postępują, ma znamiona przestępstwa, i tyle. Świadomie krzywdzą dziecko, co z tego, że biernie.

Bardzo ci współczuję, to musi być okropne - mnie już dymek na dworze irytuje, a co dopiero wędzarnia w domu.

Stworek napisał/a:

Poza tym jak się pożre z rodzicami to nie zostanie mi nikt kto mógłby mi pomóc w przyszłości albo coś.

Rodzice mają prawny obowiązek utrzymywać cię do 18 roku życia, a jak pójdziesz na studia, to też na czas studiów. Sprawdź to, ale z tego, co słyszałam, to tak jest.

Zgłoś to komuś!

nokiaaa napisał/a:

moze wroce do fajek jak znajdę dobrą pracę.

Tak z ciekawości, można wiedziec, jaki jest tego cel?

PS A na miejscu babci bym ich po prostu nie wpuszczała/wyrzucała z domu. Tych ludzi chyba nie obchodzi nic poza czubkiem własnego nosa.

Screw gravity.

40

Odp: Nałogowi palacze w domu.
Stworek napisał/a:

Poza tym jak się pożre z rodzicami to nie zostanie mi nikt kto mógłby mi pomóc w przyszłości albo coś.

Hahah, znaczy, autorka jest dorosła, chce mieć prawo głosu w domu (w dodatku nie w swoim), ale żadnych radykalnych działań nie podejmie, bo rodzice mogą się przydać w przyszłości? Urocze.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

41

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Nie każdy może zrozumieć jak to śmierdzi oni porostu tego nie czują ja nie palę ale paliłem 15 lat i wiem że palaczowi nie da się wypersfadować nawyku ale może niech wychodzą palić u mnie nawet jak ja paliłem to nie w domu to kfestia kultury

42

Odp: Nałogowi palacze w domu.
Stworek napisał/a:

A śmierdzi po prostu wszystko, meble, ubrania, jedzenie a nawet kot. ?

Mnie interesuje jak reaguje kot, przecież ma lepszy węch niż człowiek.
Z może jest ktoś na tym forum, kto ma palaczy w domu i psa ? Jak reaguje pies ?

Zarejestrowałam się na netkobiety gdyż badam zjawiska.
Wypowiedzi nakierunkowują mnie w temacie.

43

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Dworek dogadaj się z rodzicami aby palili w jednym pokoju najlepiej z oknem do uchylenia, jeżeli się nie da to najlepiej kupić oczyszczacz powietrza i w swoim pokoju postawić ewentualnie drugi tam gdzie najczęściej przebywasz ( nie jest tanie  wyjście Ale skuteczne). 

Nie wiem czy wiecie Ale nie można nikomu ZABRONIĆ palenia u siebie w domu takie jest prawo. Kogo jest dom ten może palić powoli gdzie chce A to czy szanuje innych to inna sprawa. To tak do zatwardzialych przeciwników palenia.

Udane małżeństwa nie są efektem znalezienia idealnej osoby, lecz kochania niedoskonałego człowieka, którego wybrało się na współmałżonka.
J.Evert

44 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-02-18 18:48:09)

Odp: Nałogowi palacze w domu.

Oczyszczacz powietrza to jedno z lepszych rozwiązań, które pomogą Ci długoterminowo. wink
[spam]

Takiego sama używam i mogę śmiało powiedzieć, że fajnie zdaje egzamin.
Ma w sobie węgiel aktywny więc pochłania również zapachy. smile

45 Ostatnio edytowany przez marakujka (2019-02-18 18:27:34)

Odp: Nałogowi palacze w domu.
Stworek napisał/a:

Oni oczywiście twierdzą, że im to nie przeszkadza bo palą za swoje i w swoim mieszkaniu. Tylko mnie to przeszkadza bo nie dość że mnie dusi to jeszcze nie potrafię pozbyć się zapachu papierosów z ubrań. W szkole non stop pytają czy palę bo śmierdzi ode mnie. Wstyd mi jakąkolwiek koleżankę zaprosić do domu, ba nawet listonosza wstyd wpuścić do mieszkania. Nie wiem co mam zrobić, jak się zachować. Z domu się nie wyprowadzę bo nie mam gdzie i jak bo ciągle się uczę. Co mam im powiedzieć i jak przemówić do rozsądku?

Ta, znam ten ból.
Najlepsze co możesz zrobić, to pogadać i zaproponować, aby palili tylko w jednym pomieszczeniu, a przy ładnej pogodzie wychodzili na balkon, jeśli macie. Może zmienić papierosy na mniej śmierdzące? Jasne, wszystkie śmierdzą, ale niektóre jednak troszkę mniej.
Ludzie różnie reagują na dym - twoim i moim nic to nie robi, a mnie zawsze łeb pęka po nawet niedługim pobycie w takim miejscu, choć sama palę, ale nigdy nie w chałupie czy w aucie czy w każdym pomieszczeniu, w którym mam przebywać.
No właśnie, jest jeszcze możliwość, aby coś tam nawinąć o mocno bolącym łbie, lekarzach itp. Może to zrobi na nich wrażenie. Zawsze szansa jest. smile

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018