Mój chłopak na pewno wiele mnie nauczył. Chyba właśnie często spokoju, bo często jest bardziej opanowany, np w stresujących sytuacjach. Na pewno też pozytywnie podziałał na moją samoocenę. Będąc jeszcze sama, np po rozstaniu z byłym też wierzyłam w siebie, moja samoocena nie była zła, bo staram się ją nosić w sobie, niezależnie od bycia w związku lub niebycia, to jest ważne po prostu. Jednak przy nim jeszcze bardziej uwierzyłam w siebie, dzięki jego podbudowaniu mnie, dzięki jego wierze we mnie. Czasem po prostu, gdy zwątpię, że np z czymś dam radę, to rozmawiam z nim i zawsze szybko stawia mnie to na nogi, na pewno bez niego nie byłoby to tak łatwe
Na odwrót: on czasem miał takie negatywne podejście do życia, ja mam bardziej optymistyczne i myślę, że on też jest bardziej optymistyczny dzięki mnie. Wiem, że to temat jak nas zmienili, ale to działa w obie strony i skoro to zauważyłam, to piszę. Ogólne na pewno wiele dla siebie oboje zmieniliśmy
Od chłopaka staram się też uczyć porządku, bo jestem bałaganiarą, on raczej porządkowy. Nie mieszkamy jeszcze razem, ale już widzę jaki jest i staram się nauczyć więcej porządku, nie być już taką bałaganiarą.
Przyjaciółka za to cały czas uczy mnie systematyczności. Cały czas widząc jaka ona jest systematyczna staram się tego uczyć od niej. Jeszcze mi super nie wychodzi, ale zawsze jest lepiej. Ja tutaj jestem jej przeciwieństwem, bo zwykle wszystko zostawiam na ostatnią chwilę i nie jestem zorganizowana jak ona, tylko raczej chaotyczna, moja wada to jest na pewno. Tutaj myślę, że jak i mojego chłopaka ja np ją nauczyłam ją trochę optymizmu, bo czasem zbyt pesymistycznie patrzyła na świat i nie doceniała siebie do końca, mimo że jest bardzo mądrą, fajną osobą. Teraz raczej bardziej się docenia
Za to ja byłam kiedyś taką osobą, co nie do końca rozumie żarty i zna się na nich. Dlatego nie do końca miałam poczucie humoru. Ona za to ma i myślę, że trochę mnie tego nauczyła. Kiedyś ja byłam przewrażliwiona i przez to, że śmiali się ze mnie w podstawówce i niezbyt lubili, bo byłam chyba dla nich inna, bo nieśmiała, do tego krzywe zęby itp. No więc potem często jak ktoś się śmiał, to ja nie umiałam się śmiać, bo miałam powrót tego, że może śmieje się ze mnie jak tamci wtedy. Jednak ona nauczyła mnie tego, by tak nie myśleć i już bardziej znam się na żartach, traktuję z większym dystansem 