Mam do Was pytanie, jak to jest u Was w kwestii płacenia na spotkaniach (szczególnie tych pierwszych). Nie ukrywam, że mam czasem z tym problem. Czy zawsze facet powinien płacić na pierwszym spotkaniu? Czy nawet jeśli chce zapłacić to kobieta powinna zaproponować, że zapłaci za siebie? Nigdy nie płaciłam za siebie, bo zawsze facet regulował rachunek dyskretnie, np. wychodząc do toalety, sam poszedł zapłacić. Czasem jak proponowałam ze zapłacę za siebie spotykałam się z oburzeniem, jakbym powiedziała coś obraźliwego. Jak to właściwie jest? Jak kelner przynosi rachunek i kładzie na stoliku to jak należy się zachować? Po czym stwierdzić, że facet chce abym zapłaciła za siebie? Czy zasugeruje wprost? Czy np. nie weźmie od razu tego rachunku tylko poczeka na reakcję kobiety? Czy facet, który nie ureguluje w całości rachunku sam na pierwszym spotkaniu jest dla Was skreślony?
Podobne tematy
2 2014-03-08 17:53:15 Ostatnio edytowany przez Kerty (2014-03-08 17:56:47)
Czy zawsze facet powinien płacić na pierwszym spotkaniu?
- płaci ta osoba, która zaprasza. Z reguły jest to mężczyzna i to on zawsze rozlicza się z kelnerem (kobieta przekazuje pieniądze [gdy rozliczają się razem - patrz niżej], chyba, że płacimy kartą)
- gdy decyzja o spotkaniu zapada wspólnie - płacimy za siebie osobno
- szatniarza opłaca mężczyzna zawsze i co do zasady
Czy nawet jeśli chce zapłacić to kobieta powinna zaproponować, że zapłaci za siebie?
- patrz wyżej
Jak kelner przynosi rachunek i kładzie na stoliku to jak należy się zachować?
- patrz wyżej: zależy kto zapraszał (niezależnie gdzie)
- kwestia tylko - ilości odwiedzonych a planowanych miejsc: jak planujemy dwa a odwiedzamy więcej to w każdym z tych "więcej" płacimy za siebie osobno, bo może nas dopaść np. brak kasy i trzeba się z tym liczyć
Po czym stwierdzić, że facet chce abym zapłaciła za siebie? Czy zasugeruje wprost? Czy np. nie weźmie od razu tego rachunku tylko poczeka na reakcję kobiety?
- uważam, że powinni się wypowiedzieć bardziej doświadczeni ode mnie w SV
Czy facet, który nie ureguluje w całości rachunku sam na pierwszym spotkaniu jest dla Was skreślony?
- jak zapraszał a nie ureguluje to lepiej się nie pakować - chyba, że chce się mieć sknerusa w domu, który będzie gonił kobietę na drugi koniec miasta, bo tam jest taniej o złotówkę.
Osobiście nigdy nie zdarzyło mi się,żebym na 1 randce płaciła za siebie co więcej nie zdarzyło mi się takie coś nigdy. Obecny chłopak z którym jestem ponad 2 lata nie dopuszcza w ogóle do sytuacji,że mogłabym zapłacić za siebie.
Na początku znajomości z nim gdy szliśmy na jakąś kolacje i kelner przynosił rachunek on zawsze od razu go zabierał ale ja i tak pytałam ile mam zapłacić to on udawał,że albo nie słyszy mojego pytania i zmieniał temat a kilka razy się zdenerwował,że zadaje durnowate pytania,bo to oczywiste,że on płaci. Na początku się burzyłam,bo uważałam,że przecież czasami mogę za siebie czy za nas zapłacić,bo mnie stać ale teraz już przestałam się z nim o to kłócić i to zawsze on płacić.
Nie wiem co bym zrobiła gdyby facet na pierwszej randce uregulował rachunek tylko za siebie. Myślę,że byłabym tym mówiąc lekko trochę zdziwiona.
Dużo też zależy od tego,kto zaprasza,jeżeli chłopak to oczywiste,że on płaci,jeżeli dziewczyna powinna zapłacić ona ale to zależy od chłopaka jak on się w takich sprawach ustosunkowuje. ![]()
4 2014-03-08 19:24:53 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-03-09 02:20:16)
Kobieta powinna delikatnie zasygnalizować chęć zapłacenia za siebie, a mężczyzna powinien porządnie wulgaryzm ją za tę sugestię i zapłacić za wszystko:)
Innej opcji nie ma.
Hah Pitagoras trafne i dobitne określenie o co kaman. ![]()
Kobieta powinna delikatnie zasygnalizować chęć zapłacenia za siebie, a mężczyzna powinien porządnie zjebać ją za tę sugestię i zapłacić za wszystko:)
Innej opcji nie ma.
Ponoć mamy równouprawnienie...
pitagoras napisał/a:Kobieta powinna delikatnie zasygnalizować chęć zapłacenia za siebie, a mężczyzna powinien porządnie zjebać ją za tę sugestię i zapłacić za wszystko:)
Innej opcji nie ma.Ponoć mamy równouprawnienie...
no własnie mamy równouprawinie , facet powinien zaplacic na pierwszy hm ok, ale kobieta powinna zaproponować ze zaplaci na drugim w rewanzu
Ponoć mamy równouprawnienie..
Równe mamy prawa, a nie obowiązki.A płacenie za randki to nie jest prawo, tylko zasrany obowiązek faceta.
Com napisał, napisałem.
Hough!
moim zdaniem to facet powinien płacic, jeśli go nie stać to powinien wziąc Cie do tanszej restauracji ale ma sie starac i dbac o Ciebie, proste
pozdrawiam
Facet niech płaci. Koniec, kropka.
Dziewczyna musi się starać, stroić, wydawać na kosmetyki. Niech facet płaci. W końcu ma przyjemność z wymarzoną kobietą, więc niech się stara.
11 2014-03-09 01:22:53 Ostatnio edytowany przez TotalUnique (2014-03-09 01:27:39)
Trzeba być niezłym kretynem by płacić za dziewczynę, która się zna zaledwie chwilę. Pytanie czy jest warta by za nią zapłacić. Relacje międzyludzkie to jakby inwestycja na giełdzie, po co mamy przeinwestować jak możemy zapłacić połowę i też może być świetnie :)
Gdy widzę, że kobieta naprawdę nie ma kasy płacę za nią, gdy widzę, że radzi sobie w życiu to ma od tego pieniądze to też niech płaci ewentualnie raz ja raz ona, żadnemu nie uwłaszcza.
Gdy widzę, że kobieta specjalnie chce bym za nią płacił chce wyłudzić bezczelnie kase to mowie do niej kup sobie lub wez sobie i zapłać, ona i tak juz jest u mnie skreslona.
Tak tak płaćcie frajerzy, a później i tak was wykantują, tacy szerlocy, a najlepiej i tak koncza Ci co najmniej daja kobiecie, maja je w dupie i ogolnie graja na ich emocjach, zwykła psychologia. Im ktos wiecej inwestuje tym bardziej mu zalezy, psychologia niedostepnosci, odbieranie kontroli nad kims i bawienie sie tym sprawia, ze ludzie walcza o powrot do kontroli. Możecie się nie zgadzać kobiety i może nawet faceci, ale rzeczywistość weryfikuje prawdę, a wiecie jaka ona jest w głębi duszy.
P. S. Płacę 50/50 przez pierwsze 3 randki z kobietą, nie jestem naiwny nie znam jej na tyle, jakoś zawsze miałem świetne spotkania i kobiety dalej chciały się spotykać, chyba, że ja nie chciałem :))
Zasada jest prosta.
Facet płaci za randki.
Wyjątek, kiedy to kobieta zaprasza. Wtedy można podzielić się 50/50 lub, jeżeli ona chce zapłacić za całość, to należy jej na to pozwolić. Tak samo, kiedy chce się dorzucić do spotkania, to też należy się na to zgodzić (nie musi to być oczywiście 50%).
Oto co na temat płacenia rachunków mówią zasady savoir-vivre - ogólnie, niekoniecznie na pierwszej randce:
"*Niezależnie od płci rachunek pokrywa osoba, która zaprasza do lokalu. Musi być to jednak wyraźne zaproszenie na kolację, a nie umówienie się na spotkanie. Mężczyzna nie musi się czuć zakłopotany, przyjmując takie zaproszenie.
*Jeśli kobieta chce płacić za siebie, powinna przekazać pieniądze mężczyźnie, by on uiścił całą należność.
*Jeśli jednak przyjęłaś zaproszenie i nie zastrzegłaś, że zapłacisz za siebie, to pozwól uiścić cały rachunek. Nie wyrywaj się z portfelem i nie nalegaj, by pokryć przynajmniej część kwoty. To duży nietakt.
*Zdarza się i tak, że pomimo wcześniejszych ustaleń, mężczyzna nagle nabrał ochoty, żeby jednak zapłacić za ciebie, nie szarp się zbyt długo, pozwól na zapłacenie, ale zastanów się, czy chcesz drugi raz spotkać się z osobą nietaktowną i upartą."
(Wp.pl Kobieta)
wypada żeby to facet zapłacił na pierwszej randce.

Trafny obrazek ![]()
marioshh66 6 bardzo trafny obrazek:d
marioshh666 - dobre! ![]()
Mężczyźni, proszę o podpowiedzi jak facet może zasugerować partnerce, żeby zapłaciła za siebie? Powie wprost: płacimy po połowie?:) czy da jakoś inaczej znać? Chodzi oczywiście o sytuację, kiedy mężczyzna nie chce płacić sam. Jak to zauważyć? Jakieś znaki?:)
Niezależnie od SV zawsze proponuję, że zapłacę za siebie. Jednak nie robię o to awantur ani nic takiego, jeśli on się upiera. Po prostu dziwnie bym się czuła, dając do zrozumienia, że to oczywiste i to jego obowiązek. Chociaż zmienia mi się to z wiekiem, bo jak miałam lat naście, to w ogóle nie znosiłam, żeby ktoś za mnie płacił. Teraz nie przeszkadza mi to, ale jednak zawsze proponuję taką opcję. ;p
zmienia mi się to z wiekiem
O.o ; to chyba powszechne- moje znajome w wieku lat (..)nastu nie chodziły na imprezy, gdzie kobiety miały bezpłatny wjazd bo im to było uwłaczające (czy jakoś tak..).
Teraz już nie jest i bez oporów korzystają z wszelkich przywilejów płci:)
O.o ; to chyba powszechne- moje znajome w wieku lat (..)nastu nie chodziły na imprezy, gdzie kobiety miały bezpłatny wjazd bo im to było uwłaczające (czy jakoś tak..).
Teraz już nie jest i bez oporów korzystają z wszelkich przywilejów płci:)
Jakiś czas temu słyszałem, że darmowy wstęp dla kobiet w klubach i dyskotekach to przejaw dyskryminacji mężczyzn (według UE), ale nie chodzę w te miejsca, więc nie wiem czy to się zmieniło. Osobiście jestem zdania, że nie ma w tym nic niewłaściwego. Kobiety u fryzjera wydadzą więcej niż my, nawet przy najtańszej opcji, więc jest po równo ![]()
pitagoras napisał/a:O.o ; to chyba powszechne- moje znajome w wieku lat (..)nastu nie chodziły na imprezy, gdzie kobiety miały bezpłatny wjazd bo im to było uwłaczające (czy jakoś tak..).
Teraz już nie jest i bez oporów korzystają z wszelkich przywilejów płci:)Jakiś czas temu słyszałem, że darmowy wstęp dla kobiet w klubach i dyskotekach to przejaw dyskryminacji mężczyzn (według UE), ale nie chodzę w te miejsca, więc nie wiem czy to się zmieniło. Osobiście jestem zdania, że nie ma w tym nic niewłaściwego. Kobiety u fryzjera wydadzą więcej niż my, nawet przy najtańszej opcji, więc jest po równo
Zgadzam się
Słuszna uwaga ![]()
Eileen napisał/a:zmienia mi się to z wiekiem
O.o ; to chyba powszechne- moje znajome w wieku lat (..)nastu nie chodziły na imprezy, gdzie kobiety miały bezpłatny wjazd bo im to było uwłaczające (czy jakoś tak..).
Teraz już nie jest i bez oporów korzystają z wszelkich przywilejów płci:)
Oj, to aż tak nigdy nie miałam. Na wielu imprezach jest tak, że kobiety za darmo, czasami tańsze drinki/piwo i nigdy nie miałam oporów, żeby z tego korzystać. Może dlatego, że odbierałam to raczej jako chwyt marketingowy, a nie jakieś wielkie ustępstwa wobec płci. A z płaceniem to też tak, że jak się ma lat naście, facet podobnie, to trochę głupio mi było wymagać - ani on nie pracował, ani ja, pieniądze szły od rodziców najczęściej, więc z jakiej racji jego rodzice mają opłacać mi kawę, kolację czy kino? ;p
Jak się umawiałam (ale nie randkowo, jak znajomi!) z kolegą, którego znam z projektu, kiedy ja miałam 19-20 lat, a on był jakoś przed 40-tką, to płacił. Miał dużą firmę, na moją propozycję zapłaty zostałam po prostu wyśmiana, zresztą oboje byliśmy dość bezpośredni i można powiedzieć, że zostałam opieprzona jak dziecko.
Nie lubię tylko jednej rzeczy. Jeśli facet opowiadał kiedyś np. o problemach finansowych/długach/małej wypłacie itd., a ma mocno zakorzenione przekonanie, że zawsze on płaci - dyskusja na ten temat nie wchodzi w grę nawet, że cokolwiek dorzucę, a wtedy czuję się nieswojo przy zamawianiu, jeśli mam ochotę na coś droższego - wiem, że i tak zapłaci, no bo jak to inaczej, więc się "ograniczam" i to mocno.
Jeśli facet opowiadał kiedyś np. o problemach finansowych/długach/małej wypłacie itd.
tylko ostatni palant użala się przed kobietą w takich kwestiach.
Użala może i owszem. Ale przyjaciel chyba może wspomnieć przyjaciółce, że ma brata, który wciągnął go w długi? Zdecydowanie nie w stylu "och, ale jestem biedny", tylko po prostu informacyjnie. ;p
sorka, ubzdurało mi się, że wątek jest o randkach:p
Mężczyźni, proszę o podpowiedzi jak facet może zasugerować partnerce, żeby zapłaciła za siebie? Powie wprost: płacimy po połowie?:) czy da jakoś inaczej znać? Chodzi oczywiście o sytuację, kiedy mężczyzna nie chce płacić sam. Jak to zauważyć? Jakieś znaki?:)
Rozgarnięta dziewczyna dobrze wie, że idzie na randkę by kogoś poznać a nie spędzić czas na czyjść koszt, więc sama wyciągnie pieniądze, by zapłacić za siebie. Jeśli nie robi żadnego gestu, nic, oznacza to tylko, że lubi pieniążki, jest obliczona i tyle.
Czy wypada, żeby to facet płacił na 1 randce? Tekst tak samo kiepski jak ten, że dziewczynie wypada pierwszej zdjąć majtki...
Płacenie za randki to obowiązek faceta? Tylko gdy zaprasza i zaprasza dobitnie. W innym przypadku nie. Facet też inwestuje w strój, w to jak wygląda, co ma ze sobą. Dla mnie pseudosponsorzy są zabawni... Facet ma wymyśleć randkę, ma błyszczeć i zapłacić na koniec, kobieta ma tylko błyszczeć... Dość zabawne ![]()
Ja place z reguly za siebie. Jak sie zaczelam spotykac z obecnym facetem i on placil bylo mi poprostu niezrecznie. Obydwoje sie uczymy, mamy za to placone, ale ja dostaje 3x tyle co on, wiec jak gdzies idziemy kazdy placi za siebie/dorzuca sie, badz jak ktores z nas nie ma kasy, jedno placi, drugie nastepnym razem. I dla mnie jest to wygodne. Pracuje, ucze sie, zarabiam, woec dlaczego ktos mialby za mnie placic?
cytrynka1985 napisał/a:Mężczyźni, proszę o podpowiedzi jak facet może zasugerować partnerce, żeby zapłaciła za siebie? Powie wprost: płacimy po połowie?:) czy da jakoś inaczej znać? Chodzi oczywiście o sytuację, kiedy mężczyzna nie chce płacić sam. Jak to zauważyć? Jakieś znaki?:)
Rozgarnięta dziewczyna dobrze wie, że idzie na randkę by kogoś poznać a nie spędzić czas na czyjść koszt, więc sama wyciągnie pieniądze, by zapłacić za siebie. Jeśli nie robi żadnego gestu, nic, oznacza to tylko, że lubi pieniążki, jest obliczona i tyle.
Czy wypada, żeby to facet płacił na 1 randce? Tekst tak samo kiepski jak ten, że dziewczynie wypada pierwszej zdjąć majtki...
Płacenie za randki to obowiązek faceta? Tylko gdy zaprasza i zaprasza dobitnie. W innym przypadku nie. Facet też inwestuje w strój, w to jak wygląda, co ma ze sobą. Dla mnie pseudosponsorzy są zabawni... Facet ma wymyśleć randkę, ma błyszczeć i zapłacić na koniec, kobieta ma tylko błyszczeć... Dość zabawne
Zgadzam sie z Toba Remi ![]()
Powinna placic d*** tak na wszelki wypadek gdyby chciala oszukac kolesia
No a koles moze zrobic jej dobrze jesli ona zaplaci za randke ![]()
Kobieta powinna delikatnie zasygnalizować chęć zapłacenia za siebie, a mężczyzna powinien porządnie wulgaryzm ją za tę sugestię i zapłacić za wszystko:)
Innej opcji nie ma.
Wypije dzis za ciebie I ta wypowiedz. ![]()
Szalenie mi sie spodobala ![]()
Według savoir vivre, to zależy, bo np jak on zaprasza, to niby on powinien zapłacić, jak oni oboje wybiorą jednak miejsce, to po połowie, jak kobieta zaprasza, to ona. W praktyce: jak wygodnie. U nas było tak, że na pierwszych randkach mój facet obecny miał zdanie takie, że on chciał płacić. Oczywiście, miałam pieniądze wzięte i nie mam nic do tego, aby zapłacić, ale skoro chciał, to ok, zapłacił za mnie. Teraz w związku, płacimy kto może, czasem jakąś część ja, czasem on, po prostu bez spiny i bez wypominania, kto może i tyle
A to, że na pierwszych randkach płacił, a niezgodne z savoir vivre to właśnie trudno, to nic, skoro tak chciał, to nie widziałam sensu się upierać. No, ale oczywiście nie należę do dziewczyn, które uważają, że im się należy i że chłopak musi, oczywiście, że nie. Zależy po prostu
Jednak nie mam po prostu problemu, by facet za mnie zapłacił, nie bronię się wtedy rękami i nogami, jeśli to na pierwszych randkach dla niego takie ważne. No, ale oczywiście dałam mu znać, że mogę też płacić, więc w razie czego wiedział, że nic nie musi przecież, to naturalne ![]()
Ja mam fajny sposób na to aby niezręcznych sytuacji nie było
Do wszystkiego żartobliwie, przed spotkaniem sobie żartuje, no tak, ale wiesz, ja jestem kobietą niezależną i płace za siebie
Jeśli facet naprawdę czuję się w obowiązku i "stawia" bo w końcu:
A) RANDKA
B) JEST FACETEM
C) CHCE SIĘ WYKAZAĆ
to bardzo proszę
Według mnie trzeba po prostu facetowi pokazać, że kasa to nie wszystko, a cel spotkania jest inny, po co przejmować się takimi rzeczami
Można iść do kina- On może zapłacić za bilety, Ty za jakiś popcorn i colę- prosty przykład.
Można się zrewanżować- nie rozliczać co do grosza, idziecie do kawiarni- On płaci, kup mu potem nawet watę cukrową
K.
Ja mam fajny sposób na to aby niezręcznych sytuacji nie było
![]()
Do wszystkiego żartobliwie, przed spotkaniem sobie żartuje, no tak, ale wiesz, ja jestem kobietą niezależną i płace za siebie
Jeśli facet naprawdę czuję się w obowiązku i "stawia" bo w końcu:
A) RANDKA
B) JEST FACETEM
C) CHCE SIĘ WYKAZAĆ
to bardzo proszę![]()
Według mnie trzeba po prostu facetowi pokazać, że kasa to nie wszystko, a cel spotkania jest inny, po co przejmować się takimi rzeczami
Można iść do kina- On może zapłacić za bilety, Ty za jakiś popcorn i colę- prosty przykład.
Można się zrewanżować- nie rozliczać co do grosza, idziecie do kawiarni- On płaci, kup mu potem nawet watę cukrową![]()
K.
jak ten twoj post przeczytalem to ten obrazek jakos mi sie naunął na myśl
http://demotywatory.pl/4301234/Randki
Cytrynka moim zdaniem sa dwie opcje z ktorymi nie wszyscy uzytkownicy moga sie zgodzic.
1. Placi mezczyzna bo on zaprasza kobiete lub
2. Kazdy kompromisowo placi za siebie.
Pozdrawiam.
Ja mam taką zasadę, że idąc z facetem gdziekolwiek, wybieram te potrawy czy inne produkty na które samej mnie stać, czyli tak, jakbym kupowała dla siebie i za swoje
Kiedy przychodzi do płacenia wyciągam portfel/kase/ sięgam po rachunek żeby zobaczyć. Jeśli facet chce płacić za wszystko to mi mówi zwyczajnie - ja zapłacę. no i ok
po problemie ^^
W moim przypadku zawsze rachunek dzielimy na pół, bez względu na to ile kto zjadł
Wczoraj miałam pierwszą randkę z fajnym facetem. On to nazwał randką i on to zaproponował. W planach był po prostu spacer, ale randka tak się przeciągnęła, że trwała kilka godzin. Na wejściu dał mi lizaka zamiast kwiatka, co było zabawne i urocze.
Wszystko ładnie, pięknie, ALE...
Po kilku godzinach oboje zgłodnieliśmy i facet najpierw powiedział, że "kupi sobie loda", a po kilku sekundach namysłu zapytał mnie czy też mam ochotę. Ale lodziarnia była zamknięta i temat się zakończył. Facet poczęstował mnie papierosem.
Minęło kolejne kilka godzin, żołądek mieliśmy już tak ściśnięty, że sama powiedziałam, że jedziemy coś wszamać. I wyruszyliśmy do Maka. Zaproponowałam, ze zapłacę za siebie, na co on przystał. Zwykle tego nie robię na pierwszym spotkaniu, na które facet mnie zaprosił, ale tutaj tę wszamę zaproponowałam ja, a poza tym bardzo było to po nim widać, że szkoda mu kasy. W końcu głodził się tyle godzin, bo bał się, że będzie musiał i za mnie zapłacić (tak to odczułam).
Dałam mu trochę więcej kasy, bo nie miałam wyliczonej gotówki, a on zatrzymał sobie resztę półżartem twierdząc, że to opłata za tego papierosa, którym mnie poczęstował.
I jak ja mam to ocenić? Skneruś czy normalny facet? Nigdy wcześniej mi się nie zdarzała taka sytuacja.
Dodam, że mieszka on z rodzicami, ale ma stałą pracę.
kareninka, serio? nie mogę uwierzyć po prostu! to nie jest fajny facet tylko cham... papierosem poczęstował O.o