Idę przez życie sama już tak długo, że nie pamiętam ile to lat.
Mam dorastającego syna i małą córeczkę. Zatem na brak obowiązków nie narzekam.
Dobrze radzę sobie finansowo. Wykonuję zawód, który jest moją pasją. Raz jest lepiej, raz gorzej, jak to na rynku pracy.
Próbowałam z kimś się związać, szukałam w otoczeniu, przez internet przez wiele lat. Nie wyszło. Pogodziłam się z losem.
Mam paru znajomych, choć nie są to przyjaciele.
Rozmawiam sama ze sobą.Myślę, że to depresja, ale taka uleczalna. Wystarczyłaby rozmowa z kimś bliskim, ale nie mam nikogo takiego.
Czy wiecie, jak sobie radzić z samotnością ? Skąd brać siły, gdy pojawiają się problemy ? Jak milczeć, gdy chciałoby się choć trochę z kimś porozmawiać, a nikt nie chce ciebie słuchać ?
Podobne tematy
Idę przez życie sama już tak długo, że nie pamiętam ile to lat.
Mam dorastającego syna i małą córeczkę. Zatem na brak obowiązków nie narzekam.
Dobrze radzę sobie finansowo. Wykonuję zawód, który jest moją pasją. Raz jest lepiej, raz gorzej, jak to na rynku pracy.
Próbowałam z kimś się związać, szukałam w otoczeniu, przez internet przez wiele lat. Nie wyszło. Pogodziłam się z losem.
Mam paru znajomych, choć nie są to przyjaciele.
Rozmawiam sama ze sobą.Myślę, że to depresja, ale taka uleczalna. Wystarczyłaby rozmowa z kimś bliskim, ale nie mam nikogo takiego.
Czy wiecie, jak sobie radzić z samotnością ? Skąd brać siły, gdy pojawiają się problemy ? Jak milczeć, gdy chciałoby się choć trochę z kimś porozmawiać, a nikt nie chce ciebie słuchać ?
Mam podobny problem, ale tez sobie nie radzę.
popisze z kims na maila
Poznać więcej samotnych w podobnej sytuacji i będzie łatwiej . U Mnie to w miare działa .
Rowniez jestem sama,ale nie czuję się samotna.Mam cudowna rodzine i przyjaciol sprawdzonych od lat.Inwestuje w swoj rozwoj i na razie niech tak bedzie.
Rowniez jestem sama,ale nie czuję się samotna.Mam cudowna rodzine i przyjaciol sprawdzonych od lat.Inwestuje w swoj rozwoj i na razie niech tak bedzie.
Samotna to samotna. Nie mam dalszej rodziny, tylko dzieci.Siostra psychiatrycznie chora żyje we własnym świecie, toksyczna matka, którą raz w roku zabieram na zagraniczne wakacje.
Kiedyś miałam więcej znajomych, ale odkąd przestałam ich leczyć (pewne ograniczenia związane z wiekiem ograniczyły moje możliwości), zrobiło się ich jakby mniej.
W rozwój także inwestuję, ale to nic nie zmienia, a raczej jeszcze bardziej alienuje. Siedzenie w książkach, przy komputerze, szkolenia w obcych miastach.
Próbowałam pomagać innym, domy dziecka itp. To tylko praca, praca, praca, gdzie musisz być tytanem, cyborgiem i wszystkim po trochu, nie możesz pozwolić sobie na chwilę słabości, bo co- rozkleisz się przy pacjencie, porzuconym dziecku z FAS, itd.
Sama nie oznacza samotna, a ja piszę o samotności.
astraaria napisał/a:Idę przez życie sama już tak długo, że nie pamiętam ile to lat.
Mam dorastającego syna i małą córeczkę. Zatem na brak obowiązków nie narzekam.
Dobrze radzę sobie finansowo. Wykonuję zawód, który jest moją pasją. Raz jest lepiej, raz gorzej, jak to na rynku pracy.
Próbowałam z kimś się związać, szukałam w otoczeniu, przez internet przez wiele lat. Nie wyszło. Pogodziłam się z losem.
Mam paru znajomych, choć nie są to przyjaciele.
Rozmawiam sama ze sobą.Myślę, że to depresja, ale taka uleczalna. Wystarczyłaby rozmowa z kimś bliskim, ale nie mam nikogo takiego.
Czy wiecie, jak sobie radzić z samotnością ? Skąd brać siły, gdy pojawiają się problemy ? Jak milczeć, gdy chciałoby się choć trochę z kimś porozmawiać, a nikt nie chce ciebie słuchać ?Mam podobny problem, ale tez sobie nie radzę.
Jeśli chcesz, popiszmy do siebie.
tu czy na mejla?
samotna wśród ludzi. mam to od wielu już lat. kiedyś zabiegałam o względy innych . teraz z wiekiem to się zmieniło. jestem jaka jestem. pod względem charakteru się nie zmieniłam. mimo upływu lat czuję pustkę. dla mnie samotność to jak nieuleczalna choroba na którą nie ma dla mnie lekarstwa. staram się z tym żyć chociaż jest to dla mnie jak kula u nogi. staram się nie użalać nad sobą bo to nic nie da tylko uczę się żyć z tą samotnością w zgodzie. w duchu ją przeklinam. to jak zaraza która zżera moją duszę. mimo tego staram się żyć normalnie.
samotna wśród ludzi. mam to od wielu już lat. kiedyś zabiegałam o względy innych . teraz z wiekiem to się zmieniło. jestem jaka jestem. pod względem charakteru się nie zmieniłam. mimo upływu lat czuję pustkę. dla mnie samotność to jak nieuleczalna choroba na którą nie ma dla mnie lekarstwa. staram się z tym żyć chociaż jest to dla mnie jak kula u nogi. staram się nie użalać nad sobą bo to nic nie da tylko uczę się żyć z tą samotnością w zgodzie. w duchu ją przeklinam. to jak zaraza która zżera moją duszę. mimo tego staram się żyć normalnie.
Napisz do mnie na maila- do mojego loginu dodaj znak małpywp.pl Nie wiem jak technicznie można podać swój adres, dlatego podaję go w powyższy sposób.
Zawsze staram się pokonać moje problemy. Im bardziej życie przyciska, tym bardziej jestem kreatywna i szukam rozwiązań.
Może będzie nam łatwiej, jeśli będziemy mogły do siebie pisać .
witaj.
napisałam do Ciebie emaila. nie wiem czy doszedł. daj znać.