netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Narkotyki

39 odpowiedzi12 062 wyświetleniazałożony przez BlackAngel, 26.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

1

Temat: Narkotyki

Witam, ciężko mi pisać o tym, ale muszę się przemóc.. Wpadłam w to, czego broniłam się całe życie. Zaczęłam brać.. Trwa to około pół roku, oczywiście nie codziennie, ale np raz w tygodniu na imprezie, czy raz na 3 tygodnie. Nieważne, ale biorę. Gdziekolwiek się nie pojawię jest to.. Póki nie wypije, jest dobrze, ale wystarczy dawka alkoholu, żebym znowu zaczęła. Jest ktoś, czy był w podobnej sytuacji? Jak sobie z tym poradził, bo ja już ręce rozkładam.
Kiedy było źle w moim życiu, uciekałam od tego, kiedy wszystko jest dobrze, zaczęło się. Nie chcę tego, nie chcę aby moje życie skończyło się tak, jak u moich koleżanek chociażby ze szkoły.
Myślałam, że najgorszy czas za mną, że jeżeli nie zrobiłam tego, kiedy byłam nastolatką, to teraz też się to mnie nie czepi. Ale jednak.. Może uspałam swoją czujność?
Jak sobie z tym radzicie? pozdrawiam.

2

Odp: Narkotyki
BlackAngel napisał/a:

Witam, ciężko mi pisać o tym, ale muszę się przemóc.. Wpadłam w to, czego broniłam się całe życie. Zaczęłam brać.. Trwa to około pół roku, oczywiście nie codziennie, ale np raz w tygodniu na imprezie, czy raz na 3 tygodnie. Nieważne, ale biorę. Gdziekolwiek się nie pojawię jest to.. Póki nie wypije, jest dobrze, ale wystarczy dawka alkoholu, żebym znowu zaczęła. Jest ktoś, czy był w podobnej sytuacji? Jak sobie z tym poradził, bo ja już ręce rozkładam.
Kiedy było źle w moim życiu, uciekałam od tego, kiedy wszystko jest dobrze, zaczęło się. Nie chcę tego, nie chcę aby moje życie skończyło się tak, jak u moich koleżanek chociażby ze szkoły.
Myślałam, że najgorszy czas za mną, że jeżeli nie zrobiłam tego, kiedy byłam nastolatką, to teraz też się to mnie nie czepi. Ale jednak.. Może uspałam swoją czujność?
Jak sobie z tym radzicie? pozdrawiam.

CO brać?

3

Odp: Narkotyki

Nazywane jest kryształem.
Wywołuje euforię, gagatliwość, jak większość białych proszków.
Muszę zacząć walkę teraz, a nie tłumaczyć sobie jak moi znajomi i większość ludzi, że raz na czas nie oznacza uzależnienia.

4

Odp: Narkotyki
BlackAngel napisał/a:

Nazywane jest kryształem.
Wywołuje euforię, gagatliwość, jak większość białych proszków.
Muszę zacząć walkę teraz, a nie tłumaczyć sobie jak moi znajomi i większość ludzi, że raz na czas nie oznacza uzależnienia.

Fete wciągasz?

5

Odp: Narkotyki

Nie, nie. To nie feta. To działa krótko, podobnie do kokainy. Pomieszane z mefedronem.
Wciągniesz, pięć minut zaczyna się w głowie przewracać, dostajesz poczucie euforii, zaczynasz dużo gadać albo zamykasz się  w sobie i masz swój świat.

6

Odp: Narkotyki

Kryształy=metamfetamina.

Mój mąż też brał. Był na odwyku w Toruniu. Jeśli naprawdę chcesz przestać brać, to zastanów się poważnie nad leczeniem.

7

Odp: Narkotyki

Przerabiałem mefedron i wiem jak potrafi ciągnąć.
Przed Tobą są 3-5 dni, gdzie absolutnie musisz zająć cały swój wolny czas.
Jak będziesz miała 15 minut wolnego to sobie o tym przypomnisz i będzie znowu ciągnąć.
Musisz mieć zajętą głowę. Sauna - wypocisz się z tego. Spacery. Żadne imprezy bo nawet widok piwa będzie Ci przypominał o tym o czym masz zapomnieć. Czekolada żebyś nie wpadła w jakiś dół emocjonalny bo wierz mi, na głodzie może się coś takiego pojawić.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości.

8

Odp: Narkotyki

Właśnie to jest to, że mnie nie ciągnie na codzień, nawet w weekend, tylko właśnie podczas imprez. Muszę odseparować się od tego towarzystwa.. Urywam kontakty z tymi ludźmi. Chcę wyjechać do siostry, aby pozbyć się otoczenia, w którym to jest. Wiem, to jest moje postępowanie, ale kiedy przebywam w "czystym" towarzystwie nie mam żadnej ochoty na to.
Nie chcę, aby to towarzyszyło mojemu życiu. Żałuję dnia, kiedy po raz pierwszy to spróbowałam.

9

Odp: Narkotyki

Jeśli nie czujesz ciągu to bardzo dobrze.
Ja już czułem, ale prędko się kapnąłem że to zaczyna być problemem.
Zmieniłem otoczenie, ludzi którzy mają z tym styczność nie widziałem już 3 lata i nawet o tym nie myślę.

10

Odp: Narkotyki

No właśnie ja też się zorientowałam, że zaczyna się problem.. Gdyż zabawa na samym alkoholu nie przynosiła mi satysfakcji i zawsze był ten cholerny mefedron.
Nie mogę uzależniać swojego szczęścia od tego, moi znajomi twierdzą, że raz na czas to nie nałóg. Jak nie, skoro to jest nieodłącznym kompanem każdej imprezy alkoholowej.

11

Odp: Narkotyki

No ale co, od imprez chcesz się uwolnić?
Prędzej czy później pójdziesz na imprezę i co wtedy? nie chcę być złym prorokiem...

Ja mam o tyle dobrze że imprez nie cierpię xD

12

Odp: Narkotyki

Chcę, aby narkotyki zniknęły z mojego życia. Niczego innego tak nie pragnę.
Zaczynam się chwiać, czy dam radę, ale za chwile sobie przypominam, że wszystko w życiu mi wychodziło i to też mi wyjdzie. Tylko potrzebuję rad, jak sobie z tym mam radzić, co robić.

13

Odp: Narkotyki

Jesteś osobą uzależnioną, która wymaga terapii. To nie koniec świata. Najważniejsze, że już wiesz o swoim problemie.

14

Odp: Narkotyki
JUPKA napisał/a:

Jesteś osobą uzależnioną, która wymaga terapii. To nie koniec świata. Najważniejsze, że już wiesz o swoim problemie.

Dokładnie.

15

Odp: Narkotyki

Musisz pójść na konsultację psychiatryczną i psychologiczną. Nic strasznego. Zwykła rozmowa. Bądź szczera. Potem zadecydujesz czy chcesz się leczyć i w jaki sposób.
Trzymam kciuki.

Pozdrawiam

16

Odp: Narkotyki

Jeśli chcesz, żeby to zniknęło, ale sama nie umiesz sobie z tym poradzić, to jedyne wyjście jest w terapii.

17

Odp: Narkotyki
BlackAngel napisał/a:

Nazywane jest kryształem.
Wywołuje euforię, gagatliwość, jak większość białych proszków.
Muszę zacząć walkę teraz, a nie tłumaczyć sobie jak moi znajomi i większość ludzi, że raz na czas nie oznacza uzależnienia.

Jesli nie umiesz sobie poradzic zglos sie Po pomoc bo z crystal nie ma zartow.

18 Ostatnio edytowany przez moniczka.132 (2014-02-26 21:18:05)

Odp: Narkotyki

BlackAngel, masz maila ode mnie- prosze przeczytaj i prosze o odpowiedz...

19

Odp: Narkotyki

Nie do końca nie potrafię. Kiedy jestem w domu, nie wychodzę do tego środowiska, jest wszystko w porządku. Nie mam czegoś takiego, jak ćpanie sama codziennie. Wiem, jest to nałóg, ale najpierw chcę sama sobie poradzić z tym wszystkim.

20

Odp: Narkotyki
Cynicznahipo napisał/a:

Kryształy=metamfetamina.

Mój mąż też brał. Był na odwyku w Toruniu. Jeśli naprawdę chcesz przestać brać, to zastanów się poważnie nad leczeniem.

Też lubię Breaking Bad, ale to o czym mówi autorka to nie metaamfetamina, tylko mefedron z domieszkami śmiecia zwiększającego masę, i resztami różnych rc chemicals.
Przestań chodzić na imprezy autorko, to całkiem proste rozwiązanie. Nie mam nic przeciw dragom, sam często używam, ale o mefedronie nic dobrego powiedzieć nie można. Jednego z moich idoli mefa zamieniła w śliniącego się po*eba, pozbawionego kręgosłupa. Zdecyduj co dla Ciebie ważniejsze.

W terapii uzależnień poza metadonem stosuje się też marihuanę, możesz spróbować big_smile

21

Odp: Narkotyki
Sith'ari napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Kryształy=metamfetamina.

Mój mąż też brał. Był na odwyku w Toruniu. Jeśli naprawdę chcesz przestać brać, to zastanów się poważnie nad leczeniem.

Też lubię Breaking Bad, ale to o czym mówi autorka to nie metaamfetamina, tylko mefedron z domieszkami śmiecia zwiększającego masę, i resztami różnych rc chemicals.
Przestań chodzić na imprezy autorko, to całkiem proste rozwiązanie. Nie mam nic przeciw dragom, sam często używam, ale o mefedronie nic dobrego powiedzieć nie można. Jednego z moich idoli mefa zamieniła w śliniącego się po*eba, pozbawionego kręgosłupa. Zdecyduj co dla Ciebie ważniejsze.

W terapii uzależnień poza metadonem stosuje się też marihuanę, możesz spróbować big_smile

Jednym słowem ten narkotyk to pewnie jakaś mieszanka, gdzie nie wiadomo co wkładają... Sama nigdy nie brałam i nie będę, ale z tego co wiem, to jest jeszcze gorsze, bo nie wiesz co jest w środku, a są najgorsze chemiczne syfy, robią pewnie tak po to, by wyszło im taniej... Zdecydowanie musisz iść na terapię, im szybciej tym lepiej, zawalcz o siebie.

22

Odp: Narkotyki

Mefedron to najgorsze świństwo jakiego próbowałam. Wiem, właśnie zaprzestałam jakichkolwiek spotkań poza obrębem mojego mieszkania. Alkoholowi też mówię stop.
Skoro nie mam pociągów na codzień i zażywam to raz na czas, to nie stadium, z którym sobie nie będę potrafiła poradzić. Odseparowuję się od ludzi, którzy się z tym bawią. Mówię stanowcze nie, tylko żebym w tym wytrwała.
Truskaweczka19 - ja też w tamtym roku byłam Twojego podejścia, nigdy, przenigdy nie powiedziałabym, że akurat mnie to spotka.
Jestem dorosłą kobietą, więc tym bardziej mnie to zdziwiło, a jednak.
Jestem coraz lepszej myśli, wiem, że muszę stoczyć ciężką walkę o swoje życie, bo skończę jak oni.

23

Odp: Narkotyki

BlackAngel, nie chcę tu niczego wywlekać, ale przejrzałam inne Twoje wątki i kiedyś pisałaś np, że spróbowałaś dopalaczy z ciekawości. Widzisz, to nas różni, bo ja z ciekawości nic takiego nie próbowałam, po prostu mnie nie ciągnie i nie jestem ciekawa. Poza tym, piszesz, że to wpływa towarzystwa. Ja bym powiedziała tak- po prostu nie umiesz odmówić. Oni proponują, a Ty robisz , tak to najpewniej wygląda, pewnie podświadomie boisz się być gorszą. Widzisz, ja miałam nie raz proponowane np papierosy, ale nigdy nie ulegam, nawet nie próbowałam, nie licząc, jak miałam z 6 lat i pod nieuwagę mamy wzięłam, ale od razu mi wyrwała. A tak to nigdy. Tak samo z alkoholem, jak nie chciałam, to nie piłam, nawet jak towarzystwo było pijące. A jak był czas, że przez leki nie mogłam pić, to nie piłam nic. A taka dziewczyna piła np piwo i też okazało się, że piła mimo brania leków, co też lepiej przy nic nie pić i przez to namawiała mnie. Ja jednak powiedziałam jej wprost, że nie będę ryzykować, ona sobie piła, a ja nie. Dlatego wybacz, ale ja właśnie mogę powiedzieć, że nie spróbuję, bo ja mam inne podejście i charakter, nie ulegam tak łatwo wpływom.

Oczywiście, nie piszę tego, by Ciebie obrazić, tylko pokazać, że to co piszesz, że nie mogę być tego pewna jest nietrafiona. No bo ja już nie raz byłam wystawiona na to, że ktoś coś proponował, ale umiem odmówić, u Ciebie była silniejsza pokusa i rozumiem, bo jedni odczuwają silniejsze pokusy, inni mniejsze. Dlatego mówię o terapii, a przede wszystkim pracy nad sobą, bo nie wiem czy odcięcie od znajomych coś da. Ty przede wszystkim powinnaś się nauczyć takiego podejścia, że nawet jak towarzystwo to będzie robić, to Ty nie. Ja nie mówię, że ja jestem idealna, mam też słabość np słodycze i ich potrafiłam jeść za dużo i wiadomo, mam swoje słabości ogólnie, ale do narkotyków, papierosów itp nigdy mnie nie ciągnęło, więc umiałam odmówić jak mi proponowano. Tyle razy umiałam odmówić, więc po prostu to nie ulegnie zmianie, mam 22 lata, do tej pory nie jestem ich ciekawa i nie wiem co w tym ciekawego, więc raczej już ciekawa nie będę i mam tutaj poglądy, że naprawdę to jest nic nie warte. Dlatego po prostu mogę z bardzo dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że nie spróbuję i w moim przypadku jak widzisz to nie są czcze słowa. Tutaj jestem podobna do mojej babci, ona ma 70 lat, a nigdy nie paliła, też ją nie ciągnęło. Ja mam właśnie bardzo podobny charakter w tym względzie i ogólnie jesteśmy do siebie podobne.

No i nie to, że Cię krytykuję, ale mówię jak jest. Przede wszystkim musisz powalczyć ze swoim podejściem, bo jak mówię odcięcie od znajomych może wiele nie dać, jak nie zmienisz swojego podejścia. Sama sobie pomyśl jakie ładują tam świństwo, to nie jest tego warte. Skoro mówisz, że nie jesteś jeszcze uzależniona, to będzie Ci łatwiej. Musisz tylko pamiętać, że nie możesz dalej tego ciągnąć, bo naprawdę to bardzo niezdrowe, a uzależnić można się szybko, więc sama mogłabyś nie zauważyć. Najważniejsze, że chcesz z tym skończyć, bądź konsekwentna.

24

Odp: Narkotyki

miałam 21 lat jak spróbowałam dopalaczy, dużo osób przy mnie brało, nie raz, ale ja byłam twarda. I nie wiem co mi się odmieniło. Owszem, muszę nauczyć  się słowa nie, ale najpierw chcę unikać tego, aby dojść do siebie. Ja mam dość ciężki charakter i jak zadaje sobie pytanie, dlaczego, to odpowiedzi brak. Plus jest taki, że mnie nie ciągnie na codzień, wspierają mnie najbliżsi, a to jest bardzo ważne. I nigdy, przenigdy żadnych dragów, pamiętam alkoholowe zabawy i też niczym nie były gorsze od tych z mefą.

25

Odp: Narkotyki

Jak ktoś ma mocny łeb to z heroiną wygra, a jak słaby to i po piwie popłynie.

26

Odp: Narkotyki

Mazar, człowiek który w tym nie siedział, nie zrozumie co to jest.. Sam wiesz jak jest.
Tak owszem, mam znajomych co wyszli z tego, a są i tacy, którzy nadal mówią, że przecież to tylko zabawa, a balansują na cienkiej linie..
Dlatego ja, póki co, odeszłam od tych znajomych, bo fakt jest taki, że będzie mnie to ciągnęło, a po co narażać się na pokusy, po co komplikować to jeszcze bardziej.

27

Odp: Narkotyki
BlackAngel napisał/a:

miałam 21 lat jak spróbowałam dopalaczy, dużo osób przy mnie brało, nie raz, ale ja byłam twarda. I nie wiem co mi się odmieniło. Owszem, muszę nauczyć  się słowa nie, ale najpierw chcę unikać tego, aby dojść do siebie. Ja mam dość ciężki charakter i jak zadaje sobie pytanie, dlaczego, to odpowiedzi brak. Plus jest taki, że mnie nie ciągnie na codzień, wspierają mnie najbliżsi, a to jest bardzo ważne. I nigdy, przenigdy żadnych dragów, pamiętam alkoholowe zabawy i też niczym nie były gorsze od tych z mefą.

Ok, życzę Ci powodzenia, cieszę się, że masz wsparcie najbliższych smile

28

Odp: Narkotyki

Nie znam się na tym, autorka napisała ''kryształy'', u nas tak się mówi na metaamfetaminę.

Autorko, nie sądzę, żebyś sobie poradziła z tym sama. Tak twierdzi większość uzależnionych.
Na razie siedzisz w domu, ale co będzie, jak w końcu z niego wyjdziesz? Dasz radę się powstrzymać?

P.S Breaking Bad nie oglądam, dla mnie to ogłupiające.

29

Odp: Narkotyki

Cynicznahipo, taka opinia, że nie sądzisz, żeby autorka sobie poradziła sama, jest nie na miejscu. Mówisz o władku a chodzi o mefe.
" większość uzależnionych"? przecież autorka mówi w każdym poście że nie czuje ciągu na co dzień. Czynnikiem wywołującym ciąg, są imprezy, z których to chce zrezygnować. Na siłę chcesz ją wepchnąć w objęcia monaru?

30 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-02-28 09:50:11)

Odp: Narkotyki
Mazar napisał/a:

Cynicznahipo, taka opinia, że nie sądzisz, żeby autorka sobie poradziła sama, jest nie na miejscu. Mówisz o władku a chodzi o mefe.
" większość uzależnionych"? przecież autorka mówi w każdym poście że nie czuje ciągu na co dzień. Czynnikiem wywołującym ciąg, są imprezy, z których to chce zrezygnować. Na siłę chcesz ją wepchnąć w objęcia monaru?

Czy ja ją wysyłam do Monaru?
Twierdzę tylko, że wątpię, że sama sobie poradzi, nie widzę w tym twierdzeniu nic niestosownego.

Nie ma nic złego w szukaniu pomocy. Ale my na forum jej nie pomożemy. Potrzeba specjalisty od uzależnień, kogoś, kto z nią pogada.
Bo jestem pewna, że jeżeli pójdzie na imprezę, to znowu weźmie.

''Nie czuje POciągu'' dzień w dzień, bo dzień w dzień nie chodzi na imprezy. Sama tak stwierdziła. Ja uważam, że fakt, iż nie może się powstrzymać na imprezach jest na tyle niepokojący, że powinna coś z tym zrobić. I uważam, że tam, gdzie nie da się powstrzymać zaczyna się uzależnienie.

P.S O ciągu, to można mówić, jak ktoś bierze non stop.

31

Odp: Narkotyki

A ja uważam ze jeśli czuje POciąg do białego tylko na imprezach, to nie jest to uzależnienie i nie ma potrzeby żeby udawać się po tzw. pomoc, zwłaszcza że autorka dostrzegła swój problem i jeśli wierzyć jej zapewnieniom stara się odciąć od tego.

32

Odp: Narkotyki
Mazar napisał/a:

A ja uważam ze jeśli czuje POciąg do białego tylko na imprezach, to nie jest to uzależnienie i nie ma potrzeby żeby udawać się po tzw. pomoc, zwłaszcza że autorka dostrzegła swój problem i jeśli wierzyć jej zapewnieniom stara się odciąć od tego.

Rozumiem Twoje stanowisko.
To jest kwestia silnej woli, naprawdę. Są osoby, które się powstrzymają, a są takie, które nie dadzą rady.
Na pewno nie jest dobrą metodą zamknięcie się w domu i unikanie towarzystwa - to ucieczka od problemu, a nie jego rozwiązanie.

Jeżeli chęć wzięcia narkotyku wzmaga się po alkoholu, ja bym radziła ograniczenie procentów. Po prostu.

Zawsze warto skonsultować się z kimś, kto ma doświadczenie i wiedzę, i chętnie podpowie, co robić, jak odwrócić swoją uwagę, jak walczyć, etc. Nie ma w tym nic złego. Nie trzeba zostawać sam na sam z problemem.

33 Ostatnio edytowany przez BlackAngel (2014-02-28 12:16:43)

Odp: Narkotyki

Dlatego też, zwróciłam swoją prośbę na forum, bo wiem, że nawet i tu ludzie są osoby, które miały z tym styczność.
Ucieczka.. Tak, owszem, jest to rodzaj ucieczki, nie zaprzeczam, ale po co mam iść w pokusę, lepiej zapobiegać smile W tym nie jestem sama, koleżanka miała ten sam problem, też uciekła i jest czysta już prawie dwa miesiące, po czym całkowicie jej się "tego" odechciało. Dlatego podążam jej śladem. Alkoholu nie pije, znalazłam zajęcie. Póki co jest dobrze, musi być dobrze.
Mazar, dziękuję, że rozumiesz. Widać, że sam przez to przechodziłeś, takich ludzi szukałam.
Nie zrozumie tego człowiek, który w tym nie siedział. Nie, że komuś coś zarzucam, ale dziewczyny nawet jak chcecie bardzo zrozumieć, to nie zrozumiecie, i byleście nie zrozumiały, bo to do niczego nie prowadzi.
Nie czuję się na tyle od tego zniewolona, żeby iść na terapię i oglądać ludzi, którzy w tym siedzieli lata, na co dzień. Nie wytrzymałabym tego widoku, słów, że dziennie muszę, że cały czas jestem na rauszu.

Muszę sprostować swoją wypowiedź odnośnie imprez. Kiedy idę na imprezę z koleżankami, które niczego poza alkoholem nie przyjmują, to wszystko jest dobrze, nie mam poczucia, że muszę.
Ale kiedy idę z tą drugą grupą, gdzie zawsze się zarzekamy, że już nie "lecimy" , wystarczą dwa drinki i już się zaczyna.

34

Odp: Narkotyki

Myślę, że bardzo pomoże u Ciebie odseparowanie się od tej ''drugiej'' grupy.

35

Odp: Narkotyki
BlackAngel napisał/a:

Nie do końca nie potrafię. Kiedy jestem w domu, nie wychodzę do tego środowiska, jest wszystko w porządku. Nie mam czegoś takiego, jak ćpanie sama codziennie. Wiem, jest to nałóg, ale najpierw chcę sama sobie poradzić z tym wszystkim.

Jesli piszesz nie donca nie potrafie tzn ze nie potrafisz. I tyle. Wiec przestan pajacowac i iz po pomoc jesli chcesz zupelnie skonczyc. Powodzenia.

36

Odp: Narkotyki
Prinzessin_de napisał/a:
BlackAngel napisał/a:

Nie do końca nie potrafię. Kiedy jestem w domu, nie wychodzę do tego środowiska, jest wszystko w porządku. Nie mam czegoś takiego, jak ćpanie sama codziennie. Wiem, jest to nałóg, ale najpierw chcę sama sobie poradzić z tym wszystkim.

Jesli piszesz nie donca nie potrafie tzn ze nie potrafisz. I tyle. Wiec przestan pajacowac i iz po pomoc jesli chcesz zupelnie skonczyc. Powodzenia.

Może trochę za ostro, ale ja też uważam, że mimo wszystko powinnaś, autorko, porozmawiać z kimś, kto siedzi w temacie i po prostu podsunie Ci kilka profesjonalnych porad. Nie ubędzie Ci od tego przecież, a pomóc może.

37

Odp: Narkotyki
Cynicznahipo napisał/a:
Mazar napisał/a:

Cynicznahipo, taka opinia, że nie sądzisz, żeby autorka sobie poradziła sama, jest nie na miejscu. Mówisz o władku a chodzi o mefe.
" większość uzależnionych"? przecież autorka mówi w każdym poście że nie czuje ciągu na co dzień. Czynnikiem wywołującym ciąg, są imprezy, z których to chce zrezygnować. Na siłę chcesz ją wepchnąć w objęcia monaru?

Czy ja ją wysyłam do Monaru?
Twierdzę tylko, że wątpię, że sama sobie poradzi, nie widzę w tym twierdzeniu nic niestosownego.

Nie ma nic złego w szukaniu pomocy. Ale my na forum jej nie pomożemy. Potrzeba specjalisty od uzależnień, kogoś, kto z nią pogada.
Bo jestem pewna, że jeżeli pójdzie na imprezę, to znowu weźmie.

''Nie czuje POciągu'' dzień w dzień, bo dzień w dzień nie chodzi na imprezy. Sama tak stwierdziła. Ja uważam, że fakt, iż nie może się powstrzymać na imprezach jest na tyle niepokojący, że powinna coś z tym zrobić. I uważam, że tam, gdzie nie da się powstrzymać zaczyna się uzależnienie.

P.S O ciągu, to można mówić, jak ktoś bierze non stop.

Dokładnie. Poza tym przecież uzależnienie nie jest koniecznie wtedy, gdy ktoś pije czy bierze codziennie. Można robić coś codziennie, ale być uzależnionym i np potrafić przestać, umieć to kontrolować. Można też brać czy pić rzadziej, ale być uzależnionym, bo jest problem, by z tym przestać, traci się kontrolę. W rodzinie mam osobę uzależnioną od alkoholu i ta osoba wcale nie piła codziennie, tylko np raz na parę miesięcy takie ciągi, gdzie tracił kontrole i nie mógł z tym skończyć przez te parę dni (to mężczyzna). Jak widać relatywnie pił rzadko, ale ja nie mam złudzeń, że to uzależnienie. No, ale ok to nie wątek o tym i nie chcę za wiele mówić o sobie i mojej rodzinie, bo to nie o tym.
Mimo wszystko jest to niepokojące i chcemy tylko uczulić, że autorka może sama sobie nie dać z tym rady. Czasem jest po prostu samemu zbyt ciężko, a to nie wstyd prosić o pomoc. Jeśli oczywiście jednak poradzi sobie sama, to też bardzo dobrze. No, ale jak będziesz czuła autorko, że jednak nie radzisz sobie, to idź do specjalisty.

BlackAgnel, myślisz, że skoro nie brałyśmy narkotyków to nie umiemy Ci poradzić? Nie trzeba brać, by umieć. Jeżeli jednak nie chcesz porad od osób, które nie brały, to mogłaś zaznaczyć to w pierwszym poście.

38 Ostatnio edytowany przez BlackAngel (2014-04-09 00:20:57)

Odp: Narkotyki

Truskaweczka- zawsze lepiej się "Słucha" rad tych, co w siedzieli w tym samym bagnie co Ty. Masz większą zdolność zrozumienia słów tych ludzi, co przeszli przez to samo, nieprawdaż? - przykład: Twój ojciec znęca się nad Wami; kogo łatwiej będzie słuchać, ludzi którzy to samo przeszli, czy tych, którzy tylko stawiają się w Twojej sytuacji? Wiadomo, że tych, co bardziej są zbliżeni.
Kto zrozumie alkoholika czy hazardzistę? - przede wszystkim ten, kto był w tym sam.
Rozumiem i dziękuję za zaangażowanie smile ale to nie wszystko, doceniam, że chciałyście pomóc!

Ale ja, może przez to, że tak bardzo próbowałyście mnie oddać w objęcia Monaru, przestałam. Całkowicie przestałam życia z mefedronem, nawet nie mam ochoty sięgnąć po to, pomimo wielkich rozterek i problemów życiowych smile

Jak widać, nie potrzebowałam terapii, zaledwie silnej woli.
Pozdrawiam.

39

Odp: Narkotyki
BlackAngel napisał/a:

Truskaweczka- zawsze lepiej się "Słucha" rad tych, co w siedzieli w tym samym bagnie co Ty. Masz większą zdolność zrozumienia słów tych ludzi, co przeszli przez to samo, nieprawdaż? - przykład: Twój ojciec znęca się nad Wami; kogo łatwiej będzie słuchać, ludzi którzy to samo przeszli, czy tych, którzy tylko stawiają się w Twojej sytuacji? Wiadomo, że tych, co bardziej są zbliżeni.
Kto zrozumie alkoholika czy hazardzistę? - przede wszystkim ten, kto był w tym sam.
Rozumiem i dziękuję za zaangażowanie smile ale to nie wszystko, doceniam, że chciałyście pomóc!

Ale ja, może przez to, że tak bardzo próbowałyście mnie oddać w objęcia Monaru, przestałam. Całkowicie przestałam życia z mefedronem, nawet nie mam ochoty sięgnąć po to, pomimo wielkich rozterek i problemów życiowych smile

Jak widać, nie potrzebowałam terapii, zaledwie silnej woli.
Pozdrawiam.

Ok rozumiem. Cieszę się, wytrwaj w tym smile
No ok, pamiętaj tylko, że nie każdemu pomoże silna wola. No i w razie czego pamiętaj, że nie jest wstydem prosić o pomoc. To normalne, nałóg nie jest łatwy do pokonania, więc czasem potrzebne jest chodzenie na odwyk, co nie jest niczym złym, wręcz przeciwnie, czymś bardzo dobrym, że człowiek szuka pomocy. Cieszę się, że u Ciebie ok.
Pozdrawiam smile

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026