Nie zrozum mnie zle, ale z takim podejsciem do zycia marne masz szanse zeby zainteresowala sie toba jakas dziewczyna! Robiac z siebie ofiare losu zanizasz swoja samoocene a druga osoba to odczuwa i to ja zniecheca. Pewnie nie chodzi o to, ze mowisz cos nie tak, tylko o to jakie sprawiasz wrazenie... Jezeli probujesz poderwac dziewczyne a twoje oczy mowia ''i tak sie nie uda, jestem sam, jestem beznadziejny'' to ona wlasnie tak o tobie pomysli! ''chodzilem do najgorszego liceum, nikt mnie nie lubil, wszyscy mna gardzili, czym sobie na to zasluzylem?'' Rozumiem, ze nie miales lekkiego zycia, ale musisz w koncu wyjsc z tej dziury ''wszyscy sa przeciwko mnie''. Majac tak negatywne nastawienie do swiata byc moze wytworzyles wokol siebie mur ''wszyscy mna gardza'' i tak bardzo sam w to uwierzyles, ze nie przyjmowales od ludzi zyczliwosci. Uzalajac sie nad samym soba i czujac sie ofiara losu byc moze zniechecasz do siebie ludzi. NIE dlatego, ze masz jakies wady, ani dlatego ze czyms sobie na to zasluzyles, tylko wlasnie swoim podejsciem. Nie wyobrazam sobie jak to mozliwe, ze przez 20 lat zawsze kazdy toba gardzil, ze nikt nie byl dla ciebie mily. Mysle, ze wyolbrzymiasz ta swoja samotnosc, a problem nie lezy w tobie, tylko w twoim podejsciu. Jesli nie mozesz poradzic sobie ze swoja przeszloscia, udaj sie na terapie. Musisz przestac widziec siebie jako ofiare losu a zaczac czuc sie wartosciowym, fajnym facetem ktory zasluzyl na to, by byc szczesliwym. Moze wyjdz do ludzi? Albo zarejestruj sie na portalu randkowym? Nie wierze ze istnieje na swiecie chocby jedna taka osoba, ktora nie znalazlaby bratniej duszy czy milosci. To ile jestes wart zalezy od tego, ile wart sie czujesz. Dzialaj! Powodzenia !