netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Mężczyzna...który musi rządzić?

21 odpowiedzi5 822 wyświetleniazałożony przez Pretty_Zmęczona, 20.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mężczyzna...który musi rządzić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Mężczyzna...który musi rządzić?

Witajcie! Piszę, bo chcę to z siebie wyrzucić, piszę również dlatego, że liczę na małą pomoc od Was wszystkich.
Jestem z moim T. już ponad dwa lata. Można powiedzieć, że planujemy wspólną przyszłość. On, pozostał bez rodziny(miał patologiczną), odciął się od nich i uczy się życia na nowo.
Nie wiem, może on nie zna tak do końca pojęcia miłości? Nie lubi mojej koleżanki. A może lepsze będzie stwierdzenie, że przestał lubić. Ma problem, że ja ze swoją koleżanką piję alkohol. Widuję się z nią raz na tydzień albo rzadziej i wypijamy po dwa piwka u mnie w domu albo u niej. Nie upijamy się ani nie robimy z siebie Bóg wie czego. Moja koleżanka pali papierosy i mi też zdarza się z nią zapalić. Z tym także mój T. ma problem. Kiedyś dużo pił i dużo palił, teraz przestał. Na początku tego jego ?odwyku? mnie się nie czepiał.
No i właśnie wczoraj widziałam się z tą koleżanką. Wypiłyśmy dwa piwka i na spokojnie. Późnym wieczorem do niego dzwonię. I zaczęła się kłótnia. Nawet nie pamiętam już od czego. Stwierdził ,ze zawsze jak się widzę z tą ?kur***? to mi odpier****, i nie zachowuje się jak kobieta, tylko jak kobieta wyzwolona, ze ona ma na mnie zły wpływ i to nie jest moje ?dobro?. I że przestaje być posłuszna. Ja się go pytam co to ma znaczyć, że przestaje być posłuszna. To on, że ja mam się go słuchać. Ja mówię, że nie ma takiej opcji. On do mnie, że jak będę z nim po ślubie, to NA PEWNO nie będę się z nią zadawać. Bo on jej nie chce widzieć na weselu ani w swoim domu. Że on jako głowa rodziny będzie musiał mi pokazywać co jest dla mnie dobre. A ona ma na mnie zły wpływ. Starałam się nie denerwować i zaproponowałam kompromis, że w porządku, ja nie widzę tego, że po spotkaniu z koleżanką zachowuję się źle. Mówię do niego, żeby następnym razem mi powiedział, że źle się zachowuję, żebym sama zauważyła swój błąd i jeżeli ma rację i faktycznie ma ona na mnie destrukcyjny wpływ to ograniczę nasze kontakty. Powiedziałam też, że jeżeli wyjdzie, że jednak nie ma ona mnie wpływu to ja nie widzę przeciwskazań, żeby się z nią spotykać. Chyba nie bardzo mu się to spodobało. Chyba powiedział coś w tym stylu, że ?teraz musi mi to wystarczyć?. Pytam się go, a kto go będzie rozliczał z tego co robi, albo z tego czy robi dobrze. A on mi na to: ?Przodkowie?.
Nie wiem co mam o tym myśleć. Czy mówił to, bo był zły, że się kłócimy i mówił takie rzeczy w gniewie czy naprawdę chce mi całe życie ustawiać. Generalnie obydwoje mamy spojrzenie na rodzinę takie bardzo tradycyjne. Nie widzimy przeszkód w tym, że kobieta zajmuje się domem i dziećmi i tym, żeby facet zarabiał na życie. A teraz dowiaduję się, że on ma jakieś zapędy dyktatorskie. Bo dla mnie to trąci dyktaturą. W miłości nie można drugiej osobie życia układać. Można rozmawiać, negocjować, tworzyć kompromisy. Dał mi przykład: ?Jak będziesz miała córkę i będzie ona ćpać to będziesz z nią negocjować? Czy od razu jej zabronisz narkotyków?. A ja nie wiem czy można wszystko sprowadzać do tego samego.
W ogóle jestem w szoku, bo zawsze jak coś było nie tak, to była kłótnia, ale potem staraliśmy się sobie wszystko wytłumaczyć, nie było narzucania swojej woli. Aha, też mi coś takiego powiedział ,że ?Albo się z nią przestajesz zadawać albo wypierdalaj?.
Tłumaczyłam mu, że w związku, w prawdziwej miłości się rozmawia, nie narzuca się niczego drugiej osobie i nie ogranicza jej wolności.
Jak myślicie? Macie jakieś swoje uwagi? A może ktoś miał podobną sytuację?

2

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

Myślę, że to patologia z jego strony. Nawet nie ma co analizować. Niech pójdzie do psychologa, a Ty rób to na co masz ochotę.

3

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

Strasznie niebezpieczne zachowanie, nie jestem psychologiem, ale też uważam to za patologię. Sama odpowiedz sobie, czy odpowiadałoby Tobie takie życie - bo już zapowiedział, że po ślubie będzie Panem.

4

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

Cześć. Nie dziwie sie, ze jestes zmeczona. Kurcze. Mysle, ze jestes dobra, poczciwa osoba i nie rozumiesz, jak ktos inny moze byc niesprawiedliwy, toksyczny etc. bo nie miesci Ci sie to w glowie, nie jest wg Twoich standardów.

Ja nie znosze tego typu facetow jak opisujesz... Masz u swego boku "Araba" w wersji soft (chodzi o mentalnosc). Zaczyna Ci rozkazywac, awanturowac sie- moze w przyszlosci calkowicie Cie odizolowac od swiata, nawet bic. To nie jest dobry wybor! Tacy faceci szukaja milych, uleglych dziewczat i zeruja na ich lagodnosci. Nie rob sama sobie krzywdy, pomysl o przyszlosci.

5

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

A co rozumiesz, przez to, że miał patologiczną rodzinę?
Tatuś był dyktatorem, takie zachowanie i traktowanie kobiety z reguły wynosi się z domu.

6

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

Dziękuję za odpowiedzi smile
Chodzi o to, że rodzice byli alkoholikami(ale o dziwo, naprawdę dużo pracowali) nie zaznał w domu miłości. Z rodzeństwem za dobrego kontaktu nie miał. Skończyło się tym, że podczas małej sprzeczki z bratem, rodzice się na niego rzucili, pobili i wylądował u babci, rodzice dopiero niedawno zaczęli z nim rozmawiać, ale on nie chce. Krótko mówiąc, brak miłości w domu i brak takiego rodzinnego ciepła chyba się na nim odbił i nie do końca rozumie miłość. Nie wiem, jak jego ojciec się odnosił do matki...

Ale właśnie on nigdy się tak nie zachowywał, ani nigdy tak nie mówił. Dopiero ostatnio. Może warto o tym z nim rozmawiać, skoro dopiero teraz to się zaczęło? A może po prostu muszę go jakoś przekonać do koleżanki. No nie wiem, wydawał mi się super facetem, a tu nagle mi wyskakuje z jakimś posłuszeństwem.

7

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?
Pretty_Zmęczona napisał/a:

Generalnie obydwoje mamy spojrzenie na rodzinę takie bardzo tradycyjne............................................................ ?Albo się z nią przestajesz zadawać albo wypierdalaj?.

Z czystej ciekawości-w tradycji którego kraju obowiązuje taka retoryka?

8 Ostatnio edytowany przez Pretty_Zmęczona (2014-02-20 17:24:26)

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

Źle się wypowiedziałam. Chodził o to, że mąż zarabia i pomaga jak może w pracach domowych, a kobieta zajmuje się domem i dziećmi.

A z tym "wypier..." to nie wiedziałam co odpowiedzieć...

9

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

teraz to ja bym uciekała z takiego związku poki nie ma dzieci, niestety ja tez dużo rzeczy widziałam przed slubem i to jaka rodzina  i jaki jest facet ale zlekceważyłam to niestety, treraz pretensje mam tylko do siebie....

10

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

a jak długo jesteście razem? ty znasz go najlepiej i wasze relacje, ale przestegałabyn przed tłumaczeniem zachowania faceta jaki on biedny bo patologiczna rodzina..

11

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?
mariola856 napisał/a:

a jak długo jesteście razem? ty znasz go najlepiej i wasze relacje, ale przestegałabyn przed tłumaczeniem zachowania faceta jaki on biedny bo patologiczna rodzina..

Ponad 2 lata. Jednak jakiś związek między facetem a jego przeszłością jest przecież. Dlatego, że on nigdy nie miał prawdziwej rodziny, chce taką stworzyć ze mną (jego słowa). A oprócz mnie w naszym mieście nie ma nikogo.

Zaczęła mi w głowie kiełkować myśl o odejściu... Ale jak ja już się zaangażuję w coś naprawdę, to tak łatwo nie odpuszczam. Nie chciałabym od razu skreślać tego związku, ponieważ pierwszy raz powiedział mi coś takiego. Chciałabym w jakiś sposób z nim o tym porozmawiać, czy naprawdę tak wyobraża sobie małżeństwo czy może mówił tak w złości, nie wiem w jaki sposób zacząć o tym rozmawiać.

12

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

Nie jestem Tobą, ale gdybym była zakończyłabym taką znajomość.

13

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

To w ogóle nie jest materiał na męża raczej nadawał by się do wojska, to jest ten typ maczo co wyznaje zasadę jak ja kradnę to w porządku jak mi ukradną to źle.
Jeśli zamierzasz go poślubić to licz się ze zdradami z jego strony a zarazem chorobliwą zazdrością.

14

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

Albo boi sie, że bedziesz robiła to co on przestał - pił i palił,
Albo próbuje zapobiec zrobienia jakiejs głupoty za namową koleżanki, tak z własnej myśli chyba też nie chciałabym zeby moja kobieta z kolezanką często piły i paliły bo nic dobrego z tego nie ma.
A facet i tak zachowuje sie troche patologicznie bo ma to w genach nikt go innych zachowań wobec kobiety nauczyć nie umiał widocznie.
Sorry ale nie powinnaś rozważyc przyszłosciowo tego mężczyznę... jesli teraz jest dyktatorem to czy z czasem nie zamknie Cie w złotej klatce?

15 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2014-02-20 18:07:38)

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

"A on mi na to: ?Przodkowie?.
big_smile dobre big_smile
Ciebie też przodkowie mogą rozliczać. Chociaż bardziej prawdopodobne, że zrobią to dzieci. I nie sądzę, żeby miały Ci za złe piwkowanie z przyjaciółką w takim wymiarze. Za to dzieci domowych Władców Absolutnych często w dorosłym życiu leczą to rodzicielstwo na kozetce u psychologa.

Facet może reagować alergicznie na spożywanie alkoholu przez bliską osobę z tego powodu, że widział co alkohol robi z rodziną.
I tym ta reakcja w tej chwili jest - reakcją alergiczną, przesadzoną.
Być może też teraz uznał, że jak on się powstrzymuje, to Ty też musisz.

Na propozycję ?Albo się z nią przestajesz zadawać albo wypierdalaj? odpowiedziałabym adekwatnie: "albo przestaniesz się tego czepiać, albo wypierdalaj".

16

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

"Nie chciałabym od razu skreślać tego związku, ponieważ pierwszy raz powiedział mi coś takiego."

A może do tej pory tylko umiejętnie ukrywał, jaki naprawdę jest? Teraz pokazał swoje prawdziwe oblicze?
Uciekaj gdzie pieprz rośnie. Bardzo jasno się wypowiedział co do tego, jak będzie wyglądał Wasz związek w dłuższej perspektywie. Nie sądzę, żeby widział winę w sobie i chciał się zmienić - bardziej prawdopodobne, że Ci przywali, jeśli zaczniesz się domagać partnerstwa.
Chcesz mieć dzieci z takim typem? Wyobrażasz sobie, jak będzie je traktował? Z pewnością będzie je nadmiernie kontrolował, urządzał awantury o byle co, zabraniał randek i spotkań z przyjaciółmi, pewnie kary fizyczne będą dla niego czymś normalnym - bo on jest głową rodziny i o wszystkim decyduje. Masakra. Tyle tylko, że czasy niewolnictwa już się skończyły.

I lepiej szukaj kolejnego partnera wśród mężczyzn, dla których oczywistą oczywistością jest partnerstwo w związku, a nie ścisły rozdział: "mężczyzna to, a kobieta tamto". Wśród takich jest więcej nieciekawych typków, którzy uważają kobiety za głupsze, do zrobienia najmniejszej rzeczy w domu się nie zniżą, bo to dla nich niemęskie, a wobec żony i dzieci stosują przemoc ekonomiczną - "ja zarabiam, więc jestem panem i władcą".

17

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

oczywiście ze nie trzeba od razu skreslac wszystkiego, ale bądź uwazna , oby nie było tak ze poczul się pewny ciebie bo już dwa lata i pokazuje swoje prawdziwe oblcze, zycze powodzenia

18

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?
Pretty_Zmęczona napisał/a:

A z tym "wypier..." to nie wiedziałam co odpowiedzieć...

Jest tylko jedna, sensowna opcja: gdy ktoś kto (niby) kocha, każe spierdalać, to trzeba go posłuchać i spierdalać.

19

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

Wedlug mnie to on dopiero teraz pokazal swoja prawdziwa twarz. I nie znaczy to, ze jest to do konca jego wina. Na pewno przeszlosc, rodzinna patologia mialy wplyw na jego zachowanie, ale... To nie znaczy, ze musisz sie z nim wiazac. Skoro o innej kobiecie (mam na mysli Twoja kolezanke) potrafi powiedziec k***a, to jak bedzie sie zwracal do Ciebie po slubie? Przemyslalabym to. Nie macie zobowiazan wobec siebie, nie macie dzieci. Po co wiec pakowac sie w tak niepewny zwiazek? Bo pewna raczej nie jestes swojego partnera. Mysle tez, ze faktycznie, ma on jakies zadatki na rodzinnego terroryste. Przeszlosc potrafi dlugo siedziec w czlowieku, zzerac od srodka, jak rak. Ujawania sie, gdy z takim czlowiekiem dzielimy wspolne loze, pieniadze, ogolnie-zycie. Jezeli nie chcesz za jakis czas zakladac watku pt. "jak odejsc od meza-despoty" to przeanalizuj dokladnie swoj zwiazek.

20

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?
pitagoras napisał/a:
Pretty_Zmęczona napisał/a:

A z tym "wypier..." to nie wiedziałam co odpowiedzieć...

Jest tylko jedna, sensowna opcja: gdy ktoś kto (niby) kocha, każe spierdalać, to trzeba go posłuchać i spierdalać.

Pitagorasie, madrze prawisz! smile

21

Odp: Mężczyzna...który musi rządzić?

o jeny jak ja dobrze to znam z wlasnego doswiadczenia...nie zastanawiaj sie tylko uciekaj jak najdalej i w zadnym wypadku slub z taka osoba bo bedzie katastrofa ten czlowiek zmarnuje ci zycie....ja juz mam to za soba juz 3 lata po rozwodzie jestem i dopiero teraz czuje sie szczesliwa....z nowym mezczyzna ....co prawda po takim malzenstwie z taka osoba zadna kobieta nie zwiazala by sie tak szybko na nowo ale to wlasnie moj obecny M otworzyl mi oczy pomogl mi....

Nie chce sie tu rozpisywac w tym temacie ale napisze Ci jak on rzadzil
-zero kolezanek
-zero kontaktow z rdzina
-decydowal o tym co kupic do domu i nie mam na mysli pralki czy lodowki ale np jedzenia ubran
w tv nie moglam ogladac swoich programow seriali sluchac muzyki akurat na czasie bo on ogladal swoje o mordobicie i sluchal na caly regulator disco polo...
-na imprezach rodzinnych tylko ze mna tanczyl z nikim innym nie moglam ( imprezy rodzinnne z jego strony) a jezeli byl u mojej rodziny ze mna to czesto wychodzil obrazony bo nikt z moich bliskich nie chcial z nim gadac....

Wytrzymalam z nim 6 lat mamy 2 synow....znajomi mnie podziwiaja za to ze az tak dlugo to rekord mowia bo oni to o boze 10minut z nim nie daja rady.....strasznie bylam uzalezniona od niego...w ciagu tych lat rozstawalismy sie kilka razy ale po tygodniu wracal przepraszal i historia na nowo bo myslalam ze sie zmieni ....bardzo go kochalam byl moja pierwsza miloscia....wielki zyciowy blad On sie nigdy nie zmieni to typ Dyktatora....kochalam go za bardzo i powinnam to leczyc ale nie poszlam do psychologa.....poznanie kogos innego sprawilo ze sie od niego wyleczylam chociaz powiem ze ciezko bylo.....

Takze moj post to takie dla Ciebie ostrzezenie.....pozdrawiam Cie serdecznie i sily zycze smile

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mężczyzna...który musi rządzić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026