Cześć Wszystkim,
To dla mnie trochę dziwne, względnie nietypowe, że zarejestrowałem się na forum dla kobiet, ale takiego fora dla mężczyzn nie znalazłem, a także myślę, że kobiety lepiej odpowiedzą mi na moje wątpliwości i problemy, gdyż posiadają (moim zdaniem) bardziej zaawansowaną umiejętność oceniania niż mężczyźni ;] . Jeżeli wkleiłem temat w nieprawidłową część forum, to adminów z góry przepraszam, ale proszę o nie usuwanie, ani o nie przeklejanie:
Otóż mam 20 lat. Wiem, że to niby młody wiek i teoretycznie powinienem się zająć najpierw ustatkowaniem się w życiu zawodowym, a nie przejmować się drobiazgami... w końcu najpierw dobrobyt, później rodzina, przynajmniej według obecnych trendów naszej kochanej RP (którą jako patriota mimo wszystko szanuję)... Ale jest jedna rzecz, która mi nie daje spokoju. Mianowicie na podstawie wieloletniego BRAKU kontaktu z rówieśnikami zauważyłem, że jestem niemal stuprocentowym samotnikiem. Co to oznacza? Ano, oznacza tyle, że mimo tego, że jestem na studiach w jednej z najbardziej prestiżowych polskich uczelni w jednym z największych polskich miast... i nie chodzę na imprezy (nie czuję się zaproszony ani nawet o nich poinformowany) i sądzę, że raczej nawet bym na nie taką imprezę nie poszedł, bo wynalazłbym jakiś powód, żeby nie iść. Szczerze, to nigdy nie byłem nawet na dyskotece w SP, gimnazjum czy liceum. Swoje kontakty towarzyskie ograniczam do pytań na temat studiów (patrz: kiedy zaliczenie, co było zadane z ...) wobec moich kolegów (ew. krótkich rozmów) i nieśmiałego zagadywania koleżanek, które mi się bardziej podobają wśród moich rówieśników, zazwyczaj jednak z marnym skutkiem.
Co mogę napisać o sobie? Z punktu widzenia charakteru jestem introwertykiem; przyznam, że lubię siedzieć sam i towarzystwo mnie po jakimś czasie męczy. Jednak nie jest tak, że czuję się z tym dobrze. Chciałbym mieć przynajmniej grono zaufanych przyjaciół- powiedzmy 2-5 osób i dziewczynę, której mógłbym w pełni zaufać. Chciałbym od czasu do czasu posiedzieć z kimś przy piwku/herbacie/kawie/czymś mocniejszym, byleby tylko móc trochę pogadać. Wiem, że nawet do tego od takiego etapu trzeba dużo pracy (z mojej perspektywy). Od czasów gimnazjum, kiedy moje życie to było: szkoła-praca domowa-komputer zmieniłem się, ale wiem, że niewystarczająco. Wiem też, że mam swoje wady, ale kto ich nie ma? Staram się przeciwdziałać tym wadom, żeby ludzie, którzy przynajmniej nawiązują ze mną kontakt nie czuli się zawiedzeni, że się ze mną skontaktowali. Zresztą, główną z tych wad jest nabyte lenistwo, które zapewne mi przeszkodzi w życiu zawodowym, choć czy w życiu społecznym to ja nie wiem. Co do związków; miałem jak dotąd jedną dziewczynę i dwie związki z nią. Ta historia się skończyła nieprzyjemnie dla mnie, ale teraz przynajmniej wiem, że zdrady nie należy łatwo wybaczać. Jeśli chodzi o charakter, to bardzo martwię się o swoją przyszłość. Chciałbym żyć w dobrobycie, w którym miałbym ukochaną osobę, z którą mógłbym założyć rodzinę. Prawda, że to nawet w dzisiejszych czasach nie jest jakieś nadzwyczajne życzenie, prawda?
Co do mojego wyglądu (jeśli chodzi o potencjalną dziewczynę temat ważny jak sądzę): nie jestem brzydalem, przynajmniej według oceny dziewczyn, z którymi trochę więcej gadałem. Fakt, do przystojniaka mi daleko; nie mam szczególnie zgrabnej figury (choć otyłym mnie nazwać nie można), nie mam sześciopaku, bardzo rozbudowanej struktury mięśniowej, choć wiele twierdzi, że mam "sympatyczną/przyjemną dla oka twarz, (ew. ładny jestem)". Jak na chłopaka nie jestem wysoki (1,75 m), jestem szatynem o nieokreślonym kolorze oczu (większość określa jako piwno-szary) ![]()
Wiem, że wyglądu na lepsze nie zmienię, ale drogie Panie na tym forum, a także Panowie (wiem, że na pewno nie jestem tu jedynym facetem) poradźcie mi; co powinienem zmienić, aby nie być już takim samotnikiem?