Witam.
Nie mam zamiaru być oryginalny, gdyż historia, którą chce się podzielić, pewnie już nie raz ujrzała światło dzienne..
Zakochałam się dużo wcześniej, niż zaczęliśmy w ten sposób o sobie myśleć.. Bowiem razem pracowaliśmy, a Ona była w innym związku..
Nigdy jednak nie dałem tego po sobie poznać.. wręcz przeciwnie..
Z jednej strony się bałem.. z drugiej nie mam zwyczaju tak postępować..
Pewnego jednak dnia, kiedy już nic nie stało nam na przeszkodzie, coś tknęło nas ku sobie i tak zaczęliśmy swoja przygodę..
Nic się dla mnie nie liczyło, dla niej bylem lub niestety jestem w stanie zrobić wszystko..
Po roku coś się zaczęło psuć, dostała się codzienna szarość i niestety porażki w dziedzinie zawodowej..
Obarczeni problemami zaczęliśmy stresem reagować zarówno na siebie, jak i otoczenie..
Zamknęliśmy się w swoim małym świecie i z każdym dniem zaczęliśmy się od siebie oddalać..
Ja straciłem poczucie bezpieczeństwa, zacząłem czuć się bardziej zazdrosny i podejrzliwy..
Wszystko oczywiście spowodowane brakiem odpowiedniej ilości uczuć, których dawałem zdecydowanie więcej, a w zamian często dostawałem prawie nic..
Może śmiesznie to zabrzmi, ale na swój sposób jestem bardzo wrażliwy..
Wielokrotnie po głowie chodziły nam myśli, żeby jednak to zakończyć..
Nawet mówiliśmy to na głos, ale później uświadomiliśmy sobie jednak, ze to złe emocje i szybko wracaliśmy w objęcia..
i przyszedł po ponad dwóch latach dzień..
w którym wszystko się skończyło..
od ponad tygodnia jesteśmy niby razem, bo razem mieszkamy..
a jednak Ona twardo trzyma się opcji, ze to już koniec i najchętniej by się wyprowadziła..
Zna mnie jednak, wie, ze nie mogę liczyć ani na rodzinę, ani na znajomych.. wie, ze to może doprowadzić do jakieś ciężkiej sytuacji ( nadużycie alkoholu i stoczenie się )
Ja niestety sam to odczuwam..
Ze chcąc odreagować i zapomnieć, szukałbym znieczulicy w upojeniu alkoholowym i szybkim życiu..
Mam 30 lat, za sobą 3 zakończone związki..
Jednak ten jest dla mnie jakaś przepaścią..
Nie potrafię trzeźwo i logicznie myśleć..
Chciałbym, się obudzić i zobaczyć, ze to tylko zły sen..
Tak jednak się nie dzieje.. a każdego dnia.. jest o wiele gorzej.. niż poprzedniego..