netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak żyć, kiedy jest źle?

44 odpowiedzi5 648 wyświetleńzałożony przez Elisa123, 11.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak żyć, kiedy jest źle?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

1

Temat: Jak żyć, kiedy jest źle?

Witam.
Z moim narzeczonym przeżyłam najpiękniejsze chwile życia. Po fatalnym związku nr 1, to okazało się zupełną odwrotnością, nagrodą za cierpienia i upokorzenia. Moi rodzice, znajomi, wszyscy go pokochali za to, jaki jest dla mnie, jak się mną opiekuje, jak traktuje, jaki jest dojrzały.
I tak było, do momentu, kiedy życie było dobre.

Niestety, nadciągnęły czarne chmury. Poroniłam. Przeżyłam szok. Okrutny ból, niedowierzanie, cierpienie. A on się zmienił. W dniu, kiedy dostałam krwotoku, postanowił wyjechać do miasta oddalonego o 200 km, żeby...naprawić samochód. Chciał zostawić mnie samą w mieszkaniu na weekend, powiedział, że w razie czego zadzwonię przecież na pogotowie. Dostał porządną reprymendę, nie przebierałam w słowach, chciałam uzmysłowić mu, co on wyprawia. Nie dostrzegł niczego złego w swoim zachowaniu. Dopiero jego matka, która dowiedziała się o tym wyjeździe, zdołała przekonać go, żeby został i się mną opiekował, bo może grozić mi niebezpieczeństwo.

Kiedy dowiedziałam się o poronieniu, byłam w ogromnym szoku. Przyznam, że i ja źle się zachowałam, bo go odepchnęłam, wyzywałam, nie potrafiłam poradzić sobie z bólem. Ale on nie starał się zbliżyć, stwierdził, że przecież i on cierpi tak samo jak ja. Że nie to, to kolejne dziecko. Wrzeszczał, że ja wrzeszczę. Ale przecież ja tak naprawdę potrzebowałam wtedy jego, jego pocieszenia, obecności, samego bycia. A on wyszedł na kilka godzin i zostawił mnie z rozdartym sercem.

Kiedy byłam w ciąży, miałam fatalne nastroje. Zaczepno-kłótliwe o cokolwiek. Źle się czułam, wszystko mnie denerwowało. A on się wtedy ze mną kłócił, dla niego rozwiązaniem było wywiezienie mnie do rodziców i pozbycie się problemu. Pozwalał, żebym rozstrojona nerwowo wychodziła na wielki mróz i spacerowała nocami po osiedlu.

Dla niego rozwiązaniem jest ucieczka. Do rodziców, pracy, kolegi. Pozostawienie samej w rozpaczy, z pretensjami, że przeżywam tak bolesną dla mnie utratę. Nie umie współczuć, postawić się na moim miejscu. Po stracie dziecka, jego jedynym zmartwieniem było, kiedy skończy mi się okres...

Nie umiem być z takim człowiekiem. Tak, dbał o mnie, kiedy tak naprawdę dolegały mi jakieś bzdurne błahostki. Kiedy spotkało mnie piekło, odsunął się, rozłączył, nie potrafił wesprzeć, patrzył tylko na czubek swojego nosa.

Czy to ma sens? Czy można być z takim człowiekiem a w sytuacjach kryzysowych polegać tylko na sobie? Pomóżcie.

2

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Wiesz co mi się rzuciło w oczy przede wszystkim. To, że wszędzie piszesz ja,ja,ja. Nie znam szczegółów ale chyba nie sądzisz, że jego ta tragedia nie poruszyła? Może nie umiał sobie poradzić w inny sposób? Może nie potraficie rozmawiać? Ty nie potrafiłaś poradzić sobie z bólem a on jak miał się do ciebie zbliżyć skoro go wyzywałaś? Powiedziałaś mu to na spokojnie, że potrzebujesz go teraz bardziej niż kiedykolwiek. Żeby cię po prostu przytulił. Żeby był z tobą w tych ciężkich chwilach? I wiem co to znaczy kobieta w ciąży z wiecznymi pretensjami smile. Ciężko być ponadto i żyć normalnie skoro nic nigdy nie pasuje a wszystko co zrobisz jest źle smile. Dla mnie to musicie porozmawiać na spokojnie o tym co się wydarzyło. Co stało się złego w waszym związku i co można poprawić na przyszłość.

3

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Ty masz problem ze swoja psychika a zarzucasz mu, ze sie zle zachowal.
Zwykly facet ma racje...   jak mogl Cie wspierac, kiedy jemu tez bylo ciezko, moze nawet bardziej niz Tobie,
skad mozesz wiedziec jak on sie poczul kiedy Ty skupilas sie tylko na okazywaniu swojego nieszczescia i czekalas, ze rzuci sie przed Toba na ziemie i bedzie Cie pocieszal, obskakiwal i zajmowal sie Toba jak boginia.
Jego uczucia Cie wcale nie obchodzily...
jak rozumie to tez jego dziecko bylo, wiec wypadalo by sie przytulic, razem przezywac bol, wspierac sie i czuc ze wasza milosc pomoze wam w tej ciezkiej chwili.
Ty jestes nie pocieszona, a od do tego jeszcze zostal odepchniety.

4

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Elisa123 napisał/a:

(...)Czy można być z takim człowiekiem a w sytuacjach kryzysowych polegać tylko na sobie? Pomóżcie.

No właśnie. smile
Czy można być z człowiekiem, który zajęty jest tylko sobą? Który jedno mówi i robi, a o czym innym myśli i czego innego pragnie? Który obwinia o kłopoty w związku drugą osobę, nie widząc swego udziału? Który uważa się za pępek świata, a bliskie osoby za służące mu?
Odpowiedź brzmi: można, mimo.

W tej trudnej sytuacji (współczuję wam obojgu) żadne z was nie było wsparciem dla drugiego. Każde z was swój ból przeżywało (i przeżywa) samotnie. Ani to dobrze, ani źle; każdy ma swój sposób radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Może jednak najwyższy czas (jeśli nie ostatni) dla was obojga, byście nauczyli się... rozmawiać ze sobą? Tak wprost, bez gierek, manipulacji, oczekiwania na domysły drugiej osoby?
Gdy jednak zdecydujesz się na zerwanie (jeśli mowa o nim nie jest kolejną manipulacją z Twej strony), umiejętność rozmowy przyda Ci się w kolejnym związku.

Rozmowa. Niby prosta rzecz. Niby.

5

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Jemu było ciężej niż mnie? Ile ty masz lat? Wiesz, co to znaczy poronić? Ciekawe, co byś powiedziała,  gdyby ciebie zostawił ktoś zamkniętą w mieszkaniu, z krwotokiem i pojechał naprawiać samochód. Kpina.

6

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Elisa123 napisał/a:

Jemu było ciężej niż mnie? Ile ty masz lat? Wiesz, co to znaczy poronić? Ciekawe, co byś powiedziała,  gdyby ciebie zostawił ktoś zamkniętą w mieszkaniu, z krwotokiem i pojechał naprawiać samochód. Kpina.

A co byś powiedziała jak ukochana osoba cię wyzywa zamiast wspomóc w ciężkich chwilach. Może kpina?

Twoja pierwsza reakcja tutaj jest pewnie taka jak w twoim związku. Chciałaś się pożalić a tu trzy pierwsze osoby nie zatańczyły jak zagrałaś czyli foch smile.

ja,ja,ja...

Spójrz na życie nie tylko przez pryzmat swojej osoby. Może coś ciekawego ujrzysz?

7

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Tak, ujrzałam kolejnego dupka, który patrzy tylko na siebie i swój rozporek. Dzięki tobie nie wątpię, że jest was więcej.

8

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Elisa123 napisał/a:

Tak, ujrzałam kolejnego dupka, który patrzy tylko na siebie i swój rozporek. Dzięki tobie nie wątpię, że jest was więcej.

Jak chciałaś pocieszenia to trzeba było napisać o poronieniu w odpowiednim dziale. Tam z pewnością znalazłabyś wsparcie jakiego oczekujesz.

9

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

No i nie jestem dupkiem smile zapomniałem dodać smile.

10

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Elisa123 napisał/a:

Jemu było ciężej niż mnie? Ile ty masz lat? Wiesz, co to znaczy poronić? Ciekawe, co byś powiedziała,  gdyby ciebie zostawił ktoś zamkniętą w mieszkaniu, z krwotokiem i pojechał naprawiać samochód. Kpina.

Byc moze bylo mu ciezej niz Tobie, bo mial na tyle empatii ze Twoje cierpienie tez musial uniesc.

Mam 42 lata, poronilam moje upragnione trzecie dziecko w 17 tygodniu ciazy, staralam sie rok o te ciaze a po poronieniu musialam czekac nastepny rok, aby moc ponownie .starac sie o to trzecie dziecko ktore tak bardzo pragnelismy.

Gdybym dostala krwotok to zadzwonila bym po pogotowie, a potem poprosila mojego mezczyzne zeby byl przy mnie.

Ps: Jesli tak odnosisz sie do swojego jak do Zwyklego faceta, to sie nie dziewe ze uciekl.

11

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Doonna Elisa jest przyzwyczajona zapewne do tego, że wszyscy maja robić to co ona chce i jak chce. Jeśli jest coś nie po jej myśli jest awantura bo inaczej nie umie. Nie radzi sobie ze swoimi problemami i emocjami dlatego zachowuje się tak a nie inaczej. Stwierdzenie, że patrzę tylko na siebie i na swój rozporek ubawiło mnie strasznie smile a pewnie miało obrazić bo pozwoliłem sobie na delikatną krytykę jej zachowania. Tak się zachowuje tutaj i pewnie tak samo w domu. Tylko współczuć facetowi smile.
Coś mi się wydaje Eliza, że na siebie to patrzysz tylko ty i to jest wasz problem. Nie mniej powodzenia życzę i współczuję historii z dzieckiem.
A rada jest taka: rozmowa nie z pozycji siły i własnego wybujałego ego tylko szczerze o ile to potrafisz.

12

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Wybacz, ale ja nie będę żebrać o zainteresowanie mężczyzny, który zostawia mnie dla własnego widzimisię i czeka, aż skończy mi się okres (w trakcie którego straciłam swoje dziecko!),żeby sobie trochę pociupciać.

13

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Elisa123 napisał/a:

Wybacz, ale ja nie będę żebrać o zainteresowanie mężczyzny, który zostawia mnie dla własnego widzimisię i czeka, aż skończy mi się okres (w trakcie którego straciłam swoje dziecko!),żeby sobie trochę pociupciać.

Powiedział ci to czy sama sobie to tak wytłumaczyłaś? Rozmawialiście o tym czy interpretujesz jego zachowanie na zasadzie bo tak ci się wydaje?

14

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Nie pytał, czy boli (chociaż brzuch rozrywały mi bolesne skurcze), pytał: kiedy wreszcie skończy ci się ten okres, bo już tak długo nie uprawialiśmy seksu (to był drugi dzień po krwotoku). 

Ale to pewnie moja wina, bo NORMALNA kobieta zadbałaby o potrzeby swojego mężczyzny, prawda?

15

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Słuchajcie, naskoczyliście na dziewczynę, jakby wszystkiemu była winna ona.
Prawda jest taka, że facet dał dupy za pierwszym razem, jak ona krwawiła. Który odpowiedzialny mężczyzna zostawiłby dziewczynę w ciąży, kiedy ta dostaje krwotoku??? Bo on musi auto naprawić! A ona w razie czego to ma sobie na pogotowie zadzwonić???? No, moim zdaniem to facet zachował się jak nieodpowiedzialny szczyl.

To co się działo z nimi później to trochę inna sprawa. Obrażanie się, nerwy, krzyki nic nie dadzą, zarówno z jej strony, jak i z jego.

16

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Elisa123 napisał/a:

Wybacz, ale ja nie będę żebrać o zainteresowanie mężczyzny, który zostawia mnie dla własnego widzimisię i czeka, aż skończy mi się okres (w trakcie którego straciłam swoje dziecko!),żeby sobie trochę pociupciać.

Z jakiego powodu uciekl musisz sama z nim wyjasnic,
byc moze jego cierpienie bylo tak wielkie, ze nie dal rady patrzec jeszcze na Twoje, tym bardziej, ze robilas wszystko aby ta przykra sytuacja stala sie nie do wytrzymania.

I jak to?...  stracilas dziecko w trakcie okresu, a on czeka aby sie skonczyl???

17

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Elisa123 napisał/a:

Nie pytał, czy boli (chociaż brzuch rozrywały mi bolesne skurcze), pytał: kiedy wreszcie skończy ci się ten okres, bo już tak długo nie uprawialiśmy seksu (to był drugi dzień po krwotoku). 

Ale to pewnie moja wina, bo NORMALNA kobieta zadbałaby o potrzeby swojego mężczyzny, prawda?

Nie prawda smile. Normalna kobieta powiedziałaby czego oczekuje i co czuje. Po prostu by rozmawiała. Wydzieraniem się na kogoś nic nie zyskasz a możesz wiele stracić. Czy wy w ogóle rozmawialiście ze sobą na temat tych wydarzeń?

Anik nie tylko facet dał dupy bo każdy normalny człowiek w takiej sytuacji dzwoniłby na pogotowie albo zawiózł swoją kobietę do szpitala. Proste. Eliza też mogła zadzwonić a z tego co pisze czekała nie wiadomo na co. Pytanie teraz tylko czy chce coś z tym zrobić czy oczekuje po prostu współczucia a doznany ból trzeba odreagować w każdy możliwy sposób np. na swoim narzeczonym.

18

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Oczywiście, że rozmawiamy! Ja mu mówię,że przeżywam największą tragedię w życiu a on mi na to,że trzeba kupić kablówkę. I tłumaczy,że przecież jeździł ze mną po szpitalach, więc się interesuje.

Eliza była w szpitalu, ale jej nie przyjęli, tylko w razie pogorszenia stanu kazali dzwonić na pogotowie. Rozumiem, że gdybym zasłabła będąc sama w domu, nadal byłaby to moja wina? Bo mogłam to przecież przeczuć?

A mój problem polega właśnie na tym,że jak jest jakiś kłopot, to mój narzeczony ucieka, albo radzi, żebym ja wyjechała.

19 Ostatnio edytowany przez Czarna Wilczyca (2014-02-11 13:42:41)

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Prawda jest taka, że oboje zachowujecie się wobec siebie nie w porządku i jeśli nie zaczniecie tego zmieniać, to będzie tylko gorzej, a to odbije się na ewentualnym przyszłym dziecku.

elisko, sama wspomniałaś, że w ciąży byłaś bardzo zrzędliwa i marudna. Ciąża nie trwa dwóch dni, ale kilka miesięcy i w tym czasie Twój mężczyzna musiał Twoje humory znosić. Być może to właśnie sprawiło, że ostatecznie postanowił się od Ciebie odsunąć, bo nie był w stanie już dłużej wytrzymać. Jeżeli uważasz, że takie zachowania nie pozostawiają śladu w psychice mężczyzny, to grubo się mylisz. On w ten sposób mógł bardzo negatywnie nastawić się do Twojej ciąży, stąd może pozornie tak lekko przyszło mu pogodzić się z utratą dziecka. Pamiętaj, że mężczyźni czują się prawdziwymi ojcami dopiero po narodzinach maluszka, ciąża to dla nich pewnego rodzaju abstrakcja, ponieważ sami jej nie przeżywają. A jeśli w parze idzie marudząca i obrażająca się o wszystko żona, to jest dramat. Oczywiście nie usprawiedliwiam tutaj zachowania Twojego narzeczonego, po prostu staram się je zrozumieć. Jedynym rozwiązaniem dla Was jest szczera rozmowa, ale bez fochów i wypominania grzechów. Usiądźcie i na spokojnie porozmawiajcie, opowiedzcie sobie o swoich potrzebach, przeproście się wzajemnie i wspólnie zastanówcie, jak to wszystko naprawić.

20 Ostatnio edytowany przez zwykły facet (2014-02-11 14:37:27)

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Elisa123 napisał/a:

Eliza była w szpitalu, ale jej nie przyjęli, tylko w razie pogorszenia stanu kazali dzwonić na pogotowie. Rozumiem, że gdybym zasłabła będąc sama w domu, nadal byłaby to moja wina? Bo mogłam to przecież przeczuć?

Czemu upatrujesz w tym swojej winy? Uważasz, że jesteś temu winna? Takie rzeczy się przecież zdarzają. Może jest za wcześnie na racjonalne myślenie z twojej strony bo ból przesłania ci rzeczywisty obraz sytuacji. On nie cierpi tak jak ty byś chciała żeby cierpiał i jest problem. Każdy przeżywa przecież inaczej takie historie.

Elisa123 napisał/a:

A mój problem polega właśnie na tym,że jak jest jakiś kłopot, to mój narzeczony ucieka, albo radzi, żebym ja wyjechała.

Skoro jesteście narzeczeństwem to miałaś go chyba czas poznać? Wcześniej też tak reagował na jakieś ciężkie sytuacje?

21

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

To co Ci powiem nie spodoba Ci się ale co tam:)

Uważam, że za bardzo się ze sobą pieścisz. Przypominasz trochę rozkapryszoną dziewczynkę. Ludzie mają gorsze problemy niż Ty i żyją. Zejdź na ziemie.

22

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Wybacz, ale ja nie będę żebrać o zainteresowanie mężczyzny, który zostawia mnie dla własnego widzimisię i czeka, aż skończy mi się okres (w trakcie którego straciłam swoje dziecko!),żeby sobie trochę pociupciać.

To ty poroniłaś czy zwykłego okresu dostałaś?

23

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
natalaka napisał/a:

To co Ci powiem nie spodoba Ci się ale co tam:)

Uważam, że za bardzo się ze sobą pieścisz. Przypominasz trochę rozkapryszoną dziewczynkę. Ludzie mają gorsze problemy niż Ty i żyją. Zejdź na ziemie.

Bardzo Ci współczuje . Przypuszczam , ze bez pomocy , dobrego specjalisty się nie obejdzie . Po to Oni są. Nigdy nie zapomnisz , ale nauczysz się z tym żyć . Przeczytaj uważnie co napisała natalaka.

24

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
natalaka napisał/a:

Wybacz, ale ja nie będę żebrać o zainteresowanie mężczyzny, który zostawia mnie dla własnego widzimisię i czeka, aż skończy mi się okres (w trakcie którego straciłam swoje dziecko!),żeby sobie trochę pociupciać.

To ty poroniłaś czy zwykłego okresu dostałaś?

Może najpierw poczytaj, co to znaczy poronić, bo nie chce mi się tego tłumaczyć. I nie życzę Ci, żebyś tego kiedykolwiek zaznała, ale stracić dziecko to nie jest złamanie paznokcia.

25 Ostatnio edytowany przez Merkantylia (2014-02-11 16:37:55)

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Na jakim etapie ciąży poroniłaś? Przypuszczam, że bardzo wcześnie, skoro nie przyjęli Cię do szpitala, ani o żadnym łyżeczkowaniu nie wspomniałaś.
Ja na tyle wcześnie poroniłam, że nawet nie zaakceptowałam jeszcze faktu, że w tej ciąży wg jestem. Przeszłam nad tym do porządku dziennego. No ale każdy przeżywa inaczej.
Miałam sytuację, gdzie potrzebowałam wsparcia (zabieg z narkozą ogólną, pierwszy w życiu i bałam się ogromnie). Mój facet zadzwonił wieczorem jak gdyby nigdy nic, co tam u mnie, podczas gdy znajomi wyczekiwali do godziny kiedy byłam od razu po (południe), żeby się dowiedzieć jak poszło. Też mnie zakuło i wiem o co Ci chodzi.

26

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Elisa123 napisał/a:

Może najpierw poczytaj, co to znaczy poronić, bo nie chce mi się tego tłumaczyć. I nie życzę Ci, żebyś tego kiedykolwiek zaznała, ale stracić dziecko to nie jest złamanie paznokcia.

Twój dramat uważasz za koniec świata a każdy kto coś napisze na niczym się nie zna,nic nie przeżył i gówno wie bo ty wszystko wiesz najlepiej. Skoro wiesz najlepiej to po co się tu udzielasz? Marnujesz czas swój a przede wszystkim ludzi którzy chcą ci pomóc. Nikt nie będzie tu płakał z tobą ani narzekał na twojego narzeczonego. Czego oczekujesz? Utwierdzenia się że spotkała cię krzywda? Spotkała. No i co dalej...? Uważasz, ze nie można zacząć żyć normalnie? Można tylko ty chyba nie chcesz bo ci jest dobrze w roli cierpiętnicy. A ci którzy nie cierpią z tobą są źli.

27

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Powiem tak, facet zachował się jak ostatni ćwok i chłopczyk niedojrzały. Kiedy go potrzebowałaś, po prostu sobie zwiał w pierony. Nie wyobrażam sobie, żeby partner mnie samą w domu zostawił jak bym poroniła.

Co do reszty, oboje macie za uszami, bo krzyczenie na siebie niczego nie rozwiązuje, ale gdybym była w Twojej skórze wiałabym na kilometr od typa, który nie okazuje Ci zainteresowania kiedy naprawdę go potrzebujesz.

28

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

bo oczywiście wykluczamy możliwość, że ty mu się w tych wrzaskach kazałaś wynosić, zostawić cię w spokoju itp. po czym on zrezygnowany tym, że nie potrafi cię uspokoić po prostu zrobił to o co prosiłaś w swoich krzykach?

29 Ostatnio edytowany przez Teo (2014-02-11 17:19:15)

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Miałam nie pisać, ale już dobra... tongue

Przede wszystkim zejdźcie w końcu z dziewczyny. Agresywnie reaguje i wzbudza agresje, ale zapewne, że hormony jeszcze szaleją, wahania w organiźmie nie ma witami i minerałów i ona sama wariuje, a pewnie nie wie dlaczego. Ciąża to w pewnym sensie szok na organizmu i poronienie tak samo, więc dajcie spokój i jeżeli faktycznie dziewczyna dopomina się pocieszenia i uwagi (nawet w taki wkurzający sposób) to jej go dajcie, albo nie piszcie nic, bo to tylko drażnienie rannego zwierzęcia.

Wszyscy tutaj wypowiadający się widzę doskonale panują nad nerwami, podręcznikowo komunikują swoje potrzeby i dogadują się ze wszystkimi bez najmniejszych problemów. Nikt nigdy wkur*iony nie chodził, nikomu nigdy nic nie było. Cyborgi normalnie...

Elisa, bardzo Ci współczuję, naprawdę. To duży cios i niesprawiedliwość. Jesteś rozbita i sama nie masz pojęcia dlaczego, bo wszystko się zawaliło i fizyka i psychika. Tylko odpoczynek i czas pomoże Ci dojśc do siebie.

Co do Twojego faceta, to faktycznie nie za bardzo go słuchasz, bo on Ci komunikuje, że też to przeżywa, a to, że nie chodzi i nie płacze po kątach, to nie możesz mieć do niego o to pretensji.
Druga sprawa, to ucieczki. Jawnie i prawnie ucieka od problemów i w pewnym stopniu robi się to niebezpieczne (zostawienie Cię na weekend bez opieki). To się nie zmieni, gwarantuje Ci. Nie zacznie się nagle przejmować. Znaczy, on sie przejmuje, ale to go przytłacza więc woli zwiąć i udać, że problem nie istnieje.

30

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Teo, ja próbowałam po prostu przedstawić sprawę z punktu widzenia narzeczonego autorki wątku i spróbować wyjaśnić, dlaczego zachował się tak, a nie inaczej. Wiem, że w ciąży hormony szaleją, ale to nie zmienia faktu, że mu mogło być z tym ciężko. Dlatego uważam, że pomoże im jedynie szczera rozmowa i próba odbudowy bliskości, która zapewne wcześniej ich łączyła.

31

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Czarna Wilczyca napisał/a:

Teo, ja próbowałam po prostu przedstawić sprawę z punktu widzenia narzeczonego autorki wątku i spróbować wyjaśnić, dlaczego zachował się tak, a nie inaczej. Wiem, że w ciąży hormony szaleją, ale to nie zmienia faktu, że mu mogło być z tym ciężko. Dlatego uważam, że pomoże im jedynie szczera rozmowa i próba odbudowy bliskości, która zapewne wcześniej ich łączyła.

To, że hormony i że ciężko to ja wiadomo! smile Szczera rozmowa, nooo może, ale ja nie widzę w tym przyszłości. On zwiewał, zwiewa i zwiewać będzie...

32

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Może zwiewał dlatego, że autorka wątku urządzała mu przy byle konflikcie takie piekło, że zwyczajnie miał dosyć. Tylko ona wie, jak było naprawdę. Możliwe, że pod wpływem emocji podkolorowała wiele faktów.

33

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Wiadomo, że w ciąży kobita nie jest sobą. Wszystko denerwuje, wszystko wytrąca z równowagi. ALE. Kobiety w fizycznie bolesnym (już nie wspominając kwestię tragedii takiego poronienia) stanie, chłopak nie powinien zostawić samej sobie. W końcu nie opuszcza się osoby w stanie zawałowym, bo na nas krzyknęła, a to dotyczy tylko takiej osoby z ulicy. Teo ma rację- zwiał teraz i będzie jeszcze bardziej niewidoczny kiedy pojawią się problemy w małżeństwie, kłopoty z przyszłymi dziećmi, jakiekolwiek perturbacje.

34

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Beyondblackie napisał/a:

W końcu nie opuszcza się osoby w stanie zawałowym, bo na nas krzyknęła, a to dotyczy tylko takiej osoby z ulicy.

A ja myślę, że się opuszcza. Mogła się przelać po prostu czara goryczy i już. A że akurat w takim momencie. Sądząc po postach Elizy do najłatwiejszych osób nie należy do tego dołóż sobie hormony,ból po utracie i zwykły wkurw na sytuację. To ja dziękuję smile zwiewam z tego wątku bo znowu mnie zacznie wyzywać smile. Przecież śmiałem mieć jakiekolwiek wątpliwości co do jej nieomylności i jedynej słusznej linii postępowania smile.

35

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
zwykły facet napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

W końcu nie opuszcza się osoby w stanie zawałowym, bo na nas krzyknęła, a to dotyczy tylko takiej osoby z ulicy.

A ja myślę, że się opuszcza. Mogła się przelać po prostu czara goryczy i już. A że akurat w takim momencie. Sądząc po postach Elizy do najłatwiejszych osób nie należy do tego dołóż sobie hormony,ból po utracie i zwykły wkurw na sytuację. To ja dziękuję smile zwiewam z tego wątku bo znowu mnie zacznie wyzywać smile. Przecież śmiałem mieć jakiekolwiek wątpliwości co do jej nieomylności i jedynej słusznej linii postępowania smile.

No nie, taka postawa to już brak empatii i szacunku... Równie dobrze można powiedzieć, że zostawia się np chorych rodziców, którym na starość pomieszało się w głowie i z choroby krzyczą, wyzywają i plują. Czara się przelewa i zwiewam, bo mi nie wygodnie w czymś takim... To jest po prostu podłe.

Najpierw trzeba zacisnąć zęby i pomóc, a potem jak się wszystko uspokoi porozmawiać i wyjaśnić pewne kwestie. Jeśli się nie da rozmawiać to zwiewać można później, aby przeczekać, aby wszystko się uspokoiło, ale nie w środku tragedii.

36

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Teo napisał/a:

No nie, taka postawa to już brak empatii i szacunku... Równie dobrze można powiedzieć, że zostawia się np chorych rodziców, którym na starość pomieszało się w głowie i z choroby krzyczą, wyzywają i plują. Czara się przelewa i zwiewam, bo mi nie wygodnie w czymś takim... To jest po prostu podłe.

Najpierw trzeba zacisnąć zęby i pomóc, a potem jak się wszystko uspokoi porozmawiać i wyjaśnić pewne kwestie. Jeśli się nie da rozmawiać to zwiewać można później, aby przeczekać, aby wszystko się uspokoiło, ale nie w środku tragedii.

Teo tak to powinno wyglądać jak ludzie są dorośli i pomimo problemów mają do siebie szacunek. Jeśli czara goryczy się przelewa to nie sądzę żeby jakikolwiek szacunek pozostał.

37

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
zwykły facet napisał/a:
Teo napisał/a:

No nie, taka postawa to już brak empatii i szacunku... Równie dobrze można powiedzieć, że zostawia się np chorych rodziców, którym na starość pomieszało się w głowie i z choroby krzyczą, wyzywają i plują. Czara się przelewa i zwiewam, bo mi nie wygodnie w czymś takim... To jest po prostu podłe.

Najpierw trzeba zacisnąć zęby i pomóc, a potem jak się wszystko uspokoi porozmawiać i wyjaśnić pewne kwestie. Jeśli się nie da rozmawiać to zwiewać można później, aby przeczekać, aby wszystko się uspokoiło, ale nie w środku tragedii.

Teo tak to powinno wyglądać jak ludzie są dorośli i pomimo problemów mają do siebie szacunek. Jeśli czara goryczy się przelewa to nie sądzę żeby jakikolwiek szacunek pozostał.

Ale dorośli szanujący się ludzie raczej dbają o to, by ta czara się nie przelewała, nie sądzisz?

38

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Teo napisał/a:

Ale dorośli szanujący się ludzie raczej dbają o to, by ta czara się nie przelewała, nie sądzisz?

Jestem o tym nawet przekonany smile ale autorkę tematu i jej narzeczonego trudno mi uznać za dorosłych i szanujących się. Ona go wyzywa a on wyjeżdża wtedy gdy poroniła. Nie mój model związku smile.

39

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
zwykły facet napisał/a:
Elisa123 napisał/a:

Może najpierw poczytaj, co to znaczy poronić, bo nie chce mi się tego tłumaczyć. I nie życzę Ci, żebyś tego kiedykolwiek zaznała, ale stracić dziecko to nie jest złamanie paznokcia.

Twój dramat uważasz za koniec świata a każdy kto coś napisze na niczym się nie zna,nic nie przeżył i gówno wie bo ty wszystko wiesz najlepiej. Skoro wiesz najlepiej to po co się tu udzielasz? Marnujesz czas swój a przede wszystkim ludzi którzy chcą ci pomóc. Nikt nie będzie tu płakał z tobą ani narzekał na twojego narzeczonego. Czego oczekujesz? Utwierdzenia się że spotkała cię krzywda? Spotkała. No i co dalej...? Uważasz, ze nie można zacząć żyć normalnie? Można tylko ty chyba nie chcesz bo ci jest dobrze w roli cierpiętnicy. A ci którzy nie cierpią z tobą są źli.

Ojej  Ale  przecież ona ma prawo do frustracji, złości przeżyła okropne chwile i niestety z tego co napisała wynika,że  w chwili kiedy potrzebowała wsparcia nie otrzymała go- być może byla to jego reakcja obronna, może sobie nie radził tez z tym ..  ale ona tez sobie nie radziła .. Zabrakło moi mili  komunikacji pomiędzy partnerami, zrozumienia..Wściekła się, nakrzyczała na niego. Czy miała prawo? pewnie tak .. zareagowała impulsywnie na wieść,że  chce ją samą zostawić.. Mogła inaczej..  spokojnie  poprosić, by z nia został:) Ale doskonale wiemy,że w chwilach trudnych czasami postępujemy irracjonalnie, nerwowo  i zwyczajnie głupio..

Nikt nie ujmuje jego cierpień- myśle,że inaczej to przeżywali.

Zwykły ..aby zaczęła żyć normalnie musi pogodzić się z tym co zaszło i postarać się wyjaśnić nieporozumienia z facetem.. Ale na to potrzeba czasu.. Nie każdy po trudnych chwilach wstaje, otrzepuje piórka i idzie dalej .. dajmy jej  zatem mozliwość wyżalenia sie tutaj.. wysłuchajmy i na ile to mozliwe doradźmy może będzie jej łatwiej.. ale taka krytyka podszyta  ocenianiem po kilku zdaniach, złośliwością hmm  to  mało eleganckie..

40

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Basia38 napisał/a:

Zwykły ..aby zaczęła żyć normalnie musi pogodzić się z tym co zaszło i postarać się wyjaśnić nieporozumienia z facetem.. Ale na to potrzeba czasu.. Nie każdy po trudnych chwilach wstaje, otrzepuje piórka i idzie dalej .. dajmy jej  zatem mozliwość wyżalenia sie tutaj.. wysłuchajmy i na ile to mozliwe doradźmy może będzie jej łatwiej.. ale taka krytyka podszyta  ocenianiem po kilku zdaniach, złośliwością hmm  to  mało eleganckie..

Nie było w tym żadnej złośliwości. Po prostu na mój rozum dziewczyna uważa się za pępek świata. Z tego co widziałem to ona oceniała wszystkich po kilku zdaniach o złośliwościach dotyczących moich narządów rozrodczych nie wspomnę smile. Przemawia przez nią pewnie frustracja bo życie jej się pokręciło ale... i znowu na mój rozum smile ona nie oczekuje porady tylko utwierdzenia się, że jej facet to dupek. Nie chce pomocy tylko użalania się nad sobą. A jej teksty do Doonny która również poroniła o czym świadczą? Jest przyzwyczajona do tego, że nikt nie może mieć innego zdania a jak je ma to nie zastanowi się nad tym nawet co pisze. Może ma teraz etap użalania się nad sobą i jeśli nie płaczesz razem z nią jesteś wróg. Jeśli tak jest za jakiś czas zrozumie, że nikt nie chciał jej tu ukamieniować tylko pomóc. Chyba, że się mylę ale tego się pewnie nie dowiemy. Źle Basiu odebrałaś moje intencje smile chciałem dobrze smile.

41

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Basia38 napisał/a:

Zwykły ..aby zaczęła żyć normalnie musi pogodzić się z tym co zaszło i postarać się wyjaśnić nieporozumienia z facetem.. Ale na to potrzeba czasu.. Nie każdy po trudnych chwilach wstaje, otrzepuje piórka i idzie dalej .. dajmy jej  zatem mozliwość wyżalenia sie tutaj.. wysłuchajmy i na ile to mozliwe doradźmy może będzie jej łatwiej.. ale taka krytyka podszyta  ocenianiem po kilku zdaniach, złośliwością hmm  to  mało eleganckie..

Masz racje Basia, ale to nie zlosliwosc...
krytyka tak,  musi byc, inaczej ona nie sprobuje zrozumiec tez uczucia partnera co za tym idzie zachodzi rezyko, ze nie dojda do porozumienia.
Swoje bledy tez trzeba zobaczyc, ona ich nie widzi wiec probujemy jej je wskazac...

wszystko dla dobra autorki smile

42

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Donna, Zwykły smile:) Oczywiście zgadzam się z Wami:) Tylko,że jak można od niej oczekiwać, by zrozumiała uczucia faceta skoro ( na moje oko) nie potrafi  siebie w tym wszystkim odnaleźć.. miota się i rzuca jak wieloryb na agrafce.. cierpi tak myślę.. być może czuje się odrzucona, a może ma taki charakter, że musi być ciagle w kręgu zainteresowania.. nie wiem. Natomiast jak tak sobie nad tym myślę to stwierdzam,że wszyscy po trochu mamy rację, a ona  jeśli ma kłopoty z samą sobą i komunikacją z otoczeniem powinna poradzić się specjalisty ..,.   

A tak na marginesie..  tak mnie to forum wciągnęło,że  siedząc w pracy co chwile tu zaglądam.. wrr  smile

43

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?

Miejmy nadzieję, za zawód na to pozwala smile bo jak jesteś chirurgiem i trzeba przerwać na chwilę operację to wtedy już jest nałóg smile

44

Odp: Jak żyć, kiedy jest źle?
Basia38 napisał/a:

A tak na marginesie..  tak mnie to forum wciągnęło,że  siedząc w pracy co chwile tu zaglądam.. wrr  smile

Tez tak mam, prawie tego nie zamykam, obiegam oddzial i jak tylko wpadam do dyzurki to sprawdzam co nowego sie wyklarowalo smile

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak żyć, kiedy jest źle?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026