Już sama nie wiem co mam myśleć robić w tym kierunku gdyż jestem już na skraju poddania się.
Zacznę od początku jesteśmy 6lat po ślubie wsumie 9,wszytsko zaczeło sie 3lata temu jak padło słowo wyjazdu że on wyjedzie
w celu poprawienia bytu nam żebyśmy szybciej wyremontowali dom wydawało nam się że to pujdzie sprawniej szybciej,ale okazało się że nie przez ten czas przyjeżdzał do domu 3-4razy do roku i wtedy juz zaczeło się psuć wiem ze oddaliliśmy się od siebie dziecko od niego też
już nie było tej więzi jaka powinna być.Niecały rok temu padło słowo że my z córką pojedziemy do niego żeby to się nie rozsypało całkiem że posiedzimy tutaj 2-3lata i prawie dojdziemy do tego co chcemy mieć.Ale bedąc tutaj już z córką dowiedziałam się że mąż nie myśli już wracać do polski strasznie się zmenił wszystko jest na mojej głowie dom praca przedszkole córka nie mam utaj nikogo jesteśmy całkiem sami dla niego liczy sie tylko praca jego żeby w pracy był jak najlepszy i przyjść do domu i sasiaść przed komputerem czy telewizorem tam gdzie się rozbierze to zostawi ciuchy czy talerze.Może nie pije nie zdradza daje mi wypłate ale wykańcza mnie psychicznie zrobił sobie ze mnie mozna tak powiedziec służącą a ja na to pozwoliłam jak sie kłucimy to on zeby mnie doprowadzic do szału wyzywa mnie od najgorszych ja wtedy sie rozpacze i odpuszczam i to przy dziecku niema zachamowań.Wyjeżdżajac z polski zostawiłam prace dom rodzine przyjaciół bo chciałam byc z nim ale jak widze co on robi ze mną to chyba żałuje tej dycyzji.A co najgorsze on nie widzi problemu tylko że sie czepiam ale jak się nie czepiać jak mną aż tagra jak widze jak dziecko prosi go pobaw się ze mną a on muwi puzniej jutro nic nie poświeca czasu dziecku wszystko jest na mojej głowie nauka niemieckiego rozwiązywanie zadań z książek polskich gdyz na 5lat i muszę ja uczyć sama gdyż nie wiem co bedzie czy nie wróce do pl.Teraz byli rodzice u nas na tydzień i to mama mi otworzyła oczy co on ze mna zrobił jak mnie psychicznie wykańcza a co najgorsze on ma mnie za nic i to już nie kryje się z tym.Nie wiem już co powinnam zrobić może spakować sie i wrócic do pl on mi muwi tylko że ja na to czekam żeby się spakować i wrócic ale jak mam miec ochote żyć z nim jak niby jesteśmy razem a tak naprawde nic nas juz niełączy zero seksu,przytulenia,miłego słowa a jak sa problemy to sama jestem z tym.Zastanawiam sie czy nie lepiej życ w polsce sobie skromniej a spokojniej córka też widzi jak jest miedzy nami i też cały czas nudzi mamusiu wrócmy do polski.
Ja wiem żę popełniliśmy bład już wtedy decydując sie na taka rozłąke i on wtedy nauczył sie życ po swojemu w ciszy bez dziecka żony która cały czas coś chce ale myślałam że to przejściowe a to trwa prawie rok już i watpie żęby on wrócił do życia rodzinnego żeby go to cieszyło tak jak kiedyś żę miał jakieś plany marzenia a teraz on sie wypalił.Ja nie chce przeżyc życia chyba u boku kogos takiego jak on teraz jest.
Moze ktoraś z was mi podpowie co by zrobiła trwać w tym czy postawić na nowe życie,ale bez niego...
Podobne tematy
2 2014-02-19 20:01:27 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-02-19 20:40:10)
Angeliko, jedno jest pewne... jeśli to ma być z Twojej strony jedynie "trwanie" przy kimś, u kogo nie widzisz szans (ani chęci) na zmianę, mimo wielu rozmów(o ile rozmawialiście poważnie na temat przyszłości waszego związku), to chyba nie jest to jedyny i najlepszy pomysł.
Ty musisz chcieć być z nim, a nie jedynie "trwać". Z kolei on musi chcieć zmienić swoje zachowanie, inaczej nic nie wskórasz.
Zasługujesz na szczęście i nowe życie, nawet u boku kogoś innego.
Pozostawanie w nieszczęśliwych związkach "dla dobra" dziecka, to nie jest słuszne postanowienie.
Dziecko jest szczęśliwe wtedy, gdy szczęśliwi są oboje rodziców.
Razem, lub osobno....
Zgadzam się z wypowiedzią Margolinki, szkoda życia na takie 'trwanie"... masz prawo do szczęścia, być może przy kimś innym...wróć do Polski, zostaw go, może coś do niego dotrze a jeśli nie to chyba jeszcze bardziej się utwierdzisz w tym, że dobrze zrobiłaś... dziecko, nie jest tam szczęśliwe, pewnie też żyje w napięciu, widzi i przeżywa to jak jest między nami... mówią, że przy rozwodzie dziecko cierpi najbardziej a moim zdaniem tak nie jest, dziecko cierpi gdy widzi non stop kłócących się rodziców, wyczuwa napięcie, widzi, że nie jest dobrze, nie czuje miłości... Twoja córka na pewno będzie szczęśliwa gdy będzie widziała że Ty jesteś szczęśliwa być może nie u boku jej ojca... ale przynajmniej będzie miała spokój... Pomyśl o sobie... życie jest jedno...
Już sama nie wiem co mam myśleć robić w tym kierunku gdyż jestem już na skraju poddania się.
Zacznę od początku jesteśmy 6lat po ślubie wsumie 9,wszytsko zaczeło sie 3lata temu jak padło słowo wyjazdu że on wyjedzie
w celu poprawienia bytu nam żebyśmy szybciej wyremontowali dom wydawało nam się że to pujdzie sprawniej szybciej,ale okazało się że nie przez ten czas przyjeżdzał do domu 3-4razy do roku i wtedy juz zaczeło się psuć wiem ze oddaliliśmy się od siebie dziecko od niego też
już nie było tej więzi jaka powinna być.Niecały rok temu padło słowo że my z córką pojedziemy do niego żeby to się nie rozsypało całkiem że posiedzimy tutaj 2-3lata i prawie dojdziemy do tego co chcemy mieć.Ale bedąc tutaj już z córką dowiedziałam się że mąż nie myśli już wracać do polski strasznie się zmenił wszystko jest na mojej głowie dom praca przedszkole córka nie mam utaj nikogo jesteśmy całkiem sami dla niego liczy sie tylko praca jego żeby w pracy był jak najlepszy i przyjść do domu i sasiaść przed komputerem czy telewizorem tam gdzie się rozbierze to zostawi ciuchy czy talerze.Może nie pije nie zdradza daje mi wypłate ale wykańcza mnie psychicznie zrobił sobie ze mnie mozna tak powiedziec służącą a ja na to pozwoliłam jak sie kłucimy to on zeby mnie doprowadzic do szału wyzywa mnie od najgorszych ja wtedy sie rozpacze i odpuszczam i to przy dziecku niema zachamowań.Wyjeżdżajac z polski zostawiłam prace dom rodzine przyjaciół bo chciałam byc z nim ale jak widze co on robi ze mną to chyba żałuje tej dycyzji.A co najgorsze on nie widzi problemu tylko że sie czepiam ale jak się nie czepiać jak mną aż tagra jak widze jak dziecko prosi go pobaw się ze mną a on muwi puzniej jutro nic nie poświeca czasu dziecku wszystko jest na mojej głowie nauka niemieckiego rozwiązywanie zadań z książek polskich gdyz na 5lat i muszę ja uczyć sama gdyż nie wiem co bedzie czy nie wróce do pl.Teraz byli rodzice u nas na tydzień i to mama mi otworzyła oczy co on ze mna zrobił jak mnie psychicznie wykańcza a co najgorsze on ma mnie za nic i to już nie kryje się z tym.Nie wiem już co powinnam zrobić może spakować sie i wrócic do pl on mi muwi tylko że ja na to czekam żeby się spakować i wrócic ale jak mam miec ochote żyć z nim jak niby jesteśmy razem a tak naprawde nic nas juz niełączy zero seksu,przytulenia,miłego słowa a jak sa problemy to sama jestem z tym.Zastanawiam sie czy nie lepiej życ w polsce sobie skromniej a spokojniej córka też widzi jak jest miedzy nami i też cały czas nudzi mamusiu wrócmy do polski.
Ja wiem żę popełniliśmy bład już wtedy decydując sie na taka rozłąke i on wtedy nauczył sie życ po swojemu w ciszy bez dziecka żony która cały czas coś chce ale myślałam że to przejściowe a to trwa prawie rok już i watpie żęby on wrócił do życia rodzinnego żeby go to cieszyło tak jak kiedyś żę miał jakieś plany marzenia a teraz on sie wypalił.Ja nie chce przeżyc życia chyba u boku kogos takiego jak on teraz jest.
Moze ktoraś z was mi podpowie co by zrobiła trwać w tym czy postawić na nowe życie,ale bez niego...
moze ma kogos na boku i stad to zachowanie nie powinien sie tak odzywac do ciebie a zwlaszcza gdy jest dziecko w domu zostaw go wroc do polski moze zrozumie co stracil