netkobietyWszystkie działy
Psychologia

wejście w dorosłość... nie daję sobie rady :(

5 odpowiedzi5 011 wyświetleńzałożony przez katjusza, 10.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » wejście w dorosłość... nie daję sobie rady :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: wejście w dorosłość... nie daję sobie rady :(

Mam 23 lata. Mój problem polega na tym, że nie radzę sobie z wejściem w dorosłość. W dorosłość weszłam już dawno... a mimo wszystko jakoś nie radzę sobie z podejmowaniem decyzji. Planuję z moim narzeczonym ślub - zaczęły się więc sprawy związane z uwijaniem własnego gniazdka, podejmowaniem decyzji "zawodowych", zabezpieczeniami finansowymi itd. Do tej pory mieszkałam sobie z rodzicami (nadal jeszcze mieszkam, ale po ślubie wszystko się zmieni), nie podejmowałam decyzji ważniejszych niż "co zjem na obiad?" i "w co się ubiorę?". A teraz dopiero dostrzegam że dorosłe życie nie jest takie łatwe! Cały czas się martwię że nie damy sobie rady finansowo (chociaż na zdrowy rozum nie ma takich przesłanek), nie potrafię podjąć żadnej rozsądnej decyzji. Nawet zdecydowanie się na kamerzystę weselnego wywołuje u mnie strach. Jeśli już podejmę jakąś decyzję to potem analizuję to 120 razy... i zawsze dochodzę do wniosku że zrobiłam źle. Dodatkowy problem jest taki, że zbyt mocno przejmuję się zdaniem swoich rodziców, szczególnie mamy. Daję przykładową sytuację - namawiałam narzeczonego, aby zmienił samochód. On go zmienia, kupuje nowszy, droższy. Mojej mamie się to nie podoba - już jestem załamana, już sobie wyrzucam czemu go do tego namówiłam. Też macie takie doświadczenia związane z wejściem w dorosłość???

2

Odp: wejście w dorosłość... nie daję sobie rady :(

Trochę wygląda jak lekko "nieodcięta pępowina". Ale zastrzegam - nie jestem psychologiem.
Zawsze jestem przerażona osobami, które słuchają rodziców. Sama mam problem, że się przejmuję, choć ja się zawsze boję kary, znęcania psychicznego nade mną. Ale jestem wredną małpą która mimo to walczy i sprzeciwia się w czym się da.

Dobra wracajac do ciebie - nie dorosniesz dopoki albo oni albo ty nie przerwiecie tego "połączenia". Jak to zobić - tak fachowo - nie wiem. Tymbardziej, że znam wiele przypadków ludzi, którzy oderwali się od rodziców, ale wychowani do zależności do zdania innych przerzucili się na... swoich partnerów.

Pamiętam, że jak miałam 17-18 lat, to też byłam załamana doroslym życiem - urzędami, opłatami, zakupami, gotowaniem, sprzątaniem... Później przywykłam (choć taki urok studiów, że czasem nie wyrabiam). Do takich spraw zapewne też się przyzwyczaisz.

Jak chodzi o decyzje... te "ślubne" podejmować będziesz z narzeczonym. to wasz dzien, i co innym do tego? Chocbys miala isc w turkusowej mini z czerwone groszki, a do slubu pojechac rowerem, to sprawa twoja i twojego ukochanego, bo to wasz dzien. Z nim to ustalaj (acz pilnuj bys tez nie stala sie 'zalezna na 100%'), a uwagi rodzicow?Ja robię tak, gdy rodzice czepiają się mnie (kiedys nie bylo komputerow a ty ciagle na kompiee (no tak-licencjat na maszynie se machne), jestes okropna, bedziesz chora na glowe, nie wolno ci tego, i miliony innych 'klątw') wtedy chodzę i powtarzam sobie (a jak mnie "zdenerwuja" to krzycze im to) "TO JEST MOJE ŻYCIE, NIE POZWOLĘ WAM GO ZNISZCZYĆ"

smile

3

Odp: wejście w dorosłość... nie daję sobie rady :(

Miałam. Ale to była niedojrzałość. Dorosłość a dojrzałość to dwie różne sprawy. Dorosłość osiągasz w wieku 18 lat, dojrzałość powinna iść wraz z tym, jednak dziś modne jest przedłużanie dzieciństwa w czym rodzice nie pomagają.

Z tym ślubem.....cóż Ci poradzić. Może być tak:
-albo Twoje nastawienie się zmieni, czego życzę
- albo się nie zmieni, a tylko pogłębi.

Znam taką osobę jak Ty, moja równolatka- jeszcze jej nie przeszło wink

Pracuj nad sobą. Podejmuj decyzje i nie bój się tego, co będzie- ja mam ponad 30 lat i też nie zawsze podejmuję dobre decyzje. Ale nie zatrzymuję się nad nimi jakoś dłużej- inaczej do końca życia bym się bała....a wiesz jak mówią:  "Działaj! Inaczej...poboisz się, poboisz i umrzesz" smile

4 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-02-10 13:38:30)

Odp: wejście w dorosłość... nie daję sobie rady :(
katjusza napisał/a:

Mam 23 lata. Mój problem polega na tym, że nie radzę sobie z wejściem w dorosłość. W dorosłość weszłam już dawno... a mimo wszystko jakoś nie radzę sobie z podejmowaniem decyzji. Planuję z moim narzeczonym ślub - zaczęły się więc sprawy związane z uwijaniem własnego gniazdka, podejmowaniem decyzji "zawodowych", zabezpieczeniami finansowymi itd. Do tej pory mieszkałam sobie z rodzicami (nadal jeszcze mieszkam, ale po ślubie wszystko się zmieni), nie podejmowałam decyzji ważniejszych niż "co zjem na obiad?" i "w co się ubiorę?". A teraz dopiero dostrzegam że dorosłe życie nie jest takie łatwe! Cały czas się martwię że nie damy sobie rady finansowo (chociaż na zdrowy rozum nie ma takich przesłanek), nie potrafię podjąć żadnej rozsądnej decyzji. Nawet zdecydowanie się na kamerzystę weselnego wywołuje u mnie strach. Jeśli już podejmę jakąś decyzję to potem analizuję to 120 razy... i zawsze dochodzę do wniosku że zrobiłam źle. Dodatkowy problem jest taki, że zbyt mocno przejmuję się zdaniem swoich rodziców, szczególnie mamy. Daję przykładową sytuację - namawiałam narzeczonego, aby zmienił samochód. On go zmienia, kupuje nowszy, droższy. Mojej mamie się to nie podoba - już jestem załamana, już sobie wyrzucam czemu go do tego namówiłam. Też macie takie doświadczenia związane z wejściem w dorosłość???

Nie chodzi chyba o wchodzenie w dorosłość ale o brak dojrzałości. Do tej pory to rodzice, podejmują za Ciebie decyzje to ich zdanie jest kluczowe. Wasze relacje są tak "bliskie", że  zdanie mamy jest najważniejsze, brakuje tutaj poszanowania twojej odrębności.

Może powinnaś zamieszkać z narzeczonym przed ślubem  i "odciąć pępowinę". Popatrzeć na życie z innej perspektywy i zastanowić się co jest dla Ciebie ważne, jakie masz priorytety i nauczyć się bronić własnego zdania. Bo co będzie jeśli po ślubie zdanie mamy będzie nadal najważniejsze? Znów będzie tak jak z zakupem samochodu, który opisałaś powyżej???
Jak to możliwe, że do tej pory nigdy nie podejmowałaś ważnych decyzji sama? Masz 23 lata, rodzice nadal traktują Cię jak małą dziewczynkę.
W życiu powinnaś raczej myśleć o zaspokajaniu własnych potrzeb - oczywiście nie kosztem innych - trochę asertywności na początek by się przydało. Co na to Twój narzeczony???

5 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2014-02-10 17:44:22)

Odp: wejście w dorosłość... nie daję sobie rady :(

Alez to zupelnie naturalne, ze czujesz obawy. Kto ich nie czul zaczynajac zycie na wlasny rachunek? Do tej pory byl zawsze ktos (najczesciej rodzice), kto pomogl, doradzil. Teraz Ty odpowiadasz za swoje decyzje, ponosisz konsekwencje. Zycie to nie pieszczoty, a pod parasolem rodzicow az tak tego nie widac. Ja tez czulam obawy. Chociaz u nas w zwiaku to ja predzej zdecyduje podjac jakas decyzje. Moj maz ma 29 lat (jest niezalezny finansowo, itd.), ale jezeli chodzi o podejmowanie wiekszych decyzji to jest ostrozny. Niekiedy musze porzadnie tupnac noga, by na cos sie zdecydowal. Glowa do gory, strach przed dorosloscia jest zrozumialy, grunt, by nie pozwolic mu zdominowac naszego zycia. Powiedzialabym nawet, ze to samo zycie "zmusi" Cie do podejmowania, nieraz trudnych, decyzji. Od tego nie da sie uciec, bo niewazne, co zadecydujesz- ono bedzie toczyc sie dalej, niezaleznie od Ciebie.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » wejście w dorosłość... nie daję sobie rady :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026