Dobiega mnie 40-stka, a przede mną dopiero teraz zamążpójście.
Mam mieszane uczucia, co do całej ceremonii i w ogóle tej oprawy, bo zwyczajnie nie czuję się jak "panna młoda" ![]()
Czy któraś z Was jest/ była może w podobnej sytuacji?
Zapraszam do dzielenia się emocjami, refleksjami ![]()
Podobne tematy
RozalkaA ja co prawda wyszłam za mąż krótko przed 30. ale znam starsze panny młode
I ...to jest zupełnie naturalna sprawa!!
I że masz już więcej niż 18 lat, domyślam się, że stawiasz jednak na małżeństwo, a nie na ślub jako najważniejszy ![]()
Ależ oczywiście Catwoman, że o małżeństwo tu chodzi ![]()
A, że musi się to jakoś "uroczyście" odbyć...cóż ![]()
Ależ oczywiście Catwoman, że o małżeństwo tu chodzi
A, że musi się to jakoś "uroczyście" odbyć...cóż
A chcesz tak bardziej uroczyście,z zadęciem,czy raczej skromnie w mniejszym gronie?
W tym roku skończę 37 lat i miesiąc później stanę na ślubnym kobiercu
Nie czuję sie jak "stara" panna młoda. Będę mieć piękną BIAŁĄ suknię ślubną i prócz weselnych zabaw bedzie wszystko tak jak być powinno ![]()
A czy mogę zapytać, czy to Wasz pierwszy ślub, złudzenie i RozalkaA ?
RozalkaA napisał/a:Ależ oczywiście Catwoman, że o małżeństwo tu chodzi
A, że musi się to jakoś "uroczyście" odbyć...cóżA chcesz tak bardziej uroczyście,z zadęciem,czy raczej skromnie w mniejszym gronie?
Bardziej uroczyście, nie oznacza zawsze z "zadęciem". Wielkie huczne wesela też potrafią być fajne i z klasą, więc z tym "zadęciem" to ostrożnie.
RozalkA zrób sobie ślub i wesele takie, jak chcesz
To Twój dzień ![]()
Dobiega mnie 40-stka, a przede mną dopiero teraz zamążpójście.
Mam mieszane uczucia, co do całej ceremonii i w ogóle tej oprawy, bo zwyczajnie nie czuję się jak "panna młoda"
Czy któraś z Was jest/ była może w podobnej sytuacji?
Moja rodzicielka w tym wieku wyszła za mąż. Na zdjęciu oboje "młodzi" są szczęśliwi i radośni... Maman w skromnej garsonce i z nieśmiertelnymi goździkami w garści...
Co to znaczy być "panna młodą" dla Ciebie?
Pytam, bo mama koleżanki dla odmiany pojechała do ślubu cywilnego (w czasach socjalizmu była to obowiązkowa formalność przed ślubem kościelnym) wprost od mycia podłogi w domowej kiecce i bez żadnego przygotowania (fryzury czy makijażu) - tak z marszu...
Na ile dzień ślubu więc, to WAŻNY dzień dla Ciebie...? Wszak nawet do "głupiego" teatru jakoś "odświetniej" się szykujemy, tym bardziej więc, chyba WŁASNY ślub zasługuje na jakąś oprawę?
Grunt abyś Ty czuła się komfortowo i wygodnie
Dużo szczęścia na nowej drodze życia ![]()
A czy mogę zapytać, czy to Wasz pierwszy ślub, złudzenie i RozalkaA ?
Tak, to mój pierwszy i zapewne ostatni ślub ![]()
Rossanka, skromnie i w gronie najbliższych nam osób.
Jest to ważny dla nas dzień, ale jednak w naszym odczuciu dokonujemy jedynie formalności.
Kurcze, fajnie będzie mówić do Niego "mężu" ![]()
Wiesz co, no bo to jest tylko formalność. Decyzja zapadła już wcześniej ![]()
Anhedonia, pytasz, co według mnie oznacza "panna młoda"...
Wiesz? mam już dość poważny wyraz twarzy, widoczne zmarszczki wokół oczu, nie tak jędrną skórę na dekolcie, a nawet pierwsze siwe włosy, i wydaje mi się, że kobiety które stają na ślubnym kobiercu, jako "panny młode" nie mają w/w przeze mnie "dolegliwości" ![]()
Oczywiście nikogo nie chcę urazić, mówię tu wyłącznie o sobie i swoich dylematach, być może nawet niedorzecznych ![]()
Zupełnie niedorzecznych ![]()
Catwoman napisał/a:A czy mogę zapytać, czy to Wasz pierwszy ślub, złudzenie i RozalkaA ?
Tak, to mój pierwszy i zapewne ostatni ślub
Rossanka, skromnie i w gronie najbliższych nam osób.
Jest to ważny dla nas dzień, ale jednak w naszym odczuciu dokonujemy jedynie formalności.Kurcze, fajnie będzie mówić do Niego "mężu"
Czyli taki skromniejszy ślub,wcale nie mniej ważny niż jakiś bardzo huczny.
A jakimistam siwymi włosami czy zmarszczkami to się wogole nie przejmuj.Bo nie ma czym.
A powiedzenie o kimś " mój mąż" musi byc miłym i interesującym przeżyciem.
14 2014-02-03 21:29:34 Ostatnio edytowany przez ivoryvette (2014-02-03 21:32:21)
dobry wszystkim wieczór ![]()
pokusiłam się o napisanie tutaj kilku słów bo... w zeszłym roku byłam własnie "starą" młodą panną ![]()
mam 42 lata, od pół roku jestem "zalegalizowaną" żoną mojego "zalegalizowanego" męża
byłam panną z odzysku ![]()
mój pierwszy ślub był typowy- stare auto z kwiatami, biała suknia, wesele, goście, zdjęcia w ładnym miejscu
drugi ślub był bez fanfar
wyglądał "ciut" inaczej: owszem wbiliśmy się w coś eleganckiego- mąż w garnitur ja w długą sukienkę ale...
to tyle jeśli chodzi o odświętność
do ślubu pojechaliśmy ze wszystkimi gośćmi ( w liczbie 6 wraz ze świadkami + 1 dziecko) dwoma taksówkami
w ostatniej chwili poddając się sugestii pani prowadzącej ceremonię poprosiliśmy to dziecko- 7-letniego chłopca o podanie nam obrączek na poduszeczce
zdjęcia robiła nam utalentowana w tej dziedzinie koleżanka
po ślubie PIECHOTĄ przeszliśmy z urzędu do parku i tu niespodzianka- pokaz bractwa historycznego
pospacerowaliśmy po parku popstrykaliśmy zdjęcia sobie i sobie z bractwem ![]()
i wróciliśmy taksówkami do domu
w ogrodzie zrobiliśmy grilla, po grillu i torcie własnoręcznej produkcji już w mniej oficjalnych szatach wędrówka po pubach, w jednym z nich, w którym dość często bywamy, znajomy DJ (jeśli można tak nazwać siwego faceta po 60-siątce) złożył nam życzenia i puścił jeden z ulubionych kawałków, do domu dotarliśmy późno w nocy bardziej upojeni radością z udanej imprezy, której większa część była spontaniczna, niż jakimkolwiek napojem wyskokowym
tak wiec mój ślub i wesele były baaaardzo nietypowe
a jednak o wiele lepsze niż pierwsze, tradycyjne i zaplanowane w każdym calu
dodam jeszcze, że ślub był dla nas formalnością, bo razem jesteśmy od długiego czasu, a ślub był nam potrzebny z pewnych powodów o których może kiedyś coś wspomnę
dobry wszystkim wieczór
pokusiłam się o napisanie tutaj kilku słów bo... w zeszłym roku byłam własnie "starą" młodą panną
mam 42 lata, od pół roku jestem "zalegalizowaną" żoną mojego "zalegalizowanego" męża
byłam panną z odzysku
mój pierwszy ślub był typowy- stare auto z kwiatami, biała suknia, wesele, goście, zdjęcia w ładnym miejscu
drugi ślub był bez fanfar
wyglądał "ciut" inaczej: owszem wbiliśmy się w coś eleganckiego- mąż w garnitur ja w długą sukienkę ale...
to tyle jeśli chodzi o odświętność
do ślubu pojechaliśmy ze wszystkimi gośćmi ( w liczbie 6 wraz ze świadkami + 1 dziecko) dwoma taksówkami
w ostatniej chwili poddając się sugestii pani prowadzącej ceremonię poprosiliśmy to dziecko- 7-letniego chłopca o podanie nam obrączek na poduszeczce
zdjęcia robiła nam utalentowana w tej dziedzinie koleżanka
po ślubie PIECHOTĄ przeszliśmy z urzędu do parku i tu niespodzianka- pokaz bractwa historycznego
pospacerowaliśmy po parku popstrykaliśmy zdjęcia sobie i sobie z bractwem
i wróciliśmy taksówkami do domu
w ogrodzie zrobiliśmy grilla, po grillu i torcie własnoręcznej produkcji już w mniej oficjalnych szatach wędrówka po pubach, w jednym z nich, w którym dość często bywamy, znajomy DJ (jeśli można tak nazwać siwego faceta po 60-siątce) złożył nam życzenia i puścił jeden z ulubionych kawałków, do domu dotarliśmy późno w nocy bardziej upojeni radością z udanej imprezy, której większa część była spontaniczna, niż jakimkolwiek napojem wyskokowym
tak wiec mój ślub i wesele były baaaardzo nietypowe
a jednak o wiele lepsze niż pierwsze, tradycyjne i zaplanowane w każdym caludodam jeszcze, że ślub był dla nas formalnością, bo razem jesteśmy od długiego czasu, a ślub był nam potrzebny z pewnych powodów o których może kiedyś coś wspomnę
Kurcze, fajnie się to czyta ^^ Gratuluje ![]()
dziękuję ![]()
Właśnie wysnułam terorię na podstawie opisu ivoryvette
Uważam, że jeśli dziewczynie dużo nie pasuje w partnerze, to rekompensuje sobie to właśnie ślubem, weselem i cudami innymi, bo skoro nie może mieć faceta jakiego chce, to sobie chociaż będzie miała ślub i wesele takie jak chce. (to że nie przychodzi im do głowy, zeby rzuciś gości i poszukać kogoś innego, to już temat na inny wątek
)
Jak się jest z kim, kto nam daje wszystko, czego potrzebujemy, to oprawa nie ma znaczenia, to się nie liczy właściwie co i jak, bo najważniejsze jest "z kim".
Tez bym chciała mieć taki ślub.Prosty i skromny.Bez fanfar.Tylko z białej sukienki bym nie zrezygnowała,taka fanaberia.
Właśnie wysnułam terorię na podstawie opisu ivoryvette
![]()
Uważam, że jeśli dziewczynie dużo nie pasuje w partnerze, to rekompensuje sobie to właśnie ślubem, weselem i cudami innymi, bo skoro nie może mieć faceta jakiego chce, to sobie chociaż będzie miała ślub i wesele takie jak chce. (to że nie przychodzi im do głowy, zeby rzuciś gości i poszukać kogoś innego, to już temat na inny wątek
)
Jak się jest z kim, kto nam daje wszystko, czego potrzebujemy, to oprawa nie ma znaczenia, to się nie liczy właściwie co i jak, bo najważniejsze jest "z kim".
święta racja Teo, przynajmniej w moim mniemaniu ![]()
był moment, że rozważaliśmy ślub " z marszu" w jeansach i klapkach
potem trochę zmieniliśmy plany ale w sumie nawet suknia i garnitur to był żart, bo wszyscy czekali, że wyskoczymy z czymś szalonym np.... stroje gothic a tu taki zonk ![]()
a co do partnera, wydaje mi się, że kobiecie w przyszłym mężu wszystko pasuje tylko wtedy gdy:
1. umie iść na kompromis i nie czuje się wtedy pokrzywdzona
2. jej facet jest partnerem nie tylko z nazwy
3. sama jest w miarę silną osobowością (lub osobliwością jak kto woli hihi)
i wtedy ślub to rzeczywiście tylko kwestia podpisania papierka
Tez bym chciała mieć taki ślub.Prosty i skromny.Bez fanfar.Tylko z białej sukienki bym nie zrezygnowała,taka fanaberia.
moją fanaberią była fioletowa sukienka i stroik we włosach, a mój mąż miał fioletową koszulę i krawat w fioletowy motyw ![]()
rossanka napisał/a:Tez bym chciała mieć taki ślub.Prosty i skromny.Bez fanfar.Tylko z białej sukienki bym nie zrezygnowała,taka fanaberia.
moją fanaberią była fioletowa sukienka i stroik we włosach, a mój mąż miał fioletową koszulę i krawat w fioletowy motyw
he,a dla mnie byłaby to biel.A ślub najlepiej w urzędzie.Szast prast i po krzyku.Potem obiad z rodzina,pare zdjęć na pamiatke i do domu.Starczy.
he,a dla mnie byłaby to biel.A ślub najlepiej w urzędzie.Szast prast i po krzyku.Potem obiad z rodzina,pare zdjęć na pamiatke i do domu.Starczy.
i super ![]()
bo co jest w końcu ważniejsze? ślub jak z bajki czy to aby po ślubie życie było bajką? bajką na miarę naszych możliwości i potrzeb oczywiście ![]()
a co do partnera, wydaje mi się, że kobiecie w przyszłym mężu wszystko pasuje tylko wtedy gdy:
1. umie iść na kompromis i nie czuje się wtedy pokrzywdzona
2. jej facet jest partnerem nie tylko z nazwy
3. sama jest w miarę silną osobowością (lub osobliwością jak kto woli hihi)
i wtedy ślub to rzeczywiście tylko kwestia podpisania papierka
Od razu widać, że to słowa dojrzałej kobiety ![]()
Nie sposób się z Tobą nie zgodzić, moja droga...
24 2014-02-04 13:58:41 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-02-04 14:03:56)
ivoryvette napisał/a:rossanka napisał/a:Tez bym chciała mieć taki ślub.Prosty i skromny.Bez fanfar.Tylko z białej sukienki bym nie zrezygnowała,taka fanaberia.
moją fanaberią była fioletowa sukienka i stroik we włosach, a mój mąż miał fioletową koszulę i krawat w fioletowy motyw
he,a dla mnie byłaby to biel.A ślub najlepiej w urzędzie.Szast prast i po krzyku.Potem obiad z rodzina,pare zdjęć na pamiatke i do domu.Starczy.
Ja byłam taką "starą" panną młodą kilka lat temu - miałam 34 lata
i powiem wam, że też czułam pewien rodzaj "zakłopotania" jak RozalkaA
Kupowanie białej sukni odbyło się w jednym salonie, weszłam popatrzyłam i .... zdecydowałam
Głupio myślałam sobie wtedy, że taka stara i nie powinnam tak przebierać w sukienkach jak dwudziestka
a to był błąd!!!! Teraz bym oglądała, przeglądała i wybierała do bólu
. To duża przyjemność
Było skromne przyjęcie dla najbliższych 20 osób i piękny stary kościół i było tak kameralnie. Moja sukienka nie należała do najtańszych ale nie była też koszmarnie droga - bardzo mnie zachwyciła a Pan młody miał też dobry elegancki garnitur - kosztował sporo ale warto, bo facetowi na dłużej wystarcza ![]()
Do ślubu pojechaliśmy samochodem męża, ku nieszczęściu teściowej nawet nie białym no starym!
Koniec imprezy ok godz 21.00 goście do swoich domów a my, do naszego wynajmowanego mieszkania - z którego wychodziliśmy razem i tutaj też nieszczęście teściowej, bo powinien on przyjechać po mnie, choć od roku razem mieszkaliśmy ![]()
Tak więc podsumowując, nie ważne w jakim wieku ale ważne z kim
Czasem warto poczekać na tego jedynego, żeby później być szczęśliwym.
Z całego serducha tego wam życzę ![]()
Zorganizujcie wszystko wg własnego gustu i potrzeb, to ma być WASZ dzień a nie uszczęśliwianie rodziny czy znajomych ![]()
No i STATYSTYKI rozwodowe są takie, że im później zawarty związek małżeński, tym trwalszy ![]()
Catwoman napisał/a:A czy mogę zapytać, czy to Wasz pierwszy ślub, złudzenie i RozalkaA ?
Tak, to mój pierwszy i zapewne ostatni ślub
Rossanka, skromnie i w gronie najbliższych nam osób.
Jest to ważny dla nas dzień, ale jednak w naszym odczuciu dokonujemy jedynie formalności.Kurcze, fajnie będzie mówić do Niego "mężu"
Tak, to bedzie nasz pierwszy ślub
tak długo czekałam na kogoś takiego jak mój narzeczony...tak długo. Ale było warto
Mam dobrego, opiekuńczego i KOCHANEGO SKARBA. Wiem, że czekałam właśnie na Niego.... ![]()