Od 3 miesięcy pracuje w nowym zakładzie pracy... Cieszyłam się na ta pracę, ponieważ przed nią pracowałam na zastępstwo i później miałam chwilę przestoju (3 miesiące)... Mieliśmy miesiąc szkolenia, ale wiadomo, że człowiek nie nauczy się wszystkiego (praca biurowa w duzej korporacji)... Następnie zostaliśmy (10 osób) rzuceni na głęboką wode, gdyż zaczelismy pracowac ze starszymi pracownikami... i zaczęło się ... mieli nam pomagac, a cała prawda wyglada zupełnie inaczej. Nikt generalnie nie ma czasu, wszyscy starają się o premie (od ilosci wprowadzonych dokumentów) i mało kto jest chętny do pomocy. Jesli juz pomaga to z wielka łaska lub po prostu źle. Niektórych rzeczy dowiaduje sie dopiero po 3 miesiacach i generalnie strasznie sie stresuje, bo poprzednie dokumenty np wprowadziłam źle, gdyz po prostu wczesniej nie miałam z nimi do czynienia (duzo róznych przypadków, gdyz nie ma jednego konkretnego przypadku), na dodatek każdy mowi i robi inaczej, nie wiadomo kogo słuchac. Ciągła nagonka na ilosc a nie na jakość(nadgodziny, czasami pracy w soboty i po 12 h). Non stop mam nerwówkę, kiepsko śpię (non stop snia mi się rzeczy z pracy), myślę o tym co zrobiłam źle i powoli czuje sie jak zero totalne. Moja rodzina ma mnie juz serdecznie dosyc, boje sie, że strace przez to mojego ukochanego chlopaka. Ostatnio biore ziołowe tabletki, troche mnie uspokajaja, ale nie mam nawet spokoju po pracy. Nie chce narazie rezygnowac z pracy... niedawno skonczyłam studia, chciałabym nabyc troche doswiadczenia, a tez wiadomo jak jest z praca (szukam czegos innego, ale ciężko jest). Być może mieliście podobna sytuacje... doradźcie mi cos kochane... Pozdrawiam
Podobne tematy
Moim zdaniem za dużo chcesz ogarnąć za jednym zamachem. Starsi pracownicy nie lubią takich ludzi, bo jesteś wtedy jak dziecko, pytasz się i błądzisz, może o to chodzi w twoim przypadku, choć to też nie musi być regułą.
Ale przeciez musze sie zapytac jesli czegos nie wiem...
Ja pracowałam w biurze tylko na zastępstwo, można tak powiedzieć. W ogóle podziwiam Cię, że chcesz pracować w takiej firmie..bo tak mówisz, zostałaś rzucona na głęboką wodę i radź sobie człowieku sam...Ja bym na twoim miejscu szukała pracy gdzieś indziej, chyba że wierzysz w to co tam robisz, masz jakiś cel wyższy, który Cię motywuje itd.
Twój szef zatrudnił cię po to żebyś dawała wartość dodatnią dla firmy, także jak nie ma nikt dla ciebie musisz sama szukać odpowiedz . Może źle zxadajesz pytania. Może jest jakaś dokumentacja.
Jestem w bardzo podobnej sytuacji. Tyle co zaczęłam nową pracę, pierwszy raz w swoim zawodzie. Początki są bardzo trudne, tym bardziej, jak trafi się na ludzi którzy nie chcą, nie mają czasu i nie potrafią pomóc ani zrozumieć nowego pracownika a co gorsza, chcą jeszcze dowalić i pokazać swoją wyższość. Przecież nikt nie jest jasnowidzem i od początku wszystkiego wiedział nie będzie, ale najgorsze jest, jak dają Ci odczuć, że nic nie umiesz i w porównaniu do nich jesteś tempotą. Ja o wszystko muszę pytać, bo o ile w innych zawodach można popełnić błąd i jakoś się z tego wyplątać, tak u mnie taki błąd może kosztować ludzkie zdrowie a nawet życie. To jest dopiero stres. Ciągle muszę pytać i pytać, zanim cokolwiek zrobię 5 razy się zastanowić, masa nowych rzeczy do nauczenia... Też mnie to stresuje i dobija, a moja samoocena zaczyna równać się z ziemią. Dopiero w pracy wychodzi, że na studiach tak naprawdę, poza teorią, niewiele nas nauczono. To przykre, ale wielką pokorę trzeba przyjąć, zacisnąć zęby i uczyć się. Znaleźć te bardziej pomocne osoby i się ich trzymać, a tych co chcą ciągnąć się na dół omijać szerokim łukiem. Wiem, że to niełatwe. Dla mnie najgorsze jest to, że czuję się jak totalny, nic nie wiedzący tuk. Ale skąd mam od razu wszystko wiedzieć? To jakby wejść 1 raz do kuchni znajomego, i od razu wiedzieć, co w której ma szafce, takie porównanie.
A może znacie jeszcze jakieś sposoby, jak przetrwać początki w nowej pracy?
Też mam podobnie,normalnie z ludźmi to nie idzie pracować ,dlaczego tak jest ?
Miałam podobnie ja wy dziewczyny. pierwsza praca po szkole i swoim zawodzie.wszystkie laski(supermarket-same kobiety) kolezanki z jednej wsi i kierowniczka równiez. wszystkie miałysmy umowy na dwa miesiące i od poczatku wiadomo było ze 2 osoba nie przedłużą. Nadchodzi koniec okresu próbnego z a tu nie przedłużają umowy mnie i jeszcze jednej dziewczynie która kolezanka kierowniczki nie była, dodam jeszcze ze w czasie tych 2mies trzy osoby sie zwolniły i na te miejsca zostały zatrudnione kolejne kolezanki kierowniczki. wykopaly nas bo nie byłysmy dworkiem królowej. Powiem wam tak.tylko zmiana pracy pomoze bo beda was gnebis "Starsi i mądrzejsi" i nic innego sie niestety zrobic nie da. ja od poniedziałku ide do nowej pracy i mam nadzieje ze tam bedzie lepiej choc ide sie uczyc bo to nie moj zawód. Ale chciec to znaczy moc jak to czesto słychac ![]()