Chciałabym się was zapytać jak zachować się w towarzystwie swojego byłego i jego nowej dziewczyny?
Mamy wspólnych znajomych, jeden organizuje imprezę, na której oni będą, a ja nie zamierzam z niej rezygnować z ich powodu.
Nie mam żadnych dzikich jazd już, myślę, że już się uspokoiłam. Do tej jego nowej w sumie nic nie mam, ona mi nic nie zrobiła prawdę mówiąc. Tylko on. No ogólnie rozstaliśmy się w okropnej atmosferze, on zostawił mnie dla niej. Nie widziałam go 3 miesiące.
A ten ich związek niby poważny, bo już ślub planują. My ze sobą byliśmy prawie 5 lat.
Nie mam pojęcia co zrobić, nie wiem czy nie spanikuję jak ich zobaczę.
Jak wy byście się zachowali? Witać się z nimi? Pierwsza taka moja sytuacja w życiu
Traktuj ich normalnie, jak reszte osob.
I unikaj alkoholu. Dwa drinki za duzo i jak ci cos odwali, to zrobisz z siebie idiotkę na oczach wszystkich. Lepiej nie ryzykuj
)
U Ciebie nadal jest duży ładunek emocjonalny. Może być bardzo różnie. Myślę, że nie wytrzymasz i coś odwalisz.
Jak radzi Iceni uważaj z alkoholem, najlepiej nie pij wcale. ![]()
4 2018-04-01 10:40:42 Ostatnio edytowany przez Selmira (2018-04-01 10:41:10)
U Ciebie nadal jest duży ładunek emocjonalny. Może być bardzo różnie. Myślę, że nie wytrzymasz i coś odwalisz.
Jak radzi Iceni uważaj z alkoholem, najlepiej nie pij wcale.
Czemu duży ładunek emocjonalny? Jakby był to bym ziała do nich nienawiścią, a prawdę mówiąc przebaczyłam mu w duchu to jak się zachował i życzę szczęścia. Nawet trochę się o niego martwię. Ale nie uważam, żebym coś odwaliła, to już nie ten etap.
balin napisał/a:U Ciebie nadal jest duży ładunek emocjonalny. Może być bardzo różnie. Myślę, że nie wytrzymasz i coś odwalisz.
Jak radzi Iceni uważaj z alkoholem, najlepiej nie pij wcale.
Czemu duży ładunek emocjonalny? Jakby był to bym ziała do nich nienawiścią, a prawdę mówiąc przebaczyłam mu w duchu to jak się zachował i życzę szczęścia. Nawet trochę się o niego martwię. Ale nie uważam, żebym coś odwaliła, to już nie ten etap.
emocje to nie tylko nienawiść.
A gdyby ich nie było, to nie miałabyś takich rozkmin.
emocje to nie tylko nienawiść.
A gdyby ich nie było, to nie miałabyś takich rozkmin.
Dokladnie to samo chcialam napisac ![]()
emocje to nie tylko nienawiść.
A gdyby ich nie było, to nie miałabyś takich rozkmin.
Hmm...
Chyba po prostu nie wiem co "wypada", a co nie.
Gdybym zadała pytanie "jak się zachować na pierwszym spotkaniu z rodzicami nowego chłopaka" to chyba miałoby to taki sam wydźwięk jak obecne pytanie. A emocje towarzyszą nam zawsze, nawet przy wyborze czekolady, także tego xD.
Czlowiek w wieku powyzej 15 lat nie powinien się zastanawiac "jak się zachować" w jakiejkolwiek sytuacji. To opisują podstawowe zasady savoir-vivre.
Uprzejmie.
Naturalnie.
Bez narzucania się.
Bez ostentacji.
Prawdę powiedziawszy nie wyobrażam sobie nawet w tej chwili co to by musiała być za impreza,
na której aż tak bardzo chciałbym być, że nie przeszkadzałaby mi nawet obecność na niej mojej byłej żony ze swoim facetem.
I chociaż rozstaliśmy się dwa lata temu, ja sam od półtora roku jestem z moją obecną partnerką, do żony nie czuję w zasadzie nic,
to jakoś pomimo chęci szczerej absolutnie nie jestem w stanie sobie wyobrazić przyjścia razem gdziekolwiek, a zwłaszcza na imprezę.
Dlatego pozwolę sobie nie wierzyć w ani jedno słowo napisane tutaj przez autorkę tematu, przykro mi bardzo.
Oczywiście że emocje w tobie aż kipią i to czuć nawet przez kabel od internetu, także ten tego, ściemniać to ja, nie mnie
Pytanie właściwe, które chciałaś nam zadać powinno brzmieć raczej tak:
- Wybieram się na imprezę, na której wiem że będzie mój były facet ze swoją nową lafiryndą i zastanawiam się właśnie
jak mam się tam zachowywać, żeby mu dupsko skręciło z żalu, że mnie tak zostawił i to dla takiej phi, beznadziei chodzącej, masakra...
O i teraz dopiero na wątek wchodzą forumowicze i piszą swoje odpowiedzi ![]()
Zgadzam się z Anderstud, po 5 latach bycia razem on zostawia Cię dla obecnej partnerki a Ty mówisz,że Ci przeszło i są Ci obojętni....taaaa jasne ![]()
Ty chcesz iść,bosko wyglądać i liczysz na efekt wow z jego strony( patrz co straciłeś) a prawda jest taka że jak on się zaangażował i planuje z nią ślub to nawet uwagi zbytnio na Ciebie nie zwróci. Odpuść imprezę bo nie jest warta Twoich nerwów.
No i co w tym złego? Okej, Autorka nie napisała nam wprost, że chciałaby, żeby tam umarł z rozpaczy za nią, ale też nie nam do tego - może faktycznie ten temat jest przepracowany.
Jeśli nawet są w Tobie jakieś emocje względem ex (A 3 miesiące to krótko i mają prawo być), to zastanów się nad tym:
a) czy NAPRAWDĘ ta impreza jest tak ważna, że musisz, ale to absolutnie musisz na niej być?
b) czy Twoja obecność tam to nie będzie rozdrapywanie starej rany i nie wrócisz psychicznie potłuczona?
c) jeśli nadal uważasz, że musisz tam iść, to czy masz w szafie odpowiednią sukienkę?
Ja bym nie szła. Niech sobie myśli "łooo nie umiała mi spojrzeć w oczy, jestem mistrz", ja bym nie miała ochoty przebywać z nim w jednym pomieszczeniu. Ale skoro bardzo chcesz, no to: ładna sukienka, masz wyglądać na zadbaną i zadowoloną, uśmiech, dobry humor.
Tylko NIE UDAWAJ. Zero spiny, zero teatralnych wybuchów śmiechu, wieszania się na kolegach.
I też proponuję pić mało ![]()
12 2018-04-03 10:18:22 Ostatnio edytowany przez balin (2018-04-03 10:19:58)
Vex ale po co te sztuczności? Po co te kombinacje? Z obecnym stanem trzeba się obyć, pogodzić. Po co jakieś udawane radości? Co jednak ma robić wszystko, żeby mu jednak dupsko ścisło?
Anderstud nie wiem po co miałabym ściemniać na forum, gdzie jestem anonimowa...
Przyszłam po poradę, a nie po to, żeby komuś coś udowodnić.
Pewnie dla niektórych 3 miesiące po długim związku to mało, żeby się pozbierać. Zgodzę się. Z tym, że w moim związku już wcześniej się rozchodziliśmy, schodziliśmy i tak wiele razy (ale były to bardzo krótkie przerwy - tydzień to maksimum), dlatego pewnie tego tak nie przeżywałam. Powiem szczerze, że końcówka związku była już dość oczywista, byłam przygotowana na taki rozwój sytuacji, dlatego udało mi się wszystko przepracować.
Czy impreza jest dla mnie ważna? Może i tak. Ale nie zamierzam rezygnować ciągle z wypadów, imprez ze znajomymi, dlatego, bo on też tam będzie. Mam takie samo prawo się z nimi spotykać jak i on.
Poza tym aktualizacja, wierzcie lub nie. Ale miałam (nie)szczęście spędzić z nimi wczoraj czas, bo znajomy ich przytargał do nas. Na początku czułam się dziwnie i mega nieswojo, ale przeszło. Nawet jak się miziali to nie robiło to na mnie większego wrażenia. Nie wiem czy jestem wyprana z emocji, bo każdy mi mówił, że na moim miejscu to by się poryczał. W każdym razie cieszę się z takiego obrotu spraw, bo już wiem czego się spodziewać na tej imprezie.
Poza tym aktualizacja, wierzcie lub nie. Ale miałam (nie)szczęście spędzić z nimi wczoraj czas, bo znajomy ich przytargał do nas. Na początku czułam się dziwnie i mega nieswojo, ale przeszło. Nawet jak się miziali to nie robiło to na mnie większego wrażenia. Nie wiem czy jestem wyprana z emocji, bo każdy mi mówił, że na moim miejscu to by się poryczał. W każdym razie cieszę się z takiego obrotu spraw, bo już wiem czego się spodziewać na tej imprezie.
Zatem pierwsze koty za płoty
Z każdym kolejnym razem będzie coraz lepiej. Z czasem, Ty też zaczniesz się pojawiać w czyimś towarzystwie i nie będziesz zwracać na nich uwagi.
Vex ale po co te sztuczności? Po co te kombinacje? Z obecnym stanem trzeba się obyć, pogodzić. Po co jakieś udawane radości? Co jednak ma robić wszystko, żeby mu jednak dupsko ścisło?
Napisałam przecież, że ma nie udawać, nie wieszać się na kolegach i nie wygłupiać się. Jedyne co, to żeby wyglądała bosko. To chyba nie jest udawanie i sztuczności?
16 2018-04-04 07:46:06 Ostatnio edytowany przez anderstud (2018-04-04 07:50:34)
Poza tym aktualizacja, wierzcie lub nie. Ale miałam (nie)szczęście spędzić z nimi wczoraj czas, bo znajomy ich przytargał do nas.
Ach cóż za przypadek i zbieg okoliczności... Bo na pewno cała ta sytuacja nie została wcześniej ukartowana i sprowokowana
Moja była żona na samym początku naszej znajomości też mnie ciągała po swoich znajomych, gdzie prawie zawsze akurat przypadkiem
siedział jej były facet ze swoją nową laską. Jak chciała ich zaprosić na nasz ślub, to postawiłem sprawę jasno i jednym cięciem to zakończyłem.
Nagle jakoś przestaliśmy przypadkowo się spotykać i był święty spokój. Dzisiaj jesteśmy już ponad rok po rozwodzie i znów mam deżawju,
tyle że tym razem ja pełnię rolę jej byłego, którego jej obecny musi przypadkowo spotykać. A to u jej rodziców, a to pod domem, a to w pracy...
Gdzie tylko się z nią nie umówię (mamy wspólne dziecko, więc musimy się niestety spotykać) to gdzieś tam w pobliżu zawsze kręci się on.
Jak przyjeżdżam po dzieciaka, to razem z nim wychodzi ten fagas, bo właśnie w tej chwili jej się przypomniało, żeby coś jej przyniósł z samochodu.
Albo tak namiesza i tak nakombinuje, żeby mi młodego koniecznie przywieźć, no i oczywiście musi przyjechać z tym swoim typiarzem.
Nawet jak esemesowo z nią ustalam zabranie dziecka na weekend, to zanim cokolwiek ustalę, muszę się zaznajomić z ich planami,
jakby w odpowiedzi na pytanie o godzinę, kiedy mogę zabrać młodego, najważniejsze było co i kiedy ona z tym swoim gdzie będą robić.
Początkowo to ignorowałem, bo dla mnie to jest żenua, ale któregoś dnia przyprowadziła go przypadkiem akurat na moją siłownię,
przypadkiem akurat podczas mojego treningu (od lat chodzę w te same dni tygodnia o tej samej porze) i jak zobaczyła moją minę,
to aż jej samej zrobiło się głupio i chyba zdała sobie w końcu sprawę z tego jaką robi z siebie idiotkę, bo od tamtej pory jakby już rzadziej
przypadkiem spotykam ich razem...
Ach cóż za przypadek i zbieg okoliczności... Bo na pewno cała ta sytuacja nie została wcześniej ukartowana i sprowokowana
Co chcesz przez to powiedzieć?
Było tak, że byłam ze znajomymi na mieście. Potem mieliśmy jechać do kolegi. No i zadzwonił do jednego ze znajomych mój ex, zapytać czy coś robią. No i tamten ich zaprosił do niego. Cała filozofia. Raczej wiedział, że tam będę. Ogólnie to spotkanie mogę opisać tak: on nie miał nawet odwagi spojrzeć mi w oczy jak się witaliśmy/żegnaliśmy. Parę razy ukradkiem chyba spojrzał w moją stronę. Ogólnie nie rozmawiał ze mną, ale jak ktoś zażartował coś na mój temat to śmiał się do rozpuku, on i ta jego dziewczyna, jakby mi pokazać jak bardzo mną gardzą xd Nie robiło to na mnie wrażenia szczerze mówiąc, byłam raczej wyluzowana i dużo się śmiałam, nie robiłam żadnych uwag w ich kierunku. Poza tym przed spotkaniem pełno fot dodawali razem, jak to im dobrze nie jest, przechwalali się. Jakby chcieli mi na złość zrobić. Po tym spotkaniu nagle wszystko ucichło, a oni nawet zrezygnowali z udziału w tej imprezie. Nie mam pojęcia czemu.
Selmira no i dobrze się zachowałaś. nic tak nie wkurza jak obojętność ![]()
anderstud napisał/a:Ach cóż za przypadek i zbieg okoliczności... Bo na pewno cała ta sytuacja nie została wcześniej ukartowana i sprowokowana
Co chcesz przez to powiedzieć?
Dokładnie to co powiedziałem.
Skoro wszyscy stanowicie jakąś tam zgraną paczkę znajomych, to raczej wszyscy już wiedzą o waszym rozstaniu, a skoro tak,
to naturalne w takich przypadkach byłoby unikanie podobnych sytuacji przez waszych znajomych jak i przez was samych,
a nie celowe prowokowanie niby przypadkowych spotkań. Słabe to i żenujące, ale tego co piszesz i jak piszesz wnioskuję,
że jesteście jeszcze młodzi, bo takie dziecinne zagrywki są typowe dla nastolatków, więc bawcie się dalej w najlepsze.
Selmira napisał/a:anderstud napisał/a:Ach cóż za przypadek i zbieg okoliczności... Bo na pewno cała ta sytuacja nie została wcześniej ukartowana i sprowokowana
Co chcesz przez to powiedzieć?
Dokładnie to co powiedziałem.
Skoro wszyscy stanowicie jakąś tam zgraną paczkę znajomych, to raczej wszyscy już wiedzą o waszym rozstaniu, a skoro tak,
to naturalne w takich przypadkach byłoby unikanie podobnych sytuacji przez waszych znajomych jak i przez was samych,
a nie celowe prowokowanie niby przypadkowych spotkań. Słabe to i żenujące, ale tego co piszesz i jak piszesz wnioskuję,
że jesteście jeszcze młodzi, bo takie dziecinne zagrywki są typowe dla nastolatków, więc bawcie się dalej w najlepsze.
Mamy po 21 lat.
Ale nie rozumiem czemu moi znajomi mieliby unikać takich sytuacji? Wiedzą jak jest ze mną, jak się z tym wszystkim czuję. Wydaje mi się, że gdybym ryczała i rozpamiętywała to by ich nie zapraszali, żeby z nami posiedzieli. Dziecinne zagrywki... bo? Piszesz jakby ktoś za moimi plecami ich zaprosił nic mi nie mówiąc, ani nic im nie mówiąc o mojej obecności, żeby nas spiknąć. Wiedziałam, że przyjadą, a oni wiedzieli o mnie. Każda ze stron mogła się wycofać i nie przychodzić, ale nie wiem po co, skoro on ma dziewczynę, a ja nie mam już żadnych większych emocji w stosunku do niego. Po co? Dla zasady? Bardziej dziecinne wydaje mi się unikanie spotkań, rezygnowanie z własnych znajomych, bo mój były z nimi siedzi.
Mamy po 21 lat.
Ale nie rozumiem czemu moi znajomi mieliby unikać takich sytuacji?
No ale czego nie rozumiesz?
Aranżowanie przypadkowych spotkań byłych partnerów (nieważne kto proponuje, kiedy wszyscy wiedzą kto tam będzie)
jest co najmniej niestosowne, żeby nie powiedzieć dosadniej, a tym bardziej angażowanie w to nowej dziewczyny chłopaka
czy wciąganie waszych wspólnych znajomych w wasze osobiste rozgrywki. Z tego co piszesz widać, że oni to akceptują
i biorą czynny udział w organizowaniu tych waszych spotkań, więc zakładam że wszyscy razem tam się świetnie bawicie.
Dlatego to ja nie rozumiem na czym właściwie polega problem. Ty, on i cała wasza paczka będziecie teraz robić wszystko,
żebyście mogli przypadkowo się spotykać, bo tak się robi mając 21 lat
i taki stary piernik jak ja nie jest w stanie wytłumaczyć,
żebyś zrozumiała czemu twoi znajomi mieliby unikać takich sytuacji. Może postaw się w sytuacji tej jego nowej dziewczyny.
Którą kopnie w dupę jak tylko wam się znudzi odstawianie tych szopek i postanowicie do siebie wrócić, co podobnie jak wasze rozstanie,
będzie wielką sensacją towarzyską, którą będą żyli wszyscy wokół... przez tydzień. I wtedy co, znowu się rozejdziecie? Nudy.
Anderstud - może też bym odbierała to tak jak ty, bo inaczej się patrzy z boku. Każda sytuacja jest inna. I wiesz co w tym wszystkim jest najlepsze? Że jego nowa dziewczyna bynajmniej nie jest zawstydzona moją obecnością, nie jest skrępowana - bawi się w najlepsze i wygląda, jakby jej to w ogóle nie ruszało. Ona chyba nawet nie ma nic przeciwko, żeby spędzać wspólnie czas, co jest dla mnie mega dziwne. W ogóle ta cała sytuacja to kosmos. I nie, nie wrócimy do siebie - nie dość, że oni we wrześniu mają się pobierać to ona jeszcze jest od dwóch miesięcy w ciąży (a znają się 3)... No nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, moje emocje w stosunku do niego może nie wygasły całkowicie, ale już na mnie nie robi to wszystko większego wrażenia. Nie ogarniam tylko jak po długim związku można tak od razu sobie przeskoczyć i całkowicie zmienić swoje życie w tak krótkim czasie. Nie wiem, desperacja? Niedojrzałość?
... No nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, moje emocje w stosunku do niego może nie wygasły całkowicie, ale już na mnie nie robi to wszystko większego wrażenia. Nie ogarniam tylko jak po długim związku można tak od razu sobie przeskoczyć i całkowicie zmienić swoje życie w tak krótkim czasie. Nie wiem, desperacja? Niedojrzałość?
Ale jakie to ma znaczenie jakie kierują nim pobudki i z jakich powodów podjął takie decyzje ?
Czy to cokolwiek zmieni w Twojej sytuacji ?
Przecież roztrząsanie tego i zastanawianie się - to dla Ciebie teraz czysta strata czasu i nic więcej.
Selmira napisał/a:... No nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, moje emocje w stosunku do niego może nie wygasły całkowicie, ale już na mnie nie robi to wszystko większego wrażenia. Nie ogarniam tylko jak po długim związku można tak od razu sobie przeskoczyć i całkowicie zmienić swoje życie w tak krótkim czasie. Nie wiem, desperacja? Niedojrzałość?
Ale jakie to ma znaczenie jakie kierują nim pobudki i z jakich powodów podjął takie decyzje ?
Czy to cokolwiek zmieni w Twojej sytuacji ?
Przecież roztrząsanie tego i zastanawianie się - to dla Ciebie teraz czysta strata czasu i nic więcej.
No nie ma znaczenia i co z tego? Jesteśmy tylko ludźmi i moja reakcja jest chyba naturalna, że jestem ciekawa i to roztrząsam, bo mimo wszystko nie jest obcą dla mnie osobą i chciałabym zrozumieć co nim kierowało.
Jesli jest to dla Ciebie tak bardzo ważne i kluczowe - to go po prostu o to zapytaj.
On sam najlepiej zna swoje potrzeby, pobudki i będzie w stanie powiedzieć Ci co nim kierowało i dlaczego podjął takie decyzje - o ile zechce z Tobą o tym mówić.
Jeśli nie zechce - pozostaje Ci tylko sfera domysłów.
pani izabelo niezgadzam sie z pani opisem
trzeba zapomniec i olac i zyc od nowa
![]()
Jesli jest to dla Ciebie tak bardzo ważne i kluczowe - to go po prostu o to zapytaj.
On sam najlepiej zna swoje potrzeby, pobudki i będzie w stanie powiedzieć Ci co nim kierowało i dlaczego podjął takie decyzje - o ile zechce z Tobą o tym mówić.
Jeśli nie zechce - pozostaje Ci tylko sfera domysłów.
Serio mam go zapytać "Ej czemu sobie zrobiłeś z nią dziecko"?
Tak naprawdę to on jest typem czlowieka, który sam nie wie czego chce. Nie zdziwilabym się, gdyby się mu odwidziało za kilka miesięcy.
Serio mam go zapytać "Ej czemu sobie zrobiłeś z nią dziecko"?
Tak naprawdę to on jest typem czlowieka, który sam nie wie czego chce. Nie zdziwilabym się, gdyby się mu odwidziało za kilka miesięcy.
Niekoniecznie w tak ... prostolinijny sposób.
Ale jeśli tak bardzo Cię to frapuje, to on jest jedyną osobą, która może udzielić Ci na ten temat wiarygodnych informacji.
Obcy ludzie na forum mogą z dużym prawdopodobieństwem nie wiedzieć z czego wynika jego zachowanie i decyzje.
Serio mam go zapytać "Ej czemu sobie zrobiłeś z nią dziecko"?
Oboje prowadzicie między sobą grę, która się nazywa: "Jak głęboko masz mnie w dupie".
Po to są te wasze aranżowane spotkania (istnieje przynajmniej milion sposobów na to, żeby spotykać się ze znajomymi
bez konieczności oglądania swoich eksów, a już tym bardziej z ich nowymi partnerami)
Po to są te wasze pozowane udawania, że nic was nie rusza (każdego rusza, zwłaszcza po iluś tam latach razem
i tak krótkim czasie jaki upłynął od rozstania)
Po to musisz być na imprezie, gdzie oni będą (wcale nie musisz, uwierz, jak tam nie pójdziesz świat nie przestanie się kręcić,
a najprawdopodobniej nawet tego nie zauważy)
Po to on publicznie się afiszuje z pierwszą lepszą laską jaką w biegu złapał (żeby tobie i wszystkim dookoła pokazać)
a jak już wszystkim pokazał i każdy ją zobaczył, to zrobiło się nudno, więc sobie wymyślili ten ślub i dziecko.
Przecież to wszystko jest jedna wielka bujda na resorach i o nic go nie pytaj, bo tylko wyjdziesz na kretynkę.
Ten cały ich związek jest tylko na pokaz przed znajomymi, no i oczywiście przed tobą, tak samo ta niby ciążą i jakiś tam ślub.
Jeszcze wspomnisz moje słowa, najdalej po wakacjach sprawa się wyjaśni, ich wielka miłość się skończy i tyle będzie, a nie żaden ślub.
P.S.
Wystarczy że jemu i tym waszym znajomym pokażesz, że naprawdę masz głęboko gdzieś co on tam sobie z kim i gdzie robi,
przestaniesz się pchać na siłę tam, gdzie wiesz że go spotkasz, a wręcz zaczniesz unikać tych miejsc czy rozmów na jego temat,
a zobaczysz jak nagle zniknie płomień tej wielkiej namiętności zgaśnie i sama będziesz czuła się lepiej jak przestaniesz się w tym taplać.
Zamknij te drzwi, wyrzuć klucz i zajmij się sobą. Dzisiaj jest pierwszy dzień reszty twojego życia. Szkoda je marnować na pierdoły.
Selmira napisał/a:Serio mam go zapytać "Ej czemu sobie zrobiłeś z nią dziecko"?
Oboje prowadzicie między sobą grę, która się nazywa: "Jak głęboko masz mnie w dupie".
Po to są te wasze aranżowane spotkania (istnieje przynajmniej milion sposobów na to, żeby spotykać się ze znajomymi
bez konieczności oglądania swoich eksów, a już tym bardziej z ich nowymi partnerami)
Po to są te wasze pozowane udawania, że nic was nie rusza (każdego rusza, zwłaszcza po iluś tam latach razem
i tak krótkim czasie jaki upłynął od rozstania)
Po to musisz być na imprezie, gdzie oni będą (wcale nie musisz, uwierz, jak tam nie pójdziesz świat nie przestanie się kręcić,
a najprawdopodobniej nawet tego nie zauważy)
Po to on publicznie się afiszuje z pierwszą lepszą laską jaką w biegu złapał (żeby tobie i wszystkim dookoła pokazać)
a jak już wszystkim pokazał i każdy ją zobaczył, to zrobiło się nudno, więc sobie wymyślili ten ślub i dziecko.
Przecież to wszystko jest jedna wielka bujda na resorach i o nic go nie pytaj, bo tylko wyjdziesz na kretynkę.
Ten cały ich związek jest tylko na pokaz przed znajomymi, no i oczywiście przed tobą, tak samo ta niby ciążą i jakiś tam ślub.
Jeszcze wspomnisz moje słowa, najdalej po wakacjach sprawa się wyjaśni, ich wielka miłość się skończy i tyle będzie, a nie żaden ślub.P.S.
Wystarczy że jemu i tym waszym znajomym pokażesz, że naprawdę masz głęboko gdzieś co on tam sobie z kim i gdzie robi,
przestaniesz się pchać na siłę tam, gdzie wiesz że go spotkasz, a wręcz zaczniesz unikać tych miejsc czy rozmów na jego temat,
a zobaczysz jak nagle zniknie płomień tej wielkiej namiętności zgaśnie i sama będziesz czuła się lepiej jak przestaniesz się w tym taplać.
Zamknij te drzwi, wyrzuć klucz i zajmij się sobą. Dzisiaj jest pierwszy dzień reszty twojego życia. Szkoda je marnować na pierdoły.
Doceniam twoje wypowiedzi, są bardzo rzeczowe i sensowne.
Ale to nie wygląda tak jak piszesz. Ja myślę, że on naprawdę ma mnie gdzieś. Zablokował mnie na wszystkich portalach społecznościowych, nie odezwał się do mnie od tamtego czasu ani razu. Poza tym tyko dwa razy byłam tam, gdzi oni - nie będę wówczas rezygnować ze spotkań ze znajomymi z jego powodu. Ze znajomymi spotykam się częściej i on nie uczestniczy w tych spotkaniach. Po prostu tak wyszło, bo urodziny. Poza tym naprawdę myślisz, że ciąża i ślub jest po to, żeby komuś dopiec? On ją już po miesiącu zapłodnił i zamieszkał z nią. Nie wierzę, że jest tak głupi, że zrobił to, żeby pokazać światu jaki jest szczęśliwy. Poza tym to jest decyzja na całe życie, nie jakieś hop siup na chwilę. Robi to pewnie dlatego, że jest tak zakochany. Znajomi w szoku, a ja w sumie się spodziewałam takiego obrotu spraw i mnie to zbytnio nie dziwi. I naprawdę, tu już nie chodzi o mnie, bo nie wierzysz mi, że mnie to nie rusza, ale tak jest. Przyzwyczaiłam się do takiej myśli. Znacznie bardziej tęsknie za nim jako człowiekiem, którego szczerze lubilam i uwielbialam spędzać czas, a nie za związkiem z nim, który prawdę mówiąc, średnio mnie satysfakcjonował.
Poza tym, żeby nakreślić sytuację... nasz koniec związku był taki, że stwierdził, że "się wypaliło" z jego strony, kiedy ja go nakryłam, że z nią dwuznacznie pisze. Zrobiłam wielką awanturę, a on uciekł do niej i po tygodniu były już u nich wyznania miłości. Ten człowiek wiele razy zrobił mi wodę z mózgu, raz że kocha i życia sobie nie wyobraża beze mnie, a na drugi dzień nie był pewny uczuć. Wiadomo, takie rzeczy po czasie, bo przez pierwsze dwa lata był bardzo we mnie zakochany. Ogólnie to czułam takie porozumienie dusz między nami.
No cóż, jak wyjdzie zobaczymy. Jeśli nie zapomnę i faktycznie wyjdzie tak jak napisałeś - dam znać.
31 2018-04-11 19:03:55 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-04-11 20:42:50)
Nie zrozumiałaś.
Ja nie napisałem, że on zrobił jej dziecko na pokaz i weźmie z nią ślub, żeby ci dopiec.
Napisałem że ta ciąża podobnie jak i ślub, to jest pic na wodę fotomontaż, żeby podtrzymać zainteresowanie otoczenia.
Nie będzie żadnego dziecka i nie będzie żadnego ślubu, a najdalej za kilka miesięcy nie będzie już nawet żadnej miłości.
Chcesz wiedzieć jak będzie? Będzie tak jak jest zawsze. Prędzej czy później ty sobie kogoś normalnego znajdziesz,
a wtedy ten palant przyjdzie na kolanach błagać cię o szansę i możliwość powrotu. Może nawet obok swój wątek założy
w którym będzie łkał i krokodyle łzy wylewał jaki to on był głupi, że wszystko wulgaryzm i teraz pomocy ratunku jak mam ją odzyskać...
Tak będzie.
No ślub to może i pic na wodę, ale ciąża jest na pewno, chwalą się tym na prawo i lewo.
Wątpie żeby tak było jak piszesz, w końcu to nie jest żadna reguła, a on ma swój honor i nie odezwie się do mnie, nawet jeśli to on schrzanił. Tym bardziej jak jest to dziecko, to raczej nie będą mu powroty w głowie.