Witam,
jestem mamą 20 miesięcznej córeczki. Wychowuję ja sama, a jej tata zabiera ją do siebie co 2 weekend. Mój problem polega na tym, że gdy córka zobaczy ojca ja znikam z pola jej zainteresowania i nie ma mowy już o wzieciu na ręce, chce tylko do taty. Rozumiem to bo widzi go raz na 2 tygodnie i teskni za nim ale gdy po 2 dnia tata odwozi ja do domu ona nie chce do mnie wracać. Odpycha mnie rączkami i zaczyna płakać. Mimo, że sie wyrywa bire ja na rece i niose do domu gdzie po chwili sie uspokaja, przestaje płakać, rozmawia ze mna i domownikami. Nie wiem czym jest spowodowane takie zachowanie. Boję się, że tata jej na wszystko pozwala i wie ze w domu panuja pewne zasady których nie ma u taty. Już nie raz słyszalam zarzuty ze strony taty ze cos jest nie tak ze córka nie chce do mnie wracac. Czy któras z Was ma lub miala podobny problem? co moge zrobić, żeby córka tak samo chętnie wracala do domu jak jechała ddo taty?
Podobne tematy
Ja myślę, że to dziecko po prostu też to przeżywa, ma emocje i ukazuje je w ten a nie inny sposób. To samo jest z moim podopiecznym. Zapiera się rękami w drzwiach on nigdzie nie idzie. Trzeba spokojnie wytłumaczyć dziecku, że się jeszcze go odwiedzi, kiedy to będzie bo ono ma poczucie że się mu coś zabiera i wiadomo, że będzie niezadowolony. Przecież droga mamo zabierasz mu tatę, bo (w rozumieniu szkraba) byłem niegrzeczny albo byłem taki i taki. Dzieci bardzo sobie zarzucają że to one są powodem tego co dzieje się między rodzicami.
Próbowałaś zrobić rozstanie w mniej bolesny sposób? Żeby mała zaczęła się czymś z kimś bawić, wtedy tatuś dyskretnie by się ulotnił?
I to chyba taki wiek, bo dziecko przyjaciółki w podobnym okresie życia potrafiło wyć z rozpaczy nawet za wychodzącym kurierem ![]()
Ou ... To musi bolec ![]()