Jak wyglądały 40 lat temu to dokładnie nie wiem, ale pamiętam sprzed 30 lat bo wtedy studiowałam.
Przede wszystkim - tak jak napisałaś - nie wszyscy szli na studia. Z różnych powodów.
Ekonomicznych - moja Mama (to było jeszcze wcześniej niż 40 lat temu) musiała zrezygnować ze studiów, na które już się dostała, bo umarł Jej ojciec, a Babcia nie była w stanie łożyć na Jej studia.
Zdolności. Nie wszyscy się nadają na studia (bez urazy) - i kiedyś i teraz. Tylko teraz i tak większość na studia po maturze idzie. Kiedyś szli ci zdolniejsi, wytrwalsi, odporniejsi na stresy.
Z mojej klasy licealnej na studia poszło mniej niż połowa. Z klas moich dzieci na studia poszli wszyscy.
Dziś można studiować cokolwiek. Niektóre kierunki studiów są dla mnie kuriozalne.
Dziś z uczelni (z większości kierunków) wręcz nie sposób "wylecieć". Płaci się za "warunek", za powtarzanie roku i już.
Kiedyś "wylatywało" się szybko. Na pierwszym roku w ogóle nie było mowy o "warunku" czy powtarzaniu roku. Pierwszy rok był "sitem".
Oczywiście byli też tzw. wieczni studenci, ale było ich niewielu.
Na moim roku, studia zaczęło ponad 300 osób. Skończyło niewiele ponad 100.
Stypendia naukowe dostawało się trudno.
Indywidualny tok studiów dostawali najlepsi studenci. Dziś ponoć mogą dostać ci, którzy sobie nie radzą (sic!).
Studentom nie przychodziły do głowy pomysły: skarga na asystenta czy egzaminatora bo za trudne kolokwium czy egzamin.
Gdyby komuś taki pomysł do głowy, to dziekan by go wyśmiał. Student miał się uczyć.
Akademiki były bardzo tanie (w stosunku do stancji) więc i dostać było trudno.
Nie wystarczała matura. Były egzaminy wstępne.
Słynne "punkty za pochodzenie". O ile jeszcze zrozumiałe było ich wprowadzenie zaraz po wojnie, to utrzymywanie ich przez cały (chyba) czas PRL-u, było nieporozumieniem.
Jakkolwiek to nie zabrzmi - studenci byli postrzegani jako pewna elita. Dziś chyba już nikomu takie określenie na studenta nie przyjdzie do głowy 
Pamiętam czapki studenckie. Różniły się kolorem w zależności od uczelni i otokiem w zależności od wydziału. Nosiliśmy je z dumą.
Studiowanie w czasie Solidarności, a później stanu wojennego, to jeszcze inna historia.