Zycie blizej natury - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: Zycie blizej natury

Oto artykul z dzisiejszej gazety wyborczej:

Podwyżka? Awans? Wygrana na loterii? Niestety, te rzeczy sprawiają, że poziom zadowolenia z życia rośnie tylko na kilka miesięcy. Najdalej po pół roku efekt znika. Ale jest coś, co zadowolenie podnosi na długo - a efekt utrzymuje się nawet po latach.   
Jak donosi BBC, brytyjscy naukowcy odkryli, że przeprowadzka w pobliże terenu zielonego - parku lub lasu - sprawia, że ludzie są bardziej zadowoleni z życia niż przed przeprowadzką. To nie jest być może specjalnie zaskakujące odkrycie, każdy chyba przyzna, że miło jest mieć zieleń za oknem. A przynajmniej milej niż ścianę bloków, kamienic czy ruchliwą ulicę. Ale to, co jest zaskakujące w odkryciu brytyjskich badaczy, to fakt, że wzrost poziomu zadowolenia z życia po przeprowadzce w pobliże zieleni jest trwały i utrzymuje się przez wiele lat.

To o tyle dziwne, że z wielu wcześniejszych badań wiadomo, że inne czynniki podwyższające poziom zadowolenia z życia, takie jak podwyżka czy awans, sprawiają, że bardziej zadowoleni z życia jesteśmy tylko przez kilka miesięcy - maksymalnie do pół roku. Potem nasz poziom zadowolenia z życia spada do takiego samego poziomu, jak przed miłym wydarzeniem. Nawet osoby, które wygrały znaczne kwoty na loterii, po pół roku od wygranej są zadowolone z życia tak samo, jak przed wygraną.

Natomiast uszczęśliwiający efekt przeprowadzki w pobliże parku lub lasu - co odkryli Brytyjczycy - utrzymuje się przez wiele lat. To sprawia, że inaczej należy spojrzeć na urbanizację i zabudowę terenów zielonych w miastach - znikanie parków i skwerów po prostu sprawia, że mniej ludzi będzie zadowolonych z życia, co ma wymierne efekty dla kosztów opieki zdrowotnej - ale i gospodarki. Brytyjczycy zastanawiają się, czy wartość terenów zielonych nie powinna być uwzględniana na przykład w wydatkach na ochronę zdrowia.

Badanie wykonano na dużej, reprezentatywnej próbie ponad 10 tysięcy osób. Naukowcy zamierzają teraz zbadać bardziej szczegółowo, dlaczego zieleń ma taki dobroczynny wpływ na mieszkańców miast.

Ja, jako rdzenna warszawianka, mieszkajaca od urodzenia w stolicy Polski i kilka lat w stolicy UK a obecnie od 13 lat w Finlandii, moge potwierdzic, ze w moim przypadku te tezy sa prawdziwe. Wracajac z podrozy i zgielku miast europejskich, czuje, ze wracam do oazy ciszy i spokoju.

A czy wam tez marzy sie kurna chata w lesie, w gorach, nad jeziorem? Czy wtedy zycie stanie sie spokojniejsze, powolniejsze i radosniejsze?

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2014-01-20 12:33:15)

Odp: Zycie blizej natury
Mussuka napisał/a:

A czy wam tez marzy sie kurna chata w lesie, w gorach, nad jeziorem? Czy wtedy zycie stanie sie spokojniejsze, powolniejsze i radosniejsze?

Może od razu kurna chata w lesie niekoniecznie, ale myślę, że bardzo fajnie jest mieć taką odskocznię od betonowych miast. Po prawda ja też mieszkam w mieście, nie w ścisłym centrum, ale na osiedlu z wielkiej płyty. Niemniej dla mnie ogromne znaczenie ma kawałek zieleni, na który mogę wyprowadzić psa.

Ponadto zawsze gdy jest ciepło staramy się chodzić na spacery czy jeździć nad wodę, więc coś w tym musi być....

Choć nie wiem czy chciałabym mieszkać w takiej ciszy i spokoju cały czas. Życie w takim miejscu jest zdecydowanie spokojniejsze i powolniejsze, ale czy radośniejsze? Nie wiem, więcej się chyba słyszy narzekania, że brak szkół, przedszkoli, pracy a więc i niższy standard życia.

3

Odp: Zycie blizej natury

Być może dlatego planuje się więcej takich miast jak Dubaj, Singapur, a nawet Vancouver i jeszcze coś w Skandynawii, czyli duże, świetnie zorganizowane miasto + pełno zieleni i piękna architektura.

Nobody Is Born Gay - GOD

4

Odp: Zycie blizej natury

Już widze oczami wyobrazni jak rownaja z ziemia Londyn i robia z niego drugi Dubai ... big_smile

Futurystycznie rzecz ujmujac to naawet jest mozliwe. Niekoniecznie ze wzgledu na zielen tongue

A tak serio - to wlasnie zieleni mi brakuje w UK najbardziej. Owszem, sa miejsca gdzie ta zielen jest, ale zazwyczaj konczy się ona na wysokosci kostek tongue

Mieszkalam tu kiedys niemal w parku (i o dziwo w bloku (zwanym tu apartamentowcem big_smile )) ale tak sprytnie wkomponowanym w otoczenie, ze ten park niemal wchodzil do domu przez okno. Na dodatek od strony parku byly ogromne panoramiczne okna i fakt, w porownaniu do typowego mieszkania - to byl raj.

Poza tym inna kwestia jest to, ze mi zielen za oknem nie wystarczy, musze miec zielen również w domu. Nie wyobrazam sobie mieszkac w mieszkaniu, w ktorym nie ma przynajmniej kilku doniczek.

Co prawda lasu to nie zastapi, ale z braku laku...

5

Odp: Zycie blizej natury
Mussuka napisał/a:

A czy wam tez marzy sie kurna chata w lesie, w gorach, nad jeziorem?

Może niekoniecznie kurna chata, bo na to jestem zbyt wygodna smile
Potrzebuję trochę wygody: bieżącej wody, prądu. Nie potrzebuję telewizji ( i tak się już bez niej obywam).
Tak, marzy mi się dom/domek w lesie w górach. Niestety realne to jest dopiero na emeryturze, bo z racji pracy zawodowej, obecnie to raczej nie jest wykonalne.
Na razie, jak często mogę jeździmy w góry. W góry dosłownie, nie na Krupówki do Zakopanego.
W lecie spędzamy część urlopu na spływach kajakowych, unikając zatłoczonych miejsc.
Przyznaję, że to pozwala na "naładowanie akumulatorów" na jakiś czas. To jest niezwykle....odświeżające. Tylko przyroda i my.

6 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-01-20 13:40:10)

Odp: Zycie blizej natury

Juz wyjasniam, ze "kurna chata" miala jedynie obrazowac kubature domu bardziej niz wyposazenie:) Czyli bardziej dom, domek niz wiezowiec 10 pietrowy.
Obecnie "kurne chaty" sa bardziej wypasione we wszelkie wygody niz niejeden apartament.

Ale ta bliskosc natury jest naprawde kojaca, "moje" miasto ma wlasnie taka zalete, ze do konca nie wiem czy to miasto czy to wies:) Infrastruktura calkiem miejska, zaplecze typu sklepy, szkoly, przychodnie jak najbardziej miejskie..a wystarczy, ze przejde kawalek od domu i jestem w prawdziwym swierkowym lesie albo nad jeziorem. To co najbardziej cieszy to brak wysokosciowcow i wielkiej plyty oraz obwodnice odciazajace miasto z tranzytu.

Iceni - Brytyjczycy swego czasu sami wylesili caly niemalze kraj i dlatego jadac tam przez tereny wiejskie widzisz jedynie pola, laki i kamienne murki badz zywoploty dzielace jednego sasiada od drugiego. Teraz chcieliby to moze jakos odwrocic, ale to dlugi proces. I dosc kosztowny.

Dla mnie potrzeba bliskosci z natura jest wieksza niz posiadania np. kilku galerii handlowych "pod nosem". Ale ja w ogole unikam sklepow jak diabel swieconej wody wiec to marny argument. Po prostu zauwazam, ze kiedy np. w letni dzien po pracy wskakuje na rower i jade te 8km do domu przez laki, pola, lasy, brzegiem jeziora, to zanim dotre do domu wiekszosc stresu czy zmeczenia materialu znika bezpowrotnie. Kedys mieszkalam prawie 2 kroki od pracy, mialam wszystko jak w duzym miescie pod reka, za to nie opuszczalo mnie myslenie o pracy po pracy, pospiech i jakies znuzenie.

Wlasnie na fejsie wkleilam pare fotek z mojego zimowego spaceru po okolicy - dziewczyny z naszej znajomej kafejki byly zachwycone, ze taka sielanka. A to miasto, ponad milionowe:)

Jeszcze jeden niezauwazalny plus zielonych okolic - powietrze. Roznice odczuwa sie po roku mieszkania tutaj, wychodzac z hali przylotow w Warszawie albo spacerujac po Krakowie. Nie wymyslam, to sie naprawde czuje nosem i plucami.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

7

Odp: Zycie blizej natury
Iceni napisał/a:

Już widze oczami wyobrazni jak rownaja z ziemia Londyn i robia z niego drugi Dubai ... big_smile

Nie, nie zrobią. Londyn zostanie skansenem starego świata. W budowaniu takich miast będą przodować Azjaci z Koreańczykami z Południa na czele. Później zaczną to kopiować Kanadyjczycy i Skandynawowie. Za nimi reszta świata będzie robić takie wysepki u siebie.

Nobody Is Born Gay - GOD

8

Odp: Zycie blizej natury
Mussuka napisał/a:

Jeszcze jeden niezauwazalny plus zielonych okolic - powietrze.

Zdecydowanie tak. W górach czy nad jeziorami nigdy nie boli mnie głowa. Zawsze budzę się wyspana i rześka.
I jeszcze - cisza....

9

Odp: Zycie blizej natury
luc napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Jeszcze jeden niezauwazalny plus zielonych okolic - powietrze.

Zdecydowanie tak. W górach czy nad jeziorami nigdy nie boli mnie głowa. Zawsze budzę się wyspana i rześka.
I jeszcze - cisza....

i fauna podchodzaca niemal do drzwi:) w naszym ogrodzie naliczylismy poza licznym ptactwem (dokarmiamy zima a one sie wiosna i latem odwdzieczaja spiewem:): wiewiorki, zajace, jeze, bazanty (raz sie przechadzal obok tarasu!) i sarenke. Dlatego nie wyrzucam nigdy chleba tylko klade w ogrodzie na murku i za dwa dni sladu nie ma:) takie male nic a jednak cieszy:)

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

10

Odp: Zycie blizej natury
Mussuka napisał/a:

i fauna podchodzaca niemal do drzwi:) w naszym ogrodzie naliczylismy poza licznym ptactwem (dokarmiamy zima a one sie wiosna i latem odwdzieczaja spiewem:): wiewiorki, zajace, jeze, bazanty (raz sie przechadzal obok tarasu!) i sarenke.

Wiewiórki i jeże ciągle u mnie są. Chociaż jedną z dwóch wiewiórek, które się w moim ogrodzie zadomowiły, ostatnio zbierałam zabitą z ulicy sad
Niestety bażanty i zające już odstręczyła nowa ulica.
"Uroki" postępującej urbanizacji sad
Natomiast w "prawdziwym" lesie (nie tak jak u mnie - na obrzeżach miasta) - takiego zagrożenia nie ma.
Fauna też bogatsza. Ale póki co, cieszy mnie to co mam.

Na stare lata - zdecydowanie, daleko od cywilizacji.
Ciągle tylko nie mogę zdecydować: nad ciepłym morzem czy w Sudetach? smile

Mam ciotkę. Najstarszą z rodzeństwa mojej Mamy. Przeżyła wszystkich swoich braci i siostry. Ma 92 lata. Jest sprawna fizycznie (tyle o ile) i umysłowo. Wcześniej mieszkała w dużym mieście. Na emeryturze przenieśli się z mężem do podgórskiej wsi. Ostatnio mi powiedziała, że uważa, że gdyby nie wyprowadzka z miasta, to pewno dawno już by nie żyła.

11

Odp: Zycie blizej natury
luc napisał/a:
Mussuka napisał/a:

i fauna podchodzaca niemal do drzwi:) w naszym ogrodzie naliczylismy poza licznym ptactwem (dokarmiamy zima a one sie wiosna i latem odwdzieczaja spiewem:): wiewiorki, zajace, jeze, bazanty (raz sie przechadzal obok tarasu!) i sarenke.

Wiewiórki i jeże ciągle u mnie są. Chociaż jedną z dwóch wiewiórek, które się w moim ogrodzie zadomowiły, ostatnio zbierałam zabitą z ulicy sad
Niestety bażanty i zające już odstręczyła nowa ulica.
"Uroki" postępującej urbanizacji sad
Natomiast w "prawdziwym" lesie (nie tak jak u mnie - na obrzeżach miasta) - takiego zagrożenia nie ma.
Fauna też bogatsza. Ale póki co, cieszy mnie to co mam.

Na stare lata - zdecydowanie, daleko od cywilizacji.
Ciągle tylko nie mogę zdecydować: nad ciepłym morzem czy w Sudetach? smile

Mam ciotkę. Najstarszą z rodzeństwa mojej Mamy. Przeżyła wszystkich swoich braci i siostry. Ma 92 lata. Jest sprawna fizycznie (tyle o ile) i umysłowo. Wcześniej mieszkała w dużym mieście. Na emeryturze przenieśli się z mężem do podgórskiej wsi. Ostatnio mi powiedziała, że uważa, że gdyby nie wyprowadzka z miasta, to pewno dawno już by nie żyła.

Oj to ja zdecydowalabym sie na Sudety bez dwoch zdan, albo Karkonosze:) Cieple morze zostawilabym sobie na wakacje:) Bo cieple morze ma jednostajny klimat, a w gorach masz 4 piekne pory roku (poza obecna zima:).

Wlasnie, sporo starszych osob mieszkajacych na wsiach, nawet w dosc siermieznych warunkach dozywa tzw. "pieknego" wieku. Znam osobiscie kilka takich zdrowych staruszkow i staruszek, ktorzy do miasta na rowerach po nascie km. jada, codziennie! Bo tak sa przyzwyczajenie i do autobusu nie wsiada.
No i mniej zmodyfikowana zywnosc tez ma swoje zalety. Ale glownie wolny styl zycia, bez tego pedu i stresu, ze zaraz cos przegapimy.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

12

Odp: Zycie blizej natury
Mussuka napisał/a:

Oj to ja zdecydowalabym sie na Sudety bez dwoch zdan, albo Karkonosze:) Cieple morze zostawilabym sobie na wakacje:) Bo cieple morze ma jednostajny klimat, a w gorach masz 4 piekne pory roku (poza obecna zima:).

Karkonosze zaliczam do Sudetów wink
Występowanie 4 pór roku jest zdecydowanie zaletą, chociaż sroga zima w górach mnie nieco odstręcza. Pewno też na stare lata na nartach nie będę już jeździć.
Jest jeszcze kwestia dostępu do służby zdrowia, co w wieku podeszłym nie jest bez znaczenia.
Ciepły klimat bardzo mnie kusi.

Mussuka napisał/a:

Wlasnie, sporo starszych osob mieszkajacych na wsiach, nawet w dosc siermieznych warunkach dozywa tzw. "pieknego" wieku. Znam osobiscie kilka takich zdrowych staruszkow i staruszek, ktorzy do miasta na rowerach po nascie km. jada, codziennie! Bo tak sa przyzwyczajenie i do autobusu nie wsiada.
No i mniej zmodyfikowana zywnosc tez ma swoje zalety. Ale glownie wolny styl zycia, bez tego pedu i stresu, ze zaraz cos przegapimy.

Żywność też, ale w mieście, jak ktoś się postara, to też da radę.
Natomiast nie do przecenienia jest spokój i kontakt z naturą.

13

Odp: Zycie blizej natury

Są też bardzo fajne i spokojne miejsca blisko dużych miast. Pod Olsztynem, wśród jezior i lasów, trafiłem na całą wioskę wysiedleńców z Warszawy. Na co dzień żyli blisko natury, a jak raz na jakiś czas musieli jechać po kasę do Warszawy to 3 h pociągiem i są na miejscu. Można jeszcze bliżej. Z tym, że raczej pracując zdalnie albo zadaniowo, a nie na etacie.

Nobody Is Born Gay - GOD

14

Odp: Zycie blizej natury
Iceni napisał/a:

A tak serio - to wlasnie zieleni mi brakuje w UK najbardziej. Owszem, sa miejsca gdzie ta zielen jest, ale zazwyczaj konczy się ona na wysokosci kostek ..

Zapraszam na polnoc, tam zieleni pod dostatkiem.
Takiej ponad glowe i w ogole...

Mieszkam w miejscu gdzie sowy mnie budza w nocy a lisy za dnia z psami kloca. Wiewiorek, zajecy I jezy juz nie licze...kocham to miejsce smile

Odp: Zycie blizej natury

A ja mam bardzo blisko do lasu:) (mieszkam na wsi) i chwała Bogu bo bez codziennego ,,pobiegania''po lesie z moimi psiakami nie mogłabym chyba normalnie funkcjonować ,uzależniłam się od tego zielonego  moje psiule również:) jeśli tak to można nazwać. W zeszłym roku wymieniałam kanapę a że szkoda mi było całkowicie się jej pozbywać wpadłam na pomysł i wywiozłam ją pod sam las oczywiście na moją działkę ( żeby nie było że komuś zaśmiecam:) Ustawiłam ją z pomocą brata pod wielką sosną i mam teraz super miejsce do poczytania albo ..poleżenia:) tylko ja śpiew ptaków .. i te cholerne komary hehe.  Pewnie że czasem pomarudzę: że daleko do pracy, że zimą ciężko bo drogi nie odśnieżone że do kina do sklepów czy lekarza itp. daleko, ale mimo tego wszystkiego nie mogłabym mieszkać w jakiejś metropolii a już na pewno w jakimś wieżowcu na dziesiątym piętrze bez balkonu:(( nie wyobrażam sobie,
Wszędzie są plusy i minusy wiadomo, ale mnie nic tak dobrze nie robi jak długi spacer po łące, po lesie albo chociaż koszenie trawy (koniecznie na bosaka) na moim podwórku:)) dla mnie relaksik a wieczorem siadam na balkonie z kubkiem zielonej! herbatki i słucham kumkania żab (naprzeciwko domu mam taki niewielki dziki staw) czasem tylko żurawie próbują je przekrzyczeć .. ale dla mnie to wszystko muzyka dla uszu.
Pozdrawiam wszystkich naturoholików:))
Zielone górą

16

Odp: Zycie blizej natury
luc napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Oj to ja zdecydowalabym sie na Sudety bez dwoch zdan, albo Karkonosze:) Cieple morze zostawilabym sobie na wakacje:) Bo cieple morze ma jednostajny klimat, a w gorach masz 4 piekne pory roku (poza obecna zima:).

Karkonosze zaliczam do Sudetów wink
Występowanie 4 pór roku jest zdecydowanie zaletą, chociaż sroga zima w górach mnie nieco odstręcza. Pewno też na stare lata na nartach nie będę już jeździć.
Jest jeszcze kwestia dostępu do służby zdrowia, co w wieku podeszłym nie jest bez znaczenia.
Ciepły klimat bardzo mnie kusi.

Mussuka napisał/a:

Wlasnie, sporo starszych osob mieszkajacych na wsiach, nawet w dosc siermieznych warunkach dozywa tzw. "pieknego" wieku. Znam osobiscie kilka takich zdrowych staruszkow i staruszek, ktorzy do miasta na rowerach po nascie km. jada, codziennie! Bo tak sa przyzwyczajenie i do autobusu nie wsiada.
No i mniej zmodyfikowana zywnosc tez ma swoje zalety. Ale glownie wolny styl zycia, bez tego pedu i stresu, ze zaraz cos przegapimy.

Żywność też, ale w mieście, jak ktoś się postara, to też da radę.
Natomiast nie do przecenienia jest spokój i kontakt z naturą.

Wiem wiem, ja te Karkonosze tak w skrocie myslowym wyodrebnilam z Sudetow, bo to moje ukochane gory w tym lancuchu.

Ja osobiscie zle sie czuje w zbyt cieplych rejonach,dlatego cieszy mnie i mrozna zima (w polskich gorach chyba troche teraz narzekaja na jej brak:)) i ladne zielone lato. W skwarach i tropikach wytrzymuje 2 tygodnie maksymalnie. Ale co kto lubi:)

Opieka zdrowotna jest wazna, ale sadze, ze jesli byloby to miejsce w odleglosci maks 50 km od duzego miasta np. Jeleniej Gory, to nie byloby juz takiego problemu. Mam na mysli szpital, bo do zwyklego lekarza rodzinnego 50km to jednak dosc daleko.

Ja podziwiam mieszkancow Laponii, mojego ulubionego kawalka Finlandii, jak oni daja rade zyc i miec sie dobrze w tak wyludnionej czesci kraju. A jednak maja sie calkiem niezle. Tluka niezla kase na turystach z calego swiata, jesien spedzaja wlasnie w tropikach a po ich pustych i dobrych drogach smigaja jak latajace renifery, autami terenowymi albo na skuterach snieznych. Tylko wlasnie te komary latem..:(

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

17

Odp: Zycie blizej natury

Ciezko pogodzić to z pracą i edukacją dzieci (im większe miasto tym lepsze szkoły np. wyższe) ale natura to przecież naturalne środowisko człowieka. Co więcej i relacje międzyludzkie są zupełnie inne. Mnie np. w mieście zupełnie nie przeszkadza zgiełk (dla ciszy uciekam na działkę) ale to wyobcowanie, brak kontaktów i relacji w sąsiedztwie. Natomiat na wsi wygląda to tak, że zna siępraktycznie każdego. Po wprowadzce odwiedzają Cię wszyscy sąsiedzi. Spotykasz się z ofertami bezinteresownej pomocy. Dla mnie to duży kontrast na plus dla natury. Poza tym odpowiednie miejsce. Cisza, zwierzeta, przyroda są niedoprzecenienia. Niestety ale uroki wsi często blakną w okresie późno jesienno-zimowym. No ale taka natura jest właśnie. W każdym razie jestem może nie za mieszkaniem ale jaknajdłuższym przebywaniem, za oddychaniem czystym, wolnym od toksyn roznego rodzaju, powietrzem.

Veritas in omnem partem sui eadem est

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021