Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

Temat: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Witajcie.

Niestety, mój mąz okazał się klasycznym przykladem psychopaty.

Po latach postanowilam się rozwiesc w wieku 30+. Mam dom, auto "wszystko" a tak naprawdę zyjac z tak toksycznym czlowiekiem,nie mam nic.

Mąz od zawsze powtarza, ze wszystko jest jego, lącznie z dzieckiem.

Wiem, ze po rozwodzie zostanę z niczym.

Moze jest tu ktos kto mial rownie ciezka sytuacje i ulozylo mu się zycie po rozwodzie, poznał w koncu kogos wartościowego itp?

Pozdrawiam cieplo smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Powinnaś zacząć od prawnika.
Wtedy będziesz wiedzieć co jest jego a co nie.
To kogo poznasz i jak ułoży się Twoje życie zależy od Ciebie.
Powinnaś zadbać o sprawy materialne wcześniej moim zdaniem, skoro PLANUJESZ rozwód.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

3

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Najpierw ułóż swoje życie przed rozwodem - wizyta u prawnika, zabezpieczenie materialne siebie i dziecka, nie piszesz nic o mężu, ale skoro był psychopatą to niewykluczone, że wizyty u psychologa tez by były dla Ciebie wskazane. Dlaczego miałby zabierać Ci dziecko? Ma ku temu przesłanki, by ograniczyć Tobie władzę rodzicielską?
Najważniejsze, by psychicznie odbudować siebie, czuć się z sobą (i dzieckiem) szczęśliwa, bezpiecznie, pewnie. Jak poukładasz wszystko w swoim życiu i głowie to wg mnie dopiero wtedy pojawia się miejsce na jakikolwiek nowy związek. Na zupełnie innych rzeczach powinnaś się skupić.

4

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
smutnepiekneserce napisał/a:

Witajcie.

Niestety, mój mąz okazał się klasycznym przykladem psychopaty.

Po latach postanowilam się rozwiesc w wieku 30+. Mam dom, auto "wszystko" a tak naprawdę zyjac z tak toksycznym czlowiekiem,nie mam nic.

Mąz od zawsze powtarza, ze wszystko jest jego, lącznie z dzieckiem.

Wiem, ze po rozwodzie zostanę z niczym.

Moze jest tu ktos kto mial rownie ciezka sytuacje i ulozylo mu się zycie po rozwodzie, poznał w koncu kogos wartościowego itp?

Pozdrawiam cieplo smile


Sama go zdiagnozowałaś?

5

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Dziwne, że jeszcze się nie rozwiodlaś, a już myślisz o nowym partnerze.

Dlaczego zostaniesz z niczym?
Dziecka też Ci nie zabierze, wyprowadziłaś się od niego?

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
wieka napisał/a:

Dziwne, że jeszcze się nie rozwiodlaś, a już myślisz o nowym partnerze.

Dlaczego zostaniesz z niczym?
Dziecka też Ci nie zabierze, wyprowadziłaś się od niego?

Myslę o nowym partnerze, bo zwyczajnie boję się samotności.

Jeszcze się nie wyprowadziłam, zbieram sìę do tego wszystkiego. Jest ciężko.

7

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Mój wujek się rozwiódł mając ponad 40 lat. Żona oskubała go ze wszystkiego. Absolutnie wszystkiego. Dziecko już wtedy pełnoletnie. Nie miał samochodu, nie miał mieszkania, nie miał za bardzo kasy.

Pomieszkiwał u kolegów na początku, a potem poznał swoją obecną partnerką i są ze sobą super szczęśliwi.
On sam się zmienił, jest dużo bardziej towarzyski i kontaktowy niż był za czasów swojej ex. Dopiero teraz ma relacje ze swoją rodziną. Wszystko da się zmienić smile odwagi!

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
Lady Loka napisał/a:

Mój wujek się rozwiódł mając ponad 40 lat. Żona oskubała go ze wszystkiego. Absolutnie wszystkiego. Dziecko już wtedy pełnoletnie. Nie miał samochodu, nie miał mieszkania, nie miał za bardzo kasy.

Pomieszkiwał u kolegów na początku, a potem poznał swoją obecną partnerką i są ze sobą super szczęśliwi.
On sam się zmienił, jest dużo bardziej towarzyski i kontaktowy niż był za czasów swojej ex. Dopiero teraz ma relacje ze swoją rodziną. Wszystko da się zmienić smile odwagi!

Bardzo Ci dziękuję za Twoj pelen nadziei post.
Pozdrawiam Cię gorąco! smile

9

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
smutnepiekneserce napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Mój wujek się rozwiódł mając ponad 40 lat. Żona oskubała go ze wszystkiego. Absolutnie wszystkiego. Dziecko już wtedy pełnoletnie. Nie miał samochodu, nie miał mieszkania, nie miał za bardzo kasy.

Pomieszkiwał u kolegów na początku, a potem poznał swoją obecną partnerką i są ze sobą super szczęśliwi.
On sam się zmienił, jest dużo bardziej towarzyski i kontaktowy niż był za czasów swojej ex. Dopiero teraz ma relacje ze swoją rodziną. Wszystko da się zmienić smile odwagi!

Bardzo Ci dziękuję za Twoj pelen nadziei post.
Pozdrawiam Cię gorąco! smile

Trzymaj się smile póki co skup się na tym, żeby wyjść z tej relacji, potem będziesz miała czas i przestrzeń na szukanie nowej. Będzie wszystko dobrze, zobaczysz smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

10

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Ba! Z gorszych sytuacji się człowiek podnosił. Co do spotkania kogoś sensownego to prawdopodobieństwo takie istnieje, ale nie ma co się chyba za bardzo na tym skupiać na samym początku. Ogarnij lepiej sprawy prawne z rozwodem, swoje samopoczucie i samopoczucie dziecka najpierw.

I am red hot kitchen and I am cool...

When you hear a profound teaching, do not follow it; treat it as a fresh breeze that brushes past your ears but is gone in the blink of an eye.
https://m.youtube.com/watch?v=8tA7qsQYGBs

11

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Nie słuchaj koleżanek. Łap za gałąź kiedy trzymasz jeszcze starą. Wszak wiadomo, że dla małpy niebezpieczne jest łapanie gałezi w locie.

12

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
smutnepiekneserce napisał/a:

Myslę o nowym partnerze, bo zwyczajnie boję się samotności.

Jeszcze się nie wyprowadziłam, zbieram sìę do tego wszystkiego. Jest ciężko.


Teraz też jesteś samotna, choć nie sama.
Nie przewidzisz jak Ci się życie ułoży po rozwodzie, skoro nie da się żyć w obecnym małżeństwie, to nie masz za bardzo wyboru.

Chyba nie zdecydujesz się na rozwód, bo komuś innemu ułożyło się życie po rozwodzie czy nie, wiadomo przecież, że bywa różnie.

Powinnaś najpierw skorzystać z pomocy terapeuty, pomoże Ci uwolnić się z tego toksycznego związku, bo widać, że mąż robi Ci  pranie mózgu, utwierdza w przekonaniu, że bez niego nie dasz sobie rady i nikogo sobie nie znajdziesz. A to nie jest prawda.

13 Ostatnio edytowany przez blueangel (2022-01-10 23:55:17)

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

ja zaczynalam wszystko od 0, mimo ze wszytsko bylo moje. chcialam poprostu sie uwolnic i nie widziec tego czlowieka nigdy wiecej na oczy.

czy spotkalam kogos wartosciowego? -nie. teraz wartosciowych to ze swieca szukac.

i szczerze to dziwie sie, ze juz myslisz o nowym zwiazku. zazwyczaj po "psychopacie" to sie przynajmniej na dluzszy czas odechciewa, nie ma sie takiego zaufania, jest sie ostrozniejszym, itd itp

uwazaj, zebys nie wpadla z deszczu pod rynne.

czy zaluje, ze odeszlam? -nie. na poczatku bylo trudno, ale dobrze mi samej. mam swiety spokoj i jestem niezalezna. w kwietniu bedzie 9 lat jak odeszlam.

14

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
smutnepiekneserce napisał/a:

Witajcie.

Niestety, mój mąz okazał się klasycznym przykladem psychopaty.

Po latach postanowilam się rozwiesc w wieku 30+. Mam dom, auto "wszystko" a tak naprawdę zyjac z tak toksycznym czlowiekiem,nie mam nic.

Mąz od zawsze powtarza, ze wszystko jest jego, lącznie z dzieckiem.

Wiem, ze po rozwodzie zostanę z niczym.

Moze jest tu ktos kto mial rownie ciezka sytuacje i ulozylo mu się zycie po rozwodzie, poznał w koncu kogos wartościowego itp?

Pozdrawiam cieplo smile

Tylko postanowałaś się rozwieść, czy już cokolwiek zrobiłaś w tym kierunku? Mam na myśli, czy byłaś u adwokata, przygotowujesz jakieś dokumenty i robisz jakieś plany?
Przede wszystkim nie pozwól się zastraszać męzowi. Wiele kobiet układa sobie życie po rozwodzie i to tak jak chce. Jeśli po jakimś czasie będziesz chciała wejść z nowy związek, to wejdziesz, tylko nie radzę od razu. Trzeba trochę ochłonąć, nabrać dystansu, uwierzyć w siebie a wtedy łatwiej  właściwie ocenić kandydata do związku. A może spodoba ci się życie w pojedynkę i o nowym związku nie będziesz chciała słyszeć smile Tak też bywa i to wcale nie tak rzadko.

15

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

pytalas o ciezka sytuacje po- bylo ciezko zwlaszcza emocjonalnie. wynajelam na poczatek male 3 pokojowe mieszkanko, bez mebli. przez jakis czas, juz nawet nie pamietam jak dlugo, spalam z 2 miesiecznym niemowlakiem na materacu, az z czasem se te mieszkanko urzadzilam. do pomocy nie mialam nikogo. w tym momencie dzieciak i tak juz odchowany, jakies tam zycie towarzyskie mam, znajomi, przyjaciele, ale czas mam ograniczony, dzieciak dom, do tego wrocilam do robienia kariery i podniesieniu wyksztalcenia. ogolem mowiac zle mi nie jest.

nie wspominalas nic o dzieciach, wiec pewnie ich nie macie i tobie pewnie bedzie o wiele latwiej.

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
blueangel napisał/a:

pytalas o ciezka sytuacje po- bylo ciezko zwlaszcza emocjonalnie. wynajelam na poczatek male 3 pokojowe mieszkanko, bez mebli. przez jakis czas, juz nawet nie pamietam jak dlugo, spalam z 2 miesiecznym niemowlakiem na materacu, az z czasem se te mieszkanko urzadzilam. do pomocy nie mialam nikogo. w tym momencie dzieciak i tak juz odchowany, jakies tam zycie towarzyskie mam, znajomi, przyjaciele, ale czas mam ograniczony, dzieciak dom, do tego wrocilam do robienia kariery i podniesieniu wyksztalcenia. ogolem mowiac zle mi nie jest.

nie wspominalas nic o dzieciach, wiec pewnie ich nie macie i tobie pewnie bedzie o wiele latwiej.

Mamy jedno dziecko i mąż juz zapowiedzial, ze dziecka nie zamierza mi oddawac. A ze zarabia duze pieniądze a ja obecnie jestem na wychowawczym to czuje sie Panem i Wladcą.. Ehh

17

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Dziecko to nie jego własność. On Cię zastrasza.
Dlatego najpierw rozmawiaj z psychologiem.

18

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
smutnepiekneserce napisał/a:
blueangel napisał/a:

pytalas o ciezka sytuacje po- bylo ciezko zwlaszcza emocjonalnie. wynajelam na poczatek male 3 pokojowe mieszkanko, bez mebli. przez jakis czas, juz nawet nie pamietam jak dlugo, spalam z 2 miesiecznym niemowlakiem na materacu, az z czasem se te mieszkanko urzadzilam. do pomocy nie mialam nikogo. w tym momencie dzieciak i tak juz odchowany, jakies tam zycie towarzyskie mam, znajomi, przyjaciele, ale czas mam ograniczony, dzieciak dom, do tego wrocilam do robienia kariery i podniesieniu wyksztalcenia. ogolem mowiac zle mi nie jest.

nie wspominalas nic o dzieciach, wiec pewnie ich nie macie i tobie pewnie bedzie o wiele latwiej.

Mamy jedno dziecko i mąż juz zapowiedzial, ze dziecka nie zamierza mi oddawac. A ze zarabia duze pieniądze a ja obecnie jestem na wychowawczym to czuje sie Panem i Wladcą.. Ehh

Czuć to on się może, ale to nie jest tak, że jeśli ty wychowujesz dziecko a mąż pracuje w tym czasie, to wszystko czego się razem dorobiliście w tym czasie jest tylko jego. Chyba, że macie rozdzielność majątkową ale o tym nic nie wspominałaś.

Byłaś u adwokata?

19

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
smutnepiekneserce napisał/a:
blueangel napisał/a:

pytalas o ciezka sytuacje po- bylo ciezko zwlaszcza emocjonalnie. wynajelam na poczatek male 3 pokojowe mieszkanko, bez mebli. przez jakis czas, juz nawet nie pamietam jak dlugo, spalam z 2 miesiecznym niemowlakiem na materacu, az z czasem se te mieszkanko urzadzilam. do pomocy nie mialam nikogo. w tym momencie dzieciak i tak juz odchowany, jakies tam zycie towarzyskie mam, znajomi, przyjaciele, ale czas mam ograniczony, dzieciak dom, do tego wrocilam do robienia kariery i podniesieniu wyksztalcenia. ogolem mowiac zle mi nie jest.

nie wspominalas nic o dzieciach, wiec pewnie ich nie macie i tobie pewnie bedzie o wiele latwiej.

Mamy jedno dziecko i mąż juz zapowiedzial, ze dziecka nie zamierza mi oddawac. A ze zarabia duze pieniądze a ja obecnie jestem na wychowawczym to czuje sie Panem i Wladcą.. Ehh

Adwokat w tym momencie na gwałt jest Ci potrzebny, podniesie Cie mocno na duchu. Poznaj swoje prawa i to, co możesz w tej sytuacji. Zacznij od tego i nie dawaj się gnębić psychicznie, unikaj rozmów i działaj. Emocje odkładaj na bok, do tego daj sobie czas.
Tak.. w dużym skrócie.

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
Salomonka napisał/a:
smutnepiekneserce napisał/a:
blueangel napisał/a:

pytalas o ciezka sytuacje po- bylo ciezko zwlaszcza emocjonalnie. wynajelam na poczatek male 3 pokojowe mieszkanko, bez mebli. przez jakis czas, juz nawet nie pamietam jak dlugo, spalam z 2 miesiecznym niemowlakiem na materacu, az z czasem se te mieszkanko urzadzilam. do pomocy nie mialam nikogo. w tym momencie dzieciak i tak juz odchowany, jakies tam zycie towarzyskie mam, znajomi, przyjaciele, ale czas mam ograniczony, dzieciak dom, do tego wrocilam do robienia kariery i podniesieniu wyksztalcenia. ogolem mowiac zle mi nie jest.

nie wspominalas nic o dzieciach, wiec pewnie ich nie macie i tobie pewnie bedzie o wiele latwiej.

Mamy jedno dziecko i mąż juz zapowiedzial, ze dziecka nie zamierza mi oddawac. A ze zarabia duze pieniądze a ja obecnie jestem na wychowawczym to czuje sie Panem i Wladcą.. Ehh

Czuć to on się może, ale to nie jest tak, że jeśli ty wychowujesz dziecko a mąż pracuje w tym czasie, to wszystko czego się razem dorobiliście w tym czasie jest tylko jego. Chyba, że macie rozdzielność majątkową ale o tym nic nie wspominałaś.

Byłaś u adwokata?

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Dziś idę do adwokata, a na razie no cóż, psychicznie jest tragicznie sad Słabo się po prostu w tym wszystkim trzymam.

Na weekend była u mnie mama i mąż przy niej jeszcze bardziej pokazuje swoje diabelskie oblicze, nie tylko mnie traktuje jak ścierkę do podłogi, łagodnie rzecz ujmując, ale moją mamę też. Wiecie, to mnie tylko uświadomiło w tym z jak złym człowiekiem jestem.

21

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Poczytaj sobie inne tematy na forum, o tym jak podle się zachowują ludzie. O tym, co potrafią w życiu zepsuć, jak się męczą ludzie przy nich, jak potrafią psychicznie zgnębić.
Zrób sobie z tematu dziennik, zasięgaj po opinie i porady - to pomaga. Cały żal przelewaj tutaj, jednakże w domu zastosuj metodę 30-kroków i ratuj sama siebie. Bądź twarda, a płacz i frustracje wylewaj gdy nikt nie widzi.
Sama zobaczysz po spotkaniu z adwokatem ile w Ciebie wleje nadziei.
W pierwszej fazie psychicznie będzie tragedia, ale pamiętaj też że czas będzie działał na Twoją korzyść, gdy będziesz wiedziała co robić.
Trzymaj się i pisz! smile

22

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
Hexer napisał/a:

Nie słuchaj koleżanek. Łap za gałąź kiedy trzymasz jeszcze starą. Wszak wiadomo, że dla małpy niebezpieczne jest łapanie gałezi w locie.

Przestań wypisywać takie głupoty. Mąż na bank wyśledzi boczniaka i Pani dostanie jeszcze orzekanie z jej winy. Wtedy na pewno zostawi ją z niczym.

23 Ostatnio edytowany przez new_life (2022-01-13 08:17:58)

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Serce smile z Twojego posta przebija potrzeba poszukania nadziei na przyszłość i nie ma w tym nic złego. Zgadzam się jednak z przedmówcami, że to zupełnie nie ten etap i być może jeszcze długo nie będzie. Potrzebujesz zająć się najpierw sobą, sprawami formalnymi. Nikt nie wie, co przyniesie przyszłość i czy będziesz kiedyś w kolejnym (mam nadzieję zdrowym) związku. I czy będziesz tego chciała:)

Z mojego doświadczenia - 2,5 roku po rozstaniu z byłym mężem nadal mam poczucie, że to za wcześnie. Byłam wprawdzie w relacji z mężczyzną poznanym półtora roku po rozstaniu, ale ta relacja też okazała się bardzo trudna, pełna niepewności i huśtawki emocjonalnej i zdecydowałam się ją zakończyć. Zaczęłam niedawno terapię, żeby pozbyć się z ciała nagromadzonych traum i jestem zaskoczona, jak wciąż żywe są we mnie obrazy i uczucia sprzed kilku lat.

Dlatego działaj spokojnie, zadbaj o siebie, nie wskakuj od razu w nowy związek, bo skrzywdzisz siebie i drugą osobę. Teraz przede wszystkim potrzebujesz się uleczyć. Trzymaj się i pisz smile

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
new_life napisał/a:

Serce smile z Twojego posta przebija potrzeba poszukania nadziei na przyszłość i nie ma w tym nic złego. Zgadzam się jednak z przedmówcami, że to zupełnie nie ten etap i być może jeszcze długo nie będzie. Potrzebujesz zająć się najpierw sobą, sprawami formalnymi. Nikt nie wie, co przyniesie przyszłość i czy będziesz kiedyś w kolejnym (mam nadzieję zdrowym) związku. I czy będziesz tego chciała:)

Z mojego doświadczenia - 2,5 roku po rozstaniu z byłym mężem nadal mam poczucie, że to za wcześnie. Byłam wprawdzie w relacji z mężczyzną poznanym półtora roku po rozstaniu, ale ta relacja też okazała się bardzo trudna, pełna niepewności i huśtawki emocjonalnej i zdecydowałam się ją zakończyć. Zaczęłam niedawno terapię, żeby pozbyć się z ciała nagromadzonych traum i jestem zaskoczona, jak wciąż żywe są we mnie obrazy i uczucia sprzed kilku lat.

Dlatego działaj spokojnie, zadbaj o siebie, nie wskakuj od razu w nowy związek, bo skrzywdzisz siebie i drugą osobę. Teraz przede wszystkim potrzebujesz się uleczyć. Trzymaj się i pisz smile

Dziękuje wszystkim dobrym Duszyczkom za cieple slowa smile

Niestety, ale moja sytuacja materialna i finansowa wygląda gorzej niż tragicznie sad

A dlaczego?

Byłam wczoraj u prawnika i z domu wartego 700 tysiecy nie dostanę nic. Nie będe wnikać w szczególy, po prostu 300 tysięcy mąż wlozyl w niego z mieszkania ktore mial przed slubem, dostawal darowizny od rodziców, jest jeszcze kredyt na 200 tys itp.

Ja wiedziałam, ze na miliony nie mam co liczyć i nawet nie chce, ale rozumiecie, ze nie dostanę nic? sad

Myślalam, ze adwokat mnie podniesie na duchu, niestety stalo się odwrotnie.. sad

Pozdrawiam cieplutko wszystkich!

25

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Serce, nie jestem prawnikiem, ale za mną podział majątku i coś mi tu nie pasuje. Mieliśmy dom kupiony w trakcie trwania małżeństwa, ja wniosłam sporą kwotę z racji sprzedaży działki z czasów panienskich, mąż też jakąś kawalerska część. I żaden prawnik mi nie powiedział, ze musimy odzyskać tyle ile wlozylismy, ostatecznie podzielilismy się mniej więcej po połowie. To Wasz wspólny majątek przecież, chyba że macie rozdzielnosc majątkową...

26

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
new_life napisał/a:

Serce, nie jestem prawnikiem, ale za mną podział majątku i coś mi tu nie pasuje. Mieliśmy dom kupiony w trakcie trwania małżeństwa, ja wniosłam sporą kwotę z racji sprzedaży działki z czasów panienskich, mąż też jakąś kawalerska część. I żaden prawnik mi nie powiedział, ze musimy odzyskać tyle ile wlozylismy, ostatecznie podzielilismy się mniej więcej po połowie. To Wasz wspólny majątek przecież, chyba że macie rozdzielnosc majątkową...

Darowizna i spadek bodajże nie podlegają wspólności majątkowej, więc może i tak być... niestety. Różni się to od majątku wniesionego, ale też nie jestem adwokatem.

27

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Darowizna i spadek może nie, ale Serce pisała o 300 tys ze sprzedaży kawalerskiego mieszkania i to zwróciło moją uwagę. U nas nawet nie było tematem kto wniósł więcej podczas kupna domu.
Może wypowie się ktoś jeszcze, kto ma większą wiedze?

28

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

A pytałaś o alimenty na siebie i dziecko? Przecież to byłyby Twoje comiesięczne dochody (zakładam, ze masz dowody na to, aby sąd orzekł rozwód z winy męża. Jeśli nie masz to szybko działaj w temacie. Nagrywaj, rób zdjęcia smsow, i wszystkiego co może być przedstawione w sądzie). W Waszej sytuacji rodzinno-materialnej prawnik powinien umieć Ci oszacować, na ile możesz liczyć.
Pisałaś w innym wątku, ze masz prace, tylko teraz jesteś na wychowawczym, tak? Wiec rozumiem, ze do pracy wrócić możesz - będziesz mieć stała pensje. Twoje dziecko ma niespełna 3 lata, i nie oceniając zasadności wprowadzenia tego programu- należałby się Tobie kapitał opiekuńczy - np. 1 tys co miesiąc przez rok, miałabyś na nianie, jak byłabyś w pracy, a od 3 r. z. dziecko może pójść do przedszkola.
Czy o takich kwestiach coś Ci prawnik mówił?

A z tym majątkiem to się nie wypowiem. Macie „tylko” dom? A jakiś inny majątek, którego dorobiliście się po ślubie? Jakaś działka, mieszkanie na wynajem, środki na lokatach etc? Skoro mąż dobrze zarabia to przypuszczam, ze coś ma. Pamiętaj, ze dorobek po ślubie nie liczy  się tylko tak kto ile fizycznie wniósł.

29

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

"żaden prawnik mi nie powiedział, ze musimy odzyskać tyle ile wlozylismy, ostatecznie podzielilismy się mniej więcej po połowie."

Bo nic się nie musi, tylko może.

Spadki, darowizny, pieniądze pochodzące z majątku osobistego przed małżeństwem nie wchodzą w skład podziału majątku, ale kredyt już tak.Do podziału wchodzą ruchomości i nieruchomości  nabyte w czasie trwania małżeństwa za wspólne pieniądze, niezależnie od wkładu.

Dlatego całkiem realne jest, że autorce z tej nieruchomości, nic się nie będzie się należało.

Ale żaden majątek nie jest wart niszczenia zdrowia i życia przy psychopacie.

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Kochani, no więc niestety tak to wygląda,ze nie dostanę nic, a mianowicie.

Dom warty 700 tys:

300 tys pochodzi ze sprzedazy mieszkania męża przed ślubem

okolo 100 tys lub więcej to darowizny od jego rodziców z premedytacją przelewane tylko na jego konto i dla niego, a dlaczego to zaraz wyjaśnię

No i mamy tu 400 lub więcej tysięcy jego. Załóżmy, ze ten dom warty jest 700 to 700 - 400 to 300. Mamy jeszcze kredyt 200 tysięcy, czyli w najlepszym wypadku zostanie 100.

Pytacie o oszczędnosci, ja mialam swoje, ale za 90 tysięcy kupiłam auto w trakcie trwania małzenstwa.

Mąż nie ma żadnych oszczędności.

A nawet jesli COKOlWIEK mi by się należało to mąż i jego rodzina pozbawi mnie wszystkiego.

Widzicie mój mąż cały czas a zwlaszcza teraz jak jestem na urlopie wychowawczym gnebi mnie psychicznie i ekonomicznie, ze jestem nierobem i ze dom jest tylko JEGO.

I niestety to samo robi jego matka. A wiece co jest najsmutniejsze, ze jego rodzina ma duze pieniadze, bo sa na wysokich stanowiskach i wykorzystuja ten fakt, ze ja obecnie nie zarabiam, a biedny synek musi pracowac i nas utrzymywac, chociaz nic nam nie brakuje.

Dlatego ja nie mam watpliwosci, ze po rozwodzie nie dostanę nic. To są wyjątkowo podli ludzie, dla ktoryh liczą sie jedynie pieniądze sad

31

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

No dobra, nie dostaniesz nic z majątku.
I co? A alimenty na dzieci? Jak zrobisz rozwód z jego winy (jak to sensownie rozegrasz to w przypadku psychopaty nie powinno być z tym problemu), to do tego alimenty na Ciebie?
Jeśli dogadacie się na opiekę naprzemienną (z Twojego opisu raczej nie ma na to szans), to byłoby łatwiej Ci wrócić do pracy. Ułóż jakiś plan. Odkładaj na boku pieniądze w taki sposób, żeby małżonek o tym nie wiedział - będzie Ci łatwiej, zwłaszcza na początku. Jeśli oszczędności miałaś sprzed ślubu, to Ci auto pewnie zostanie. Możesz je sprzedać, kupić tańsze. Może możesz wysłać dziecko do złobka/przedszkola i wrócić do pracy? To na pewno podniesie Ci pewność siebie. Pamiętaj, że dodatkowo mąż może Cię zostawić i nadal zostaniesz z niczym, z ręką w nocniku, nieprzygotowana. Ułóż plan, nic na zewnątrz nie pokazuj i w pewnym momencie odejdź.


Ale to są wszystko rzeczy, że tak napiszę, techniczne.
Najpierw odpowiedz sobie na pytanie (a brutalnie - nawet pomijając dziecko, dla którego taka relacja rodziców to bardzo zły wzorzec) - czy naprawdę rozważasz przeżycie z tym człowiekiem całego życia?

32

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

To czy i ile Ci się należy zdecyduje sąd.
Rozwód to raczej bez orzekania o winie, bo i tej  winy nie da się udowonić.

Najpierw musiałabyś się spakować i wyprowadzić z dzieckiem pod jego nieobecność, nawet tak, żeby nie wiedział gdzie, bo inaczej nie da Ci dziecka i swoją drogą załatwiać sprawy rozwodowe, majątkowe i alimentacyjne.

Bo, żeby otrzymać rozwód, tym badziej jak się ma dzieci, musi nastapic trwały rozkład pożycia, a jak się mieszka razem nijak nie idzie tego sprawdzić, czyli tak czy tak powinnaś się wyprowadzić.
Lekko nie będzie, bo z głupim ciężko żyć i ciężko się rozejść...

33 Ostatnio edytowany przez madoja (2022-01-13 19:26:34)

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

No ale dom faktycznie jest jego. Dlaczego miałabyś dostawać połowę domu, skoro to z pieniędzy jego i jego rodziców?
A to że jego matka przelewała na jego konto... co w tym dziwnego? Dobrze robiła, bo i tak się rozstajecie.
Patrząc zupełnie obiektywnie: on i jego rodzina kupili dom, Ty nie pracujesz, a chcesz części majątku. Z jakiej racji? To nie fair. Możesz ewentualnie dostać alimenty.

Dziecka Ci zabrać nie może, sądy w Polsce nie zabierają dzieci matkom.

Ile lat ma dziecko?

A co do pytania: jasne że się da. Mam kolegę, któremu żona zabrała wszystko. Są 3 lata po rozwodzie i on niedawno dostał kredyt na mieszkanie i poznał kogoś. Jest szczęśliwy. Ma obecnie 44 lata.

34 Ostatnio edytowany przez Kubuś_Puchatek (2022-01-13 21:43:04)

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
smutnepiekneserce napisał/a:

Witajcie.

Niestety, mój mąz okazał się klasycznym przykladem psychopaty.

Po latach postanowilam się rozwiesc w wieku 30+. Mam dom, auto "wszystko" a tak naprawdę zyjac z tak toksycznym czlowiekiem,nie mam nic.

Mąz od zawsze powtarza, ze wszystko jest jego, lącznie z dzieckiem.

Wiem, ze po rozwodzie zostanę z niczym.

Moze jest tu ktos kto mial rownie ciezka sytuacje i ulozylo mu się zycie po rozwodzie, poznał w koncu kogos wartościowego itp?

Pozdrawiam cieplo smile

Witaj,
Ja nie mam się czym chwalić, jeśli chodzi o mój ostatni i wieloletni związek.
Obiecałem kiedyś, że napisze co u mnie słychać w swoim wątku, ale ... o tym co było chciałbym zapomnieć jak najszybciej i nie chce już nigdy wracać do siebie samego z tamtego okresu.

Piszesz, że jest Ci ciężko i że szukasz nadziei na przyszłość. I ja też jej szukałem u siebie...
W skrócie - po ponad dwudziestu latach z jedną kobietą - moja była żona zaczęła zabawiać się z moim kolegą. Szczegóły znajdziesz w moim wątku. Rozwiodłem się w marcu 2021 z orzeczeniem winy mojej byłej żony i ... rok 2021 to najlepszy rok w moim i w mojego syna życiu. I to nie są "tylko" moje słowa, ale również to  opinia mojego nastoletniego syna.
Na początku marca (jeszcze przed rozwodem) założyłem konto na jednym z portali randkowych i miałem tam konto przez okrągły tydzień smile
Zrezygnowałem - ze względu na fakt, iż zdałem sobie sprawę na co w większości patrzą zgromadzeni tam ludzie. Mój profil był szczery, ale bez zdjęcia (uwierz mi - nie straszę). Przez ten tydzień na portalu na S. każdy kontakt zaczynał się od pytań: " Co słychać?", "Co u Ciebie?". Kolejne pytanie z marszu odnosiło się do braku mojego zdjęcia. Aktualne zdjęcia byłem zdecydowany i chętny udostępnić osobom, z którymi nawiąże jakiś flow po jakieś wstępnej wymianie wiadomości. Jednakże panie w większości reagowały albo natychmiastowym zaprzestaniem rozmowy - choć rozmową to ciężko nazwać lub co śmieszniejsze - blokowały mnie.
Pisały do mnie też Panie, które miały w swoich profilach poblokowane kontakty od osób bez zdjęcia i one same próbowały inicjować rozmowę. Czyli pojawiało się pytanie "Co u Ciebie?" na które nawet nie mogłem odpowiedzieć. Do tego stopnia mnie to irytowało - że postanowiłem zlikwidować ten profil i zniknąć z tego portalu. Byłem też świadom, że jako osoba jeszcze przed rozwodem, będę postrzegany przez większość, jako ktoś kto szuka "rozrywki" na boku.
Przez ten tydzień - odbyłem jedną cywilizowaną rozmowę - z panią, która była kilka lat starsza ode mnie i z którą przegadałem kilka godzin jednego dnia.
I to naprawdę była fajna rozmowa.
I teraz to co chciałem Ci przekazać co mam nadzieję, że pozwoli Ci spojrzeć pozytywnie w przyszłość.
Po kiepskim kontakcie z portalem na S. przez przypadek trafiłem na ogólnodostępny portal na L. z licznymi ogłoszeniami, gdzie były między innymi anonse osób, które szukały swoich połówek. Przeglądałem te kobiece ogłoszenia (nie mając sam profilu) i jeden z profili wyjątkowo mnie zaciekawił. Napisałem wiadomość i .... trafiłem "główną wygraną"
Nieznana mi Pani - odpisała na moją wiadomość, bo zaintrygowała ją moja szczerość. Pani wydała mi się wyjątkowa z wielu względów. Przede wszystkim nie zażądała na wstępie ode mnie zdjęcia, nie pytała ile zarabiam i gdzie pracuje. Po prostu rozmawialiśmy. I to były bardzo długie rozmowy. 10 kwietnia po raz pierwszy umówiłem się z ową Panią na spotkanie w Łazienkach. Przez ten czas ani ona ani ja nie widzieliśmy się na żywo. Ja chciałem się przekonać czy to co czytałem w wiadomościach znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości. Czy na żywo to będzie ta sama osoba z którą tak korespondowałem.
Mam dość niepowszechne podejście do zdjęć na portach ze względu na fakt, iż uważam, ze "zaburzają" rzeczywistość. Zdjęcia na portalach powodują, że całą uwagę skupiamy na wyglądzie zewnętrznym a nie na tym kto jaką osobą jest. Dla mnie to największa "pułapka" portali.

10.04.21 to dla wielu kolejna miesięcznica a dla mnie to przełomowa data... Od tego dnia spotykaliśmy się praktycznie codziennie. Tydzień po pierwszym spotkaniu poznałem nowo poznaną panią ze swoim synem. I ona i ja byliśmy pełni obaw jak to spotkanie przebiegnie. I znów wyszło lepiej niż sądziłem...
Mój syn stwierdził, że oczekiwał, iż moja znajoma będzie fajna z tego co słyszał ode mnie, ale jak stwierdził po spotkaniu - nie spodziewał się aż tak fajnej dziewczyny...
Danusia (bo tak ma na imię) wiele razy mnie pozytywnie zaskakiwała. Odwróciła nasz świat do góry nogami. Mój i mojego syna.
Tak wiec mówiąc krótko - wpadłem po uszy. Zaproponowałem wspólne zamieszkanie i tak nam to życie fajnie się układało, że w Wigilię - oświadczyłem się a moje oświadczyny zostały przyjęte .... I to wszystko w ramach jednego roku.
Nie wiem czy ja mam tyle szczęścia, ale jest cudownie. Pod każdym względem.
Najbardziej obawiałem się relacji Danusi ze swoim synem i jak mój nastolatek zareaguje na nową kobietę w domu. Ale napiszę Ci tylko tyle, że mój syn powiedział na spotkaniu rodzinnym, że to najlepszy rok w jego życiu. I to był rok w którym rozwiedli się jego rodzice.
Napisał nawet sam z własnej inicjatywy list do Danusi w którym opisał, jaki jest teraz szczęśliwy.

Reasumując - myślę Autorko, że zawsze warto o siebie zawalczyć. Dziś obawiasz się tego co przed Tobą. Kruszy się świat, który znałaś, do którego przywykłaś. Świat, który może nie był idealny - ale był przewidywalny. Przed Tobą dziś nieznane. Ale nie bój się tego. Koniec jest zawsze początkiem czegoś nowego. Nie warto nigdy rezygnować. Nawet jeśli na początku będą Ci się przytrafiać jakieś niepowodzenia - traktuj je wtedy jak kolejne doświadczenie życiowe.
Najtrudniej jest zrobić pierwszy krok, ale Twoja decyzja o rozwodzie jest już takim krokiem. Później będzie już tylko łatwiej smile
"Jesteś wszystkim co masz". To Twoje życie, Twój świat i to jak je przeżyjesz zależy tylko od Ciebie. Nie pozwól by ktokolwiek "ustawiał Cię po kątach".
Z perspektywy czasu - wiem, że najtrudniej być samym sobą. Wszyscy czegoś od nas oczekują. Mamy czuć tak jak inni chcą, mamy zachowywać się tak jak oczekują często obcy nam ludzie. Ale to Ty będziesz kreślić ścieżki swojego dalszego życia.
Cokolwiek nie zrobisz - warto żyć w zgodzie z samym sobą i  warto być po prostu "człowiekiem".
   
Pozdrawiam,

"Prawdziwą miarą człowieka jest to, jak traktuje kogoś, kto nie może mu się w żaden sposób odwdzięczyć" - Ann Landers

35

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Gratulacje Kubuś!
Z ciekawości zapytam na jakim portalu nawiązaliście znajomość? Chyba go nie znam.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

36

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Kubuś Puchatek czytałam w zeszłym roku Twój wątek. Gratulację i bardzo się cieszę, że jesteś szczęśliwy, że Twój syn jest szczęśliwy. Powodzenia :-)

37 Ostatnio edytowany przez BEKAśmiechu (2022-01-13 22:53:01)

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
Kubuś_Puchatek napisał/a:
smutnepiekneserce napisał/a:

Witajcie.

Niestety, mój mąz okazał się klasycznym przykladem psychopaty.

Po latach postanowilam się rozwiesc w wieku 30+. Mam dom, auto "wszystko" a tak naprawdę zyjac z tak toksycznym czlowiekiem,nie mam nic.

Mąz od zawsze powtarza, ze wszystko jest jego, lącznie z dzieckiem.

Wiem, ze po rozwodzie zostanę z niczym.

Moze jest tu ktos kto mial rownie ciezka sytuacje i ulozylo mu się zycie po rozwodzie, poznał w koncu kogos wartościowego itp?

Pozdrawiam cieplo smile

Witaj,
Ja nie mam się czym chwalić, jeśli chodzi o mój ostatni i wieloletni związek.
Obiecałem kiedyś, że napisze co u mnie słychać w swoim wątku, ale ... o tym co było chciałbym zapomnieć jak najszybciej i nie chce już nigdy wracać do siebie samego z tamtego okresu.

Piszesz, że jest Ci ciężko i że szukasz nadziei na przyszłość. I ja też jej szukałem u siebie...
W skrócie - po ponad dwudziestu latach z jedną kobietą - moja była żona zaczęła zabawiać się z moim kolegą. Szczegóły znajdziesz w moim wątku. Rozwiodłem się w marcu 2021 z orzeczeniem winy mojej byłej żony i ... rok 2021 to najlepszy rok w moim i w mojego syna życiu. I to nie są "tylko" moje słowa, ale również to  opinia mojego nastoletniego syna.
Na początku marca (jeszcze przed rozwodem) założyłem konto na jednym z portali randkowych i miałem tam konto przez okrągły tydzień smile
Zrezygnowałem - ze względu na fakt, iż zdałem sobie sprawę na co w większości patrzą zgromadzeni tam ludzie. Mój profil był szczery, ale bez zdjęcia (uwierz mi - nie straszę). Przez ten tydzień na portalu na S. każdy kontakt zaczynał się od pytań: " Co słychać?", "Co u Ciebie?". Kolejne pytanie z marszu odnosiło się do braku mojego zdjęcia. Aktualne zdjęcia byłem zdecydowany i chętny udostępnić osobom, z którymi nawiąże jakiś flow po jakieś wstępnej wymianie wiadomości. Jednakże panie w większości reagowały albo natychmiastowym zaprzestaniem rozmowy - choć rozmową to ciężko nazwać lub co śmieszniejsze - blokowały mnie.
Pisały do mnie też Panie, które miały w swoich profilach poblokowane kontakty od osób bez zdjęcia i one same próbowały inicjować rozmowę. Czyli pojawiało się pytanie "Co u Ciebie?" na które nawet nie mogłem odpowiedzieć. Do tego stopnia mnie to irytowało - że postanowiłem zlikwidować ten profil i zniknąć z tego portalu. Byłem też świadom, że jako osoba jeszcze przed rozwodem, będę postrzegany przez większość, jako ktoś kto szuka "rozrywki" na boku.
Przez ten tydzień - odbyłem jedną cywilizowaną rozmowę - z panią, która była kilka lat starsza ode mnie i z którą przegadałem kilka godzin jednego dnia.
I to naprawdę była fajna rozmowa.
I teraz to co chciałem Ci przekazać co mam nadzieję, że pozwoli Ci spojrzeć pozytywnie w przyszłość.
Po kiepskim kontakcie z portalem na S. przez przypadek trafiłem na ogólnodostępny portal na L. z licznymi ogłoszeniami, gdzie były między innymi anonse osób, które szukały swoich połówek. Przeglądałem te kobiece ogłoszenia (nie mając sam profilu) i jeden z profili wyjątkowo mnie zaciekawił. Napisałem wiadomość i .... trafiłem "główną wygraną"
Nieznana mi Pani - odpisała na moją wiadomość, bo zaintrygowała ją moja szczerość. Pani wydała mi się wyjątkowa z wielu względów. Przede wszystkim nie zażądała na wstępie ode mnie zdjęcia, nie pytała ile zarabiam i gdzie pracuje. Po prostu rozmawialiśmy. I to były bardzo długie rozmowy. 10 kwietnia po raz pierwszy umówiłem się z ową Panią na spotkanie w Łazienkach. Przez ten czas ani ona ani ja nie widzieliśmy się na żywo. Ja chciałem się przekonać czy to co czytałem w wiadomościach znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości. Czy na żywo to będzie ta sama osoba z którą tak korespondowałem.
Mam dość niepowszechne podejście do zdjęć na portach ze względu na fakt, iż uważam, ze "zaburzają" rzeczywistość. Zdjęcia na portalach powodują, że całą uwagę skupiamy na wyglądzie zewnętrznym a nie na tym kto jaką osobą jest. Dla mnie to największa "pułapka" portali.

10.04.21 to dla wielu kolejna miesięcznica a dla mnie to przełomowa data... Od tego dnia spotykaliśmy się praktycznie codziennie. Tydzień po pierwszym spotkaniu poznałem nowo poznaną panią ze swoim synem. I ona i ja byliśmy pełni obaw jak to spotkanie przebiegnie. I znów wyszło lepiej niż sądziłem...
Mój syn stwierdził, że oczekiwał, iż moja znajoma będzie fajna z tego co słyszał ode mnie, ale jak stwierdził po spotkaniu - nie spodziewał się aż tak fajnej dziewczyny...
Danusia (bo tak ma na imię) wiele razy mnie pozytywnie zaskakiwała. Odwróciła nasz świat do góry nogami. Mój i mojego syna.
Tak wiec mówiąc krótko - wpadłem po uszy. Zaproponowałem wspólne zamieszkanie i tak nam to życie fajnie się układało, że w Wigilię - oświadczyłem się a moje oświadczyny zostały przyjęte .... I to wszystko w ramach jednego roku.
Nie wiem czy ja mam tyle szczęścia, ale jest cudownie. Pod każdym względem.
Najbardziej obawiałem się relacji Danusi ze swoim synem i jak mój nastolatek zareaguje na nową kobietę w domu. Ale napiszę Ci tylko tyle, że mój syn powiedział na spotkaniu rodzinnym, że to najlepszy rok w jego życiu. I to był rok w którym rozwiedli się jego rodzice.
Napisał nawet sam z własnej inicjatywy list do Danusi w którym opisał, jaki jest teraz szczęśliwy.

Reasumując - myślę Autorko, że zawsze warto o siebie zawalczyć. Dziś obawiasz się tego co przed Tobą. Kruszy się świat, który znałaś, do którego przywykłaś. Świat, który może nie był idealny - ale był przewidywalny. Przed Tobą dziś nieznane. Ale nie bój się tego. Koniec jest zawsze początkiem czegoś nowego. Nie warto nigdy rezygnować. Nawet jeśli na początku będą Ci się przytrafiać jakieś niepowodzenia - traktuj je wtedy jak kolejne doświadczenie życiowe.
Najtrudniej jest zrobić pierwszy krok, ale Twoja decyzja o rozwodzie jest już takim krokiem. Później będzie już tylko łatwiej smile
"Jesteś wszystkim co masz". To Twoje życie, Twój świat i to jak je przeżyjesz zależy tylko od Ciebie. Nie pozwól by ktokolwiek "ustawiał Cię po kątach".
Z perspektywy czasu - wiem, że najtrudniej być samym sobą. Wszyscy czegoś od nas oczekują. Mamy czuć tak jak inni chcą, mamy zachowywać się tak jak oczekują często obcy nam ludzie. Ale to Ty będziesz kreślić ścieżki swojego dalszego życia.
Cokolwiek nie zrobisz - warto żyć w zgodzie z samym sobą i  warto być po prostu "człowiekiem".
   
Pozdrawiam,

Jak zachowujesz się względem tej kobiety? Tak samo jak wobec żony, czyli "wynieś, przynieś, pozamiataj"? Sorry, ale jestem sceptyczny wobec takiej ilości lukru.

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
Kubuś_Puchatek napisał/a:
smutnepiekneserce napisał/a:

Witajcie.

Niestety, mój mąz okazał się klasycznym przykladem psychopaty.

Po latach postanowilam się rozwiesc w wieku 30+. Mam dom, auto "wszystko" a tak naprawdę zyjac z tak toksycznym czlowiekiem,nie mam nic.

Mąz od zawsze powtarza, ze wszystko jest jego, lącznie z dzieckiem.

Wiem, ze po rozwodzie zostanę z niczym.

Moze jest tu ktos kto mial rownie ciezka sytuacje i ulozylo mu się zycie po rozwodzie, poznał w koncu kogos wartościowego itp?

Pozdrawiam cieplo smile

Witaj,
Ja nie mam się czym chwalić, jeśli chodzi o mój ostatni i wieloletni związek.
Obiecałem kiedyś, że napisze co u mnie słychać w swoim wątku, ale ... o tym co było chciałbym zapomnieć jak najszybciej i nie chce już nigdy wracać do siebie samego z tamtego okresu.

Piszesz, że jest Ci ciężko i że szukasz nadziei na przyszłość. I ja też jej szukałem u siebie...
W skrócie - po ponad dwudziestu latach z jedną kobietą - moja była żona zaczęła zabawiać się z moim kolegą. Szczegóły znajdziesz w moim wątku. Rozwiodłem się w marcu 2021 z orzeczeniem winy mojej byłej żony i ... rok 2021 to najlepszy rok w moim i w mojego syna życiu. I to nie są "tylko" moje słowa, ale również to  opinia mojego nastoletniego syna.
Na początku marca (jeszcze przed rozwodem) założyłem konto na jednym z portali randkowych i miałem tam konto przez okrągły tydzień smile
Zrezygnowałem - ze względu na fakt, iż zdałem sobie sprawę na co w większości patrzą zgromadzeni tam ludzie. Mój profil był szczery, ale bez zdjęcia (uwierz mi - nie straszę). Przez ten tydzień na portalu na S. każdy kontakt zaczynał się od pytań: " Co słychać?", "Co u Ciebie?". Kolejne pytanie z marszu odnosiło się do braku mojego zdjęcia. Aktualne zdjęcia byłem zdecydowany i chętny udostępnić osobom, z którymi nawiąże jakiś flow po jakieś wstępnej wymianie wiadomości. Jednakże panie w większości reagowały albo natychmiastowym zaprzestaniem rozmowy - choć rozmową to ciężko nazwać lub co śmieszniejsze - blokowały mnie.
Pisały do mnie też Panie, które miały w swoich profilach poblokowane kontakty od osób bez zdjęcia i one same próbowały inicjować rozmowę. Czyli pojawiało się pytanie "Co u Ciebie?" na które nawet nie mogłem odpowiedzieć. Do tego stopnia mnie to irytowało - że postanowiłem zlikwidować ten profil i zniknąć z tego portalu. Byłem też świadom, że jako osoba jeszcze przed rozwodem, będę postrzegany przez większość, jako ktoś kto szuka "rozrywki" na boku.
Przez ten tydzień - odbyłem jedną cywilizowaną rozmowę - z panią, która była kilka lat starsza ode mnie i z którą przegadałem kilka godzin jednego dnia.
I to naprawdę była fajna rozmowa.
I teraz to co chciałem Ci przekazać co mam nadzieję, że pozwoli Ci spojrzeć pozytywnie w przyszłość.
Po kiepskim kontakcie z portalem na S. przez przypadek trafiłem na ogólnodostępny portal na L. z licznymi ogłoszeniami, gdzie były między innymi anonse osób, które szukały swoich połówek. Przeglądałem te kobiece ogłoszenia (nie mając sam profilu) i jeden z profili wyjątkowo mnie zaciekawił. Napisałem wiadomość i .... trafiłem "główną wygraną"
Nieznana mi Pani - odpisała na moją wiadomość, bo zaintrygowała ją moja szczerość. Pani wydała mi się wyjątkowa z wielu względów. Przede wszystkim nie zażądała na wstępie ode mnie zdjęcia, nie pytała ile zarabiam i gdzie pracuje. Po prostu rozmawialiśmy. I to były bardzo długie rozmowy. 10 kwietnia po raz pierwszy umówiłem się z ową Panią na spotkanie w Łazienkach. Przez ten czas ani ona ani ja nie widzieliśmy się na żywo. Ja chciałem się przekonać czy to co czytałem w wiadomościach znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości. Czy na żywo to będzie ta sama osoba z którą tak korespondowałem.
Mam dość niepowszechne podejście do zdjęć na portach ze względu na fakt, iż uważam, ze "zaburzają" rzeczywistość. Zdjęcia na portalach powodują, że całą uwagę skupiamy na wyglądzie zewnętrznym a nie na tym kto jaką osobą jest. Dla mnie to największa "pułapka" portali.

10.04.21 to dla wielu kolejna miesięcznica a dla mnie to przełomowa data... Od tego dnia spotykaliśmy się praktycznie codziennie. Tydzień po pierwszym spotkaniu poznałem nowo poznaną panią ze swoim synem. I ona i ja byliśmy pełni obaw jak to spotkanie przebiegnie. I znów wyszło lepiej niż sądziłem...
Mój syn stwierdził, że oczekiwał, iż moja znajoma będzie fajna z tego co słyszał ode mnie, ale jak stwierdził po spotkaniu - nie spodziewał się aż tak fajnej dziewczyny...
Danusia (bo tak ma na imię) wiele razy mnie pozytywnie zaskakiwała. Odwróciła nasz świat do góry nogami. Mój i mojego syna.
Tak wiec mówiąc krótko - wpadłem po uszy. Zaproponowałem wspólne zamieszkanie i tak nam to życie fajnie się układało, że w Wigilię - oświadczyłem się a moje oświadczyny zostały przyjęte .... I to wszystko w ramach jednego roku.
Nie wiem czy ja mam tyle szczęścia, ale jest cudownie. Pod każdym względem.
Najbardziej obawiałem się relacji Danusi ze swoim synem i jak mój nastolatek zareaguje na nową kobietę w domu. Ale napiszę Ci tylko tyle, że mój syn powiedział na spotkaniu rodzinnym, że to najlepszy rok w jego życiu. I to był rok w którym rozwiedli się jego rodzice.
Napisał nawet sam z własnej inicjatywy list do Danusi w którym opisał, jaki jest teraz szczęśliwy.

Reasumując - myślę Autorko, że zawsze warto o siebie zawalczyć. Dziś obawiasz się tego co przed Tobą. Kruszy się świat, który znałaś, do którego przywykłaś. Świat, który może nie był idealny - ale był przewidywalny. Przed Tobą dziś nieznane. Ale nie bój się tego. Koniec jest zawsze początkiem czegoś nowego. Nie warto nigdy rezygnować. Nawet jeśli na początku będą Ci się przytrafiać jakieś niepowodzenia - traktuj je wtedy jak kolejne doświadczenie życiowe.
Najtrudniej jest zrobić pierwszy krok, ale Twoja decyzja o rozwodzie jest już takim krokiem. Później będzie już tylko łatwiej smile
"Jesteś wszystkim co masz". To Twoje życie, Twój świat i to jak je przeżyjesz zależy tylko od Ciebie. Nie pozwól by ktokolwiek "ustawiał Cię po kątach".
Z perspektywy czasu - wiem, że najtrudniej być samym sobą. Wszyscy czegoś od nas oczekują. Mamy czuć tak jak inni chcą, mamy zachowywać się tak jak oczekują często obcy nam ludzie. Ale to Ty będziesz kreślić ścieżki swojego dalszego życia.
Cokolwiek nie zrobisz - warto żyć w zgodzie z samym sobą i  warto być po prostu "człowiekiem".
   
Pozdrawiam,

Bardzo się cieszę Kubusiu Puchatku z Twojego szczęścia i gratuluję smile

Tylko widzisz, ja wlasnie mojego męza poznalam w internecie na znanym portalu "S" i to byl moj najwiekszy blad. Byłam wtedy samotna. Dlatego cieszę się z Twojej historii, ale ja obiecałam sobie, ze juz nigdy poznam nikogo w internecie, nie bede szukala na zadnych portalach i napewno juz sie na żadnym nigdy nie zarejestruje.

39 Ostatnio edytowany przez Kubuś_Puchatek (2022-01-14 00:52:25)

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
aniuu1 napisał/a:

Gratulacje Kubuś!
Z ciekawości zapytam na jakim portalu nawiązaliście znajomość? Chyba go nie znam.

Ten portal to lento.pl
Jest tam mnóstwo wszelakich ogłoszeń a nawet te matrymonialne.
Ja przeglądałem z zaciekawieniem te w kategorii "Pani szuka Pana" smile

Beko - zadałeś dobre pytanie. Ten związek spowodował zderzenie dwójki samodzielnych osób. Ja musiałem mocno wypauzować, ale moja Narzeczona również.
Wyszło to nam tylko na dobre. To co było kiedyś nie może już nigdy wrócić. Partnerstwo to partnerstwo a nie jednostronne "boje" dla związku.
Jest między nami zdrowa komunikacja.
Z racji przeszłości i poprzednich doświadczeń każde z nas ma jakieś "czulsze punkty" i każdy z nas jest wyczulony mocniej na pewne zachowania, ale właściwa komunikacja sprawdza się wyśmienicie.
A tego lukru jest naprawdę dużo i to bez cukrzenia smile

Dziękuje Wam wszystkim za dobre słowo smile

"Prawdziwą miarą człowieka jest to, jak traktuje kogoś, kto nie może mu się w żaden sposób odwdzięczyć" - Ann Landers

40 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2022-01-14 01:45:30)

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
Kubuś_Puchatek napisał/a:
aniuu1 napisał/a:

Gratulacje Kubuś!
Z ciekawości zapytam na jakim portalu nawiązaliście znajomość? Chyba go nie znam.

Ten portal to lento.pl
Jest tam mnóstwo wszelakich ogłoszeń a nawet te matrymonialne.
Ja przeglądałem z zaciekawieniem te w kategorii "Pani szuka Pana" smile

Dzięki. Nie znałam, zajrzałam..

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

41 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2022-01-15 18:14:52)

Odp: Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei
smutnepiekneserce napisał/a:

Witajcie.
Niestety, mój mąz okazał się klasycznym przykladem psychopaty.(...)
(...)Moze jest tu ktos kto mial rownie ciezka sytuacje i ulozylo mu się zycie po rozwodzie, poznał w koncu kogos wartościowego itp?
Pozdrawiam cieplo smile

Po rozwodzie? To zależy jak solidny był sam związek, ile formalności jest do wykonania by być wolnym.

Jedna ważna rada: wolność nie jest celem, ale warunkiem do celu. Jak masz cel: "być z kimś wartościowym", to musisz się na 100% uwolnić od tego, co Ciebie niszczy i zniewala, inaczej nigdy się nic nie poukłada. Nie ma szans.

Trochę to brutalne, ale ogólnie to życie nie rozpieszcza. Bycie wolnym to coś więcej jak żywym.

Tak snuje dalej refleksje, że "osoby wartościowe", to nie są jacyś naiwniacy, co dadzą się zapędzić w związek bez przyszłości, nie lecą jak muchy na lep, są bardzo rozumne, odpowiedzialne, bardzo dokładnie badają z kim się zadają, wiec wg mnie osoba po przejściach nie może oczekiwać, że cośkolwiek się uda... bardziej nie jak tak, ale można oczywiście próbować. Jeżeli - przepraszam - złowiłaś "psychopatę", to raczej nie najlepiej o tobie świadczy, coś robisz baaaaaardzo źle... pytanie co?

Znane sa przypadki, ze psychopatka oskarza super fajnego goscia o to, ze jest psychopata... hic!

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak ulozylo sie Wasze zycie po rozwodzie? Dajcie iskierke nadziei

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021