Witam!
Wiem, że to forum kobiet, jestem facetem jednak piszę tutaj, bo chciałbym poznać zdanie kobiet na ten temat.
Mam 20 lat. Byłem jak dotąd w jednym związku, o ile można to tak nazwać. Trwało to w sumie niecały rok. Ciągle zabiegałem o nią, a ona się bawiła moimi uczuciami, w końcu zerwała ze mną i 1,5 tygodnia później miała już innego. Przedtem, spotykałem się z jedną dziewczyną, jednak była to niedojrzała gówniara, na jednej imprezie przylizała się z moim kolegą, potem krótko z nim była, ale jego też zdradziła, ale na niej jakoś specjalnie mi nie zależało, więc szybko mi przeszło. Ogólnie przez ostatni rok nie spotykałem się z dziewczynami, nie mam z nimi jakiegoś wielkiego doświadczenia.
Po tym chorym związku, po jakimś czasie natknąłem się na fb na fajną dziewczynę, mieliśmy kilku wspólnych znajomych. Napisałem do niej, jednak rozmowa się nie kleiła, odpisywała mi dopiero po kilku dniach, starałem się czegoś o niej dowiedzieć, a ona odpisywała jednym zdaniem na każde zadane przeze mnie pytanie, sama o nic mnie nie pytała, taki jednostronny wywiad... Starała się być miła, a ja głupi zaproponowałem jej spotkanie widząc, że od początku nie jest mną zainteresowana. Później z jedną pisałem w wakacje i spotkaliśmy się 2 razy, ale w gronie znajomych, próbowałem ją kiedyś gdzieś zaprosić jednak mnie olała i kontakt się urwał, teraz ma chłopaka.
Nie jestem jakimś brzydalem, raczej jestem przeciętny, ale za to strasznie szczupły i pewnie to je odstrasza, bo jednak kobiety lubią facetów lepiej zbudowanych, przy których mogą czuć się bezpiecznie, a ja co bym nie robił przybrać na wadzę nie mogę, walczę z tym już od kilku lat i jest to takim moim kompleksem, ale nie to mnie męczy najbardziej, bo wiem, że i bez tego mogę sobie kogoś znaleźć, nadrabiając wygląd charakterem, ale i z tym też mam problem, bo jestem nieśmiały.
Mam znajomych, którzy odnajdują się bez problemu w gronie nowych znajomych, żartują i gadają jakby znali się z nimi od lat, a ja tak nie potrafię, a przy kobietach, które mi się podobają już w ogóle dostaje jakiejś blokady.
Kiedy piszę z jakimiś dziewczynami szybko się w nich zadurzam, co jest chore, bo tak naprawdę nie wiem o nich nic znaczącego. Nawet pisząc z dziewczyną zachowuje się jakoś sztucznie, nie potrafię się wyluzować. Wśród znajomych umiem błysnąć poczuciem humoru, a pisząc z jakąś dziewczyną jestem jakiś inny, staram się być ciągle miły, żeby przypadkiem jej czymś nie urazić, czy nie wyjść na głupka, staram się nie przeklinać nawet jak jej się to zdarza, inni poznając nową dziewczynę umieją zachowywać dystans, dogryzają sobie, żartują, tworzy się wtedy między nimi jakaś chemia, zachowują się już jak dobrzy znajomi, a ja mam tak, że wystarczy mi kilka krótkich rozmów i już zaczynam często o niej myśleć i snuć przed snem jakieś plany, które wiem, że nigdy nie dojdą do skutku. Np ostatnio pisałem ze znajomą, którą poznałem jakiś rok temu na koncercie i wystarczyły mi 3 krótkie nocne rozmowy na fb i już coraz częściej o niej myślę, przeglądam codziennie jej zdjęcia. Według mnie to jest chore, nie potrafię zawrzeć jakiejś luźniej relacji i potem ewentualnie rozwinąć coś więcej z tego, tylko każdą kobietę traktuje od razu z góry jako tą potencjalną kandydatkę na moją dziewczynę...
Czy wy też tak macie, że tak szybko zadurzacie się w nowo poznanej osobie? Co zrobić żeby tak szybko mnie nie brało, przez to za dużo myślę i nie mogę rozwinąć dobrze nowej znajomości, w ogóle nie wiem jak się na początku zachowywać żeby jej nie odstraszyć i żeby się od razu nie odsłaniać. Nie wiem też o co pytać żeby nie pomyślała od razu, że mi wpadła w oko, tylko żeby stopniowo jej dawać do zrozumienia, że mi się podoba.
Jak u Was wygląda zawieranie nowych znajomości z płcią przeciwną?
Jak często do niej pisać, żeby jej nie zadręczać i nie zrazić do siebie? W ogóle często, to ja pierwszy piszę do dziewczyn, rzadko to one rozpoczynają rozmowę.
Cholera, nigdy nie miałem z tym większych problemów, ale po tym chorym związku i znajomościach z jakimiś niedojrzałymi gówniarami jakoś kompletnie się zmieniło moje podejście do tych tematów, zdecydowanie za dużo myślę, analizuje zamiast po prostu być sobą.