Cześć, jestem Przemek a oto moja historia .
Gdy miałem 23 lata poznałem kobietę, w której zakochałem się natychmiastowo. Ona nigdy nie dawała żadnych sygnałów, szans itd. Ale zaczelismy sie spotykać. Dla niej to była raczej opcja "Z braku laku" ... Ja oczywiście wielce zadurzony, nadskakiwałem , kwiaty , komplementy , inne bzdety . Efekt wiadomy - po 4 spotkaniach padły sakramentalne słowa "zostańmy przyjaciółmi" i romans się skończył.
Ale do rzeczy
Mam 29 lat , czyli to było ponad 6 lat temu. Od tamtej pory nie spotykałem się z nikim, jestem w chronicznej depresji. Wciąż ją niezmiennie kocham. Nie mam z nią żadnego kontaktu, nie widujemy się , nie mam do niej numeru, fejsbuka , dosłownie nic . Ale to uczucie nie chce im przejść .. Są dni, w których wmawiam sobie ze nic do niej nie czuje , ze tylko sobie to ubzdurałem , ale kończy się to zwykle tak , że zaczynam ćpać albo się upijam . Rano nie chce mi sie wstawać, wolałbym przespać cały dzień albo po prostu umrzeć. Idę do pracy , nieprzytomnie spędzam 8 godzin, wracam i od nowa to samo. Tęsknota, alkohol, używki, narastająca depresja i zniechęcenie .
Proszę Was, gdyż przyjaciół zniechęciłem swoją 6 letnią izolacją i tak naprawdę nie mam do kogo się zwrócić, co robić? jak poradzić sobie z depresją? czy w ogóle jest dla mnie jakiś ratunek ... Jestem wrakiem człowieka, ale dopóki ją kocham to nie jestem w stanie zrobić nic konstruktywnego. NIc..
Proszę, pomocy...
Podobne tematy
Witaj,
6 lat to zdecydowanie dużo jak na przeżywanie nieszczęśliwej miłości, tym bardziej że nie byliście razem a tylko się spotykaliście. Nawet najsilniejsze uczucie po 6 latach może nie przeminie ale nie powinno paraliżować całego Twojego życia. Wygląda na to że odrzucenie z jej strony podziałało na Ciebie tak silnie że nie jestes w stanie sobie z tym poradzić. Wiem że to bedzie sie wydawac błahe ale tylko przyjaciele i nowa miłosc moga Ci pokazac że mozesz kochac i byc kochany. Sądze ze teraz jestes zauroczony wyobrazeniem o tej kobiecie bo tak naprawde nie zdazyles jej poznac i stała się Twoją obsesją. Odezwij się do przyjaciół na pewno zrozumieją. I skorzystaj z porady specjalisty bo sam sobie nie poradzisz. Życzę dużo siły i wiary że czeka Cie coś lepszego ![]()
No faktycznie 6 lat to za dlugo....lepiej idz to psychologa... mi zajelo dojscie do siebie ok 2 lat
a zwiazek trwal 4 lata...a uzywki tylko poglebiaja smutek, lepiej to odstaw i zacznij spotykac sie z ludzmi.