netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Miłość ci wszystko wybaczy...

4 odpowiedzi2 937 wyświetleńzałożony przez Primus, 19.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Miłość ci wszystko wybaczy...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Miłość ci wszystko wybaczy...

...smutek zamieni ci w śmiech

Miłość tak pięknie tłumaczy, zdradę i kłamstwo i grzech

Choćbyś ją przeklął w rozpaczy, że jest okrutna i zła

Miłość ci wszystko wybaczy - bo Miłość mój miły

TO JA!


Właśnie, ile gotowi bylibyście poświęcić w imię miłości? Do czego w ogóle zdolny jest zakochany człowiek? Ciekawe pytanie prawda? W tym temacie chciałbym więc zaprezentować Wam dość nietypową historię miłosną. Jest ona o tyle ciekawa, że jest zupełnie zapomniana, choć wydarzyła się naprawdę. Przenieśmy się więc do czasów i miejsca gdzie się ona zaczęła.

Wszyscy z nas słyszeli zapewne o najsławniejszym powstaniu niewolników w starożytnym Rzymie, znanym jako - Powstanie Spartakusa? Wybuchło ono w mieście Kapua w lecie 73r. p.n.e. Powstanie to przeszło do historii, gdyż było pierwszym, tak wielkim zrywem, które zagroziło Italii i samemu Rzymowi, zaś gladiatorzy (którzy przecież byli niewolnikami), byli zaledwie o krok od zniszczenia coraz silniejszego i coraz większego Imperium Romanum, które z łatwością pokonywało kolejnych wrogów, jak Kartagina, Macedonia, potężne Imperium Seleucydów syryjskich, czy też groźne plemiona galijskie i germańskie. Wszystkie te potęgi kładły głowę, przed rządnymi sławy, bogactw i zwycięstw mieszkańcami ciasnego i brudnego (w porównaniu z miastami na Wschodzie), nad-tybrzańskiego zadupia.

Tak, powstanie Spartakusa było niesamowitym wyczynem, odwagi i gdyby wśród niewolników nie nastąpiły rozłamy, Rzym zapewne miałby duży problem ze zdławieniem buntu, wcześniej tak pogardzanych i szkolnych tylko do zabijania ku uciesze tłumów - niewolników. Ale...to nie o powstaniu Spartakusa pragnę pisać! Przyjęło się twierdzić że to powstanie, było pierwszym italskim powstaniem niewolników i trzecim wielkim w ogóle w historii Rzymu (dwa pierwsze wybuchły na Sycylii w latach 138-132 p.n.e. i 104-101 p.n.e.). Zapewne, jeśli chodzi o rozmiary to z Powstaniem Spartakusa nie może się równać żadne inne niewolnicze powstanie italskie. A było takie jedno, o którym pragnę napisać, a które wybuchło...właśnie z miłości (temat ten jak ulał nadaje się na ciekawy film, a może nawet serial, gdyż historia która się tam wydarzyła, przypomina właśnie film. Skoro jednak nigdy takowy nie powstał, świadczy to tylko o jednym - historia ta została zupełnie zapomniana i przykryta sławą powstania Spartakusa). W tym temacie pragnę jednak odkryć karty tej niezwykłej historii miłosnej, co to zakończyła się wybuchem pierwszego tak dużego italskiego powstania niewolników, którym musiał zająć się osobiście rzymski senat (pierwszy raz w historii Italii).

Rzecz dzieje się na 30-lat przed wybuchem powstania Spartakusa, w roku 105 p.n.e. Miejsce akcji - Kapua (co za zbieg okoliczności, podobnie jak "u Spartakusa" big_smile), Neapol, Nola, Salernum, Paestum, Velia i inne miasta Kampanii i Lukanii. Ponieważ jednak źródła historyczne, opowiadające o tym wydarzeniu, są strasznie lakoniczne i ścisłe, pozwolę sobie (w sposób scenariuszowo-filmowy) opisać prawdziwe wydarzenia, posługując się jednakowoż swoimi słowami - zacznijmy więc od początku:

W Kapui (lub w jej pobliżu - nie jest to uściślone), mieszkał sobie niejaki Tytus Wettius. Pochodził on z szanowanej ekwickiej rodziny. Wśród swoich przodków nie miał co prawda nikogo sławnego, ani też zasiadającego w senacie (czy choćby w miejskim magistracie), ale Wettiusze nie byli też biedakami, należeli do tzw.: "klasy średniej". Nie wiadomo kim był Tytus Wettius (brak o nim dokładnych informacji), wiadomo jednak że był młodym, być może 20-kilkuletnim mężczyzną (potem wyjaśnię dlaczego uważam że przekroczył 20 rok życia). Nie wiadomo też gdzie i w jaki sposób po raz pierwszy się poznali, wiadomo tylko że młody Wettius zapałał do niej gorącym uczuciem. Dziewczyna odznaczała się niezwykłą urodą i miała kruczoczarne włosy - nie znamy jednak jej imienia, zatem nazwijmy ją np...Egeria.

Jakiś czas młodzi spotykali się nocami, potajemnie. Wettius podchodził pod dom jej właściciela (którego imienia także nie znamy), nazwijmy go - Gajuszem Kalpurniuszem Asperem. Ona zaś potajemnie wymykała się nocą z przeznaczonego dla niewolników (a raczej niewolnic, gdyż mężczyzn oddzielano od kobiet), pokoju, do perystylu (zakładamy że jej właściciel był człowiekiem majętnym). Musiała jeszcze pokonać mur, pełniący rolę ogrodzenia domowego i dopiero wówczas mogła spotkać się z Wettiusem. Jednak te spotkania zaczęły im doskwierać, stawały się też niebezpieczne, gdyż w przypadku przyłapania niewolnika poza domem właściciela - czekała go za to co najmniej kara chłosty.

Herondas w swym dziele "Mimy" - przytacza opowieść o pewnej bogatej matronie imieniem Bitynna, która niezadowolona ze swego niewolnika i jednocześnie kochanka Drechona, skazuje go na karę chłosty (jak opisuje to Herondas, chodzi zapewne o niespełnione oczekiwania seksualne). Jest tam opisana cała konwersacja - Bitynna mówi do innego niewolnika Pyrriasa: "Zwiąż go! Czego stoisz? Odczep od wiadra sznur studzienny - szybko!", potem zwraca się do Drechona: "Jeśli twa kara nie będzie przykładem całemu światu - nie jestem kobietą! Fryg byłby lepszy. O moja to wina, bo traktowałam cię jak człowieka, lecz raz zbłądziłam, a teraz zobaczysz że nie taka głupia Bityna, jak myślisz! Musisz wiedzieć, żeś niewolnik i kosztowałeś mnie całe trzy denary. Pyrrias, pożałujesz! Widzę że robisz wszystko, zamiast wiązać - ściśnij mu łokcie i pilnuj by nie uciekł. Teraz zaprowadź go do Hermona i tysiąc kijów na grzbiet każ wyliczyć temu łotrowi i na brzuch drugi tysiąc". W taki sposób Herondas przedstawia ukaranie niewolnika.

W tym czasie (przełom II i I wieku p.n.e.), niewolnicy byli uważani za "mówiące narzędzia", które odróżnia od tych nieruchomych, tylko umiejętność poruszania się i mowy. Uważano również że niewolnicy tracą duszę, że są jej pozbawieni. Właściciel miał pełne prawo dysponować "swoim narzędziem" i mógł z nim zrobić wszystko, to co uznał za właściwe - okaleczyć lub zabić. Śmierć niewolnika miała tylko taką wartość, za jaką został on kupiony i jeśli właściciel nie był sadystą, i nie maltretował swego niewolnika, to głownie dlatego, że nie chciał tracić wyłożonych na niego pieniędzy. Nie należy też przesadzać i demonizować Rzymian, ja osobiście uważam, że Rzymianie jako tacy trochę chłopi (wywodzący się z warstwy ziemiańskiej lub typowo chłopskiej - czyli przyzwyczajeni do trudów ziemi), nie odznaczali się zbytnią surowością i cechowała ich również wspaniałomyślność, rzadziej spotykana gdzie indziej.

Dlatego też młody Wettius postanowił spotkać się z Kalpurniuszem Asperem (nazwisko wymyślone przeze mnie, ze względu na brak informacji o prawdziwym imieniu właściciela owej niewolnicy), i zaproponował że ją od niego odkupi. Asper jednak, zauważywszy że młodzianowi na niej zależy, zażądał nazbyt wygórowanej kwoty, której Wettius nie miał przy sobie. Poprosił więc Aspera o odroczenie zapłaty, nim zbierze wymaganą kwotę. Ten wyraził zgodę, ale gdy nadszedł dzień zapłaty, Wettius nadal nie dysponował owymi pieniędzmi. Nie udało mu się pożyczyć pieniędzy ani od rodziców, którzy nie godzili się na jego związek z niewolnicą, ani też od przyjaciół i Wettius załamał się. Nie wiedział co ma robić, serce mu krwawiło z miłości. Skończyły się też ich potajemne schadzki, gdyż odtąd dziewczyna była dobrze pilnowana. Wettius na początku planował zakraść się do domu Aspera i uprowadzić Egerię, uznał jednak potem że sam może sobie nie poradzić. W tym jednak czasie z pomocą przyszły mu wydarzenia dziejące się daleko od owej małej, zapyziałej Kapui, które zaważyły na dalszym losie zarówno jego samego, jak i jego dziewczyny.


CDN.

http://www.youtube.com/watch?v=rdfkuv9ZFRU

http://www.youtube.com/watch?v=f64iT1pQj-c

2

Odp: Miłość ci wszystko wybaczy...

Herodas żył wcześniej niż na przełomie II i I w.p.n.e., o ile pamiętam to w trzecim, ale mogę się mylić. Relatywnie wcześni Ptolemeusze w każdym razie.

Filmiki nie działają, prawa autorskie.

Z jakich źródeł korzystasz, pisząc to?

Zdajesz sobie sprawę, że wielka miłość Spartakusa to prawdopodobnie romantyczny mit, tak jak wielka miłość Robin Hooda do lady Marion powiedzmy?

Ja uważam, że poświęcenie poza stricte ekstremalnymi przypadkami, jest złe.

3

Odp: Miłość ci wszystko wybaczy...
Vian napisał/a:

Herodas żył wcześniej niż na przełomie II i I w.p.n.e., o ile pamiętam to w trzecim, ale mogę się mylić. Relatywnie wcześni Ptolemeusze w każdym razie.

Filmiki nie działają, prawa autorskie.

Z jakich źródeł korzystasz, pisząc to?

Zdajesz sobie sprawę, że wielka miłość Spartakusa to prawdopodobnie romantyczny mit, tak jak wielka miłość Robin Hooda do lady Marion powiedzmy?

Ja uważam, że poświęcenie poza stricte ekstremalnymi przypadkami, jest złe.

Korzystam z jednego (a właściwie z dwóch), źródeł - pierwsze i najważniejsze to oczywiście "Bibliotheca Historica" - Diodora Sycylijskiego, a drugie to.."Slave revolts in antiguity" - Theresy Urbainczyk.

Tak, ale nie pisze o Spartakusie, tylko o Wettiusie!

4

Odp: Miłość ci wszystko wybaczy...

ja byłam gotowa poświęcic wszystko w imie milosci, tj wyjechac z rodzinnego miasta, zostawic rodzine, szanse na prace po stazu i co mi z tego? Glupia bylam...ślepa... facet zdradzil, i do dzis jestem bez pracy.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Miłość ci wszystko wybaczy...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026