Witam wszystkich...
W skrócie opowiem moja historie. Moja obecnie była dziewczyna nigdy nie lubiła jak na nią krzyczałem, chociaż nigdy nie robiłem tego bez powodu, bo kto by się nie zdenerwował jakby dziewczyna świadomie go drażniła, przynajmniej ja tak nie potrafię, nie lubię niczego dusić w sobie, tylko to co mi leży na sercu to mówię od razu bo wg mnie lepiej jest pogadać, wyjaśnić niż samemu się męczyć z problemem. Wcześniej jak zdarzyło mi się na nią wydrzeć to powiedziałem jej że nie robię tego bez powodu, jesteśmy razem w tym związku i mamy takie same prawa, jeśli świadomie mnie denerwuje i wie że będzie krzyk to żebyśmy podzielili to po równo. Nich ona spróbuje tego nie robić ( oczywiście specjalnie tego nie robiła, ale jak była chociaż trochę zła to jechała jak pociąg ) bo dlaczego ona może mnie denerwować a ja mam to tłumić w sobie i nic się nie odezwać? trochę nie logiczne. Albo dzieli to na pół ale sytuacja się nie zmieni. Do rzeczy... wczoraj się z nią spotkałem, powiedziała że widzimy się niedługo i jedzie do domu. Spytałem czy nie może dłużej zostać, odpowiedziała że nie, nie widzieliśmy się tydzień i trochę się poczułem jakby jej to wisiało ile będziemy się widzieć. Zapytałem dlaczego dłużej nie zostanie, odpowiedz: bo nie. Czy tak ciężko było podać mi powód? że jest zmęczona np. choćby tylko z szacunku do mnie bo przecież spytałem normalnie i dlatego żebym się nie musiał zastanawiać dlaczego i nie tworzyć sam głupich myśli. Spytałem drugi raz, to samo. Trochę się zdenerwowałem a ona do mnie że jedzie już do domu. Nie pojechałem się z nią kłócić ani po to żeby od razu jechała. Powiedziała że nigdy się nie zmienie. Zapytałem czy zobaczymy się w niedziele, odpowiedziała że już nigdy się nie zobaczymy. Zacząłem jej tłumaczyć że jeśli mnie kocha to powinna mnie akceptować takim jakim jestem bo ja jej błędów nie wypominam. Nie pozwoliła się nawet dotknąć. Powiedziała że to koniec, nie pierwszy raz. Wtedy nie wiem co mi się stało, dostałem takich nerwów jak nigdy. Pomyślałem że znowu jest to samo, że jej nie będzię, ze przez głupie wytłumaczenie dlaczego nie zostanie dłużej się to kończy a przecież mogła powiedzieć. Nie chciałem jej puścić do domu, wydzierałem się na nią cały czas, powiedziałem wszystko co mi leżało. Zaczęła płakać, nie mogła się uspokoić. Jak usłyszałem że znów koniec to nie mogłem sobie poradzić z tą sytuacją, dlatego tak ostro zareagowałem. Tłumaczyłem jej później że to dlatego bo nie radzę sobie z tym, że nie potrafię żyć bez niej. Powiedziała że jedzie do domu, odprowadziłem ją. Spytałem czy ze mną będzie, odpowiedziała że nie wie. Wieczorem o to zapytałem jeszcze raz, napisała że nie po tym co zrobiłem. Dzisiaj próbowałem pisać do niej ale wgl nie chce rozmawiać. Napisała tylko że już za późno.. Co mogę zrobić? pomóżcie
Podobne tematy
2 2013-08-22 11:58:26 Ostatnio edytowany przez tuli_pana24 (2013-08-22 11:59:09)
Chyba oboje jesteście bardzo impulsywni... Ona się szybko denerwuje, ty się od razu wydzierasz... Mówisz, że nie umiesz tłumić problemów w sobie. OK, ale nie trzeba z marszu na kogoś krzyczeć. Szczerze to myślę, że ona jak ochłonie to będziesz miał szansę jeszcze do niej dotrzeć.
Nie wiem czy ochłonie, powiedziała że mnie nienawidzi.. ale wg mnie to tylko w złości. Zmieniłem dla niej bardzo dużo, no ale przecież nie zmienię całego siebie...
Jeśli w złości to ochłonie... Emocje opadną i wtedy będzie można normalnie pogadać.
Tak mi się wydaje że w złości... teraz wiem że bardzo ją zraniłem, jeszcze powiedziała " jak mogłam być Tobą tak długo"
Pomocy ![]()
Jak się kogoś kocha to się na tą osobę nie krzyczy...
jak się kogoś kocha to nie zostawia się drugiej osoby co tydzień z błahych powodów, nie mówię o krzyku teraz
jak się kogoś kocha to nie zostawia się drugiej osoby co tydzień z błahych powodów, nie mówię o krzyku teraz
Z czego się orientują to mężczyzną łatwiej odejść, nie pakują się w toksyczne związki, kuzynka była 8 zdradzana przez męża, cierpiała ale została ale w końcu jak się wkurzyła to raz zdradziła męża z kolegą.
Wyrzucił ją zwyzywał i opluł nazywając dziwką.
Od faceci.
Mój za to pomimo że robię wolnym zawodzie zarabiam obecnie ponad 800zł więcej od niego to nadal musze zajmować się domem a on nawet połowy obowiązków nei chce wykonać.
A ja potrafię wiele, naprawić samochód, wymienić uszczelkę gdy przecieka, bateria i wiele więcej.
A on jedyne co robi od czasu do czasu zakupy, a przed ślubem obiecywał równorzędny związek, niestety mamy dziecko ![]()
10 2013-08-22 15:22:51 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-08-22 15:29:30)
Witam wszystkich...
. Moja obecnie była dziewczyna nigdy nie lubiła jak na nią krzyczałem, chociaż nigdy nie robiłem tego bez powodu,Wcześniej jak zdarzyło mi się na nią wydrzeć to powiedziałem jej że nie robię tego bez powodu,
Nie chciałem jej puścić do domu, wydzierałem się na nią cały czas,
NIE MA ŻADNEGO, NAJMNIEJSZEGO POWODU, ABY JEDEN CZŁOWIEK WRZESZCZAŁ, KRZYCZAŁ WYDZIERAŁ SIĘ NA DRUGIEGO
jeżeli tak robisz, to znaczy, że masz emocjonalne problemy z agresją
jeżeli ponadto uważasz, że jesteś usprawiedliwiony i miałeś powody - to znaczy, że jesteś klasycznym przemocowcem i stosujesz wobec niej przemoc
zawsze, gdy krzyczysz - robisz to BEZ POWODU
bez usprawiedliwienia
za chwilę zaczniesz ją bić - bo zasłuzyła, bo cię zdenerwowała
napisałem, że "nie chciałeś jej puścic do domu"- to jest PRZEMOC FIZYCZNA
dorosły człowieku- jedna wazna informacja
ludzie mogą cię denerwować, moga cię prowokować, mogą cię wkurzać
ALE TY I TYLKO TY JESTEŚ ODPOWIEDZIALNY ZA SPOSÓB REAKCJI
jesli krzyczysz - jesteś winien
jesli bijesz jesteś winien
jeśli stosujesz przemoc - jakakolwiek - słowną, fizyczną, psychiczną - jesteś winien
Twoja dziewczyna powinna odejśc jak najszybciej od ciebie
a ty zastanów się nad terapią i rozwiązaniem swoich problemów
jesli zachowujesz się w taki sposób, to znaczy, że jesteś niedojrzałym emocjonalnie popaprańcem, który nie rozumie, co to są zdrowe relacje międzyludzkie
tomek0123 napisał/a:jak się kogoś kocha to nie zostawia się drugiej osoby co tydzień z błahych powodów, nie mówię o krzyku teraz
Z czego się orientują to mężczyzną łatwiej odejść, nie pakują się w toksyczne związki, kuzynka była 8 zdradzana przez męża, cierpiała ale została ale w końcu jak się wkurzyła to raz zdradziła męża z kolegą.
Wyrzucił ją zwyzywał i opluł nazywając dziwką.
Od faceci.
Mój za to pomimo że robię wolnym zawodzie zarabiam obecnie ponad 800zł więcej od niego to nadal musze zajmować się domem a on nawet połowy obowiązków nei chce wykonać.
A ja potrafię wiele, naprawić samochód, wymienić uszczelkę gdy przecieka, bateria i wiele więcej.
A on jedyne co robi od czasu do czasu zakupy, a przed ślubem obiecywał równorzędny związek, niestety mamy dziecko
Po co kuzynka została??
musiała? nie mogła żyć tak jak chciała??
A TY?? co to za argument-że dziecko?? jeżeli nie będzieesz odwaznie kształtować swojego życia to będziesz ofiarą
ile masz lat? ile on? ile jesteście po slubie?? będziesz żyć w takich relacjach i poczuciu niesprawiedliwości za 10 lat, 20, 30??
przed wami jeszcze kilkadziesiąt lat razem.. chcesz tak zyć?/
nie warto mieć odwagę do wprowadzania zmian??
nie chodzi o to, co wytrzymasz dzisiaj - zaciskając zęby i skarżąc się na forum
chodzi o to, co będzie przez te długie długie lata...
End_aluzja z Twojej wypowiedzi wynika iż Ty chcesz zrobić z chłopa przysłowiową pizde... wg Ciebie dziewczyna może robić co chce, wchodzić na głowe, nie szanować a ja mam się nie odezwać i cicho siedzieć? wątpie że ktoś taki jest, chyba że pozwoli zrobić z siebie ciote. Kobieta może krzyczeć? ale dlaczego? równouprawnienie jest. Nie mówie że krzyk jest dobry i nie usprawiedliwiam siebie. Nie wiesz co było do tej pory, co ja przechodziłem ale nic się nie oddzywałem wiec nie wypowiadaj sie aż tak do przodu. Chociażbym nie wiadomo jaki był zły to nigdy nie uderzyłbym dziewczyny
13 2013-08-22 16:33:50 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-08-22 16:35:48)
a kto powiedział, że kobieta może krzyczeć??
dla mnie nikt nie ma prawa krzyczeć na innego, tak zresztą napisałam
jeśli twoja dziewczyna krzyczy - to ma takie same problemy jak ty i obydwoje jesteście niedojrzali
dla mnie, jak nie radzisz sobie z relacjami, z emocjami, jak krzyczysz na dziewczyne i stosujesz przemoc - to jesteś przysłowiowa PIZDA
bo to znaczy, że sobie nie radzisz, że jesteś bezradny, że jesteś niedojrzały, że jesteś dziecinny, że nie nadajesz się do 'dorosłych' związków
czyli taka pizda po prosotu -zyciowa sierota, co sobie z niczym nie radzi...
ani dziewczyna, ani chłopak nie mają prawa "robić tego, co chcą"
jeżeli w relacjach pojawia się koflikt- to dorosli ludzie rozmawiają i wyjasniają wątpliwości, nie wrzeszczą na siebie, nie prowokują, nie straszą, nie grają sobie na nerwach
ale ty czytaj ze zrozumieniem
ja napisałam wyrażnie
nie wazne co robi druga strona -ty i tylko odpowiadasz za to, jak reagujesz, jakich argumentów używasz, czy stosujesz przemoc
KRZYK jest przemocą
i jeszcze jedno - nie szanowała cię to zacząłeś na nią krzyczeć?/
dziewczyna cię nie szanuje - odchodzisz i szukasz noirmalnego związku
ja zawsze chciałem rozmawiać, wiele razy jej to mówiłem ze bez rozmowy nigdy do niczego nie dojdziemy.. chciałem żeby zawsze mówiła co ją gryzie, gdy pytałem co się dzieje to zawsze była jedna odpowiedź " nic"
ja zawsze chciałem rozmawiać, wiele razy jej to mówiłem ze bez rozmowy nigdy do niczego nie dojdziemy.. chciałem żeby zawsze mówiła co ją gryzie, gdy pytałem co się dzieje to zawsze była jedna odpowiedź " nic"
rozumiem tomek
ale z tego wniosek, że trzeba to doświadczenie potraktować jako lekcja na przyszłość...
i poszukać nowych relacji - zarówno dla ciebie jak i dla niej
się nie dogadywaliście
więcej - poszliście w kompletnie krzywdzące siebie nawzajem "formy wyrazu"
mój syn miał dziewczyne jakiś czas temu, z która zerwał po trzech miesiącach
mówi do mnie - mamo - to nie jest dziewczyna dla mnie
ja pytam, czy moge wpaść do niej w sobotę, a ona, że nie, bo będe zajęta z rodzicami
a potem się nie odzywa, bo:
a) nie nalegałem, że jednak chce się z nią zobaczyć
b) nie zrobiłem jej niespodzianki i nie wpadłem nieoczekiwanie
c) bo tak
d) mam się sam domyslić...
mój syn mówi - matka - to nie kobieta dla mnie
wiesz czemu on tak mówi?/ bo jego matka nie stosuje gierek, nie strzela focha, nie stosuje 'cichych dni". dzieciak jest nauczony komunikacji
ale ona nie zawsze działa - czasami druga strona nie potrafi
w każdym razie w waszym p[rzypadku - moim zdaniem obydwoje przekroczyliście granice zdrowego związku. tu nie widze juz przyszłości
ani ty nie zapomnisz jej zachowań
ani ona twoich
Na pytanie: dlaczego nie zostanie dluzej, ona odpowiedziala: bo nie. Tomku, czy twoim zdaniem, to jest powod do krzyku? Do przetrzymywania jej w domu wbrew jej woli? Ja mysle, ze ona po prostu chce od dawna od ciebie odejsc, ale nie umie sie ciebie pozbyc i boi sie ciebie.
Nie jest prawda, ze trzeba w drugiej osobie akceptowac wszystko, jak sie go kocha. I godzic sie na wszystko. Facet opanowany to nie pi...da, chyba ze tylko w twoich oczach. Poza tym krzyk krzykowi nie rowny.
Zgadzam sie w pelni z pierwszym postem Endaluzji.
z tym czy chciała wczesniej ode mnie odejsc to nie wiem, wydaje mi sie ze nie. Ona sama sobie tworzy jakies historie w glowie, ze pije, oklamuje ja itp. a ja nigdy nic nie zrobilem, nie oklamalem, nie pilem, nawet przestalem palic, z czego sie ciesze. Po ostatnim rozstaniu poprosila o spotkanie, zgodzilem sie, nawet nie myslalem o tym ze wrocimy do siebie, nie mowilem nic zeby dala mi szanse ani ona nic o powrocie nie wspomniala. Rozmawialismy o tym co sie stalo i w pewnej chwili popatrzylismy sie na siebie i bez slowa rownoczesnie przytulilismy sie. Wtedy pomyslalem ze chcialbym byc dalej z nia i poczulem sie jakby tak bylo, nie powiedzialem jej tego, za chwile ona powiedziala to samo co pomyslalem tylko innymi slowami i wrocilismy do siebie
z tym co sie wczoraj stalo, wiem ze przesadzilem, jestem swiadomy tego, nigdy sie tak nie zachowywalem. Ona jest bardzo wrazliwa, z byle powodu jak poklocimy sie o pierdole to ona juz mysli o koncu, ze nie pasujemy do siebie, ale nigdy nie podala mi konkretnego powodu dlaczego nie pasuejmy. Jesli chodzi o to czy sie mnie boi, nie boi, powiedziala mi to kilkakrotnie ze wie ze chocby nie wiadomo jak mnie zdenerwowala to jej nie uderze. Jesli wczesniej by chciala odejsc to by to zrobila. Może czasami nie jest za dobra i denerwuje mnie starsznie ze nie moge wytrzymac z nia ale nie potrafie zyc bez niej.. kocham ja jak nigdy nikogo
jak się kogoś kocha to nie zostawia się drugiej osoby co tydzień z błahych powodów, nie mówię o krzyku teraz
Może cię nie kocha? Pomyśl.
A może ma w końcu dość wysłuchiwania krzyków, ogarnij się człowieku i zaparz melisę. Nie dziwię się jej, masz w ogóle do niej jakikolwiek szacunek? Nie zasłaniaj wszystkiego tym, że ją kochasz.
Jest/była twoją dziewczyną, a jakby była żoną to pewnie byś ją jeszcze uderzył, bo "tak mnie zdenerwowała i to świadomie". Od krzyków się zaczyna...
Jak odpowiada ci "nic, bo nie" to pewnie uważa, że sam powinieneś się domyśleć o co chodzi, a wam facetom trzeba prosto z mostu, bo sami jesteście za leniwi żeby się domyśleć.
poczekaj jakis okres czasu np 2 tygodnie ona sama zateskni i sie odezwie ![]()
poczekaj jakis okres czasu np 2 tygodnie ona sama zateskni i sie odezwie
Ale to jest bez sensu żeby taką znajomość ciągnąć, czekać dwa tyg. po co? Po to żeby znowu się na nią wydarł? To się nie skończy, dajcie sobie spokój.
A propos, nie pisze się okres czasu, bo okres to już czas.
msara21 nie mow o szacaunku bo nie znasz calego zwiazu, robilem wszystko zeby jej bylo dobrze, jak chciala jechac do klubu to miala gdzies czy mi to pasuje czy nie, ona chce jechac i koniec, nic do powiedzenia nie mialem, ale tez mam pewne granice i denerwuje sie jak kazdy. a co do bicia to nie ma takiej opcji
ile razy bylo tak ze musialem uwazac na to co mowie, nawet pierdoly, bo od razu fochy, jesli czegos nie chcialem to foch, nie oddzywala sie dopoki tego nie zrobilem. Nie wydzieralem sie na nia caly czas, pare razy ale to juz przegiela calkowice, bo to nie mile uczucie jak sie staram i probuje ratowac a druga osoba patrzy i tak jakby tego nie slyszala, ja mam sie starac, jesli nie bede to sie skonczy bo ona nie ma zamiaru nic robic. Mowie co mi lezy a po niej splywa jak po kaczce
Moim zdaniem jesteś rozwrzeszczanym zaborczym typem, któremu wszystko trzeba tłumaczyć. Wcale jej się nie dziwię, sama dawno bym cię zostawiła. Nie ma nic gorszego jak rozdary, typ, który nic tylko by rozmawiał, zamiast trochę pomyśleć zanim coś powie. Moja rada ? Zacznij intensywną pracę nad sobą, zanim Cię zostawi kolejna dziewczyna. Szczerze trzymam kciuki.
25 2013-08-22 18:50:49 Ostatnio edytowany przez baziula (2013-08-22 18:52:30)
msara21 nie mow o szacaunku bo nie znasz calego zwiazu, robilem wszystko zeby jej bylo dobrze, jak chciala jechac do klubu to miala gdzies czy mi to pasuje czy nie, ona chce jechac i koniec, nic do powiedzenia nie mialem, ale tez mam pewne granice i denerwuje sie jak kazdy. a co do bicia to nie ma takiej opcji
Pamiętaj, że ten jest górą, kto panuje nad sobą. Ty jesteś impulsywny i emocjonalny, więc dziewczyna owinęła Cię wokół palca. Nigdy nie zapanujesz nad "drugą połówką" jeśli nie zapanujesz nad sobą. Czyli wracamy do punktu wyjścia: praca nad sobą, jaki jestem, jaki chce być
26 2013-08-22 18:54:13 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-08-22 18:56:31)
Tomek ile ze sobą byliście?
Zawsze się tak zachowywała?
Ewidentny brak szacunku jej wobec Ciebie a to niedaleka droga, by zacząć się buntować - i to zrobiłeś. Ale to nie trafi - uwierz.
Baziula - jestem ciekawa jak ocenisz ją ![]()
może masz racje... dziekuje
smallangel... bylismy prawie 8 miesiecy, na poczatku sie starala, jesli cos zle zrobila to umiala przeprosic i przyznac sie do winy... dopiero po jakims czasie jak zobaczyla ze coraz bardziej sie staram i mi zalezy ona przestala to robic calkowicie
Ona tu nie pisze z prośbą o radę. Więc jej punkt widzenia mnie nie interesuje. Wiem jedno autor wątku musi przsatać "krzyczeć bez powodu". Bo potem zacznie "bić bez powodu"
co mialem zrobic skoro ona wszystko olewala?? jesli ja zaczalem olewac to powiedziala ze mi juz nie zalezy
Może po prostu nie pasowaliście do siebie. Odpuść na jakiś czas, wydarzenia są świeże, z perspektywy czasu popatrzysz na wszystko inaczej.
32 2013-08-22 19:07:47 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-08-22 19:09:13)
Ona tu nie pisze z prośbą o radę. Więc jej punkt widzenia mnie nie interesuje. Wiem jedno autor wątku musi przsatać "krzyczeć bez powodu". Bo potem zacznie "bić bez powodu"
Rzeczywiście krzyczał bez powodu. Trzeba czytać to co pisze ze zrozumieniem.
Od krzyku do bicia - to daleka droga. Nie popadajmy w paranoję.
Tomek nie uważam, że krzyczałeś bez powodu - brak szacunku do duży powód do buntu. Można tolerować wiele, ale co za dużo to niezdrowo. Brawo za to, że głośno o tym mówłeś - szkoda, że dziewczyna głucha.
33 2013-08-22 19:08:22 Ostatnio edytowany przez Szpileczka (2013-08-22 19:14:01)
Piszac ze sie ciebie boi nie mialam na mysli bicia. Wierz mi, ze krzykiem tez mozna czlowieka zniszczyc, doprowadzic do nerwicy. A z twojego opisu swojej dziewczny, to ona moze byc podatna na chowanie sie w sobie, kiedy ktos jest zbyt agresywny. Bo nie ukrywajmy krzyk to tez agresja. Czlowiek zyjac z takim cholerykiem w pewnym momencie zaczyna odczuwac leki, bo nie wie, kiedy choleryk wybuchnie. To ze ona ci sie nie zwierza i odpowiada :''nic'' ''bo nie'' moga byc oznakami, ze woli nie ''spowiadac'' ci sie, by nie uslyszec krzyku, co i tak przynosi odwrotny skutek i kolo sie zamyka. Popracuj nad soba. To jest priorytet.
Jesli ona olewa ciebie i wasz zwiazek, to sie rozstancie. Nie da sie budowac zwiazku jesli jedna osoba ma stosunek olewajacy.
jedni pisze ze krzyczalem bez powodu a drudzy ze mnie nie szanowala wgl... kogo mam sluchac? z mojego odczucia to po jakims czasie nie czulem sie szanowany w ogole
35 2013-08-22 19:12:16 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-08-22 19:13:12)
jedni pisze ze krzyczalem bez powodu a drudzy ze mnie nie szanowala wgl... kogo mam sluchac? z mojego odczucia to po jakims czasie nie czulem sie szanowany w ogole
Tomek poczytaj co pisałeś do tej pory. Jasno i przejrzycie to wyjaśniłeś. Swoją drogą z Twojego odczucia nie czułeś się szanowany i tak było. Przecież nie trzeba być na Twoim miejscu by to wiedzieć.
Swoją drogą ona też potrafila krzyczeć? pytam bo nie pamiętam czy o tym pisaleś.
szpileczka źle mówisz, to nie było tak że krzyczałem na nią jak powiedziała o co chodzi, bo ja zawsze chciałem żeby mi powiedziała co się dzieję...ktoś pisał że mi się nie chce pomyśleć o co może chodzić, nie chodzi o to bo wiele razy się zastanawiałem co jest nie halo, no ale bez przesady żebym cały związek musiał mysleć co jest nie tak. nie jestem jasnowidzem żeby wszystko rozkminić. Wiele nocy nie przespałem bo myślałem o co może jej chodzić. Chodzi mi o to uczucie kiedy na spotkaniu coś było źle, widziałem że psuje się coś miedzy nami i próbowałem o tym rozmawiać a ona tylko patrzyła, bywało tak że się obraźiła że o czym takim chce rozmawiać, kiedy mówiłem że nie spałem całą noc, że jej bardzo potrzebowałem jak miałem jakiś problem i wtedy jej wzrok który mowił "mam to w dupie, radz sobie sam" jak coś zrobiła to się obrażała bo wiedziała ze wtedy zmiękne i zadnej konsekwencji nie poniesie. Tyle razy walczyłem o ten związek bo wiedziałem że jak ja odpuszcze to będzie koniec. Chciałem żeby ona też coś dała od siebie, chociaż troche. Ona była jak było dobrze a jak coś sie psuło to znikała, ja sam w tym byłem, sam to musiałem ratować chociaż nie była moja wina to i tak walczyłem sam. Natalka napisała że jeśli się kogoś kocha to się nie krzyczy. od 5 miesiecy żyłem ze świadomością że za tydzien mnie zostawi, i cały czas tak było, z błahego powodu z ktorego ja bym jej nigdy nie zostawił. Wracalismy do siebie bo ratowałem to, pozniej mówiła ze bardzo się cieszy z tego ze sie starałem to uratować ale znowu jakas kłotnia za tydzien i koniec i znowu to samo. Za każdym razem zaciskałem zęby i nie poddawałem się nawet zyjąc z tą myślą ze mnie zostawi niedługo przez byłe co. przejebane uczucie ale kocham ją i jestem w stanie dużo wytrzymać
ona nie krzyczała, wolala sie obrazic albo mnie zostawic
Ja wiem, ze rozstania bola, ale ja na twoim miejscu zerwalabym z nia. I nie chodzi o to, kto jest winien, ale jesli ciebie meczy ten zwiazek, a nie mow, ze tak nie jest, to ta milosc przynosi ci wiecej cierpienia niz slodyczy. Nie ma sensu sie zadreczac. A jak popracujecie kazdy nad swoim charakterem, to moze jest szansa na przyszlosc.
ale ja nie potrafie żyć bez niej, nie wiem co ona w sobie takiego ma ale nie potrafie, chociaż jest mi czasem źle to nie potrafie... i pozniej po takiej przerwie nie umiałbym juz z nia byc dalej
40 2013-08-22 19:54:09 Ostatnio edytowany przez baziula (2013-08-22 19:54:44)
baziula napisał/a:Ona tu nie pisze z prośbą o radę. Więc jej punkt widzenia mnie nie interesuje. Wiem jedno autor wątku musi przsatać "krzyczeć bez powodu". Bo potem zacznie "bić bez powodu"
Rzeczywiście krzyczał bez powodu. Trzeba czytać to co pisze ze zrozumieniem.
Od krzyku do bicia - to daleka droga. Nie popadajmy w paranoję.
Tomek nie uważam, że krzyczałeś bez powodu - brak szacunku do duży powód do buntu. Można tolerować wiele, ale co za dużo to niezdrowo. Brawo za to, że głośno o tym mówłeś - szkoda, że dziewczyna głucha.
Czytam ze zrozumieniem. Nic nie usprawiedliwia wrzasku na drugą osobę. Więc choćby nie wiem jak gówniarskie było jej zachowanie, on nie miał prawa tak się zachowywać. PO za tym krzyk jest zawsze oznaką bezradności, słabości tej osoby, która się wyżywa.
Autorze, jeśli bardzo ci zależy na tej dziewczynie. Musisz zacząć wszystko od nowa, odbudować relacje, ale przede wszystkim musisz zmienić swoje zachowanie i to dla twojego, wyłącznie twojego dobra.
Tomek,
to prawda co pisza dziewczyny, ja zyje z krzyczacym cholerykiem - i rzeczywiscie to jest straszne - czlowiek, ktory wiecznie ma pretensje i wyraza swoje zastrzezenia wrzaskiem budzi lek! Nic nie osiagniesz wrzaskiem. Twoje argumenty nie nabieraja mocy wraz ze wzrostem decybeli!
Chcesz, zeby Twoja kobieta sie Ciebie bala?
Już nie rozumiem... mam wrażenie, że autor próbuje usprawiedliwiać swoje krzykactwo (o czym szczerze napisał w pierwszej wiadomości) i pisze jaka ta dziewczyna jest zła i w ogóle ma cię gdzieś, bo zawsze zostaje na jej zdaniu.
Ty chcesz z nią być jeszcze, po tym co napisałeś?
Piszesz o tym, że na początku związku potrafiła przeprosić, jak coś źle zrobiła... A czy Ty kiedykolwiek przeprosiłeś ją, za to, że wydarłeś się bez powodu? bo prawda jest taka, że nic nie daje Ci powodu ani prawa do tego, aby krzyczeć na podobno ukochaną osobę. NIC! Jeśli już nerwy puściły (ok, zdarza się), to wypadałoby przeprosić. Nie za całą kłótnię, ale za to, że dajesz się ponieść emocjom i krzyczysz. Może i ona Cię szanowała, ale ile można wysłuchiwać? Nie dziwię jej się, że potem przestała Ci mówić o problemach, bo po co? żebyś znów ją okrzyczał, albo żebyś zaczął jej prawić kolejne morały?
JA_skółka może Ty się więcej nie wypowiadaj, potrafiła mnie przeprosić na początku związku bo wtedy nie była niczego pewna, wtedy bała sie że może mnie stracić, znasz to uczucie że komuś na Tobie tak bardzo zależy że czego byś nie zrobiła to i tak cały czas ta osoba będzie? wątpie, gdybyś znała to nie napisała byś tych pierdoł wyżej. Wtedy kończy sie szacunek, masz gdzieś co oddana osoba czuje, czy cierpi i czy jest jej źle, bo wiesz że tak czy tak nadal będzie, możesz tą osobe zranić w każdy sposob i nie masz wyrzutów bo wiesz że i tak będzie. I nie mówcie że nie mogła wytrzymać tego że cały czas krzyczałem, bo tego nie robiłem, ale jak już nie mogłem wytrzymać to miałem udawać że wszystko jest ok? na początku umiała przyznać sie do błedu i przepraszała bo wiedziała że może mnie stracić, jak zobaczyła że tak bardzo mi zależy to od tej pory wszystko się zaczęło. Wiedziała że będę zawsze, dlatego przestała się starać. Wiem sam po sobie bo byłem w takiej sytuacji. To zalezy od czlowieka, jeden gdy widzi ze komuś bardzo zależy to stara sie jeszcze bardziej, drugi robi odwrotnie bo wie że nie musi nic robić a i tak dostanie to czego chce. Taka osoba zrozumie dopiero wtedy gdy straci kogoś na zawsze, nieodwracalnie, wtedy mysli dlaczego taka byłam. jakieś 3 miesiące temu miałem problemy ze sercem, dzień przed mnie zostawiła, dzień po napisałem do niej, rozmawialiśmy i mówiłem że boli mnie serce, poszedłem do bratowej żeby zawiozła mnie do szpitala, napisałem dziewczynie że jak coś to bratowa napisze co ze mną, dalej nie pamietam, odzudzilem sie na drugi dzień w szpitalu, powiedzieli mi że byłem w spiączce. jak wrociłem ze szpitala to napisalem do niej, nie uwierzyła mi w to, dopiero zona brata zadzwoniła do niej i potwierdziła. Wróciła do mnie, powiedziała że nie musi nigdzie chodzic, może cały czas siedzieć w domu żebym tylko żył.. to były puste słowa, przez chwile poczuła że mogła mnie stracić na zawsze... czy o to chodzi? w każdej chwili mnie może stracić bo nikt nie wie co będzie. Z niektorych wypowiedzi wynika to że jestem zły, straszny, kieruje to do tych co nie znaja całego zwiazku od poczatku, oddalbym jej każda czesc ciala gdyby cos sie stalo zeby tylko zyla, powiedzialem jej to na samym poczatku, bo miala problem z nerkami, powiedzialem ze gdyby byla taka mozliwosc to oddalbym jej jedna nerke, i zrobilbym to bez wahania, nie musicie wierzyc, nie zalezy mi na tym, najwazniejsze dla mnie jest to ze ja sam wiem co bym zrobil dla niej. Teraz dla wiekszosci z was jak i dla niej jestem tym zlym, ale tylko ja wiem jaki jestem naprawde
baziula masz racje, krzyczalem bo bylem bezradny, przeroslo mnie to
To przeprosiłeś ją w końcu kiedykolwiek, że się wydarłeś czy nie?
i nigdy nie krzyczałem na nią kiedy mówiła co jej nie pasuje, i jaki ma problem, zawsze wysłuchałem ją i starałem sie pomóc. Chciałem żeby zawsze mogła na mnie liczyć. Raz sie z nią spotkałem, wszystko dobrze i nagle zaczęła płakać, spytałem co się dzieje, popatrzyła na mnie i nic nie powiedziała, cały czas leciały jej łzy, nie pytałem drugi raz o co chodzi, przytuliłem ją i powiedzialem, (nie płacz kochanie, a za chwile dodałem... albo jeśli ma Ci to pomóc to płacz, ja jestem cały czas przy Tobie) jak przestała płakać to ją pocałowałem... później podziekowała mi że tak sie zachowałem. W nastepnym dniu powiedziala że płakała dlatego że ja jestem taki dobry a ona tego nie docenia..
przepraszałem ją za każdym razem, nawet jak nie była moja wina. Ale jeśli chodzi o to darcie, to zawsze od razu patrzyłem jej w oczy, przeprosiłem i mówiłem że źle zrobilem
Witam wszystkich...
W skrócie opowiem moja historie. Moja obecnie była dziewczyna nigdy nie lubiła jak na nią krzyczałem, chociaż nigdy nie robiłem tego bez powodu, bo kto by się nie zdenerwował jakby dziewczyna świadomie go drażniła, przynajmniej ja tak nie potrafię, nie lubię niczego dusić w sobie, tylko to co mi leży na sercu to mówię od razu bo wg mnie lepiej jest pogadać, wyjaśnić niż samemu się męczyć z problemem. Wcześniej jak zdarzyło mi się na nią wydrzeć to powiedziałem jej że nie robię tego bez powodu, jesteśmy razem w tym związku i mamy takie same prawa, jeśli świadomie mnie denerwuje i wie że będzie krzyk to żebyśmy podzielili to po równo. Nich ona spróbuje tego nie robić ( oczywiście specjalnie tego nie robiła, ale jak była chociaż trochę zła to jechała jak pociąg ) bo dlaczego ona może mnie denerwować a ja mam to tłumić w sobie i nic się nie odezwać? trochę nie logiczne. Albo dzieli to na pół ale sytuacja się nie zmieni. Do rzeczy... wczoraj się z nią spotkałem, powiedziała że widzimy się niedługo i jedzie do domu. Spytałem czy nie może dłużej zostać, odpowiedziała że nie, nie widzieliśmy się tydzień i trochę się poczułem jakby jej to wisiało ile będziemy się widzieć. Zapytałem dlaczego dłużej nie zostanie, odpowiedz: bo nie. Czy tak ciężko było podać mi powód? że jest zmęczona np. choćby tylko z szacunku do mnie bo przecież spytałem normalnie i dlatego żebym się nie musiał zastanawiać dlaczego i nie tworzyć sam głupich myśli. Spytałem drugi raz, to samo. Trochę się zdenerwowałem a ona do mnie że jedzie już do domu. Nie pojechałem się z nią kłócić ani po to żeby od razu jechała. Powiedziała że nigdy się nie zmienie. Zapytałem czy zobaczymy się w niedziele, odpowiedziała że już nigdy się nie zobaczymy. Zacząłem jej tłumaczyć że jeśli mnie kocha to powinna mnie akceptować takim jakim jestem bo ja jej błędów nie wypominam. Nie pozwoliła się nawet dotknąć. Powiedziała że to koniec, nie pierwszy raz. Wtedy nie wiem co mi się stało, dostałem takich nerwów jak nigdy. Pomyślałem że znowu jest to samo, że jej nie będzię, ze przez głupie wytłumaczenie dlaczego nie zostanie dłużej się to kończy a przecież mogła powiedzieć. Nie chciałem jej puścić do domu, wydzierałem się na nią cały czas, powiedziałem wszystko co mi leżało. Zaczęła płakać, nie mogła się uspokoić. Jak usłyszałem że znów koniec to nie mogłem sobie poradzić z tą sytuacją, dlatego tak ostro zareagowałem. Tłumaczyłem jej później że to dlatego bo nie radzę sobie z tym, że nie potrafię żyć bez niej. Powiedziała że jedzie do domu, odprowadziłem ją. Spytałem czy ze mną będzie, odpowiedziała że nie wie. Wieczorem o to zapytałem jeszcze raz, napisała że nie po tym co zrobiłem. Dzisiaj próbowałem pisać do niej ale wgl nie chce rozmawiać. Napisała tylko że już za późno.. Co mogę zrobić? pomóżcie
Jedyne co możesz zrobić, to udać się na terapię do psychoanalityka i zacząć pracować nad sobą. Z facetem, który nad sobą nie panuje nikt nie wytrzyma. Poza tym wydzieranie się na kobietę, to oznaka słabości, a kobiety nie lubią słabych facetów.
na poczatku sie starala, jesli cos zle zrobila to umiala przeprosic i przyznac sie do winy...
ty rozumiem oceniałeś, co zrobiła źle i oczekiwałeś przeprosin i przyznania się do winy???
naprawde tomek - weź to sobie do serca
piszesz jak klasyczny agresor
przemocowiec
myslisz jak on
usprawiedliwiasz się jak on
jesteś młody
możesz duzo zmienić
ja ci powiem tak
jestem duzo starsza od ciebie
ale czytając twoje wypowiedzi i obserwując twój tok rozumowania wiem jedno
nie chciałabym cię poznać, ani znac
dla mnie jestes tykającą bombą zegarową
nie pisze tego atakując ciebie - pisze to - bo widzę mechanizmy, których to nie dostrzegasz.....
dla mnie - sam fakt oceniania jej zachowania i 'wymierzanie kar" - (krzyk, żadanie przeprosin, żądanie przyznania się do winy) - oznacza, że jesteś agresywny. że stosujesz przemoc
51 2013-08-23 10:38:29 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-08-23 10:47:12)
Tomek ja mam odczucie, że ten krzyk to jak wołanie o pomoc - na Twoją bezradność na to się dzieje. Nie wiedziałeś już jakich słów użyć by zrozumiała o co chodzi, by wreszcie zaczęła myślęć o Tobie, o tym jak możesz się czuć. By wreszcie zaczęła mówić więcej niż "nie, bo nie". Myślałeś, że to pomoże - otóż nie pomoże, bo trzeba zrozumieć co się czyni.
Tak masz rację wykorzystuje to, że Tobie zależy.
Dlatego daj sobie spokój.
Takiego kwiatu to pół światu. Ona nie wykazuje chęci zmiany, Ty nie będziesz wiedział jak jej to wytłumaczyć i będą krzyki i kłótnie. Nie dasz rady wiedzieć o czym myśli w danej chwili kobieta - bo my mamy milion myśli na minutę
. Więc to nie zmienisz - odrzuć na wstępie
.
I mogę się założyć, że gdyby zmieniła swoje nastawienie do Ciebie - Ty przestałbyś krzyczeć. O czym wyraźnie piszesz.
Swoją drogą szkoda, że żaden z panów się tu nie odezwał. A same kobiety ![]()
Tomek ja mam odczucie, że ten krzyk to jak wołanie po pomoc - na Twoją bezradność na to się dzieje. Nie wiedziałeś już jakich słów użyć by zrozumiała o co chodzi, by wreszcie zaczęła myślęć o Tobie, o tym jak możesz się czuć. By wreszcie zaczęła mówić więcej niż "nie, bo nie". .
a jakie to ma znaczenie smallangel??
to tak jak w przemocy domowej
bił, bo kochał
bił, bo chciał dobrze
bił, bo ja byłam nie taka jak powinnam....
53 2013-08-23 10:42:34 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-08-23 10:53:11)
smallangel napisał/a:Tomek ja mam odczucie, że ten krzyk to jak wołanie po pomoc - na Twoją bezradność na to się dzieje. Nie wiedziałeś już jakich słów użyć by zrozumiała o co chodzi, by wreszcie zaczęła myślęć o Tobie, o tym jak możesz się czuć. By wreszcie zaczęła mówić więcej niż "nie, bo nie". .
a jakie to ma znaczenie smallangel??
to tak jak w przemocy domowej
bił, bo kochał
bił, bo chciał dobrze
bił, bo ja byłam nie taka jak powinnam....
Co Wy z tym biciem?
Nie mówmy o tym - Tomek nie bije. A Wy się uczepiliście tego jak nie wiem czego.
Krzyk - to nie bicie i nie popadajmy w paranoje.
Napisał że krzyczy - a Wy już myślicie, że związek polega TYLKO na krzyku.
Komentujemy wątek Tomka - który NIE BIJE.
ja nigdzie nie napisałem że kazałem jej przepraszać i przyznawać się do winy, po prostu to widziałem że się zmieniła ale nigdy o tym jej nie mówiłem
no dokładnie, mam 24 lata i nie jedna mnie bardzo denerwowała ale nigdy żadnej nie uderzyłem, na tą sie wydarłem ale nie pomyślałem nawet żeby ją uderzyć, a wy cały czas o tym biciu. Podkreślam że nigdy nie krzyczałem na nią tak bardzo i nie robiłem tego, przez 8 miesiecy kilka razy mi się to zdarzyło ale nawet nie krzyczałem tylko trochę podniosłem głos.
56 2013-08-23 10:52:23 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-08-23 10:54:45)
Tomek nie wiesz jak to jest - Kobieta może wszystko - mężczyzna NIC, musisz się dostosować ![]()
Smutne, ale prawdziwe.
Tomek ja jako Kobieta Cię rozumie - co nie jest jednoznaczne, że pochwalam to co robisz. Musisz nauczyć się innej komunikacji niż krzyku - to nic nie pomoże. Chociaż uważam, że jeżeli trafisz na Kobietę, która inaczej będzie postępowała - krzyk nie będzie miał miejsca.
i tylko teraz tak było że nie chciałem żeby jechała do domu, najlepiej uciekać od problemów
i tylko teraz tak było że nie chciałem żeby jechała do domu, najlepiej uciekać od problemów
Tomek - Ona uważa że nie ma problemu, Ty jakiś masz. Tak to wygląda. Dlatego Ty nadajesz na innyc falach, ona na innych. Stąd nieporozumienia.
ja mam być idealny a ona robić co chce? ciężko było powiedzieć dlaczego nie zostanie dłużej, chociaż wiedziała że denerwuje mnie takie zachowanie
End_aluzja napisał/a:smallangel napisał/a:Tomek ja mam odczucie, że ten krzyk to jak wołanie po pomoc - na Twoją bezradność na to się dzieje. Nie wiedziałeś już jakich słów użyć by zrozumiała o co chodzi, by wreszcie zaczęła myślęć o Tobie, o tym jak możesz się czuć. By wreszcie zaczęła mówić więcej niż "nie, bo nie". .
a jakie to ma znaczenie smallangel??
to tak jak w przemocy domowej
bił, bo kochał
bił, bo chciał dobrze
bił, bo ja byłam nie taka jak powinnam....Co Wy z tym biciem?
Nie mówmy o tym - Tomek nie bije. A Wy się uczepiliście tego jak nie wiem czego.Krzyk - to nie bicie i nie popadajmy w paranoje.
Napisał że krzyczy - a Wy już myślicie, że związek polega TYLKO na krzyku.
Komentujemy wątek Tomka - który NIE BIJE.
bicie to przykład smallangel
podawany jako przykład okreslonego rozumowania i sposobu myslenia
i tak sam sposób myslenie prezentuje tutaj tomek
jak napisał przed chwilą
na nią krzyczał kilka razy (mamy rozumieć, że on jest super, bo tylko kilka razy stracił panowanie nad sobą) nigdy żadnej dziewczyny nie uderzył ( a co za bohater, a przeciez go denerwowały - nie uderzył! a mógł - dobry pan....) a poza tym - nawet nie krzyczał a jedynie podnosił głos (a mógł krzyczeć, wszeszczeć, drzeć się - chociaż wczesniej używał słow - wydarłem się, nie chciałem wypuścić z domu i tak dalej...)
ja mam być idealny a ona robić co chce? ciężko było powiedzieć dlaczego nie zostanie dłużej, chociaż wiedziała że denerwuje mnie takie zachowanie
no własnie, jesli ona wie, że coś ciebie denerwuje, to ona jest winna, że się zdenerwowałeś, bo mogła tego uniknąć. wiedziała bowiem, czego ty oczekujesz i co powinna zrobic, żebyś ty się nie zdenerwował??
więc gdyby ona była idealna - ty byłbys idealny
a tak - to jest tylko i wyłącznie jej wina, że nie byłes idealny - ona to sprowokowała, ona , swoim zachowaniem, to na tobie wymusiła
CYTAT:
Osoby dopuszczające się przemocy wobec bliskich często są zaskoczone, same czują się atakowane a nieraz żyją w przekonaniu, że osoba przez nich krzywdzona przesadza lub sama sobie jest winna, ponieważ albo prowokuje albo nie spełnia oczekiwań, a w wielu przypadkach rozkazów i poleceń.
Jedną z charakterystycznych reakcji osoby stosującej przemocy [potocznie mówi się o sprawcach], gdy jest o to oskarżana, jest próba usprawiedliwienia swojego zachowania głównie poprzez przerzucanie odpowiedzialności za zaistniałą sytuację na drugą osobę, często poszkodowaną.
Często rodzic mówi: "gdybyś Ty się mnie słuchał, to Ja bym nie musiał Cię bić", albo mężczyzna do kobiety: "gdybyś mnie nie prowokowała lub była posłuszna to Ja bym nie musiał Cię ukarać".
KONIEC CYTATU
rozumiesz tomek???
62 2013-08-23 11:02:35 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-08-23 11:08:54)
smallangel napisał/a:End_aluzja napisał/a:a jakie to ma znaczenie smallangel??
to tak jak w przemocy domowej
bił, bo kochał
bił, bo chciał dobrze
bił, bo ja byłam nie taka jak powinnam....Co Wy z tym biciem?
Nie mówmy o tym - Tomek nie bije. A Wy się uczepiliście tego jak nie wiem czego.Krzyk - to nie bicie i nie popadajmy w paranoje.
Napisał że krzyczy - a Wy już myślicie, że związek polega TYLKO na krzyku.
Komentujemy wątek Tomka - który NIE BIJE.
bicie to przykład smallangel
podawany jako przykład okreslonego rozumowania i sposobu mysleniai tak sam sposób myslenie prezentuje tutaj tomek
jak napisał przed chwilą
na nią krzyczał kilka razy (mamy rozumieć, że on jest super, bo tylko kilka razy stracił panowanie nad sobą) nigdy żadnej dziewczyny nie uderzył ( a co za bohater, a przeciez go denerwowały - nie uderzył! a mógł - dobry pan....) a poza tym - nawet nie krzyczał a jedynie podnosił głos (a mógł krzyczeć, wszeszczeć, drzeć się - chociaż wczesniej używał słow - wydarłem się, nie chciałem wypuścić z domu i tak dalej...)
Ja nie podaje przykładów tylko ustosunkowuje się do danego tematu. Tomek nie bije - i na tym sie skupiam.
Nie pochwalam tego co robi. Ale każdy ma swoją granice wytrzymałości. Panna Tomka ma Go w doopie, a On ma na to tylko patrzeć. Czemu tak ma być? Tłumaczy jak dziecku czego oczekuje - NIE TRAFIA. Majac przy tym Tomka za dupka. Nikt nie chce czuć się NIKIM. A zachowaniem Panna Tomka, to okazywała, nie raz - nie dwa. I można to wyczytać z wpisów tylko tu, a są razem 8 miesięcy.
Rozumiem gdyby krzyczał nie komunikując tego wcześniej - jaki ma problem. Ale komunikował - tylko jak zwykle kobieta jest głucha, bo przecież jej wszystko można, a facet to gorszy element - musi się podporządkować.
Nie - nie tak wygląda partnerstwo.
Tomek potraktował krzyk jako formę pomocy (ostatna deska ratunku), że jak pokrzyczy zrozumie - nie Tomku, to nie jest odpowiednie wyjście. Krzykiem sobie nie pomożesz.
Ty dalej z tym biciem
smallangel
oderwijmy się od analizy
'powiedz mi szczerze
przeczytałaś posty 23-letniego tomka
sama jesteś młodą osobą
chcesz go poznać? chcesz spróbowac wejśc z nim w związek? dasz mu prywatnego maila?
zaufałabyś, żeby na ciebie nie krzyczał??
uważasz, że winna jest jego dziewczyna - BO NIE ROZUMIAŁA CO ON DO NIEJ MÓWIŁ??
Więc krzyczał- BO NIE MIAŁ WYBORU?/
miał, zawsze miał
krzyk jest przemocą
krzyk jest niedposzczalny w związkach
w partnerstwie
a jak związek się nie dogaduje, to go nie ma
partnerstwo nie polega na tym, że jak ludzie się nie rozumieją to na siebie wrzeszczą...
Ty dalej z tym biciem
ty dalej nic nie rozumiesz