Witam drogie Panie, chciałbym prosić o waszą opinie w tym temacie, otóż w naszym związku niezbyt się ostatnio układa, dużo kłótni, ostatnio doszły nawet akty przemocy tylko... nie z mojej strony. Nigdy nie zaczynam rękoczynów, tylko partnerka, natomiast ja nie potrafię się opanować i oddaje sobie, wówczas ona nazywa mnie damskim bokserem. Czy w waszych oczach jestem właśnie taką osobą? Nigdy pierwszy nie podniósłbym na niej ręki, ale też nie chce obrywać, czy to dziwne? Co sądzicie o tym? Bardzo zależy mi na waszym zdaniu. Pozdrawiam
Podobne tematy
Witam drogie Panie, chciałbym prosić o waszą opinie w tym temacie, otóż w naszym związku niezbyt się ostatnio układa, dużo kłótni, ostatnio doszły nawet akty przemocy tylko... nie z mojej strony. Nigdy nie zaczynam rękoczynów, tylko partnerka, natomiast ja nie potrafię się opanować i oddaje sobie, wówczas ona nazywa mnie damskim bokserem. Czy w waszych oczach jestem właśnie taką osobą? Nigdy pierwszy nie podniósłbym na niej ręki, ale też nie chce obrywać, czy to dziwne? Co sądzicie o tym? Bardzo zależy mi na waszym zdaniu. Pozdrawiam
Nie jesteś damskim bokserem. Jak ktoś pierwszy wali, to musi się liczyć, że ktoś mu odda. Moja rada jest taka, zakończ ten związek jak najszybciej, bo następnym razem ona znowu Cię sprowokuje, Ty jej oddasz, ona zadzwoni po policje i będzie się za Tobą ciągnął smród przez ładnych pare lat jak nie i do końca życia, a po co sobie psuć życie i papiery przez jedną rozhisteryzowaną babę?
3 2014-01-16 09:42:00 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-01-16 09:52:07)
...w naszym związku niezbyt się ostatnio układa, dużo kłótni, ostatnio doszły nawet akty przemocy...Nigdy nie zaczynam rękoczynów, tylko partnerka...oddaje sobie, wówczas ona nazywa mnie damskim bokserem...Nigdy pierwszy nie podniósłbym na niej ręki, ale też nie chce obrywać...
Jako mężczyzna coś napiszę. Po pierwsze - widać bardzo źle się dzieje skoro dochodzi do takich sytuacji. Na marginesie - co się dzieje, co jest przyczyna Waszych kłótni i tych scen? Dobrze byłoby cały konflikt ugasić w zarodku...
Problem przemocy - to powszechne niestety. Nawet przemoc psychiczna jest czymś niedopuszczalnym. Banał, wiem...
Jeśli chodzi o Twoje reakcje obronne - są uzasadnione, ale - jak Teo wspomniała - może to się obrócić przeciw Tobie. Ja kiedyś też spotkałem się z taka próbą wobec mnie. Moja reakcja była trochę inna niż Twoja. Widząc, co się dzieje i czując na sobie "pazurki" - złapałem, mocno i długo przytrzymałem do czasu ochłonięcia agresorki - tym samym pokazując, że nie ze mną takie zachowania. Krzywdy żadnej, śladów tym bardziej... To był jeden, jedyny atak (sytuacja absurdalna: alkohol+poddenerwowanie= ostra rozmowa i rzucanie się na mnie z pazurami
). Uświadomiłem wówczas partnerce, że nie pozwolę na takie zachowania. A powodów do takich agresywnych zachowań nie było z mojej strony. Cóż... Ale to już dawna historia.
Na Twoim miejscu, jeśli nie da się nic z tym zrobić (rozmowy? psycholog? poradnia? rozwód?), a nie potrafisz się z tego wyrwać - starałbym się stosować wspomnianą metodę. Zdziwisz się jak może być skuteczną...
"Oddawanie", czyli wymiana razów to chyba nie to, prawda? Z opisu również nie wyciągnąłbym wniosku, ze jesteś "damskim bokserem". To raczej Twoja forma obrony. Taki argument usłyszałeś po to, abyś nie ośmielił się oddawać...
Zrób z tym coś, w ostateczności zastosuj mój sposób.