Hej, jestem w związku od 8msc, mój partner jest ode mnie o 5 lat starszy. Zaczęliśmy mieszkać razem już po 3msc tyle, że znamy się od 4 lat. Zawsze wiedziałam, że jest z niego niezłe ziółko, ale tak wyszło, że nasze drogi się spotkały. Na początku związku zawiódł moje zaufanie kilkakrotnie a ja naiwna wierzyłam w "ostatni" raz. Co prawda zmienił się i od dłuższego czasu jest idealnym partnerem, tyle, że we mnie budzą się wątpliwości. W pierwszych miesiącach dowiedziałam się od niego o jego przeszłości (wolałabym nie wiedzieć) która jest dosyć bujna. Miał wiele partnerek w łóżku, liczyło się dla niego "zaliczenie". Kilka znam osobiście, pod wpływem alkoholu dumny z siebie opowiadał mi historie, które ranią moje serce do tej pory. To jest mój pierwszy chłopak, zawsze się szanowałam i tak na prawdę nie zdążyłam się jeszcze wybawić ani wyszaleć, on miał na to dużo czasu
Nie umiem zapomnieć o tych kobietach, wolałabym nie wiedzieć, czuję się po prostu niezbyt wartościowo wiedząc, że każdy mógł go mieć. Przestałam go szanować, bo jak ktoś taki może zasługiwać na szacunek ? O kobietach tego stylu życia jest jedno określenie
i jakoś nikt do nich szacunku nie ma. Prowadzi to do zazdrości, boję się, że jest mi niewierny, że zostało coś z "poprzedniego" jego. Powoli przestaję sobie z tym radzić. Zastanawiam się nad rozstaniem, ale wiem, że są też inne wyjścia tylko jakie
Pomocy
Nie byłoby problemu gdyby nie to, że naprawdę go kocham. I tak źle i tak nie dobrze ![]()
Podobne tematy
Jak z niego jest niezłe źółko to po co z nim jesteś? Ciekawi sam z siebie o tych kobietach opowiadał. Trochę głupie mówić o innych kobietach partnerce. Chwalić się ile to zaliczył. A może po prostu one chciały go zaliczyć? W końcu to działa w obie strony. Tylko facet chodzi jak paf, jak sobie pobzyka tu i tam. A kobieta, znowu dałam, i jak głupia byłam. Wcale tak nie jest, potrzeby seksualne są mocniejsze aby się wstrzymać, tym bardziej, jeśli osoba jest atrakcyjna i mamy przyzwolenie.
Sam z siebie
o nic nie prosiłam bo była mi ta wiedza zbędna.
Witaj w klubie! Mój też sprzedał mi parę szczegółów ze swojej przeszłości ,bez których mogłabym spać dużo spokojniej. Też 'sam z siebie' opowiedział o swoich byłych i o wszystkim co się z nimi wiąże. I najlepsze,że o moich byłych nie wie nic. Bo nie rozumiem takie chorej praktyki. Tez mi to siedzi w głowie i cholernie mnie to wkurza. Do tego miał pare 'wpadek' i teraz to wszystko staje się nie do zniesienia.
Nie wiem co Ci poradzić. Sama jestem w kropce.
Nie wiem jakim jesteś człowiekiem. Jeśli twardzielką to spróbuj za wszelką cenę złe myśli odgonić, Pana mieć na oku i żyć , zajmując się swoim szczęściem...
Normalnie bym uznal ze jestescie nienormalne, ale jesli facet sam z siebie opowiada o takich rzeczach to musi byc jakims zakompleksionym dupkiem.
Witam..
Za przeszlość nie powinno się ''rozliczać''... Jednak zastanów się nad jego charakterem i postępowaniem wobec ciebie obecnie?
Czy ten twój men nie ma świadomośći , ze opowiadając ci to wszystko ( o co nie zabiegalaś) tworzy sobie przegraną pozycje w twoich oczach..?
Dla mnie to jakiś '' niezrównoważony, dziwny'' typ faceta. Szczerość jest bardzo ważna, ale takie wyznania? Powinien ci ich zaoszczedzić..
Kochasz go to daj mu szanse, obserwuj.. Ludzie popelniają blędy, ale się zmieniają..
O rety, to ,że jestem nienormalna też słyszałam. Szkoda,że tylko dla mnie nienormalne jest opowiadanie o seksie z 16-letnią 'przyjaciółką' ( UWAGA : Trzy razy to robili. Raz przed spaniem, raz w nocy i raz rano. Jego rodzice pojechali nad morze , Ona u Niego spała. Nie wiem tylko co jedli ale poza tym, jak widać, dużo szczegółów;)) Nie wiem co to za chory typ człowieka, pierwszy raz miałam 'przyjemność'.
Na początku miał wpadki tj. interesowanie się innymi kobietami , nawet w mojej obecności, tyle, że po wpływem alkoholu, ale to też bardzo wpłynęło na moje zaufanie, które teraz jest znikome. A co by było gdyby mnie tam wtedy nie było ? może nie miałby jakichkolwiek oporów żeby posunąć się do czegoś więcej niż tylko flirt. Nie umiem z tym normalnie żyć, to jest jak taka drzazga która sprawia ból przy nawet lekkim dotknięciu. Męczy
oblakana jak Ty sobie z tym radzisz? to jest nie do wytrzymania
Jednak wiem w głębi serca, że można z tym jakoś żyć, tylko jak ?
Hmmm... powiem tak... tez wiem conieco o przeszlosci mojego faceta, tez prowadzil dosc bujne zycie. Ale czy to robi z niego w moich oczach gorszego faceta? Nie. Dopoki nie robi tych rzeczy od kad jestesmy w zwiazku, dopoki jest mi wierny, to jego przeszlosc mnie nie interesuje.
tez mialam kilku facetow przed nim. I nie wyobrazan sobie zeby ktores z nas robilo sobie nawzajem problemy z tego powodu. To bylo kiedys. Teraz jestesmy my, kochamy sie, a reszta, z przeszlosci, uwazam nie powinna sie az tak liczyc
Osobiscie wole znac dokladnie przeszlosc partnerki i najlepiej na poczatku wedy wiemy czy jestesmy wstanie to za akceptowac czy nie, bo zawsze cos tam kiedys moze wyjsc na jaw i lepiej na pooczatku niz po kilku czy kilkunastu latach zwiazku lub malzenstwa bo wtedy moze byc problem jak nam jakas wiadomosc bedzie meczyla psychicznie co moze zutowac na zwiazek.
Mój też na moich oczach podrywał moją kumpele ( głupie żarciki itp). Twierdzi,że to miała być kara dla mnie ,bo był zły . Potem dostałam 32 czerwone róże. Ale co z tego skoro teraz boje się Go brac do koleżanek.
Nie wiem czy czytałaś mój watek. Mam identyczne odczucia jak Twoje. I taką samą drzazgę . Od swojego wielokrotnie słyszałam 'już nie będę', 'przepraszam ,zrozumiałem' i uwierz,że za każdym razem były to tylko puste słowa. Ale po ostatniej akcji jakoś mi źle , dużo gorzej.Zrobił coś wbrew mojej woli. Summa summarum do spotkania, o którym pisałam nie doszło,ale się umówił a to zabolało, bo od tygodnia jak mantrę powtarzałam,ze to mi sprawi ból. Powiedziałam mu,że poważnie zastanawiam się nad rozstaniem. I wiesz jakie są moje odczucia? wydaje mi się,że ma to w dupie, że nie wierzy ,że odejdę. Niby deklaruje ,że zrozumiał ( już chyba setny raz słysze ,że teraz dopiero do Niego dotarło 0_o) ,że już będzie dobrze i inne pierdy,ale Jego słowa nic nie znaczą ( wiem z doświadczenia). Mam wrażenie ,że nie dociera do Niego. Dzisiaj cały dzień mu piszę ,że coś we mnie umiera,że psuje wszystko,że ja już chyba nie chcę z Nim być. A On nie sprawia wrażenia przejętego...
Obawiam się,że mój związek skończy się rozstaniem. Ja chyba nie umiem tak dalej żyć. Jedna część mnie chciałaby mu dać szansę,kolejną,ale naprawdę ostatnią. Ale ja czuję,że On nadal nie rozumie,że nie wie jak 'na serio' wszystko się wali . Nie potrafię już do Niego dotrzeć....
Wy rozmawiacie o tym?
to ze kiedys mial duzo partnerek nie czyni z niego potwora, kazdy mial jakos przeszlosc, to ze ci o tym powiedzial tez nie jest niczym zlym, lepiej dowiedziec sie od niego niz od ktorejs "kolezanki" mysle ze wtedy poczulabys sie gorzej. ale niepokojace jest to ze napisalas ze opowiadal o tym dumny z siebie, mam jeszcze pytanie bo wspominalas ze pewne sytuacje mialy miejsce gdy byl pod wplywem alkoholu, czy on duzo pije?
13 2014-11-30 16:49:51 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-11-30 17:06:22)
U mnie to też miała być dla mnie "kara". Tak rozmawiamy, mówię mu, że strasznie mi z tym ciężko, że przestaję sobie radzić, mówi, że się stara, ale tak na prawdę nic nie robi, żeby mnie przy sobie zatrzymać. Moje serce też chce z nim być, ale przy tym zdaję sobie sprawę, że prędzej czy później dojdzie do rozstania (serio zwariować można, wyjdzie z kolegami to siedzę i wariuję, ile można) mieszkamy teraz razem w UK i chyba też myśli, że jak dojdzie do rozstania to będę musiała wrócić do Polski wiele stracę. Od niego prawie codziennie słyszę "nic nie poradzę" "co ja mam zrobić".
Długo jesteście razem ? Kochasz go ?
Pił. Na początku znajomości, jego życie to była jedna wielka impreza, ale dałam mu do zrozumienia, że musi wybrać, albo ja albo imprezki. Gdy był pod wpływem alkoholu zachowywał się strasznie, zupełnie inny człowiek, potrafił mnie zwyzywać, podrywać inne dziewczyny ( raz nawet dał mojej koleżance pieniądze na życie bo podobno nie miała ) miał mnie po prostu gdzieś. Dlatego teraz imprezy omijamy szerokim łukiem mimo tego, że czasem mam ochotę gdzieś wyjść czy po prostu usiąść i się czegoś napić, ale wiem, że to by był początek kolejnej kłótni. Po alkoholu on zwyczajnie "kocieje". Jak typowy alkoholik, wystarczy piwo czy kieliszek wódki a już ma "to coś" w oczach, coś obcego.
Od niego prawie codziennie słyszę "nic nie poradzę" "co ja mam zrobić".
Długo jesteście razem ? Kochasz go ?
Ja słyszę 'już nie będę' i 'to się nie powtórzy'. Gówno prawda.
W grudniu miała być Nasza pierwsza rocznica.
Kocham. Nie zawsze jest takim potworem. Potrafi przytulić, cokolwiek sobie zażyczę to On zrobi, pojedzie. Komplementy, niespodzianki , kwiaty, to wszystko jest. Ale wielki problem jest w kwestii innych kobiet.
Ja jestem strasznie zazdrosna. Nienawidzę tego uczucia, tych myśli. Swego czasu miałam nawet sny na ten temat. Jest mi cholernie cieżko, naprawde. I On mi to wszystko jeszcze utrudnia. Codziennie dźwigam ten bagaż, który mi 'podarował' i próbuję normalnie funkcjonować,ale co jakiś czas dorzuca tam jakiś pakunek a ja uginam się pod ciężarem. I to nie jest tak,że wymyślam,że bierze mi się to z chorej głowy. Czuje się strasznie niesprawiedliwie potraktowana. On mi to zafundował, funduje dalej i jeszcze jest oburzony jaki to On biedny , jaką to jestem problematyczną babą.
Nie wiem co możesz zrobić, bo sama nie potrafię się z tego jakoś uwolnić. I wkurza mnie cholernie ,że On nawet nie próbuje mi pomóc, zrozumieć.
Uważam,że można poznać przeszłość partnera. Ale nie muszę wiedzieć ,że bzykał gówniarę trzy razy w ciągu jednej wizyty. A na początku znajomości wiecznie o Niej mówił, obojętnie jaki temat był poruszany.
pod wplywem alkoholu puszczaja hamulce ktore trzymaja gdy dana osoba jest trzezwa, czy takiego chcesz zycia? takiej wegetacji? zwiazek polega na obustronnym dawaniu czegos od siebie, jak kazdy bedzie ciagnal w inna strone to nigdy niegdzie nie dojdziecie. powrot do polski na pewno nie bylby prosty ale czy to ma byc powod dla ktorego masz znosic upokorzenia? nie boj sie
Ale to nie ma co w nieskonczonosc dawac szans mozna powiedziec ze jedna by wystarczyla no gora do trzech razy sztuka
bo co to za robota z ektos co srobi przeprasza i mwi ze nie powotorzy sie a potem w kolko to samo. Jak ma przestac to am przetsac sie zmienic i sam to powinien, nie sluchajcie tylko patrzcie na czyny nie zmienia sie to do widzenia bo calez zycie takie bedziecie mialy a oni sie i tak nie zmienia.
O rety, to ,że jestem nienormalna też słyszałam. Szkoda,że tylko dla mnie nienormalne jest opowiadanie o seksie z 16-letnią 'przyjaciółką' ( UWAGA : Trzy razy to robili. Raz przed spaniem, raz w nocy i raz rano. Jego rodzice pojechali nad morze , Ona u Niego spała. Nie wiem tylko co jedli ale poza tym, jak widać, dużo szczegółów;)) Nie wiem co to za chory typ człowieka, pierwszy raz miałam 'przyjemność'.
Nienormalne dla mnie ejst czepianie sie przeszlosci przedzwiazkowej, ale i zdrugiej strony chwalenie sie nia jak jakims osiagnieciem.
18 2014-11-30 18:20:26 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2014-11-30 18:21:06)
przeszlosc jest przeszloscia i tym pozostanie ale niesmak po chamstwie byle buraka jest
Nie czepiam się Jego przeszłości. Problem powstał przez to co zrobił będąc już ze mną w związku. Ja nie musiałam wiedzieć ,że uprawiał seks ze swoją byłą w namiocie we wakacje ( nie byli już razem). Nie muszę wiedzieć ,że będąc z 16-latką w kinie ,Ona obmacywała Go tak,że filmu nie pamięta. Serio, łatwiej by mi się żyło bez tej wiedzy.
Póki co ja się motam. Z jednej strony mam już dość, serdecznie dość tego uczucia w środku, tego strachu i bólu.Z drugiej chciałabym dać mu szansę, bo może potrafię. Ale na obecną chwilę miło by było gdyby Go obeszło cokolwiek
Bo czuję,że to 'przejmowanie się' jest jakieś udawane. Nie wierzy pewnie,że mogłabym Go zostawić...
20 2014-11-30 18:45:25 Ostatnio edytowany przez aleks_sandra (2014-11-30 18:45:59)
"Póki co ja się motam. Z jednej strony mam już dość, serdecznie dość tego uczucia w środku, tego strachu i bólu.Z drugiej chciałabym dać mu szansę, bo może potrafię." Czuję to samo, ta wiedza niszczy mnie, niszczy nas. kasia2303 nie tego chcę, ale jakoś nie przyszło mi do głowy, że to alkohol może mieć jakiś wpływ na wszystko. Przeszłość to przeszłość i to doskonale rozumiem, ale z drugiej strony chwalenie się nią też nie jest wskazane tym bardziej jeżeli chce się być "dobrym" w oczach swojej partnerki. Myślę, że lepiej by było oszczędzić jej tej wiedzy bez której mogłaby lepiej spać. Ale skoro już wiem to jak sobie z tym poradzić ? tym bardziej, że jak wspominałam moje życie seksualne przed związkiem było znikome, to był pierwszy z którym doszło do "czegoś" więcej. Myślę, że to też może mieć wpływ na to wszystko. To, że on sobie "poużywał" brzydko mówiąc. ![]()
wybacz ale on zachowuje sie jak troglodyta. wogole sie toba nie przejmuje a ciekawe czy byloby mu milo i jak by zareagowal gdybys na chwile odlozyla dobre maniery i tez zaczela wspominac jakies pikantne szczegoly z przeszlosci, sprobuj przyjac jego taktyke, jak ci zwroci uwage ze nie chce o tym slyszec to bedzie dobry moment na rozmowe bo na wlasnej skorze sie przekona jak to boli, moze potrzebuje mocniejszych bodzcow skoro zwykla rozmowa nie pomaga. niech poczuje to co ty
Próbowałam. I to niejednokrotnie, słyszę wtedy "chcesz mnie wk**wić?" "i po co mi to mówisz?" wtedy pytam "a po co Ty mi powiedziałeś?" i tyle, koniec rozmowy. To nie działa
On uważa, że wszystko jest ok bo "znajdz teraz faceta porządnego, nie ma takich" tracę wiarę, ale chyba nie wszyscy "pukają" wszystko co przejdzie obok...
"Póki co ja się motam. Z jednej strony mam już dość, serdecznie dość tego uczucia w środku, tego strachu i bólu.Z drugiej chciałabym dać mu szansę, bo może potrafię." Czuję to samo, ta wiedza niszczy mnie, niszczy nas. kasia2303 nie tego chcę, ale jakoś nie przyszło mi do głowy, że to alkohol może mieć jakiś wpływ na wszystko. Przeszłość to przeszłość i to doskonale rozumiem, ale z drugiej strony chwalenie się nią też nie jest wskazane tym bardziej jeżeli chce się być "dobrym" w oczach swojej partnerki. Myślę, że lepiej by było oszczędzić jej tej wiedzy bez której mogłaby lepiej spać. Ale skoro już wiem to jak sobie z tym poradzić ? tym bardziej, że jak wspominałam moje życie seksualne przed związkiem było znikome, to był pierwszy z którym doszło do "czegoś" więcej. Myślę, że to też może mieć wpływ na to wszystko. To, że on sobie "poużywał" brzydko mówiąc.
alkohol tylko obnazyl to kim jest, gdy jest trzezwy to sie hamuje ale gdy alkohol krazy w zylach to z ludzi wychodzi to kim naprawde sa. ilosc partnerow sexualnych tu nie ma nic do rzeczy, to ze ktos sobie pouzywal a ktos nie nie daje mu powodow do takiego zachowania
Próbowałam. I to niejednokrotnie, słyszę wtedy "chcesz mnie wk**wić?" "i po co mi to mówisz?" wtedy pytam "a po co Ty mi powiedziałeś?" i tyle, koniec rozmowy. To nie działa
On uważa, że wszystko jest ok bo "znajdz teraz faceta porządnego, nie ma takich" tracę wiarę, ale chyba nie wszyscy "pukają" wszystko co przejdzie obok...
uwierz mi ze nie wszyscy tacy sa, bylam z kims 3,5 roku i zostawilam go dla mojego obecnego partnera, dopiero po rozstaniu dowiedzialam sie ze chodzil na dzi*ki, mimo wszystko zabolalo ale moj obecny partner jest fantastyczny, ma oczywiscie swoje wady, jak kazdy ale prauje nad nimi i ja nad swoimi tez, dlatego nie trac wiary w porzadnych facetow, po burzy wychodzi slonce a po przykrych doswiadczeniach mamy szanse stac sie silniejsze
25 2014-11-30 18:59:51 Ostatnio edytowany przez aleks_sandra (2014-11-30 19:02:29)
Ja dla obecnego partnera zostawiłam kogoś, kto mógł zapewnić mi wszystko czego dusza zapragnie, ułożony, grzeczny, o przeszłości nie wspominał nic oprócz zabawnych historii. Nasza znajomość trwała bardzo krótko, dlatego też nie wiem jaki jest po dłuższym czasie, czasem zastanawiam się co by było gdybym poszła w to dalej? Niestety tego się nie dowiem, ale takie są kobiety, lgną do drani
Jak myślę o rozstaniu to widzę pustkę, strasznie się od niego uzależniłam, nie wyobrażam sobie życia bez niego. "z nim źle, bez niego jeszcze gorzej". ![]()
Ja dla obecnego partnera zostawiłam kogoś, kto mógł zapewnić mi wszystko czego dusza zapragnie, ułożony, grzeczny, o przeszłości nie wspominał nic oprócz zabawnych historii. Nasza znajomość trwała bardzo krótko, dlatego też nie wiem jaki jest po dłuższym czasie, czasem zastanawiam się co by było gdybym poszła w to dalej? Niestety tego się nie dowiem, ale takie są kobiety, lgną do drani
Jak myślę o rozstaniu to widzę pustkę, strasznie się od niego uzależniłam, nie wyobrażam sobie życia bez niego. "z nim źle, bez niego jeszcze gorzej".
moge sie spytac ile masz lat? pisalas ze jest pierwszym z ktorym doszlo do czegos wiecej, moze to o to chodzi, z pierwszymi partnerami sexualnymi zawsze bedzie sie wiazac pewna specyficzna wiez. ja gdy bylam w sytuacji w ktorej musialam zdecydowac z ktorym z nich mam byc to tez bylam w kropce, z tym pierwszym bylam bardzo dlugo, pierwszy powazny chlopak, duzo wspolnych wspomnien, wspolni znajomi, wyjazdy, tez mogl mi zapewnic wszystko poniewaz prowadzil wlasna firme ale wybralam tego drugiego i nigdy nie zalowalam swojej decyzji
19 on 24
Może i chodzi o to, że ja mu "oddałam" całą siebie. Że właśnie z nim odkrywałam wszystko, a on miał to w jednym palcu.
Mój też jest moim 'pierwszym',ale przyznam szczerze,że nie ma to dla mnie większego znaczenia. I nie przeszkadza mi ,że z kims sypiał. Przeszkadza mi,że musiałam o tym słuchać,o tej lasce, w kółko, obojętnie jaki temat zaczęliśmy...
Wczoraj ostro się pokłóciliśmy, dzisiaj rano pisałam mu,że chyba chcę odejść, że już nie widzę szansy dla nas. A ten mi pisze po 3 godzinach, jak gdyby nigdy nic, że chciałby mnie wreszcie dotknąć. No ja nie wierze...Tak coś czułam,że znowu do pustego łba nie dotarło. Nie odzywam się już dzisiaj do Niego, mam dość.
Czy serio to ja jestem tą nienormalną w tym związku? Oceńcie obiektywnie,bo pogubiłam się do reszty.
jestes bardzo mloda, jemu jest latwo toba sterowac ale czemu pozwalasz tak sie traktowac? szanowalas sie to czemu teraz pozwalasz by on ciebie nie szanowal?
31 2014-11-30 19:54:09 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2014-11-30 19:56:12)
Mój też jest moim 'pierwszym',ale przyznam szczerze,że nie ma to dla mnie większego znaczenia. I nie przeszkadza mi ,że z kims sypiał. Przeszkadza mi,że musiałam o tym słuchać,o tej lasce, w kółko, obojętnie jaki temat zaczęliśmy...
Wczoraj ostro się pokłóciliśmy, dzisiaj rano pisałam mu,że chyba chcę odejść, że już nie widzę szansy dla nas. A ten mi pisze po 3 godzinach, jak gdyby nigdy nic, że chciałby mnie wreszcie dotknąć. No ja nie wierze...Tak coś czułam,że znowu do pustego łba nie dotarło. Nie odzywam się już dzisiaj do Niego, mam dość.
Czy serio to ja jestem tą nienormalną w tym związku? Oceńcie obiektywnie,bo pogubiłam się do reszty.
napisalas mu chyba? wiesz informacja chyba dotarla ale on nie traktuje twoich slow na powaznie, wie ze i tak go nie zostawisz bo on jest przeciez taki wspanialy a ty bez niego nie przetrwasz i dlatego juz nie reaguje na twoje slowa. nie jestes nienormalna tylko on ma za wysokie mniemanie o sobie i ciebie nie szanuje
Wiem. Ale nie mam pomysłu jak dotrzeć.
33 2014-11-30 19:59:09 Ostatnio edytowany przez kasia2303 (2014-11-30 20:00:37)
zerwac z nim, pokazac ze nie jestes jego wlasnoscia z ktora moze robic co chce, ze masz swoj rozum, odciac sie, oddac mu to co ci dal, jak sie zmieni to przeciez mozecie wrocic do siebie a jak sie nie przejmie i nie bedzie o ciebie walczyl i nic w sobie nie zmieni to bedziesz widziala ile dla niego znaczysz, widocznie naprawde potrzebuje mocniejszych bodzcow
Sama nie wiem, To wszystko moim zdaniem jest taką tykającą bombą, która prędzej czy później wybuchnie. Nie wiem czy on mnie nie szanuje.
gdyby cie szanowal i traktowal jak partnerke to by nie chwalil sie przed toba w ten sposob swoim podbojami i nie flirtowal w twoim towarzystwie z innymi. a w takich waszych codziennych relacjach jak sie do ciebie odnosi lub w sród znajomych jak cie traktuje?
Ostatnio bardzo często używa podniosłego tonu, wiesz nie wychodzimy do znajomych, nawet w Polsce ograniczyłam takie wyjścia do minimum. Nie wyglądały one za Ciekawie, albo wszyscy patrzyli na mnie bykiem bo nie pozwalałam mu pić, sama też nie piłam żeby uniknąć nieporozumień, ale i tak mówili o mnie "terrorystka", ale nie mogliśmy przecież siedzieć non stop w domu, w każdy weekend. W końcu pękałam i zgadzałam się raz na jakiś czas na wyjście do klubu, tyle, że zawsze kończyło się to nieciekawie ( raz nasz wspólny kolega poprosił mnie do tańca, partner się zgodził, jak wróciłam zastałam w jego rekach dziewczynę, nie dość, że brzydka to jeszcze tańczył z nią trzymając ją na rękach, albo poszedł po coś do picia nie było go dłuższy czas więc poszłam go szukać i owszem znalazłam na flircie z jakąś rozgogoloną dziewuchą) wiesz co mimo tego, że to było dobre kilka miesięcy temu to mnie nadal to boli. BARDZO. Kocham go, ale te wspomnienia bolą. ![]()
nie rozumiem jak mozesz na takie cos pozwalac, ja juz dawo bym mu powiedziala pa pa
to było na początku, teraz nie ma żadnych takich wybryków, chodzi tu o przeszłość !
która ma wpływ na teraźniejszosć
Dla mnie chwalenie się kogo to się nie miało i nie zaliczyło jest słabe. Niech sobie ma tych kobiet ile chce, tylko po cholerę się tak tym szczyci. To nie jest medal na olimpiadzie - miał potrzeby seksualne, to je realizował.
Autorce się nie dziwię, że jej to nie pasuje, bo wychodzi, że facet jest jakimś niedowartościowanym palantem, co myśli, że jest zajebisty, bo dużo dziewczyn w życiu bzyknął. Z tym, że jej podejście dla mnie jest dziwne - wielce szanująca się dziewczyna, co to nigdy nikogo nie miała i się uważa przez to za lepszą. Wartości ludzi się nie określa po tym ile mieli partnerów seksualnych. Można być cnotliwym skurwysynem, nic nie stoi na przeszkodzie. Ja seks lubię, partnerów miałam wielu i nie uważam, że to coś czego się powinnam wstydzić, uważać przez to za gorszą, nikt nie ma prawa mnie traktować z tego względu gorzej, bo to nie jest niczyja sprawa, tylko moja. Toteż się nie chwalę nikomu, nie mam takiej potrzeby, ale jakby ktoś zapytał, to nie widzę powodu żeby na zadane pytanie szczerze nie odpowiedzieć.
nie widze miedzy autorka a jej chlopakiem zadnej wiekszej wiezi zwlaszcza ze jej facet jest zwyklym plytkim dupkiem ktory nie szanuje kobiet
nie widze miedzy autorka a jej chlopakiem zadnej wiekszej wiezi zwlaszcza ze jej facet jest zwyklym plytkim dupkiem ktory nie szanuje kobiet
No i dlatego go kocha. O co chodzi? Albo albo.
Dla mnie chwalenie się kogo to się nie miało i nie zaliczyło jest słabe. Niech sobie ma tych kobiet ile chce, tylko po cholerę się tak tym szczyci. To nie jest medal na olimpiadzie - miał potrzeby seksualne, to je realizował.
Autorce się nie dziwię, że jej to nie pasuje, bo wychodzi, że facet jest jakimś niedowartościowanym palantem, co myśli, że jest zajebisty, bo dużo dziewczyn w życiu bzyknął. Z tym, że jej podejście dla mnie jest dziwne - wielce szanująca się dziewczyna, co to nigdy nikogo nie miała i się uważa przez to za lepszą. Wartości ludzi się nie określa po tym ile mieli partnerów seksualnych. Można być cnotliwym skurwysynem, nic nie stoi na przeszkodzie. Ja seks lubię, partnerów miałam wielu i nie uważam, że to coś czego się powinnam wstydzić, uważać przez to za gorszą, nikt nie ma prawa mnie traktować z tego względu gorzej, bo to nie jest niczyja sprawa, tylko moja. Toteż się nie chwalę nikomu, nie mam takiej potrzeby, ale jakby ktoś zapytał, to nie widzę powodu żeby na zadane pytanie szczerze nie odpowiedzieć.
Jestem najwidoczniej za młoda, albo staroświecka, ale przespanie się z połową miasta jest dla mnie czymś nienormalnym. Ja bym po prostu straciła szacunek do samej siebie ![]()
WitchQueen napisał/a:Dla mnie chwalenie się kogo to się nie miało i nie zaliczyło jest słabe. Niech sobie ma tych kobiet ile chce, tylko po cholerę się tak tym szczyci. To nie jest medal na olimpiadzie - miał potrzeby seksualne, to je realizował.
Autorce się nie dziwię, że jej to nie pasuje, bo wychodzi, że facet jest jakimś niedowartościowanym palantem, co myśli, że jest zajebisty, bo dużo dziewczyn w życiu bzyknął. Z tym, że jej podejście dla mnie jest dziwne - wielce szanująca się dziewczyna, co to nigdy nikogo nie miała i się uważa przez to za lepszą. Wartości ludzi się nie określa po tym ile mieli partnerów seksualnych. Można być cnotliwym skurwysynem, nic nie stoi na przeszkodzie. Ja seks lubię, partnerów miałam wielu i nie uważam, że to coś czego się powinnam wstydzić, uważać przez to za gorszą, nikt nie ma prawa mnie traktować z tego względu gorzej, bo to nie jest niczyja sprawa, tylko moja. Toteż się nie chwalę nikomu, nie mam takiej potrzeby, ale jakby ktoś zapytał, to nie widzę powodu żeby na zadane pytanie szczerze nie odpowiedzieć.
Jestem najwidoczniej za młoda, albo staroświecka, ale przespanie się z połową miasta jest dla mnie czymś nienormalnym. Ja bym po prostu straciła szacunek do samej siebie
nie popadajmy w przesade WitchQueen nie mowi ze przespanie sie z polowa miasta jest super ale tez to ze masz czy mialas tylko jednego partnera sexualnego nie robi z ciebie mega szanowanej kobiety to nie te czasy;) ale tez nikogo nie powinno obchodzic kto z kim spal itd. to sprawa prywatna kazdej osoby a to ze kobieta miala powiedzmy czterech partnerow nie czyni jej ku**wa. no a co do szacunku to mam tu mieszane uczucia bo to ze chlopak cie nie szanuje to jest wszystko ok? i sama przez to masz szacunek do samej siebie?
Jezeli opowiada o innych kobietach, chwali sie to znaczy ze nie szanuje ich ani siebie. A szacunek w zyciu jest bardzo wazny bo decyduje nie tylko o codziennym zyciu ale o postawie w kryzysowych sytuacjach. Problemem jest to, ze Ty nie mowisz mu o swoich oczekiwaniach. Skoro jego opowiastki Cie rania, to szczerze z nim na ten temat porozmawiaj. Wyraz oczekiwania do ktorych masz prawo, zeby w Twojej obecnosci i z innymi nie wracal do tematu swojej przeszlosci. Jesli Cie szanuje to sie do tego dostosuje bo to nie sa jakies wygorowane oczekiwania. Jesli nie, oznacze ze Ciebie nie szanuje i ze nie jest w stanie podjac wysilku takiego postepowanie zeby Cie nie ranic. Wnioski wyciagnij sama bo widze ze sama musisz sie przekonac czyli doswiadczyc na wlasnej skorze tego jak jest i co wynika z istoty rzeczy. Ogolnie nikt nie przekresla czlowieka jako czlowieka ale stosunek czlowieka do wypowiedzianych jasno oczekiwan parnera jest podstawa zrozumienia w zwiazku, chyba ze ludzie zyja obok siebie. Taka sytuacja moze trwac wiele lat bo laczy zycie, seks. Konczy sie frustracja i samotnoscia. Kolejny problem to brak konsekwencji w Tobie. Co z tego jak cokolwiek zobaczysz i sobie postanowisz. I tak nic z tym nie zrobisz. Zycie Cie niczego nie nauczylo.
Dziewczyny rozumiem Was. Mój chłopak na początku też potrafił mi wystrzelić, że do jednej jeżdźił i robili to u jej babci, że miała z nim 5 orgazmów !!! Masakra
O innej dowiedziałam się z fb. Spał z nią niedługo przed tym jak mnie poznał. Jak do niego wypisywała to napisał, że nie chciał jej skrzywdzić, bo przecież spał z nią, ale nic z tego nie będzie, bo kogoś poznał. Ja znam za to szczegóły. To puszczalska dziewczyna. Spotkali się raz na spacerze, później ona zaprosiła go do siebie na kawę. Jak przyjechała do zaczęła go dotykać w wiadomym miejscu, no i on już się nie mógł powstrzymać, bo dwa lata nie spał z dziewczyną. No i ona po wszystkim zrobiła mu tę kawę. Żenada. kiedyś jak się upił, to zaczął gadać (przepraszam że to piszę). Że mam taką śliczną ci*kę. Nie to co tamta. Zapytałam skąd wie. (Bo oczywiście wyobrażałam sobie, że pewnie trwało to dwie minuty i że to tylko sam seks). A on wypalił, że widział jak jej zdejmował majtki. Takich szczegółów wolałabym nie wiedzieć, bo to wszystko układałam sobie w głowie, wyobrażałam. Nieraz to wracało, wtedy tak strasznie płakałam, on przyjeżdżał, pocieszał. Najgorsze jak podczas współżycia myślałam, że tak samo widziały go tamte dziewczyny. Gdyby mi sam nie mówił o tym, to bym pewnie nie pytała. Miałam z tym ogromny problem. Wszyscy mi tłumaczyli, że nie mogę mieć pretensji o przeszłość. Wiedziałam, że muszę nad sobą popracować. Teraz gdy mi się to przypomni, to odganiam te myśli. Nie mam innego wyjścia. Nie chcę się sama ranić.
Dziewczyny rozumiem Was. Mój chłopak na początku też potrafił mi wystrzelić, że do jednej jeżdźił i robili to u jej babci, że miała z nim 5 orgazmów !!! Masakra
O innej dowiedziałam się z fb. Spał z nią niedługo przed tym jak mnie poznał. Jak do niego wypisywała to napisał, że nie chciał jej skrzywdzić, bo przecież spał z nią, ale nic z tego nie będzie, bo kogoś poznał. Ja znam za to szczegóły. To puszczalska dziewczyna. Spotkali się raz na spacerze, później ona zaprosiła go do siebie na kawę. Jak przyjechała do zaczęła go dotykać w wiadomym miejscu, no i on już się nie mógł powstrzymać, bo dwa lata nie spał z dziewczyną. No i ona po wszystkim zrobiła mu tę kawę. Żenada. kiedyś jak się upił, to zaczął gadać (przepraszam że to piszę). Że mam taką śliczną ci*kę. Nie to co tamta. Zapytałam skąd wie. (Bo oczywiście wyobrażałam sobie, że pewnie trwało to dwie minuty i że to tylko sam seks). A on wypalił, że widział jak jej zdejmował majtki. Takich szczegółów wolałabym nie wiedzieć, bo to wszystko układałam sobie w głowie, wyobrażałam. Nieraz to wracało, wtedy tak strasznie płakałam, on przyjeżdżał, pocieszał. Najgorsze jak podczas współżycia myślałam, że tak samo widziały go tamte dziewczyny. Gdyby mi sam nie mówił o tym, to bym pewnie nie pytała. Miałam z tym ogromny problem. Wszyscy mi tłumaczyli, że nie mogę mieć pretensji o przeszłość. Wiedziałam, że muszę nad sobą popracować. Teraz gdy mi się to przypomni, to odganiam te myśli. Nie mam innego wyjścia. Nie chcę się sama ranić.
czytam i az ciarki przechodza, skad sie biora takie gn*je?? nie dziwie sie ze nachodzily cie takie mysli.... a jak jest teraz?
Teraz jest dużo lepiej. Najgorzej było jak miałam wakacje albo wcześnie kończyłam zajęcia i nie miałam co robić albo przed snem o tym myślałam. Ale po prostu wiedziałam, że nikt mi w tym nie pomoże, że muszę sama jakoś sobie poradzić. U mnie jeszcze jest ta kwestia, że to był mój pierwszy chłopak. Mnie nikt nawet nie pocałował przed nim. Przez to mi było jakoś ciężej. Nieraz to do mnie wraca, nieraz próbuję mu jakoś dogryźć kiedyś pojechaliśmy za miasto i przejeżdżaliśmy przez jej miejscowość. No i musiałam zapytać czy pamięta gdzie ona mieszka.
Wiem, że nie cofnę tego co było. O tyle dobre, że mój chłopak już wie, że nie może mi nigdy nic na ten temat powiedzieć i nieraz jak sama coś zacznę, to szybko zmienia temat.
Wiem, że to głupie, ale dla mnie były istotne takie szczegóły czy robił to z nią na tym łóżku, na którym ja z nim straciłam dziewictwo itd.
W każdym razie mój chłopak przyznał, że popełnił błąd mówiąc mi o takich rzeczach, że nic mi to nie dało. Nawet ostatnio powiedział, że pewnie ja to bardziej pamiętam niż on, bo on wcale o tych byłych nie myśli. I że on by nie zniósł teraz myśli, że ktoś inny był ze mną blisko, więc mnie rozumie.
Akurat zdrady jak na razie się nie boję. Raz mi zrobił akcję, że zadzwonił do koleżanki, poradzić się co zrobić, bo ciągle się kłócimy, ale po kłótni jaką mu zrobiłam taka sytuacja nie miała już miejsca.
ale twoj chlopak wie ze zle zrobil i unika sytuacji przez ktore zle bys sie poczula i to bardzo dobrze. kocha cie i stara sie dla ciebie a kazdy popelnia bledy. a bylymi partnerkami nie przejmuja sie tylko albo twardzielki albo kobiety ktore sobie wmowily ze to ich nie rusza;)
Masz rację z tego się cieszę, bo wiem, że zrozumiał swój błąd. Po prostu wychodzę z założenia, że nie znając mnie miał prawo robić co chciał. Ważne, że teraz jest mi wierny, co do tego nie mam wątpliwości. Zdaję też sobie sprawę, że ja jestem zbyt wrażliwa. Uważam, że dla większości kobiet nie byłoby to obojętne z kim jej chłopak/mąż spał, ale trzeba po prostu umieć rozgraniczać pewne rzeczy - przeszłość od tego co jest. Tego się ciągle uczę, ale widzę, że jest poprawa i to mnie cieszy :-)
A poza ty wolę przypominać sobie nasze wspólne, miłe chwilę, niż wyobrażać sobie i wyolbrzymiać jego przeszłość :-)
i bardzo dobrze:) bardzo wazna jest rozmowa z partnerem to pozwala uniknac nieporozumien i buduje silna wiez choc sa tematy z ktorymi latwiej jest porozmawiac z kobieta bo kto nas moze lepiej zrozumiec niz druga kobieta;) to pamietaj ze od tego jest to forum:)
Dziewczyny rozumiem Was. Mój chłopak na początku też potrafił mi wystrzelić, że do jednej jeżdźił i robili to u jej babci, że miała z nim 5 orgazmów !!! Masakra
O innej dowiedziałam się z fb. Spał z nią niedługo przed tym jak mnie poznał. Jak do niego wypisywała to napisał, że nie chciał jej skrzywdzić, bo przecież spał z nią, ale nic z tego nie będzie, bo kogoś poznał. Ja znam za to szczegóły. To puszczalska dziewczyna. Spotkali się raz na spacerze, później ona zaprosiła go do siebie na kawę. Jak przyjechała do zaczęła go dotykać w wiadomym miejscu, no i on już się nie mógł powstrzymać, bo dwa lata nie spał z dziewczyną. No i ona po wszystkim zrobiła mu tę kawę. Żenada. kiedyś jak się upił, to zaczął gadać (przepraszam że to piszę). Że mam taką śliczną ci*kę. Nie to co tamta. Zapytałam skąd wie. (Bo oczywiście wyobrażałam sobie, że pewnie trwało to dwie minuty i że to tylko sam seks). A on wypalił, że widział jak jej zdejmował majtki. Takich szczegółów wolałabym nie wiedzieć, bo to wszystko układałam sobie w głowie, wyobrażałam. Nieraz to wracało, wtedy tak strasznie płakałam, on przyjeżdżał, pocieszał. Najgorsze jak podczas współżycia myślałam, że tak samo widziały go tamte dziewczyny. Gdyby mi sam nie mówił o tym, to bym pewnie nie pytała. Miałam z tym ogromny problem. Wszyscy mi tłumaczyli, że nie mogę mieć pretensji o przeszłość. Wiedziałam, że muszę nad sobą popracować. Teraz gdy mi się to przypomni, to odganiam te myśli. Nie mam innego wyjścia. Nie chcę się sama ranić.
Ja mam tak teraz, o tym samym myślę w trakcie współżycia, albo przychodzi to tak nagle, wpadam w depresję i płaczę, mam nadzieję, że niedługo będę tak samo silna i dam radę odganiać te myśli ![]()
musisz gruba krecha oddzielic to co bylo od tego co jest, mial prawo miec partnerki zanim ciebie poznal, nie pozwol by te mysli podporzadkowaly sobie caly twoj zwiazek bo wpadniesz w pulapke z ktorej sie nie wydostaniesz tak latwo
54 2014-12-01 22:11:22 Ostatnio edytowany przez margaret09 (2014-12-01 22:13:23)
musisz gruba krecha oddzielic to co bylo od tego co jest, mial prawo miec partnerki zanim ciebie poznal, nie pozwol by te mysli podporzadkowaly sobie caly twoj zwiazek bo wpadniesz w pulapke z ktorej sie nie wydostaniesz tak latwo
Dokładnie, wiem, że to trudne, ale po prostu o tym nie myśl, gdy coś takiego przychodzi Ci do głowy, zaczynaj myśleć o czymś innym. Według mnie nie ma innej rady. Nie cofniesz tego wszystkiego, nie zawrócisz czasu. Ja sama wiem z własnego doświadczenia, że im dłużej jesteś w związku tym jest trudniej, bardziej zaczyna zależeć. Ja już się bałam, że nie dam rady, że będę musiała iść do psychologa. Jak to sobie wyobrażałam to aż mi się chciało wymiotować, aż mi się słabo robiło. Nie umiałam nie płakać, bo czułam się jak ktoś by mi zabrał chłopaka. Myślałam o wszystkim jak to robili, czy tak samo jak ze mną, jakie pozycje. czy mu było dobrze, co robili po seksie, czy tak jak my się przytulali, czy tak ją całował w trakcie.
Mnie też pomogło to, że wiedziałam, że z tamtymi dziewczynami to w zasadzie łączyła go tylko fizyczność. Tak on mi mówił. to były krótkie związki, nie kochał ich, że taki seks jest inny. Że ja jestem zupełnie inna, bardziej czuła, bardziej uczuciowa w trakcie itd.
Na studiach miałam kiedyś zajęcia z psychologii i profesor mówił, że czymś innym jest płciowość, a czym innym seksualność człowieka. Można uprawiać sam seks, który dla mężczyzn to tylko rozładowanie napięcia, ale można się też z kimś kochać, gdzie fizyczność łączy się z dużym uczuciem, przywiązaniem i że taki stosunek jest dla mężczyzn dużo bardziej satysfakcjonujący. Mam nadzieję, że tak jest.
Liczę na to, że z wiekiem o tym zapomnę. Trzymaj się cieplutko, wierzę, że sobie poradzisz :-)
to jest prawda, uprawiajac seks z chlopakiem z ktorym tak naprawde nic mnie nie laczylo to bylo takie machinalne, takie puste, po wszystkim sie rozchodzilismy kazde w swoja strone a teraz przezywam to zupelnie inaczej
Prawda jest taka ze czasem wystarczy cod malego jakas wiadomosc czy co kolwiek i jezeli nam to nie bedzie odpowiadalo i meczylo to to urosnie do coraz wiekjszych pro0blemoe bedzie meczylo nam psychike a pozniej i tak zapewne dojdzie dorozstania niestety. Bo jak ktos czegos nir moze przebolec przelknac jakiejs wiadomosci i sobie z tum nie radzi to ten zwiazek juz nir jest taki jaki powinien byc i nie ma co byc z kims na sile jak nam cos nie odpowiada.
tylko ze sa to mlode osoby bez wiekszego doswiadczenia w sprawach damsko-meskich i jest im trudno pogodzic sie z pewnymi sprawami poniewaz podchodza do tego bardziej emocjonalnie, wiadomo ze powinny sie z tym pogodzic dla wlasnego dobra i dla dobra zwiazku tylko ze kazdy czlowiek jest inny i teraz powinny same znalezc ten zloty srodek ktory im pomoze
To ciekawe co piszecie. Widac jak na dloni ze przeszlosc parnera jest dla was wazna. W czasach kiedy nie szanuje sie dziwictwa i czystosci wydaje sie to dziwne a jednak czlowiek sie nie zmienia. Oczekuje wiernosci w intymnosci. Bo prawdziwa monogamia to posiadanie jednego parnera przez cale zycie. To prawdziwa definicja. Czyli wiele tresci z mediow tak naprawde niszczy czlowieka oferujac cos, co go potem meczy.
i to jest fajne bo to znaczy ze nie jestesmy tak okropnym gatunkiem skoro mamy jakies wartosci zachowane pomimo tej calej nagonki, chociaz oczywiscie sa osoby ktorym rozwiazly styl zycia odpowiada ale sadze ze i tak w ten sposob chca tylko cos ukryc, ze pewne doswiadczenia ich do takiego zycia sklonily, niektore dzialania moga wynikac pomocy naszej neswiadomosci. a media podaja gotowy produkt, jest popyt, jest podaz. gdyby "reklamowaly" czystosc, monogamie itp. to zginely by w przedbiegach
Mnie chodzi o to, ze dziewictwo, prawictwo sa wszedzie wysmiewanie a jak przychodzi co do czego to przeszlosc parnera powoduje klopoty uczuciowo-emocjonalne. To sprzecznosc wiec cos jest nie tak. Tylko kazdy sie boi powiedziec to na glos a i tak wiele osob cieszylo by sie gdyby ich parner nie mial nikogo przed nimi. Moze wlasnie nie chodzi o sredniowiecze ale o wartosci, ktore mimo ze zdewaulowane dzisiaj to dla wielu jednak sa wartosciami. Potem ludzi rozczarowuja sie bo prowadzac takie zycie, godzac sie na sex, wchodza potem w dalsze zycie z bagazem, ktory wlasciwie przeszkadza a nie pomaga.
Hej, jestem w związku od 8msc, mój partner jest ode mnie o 5 lat starszy. Zaczęliśmy mieszkać razem już po 3msc tyle, że znamy się od 4 lat. Zawsze wiedziałam, że jest z niego niezłe ziółko, ale tak wyszło, że nasze drogi się spotkały. Na początku związku zawiódł moje zaufanie kilkakrotnie a ja naiwna wierzyłam w "ostatni" raz. Co prawda zmienił się i od dłuższego czasu jest idealnym partnerem, tyle, że we mnie budzą się wątpliwości. W pierwszych miesiącach dowiedziałam się od niego o jego przeszłości (wolałabym nie wiedzieć) która jest dosyć bujna. Miał wiele partnerek w łóżku, liczyło się dla niego "zaliczenie". Kilka znam osobiście, pod wpływem alkoholu dumny z siebie opowiadał mi historie, które ranią moje serce do tej pory. To jest mój pierwszy chłopak, zawsze się szanowałam i tak na prawdę nie zdążyłam się jeszcze wybawić ani wyszaleć, on miał na to dużo czasu
Nie umiem zapomnieć o tych kobietach, wolałabym nie wiedzieć, czuję się po prostu niezbyt wartościowo wiedząc, że każdy mógł go mieć. Przestałam go szanować, bo jak ktoś taki może zasługiwać na szacunek ? O kobietach tego stylu życia jest jedno określenie
i jakoś nikt do nich szacunku nie ma. Prowadzi to do zazdrości, boję się, że jest mi niewierny, że zostało coś z "poprzedniego" jego. Powoli przestaję sobie z tym radzić. Zastanawiam się nad rozstaniem, ale wiem, że są też inne wyjścia tylko jakie
Pomocy
Nie byłoby problemu gdyby nie to, że naprawdę go kocham. I tak źle i tak nie dobrze
droga Aleksandro,tez bylam w takim zwiazku.I powiem ci,ze mozna tak cale zycie oczekiwac cudu,ze sie zmieni .ja tez myslalam,ze przy mnie sie zatrzyma...tak jak wierzyly dziewczyny Cassanovy i Rasputina.Nie zmieni sie i nie zatrzyma-ten typ tak ma.Na sama mysl,ze moglabym w czyms takim jeszcze tkwic przechodzi mi gesia skorka...br....Rozsadku zycze.Pzdr.
Kazdy jest inny jedni beda w stanie o czyms nie myslec inni nie i nie chodzi tylko o sprawy seksu. Ktos kogos moze oklamac jeden zapomni jednostkowe zdarzenie i bedzie zyl normalnie inny staci zaufanie i urosnie to do taiego problemu ze nie bedzie mogl byc juz z ta osoba taka prawda. A co do zmian dalej uwazam ze charaskteru sie nie da zmienic jaki ktos jest taki bedzie jakies drobne przyzwyczajenia w zachowaniu tak ale nie charakter niestety wiec jezeli cos nam nie odpowiada nie badzmy z kims z mysla ze sie zmieni albo my go zmienimy.
Właśnie teraz jestem w trakcie pakowania, potrzebowałam silnego bodzca który pomógł mi podjąć tą decyzję. Cholernie boli, wiem, że będzie jeszcze troche bolało, ale juz wiem, że może być tylko lepiej. Boję się...
"znajdz teraz faceta porządnego, nie ma takich" tracę wiarę, ale chyba nie wszyscy "pukają" wszystko co przejdzie obok..."
Tak samo mysla faceci o kobietach, uwierz mi, to jak postrzegamy swiat innych ludzi zależy glownie od nas, naszego postepowania, szacunku do siebie, skoro siebie ktoś nie szanuje zgadzając się na cos - postepowanie kogos, mowienie kogos o czyms - tak, tak to wymaga naszej ZGODY, to czemu potem mamy pretensje do całego swiata, bo niezgoda to nie słowa "niez zgadzam się" ale cala postawa, a postawa wymaga wysiłku, dlatego moje zdanie o takich sytuacjach jest takie, ze owszem osoby pokrzywdzone widza swoja krzywdę, ale tak po prawdzie TOLERUJA zachowanie osoby, która sprawia im bol swoim postepowaniem. Czyli zacznijmy od tego, NIE ZGADZAMY SIE to oznacza ze NIE TOLERUJEMY. I wtedy dopiero druga osoba spotykając się z jasna postawa albo się dostosowuje, albo odrzuca albo udaje a za plecami robi swoje. W każdym razie musi wtedy swiadomie się do tej NIEZGODY ODNIESC. I wtedy mamy jasność (o ile nie damy się oszukać) co do postawy tej osoby. Natomiast rzeczywsta TOLERANCJA, co dotyczy chyba polowy przypadkow na tym forum, mimo zalu, bole, oznacza zgodne, przyzwolenie i dalsza bezkarność drugiej osoby, co jeszcze poglebia problem i powoduje progresje dzialan tamtej osoby.
Tak wiec naprawdę to od nas zależy co się dzieje wokół nas. bo to my dajemy zgode na cos lub się na cos nie zgadzamy ale swoja cala postawa.
"Ja dla obecnego partnera zostawiłam kogoś, kto mógł zapewnić mi wszystko czego dusza zapragnie, ułożony, grzeczny"
Kim wiec był? Tak naprawdę NIKIM dla Ciebie. A skoro był nikim to czemu go wspominasz? Bo skupiasz się na powierzchowności.
"często używa podniosłego tonu", "na flircie z jakąś rozgogoloną dziewuchą"
Jak Ci się wydaje jak będzie potem, dalej? Odpowiedz jest chyba oczywista.
"Właśnie teraz jestem w trakcie pakowania, potrzebowałam silnego bodzca który pomógł mi podjąć tą decyzję. Cholernie boli, wiem, że będzie jeszcze troche bolało, ale juz wiem, że może być tylko lepiej. Boję się..."
Czego? Prawdy? Może w końcu warto się naczyc czym jest uczucie a czym powierzchowność. Oddzielac te rzeczy.
Właśnie teraz jestem w trakcie pakowania, potrzebowałam silnego bodzca który pomógł mi podjąć tą decyzję. Cholernie boli, wiem, że będzie jeszcze troche bolało, ale juz wiem, że może być tylko lepiej. Boję się...
Kochana, nie przejmuj się, skoro tak zdecydowałaś to widocznie tak będzie dla Ciebie lepiej. Zasługujesz na kogoś lepszego. Teraz będzie Ci trudno, ale kiedyś zrozumiesz, że to było dla Ciebie lepsze wyjście :-) Trzymaj się cieplutko - i pisz w razie potrzeby :-)