Słowa ,,Magda, pocałuj pana" doskonale pamiętam, a jakże
.
Szczerze? Wydaje mi się, że niewiele zmieniło się to kobiet postrzeganie. Wciąż wiele panienek chętnie paraduje wdzięcząc się i trzepocząc rzęsami, jakby samo docenienie ich wdzięków było dla nich największą nobilitacją. Zresztą te ich wdzięki, to tak naprawdę chyba wszystko, co interesuje pracodawcę.
Weźmy na tapetę choćby Dominikę Zasiewską, "słynną" Wodziankę z programu Kuby Wojewódzkiego. Jej główną i chyba jedyną rolą było (a może wciąż jest, ale tego nie wiem) podawanie gościom wody, oczywiście w skąpym odzieniu. Dla mnie byłoby to upokarzające, ona natomiast wydawała się traktować to jak wielkie wyróżnienie i szansę na przyszłą karierę. Cel został w pewnym stopniu osiągnięty, niemniej może podaruję sobie opinię na temat takiego celu
.
Tak samo zresztą wspomniane wcześniej panie wręczające medale czy nagrody. Albo przechadzające się przed walką bokserską, półnagie, z numerkami w górze. Jakież to puste i przedmiotowe...
Z jednej strony kobiety coraz bardziej się szanują, nie pozwalają na zachowania w stylu "komendy" Pijanowskiego, poklepywanie czy teksty rodem z zabawy wiejskiej w remizie, a skoro ktoś na to nie pozwala, jasno i wyraźnie wyznacza granice, których innym przekraczać nie wolno, to druga strona zwykle nawet nie próbuje. Z drugiej strony sądzę, że zawsze będą i takie, które będą pozwalały na przedmiotowe potraktowanie. Z czego to wynika? Z braku innych wartości, być może z kompleksów, z potrzeby bycia zauważoną i docenioną na jakimkolwiek polu, a skoro na innym się nie sprawdzają i niewiele mają do zaoferowania, to mogą się nawet wdzięczyć z wyrazem twarzy niezmąconym żadną głębszą myślą
.