witam jestem tu nowy.mam problem ktorym chce sie podzielic i uzyskac porade co robic,zona we wrzesniu wyjechala do niemiec do pracy zarobic troche aby bylo nam lzej ja tez pracuje.mamy córke 9lat.wrócila na swieta w grudniu i bylo wszystko ok.pojechalismy zrobic zakupy troche mebli itd.podczas pobytu zaczela wzbudzac we mnie zazdrosc mówila ze tam odpoczela psychicznie i czuje sie swietnie ze tam inaczej sie zyje tylko miala slaby kontakt z córka ciagle sie klocily,w koncu 22 lutego wyjechala znowu na 2 miesiace a teraz zadzwonila ze nie chce wracac ze mnie juz nie kocha i juz dawno miala mi to powiedziec.rozmawialismy szczerze mowila ze nikogo nie poznala i nie zdradzila mnie ale to koniec,przezylem szok!staralem sie przekonac ja ze niech nie podejmuje pochopnych decyzji powiedziala mi ze dawno juz myslala o tym i teraz mi to mówi w dodatku stala sie bardzo ordynarna i wulgarna razem jestesmy 17 lat a po slubie 13. przedstawila mi warunki powiedziala ze nie chce zabrac córki do siebie i bedzie nam przysylac kase co miesiac jakas mala kwote i zebym nie myslal ze za wszystko bedzie placic i nas tak utrzymywac bo ja tez mam swoja pensje nie rozumie tylko dlaczego napisala nas a nie mnie. stala sie oziebla dla nas nie umie tego pojac. teraz mówi ze w maju wroci na 2 dni bo chce wyrobic córce paszport aby mogla zabierac ja na wakacje i ferie troche w to nie wierze w dodatku rozmawialem z córka powiedziala mi ze chce zostac ze mna w kraju i ze nie chce wyjezdzac z mama najlepiej zeby mama wrócila do nas i juz nigdy nie wyjezdzala. zona mówi ze nie chce rozwodu bo niepotrzebny jej papierek i ze sporo by ja to kosztowalo. boje sie ze moze spasc na mnie i dziecko lawina nieszczesc. czuje się okropnie nie wiem co robic czuje pustke lęk i strach.zona nie daje sobie nic powiedziec chcialem ratowac nasz zwiazek ale jest nieublagana.
1 2013-03-10 09:59:46 Ostatnio edytowany przez jacek2306 (2013-03-10 10:35:15)
Podobne tematy
Witaj
Bardzo Ci współczuję bo Twoje życie poprzewracało się z dnia na dzień. Mam też córkę w wieku Twojej i przykre że mama ją odrzuciła,bo ona teraz bardzo potrzebuje obojga rodziców.
Myślę że Twoja żona posmakowała wolności i brzydko powiedziawszy trochę jej się w głowie poprzewracało... Nawet nie musiała nikogo poznać. Jak to stwierdziła odpoczęła psychicznie-no właśnie tam nie musi zajmować się dzieckiem,domem,jedyne jej zajęcie to zarabiać kasę i nie przejmować się niczym.
A co do rozwodu,wiesz myślę że ona to robi celowo i świadomie,zostawiając sobie takie wyjście awaryjne. W razie gdyby nagle zechciała wrócić z jakiegoś tam powodu to może uważa że przyjmiesz ją do domu i będziecie udawać kochającą się rodzinę...
Coraz więcej się słyszy o wyjazdach za granicę,które mają poprawić sytuację materialną a tak naprawdę rujnują życie rodzinne. To przerażające jak ludzie potrafią się zmienić w tak krótkim czasie.
Skoro żona jest tak zdeterminowana to jedyne chyba co możesz robić teraz to starać się powtarzać jej że popełnia błąd,że nie będzie odwrotu decyzji które podejmie. A przede wszystkim zajmij się córką,musisz postarać się aby jak najmniej przeżywała tę sytuację. Ma tylko Ciebie a wiesz takie przeżycie w dzieciństwie będzie się odbijać w przyszłości...
wlasnie tak robie jak piszesz tylko jesli mnie nie posłucha to czy mam zalozyc sprawe rozwodową?zona nie zdaje sobie sprawy ile krzywdy wyrzadza swojemu dziecku i jak ciezko rozmawia sie z 9letnim dzieckiem na takie sprawy i co ono czuje. ja jakos sobie poradze potrafie wykonywac wszystkie obowiazki domowe łącząc je z moją pracą. byc moze tak jak piszesz wywrocilo sie jej w głowie.
no szybko podjela taka decyzje,ja tez pracuje w Niemczech od ponad roku,wlasnie czekam na powrot do domku jeszcze 10dni tylko,ja nie wyobrazam sobie tutaj zostac samej,to prawda ze psychicznie sie odpoczywa od wszystkiego jest wiecej czasu dla siebie,ale mimo to ja zawsze z checia wracam do domu do swoich dzieciaczkow i oczywiscie meza......po pierwszym wyjezdzie tez bylam taka zafascynowana ta praca,no prawie tak bo ja nie myslalam o odejsciu od rodziny.wiem co czuje twoja corka matka mnie zostawila jak mialam niecale 8lat czasej jej nie widzialam kilka m-cy choc mieszkala 10km ode mnie.Okazuj malej duzo uczucia i zrozumienia to jej napewno nie zaszkodzi a w przyszlosci pomoze.A z papierami moze jeszcze chwila sie wstrzymaj moze ona zrozumie......
Też tak uważam,nie rób wszystkiego na hura. Czasami przeczekanie jest najlepszym rozwiązaniem. Może jednak dotrze do niej cokolwiek i zmieni decyzję.
6 2013-03-11 12:59:23 Ostatnio edytowany przez Andy1234 (2013-03-11 13:56:50)
jacek, jak myslisz co zrekompensowało zonie brak rodziny, brak znajomych, obcy język, kultura ???
pieniądze ? "łatwość życia " cokolwiek to znaczy ?
NIE.
Wiem jak ciężko jest żyć na obczyźnie, niektórzy nawet celebrują pranie skarpetek - osobno, jedna potem druga. Tylko po to żeby czas szybciej minął, wypady na "eventy" sportowe, imprezy z pracy to tylko na chwilę. Potem znowu wraca się do pustych, obcych czterech ścian i nie ma się do kogo odezwać, przytulic choćby nawet pokłócić. Koszmar.
I to w warunkach pracy w dużej firmie, w której poznaje się ludzi utrzymuje się jakieś niby towarzyskie układy.
Znalazła "przyjazną" dusze która rekompensuje jej brak rodziny, i umożliwia, daje przyjemność korzystania z udogodnień.
Nawet córkę poświęciła.
Postaw granice.
Albo jesteśmy rodziną - albo jesteś tylko Ty i ja osobno.
Nie daj się wpędzić w kozi róg.
Żona ma tam gacha i pracę, będzie przesyłała jakieś ochłapy Wam ( a będzie sie mówiło ze was utrzymuje !!), ale jakby sie noga powinęła to szybciutko wróci do domu i będzie zadała uznania jej cieżkiej pracy dla dobra "rodziny".
Nie daj się wrobić, ona tam będzie sobie używała a jeżeli Ty zaprzyjaźniłbyś się z jakąś kobietą - to wniosłaby o rozwód z Twojej winy.
ŻĄDAJ ROZWODU.
wtedy będziesz miał jasną sytuację
- finansową - żadne ochłapy ale przyznane przez sąd alimenty,
podział majątku - wiesz na czym stoisz
- prawną - urządzasz sobie życie tak jak chcesz nie musząc liczyć się z opinią zdrajczyni która rozwaliła rodzinę dla kilku srebrników i gacha.
- opinia - teraz to Ty jesteś darmozjadem, żerujesz na pracy biednej żony, a jeżeli przyłapią Cię ludzie, rodzina na jakiejś niedoskonałości będziesz draniem, winnym.
Po rozwodzie będzie jasne dla wszystkich - poświeciła rodzinę, zostawiła dziecko dla swojej przyjemności.
Zmień to nie daj się wrobić.
- Sprawdź z kim mieszka - pewnie ma "drugie małżeństwo" mieszka wspólnie z facetem. Podjedz samochodem niezapowiedzianie , porób zdjęcia, zbierz wywiad,
Niestety, wyjazdy na saksy szkodzą na maks, prawdziwa historyjka z autobusu jadącego do Wiednia z :
- mąż i dzieci odprowadzają mamę i zonę z walizkami na miejsce postoju autobusu
- pożegnania, łzy - emigrantka, poświęca się znowu jedzie zarobić pieniądze dla rodziny, widac już od dłuższego czasu tam pracuje.
- wsiada do autobusu, macha na pożegnanie, autobus rusza a po kilku minutach dzwoni :
" kochanie, wyjdziesz po mnie tak jak zawsze ? około 19.00, wiozę Ci to co lubisz, to zrobimy sobie dzisiaj uroczą kolację"
Kwetia paszportu dla córki - Ty musisz wyrazic zgode na wyrobienie paszportu.
Potem to zona bedzie decydowała, mając paszport córki, kiedy, gdzie i na jak długo zabierze córkę.
Chcesz zaufac kobiecie która tak Ciebie oszukała i uwierzyc ze nie zabierze córki do "lepszego swiata" zostawiając Ciebie samego ?
oczywiście formalnie dalej bedziesz jej mężem tak długo jak ona będzie tago chciała....
A czego Ty chcesz ?
czy to sie jeszcze w ogóle liczy ?
Teraz nie, zmienisz to czy dalej zostaniesz figurantem czekającym na ochłapy które rzuci zona ?
Kiedy kochanek zdeklaruje się na stałe zyć z nia nie bedzie miała żadnych watpliwosci co mam zrobić.
Teraz nie trzyma sie za pewnie "drugiej gałęzi" dlatego rozwód nie jest jej potrzebny, potrzebuje Ciebie jako bezpieczego lądowania gdyby powinęła jej się noga.
Chcesz takiej roli?
Dyktuje Ci warunki a ty na kolanach czekasz na następny cios który Ci wymierzy....
7 2013-03-11 16:21:04 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-03-11 17:22:22)
wszyscy mnie pocieszyliscie daliscie mi wiare w siebie i wskazówki co robic przysiegala ze nikogo niema wierzylem.wiem ze jest tam tez gdzies jej daleka kuzynka i ona ruwniez zostawila swojego meza i tam chce sobie zycie ulozyc.dzisiaj znalazlem awizo w skrzynce z sadu jutro napisze co jest grane jesli uda mi sie odebrac list.domnie niema zadnego awiza.jesli szykuje mi jakas niespodzianke to kiedy zdazyla cos zalatwic gdy byla w domu na niby urlopie to nigdzie niewychodzila wiem na 100% raptem 22 wyjechala i co?strasznie sie denerwuje i trzese od sirodka.córka pisze mamo kocham cie a tu nic zadnej odpowiedzi czyzby chciala mi ja "wykrasc"?moze klamie mnie ?zona opiekuje sie tam babcia 87letnia ponoc to wies nazywa sie rohrbach kolo karlsztadu moze ktos wie cos na ten temat.a babci syn 67 latek prowadzi bar tuz obok mieszka sam jest po rozwodzie zona hodzi tam na zmywak czasami a imprezy sa na zamuwienie lokal sie wynajmuje.
tak zawsze muwila bylo tam wiele dziewczyn ale zadna juz tam niewrucila nigdy.zona wyjechala nieznajac kompletnie jezyka wszystko ma zapisane w notesie slówka zwroty.gdy tam byla za pierwszym razem dzwonilem doniej o róznych porach i bylo ok bylenie po21 bo idzie spac teraz moge doniej napisac do22 bo tak ta babcia chodzi tam spac.zona chodzi tam z babcia do kosciola nawet obrazki sw przywiozla ten bar znajduje sie na dort str 7a w rohrbach moze ktos zna niemiecki i jest tam i cos sie dowie?zalezy mi moze jestem glupi ale nawet zdrade bym wybaczyl tylko niech wraca donas tak ja kochamy.na niczym wiecej mi niezalezy tak bardzo .
nikandra bardzo dziekuje.naprawde sa tutaj wspaniali ludzie ten adres co mi podalas to wlasnie w tej chwili jest tam moja zona wyprawiaja babci urodziny wczoraj i kiedys rozmawialem otym z zona .wiesz moze co to za lokal?dowiedzialem sie równiez ze tam waza sie moje losy maja uzgodnic czy zona moze tam opiekowac sie babcia az do jej smierci.wiem tez ze zzyla sie z ta rodzina opowiadala ze bardzo ja szanuja.tylko co z nami?ja tez razem z córka ja szanujemy i kochamy.nawet gdyby miala tam kogos to nicbym niewiedzial mogla normalnie przyjezdzac i tyle chociaz dla dziecka az dorosnie.wydaje mi sie ze poprostu chce zabrac tam dziecko a mi mówi cos innego.tak jak w niektórych postach opisali odwiedzajacy strone.serdecznie im dziekuje
Niestety nie wiem dokładnie co to za lokal jakiś Pub , nie posiadają własnej Homepage a jedyna wzmianka przy adresie to ,że otwierana na zamówienie.
Naiwna ta Twoja małżonka,takie pilnowanie "do śmierci" często właśnie z jej nadejściem się kończy a z nią sielanka zarobkowania i pomieszkiwania u pracodawców.Chyba jej się wydaje iż złapała pana boga za stopki.Może jednak okazać się zupełnie inaczej.
Może jedź tam do niej... Nie masz nic do stracenia jedynie możesz zyskać.
nikandra masz racje tak to sie konczy zona jest pracowita i pokazala im to i ja wykorzystuja ale jak babinka kipnie to ja wyrzuca i zostanie na ulicy pracuje tam za 1100euro wstaje o 6.30 i zasówa do 22 non stop.a za prace na zmywaku i sprzatanie baru po imprezie mycie wc i cala reszte dostala 520e za 3.5 miesiaca sami obliczcie jak ja wykorzystuja córka babci dala jej pare drobiazgów typu wagon papierosów zapalniczke jakies kolczyki zwykle jak wyjezdzala a przytym spytali czy wruci spowrotem a ta pojechala niemadra.moze kiedys zalowac ale bedzie zapuzno jesli niezmieni decyzji wczoraj powiedziala mi ze najpuzniej w niedziele mi powie czy da nam szanse na wspulne zycie i czy wogule zjedzie wiec jak ten glupi czekam mam nadzieje ze jest rozsadna kobieta.to pismo z sadu to nic takiego sama byla w szoku myslala o jakims niezaplaconym mandacie tez muwila ze az sie zdenerwowala.
kwiatuszek100 tez otym myslalem jek trzeba bedzie to pojade zania na koniec swiata.poczekam do niedzieli co zona powie moze zmieni zdanie byc moze chce wrócic bo jej tam ciezko i dlatego mnie sprawdza czy ja kocham i przy okazji uda sie jej zrobic zemnie wymarzonego meza?wiadomo jak w kazdym małzenstwie sa zgrzyty potem popada sie w rutyne w dodatku ja mam duzo lepszy kontakt z córka niz zona kiedys córka napisala smsa kochana mamusiu mam supertate.moze zazdrosna jest?strasznie mam zraniona psychike nawet w pracy widza ale nic niewiedza ze zona mnie zostawila ale tez nikt niespytal mnie czemu jestem przygnebiony?czy mam problemy?a znamy sie wszyscy wiele lat.niejestem supermezem mysle ze zaniedbalem zone nawet nigdzie nigdy niewyjechalismy razem bo zawsze cos.ale w tym roku proponowalem wspulny wyjazd i oderwac ja od codziennosci ale powiedziala ze w wakacje bedzie w niemczech.
Proponuję nie zgodzić się na wyrobienie paszportu. Wtedy dziecka nie wywiezie, podobnie dowodu tymczasowego. Jak jedno z rodziców zgody nie wyrazi, to nic z tym fantem żona nie zrobi. Ratuj chociaż córkę. Po co dziecku paszport, do Niemiec? A jak chce z nią uciec bóg wie gdzie, to dziecka już w życiu na oczy nie ujrzysz. Chciała iść, niech idzie, ale waszego życia niech nie marnuje. Myślę, że jako samotny ojciec możesz dać córce równie dużo miłości i szczęścia jak w normalnej rodzinie. Tłumacz dziecku delikatnie, że nie wiesz co tak na prawdę mama robi i dlaczego. Zapewnij o miłości i daj poczucie bezpieczeństwa. Będzie dobrze, bo musi być. Grunt to nie dać się wmanewrować w gierki zonki
niezgodze sie na dowód czy paszport niepozwole wywiesc córki pękło by mi serce gdybym jej juz nigdy niezobaczyl niewmawiam jej tez ze mama jest zla muwie prawde powoli ja oswajam z faktem a ona jeszcze mnie wspiera.jesli zona niekocha mnie to powinna wrucic do kraju do dziecka i tutaj zamieszkac tutaj tez czeka na nia praca i niezle zarabiala ale rzucila to i pojechala ponadto mieszkac niemusimy razem ja dziecku zawsze dam co najlepsze tata zony tez pomagal bardzo duzo i kiedys powiedzial ze te wyjazdy zle sie skonczyc moga narazie nic nikt prucz zony i mnie niewie.tesc tez dlamnie zawsze jest wporzadku :czasami wchodzi mi w tylek; niechce go mieszac w to wszystko zona powinna wrócic domnie z milosci a nie bo tata nalegal.a na dluzsza mete i takby nieprzetrwal nasz zwiazek i znowusz bym sie rozczarowal wkoncu zalamal i dziecko by natym ucierpialo a najwazniejsze jego dobro i psychika na cale zycie.
ta napewno trudne jest dla twojej coreczki bardziej niz myslisz,moj maz dzwoni codziennie rozmawiam z dziecmi ale moj niunia ma czasem gorszy dzien i mi mowi ze nie chce ze mna gadac bo sie obrazila bo mnie nie ma w domu,a mi sie serce kraje.Zal mi tej twojej malutkiej choc ona napewno to rozumuje na swoj sposob.Trzymaj sie i daj sobie chwile oddechu pospiech nic tu nie pomoze i nie nalegaj by wrocila nie da sie nikogo zmusic do uczucia,
zona jesli bedzie chciala to wróci domnie i do córki nic na siłe tylko ze jak sie ocknie to mozebyc juz zapuzno dlaniej. bede kochal ja zawsze ale uczucia moga wygasnac a córka tez moze nieczuc ze to jej mama.a co jesli kogos pozna beda mieli dziecko i ja tamten rzuci?zostanie na lodzie i pewnie przypomni sobie gdzie ma dom musiala by wstydu niemiec zeby taka rzecz zrobic.jakby to wygladalo wobec naszej corki mama ja zostawila a po jakims czasie wrócila z innym dzieckiem?musialbym byc idiota! poczekam jeszcze troche zobacze w niedziele ma mi powiedziec czy sprubujemy byc razem czy nie.oczywiscie napisze co sie wydarzy niezostawie osób które mnie wspieraly.pewnie wierzycie tak jak ja w szczesliwe zakonczenie tej historii.
no wszyscy ci zyczymy tego szczescia,nie mozna przestac kogos kochac tak poprostu z dnia na dzien
czasem wydaje mi sie ze jestem w ukrytej kamerze wszystko spadlo namnie jak grom z jasnego nieba mam silny charakter wiele przykrych rzeczy mnie spotkalo w zyciu ale teraz sie złamałem zawsze potrafilem poradzic sobie z kazdym problemem zawsze spadalem na 4 łapy gdyby córka mnie niewspierała to pewnie popadłbym w jakis naług i popłynoł na samo dno.dzieci potrafią byc naprawde nieprzewidywalne wiec szanujcie i kochajcie jenawet gdy czasami są niegrzeczne.one tez bardzo przezywaja takie sytuacje i zostaje im uraz do konca zycia.tutaj na forum naprawde są wspaniali ludzie potraficie pocieszyc człowieka.
no dzieci sa dojrzalsze niz nam sie wydaje.potrafia dodac czlowiekowi otuchy ale wewnetrznie napewno to przezywaja
no dzieci sa dojrzalsze niz nam sie wydaje.potrafia dodac czlowiekowi otuchy ale wewnetrznie napewno to przezywaja
Andy1234
2013-03-11 11:59:23
Jacku przeczytaj jeszcze raz !!!
bardzo mądra wskazówka wielkie brawa .
dziekuje,mnie matka zostawila wiele lat temu,ale do dzis pamietam jak z calej szkoly tylko do mnie przychodzila babcia na dzien matki,dzieci sie ze mnie smialy mowily ze nie mam mamy to bylo wielkie upokorzenie dla mnie.moim zdaniem kobieta ktora zostawie dziecko to nie jest prawdziwa matka.wiem ze pewnie oburzy niektorych moja wypowiedz ale jak mozna tak ranic swoje dziecko.Facet byc moze jest jutro go moze nie byc a wasza corka zawsze bedzie jej dzieckiem tylko czy mala za pare lat bedzie chciala mowic do niej jeszcze "mamo"?
JACEK,przepraszam ze pisze tu bardziej o sobie niz o twojej sytuacji,ja bardzo emocjonalmie podchodze do takich sytuacji.ponoc z wiekiem rozumie sie dlaczego matka mnie zostawila?ja zrozumialam bo mnie poprostu nie kochala jest to przykre ale prawdziwe
trzymam kciuki za twoja niedzielna rozmowe,oby twoja zona miala tylko jakis maly kryzys i szybko zrozumiala co dla niej znaczy rodzina
dobrze piszesz maly kryzys.w niedziele napisze jak potoczyl sie muj i córki los.jestem dobrej mysli.niezalamuje sie jakos sobie poradze nigdy niema zlego coby nadobre niewyszlo.andy bylem u prawniczki kiedys juz mi pomagala przedstawilem sytuacje i czeka na moje jedno slowo i napisze co trzeba tylko ze zona zostanie z niczym kompletnie naga i odarta z godnosci a niepowinienem tego zrobic przeciez przezylismy wiele razem.jesli niezmieni zdania to poprosze wtedy Was wszystkich o rade czy mam byc tak okrutny i zrobic to zonie.prawniczka niechce ani grosza powiedziala ze mam zostawic pieniadze dziecku .byla wstrzasnieta moja sytuacja.
ty myslisz co powinienes zrobic?a sadzisz ze ona przejmowala sie toba i tym ile razem przeszliscie zostawiajac cie?
Jacku a jaki Ty masz dylemat? Nie możesz rozczulać się nad żoną że jej nie zostanie nic. Ona bezwzględnie porzuciła was myśląc tylko o sobie. Ok zgodzę się można przestać kogoś kochać,uczucia czasami wygasają ale żeby odwrócić się od dziecka??? Przecież mała nie jest nic winna,ona tylko chce od mamy zainteresowania i miłości. A mama...jak grochem o ścianę.
Dlatego powinieneś myśleć teraz wyłącznie o sobie i córce,ona jest teraz priorytetem. Jako samotny ojciec musisz mieć jakieś zabezpieczenie materialne i zapewnić dobre warunki małej. A Twojej żonie podobno bardzo dobrze jest tam gdzie jest teraz więc nie masz nawet nad czym się zastanawiać. I nie chodzi tu o jakąś zemstę na żonie,po prostu sama tak wybrała i niech wie że też musi ponieść konsekwencje swojej decyzji.
Zobaczysz co będzie w niedzielę. Jeśli nic się nie zmieni to wiesz co robić.
Jednak trzymam kciuki że może jakoś to będzie,może coś tam poukłada w swojej głowie i podejmie właściwą decyzję. Jesteś w stanie wiele jej wybaczyć i powinna to docenić. Życzę aby się ułożyło to wszystko jakoś,małymi krokami i może dojdziecie do porozumienia.
Pozdrawiam
dzisiaj rozmawialem z zona bylo nawet milo rozmawialo sie tak jak kiedys normalnie ale nic konkretnie onas.ja tez przestalem namawiac zone zeby wrócila co mabyc to bedzie do niedzieli niema daleko.zobaczymy.ale mam przeczucie ze zmieni zdanie cos niepasowalo mi w naszej rozmowie moze poprostu nieodeszla tylko tak powiedziala zeby zobaczyc moja reakcje i czy naprawde ja kocham i zebym znowusz byl taki jak na poczatku?pewnie poczula sie zaniedbana wiecej czasu poswiecalem dziecku.teraz tak mysle i byc moze ze powie dam nam szanse zaryzykuje.sam niewiem niewierze w to ze przestaje sie kochac w momencie.a gdyby kogos miala to mysle zeby sie najpierw upewnila czy bedzie bezpieczna i szczesliwa zanim podjela taka decyzje znamy sie wiele lat i cos mi niepasuje .
obys mial racje
chcialbym miec racje jesli zona wróci to moze kiedys trafi przypadkowo na nasze forum.i jak poczyta to zorientuje sie ze to nasza historia.jak myslicie co sobie pomysli?dowie sie ze przezylem koszmar i ze nikt nigdy niekochalby jej tak jak ja?jeszcze te wszystkie posty od Was wszystkich czyli wsparcie,porady i współczucie jestescie WSPANIALI.DZIĘKUJĘ .
mimo tego co przez nia przezywasz to piszesz o niej bardzo pozytywnie,twoje wypowiedzi sa takie pelne smutku ale i nadzieji
Nie wiem co pomysli ale napewno doceni to ze potrafiles sie do tego przyznac otworzyc przed innymi,a nie jak (teoretycznie)kazdy maczo zignorowac sygnaly i obwinic o wszystko kobiete.Jesli wroci to spedzajcie wiecej czasu razem jakies spacery czy cos.wiem ze jak sa dzieci praca to czlowiek to zatraca w codziennych obowiazkach,ale to wspaniale uczucie isc np.na spacer czy tak poprostu usiasc w spokoju i ciszy i porozmawiac o czymkolwiek.....
rozmawialem z zona i powiedziale ze wroci za 4 miesiace ale tylko na kilka tygodni i pukico to tylko do córki i wraca spowrotem.rozmawialismy codziennie dala mi cien nadziei.pisalem smsy muwila ze czyta je jek czyta i kasuje.niewiem jak mysli kobieta i czym sie kieruje w zyciu.moze ktos doradzi.wiem ze nikogo tez niepoznala i jest sama.muwilem czy jest jakas iskierka chociaz w niej powiedziala ze zgasla dawno temu.nieumie rozgrysc tego wszystkiego jest mi ciezko niepotrafie sie skoncentrowac.chce walczyc jak lew o milosc ale powoli słabne siada mi psychika.byly dni ze rozmawialismy,smialismy sie liczylem ze powie dobrze sprubujmy,noi sie przeliczylem chcialem dostac nadzieje i zyc normalnie i czekac az wróci do swojej rodziny,ale sami widzicie jak jest.niemoge tez jechac w odwiedziny ani niezyczy sobie zebym muwil ze ja kocham.pragne zeby bylo ok.wiem co robic aby nam sie ulozylo ale jak dostac szanse to juz nie.
Tak Ci współczuję choć na pewno nie tego oczekujesz...
Cholera a miałam nadzieję że będzie dobrze,że przemyśli,zatęskni...
Chyba jeszcze nie dotarło do niej co ma tak naprawdę wartość dla niej,co jest najcenniejsze i czego powinna strzec jak oka w głowie...
rozmawialem z zona i powiedziale ze wroci za 4 miesiace ale tylko na kilka tygodni i pukico to tylko do córki i wraca spowrotem.rozmawialismy codziennie dala mi cien nadziei.pisalem smsy muwila ze czyta je jek czyta i kasuje.niewiem jak mysli kobieta i czym sie kieruje w zyciu.moze ktos doradzi.wiem ze nikogo tez niepoznala i jest sama.muwilem czy jest jakas iskierka chociaz w niej powiedziala ze zgasla dawno temu.nieumie rozgrysc tego wszystkiego jest mi ciezko niepotrafie sie skoncentrowac.chce walczyc jak lew o milosc ale powoli słabne siada mi psychika.byly dni ze rozmawialismy,smialismy sie liczylem ze powie dobrze sprubujmy,noi sie przeliczylem chcialem dostac nadzieje i zyc normalnie i czekac az wróci do swojej rodziny,ale sami widzicie jak jest.niemoge tez jechac w odwiedziny ani niezyczy sobie zebym muwil ze ja kocham.pragne zeby bylo ok.wiem co robic aby nam sie ulozylo ale jak dostac szanse to juz nie.
- opuściła rodzinę - powrót za 4 miesiące dla córki na kilka tygodni... not to nie jest opieka nad córką.
Dlaczego nie chcesz rozwodu ?
Zrób coś dla siebie. Uwolnij się od tksycznej miłości, kobiety.
Nie błaga się o miłość.
Skad ta pewność że nie ma nikogo ?
bo tak powiedziała ? ![]()
to dlaczego nie chce żebyś przyjechał ?
wszystko wskazuje nato ze niema nikogo tam niema wychodnego a w nocy tezby niedala rady.pozatym lubi pospac muwi ze zamalo ja przytulalem i sluchalem co muwi i ze myslala ze bedzie inaczej jak wrócila ostatnim razem noi sie staralem bardzo ale gdy niedogadywaly sie z córka to wkroczylem w akcje niemozna ciagle zmuszac dziecka do czegos krzyczec i karac.chyba ze ma tam kogos z tej rodziny ale ogladalismy zdjecia i wierzcie mi wszystko zonate na poziomie,tylko kiedys powiedziala niemasz pojecia jak oni traktuja swoje zony ahhh tak bylo.ale zeby zostawic na tak dlugo dziecko niemiec uczucia a co z sexem?jestesmy ludzmi.nic zlego sie niewydarzylo miedzynami żeby byla tak zawzieta.muwi kupie jej to tamto zabiore do wesolego miasteczka.aza pieniadze niekupi milosci dziecka.a jak bedzie wyjezdzac to co mama sie nacieszyla i tyle.narazie niemysle o rozwodzie ale ktowie ile wytrzymam.jak zyc jak wruci niebedziemy razem spac ani wychodzic co pomysli dziecko rodzice sie niekochaja jak wogule wytrzymam ten powrut na te pare tygodni licze ze moze wtedy cos z sie zrodzi miedzy nami.pewnie jestem głupi robie sobie nadzieje nadarmo niewiem zdezorientowany jestem.
wszystko wskazuje nato ze niema nikogo tam niema wychodnego a w nocy tezby niedala rady.pozatym lubi pospac muwi ze zamalo ja przytulalem i sluchalem co muwi i ze myslala ze bedzie inaczej jak wrócila ostatnim razem noi sie staralem bardzo ale gdy niedogadywaly sie z córka to wkroczylem w akcje niemozna ciagle zmuszac dziecka do czegos krzyczec i karac.chyba ze ma tam kogos z tej rodziny ale ogladalismy zdjecia i wierzcie mi wszystko zonate na poziomie,tylko kiedys powiedziala niemasz pojecia jak oni traktuja swoje zony ahhh tak bylo.ale zeby zostawic na tak dlugo dziecko niemiec uczucia a co z sexem?jestesmy ludzmi.nic zlego sie niewydarzylo miedzynami żeby byla tak zawzieta.muwi kupie jej to tamto zabiore do wesolego miasteczka.aza pieniadze niekupi milosci dziecka.a jak bedzie wyjezdzac to co mama sie nacieszyla i tyle.narazie niemysle o rozwodzie ale ktowie ile wytrzymam.jak zyc jak wruci niebedziemy razem spac ani wychodzic co pomysli dziecko rodzice sie niekochaja jak wogule wytrzymam ten powrut na te pare tygodni licze ze moze wtedy cos z sie zrodzi miedzy nami.pewnie jestem głupi robie sobie nadzieje nadarmo niewiem zdezorientowany jestem.
jak wogule wytrzymam ten powrut na te pare tygodni licze ze moze wtedy cos z sie zrodzi miedzy nami.pewnie jestem głupi robie sobie nadzieje nadarmo niewiem zdezorientowany jestem.
Człowieku OBUDŻ SIĘ !!!!!!!! czytam.czytam i oczom nie wierzę co ty wypisujesz ![]()
moje odczucia są takie ze ty tą całą sytuacje ,,wymysliłeś'' jesli tak to gratuluję !!!!!
Marysiu myślę że nie wymyślił tylko po prostu jest ślepo zakochany. Są jeszcze na świecie mężczyźni którzy kochają bezgranicznie i są w stanie wiele wybaczyć. Uderzyło to w niego jak grom z jasnego nieba,ma prawo być zdezorientowany i nawet nie myśleć rozsądnie...
Jacku a Ty dajesz radę jakoś z tym wszystkim? Zona się odzywa?
nic niejest tutaj zmyslone.samo zycie chociaz chcialbym zeby to byl sen.napisalem do zony co ja mysle i ze nikt niejest doskonaly równiez zona.postawilem wszystko na jedna karte .na 2 dzien rozmawialismy byla zbulwersowana i ja tez. troche zle odebrala te wiadomosci inaczej niz myslalem ale wytlumaczylem ze to nietak jak pomyslala.oczywiscie zrobila mi drake.puzniej juz rozmawialismy spokojnie zobaczymy za kilka dni co bedzie mowic.powiedzialem ze bede walczyl nadal o milosc mojego zycia.spokojnie powiedziala walcz zobaczymy.mysle ze moze mam szanse i ze zona tez chce aby bylo super miedzy nami.wogule cos mi tutaj niepasuje od samego poczatku.znam zone i wiem ze niejest taka moze ktos jej pomaga mąci w glowie?albo tak jak pisalem chciala zobaczyc co ja zrobie jak mnie zostawi sprawdzic czy naprawde ja kocham i poszedlbym zania w ogien.nikt z dnia na dzien nierobi piekla swojemu bliskiemu i niestaje sie okrutny.przemyslalem tez wszystko i powoli ochlonolem z szoku zaczynam myslec normalnie bo nawet jesli nam niewyjdzie to mam dlakogo zyc mam dziecko,które mnie potrzebuje i zrobie wszystko aby byla szczesliwa i miala prawdziwy dom i czula ze zawsze moze liczyc na tate.
Dobrze że chociaż Ty o dziecku myślisz...
A co do żony też uważam że jest pod ogromnym wpływem kogoś. Pewnie tamta rodzinka jej wbija do głowy jakieś bzdury a że ona jest taka zafascynowana nimi to wierzy w każde słowo.
Wiesz martwi mnie tylko to że Ty "skoczysz za nią w ten ogień" a ona i tak będzie Cię ignorować. Bo tak to wygląda jakby Cię testowała ile jesteś w stanie dla niej zrobić. Obyś się nie zatracił w tym za bardzo...
38 2013-03-21 14:42:06 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2013-03-21 14:45:15)
ja na Twoim miejscu już teraz zaczęłabym działać, bo córka jest najważniejsza, to córka powinna być miłością Twojego życia, a nie jakaś durna baba, która przechodzi drugą młodość bo się wyrwała "do lepszego świata" Powiedz "żonie", że już byłes u adwokata i z takim jej nastawieniem nie ma co liczyć na pozytywne dla niej rozwiązanie sprawy. Dziecko chce być z Tobą i potwierdzi to w sądzie, a jej stosunek do dziecka wpływa na jej niekorzyść. Poza tym o rozwód i tak wniesiesz, bo alimenty dziecku się należą, szczególnie od tak wyrodnej matki.
*przepraszam za zdublowanie posta,ale zamiast "edytowania" kliknęłam w "cytuj"
ja na Twoim miejscu już teraz zaczęłabym działać, bo córka jest najważniejsza, to córka powinna być miłością Twojego życia, a nie jakaś durna baba, która przechodzi drugą młodość bo się wyrwała "do lepszego świata" Powiedz "żonie", że już byłes u adwokata i z takim jej nastawieniem nie ma co liczyć na pozytywne dla niej rozwiązanie sprawy. Dziecko chce być z Tobą i potwierdzi to w sądzie, a jej stosunek do dziecka wpływa na jej niekorzyść. Poza tym o rozwód i tak wniesiesz, bo alimenty dziecku się należą, szczególnie od tak wyrodnej matki.
niemoge zony straszyc adwokatem bedzie to wygladalo ze na sile chce byc z nia.a tak niejest jesli ma my byc razem to z milosci.napewno zona jest pod wplywem kogos tej pseudo kuzynki tak mysle bo jak rozmawiamy to muwi ze gadaja dziennie przez tel a tamta to stara wyga jest i zmienia facetów.dzisiaj zona pojechala z ta swoja nowa rodzina w odwiedziny do niej .wogule zona muwi ona zalatwi to i tamto.rzekomo onas nierozmawiaja ale?jak tylko sie spichly to nagle zaczelo sie wszystko dziac.tamta ze tak pisze ma zmienic zone za te 4 mies.zona jest taka osoba ze jezeli np.złodziej niema kogo okrasc to wlasnie ona sie pojawi !wiec napewno tamta macza w tym łapska.poczekam jeszcze troszke powalcze bo mi zalezy.wiem ze zona zostanie wykiwana ale wtedy bedzie juz zapuzno.oby szybko sie opamietala i zmienila zdanie bo jak mi przestanie juz zalezec i nastawie sie psychicznie to odwrotu juz niebedzie.
no jak byś ją "postraszył" adwokatem, to wątpię, żeby ona sobie myślała, że to jakaś forma zachęty do powrotu.
powolutku zaczyna mi sie ukladac zona trzyma dystans twardo ale chetnie rozmawia zemna nawet muwi zebym zrobil pewne rzeczy w domu mam cos kupic na wakacje muwi ze chce zeby dziecko mialo nas razem jednoczesnie i zebym wziol miesiac urlopu niekoniecznie naraz.jutro zona ma wyslac nam wieksza gotówke a ja mam sie wszystkim zajac.docina mi czasem jak rozmawiamy ale ja jestem cierpliwy zona czuje sie zaniedbana przezemnie ma racje ja tez niewykazalem sie specjalnie przez tyle lat.mielismy klopoty byly sprzeczki itd .wyczuwam ze jest zazdrosna o córke.dlatego podjela taka decyzje.ciesze sie ze zona pozwala mi walczyc o siebie jesli mi sie uda uczynie wszystko abysmy byli szczesliwi.trzeba cieszyc sie zyciem bo niewiadomo komu ile jest pisane.moze rozkocham zone w sobie jeszcze raz odnowa?czas pokaze bylo by pieknie.wszyscy mezczyzni powinni szanowac swoje zony niedoprowadzic do monotoni w zwiazku niezaniedbywac kobieta musi czuc sie bezpiecznie i czuc sie kochana.pamietajmy ze nasze zony niesa nasza wlasnoscia a my niejestesmy pępkami świata.duzo sie ostatnio nauczylem i zrozumialem.nadal bede pisal jak mi sie uklada.Was wszystkich prosze o posty moze zle mysle?sam niewiem
Cieszę się że żona pozwala mi walczyć o siebie...
Jacku abyś nie zatracił się w tym za bardzo bo boję się że może być tak że sam zgubisz się w tym wszystkim i będziesz robił wszystko to co żona chce,bo to dla niej,bo ja jestem zły...
Mogłeś nawalić jak przyznajesz ale pamiętaj to ona odeszła.
Wszystko z umiarem bo ona też musi chcieć. Fajnie że jesteś samo krytyczny,większość osób w takiej sytuacji nie byłaby w stanie przyznać się do błędu. Widać że bardzo kochasz żonę,oby ona to doceniła.
wlasnie tak robie jak piszesz tylko jesli mnie nie posłucha to czy mam zalozyc sprawe rozwodową?zona nie zdaje sobie sprawy ile krzywdy wyrzadza swojemu dziecku i jak ciezko rozmawia sie z 9letnim dzieckiem na takie sprawy i co ono czuje. ja jakos sobie poradze potrafie wykonywac wszystkie obowiazki domowe łącząc je z moją pracą. byc moze tak jak piszesz wywrocilo sie jej w głowie.
Jacek załóż sprawę rozwodową z orzeczeniem o winie. Ja sama pracuję w niemczech i znam parę osóbek, które postąpiło tak jak Twoja żona. Pierwszy wyjazd - żeby pomóc rodzinie, a potem nagle poczuły smak luksusu i lepszego życia i się w d..ach poprzewracało. Puszczają się z niemcami i uważają za wielce światowe, bo je stać na lepsze ciuchy. Nie wiem czy ludzie nie mają już żadnych wartości w życiu oprócz pieniądza. Ja bym nigdy nie zdradziła męża i każdego przyjazdu do Polski oczekuję z utęsknieniem.
własnie rozmawiałem z zona i strasznie podnosila glos i muwila ze chocbym niewiem jak sie staral to niewidzi szans ma dosc .pytalem to co mam zalozyc sprawe odpowiedziala chcesz to zakladaj!jak ci pasuje.muwi ze nawet na chwile obecna niewidzi iskierki abysmy byli razem.wruci do dziecka wyremontujemy jej pokuj zeby miala ladnie i tyle.wraca na wakacje a w sierpniu znowusz jedzie podkoniec niewie ile tam zostanie jesli sie uda to na stale.spytalem a jesli nam sie uda to co tez zostaniesz odpowiedziala nie wtedy nie ale jacek nierób sobie nadziei naprawde.2 mlodosci tez nieprzechodzi nikogo niema sama powiedziala ze gdyby miala kogos toby powiedziala mi bo h.. jej zalezy teraz. możecie to skomentowac w miare szybko bo znowusz jestem w szoku i głupi sie robie.
odpuść ona ci wyraźnie pokazuje, że cię nie chce przecież. Posmakowała innego życia... a te sprzeczne gesty z jej strony, które się czasami pojawiają, to może dlatego, że jej ciebie żal albo sumienie ją gryzie
Albo dla dobra dziecka nie chce wchodzić w konflikty z Tobą,aby mała jakoś strasznie nie przeżywała tego.
Nie wiem no co kieruje nią ale raczej nic się nie da uratować skoro taka stanowcza jest.
Powinieneś pójść w zupełnie inną stronę tzn nie zabiegać tak o nią,odciąć się na jakiś czas. Pokazać że bez niej też dajesz sobie radę i dalej jesteś wartościowym człowiekiem. Pokazać jej takiego siebie jakiego ona chciałaby mieć a nie zrozpaczonego który błaga o jej uwagę.
pewnie i WY ZGŁUPIEJECIE przymnie co jest grane przedchwilką rozmawialismy nadmieniam ze zona niejest PSYCHICZNA przelała na moje konto sporą ilosc kasy mam przedewszystkim porzadnie ubrac siebie i dziecko pokupic brakujace rzeczy i swięta zrobic jak nalezy.wiec napiszcie co jest grane?to co ja od samego początku napisalem brzmi nieprawdopodobnie!nawet jedna pani napisala ze zmyslam.ale naprawde tak jest zarzekam sie.chyba wyladuje w psychiatryku?najpierw dzwoni wbija mi szpile az mnie trzesie od srodka a za kilka minut gdy rozmawiamy to jestesmy wzorowym malzenstwem.jak mam to odebrac?czubkiem niejestem ale hyba bede.
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe - z tym bym trochę polemizował jeśli ktoś Nas faktycznie i szczerze wspiera.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj jej. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kina, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w kontakcie z nią (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jej jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących związku do chwili, gdy Ona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie ona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z nią, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Ona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.
Nie ujawniaj się Jej z tą metodą, że ją znasz... bo jak dobrze je poczytasz i zrozumiesz, to one są skierowane na Ciebie i zmiany w Tobie a nie do Niej czy też o Niej. Poza tym te pkt nie są po to by przełamać niechęć partnerki/partnera do ratowania związku, tylko o pokazanie Twojego szacunku do samego siebie, kreowania nowego, lepszego 'ja'.
Jacku to coś dla Ciebie zastosuj się do tego a zwrócisz właśnie wtedy uwagę żony na siebie. Uwierz mi że to sprawdzona metoda na tym forum i jedyna rozsądna prowadząca w tej sytuacji do tego aby ona wróciła...
A co do tej kasy...ja nie wiem...ręce mi opadły jak to przeczytałam. Może nie chce aby w Twojej miejscowości mówili o niej źle i dlatego to robi... Żeby nie było że pojechała zostawiła męża dziecko i nie interesuje się niczym...Jedyne co w tej sytuacji przychodzi mi do głowy.
punkty sa jasne i madre.nawet brzmia obiecujaco.co do kasy sam niewiem tez rece mi opadly.na opini jej niezalezy ma to w d... puki co muwi ja tam zostaje jesli tylko bede miec okazje.muwi ze roznie w zyciu bywa trzeba byc czlowiekiem.pozatym muwila ze nawet jesli cosby jej sie stalo i nawet cyt,wyladowalabym na wuzku to narazie niema szans abym wrocila do ciebie.wiem ze wiele osób by ja pewnie rozszarpalo?a mnie przygadaloby do rozsadku juz powoli tak jest.tylko wiele ludzi mysli podobnie jak ja.a moze sie im ulozy?.
Ale ja i tak myślę że dziecinada jakaś bo jak dorosła kobieta powinna powiedzieć Ci co ja boli,czego oczekuje,czego masz się spodziewać na przyszłość. A tutaj jej postępowania są takie zbieżne. Tam jej wygodnie to tam siedzi,a Tobie za przeproszeniem robi wodę z mózgu. Bo raz tak,zaraz inaczej a za dwa dni znów coś tam... Ona chyba sama do końca nie wie czego chce. Podoba jej się tam i zafascynowała się aż za bardzo tamtym życiem.
A Ciebie traktuje jak zero...taka jest prawda. Co z tego że kasę przysyła jak jednocześnie pogrywa z Tobą w gierki których zasady zna tylko ona sama...
Jacku jestem żoną z 38- letnim stażem małżeńskim jestem też matką syna 32-lata.W małżeństwie bywa różnie , są wzloty i upadki ale jeżeli matka ,żona tak postępuje BRAK MI SŁÓW .Tak sobie myślę ze takich mężów jak TY jest mniejszość.
Z całego serca życzę CI wytrwałości .
Pozdrawiam serdecznie.
dziekuje Marysiu.zrobie podobnie jak Kwiatuszek radzi jest w tym sporo racji,moze poskutkuje,i tak niemam nic wiecej do stracenia takze biore siebie i dziecko w garsc i idziemy z zyciem naprzod.co ma byc to bedzie.a zona jak sobie pościeli tak sie wyspi.oby tylko kiedys jak juz bedzie zapuzno niezalowala tego.przeciez musze tez dziecko przygotowac do tego ze bedziemy sami ale to za kilka tygodni narazie zrobie jak pisze na wstepie.dziecko wie o sytuacji ale tez mysli ze bedziemy razem nawet namalowala jak wszyscy jestesmy na spacerze trzymajac sie za ręce,ale muwi ze nawet jak mama zostanie tam to mam zawsze JĄ.i ze albo mama wróci donas albo zostaniemy we dwoje tutaj.mam dlakogo zyc dziecko dodaje mi sił i werwy,czuje ze jestem jej potrzebny i ze liczy namnie.wkoncu zaczne poswiecac jej malo czasu i zaniedbam ja,przeciez niemoze obracac sie nasze zycie tylko wokol mamy.zobaczymy co zona zrobi?powoli staje sie juz to dlamnie malowazne jakos przygasam.czas robi swoje.ja do zony niedzwonie to zawsze ona dzwoni ostatnio kilka razy dziennie.
Hmmmm czyżby chciała wybadać teren co Ty robisz...
Nie no jakieś pokręcone to wszystko co ona robi,ciężko mi to zdefiniować ale Jacku masz rację weź się za siebie,ogarnij. Przestań "latać" za żoną i skup się na małej. A jak żona straci to co sama odrzuciła to wtedy będzie już tylko jej problem i może się bić w piersi. Pamiętaj przede wszystkim nie można zmusić kogoś do miłości...
Zacznij układać sobie swoje sprawy,skup się na codziennych obowiązkach,zacznij uczyć się żyć bez żony,pokaż jej że potrafisz i po jej odejściu świat się nie skończył. Uzmysłowi sobie może chociaż to że nie jesteś jej własnością i nie będziesz "tańczył jak ona Ci zagra". Córka,córka i jeszcze raz córka. To jest teraz najważniejsza kobieta w Twoim życiu ![]()
a co dom tej kasy.... może ona chce żeby mała mała fajne święta, ale nie myśli co potem dziecko będzie przeżywać, albo chce sobie furtkę zostawić czy coś
Jacku napisz jak tam u Ciebie i małej.
Jacku twoja żona powiedziała ci jasno i wyraźnie, że już nie chce tego małżeństwa, a właściwie, że już nie chce być z tobą. Czemu jej nie słuchasz? Nawet jak ci powiedziała, że na wakacje wróci do domu, to powiedziała wyraźnie, że zrobi to dla dziecka. Nie powiedziała, że do ciebie. Ona już zakończyła ten związek. Z tego co piszesz ja wnioskuję, że jest zmęczona waszym małżeństwem. i nie wydaje mi się że byliście szczęśliwym małżeństwem wcześniej. Co do pieniędzy wysłanych. Nie wiem Jacku, czy ty pracujesz, ale nie odbieraj tego gestu za miłość. ona po prostu zadbała w tym momencie o was materialnie, nic poza tym. czy ty naprawdę chcesz żebyście się rozstali w nienawiści? żeby nie przysyłała pieniędzy? żeby się całkiem odizolowała?
unas wszystko ok.świeta tez mielismy udane.opadly moje emocje.zona sama dzwoni kilka razy dziennie i rozmawiamy o codziennosci o zwiazku naszym nic kompletnie.zona hce byc samodzielna czy jakos tak.za kilka dni mamy rocznice slubu kupilem prezent ale niewiem czy sie niewycofam mam mozliwosc wyslania go zonie ale... ja tez nienarzucam sie zonie i nic niesugeruje z mojej strony co ma byc to bedzie.czas pokaze.rozmowy ogulnie milo przebiegaja.
unas wszystko ok.świeta tez mielismy udane.opadly moje emocje.zona sama dzwoni kilka razy dziennie i rozmawiamy o codziennosci o zwiazku naszym nic kompletnie.zona hce byc samodzielna czy jakos tak.za kilka dni mamy rocznice slubu kupilem prezent ale niewiem czy sie niewycofam mam mozliwosc wyslania go zonie ale... ja tez nienarzucam sie zonie i nic niesugeruje z mojej strony co ma byc to bedzie.czas pokaze.rozmowy ogulnie milo przebiegaja.
Poczytałam sobie o twojej sytuacji, skoro "zgadaliśmy" się na tematy prawne ![]()
Uważam, że twoja żona "zachłysnęła" się wolnością i innym trybem życia.
Jednak to co innego mieć TYLKO pracę i siebie do "obsprawienia" niż mieć: pracę, dom na głowie, obowiązki domowe, sprawunki i rachunki (teraz Ty płacisz a ona TYLKO przelewik), dziecko i męża do "obsprawienia" etc. etc.
Pomysł z prezentem jest bardzo dobry - wcale się nie narzucasz - udowadniasz, że pamiętasz i Ci zależy. W końcu rocznica ślubu to dzień inny od powszedniego dla ZAINTERESOWANYCH.
Jak nie wyślesz to udowodnisz, że słowa sobie a praktyka sobie, że Ci nie zależy.
Trzeba działać roztropnie i w sposób przemyślany ![]()
Dzieckiem warto zaopiekować się dodatkowo - poradzić pedagoga szkolnego, może psychologa?
To nowe zjawisko społeczne, coraz szersze kręgi zataczające. Jedno z małżonków wyjeżdża a reszta rodziny zostaje "osierocona" - trudno to znieść.
Myślę, że twoja żona nie zdaje sobie sprawy CO MA do stracenia i ile złego może (wierzę, że niechcący) uczynić w rozwoju osobowości córci... Problemy dzieci zaczynają się głównie od ich poczucia odrzucenia - daj jej odczuć, że TY jesteś jak mur i opoka - może Ciebie być pewna.
Powodzenia
razem z córka radzimy sobie bardzo dobrze,w domu panuje harmonia i spokoj.wszystko robimy razem cieszymy sie każdym dniem.fakt ze wzgledu na prace i obowiązki w domu,lekcje itd.mam malo czasu dla siebie,nawet troche sie zaniedbalem,ale to nic ważne że mi jest dane ja wychowywać.za kilka dni żona dostanie piękny list odemnie zobacze co zrobi,czy ja ruszy.prezętu boję się wyslać żeby niezginoł po drodze,jest to biżuteria złota.pytałem na poczcie czy dotrze napewno pani sie uśmiechla i wzruszyla ramionami.oczywiście ubezpieczona przesyłka z zadeklarowana wartością.czekam na odpowiedż listu,niechce zeby wyglądalo ze chcę kupić uczucia żony.stałem sie ostrożny.a jeśli pujdzie mi dobrze,to może wie ktoś jak bezpiecznie wysłać zonie ten prezęt ?
razem z córka radzimy sobie bardzo dobrze,w domu panuje harmonia i spokoj.wszystko robimy razem cieszymy sie każdym dniem...
Dlaczego mam wrażenie, że mówimy 2 różnymi językami?
Gdzieś napisałam, że sobie nie radzicie?
TYLKO 1 małe ale - nie siedzisz w głowie dziecka... a mała kochając Ciebie, zapewne nie chce Cię martwić swymi przemyśleniami. TY w jej wieku z wszystkiego się zwierzałeś rodzicom? Sekretów nie miałeś?
Czy żony też tak słuchałeś? Mam wrażenie, że taki zarzut Ci czyniła... oraz o braku przytulania.
Jak chcesz coś zmieniać - zacznij od siebie.
Bardziej się wsłuchuj może w słowa żony - dociekaj ich znaczeń. Zamiast drogiego prezentu (faktycznie "jadącego" przekupstwem... trochę jakby za jej własne pieniądze?) może doręcz jej WIELKI bukiet róż z taką ilością kwiatów ile lat minęło... jakąś tamtejszą pocztą kwiatową. Zaskocz ją. Tak z babskiego punktu widzenia ![]()
niepisałaś ze sobie nieradzimy.ja napisałem ze dajemy sobie rade coraz lepiej,nawet jeśli żona niewróci to spokojnie sobie poradzimy jak juz pisałem potrafie prac sprzatac i bardzodobrze gotuje tak muwią znajomi czasami nawet coś przygotowuje na jakąs uroczystosc.rodzicom sie niezwierzałem mama zgineła w wypadku gdy miałem 11 lat,tata ocalał ale był chory zmarł po 5 latach.zona zarzucila mi ze malo czasu jej poswiecalem i o przytuleniu tez wspomniala.ja juz jakis czas temu zrobiłem porządek z soba żonie też mówiłem żeby zmieniła coś w sobie przedewszystkim relacje z dzieckiem,ale obwinia mnie ze córeczka tatusia itd.ale od zawsze to ja zajmowałem sie córką.żona nigdy nieposwięcała jej wystarczajaco czasu,bo zmęczona albo cos tam.. wyjechała poto aby nam zyło się lżej zaufała mi ze dam sobie rade ze wszystkim miało byc ok.noi skonczyło sie.teraz walcze o żone wierze ze sie uda.
Przeczytałeś tzw.metodę Bagsa(34 kroki)i nadal nic z niej nie zrozumiałeś.
Jacek ja czarno to widzę. Nie chce mi się wierzyć, że żona kogoś nie poznała. Myślę, że poznała,poczuła motylki w brzuchu czego przy Tobie nie czuła.
Rozumiem przestać kochać męża, ale dla mnie jest nie pojęte żeby zostawić własne dziecko. Tak matka nie postępuje, chyba, że jest wyrodną matką. Tak na marginesie to coś szybko się szybko odkochała.
Teraz Twoja żona jest wolna, robi co chce a jej macierzyństwo ogranicza się tylko do "przelewiku".
Ty musisz sobie uświadomić, że ona Was zostawiła i ma w doopie rodzinę. A nie ma nic ważniejszego od rodziny.
Ja będąc na Twoim miejscu jak najszybciej złożyłbym pozew o rozwód z jej winy (porzuciła rodzinę).
Uważaj z wyjazdem córki na wakacje do mamusi. Może już nie wrócić i zostaniesz z ręką w nocniku.
Trzymam qciuki i powodzenia
Ja to myślę, że facet to przede wszystkim powinien dbać o swoją kobietę, a nie pozwalać na wszystko. Potem wychodzą kwiatki, że ona kogoś poznała.
Całe to żalenie się, że się sprząta, że gotuje, to na nic się zda. To jakby krzyk - Ona powinna, a ja muszę. No sorry, nikt nic nie musi, a przypilnować swoją kobietę to nie żaden problem.