Hej, miesiąc temu miałam stłuczkę ( nie z mojej winy) niedługo po oględzinach samochodu przyszły mi papiery na maila że ubezpieczyciel naliczył już wysokość szkody i należnego mi odszkodowania (śmieszna kwota oczywiście dużo zaniżona ale u nich to standardowe zachowanie naczytałam się w necie że zawsze tak robią , licząc że niektórzy machną ręką i nie będą się odwoływać ) Ale do sedna: zatrudniłam niezależnego rzeczoznawcę (jego honorarium 250 zeta) który wyliczył 1250 złoty więcej, dla mnie to bardzo duża różnica, wysłałam więc ten jego kosztorys+ moje odwołanie+ fakturę za usługę rzeczoznawcy do ubezpieczyciela, po kilku dniach dostałam dopowiedz że po kolejnych wyliczeniach wyszło im jednak więcej, jednak i tak nie wzięli pod uwagę wyliczeń rzeczoznawcy a jedynie (pewnie dla pozbycia się mnie) dołożyli 800 zł (czyli i tak o 450 zł mniej niż wynikało z wyliczeń rzeczoznawcy) a o zwrocie kosztów jego honorarium w ogóle nie wspomnieli słowem choć czytałam że prawo jest po mojej stronie i jego koszty też powinni mi zrefundować. Ale jak jest w praktyce to tego nie wiem bo pierwszy i mam nadzieję ostatni raz mam z czymś takim do czynienia. Chciałam się Was spytać czy miałyście kiedyś taką sytuację jak ja? i co powinnam waszym zdaniem zrobić? czy jest sens po raz kolejny się odwoływać , czy w ogóle wezmą to pod uwagę? jest może jakiś inny sposób byle skuteczny o którym wiecie podzielcie się opiniami. Z góry dzięki za podpowiedzi
Podobne tematy
Hej, miesiąc temu miałam stłuczkę ( nie z mojej winy) niedługo po oględzinach samochodu przyszły mi papiery na maila że ubezpieczyciel naliczył już wysokość szkody i należnego mi odszkodowania (śmieszna kwota oczywiście dużo zaniżona ale u nich to standardowe zachowanie naczytałam się w necie że zawsze tak robią , licząc że niektórzy machną ręką i nie będą się odwoływać ) Ale do sedna: zatrudniłam niezależnego rzeczoznawcę (jego honorarium 250 zeta) który wyliczył 1250 złoty więcej, dla mnie to bardzo duża różnica, wysłałam więc ten jego kosztorys+ moje odwołanie+ fakturę za usługę rzeczoznawcy do ubezpieczyciela, po kilku dniach dostałam dopowiedz że po kolejnych wyliczeniach wyszło im jednak więcej, jednak i tak nie wzięli pod uwagę wyliczeń rzeczoznawcy a jedynie (pewnie dla pozbycia się mnie) dołożyli 800 zł (czyli i tak o 450 zł mniej niż wynikało z wyliczeń rzeczoznawcy) a o zwrocie kosztów jego honorarium w ogóle nie wspomnieli słowem choć czytałam że prawo jest po mojej stronie i jego koszty też powinni mi zrefundować. Ale jak jest w praktyce to tego nie wiem bo pierwszy i mam nadzieję ostatni raz mam z czymś takim do czynienia. Chciałam się Was spytać czy miałyście kiedyś taką sytuację jak ja? i co powinnam waszym zdaniem zrobić? czy jest sens po raz kolejny się odwoływać , czy w ogóle wezmą to pod uwagę? jest może jakiś inny sposób byle skuteczny o którym wiecie podzielcie się opiniami. Z góry dzięki za podpowiedzi
Nikt nie miał z czymś takim do czynienia?
(