Witam..
Zarejestrowałem się na tym forum, bo chce się podzielić z kimś swoim problemem... Właściwie wyda się to może błahe, ale mimo wszystko...
Chodzę do III klasy LO. Nie mam dziewczyny. I tego mi brakuje.
Od początku I klasy posiadam aparat ortodontyczny... Moją poważną wadą jest bycie perfekcjonistą jeśli chodzi o swoją osobę, wygląd. Osobiście uważam, że aparat na zębach wygląda obrzydliwie i od razu zniechęca dziewczynę do takiej osoby. Nie widziałem dziewczyny, której chłopak miałby aparat. Widziałem natomiast laski, których chłopacy mieli katastrofalny zgryz...
Moje leczenie powoli się kończy - pozostały 2-3 miesiąca doszlifowania, potem retencja... ale kończy mi się też cierpliwość.
Zawsze uważałem, że uśmiech to podstawa. Normalny, zdrowy, ładny, biały uśmiech - i na to zasługuje każda dziewczyna. Mam też takie myślenie, że kobieta powinna mieć takiego faceta, której będą jej zazdrościć. Ja od zawsze uśmiechając się zamykam usta... Nawet teraz, gdy zęby mam ładniej ustawione od 95% rówieśników. Ząbki są naprawdę bardzo ładne, tylko ten aparat wygląda obrzydliwie. Przy mówieniu staram nie rozwierać się na maksa ust.... Przy uśmiechaniu - jak już napisałem - zamykam usta. To deprymujące, mam powoli dość.... Chciałbym to zdjąć, trzasnąć sobie wybielanie i nie przejmować się niczym. A to stanowi dla mnie blokadę. Przykładów jest mnóstwo. Nierzadko, ale też bez przesady, dziewczyny zwracały na mnie uwagę, tylko ja oczywiście filtrowałem to po swojemu: "co z tego że się uśmiechnęła, jak nie wie, że mam pod ustami żelastwo, co pewnie ją poważnie zrazi". Nie wiem czy słusznie, czy niesłusznie... Nie startowałem do żadnej dziewczyny, bo gdzie z aparatem o kogoś się starać? Bałem się wiązać z kimkolwiek, aby z tego powodu nie cierpieć, że ktoś by mnie nie chciał. Czasem czułem, że mogłem ją mieć, tylko nie zrobiłem odpowiedniego kroku, właśnie z takiego a nie innego powodu.
Mam gładką, proporcjonalną twarz, nie narzekam na wygląd, jestem wysoki - 190cm wzrostu - chodzę też już rok na siłownię... Strasznie dbam o fryzurę.. Czułbym się taki pewny siebie bez aparatu.... Tylko coś kosztem czegoś i właściwie zdałem sobie sprawę z tego już na początku leczenia - przez cały okres ów leczenia, nie będę startował do żadnej dziewczyny, żeby się nie zawieść i nie zrazić do kobiet.... To wprowadza mnie już powoli w dół...
Nikt z mojego otoczenia nie powie mi, że mam takie problemy... Na codzień noszę maskę, jestem uśmiechnięty, to ja rozśmieszam ludzi itd., tylko w środku jestem zdołowany..
nie wiem o co Was spytać, po prostu chciałem wyrzucić to z siebie.... Czuję, że to mnie dyskwalifikuje - pomimo tego, że jeszcze chwila, to i tak mnie to coraz bardziej dołuje...
Może mój wygląd też jest problemem? Chętnym oceny dziewczynom mogę podesłać parę fotek na priv'a - w celu diagnozy moich problemów... Dla mnie coraz bardziej poważnych problemów... W sumie nie potrafię sam siebie ocenić, potrafię powiedzieć, czy dziewczyna jest ładna, ale jeśli chodzi o mężczyzn - nie jestem w stanie dokonać oceny... Może w tym ktoś by mi pomógł...