Mam problem ze sobą.. Sęk w tym że w żaden sposób nikt nie może mi pomóc.. Ani psycholodzy ani psychiatrzy. Chodziłam na różne rozmowy bo chciałam pozbyć się moich myśli , tego co mnie dobija.. Całymi dniami chciałabym siedzieć , przebywać sama. Gdy ktoś do mnie przychodzi jestem zła , agresywna , nie chce być w towarzystwie. Moja matka często stara się ze mną rozmawiać , przychodzi do mnie stara mi się pomóc, ale ja nie chcę tego. Kiedy tylko mogę staram się być sama , siedzę słucham jakiś dobijających piosenek i myślę o tym jak wszystko się zjebało w moim życiu. Chodzę jeszcze do szkoły dlatego nie mogę się całkowicie zamknąć w domu chociaż bym bardzo tego chciała. Kiedy siedzę tak zdarza mi się ciąć się w różnych miejscach , kiedy już moje blizny zaczęły ciekawić ludzi zaczęłam się ciąć tak gdzie nie widać.. Próby otrucia się.. A nawet zdarzyło mi się wybiec ze szkoły w celu rzucenia się pod tira , ale wtedy kumpel który wie o moich problemach uratował mnie. Mianowicie moje myśli zaczęły się od tego że miałam problemy rodzinne bicie awantury itp.. Miałam narzeczonego byliśmy razem prawie 2 lata kochałam i kocham go najbardziej na świecie do dziś nie potrafię o nim zapomnieć mimo iż wiem że on ma kobietę i 2 dzieci z jej poprzedniego związku. Cały czas o nim myślę kocham go gdy dowiedziałam się że ma już inną zaczęłam ciąć całe ciało , teraz już nawet nie ćwiczę na wf bo gdybym się rozebrała byłoby widać pełno blizn. dobija mnie również to że poznałam chłopaka wydawał się miły pomagał mi był moim przyjacielem.. Po niedługim czasie trafił on do zakładu psychiatrycznego bo próbował popełnić samobójstwo i ja po raz kolejny próbowałam się zabić.. Gdy on wyszedł zaczął mnie szantażować kazał mi się ciąć , pobił mnie.. To tak bardzo mnie boli nie radzę sobie z życiem ono mnie po prostu przerasta.. Z jednej strony chce żyć ale nie mam już sił by walczyć o to życie. Wszystko co kochałam zawiodło mnie i teraz przesiaduje sama w swoim pokoju ze swoimi myślami.. Ja o tym dobrze o tym wiem że to chore ale potrzebuję pomocy.. Mam nadzieję że może tu ją znajdę..
Podobne tematy
Cześć. Może rzuć tą szkołę i wyjedź gdzieś..może jak zmienisz otoczenie, poznasz życzliwych ludzi i wszystko się jakoś ułoży. Ja np. w sezonie pracowałam nad morzem, tam poznałam fajnych, ciekawych ludzi. Sezon się kończył i wracałam do domu.
Kurcze współczuję ci
musi być ci ciężko z niegromadzeniem tyle nieszczęść i nie jedna osoba podobni by się zachowała, zmień otoczenie to będzie chyba najlepsze wyjście, bo moja koleżanka nie maiła aż tak ekstremalnej sytuacji jak ty a zachowywała się bardzo podobnie, byłaś chyba u złego psychiatry ponieważ jej zalecił terapię a później zmianę szkoły ona zmieniła także miejsce zamieszkania i powoli ale wyszła z kłopotów.
Musisz wyczyścić swój umysł, może spróbuj jogi kultury wschodu to powinno dodatkowo pomóc ale podstawą jak wspomniałam musi być zmiana twojego otoczenia.
A kochasz siebie?
Witaj.Bardzo Ci wspolczuję i rozumiem jak Ci teraz ciężko.Od 6 lat leczę sie na depresję.Nie bede Ci radzic - wez sie w garsc - bo tak sie nie mowi osobom w depresji.Przede wszystkim przyjrzyj sie sobie,i nie dokonuj na sobie aktow autoagresji.Dobre pytanie ktos Ci tu zadal - czy kochasz siebie?-.Byc w dobrym kontakcie ze sobą - to bardzo wazne.Moze sprobuj dzialac malymi kroczkami?Moim zdaniem dobrze byloby udac sie do psychologa i psychiatry,ten drugi moglby Ci ustawic leki na depresje,ale same leki to malo,potrzebna jeszcze psychoterapia.Lub zebys miala kogos bliskiego do wygadania sie,a jak nie masz to pisz tutaj,zawsze ktos Ci napisze jak widzi Twoj problem.Sprobuj zadac sobie takie pytanie - co lubię robic?-i moze zacznij od malutkiej aktywnosci.Wazne sa tylko te dni,ktorych jeszcze nie znamy...