Mam wrażenie, po przeczytaniu tych postów, jakbym czytał o sobie. Mogę ukryć, czy poukrywać, że zależy mi na stałym związku i że chciałbym mieć dzieci. Ale, tak jak Kamil pisałeś, też mam tak, że poznając fajną kobietę, to jest już zajęta. Hmm... I też mam sporo zainteresowań. Na studiach poznałem fajną dziewczynę, która podpowiedziała conieco. I mam zamiar od dzisiaj zacząć korzystać z tej wiedzy. Mianowicie, powiedziała mi, że wiele fajnych kobiet i samotnych chodzi np na kursy tańca lub na kursy językowe - i dzisiaj mam się zamiar zapisać na hiszpański
Poza tym, przynajmniej we Wrocławiu, skąd jestem, wiele kobiet chodzi na msze do Dominikanów - podobno są na wysokim poziomie. Podobno, bo ja nie chodzę do kościoła, ale może zacznę
I podpytuję znajomych, czy nie znają może kogoś. A tak poza tym, wydaje mi się, że skoro Ty o tym marzysz, i na pewno wiele kobiet też, to trzeba dać sobie szansę na znalezienie takiej kobiety. Mnie też męczy to, że w mojej rodzinie uznano że jestem już w sumie na straconej pozycji, bo jestem już po 30-tce.
A może innym rozwiązaniem, byłoby się spotkać we dwóch i pójść może na jakąś imprezę, ale taką np, w Gołębiewskim, gdzie bawią się również samotne kobiety w wieku około 25-35-40 lat? Albo w jakimś innym miejscu, niekoniecznie na dyskotece, na której bawią się nastolatki, bo mnie się najczęściej z tym kojarzą "dyskoteki" - to określenie to już chyba też archaiczne 
Ale może, z tym desperackim nastawieniem, może faktycznie uśmiechnij się i działaj! W sumie nigdy nic nie wiadomo
Także Wszystkim Chcącym i Szukającym życzę Powodzenia!
p.s. A może we Wrocławiu albo w jego okolicach jest Pani, która dałaby się zaprosić na kawę? :-)