Witam
To moj I post na tym forum wiec z gory przepraszam jesli cos nie tak napisze ![]()
Sytuacja w skrocie
Poznalem dziewczyne 2 miesiace temu, w sumie zaczelismy sie spotykac 2 miesiace temu ale znamy sie ponad 20 lat ale nie mielismy kontaktu ze soba.
Na poczatku wszystko fajnie, milo i wogole. Wspolne zarty itp. Jednak bylo kilka sprzeczek, bardziej wymiany zdan po jakiejs imprezie bo oba jestesmy uparciuchy i bronimy swego. U niej zawsze musi byc tak jak ona chce, ja uparty, czasem focha strzele i przez to fukanie na siebie bylo.
Kilka sprzeczek ale jakos wyszlismy z tego, ost razem 3-4 dni ciszy ale udalo sie:)
Ost sprzeczke mielismy na swieta, tez o bzdure bo niby sie nie pozegnalaem z nia tylko ogolnie powiedzialem dobranoc i uznala ze znow focha mialem a ja poprostu odrobine zly bylem bo ona 1/2 wigili spedzila palac papieroski z przyjaciolkami.
Po swietach jakas cisza 1 dzien byla, wiec pytam o co chodzi to mi odp ze zmeczona jest tymi fochami, moim zachowaniem itp. i chce odpoczac. Pytalem czy to koniec to mi odp ze nie wie chce odpoczac.
Od kilku dni pisze do niej smsy co czuje itp. ale 0 jakiejkolwiek odpowiedzi, mielismy razem na sywlak isc to od jej przyjaciolki sie dowiedzialem ze nie jestem w planach, jak pytam czy to koniec co mowila to ona niby nie chce z nia o tym gadac bo nerwa lapie.
Co myslicie ? To chyba jednak koniec prawda ? Tylko czemu mi nie napisze ze koniec, ze nie wyszlo tip. tylko mnie ignoruje ? Zostawia sobie furtke w razie W czy poprostu sama nie wie ?
Pozdrawiam i mam nadzieje ze Was nie zameczylem historia i forma tej wiadomosci ale ciezko mi jest sie skupic i pisac