Jestem nowa na forum, tak więc serdecznie witam wszystkich
Mam 18 lat i chodzę do klasy 2 liceum. Mój problem jest błahy, jednak mimo tego od roku zaprząta moje myśli i nie bardzo mam pomysł, jak pomyślnie go rozwiązać. Dotyczy on mojej korepetytorki od angielskiego. Od pięciu lat chodzę do niej na dodatkowe lekcje, by lepiej utrwalić materiał. W ciągu tego czasu bardzo się do niej przywiązałam i po maturze chciałabym utrzymywać z nią kontakt. Uważam, że zarówno ona jak i jej mąż darzą mnie sympatią, nie wiem jednak jak pogłębić nasze relacje. Chciałabym, aby w przyszłości przyniosły się one na koleżeńską lub nawet przyjacielską płaszczyznę, tak więc proszę Was, abyście podpowiedziały(podpowiedzieli) mi, co zrobić by moja korepetytorka przestała postrzegać mnie wyłącznie jako swoją uczennicę, jakie tematy najlepiej poruszać w rozmowie i czy nietaktowne będzie zaproszenie jej na kawę lub piwo w przyszłości (np. po maturze). Byłabym wdzięczna, gdyby osoby udzielające korepetycji przedstawiały swój punkt widzenia. Bardzo proszę o odpowiedzi i pozdrawiam ![]()
Podobne tematy
Ciekawe, że tak Ci zależy na przyjaźni z korepetytorką. Czy czujesz się samotna? Czy masz złe relacje z rodzicami? W każdym razie możesz już teraz podczas lekcji poruszać tematy osobiste, na przykład pytać o rady w różnych sprawach.
Moim zdaniem nie będzie żadnym nietaktem powiedzieć że bardzo ich lubisz i przykro będzie ci się z nimi rozstać po maturze, więc czy mieliby ochotę na jakieś wyjście z tobą, lub czy chcieliby wspólnie z tobą świętować zaliczenie angielskiego na maturze np w kawiarni albo zaproponuj jakieś że coś upieczesz itp. Na pewno będzie im miło usłyszeć że ich lubisz. To lepsza metoda niż jakieś aluzje które mogą donikąd nie zaprowadzić
moja siostra jeszcze w połowie lat 90-tych dawała korepetycje jednej dziewczynie, a przyjaźnią się właściwie od początku, aż do dnia dzisiejszego, nie widząc w tym nic dziwnego,
więc jest to jednym z przykładów, że odpowiedź na postawione w temacie pytanie może brzmieć "tak"
Zaprzyjaźniałam się niemalże ze wszystkimi ludźmi, którzy chodzili do mnie na korepetycję i utrzymuję te znajomości ![]()
6 2014-01-02 01:00:51 Ostatnio edytowany przez lusia1995 (2014-01-02 01:02:37)
takiwiatr: Są dni, w których czuję się samotna, jednak nie jestem pewna czy to jest powodem, dla którego szukam kontaktu z korepetytorką. Wydaje mi się, że zwyczajnie, w spontaniczny sposób polubiłam ją i że nasza znajmomość może być ciekawa. Co do Twojego drugiego pytania: moje relacje z rodzicami są średnie. Nie istnieje między nami żaden konflikt, nie zbyt często się kłócimy, ale też nie rozmawiamy ze sobą i stosunkowo rzadko się widzimy, ponieważ kiedy jestem w domu, rodzice są w pracy.
PodPseudonimem: Dziękuję bardzo za poradę, nie wiem jednak czy odważyłabym się na tak bezpośrednie działanie
Nie jestem typem osoby, która bez problemu mówi coś wprost, dlatego też szukam trochę innej drogi na rozwinięcie tej znajomości. Boję się, że proponując jej kawę odbierze mnie jako nachalną. Niemniej jednak, jeszcze raz dziękuję za odpowiedź.
Catwoman: Ja właśnie nie słyszałam nigdy o takich przypadkach
Jeżeli możesz, to powiedz mi w jaki sposób przebiegał proces budowania przyjaźni, czy wszystko działo się w sposób naturalny, kto pierwszy wyszedł z inicjatywą i jak była między Wami różnica wieku?
Catwoman: Ja właśnie nie słyszałam nigdy o takich przypadkach
Jeżeli możesz, to powiedz mi w jaki sposób przebiegał proces budowania przyjaźni, czy wszystko działo się w sposób naturalny, kto pierwszy wyszedł z inicjatywą i jak była między Wami różnica wieku?
A jakoś naturalnie to przebiegało
Różnica wieku przeróżna: niektórzy byli młodsi ode mnie (choć zwykle to były kobiety) o 10 lat, inni o tyle lub więcej starsi
Ja jestem otwarta na ludzi, nie zachowuję sztucznych "form" a jak przebiega? Hm.... zwykle gdy była przed nami jakaś przerwa typu wakacje, mówiłam po prostu: Daj znać jak poszła matura/ Jak się udał wyjazd itd. Zwykle też dodawaliśmy się do znajomych na FB no i zawsze podczas zajęć poruszaliśmy tematy bliskie nam obu, typu: jakieś zmiany w naszym mieście, najbliższe eventy, nowe bary, a wiesz, że to można idealnie wpleść w lekcję z języka obcego ![]()
Ale napiszę Ci też z drugiej strony: miałam na studiach nauczycielkę, którą bardzo lubiłam, ona mnie no i jak to przenieść na grunt poza uczelnią..... Cóż, miałyśmy wiele wspólnych zainteresowań i po prostu informowałam ją gdzie coś jest, typu jakieś warsztaty. I się udało
Tyle, że niedługo potem wyjechała zagranicę i jak na razie tam jest.