Witajcie!
Mam 23 lata. Przez ostatnie 4 lata studiowałam matematykę. Jestem nauczycielem. Niestety bardzo mnie męczyły te studia i stwierdziłam po obronie licencjata że zmienię je. Aktualnie studiuję na uniwersytecie ekonomicznym (kierunek rachunkowość). Czy jest łatwiej? Może o tyle że są tam tematy bardziej przyswajalne dla normalnego człowieka aniżeli abstrakcyjne na matematyce. Niestety ja nie widzę sensu studiowania. Nie czuję z tego przyjemności. Mam wrażenie że jeśli wybiera się jakiś kierunek studiów to powinno się tym być zainteresowanym a ja tak naprawdę studiuję tylko dlatego by odbębnić studia magisterskie. A taki kierunek wybrałam dlatego że mój przyszły mąż jest po tej samej uczelni i jest mi w stanie bardzo dużo w nauce pomóc. Ale to że dużo to wcale nie oznacza że we wszystkim jest mi w stanie pomóc. Siedzimy praktycznie każdą niedzielę, on mi tłumaczy tą rachunkowość, robię w domu mnóstwo zadań a potem okazuje się że na kolokwium bardziej była oceniana teoria niż zadania więc w sumie cała moja nauka poszła na marne. Tak, wiem, moja wina, mogłam się teorii też pouczyć, trudno.
Rozwiązuję zadania i już zakładam z góry że ja i tak ich nie rozumie, a każde jedno (ogólnie z całych studiów) jest przeze mnie rozwiązywane szablonowo. Ale to sensu tak naprawdę większego nie ma..
Czy ja nie powinnam tak przypadkiem zmienić studiów? Nie powinnam przemyśleć swojego życia i jakąś inną decyzję podjąć w sprawie mojej przyszłości? ![]()
Podobne tematy
Kierunek studiów powinno wybierać się zgodnie z zainteresowaniami, więc jeśli jedynym powodem, dla którego wybrałaś rachunkowość, było obcykanie Twojego męża w temacie, to wcale się nie dziwię, że nauka Cię męczy, i nie odnajdujesz się w materiale.
Nie napisałaś, dlaczego na studia licencjackie, wybrałaś matematykę, skoro też Ci z nią było nie po drodze?
Dlaczego specjalność nauczycielska? Jeśli lubisz pracę z dziećmi/młodzieżą, to może podążyć w kierunku pedagogiki/resocjalizacji?
Odpowiem na pytania po kolei:
1. Wybrałam te studia dlatego że na matematyce było dla mnie już za ciężko. Poza tym wiele osób doradzało mi że jeśli chcę zmienić, to mam iść na rachunkowość bo: "będzie mi tam jak w raju".Niestety ja nie potrafię odnaleźć się na tych studiach. Co prawda jeżdżę na pewno z większą chęcią niż na matematykę, ale jednocześnie jestem bardzo zatracona.
2. Dlaczego matematyka? Bo w sumie nie miałam sprecyzowanych zainteresowań. Zawsze lubiłam rozwiązywać zadania z matmy, ogólnie ten przedmiot sprawiał mi zerowy problem. Poszłam na te studia z namysłem że będę naprawdę mogła rozwinąć na nich skrzydła i zainteresowania matematyczne a okazała się ta myśl zderzeniem z bardzo okrutną rzeczywistością.
3. Specjalność nauczycielska dlatego że naprawdę lubię uczyć innych. Co prawda teraz od prawie 2 lat nie miałam praktyk pedagogicznych w szkole ale prowadzę korepetycje i naprawdę bardzo to lubię. Chciałabym w przyszłości zostać nauczycielem choć to wcale nie jest łatwa praca. Dla mnie nauczyciel powinien całą swoją pasję do danego przedmiotu przelać na uczniów. I mnie się to nawet udaje na korepetycjach z miarę zdolnymi uczniami ale niestety - te studia wypaliły we mnie wszystko to, co powodowało moje największe zainteresowanie matematyką..
Trudności na matematyce były powodem, dla którego zmieniłaś kierunek, ale przyczyny, dla których wybrałaś rachunkowość - chyba sama przyznasz z perspektywy czasu - były - delikatnie mówiąc - słabe. Gdybyś przeanalizowała ten kierunek pod kątem swoich doświadczeń, osobowości, i możliwości, bez tak mocnego przyjmowania sugestii znajomych do siebie, pewnie byłabyś teraz w zupełnie innym miejscu. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, ale warto o tym pamiętać, i nie powielać błędów, bo oczywistym jest, że biczowanie się studiami, które nas nie kręcą, jest bezsensu, i jeśli naprawdę zależy Ci na tytule magistra, powinnaś gruntownie przejrzeć oferty uczelni, i zdecydować się na kierunek, który naprawdę Cię zainteresuje. Cyferki po ostatnich doświadczeniach zostawisz już chyba w spokoju...? ![]()
tylko że naprawdę mnie nic nie interesuje. Ja lubię uczyć dzieci, uwielbiam im coś tłumaczyć. Ale wiem że na studiach mgr z matematyki bym sobie nie poradziła. To jest akurat pewne bo już sam licencjat że udało mi się zakończyć to jakiś cud!
Ale na jakie miałabym iść studia? na psychologię? chyba nie do końca umiałabym być na tyle odpowiedzialna by pomagać innym. Na pedagogikę? też nie bardzo bo ja chcę uczyć konkretów a nie dzieci w pierwszych trzech klasach. Dlatego ta rachunkowość wydała mi się najlepszym rozwiązaniem bo jakby nie było też coś z liczeniem związanego.. chyba się trochę pogubiłam we własnym życiu..
Studenci pedagogiki mają dwadzieścia-kilka specjalności do wyboru, w tym andragogikę (pedagogikę dorosłych), więc praca po ukończeniu tego kierunku nie skupia się tylko na edukacji dzieci w klasach 1-3. ![]()
Tak jak wspomniałam we wcześniejszym poście, jeśli naprawdę zależy Ci na uzyskaniu magistra (a zakładam że tak, bo w przeciwnym przypadku dalsza gimnastyka rzeczywiście nie miałaby sensu, podobnie jak kontynuowanie nauki na nietrafionym kierunku), musisz zaznajomić się z ofertami uczelni, przeanalizować poszczególne dziedziny, i jestem pewna, że znajdziesz coś dla siebie, coś co Cię zainspiruje do dalszej nauki.
Ale jeśli wiesz co chcesz w życiu robić - a więc być nauczycielem matematyki, to nie lepiej "odbębnić" te studia żeby zdobyć magistra i móc pracować w szkole?
8 2013-12-20 12:32:25 Ostatnio edytowany przez Atris (2013-12-20 12:33:07)
Sęk w tym, że autorka obawia się, że nie podoła na magisterce z matematyki, i nie jest to jakiś brak wiary we własny siły, skoro ledwo pociągnęła licencjat. Po co porywać się z motyką na księżyc, i przede wszystkim po co brnąć dalej w coś, co przestało interesować już na tym etapie ?
Jednak chciałabyś być nauczycielką matematyki, widzisz siebie w tym zawodzie, więc się tak łatwo nie poddawaj. Wydaje się dziwne, że w miejscu gdzie studiowałaś potrafili Ci tak obrzydzić Twój ulubiony przedmiot. Może więc pójdziesz na studia magisterskie z matematyki na inną uczelnię?
Ale chyba rachunkowość jest łatwiejsza niż matematyka? Więc skoro dała radę na matmie, to tutaj na pewno sobie poradzi. Tylko jej to nie interesuje...
11 2013-12-20 13:17:55 Ostatnio edytowany przez lilus.x (2013-12-20 13:22:47)
licencjata mam zaliczonego na ocenę dobrą (w dyplomie wpisane jest dostateczny plus bo tyle ze średniej wychodziło). Ale sęk w tym że ja tak naprawdę nie potrafiłam się tej matematyki uczyć. Ja uczyłam się na pamięć a przecież nie o to chodzi. Studiowanie matematyki jest naprawdę zupełnie czymś innym niż uczenie się tego przedmiotu w szkole. Ba! W sumie ze szkoły nic mi się nie przydało na te studia. Także dopóki ktoś naprawdę tego nie przejdzie na własnej skórze to tego nie zrozumie.
Moja grupa z licencjata liczyła 25 osób. Aktualnie z tej grupy na studiach mgr jest w stanie się utrzymać 5 naprawdę najlepszych osób. Więc jestem po prostu na 100% pewna że nie dałabym sobie rady..
rachunkowość jest o wiele łatwiejsza. Tylko że mnie to średnio interesuje. Choć nie powiem - gdzieś tam w marzeniach miałabym otwarcie jakiejś firmy ze swoim facetem (też księgowym) ale czy to mnie będzie kręcić?
Myślałam również o otwarciu swojej własnej, prywatnej szkoły nauki do matury i nie tylko. Na początek tylko z matematyki a potem chciałabym to rozszerzyć na inne rodzaje "kursów" do egzaminów - takie "legalne" korepetycje. I mój przyszły mąż bardzo chce mi w tym pomóc. Nawet mielibyśmy gdzie to otworzyć - on ma dom, a obok niego, w tych samych rozmiarach, stoi bezużyteczna stodoła także spokojnie wystarczyłoby to wyremontować i otworzyć. Ale jestem ogromną pesymistka i nie wiem czy to w ogóle miałoby zainteresowanie (w moim mieście w ogóle nie ma takich przygotowań do egzaminów)
Dowiedz się jak jest na innych uczelniach, wygląda na to, że na Twojej poziom jest wygórowany. Możesz też pomyśleć o studiach zaocznych, tam jest zwykle łatwiej. Zrób wszystko, żeby zdobyć pełne uprawnienia nauczyciela matematyki.
Ale chyba rachunkowość jest łatwiejsza niż matematyka? Więc skoro dała radę na matmie, to tutaj na pewno sobie poradzi. Tylko jej to nie interesuje...
Źle Cię zrozumiałam, myślałam że masz na myśli kontynuowanie studiów na kierunku matematyka, a nie rachunkowość. ![]()
Wszak jeśli rachunkowość ją nie pasjonuje, to dalej uważam, że bez sensu jest się nią katować, i autorka powinna poszukać dla siebie czegoś innego.
To w takim wypadku - jeśli rachunkowość autorki nie kręci, to nie wiem czy jest sens dalszego studiowania. Ale jeśli nie, to jaki plan B?
Prawda jest taka że po ukończeniu studiów mgr chciałabym w jakiś sposób wrócić do matematyki - kursy, studia podyplomowe itd. Nie wiem czy to po ślubie będzie w ogóle wchodziło w grę ale gdzieś tam w marzeniach mam jednak uczenie w szkole.
Prócz tego muszę dodać już mam przez matematykę rok w plecy bo poprzez jeden przedmiot ukończyłam studia po 4, a nie po 3 latach. Dlatego rezygnacja z obecnych studiów byłaby dla mnie kolejnym, straconym rokiem, a doskonale wiadomo - w Polsce aby dostać pracę nawet w biurze to trzeba mieć min. wyższe magisterskie wykształcenie + kilka lat doświadczenia, a ja mam w sumie 2 miesiące praktyk w szkole..