netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

70 odpowiedzi21 744 wyświetleniazałożony przez obserwator stojący z boku, 01.01.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

1

Temat: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Witam
Może wydawać się to głupie i niedorzeczne, ale nigdy nie byłem w żadnym związku i nigdy nie będę, a mam już swoje lata.
Powód mojego wyboru jest bardzo prosty. Chociaż nigdy nie związałem się z żadną dziewczyną to wiem, że ja do związku się nie nadaję. Gdybym miał kobietę, którą nawet mógłbym kochać to wiem, że tylko zmarnowałbym jej życie. Nie chcę tego. Nie chciałbym ranić jakiejś osoby, bo ona nie zasługuje na to.
Ludzie zasługują na szczęście. Ja nie. Ze mną żadna dziewczyna nie byłaby szczęśliwa. Nic nie mógłbym takiej kobiecie dać, bo nic nie mam, niczego w życiu nie osiągnąłem i jestem nikim.
Moje życie to ciągłe pasmo porażek.
Ja doskonale siebie rozumiem, swoje ułomności i wady. Moja samoświadomość podpowiada mi jaką drogą w życiu powinienem iść, pomaga wybrać. Ta droga
to ścieżka samotności, ścieżka pojedynczej jednostki.

Możecie zapytać skąd mogę wiedzieć, że nie dam nic dziewczynie, skoro nie byłem nigdy w związku ? Przecież mogę dać jej miłość, bliskość, troskę itd. Wiem, że to za mało. Ja nigdy nie kochałem i nie potrafię kochać.
To intuicja, jakiś wewnętrzny głos podpowiada mi, że ja jestem inny. nie potrafię dzielić się szczęściem, bo ja szczęścia nie mam.Ono nie jest dla mnie, ale przez te wszystkie lata mojego życia udało mi się zrozumieć siebie.
Ktoś mógłby napisać, że to zwykłe tchórzostwo, ale wcale tak nie jest. Moje cechy charakteru, cechy osobowości powodują, że potencjalna kobiety zamęczyłaby się ze mną na śmierć, a ja tego nie chcę.

Czy znacie kogoś w podobnej sytuacji jak ja ? Kogoś, kto świadomie dokonał takiego wyboru ?

2 Ostatnio edytowany przez pyrek (2011-01-01 23:42:36)

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny
obserwator stojący z boku napisał/a:

Witam
Może wydawać się to głupie i niedorzeczne, ale nigdy nie byłem w żadnym związku i nigdy nie będę, a mam już swoje lata.
Powód mojego wyboru jest bardzo prosty. Chociaż nigdy nie związałem się z żadną dziewczyną to wiem, że ja do związku się nie nadaję. Gdybym miał kobietę, którą nawet mógłbym kochać to wiem, że tylko zmarnowałbym jej życie. Nie chcę tego. Nie chciałbym ranić jakiejś osoby, bo ona nie zasługuje na to.
Ludzie zasługują na szczęście. Ja nie. Ze mną żadna dziewczyna nie byłaby szczęśliwa. Nic nie mógłbym takiej kobiecie dać, bo nic nie mam, niczego w życiu nie osiągnąłem i jestem nikim.
Moje życie to ciągłe pasmo porażek.
Ja doskonale siebie rozumiem, swoje ułomności i wady. Moja samoświadomość podpowiada mi jaką drogą w życiu powinienem iść, pomaga wybrać. Ta droga
to ścieżka samotności, ścieżka pojedynczej jednostki.

Możecie zapytać skąd mogę wiedzieć, że nie dam nic dziewczynie, skoro nie byłem nigdy w związku ? Przecież mogę dać jej miłość, bliskość, troskę itd. Wiem, że to za mało. Ja nigdy nie kochałem i nie potrafię kochać.
To intuicja, jakiś wewnętrzny głos podpowiada mi, że ja jestem inny. nie potrafię dzielić się szczęściem, bo ja szczęścia nie mam.Ono nie jest dla mnie, ale przez te wszystkie lata mojego życia udało mi się zrozumieć siebie.
Ktoś mógłby napisać, że to zwykłe tchórzostwo, ale wcale tak nie jest. Moje cechy charakteru, cechy osobowości powodują, że potencjalna kobiety zamęczyłaby się ze mną na śmierć, a ja tego nie chcę.

Czy znacie kogoś w podobnej sytuacji jak ja ? Kogoś, kto świadomie dokonał takiego wyboru ?

Zupełnie nie zrozumiały jest argument o tym że ktoś może być z Tobą nieszczęśliwy skoro nigdy z nikim nie byłeś że tak głupio spytam to skąd wiesz ?

To nie samoświadomość/intuicja podpowiada Ci gdzie iść ale jest to zwyczajny lęk przed opuszczeniem strefy komfortu w której się znajdujesz a te wszystkie fakty które wymyślasz są jedynie usprawiedliwieniem tego stanu póki tego nie zrozumiesz będziesz tkwił w tym bez końca.

Też dość rycerska i prawa postawa w zakresie potrzeby nie zadręczania dziewczyny swoją osobą szczerze to wyglądasz (choć dla Ciebie jest to wyjątkowość) na klasyczny przykład braku pewności siebie popracuj nad tym ....

3

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Witaj
sam napisałeś - że nigdy nie kochałeś...wiec skąd wiesz jak wtedy będziesz się zachowywał..
Wiesz,,,nie kocha się za Coś...poprostu się kocha...i wtedy ta ososba jest szcześliwa bo jesteś obok niej...nie z innych powodów...
Moim zdaniem możesz dać bardzo wiele kobiecie...
bardzo wiele...nie broń się przed miłością- bez niej życie traci sens...

4

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Witaj:-),po prostu brak Ci wiary w siebie...i powiem Ci,że jeśli jakaś kobieta zakocha się w Tobie,to nie dlatego,że coś tam osiągnąłeś czy nie,tylko dlatego,że będąc blisko niej dasz jej siłę do działania,będzie spokojna i dowartościowana przy Tobie...i działa to w dwie strony,gdyż Ty kochając też odzyskasz wiarę w siebie:-)...tylko trzeba w miłość uwierzyć,dać jej szansę,nie zamykać się w tej swojej skorupie...
potencjalna kobiety zamęczyłaby się ze mną na śmierć-piszesz,a skąd wiesz co potrzeba kobiecie do szczęścia???oj,miłość Cię uleczy,na pewno:-)

5

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

A ja mam podobnego partnera. Tzn nie powiela Twoich wszystkich cech które opisałeś. Nie ma tak niskiej samoświadomości.  Tylko w sylwestra powiedział mi coś takiego: "Za pół roku moje zachowanie stanie się tak toksyczne, że nie wytrzymasz ze mną." Zastanawiałam się co to może dokładnie oznaczać. Wytłumaczył mi w taki sposób: "Zawsze powtarza się taki schemat, że mam z kimś kontakt później poprostu to zaniedbuję. Nie czuje potrzeby aby z kimś przeżywać wszystkie smutki i radości, poprostu ten ktoś jest mi bliski i tyle wystarczy." Porównywał związek do swoich relacji kumpelskich co dla mnie nie ma to nic wspólnego ze sobą. Powiedziałam tylko tyle, że nie z każdym łączą go takie same relacje, nie ma co generalizować. Poza tym na to co się wydarzy za pół roku będzie miało wpływ wiele czynników. Zapytałam czy mnie kocha. Odp że tak, ja zresztą to czuję. Nikt do tej pory nie dał mi tyle czułości i troski co on. Potrafi tak przytulać jak nikt inny. Denerwuje mnie tylko to, że jak się rozstaniemy na jakiś czas on nawet przez tydzień potrafi się do mnie nie odzywać. Ja przez ten czas też nie piszę, nie dzwonię, próbuję go złamać. W końcu nie wytrzymuję z tęsknoty i wybucham. Dzwonię do niego i mówię, że jego zachowanie sprawia mi przykrość. Jest dobrze przez kilka dni, później znowu to samo. Powiedział, że jego zachowanie stanie się jeszcze bardziej toksyczne, czego w końcu mogę nie wytrzymać.
W jakim jesteś wieku? Bo mój partner ma 23 lata.

6

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

No dobrze Obserwatorze, w takim razie mam pytanie- dobrze Ci z tym?

7

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny
obserwator stojący z boku napisał/a:

To intuicja, jakiś wewnętrzny głos podpowiada mi, że ja jestem inny. nie potrafię dzielić się szczęściem, bo ja szczęścia nie mam.

Czy znacie kogoś w podobnej sytuacji jak ja ? Kogoś, kto świadomie dokonał takiego wyboru ?

A to racja, skoro nie niesiesz w sobie szcześcia to trudno bedzie jakiejs osobie przekonac sie do Ciebie.

Znam takie osoby, ale różni je to od Ciebie że one już były po powaznych zwiazkach i sa np. po rozwodzie i nie chca wchodzić juz w zadne inne relacje bo sie sparzyły.

Ale znam tez takie które nie chcą być z kims bo maja dużo kompleksów.

8

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Dla mnie to żadne tchórzostwo tylko zwykłe lenistwo i egoizm. Ty po prostu wcale nie chcesz dzielić się swoim życiem bo jest tak Ci wygodnie i juź...przykre to co piszesz bo skoro tak to i do życia sie nie nadajesz bo przecież życie to szczęście jakie dostaliśmy doświadczyć, a Ty nie chcesz z tego prawa do szczęścia korzystać...dla mnie niepojęte, tym bardziej że jak sam piszesz nie masz bladego pojęcia jak to jest być z kimś...

Moja rada: przemyśl i jeszcze raz przewartościuj swoje życie...

9

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Zgadzam się z pustką to tchórzostwo!
Nie chcesz ryzykowac ,boisz się zaangażowac bo może nie sprostasz-
Mozna by powiedzieć ,ze ok-po co kogoś krzywdzić ale na czym by ta krzywda miala polegać-czy dotyczy czegoś konkretnego np.choroba,nałóg,agresja?

10

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

A jakie to są porażki?
Być może twierdzisz tak bo nikt w Tobie się nie zakochał ani Ty w nikim.

Ja nikogo takiego nie znam.

Malgorzatka zastanow sie czy warto tkwic w takim zwiazku, malo tego ze juz nie akceptujesz aktualnego stanu rzeczy, facet zapowiada Ci ze bedzie gorzej (gorzej dla Ciebie).

11

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Uwazam ze troche sie uzalasz nad soba. Jaki Ty jestes biedny, mając takie podejscie do zycia zawsze bedziesz samotny i nie warzne co Ci sie przydarzy dobrego bedziesz uwazał za cios prosto w serce. Ot to moje zdanie.

12

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Noo, to ja widzę, że muszę stanąć w obronie kolegi Obserwatora. Ja go doskonale rozumiem bo do pewnego momentu swojego życia też tak miałem. Może kolega Obserwator załóżmy dostał kosza od kobiety. Pierwszego, drugiego, trzeciego, ..., ... . Stąd też takowe zdanie. Pustka pisze, że to lenistwo i egoizm. Co za brednie! To że PRZYNAJMNIEJ TERAZ NIE CZUJE SIĘ WYSTARCZAJĄCO GOTOWY na związek powoduje, że możemy o nim pisać, że jest leniwy i egoistyczny? Gdyby rzeczywiście, drogie Panie, było tak, że poznałby jakaś kobietę, byłby z nią i byłoby tak jak napisał, że jednak nie potrafiłby dać jej szczęścia to stwierdziły byście, że to drań i dupek bo zrobił dziewczynie nadzieję a potem zostawił.

Obserwator ... jak Ciebie czytam to tak jakbym czytał swoje własne "ja". Życzę powodzenia.

13

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Mi też nie podobał się ten atak, przecież każdy czuje inaczej, autor tematu napisał jasno i wyraźnie że nie chce mieć nikogo i jest mu z tym ok. Atak nie jest na miejscu przecież nie robi nic złego, wręcz przeciwnie,  ja nie odebrałam tego jak użalanie się nad sobą, chodziło mu przecież o to czy znamy takie osoby..

Myślę że do czasu będzie tak sądził, ale to tylko takie moje..

14

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny
obserwator stojący z boku napisał/a:

Może wydawać się to głupie i niedorzeczne, ale nigdy nie byłem w żadnym związku

Nie widzę w tym nic niedorzecznego smile.

obserwator stojący z boku napisał/a:

i nigdy nie będę, a mam już swoje lata

'Wróżbita'? A skąd ta pewność? 'swoje lata'? Tzn. ile? Piszesz, jakbyś miał ich zaledwie- kilkanaście tongue.

obserwator stojący z boku napisał/a:

Powód mojego wyboru jest bardzo prosty. Chociaż nigdy nie związałem się z żadną dziewczyną to wiem, że ja do związku się nie nadaję.

Widocznie, nie spotkałeś tej 'jedynej', dla której przynajmniej byś spróbował 'coś' stworzyć smile.

obserwator stojący z boku napisał/a:

Gdybym miał kobietę, którą nawet mógłbym kochać to wiem, że tylko zmarnowałbym jej życie.

Ponieważ, ubzdurałeś sobie, że jesteś chodzącym 'nieszczęściem'? smile

obserwator stojący z boku napisał/a:

Nie chcę tego. Nie chciałbym ranić jakiejś osoby, bo ona nie zasługuje na to.

A jeśli to Ona, zakochała się w Tobie? Chcąc czy nie chcąc- zranisz wink.

obserwator stojący z boku napisał/a:

Ludzie zasługują na szczęście. Ja nie.

Kosmita? tongue 'zasłużyć', to brzydkie słówko- szczęście, dotyka wszystkich- bez wyjątku wink.

obserwator stojący z boku napisał/a:

Ze mną żadna dziewczyna nie byłaby szczęśliwa. Nic nie mógłbym takiej kobiecie dać, bo nic nie mam, niczego w życiu nie osiągnąłem i jestem nikim.

Pozwól, aby to Ona oceniła- a może wystarczy jej szczere uczucie? wink Dla rodziny/znajomych/przyszłych znajomych- na pewno jesteś kimś wartościowym smile.

obserwator stojący z boku napisał/a:

Moje życie to ciągłe pasmo porażek. Ja doskonale siebie rozumiem, swoje ułomności i wady. Moja samoświadomość podpowiada mi jaką drogą w życiu powinienem iść, pomaga wybrać. Ta droga
to ścieżka samotności, ścieżka pojedynczej jednostki.

'Ponoć', masz swoje lata, a piszesz jak kilkunastolatek, który, ubzdurał sobie, że jest chodzącym 'nieszczęściem'. Skoro, wszystko co postrzegasz, jest subiektywne i tylko od Ciebie zależy co jest prawdą - to również, możesz obrać właściwy punkt widzenia, w którym nie ma samotności/niepowodzeń, etc. Zobacz, jakie to proste smile.

obserwator stojący z boku napisał/a:

Możecie zapytać skąd mogę wiedzieć, że nie dam nic dziewczynie, skoro nie byłem nigdy w związku ? Przecież mogę dać jej miłość, bliskość, troskę itd. Wiem, że to za mało. Ja nigdy nie kochałem i nie potrafię kochać.

"Aż" miłość, bliskość, troskę. Miłość, przychodzi niespodziewanie- z czasem, Cię zaskoczy smile. Nie wątp wink.

obserwator stojący z boku napisał/a:

Czy znacie kogoś w podobnej sytuacji jak ja ? Kogoś, kto świadomie dokonał takiego wyboru ?

Tak, znam. I muszę przyznać, że cholernie mnie drażni smile. Jednak on wymyśla z braku lepszych zajęć- im więcej wolnego czasu, tym więcej zbędnych myśli smile.
Jak ja bym chciała, aby zaczepił mnie w końcu zdecydowany facet, który nie będzie się rozczulał nad sobą/rzeczywistością. Który, zacznie tworzyć przyszłość, zamiast ciągle nad nią gdybać smile.
Gdybym miała zbliżone choć odrobinę myśli do Twoich, pewnie napisałabym, że: nigdy to objawienie nie nastąpi tongue. Na szczęście- cierpliwość, to również cenna cecha.
Więcej, pozytywnych myśli. Pozdrawiam.

15 Ostatnio edytowany przez obserwator stojący z boku (2011-01-04 20:28:52)

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Dlaczego niektórzy nie mogą uwierzyć w to co napisałem ?
Faceci w moim wieku, czyli przed trzydziestką coś w życiu już osiągnęli, kimś są. Mam taką zasadę, że aby być z kimś trzeba mieć coś, aby komuś to coś dać. Ja nawet nie mam własnego samochodu, dopiero kończę studia , nie mam własnego domu albo mieszkania itd. Nie jestem też ani bardzo towarzyski ani wybitnie inteligentny. Moje cechy charakteru, cechy osobowości powodują, że potencjalna kobiety zamęczyłaby się na śmierć, a ja tego nie chcę. Nie umiałbym dać tego kobiecie czego oczekuje. Mam już prawie 30 lat, a taki wiek do czegoś zobowiązuje i o czymś świadczy. O mnie świadczy tylko negatywnie, bo nie mam nic, więc moje kompleksy wcale nie są wymyślone. Nie znacie mnie, ale musicie mi uwierzyć, że wybralibyście tak samo jak ja. Sam ze sobą się męczę i nie chcę, aby męczył się ktoś jeszcze. Stąd mój wybór.
Dodatkowo ja jestem tzw. trudnym człowiekiem. Taki sam jest mój ojciec i wiem jak moja matka całe życie męczy się z nim. Ja mam świadomość (ojciec pewnie nie miał) tego, że ze mną byłoby podobnie. To byłoby naprawdę ciężkie i trudne życie.

16

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

O BOŻE TY WIDZISZ I NIE GRZMISZ!!!!!!!!! to wstępna moja reakcja szokowa na to co napisałeś szczególnie to ostatnie "moja mama męczy się z moim ojcem" ciekawe czy gdybyś ją spytał czy drugi raz związałaby się z twoim ojcem to definitywnie by powiedziała "nigdy w życiu" a wiesz czemu bo życie już takie jest trochę słońca trochę chmur - w związku są chwile gdy się ma ochotę ukatrupić partnera , gdy czlowiek w złości myśli gdzie ja miałam/em oczy i te gdy się patrzy na twarz śpiącego obok czlowieka i uśmiecha tylko dlatego że tu jest.
Sądzę że dużo złego jest w tym że masz poczucie niskiej wartości a nie samoświadomości bo każdy ma swoją wartość taką czy inną. Oprócz tego wiek 30 lat to nie 70 żeby uważać że to już kres i do niczego się nie dojdzie - może właśnie ta druga osoba zmowywowała by cię do działania.
Myślę że po prostu bardzo potrzebujesz kogoś kto pokaże ci ile jesteś wart i ile masz dobrych cech ale żeby tak się stało to musisz spojrzeć na siebie bardziej łaskawym okiem i zabaczyć w sobie te wszystkie dobre rzeczy które teraz schowałeś w głąb siebie. I nie mart się że komuś zmarnujesz życie - każdy sam podejmuje decyzję i jeśli jakaś kobieta uzna że chce życie "zmarnować" z tobą to zrobi to z własnej woli bo tak będzie chciała.

17

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Myślę,ze nikt tu nie atakuje orbitko ja wierzę w to co mówi autor postu.No i cóz czy mamy dołączyć do grupy i przytaknac ,ze facet ma racje ,jest do niczego i już nic go fajnego nie spotka?
Nie będę przytaczać przykładów osób,które zaczynają od nowa ,ciągle i ciągle -tez mają ciężko ,tez czasem nie mogą patzreć w lustro ale to nie powód by się wycofać.
Ani samochód ,ani mieszkanie,ani kochająca kobieta nie spadnie z nieba-choć może  kobieta tak!
Tobie przykady nie są potzrebne ,rady tez nie -bo wiesz swoje i koniec.
Jest ci dobrze z twoją bylejakością ,z tym kim jestes-
Jestem oburzona twoją postawą ,twoim czekaniem ,uchylaniem się od życia.
Rozumię twój wybór ale chyba nawet to nie jest wybór -poprostu tak wyszło!
pozdrawiam

18

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Ale jak załóżmy autor wątku całe życie dostawał od życia kopy w d**ę to trudno mu się dziwić. Jak bokser zaczyna karierę i przegrywa 5 swoich pierwszych walk to do 6. już nie ma zamiaru wychodzić bo po prostu nie wierzy w zwycięstwo. Proste.

19

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

zacznij siebie lubić smile musisz myśleć o sobie: "jestem fajny", a nie: "jestem do niczego".... i uśmiechaj się smile

20

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Taaa jak ma dołujące życie, powie sobie "jestem fajny" i na pewno będzie wszystko super. Super rada katbe, na prawdę ;]

21

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

jak nie sprobowales z kims byc to skad to mozesz wiedziec? a moze stanie sie odwrotnie,ze bedziesz umial dawac szczescie i wkoncu ty bedziesz szczesliwy! nie mowione ze ktos bedzie sie z toba meczyl czy sco kolwiek innego,moze byc odwrotnie,uwierz w siebie!

22

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Widzę, że tylko Robson mnie tutaj rozumie, ale on też jest facetem.
Gdy się rodzimy zostają nam przypisane pewne cechy, które będą nam towarzyszyć przez całe życie. Te cechy kształtują nasz charakter, osobowość, są częścią nas, są odpowiedzialne za to kim będziemy, jakich wyborów będziemy dokonywać. Jedni dostają dobre cechy, a inni te gorsze. Mnie niestety trafiły się te gorsze. Doskonale o tym wiem. Cechy, które powodują, że nie jestem błyskotliwy, towarzyski, otwarty itd. Jednak pod jednym względem jestem wyjątkowy. To mnie trafiły się te wszystkie najgorsze cechy. Nie znam podobnych szczęściarzy, a Wy ?
Może, aby przekonać przekonać tych nieprzekonanych, podam te, które niszczą moje życie i pewnie zniszczyłyby też życie innych bliskich osób, gdyby były. Na szczęście takich osób nie było, nie ma i nie będzie, bo tak świadomie wybrałem.
Introwertyzm, nieśmiałość, małomówność, nietowarzyskość, może nawet jakaś fobia społeczna, która powoduje, że jestem zamkniętym w sobie samotnikiem. To wszystko powoduje, że zawsze byłem sam, uciekałem od kobiet, może nawet zacząłem się ich bać, bo pomimo mojego wieku brak obycia i doświadczenia stawał się coraz bardziej wyraźny, a to odpycha.
Zawsze ceniłem i będę cenił u ludzi szczerość. Jestem szczery wobec siebie i wiem, że nie podołałbym obowiązkom bycia z kimś. Ja nie potrafiłbym kochać.

23

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny
obserwator stojący z boku napisał/a:

Gdy się rodzimy zostają nam przypisane pewne cechy, które będą nam towarzyszyć przez całe życie. Te cechy kształtują nasz charakter, osobowość, są częścią nas, są odpowiedzialne za to kim będziemy, jakich wyborów będziemy dokonywać. Jedni dostają dobre cechy, a inni te gorsze. Mnie niestety trafiły się te gorsze.

Ja mam na ten temat nieco inną teorię. Owszem rodzimy się już z pewnymi cechami, ale w większości są one kształtowane przez rodziców i otoczenie, w którym się wychowujemy.

obserwator stojący z boku napisał/a:

małomówność

Nie wydaje mi się abyś był małomówny. Osoba małomówna raczej by nie pisała tak długich postów. Pozostałych cech niestety ni emogę podważyć, bo nie znam Ciebie.

24

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Nie znam nikogo takiego. I jest mi naprawde trudno uwierzyc, ze nie chcialbyc sie z nikim zwiazac. serio, przeciez kochac i byc kochanym to zajebista rzecz!
zaskakuje tez mnie Twoje wytlumaczenie takiego rozumowania- ze masz takie i takie cechy, ze trudno byloby kobiecie z Toba wytrzymac itp. ok, rozumiem, ale to chyba nie dziala w ten sposob. ludzie szukaja roznych cech w innych, cenia sobie rozne wartosci i sa w stanie zaakceptowac wady. tyle kobiet decyduje sie na zwiazki z 'trudnymi' mezczyznami i jakos sie dogaduja!

"Introwertyzm, nieśmiałość, małomówność, nietowarzyskość, może nawet jakaś fobia społeczna, która powoduje, że jestem zamkniętym w sobie samotnikiem"- te cechy wcale nie swiadcza, ze masz trudny charakter. sa kobiety, ktore lubia takich facetow, ja jestem tego przykladem.

nie chce Cie oceniac ale moim zdaniem wcale nie zdecydowales sie na samotnosc swiadomie. mysle, ze po prostu nie wyrwales zadnej kobiety i tak to tylko tlumaczysz.

zakochasz sie jeszcze, zobaczysz;)

25

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

rodzimy się z określonymi cechami, ale to od nas zależy jak je wykorzystamy i czy staniemy się wartościowymi ludźmi.
poza tym Twoja skrajnie altruistyczna postawa jest wręcz sztuczna.

26

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

hej,ja bym nie wytrzymała z rozgadanym bawidamkiem ciągającym mnie bez przerwy w tłumy rozkrzyczanych ludzi,z takim,który bez przerwy chciałby być ze mną,wszędzie razem...a kochać nie trzeba umieć,to samo przyjdzie,jak spotkasz TĄ kobietę...

27 Ostatnio edytowany przez Robson (2011-01-07 01:49:04)

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

"TĘ kobietę" a nie "TĄ kobietę" . . . przepraszam za złośliwość ale nie potrafiłem się powstrzymać.

Drogi założycielu tematu, jak sam napisałeś jestem tutaj chyba jedyną osobą, która Cię rozumie tak więc zastanawiam się co jeszcze mogę Ci napisać. Może zacznij chodzić na siłownię. Przybierzesz albo zrzucisz masę, ukształtujesz sylwetkę a wtedy jak sam staniesz przed lustrem to może w jakimś stopniu Twoje ego wzrośnie. Dobrze by tu było znaleźć jakąś dobrze płatną pracę. Kupisz sobie samochód. Będziesz coś miał bo osiągniesz to własną pracą. Poczujesz się pewniej i bardziej wartościowo. Oczywiście nie wiem czy to się sprawdzi w Twoim przypadku ale może nie zaszkodzi spróbować.

BTW. Ja chyba też nie nadaję się do związku wink

28

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny
obserwator stojący z boku napisał/a:

Widzę, że tylko Robson mnie tutaj rozumie

Nie tylko- ja także:)

obserwator stojący z boku napisał/a:

Introwertyzm, nieśmiałość, małomówność, nietowarzyskość, może nawet jakaś fobia społeczna, która powoduje, że jestem zamkniętym w sobie samotnikiem.

Wiem o czym mówisz i jak się z tym czujesz, bo posiadam wszystkie te cechy. Nie jest z nimi łatwo w życiu..
Dodam jeszcze, że doszłam do tego samego wniosku co Ty-nie warto próbować stworzyć związku z kimś ze strachu przed byciem os. samotną, tym bardziej jeśli mamy świadomość, że prędzej czy później zanudzi się z nami na śmierć.
Powiedz tylko, czy nie masz nadziei, że mimo wszystko kiedyś spotkasz kogoś z kimś będziesz chciał być, a ta osobą będzie chciała z Tobą?
Ja ją mam smile
Niezależnie od wszystkiego życzę Ci dużo szczęścia:))

29

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Robson,istotnie Twoja uwaga jest złośliwością,szczególnie na tle wciąż jeszcze nie zamkniętej dyskusji wśród fachowców naszego języka ojczystego,dotyczącej stosowania formy "tą" i "tę" w bierniku.Jeśli Ciebie,lub innych forumowiczów obraża sposób mojej wypowiedzi,proszę o wybaczenie.W czasach,kiedy uczęszczałam do szkoły średniej,a nie było to wczoraj,stosowano każdą z tych form,jako prawidłową.
I jeszcze jedno.Mam wrażenie,że pisząc o sobie bardziej potrzebujecie wyżalić się,niż posłuchać argumentów kobiet.Kobiety są różne,różne mają oczekiwania względem facetów.Skąd założenie,że nic nie masz?Do kogo się porównujesz?I dlaczego?Gdzie jest napisane,ile i czego powinien mieć facet około "trzydziestki"?Nie wszyscy kończą studia w Twoim wieku i czy to nie jest Twoją zaletą?Wierz mi,nie urodziłam się dzisiaj:-)

30

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

sama nie wiem- Używanie formy ?tą? + Biernik jest dopuszczalne tylko w wymowie i tylko w języku potocznym smile. W formie pisemnej albo oficjalnej jest błędem językowym.
Nie wygłupiaj się, Nikogo nie obraziłaś wink.

Wrócę do tematu smile. Możliwe, że przyczyną, pesymistycznego podejścia do związków - jest głębsza niż tylko racjonalna postawa, którą nie zawsze można zmienić siłą woli wink. W reakcji na negatywne  bodźce, dużą rolę odgrywają uczucia i nastrój, w którym się aktualnie znajdujemy, które zależą od stopnia podatności na stres, który to z kolei, jest uwarunkowany genetycznie. Ważny jest tu bardziej sposób przeżywania zewnętrznego 'problemu' niż racjonalna świadomość.
Niektórzy, są obojętni na perswazje, motywujące lektury - dopiero po leku antydepresyjnym, przechodzą Im wszystkie smutki, dzięki którym - optymistycznie, patrzą na świat smile. Czasem, brakuje pewnej substancji w mózgu, kiedy ją dostarczymy, znów zaczynamy odbierać lepiej rzeczywistość wink. Oczywiście stopień pesymizmu może być u każdego inny i przy niewielkim natężeniu depresyjnym można sobie wyperswadować negatywne postawy i świadomie nastawić się optymistycznie do życia, ale przy zaburzeniach nerwicowych i chorobach psychicznych to nie działa. A granica między normą a patologią jest bardzo płynna i czasem niedostrzegalna smile.

31

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Wiesz Wika,bardzo mi się podoba Twoje wyważone i dyplomatyczne spojrzenie na problem:-).Uważam podobnie jak Ty,że granica między normą,a patologią jest cieniuteńka.Znam dobrze pewną osobę,która podobnie jak Obserwator nastawiona jest wybitnie pesymistycznie do wszystkiego,w szczególności do przyszłości,której przecież nie może przewidzieć.Wiele razy ja i wielu innych znajomych próbowaliśmy rozgonić wszelkie lęki,strachy i obawy tego człowieka i kiedy już wydawało się,że uporaliśmy się z problemem,przychodziła jakaś nowa stresująca sytuacja przy której znów się "blokował".Do wszystkiego na NIE...Wiecznie NIE DAM RADY...TO NIE DLA MNIE...JESTEM INNY NIŻ WSZYSCY...Ale przecież ja też jestem inna niż wszyscy,Ty Wika jeszcze inna,Robson inny i wszyscy na tym forum też inni...Każdy z nas czegoś się boi,każdemu coś w życiu wyszło i nie wyszło...Myślę,że jeśli tego nie zrozumie mój znajomy,który jest wspaniałym,dobrym człowiekiem,Obserwator i Wy wszyscy kochani forumowicze,którzy czujecie tak samo,pozostanie tylko pomoc psychologa.Dla Waszego dobra:-)

32

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Drogi obserwatorze stojący z boku,
przeczytałam Twój wątek i szukanie poparcia u innych mężczyzn raczej nie rozwiąże Twojego problemu. Akurat w tej kwestii, proponuję Ci zdać się na kobiety.
Będę cytować Twoje wypowiedzi i odnosić się pokolei do nich, gdyż tak będzie mi łatwiej. wink

obserwator stojący z boku napisał/a:

Może wydawać się to głupie i niedorzeczne, ale nigdy nie byłem w żadnym związku i nigdy nie będę, a mam już swoje lata

Skąd wiesz, że nigdy nie będziesz w związku? Nigdy, nie mów nigdy. wink
a Twój wiek wcale Ci tego nie utrudnia. Każda chwila jest dobra,żeby wszystko odmienić,czyż nie?

obserwator stojący z boku napisał/a:

Chociaż nigdy nie związałem się z żadną dziewczyną to wiem, że ja do związku się nie nadaję. Gdybym miał kobietę, którą nawet mógłbym kochać to wiem, że tylko zmarnowałbym jej życie. Nie chcę tego. Nie chciałbym ranić jakiejś osoby, bo ona nie zasługuje na to.Ludzie zasługują na szczęście. Ja nie. Ze mną żadna dziewczyna nie byłaby szczęśliwa. Nic nie mógłbym takiej kobiecie dać, bo nic nie mam, niczego w życiu nie osiągnąłem i jestem nikim.

Kochając (zakochaną w Tobie) kobietę nie zmarnowałbyś jej życia. Wręcz przeciwnie. wink Każdy zasługuje na szczęście, masz rację. Dlaczego więc chcesz go sobie odebrać? Dlaczego twierdzisz, że nie zasługujesz na szczęście?
Może i nie masz czegoś, z czego mógłbyś być dumny. Ale na pewno nie jesteś nikim. A kobiecie mógłbyś dać więcej niż Ci się wydaje: miłość, wsparcie, szacunek, przyjaźń, poczucie bezpieczeństwa, pomoc... mam wymieniać dalej?

obserwator stojący z boku napisał/a:

Możecie zapytać skąd mogę wiedzieć, że nie dam nic dziewczynie, skoro nie byłem nigdy w związku ? Przecież mogę dać jej miłość, bliskość, troskę itd. Wiem, że to za mało. Ja nigdy nie kochałem i nie potrafię kochać.

I tu, mój drogi, się mylisz. To dla nas znaczy bardzo wiele. Może się zdziwisz, ale naprawdę bardzo cenimy faceta dającego nam miłość, wsparcie, poczucie bezpieczeństwa, itp. Cechy, uczucia, które ma każdy człowiek. To jest tak banalne, że wiele mężczyzn w to po prostu nie wierzy myśląc, że dla nas ważniejsze są jego pieniądze, jakim samochodem jeździ, wykształcenie, to do czego doszedł w życiu. Ale co nam po tym skoro np. owy mężczyzna nie ma do nas szacunku, na jego wsparcie nie ma co liczyć,a bezpiecznie z nim też raczej się nie czujemy?
Dlatego też nie gadaj glupot, że nie masz co zaoferować kobiecie, bo naprawdę masz bardzo dużo. wink

obserwator stojący z boku napisał/a:

Nie jestem też ani bardzo towarzyski ani wybitnie inteligentny. Moje cechy charakteru, cechy osobowości powodują, że potencjalna kobiety zamęczyłaby się na śmierć, a ja tego nie chcę. Nie umiałbym dać tego kobiecie czego oczekuje. Mam już prawie 30 lat, a taki wiek do czegoś zobowiązuje i o czymś świadczy. O mnie świadczy tylko negatywnie, bo nie mam nic, więc moje kompleksy wcale nie są wymyślone.

A powiedz mi, co takiego masz w sobie, że kobietę zamęczyłbyś na śmierć?  Chętnie posłucham.
Nie umiałbyś dać kobiecie to, czego oczekuje.
A powiedz mi, czego Twoim zdaniem kobieta oczekuje od mężczyzny?

Obserwator stojący z boku napisał/a:

Dodatkowo ja jestem tzw. trudnym człowiekiem. Taki sam jest mój ojciec i wiem jak moja matka całe życie męczy się z nim. Ja mam świadomość (ojciec pewnie nie miał) tego, że ze mną byłoby podobnie. To byłoby naprawdę ciężkie i trudne życie.

No pewnie idź na łatwiznę i zwal wszystko na charakter odziedziczony po ojcu.
Twój ojciec był trudnym człowiekiem, Ty jesteś trudnym człowiekiem...
Ale chyba wszystko można zmienić, prawda?
Wystarczy tylko trochę chęci.
Tylko Ty masz o tyle dobrze, że jesteś świadomy swoich negatywnych cech charakteru.
I możesz je zmienić.
Miałbyś problem gdybyś ich nie dostrzegał i uważał, że są dobre.
Dlatego krok po kroczku zmieniaj swoje negatywne cechy charakteru, zamieniaj je na lepsze.


Obserwator stojący z boku napisał/a:

Jednak pod jednym względem jestem wyjątkowy. To mnie trafiły się te wszystkie najgorsze cechy. Nie znam podobnych szczęściarzy, a Wy ?
Może, aby przekonać przekonać tych nieprzekonanych, podam te, które niszczą moje życie i pewnie zniszczyłyby też życie innych bliskich osób, gdyby były. Na szczęście takich osób nie było, nie ma i nie będzie, bo tak świadomie wybrałem.
Introwertyzm, nieśmiałość, małomówność, nietowarzyskość, może nawet jakaś fobia społeczna, która powoduje, że jestem zamkniętym w sobie samotnikiem.

małomówność wcale nie jest wadą. Jest wiele kobiet, które nadają jak szalone, więc im pewnie byłoby to na rękę. wink
A może pora się otworzyć na ludzi? Będąc samotnikiem, nie znajdziesz szybko kobiety i nieprędko poczujesz czym jest miłość. Spędzając więcej  czasu w towarzystwie ludzi zwiększasz swoje szanse na poznanie tej jednej jedynej. wink

Tak więc nie mów, że nigdy nie będziesz w związku, bo nie wiesz co czeka Cię jutro.
Może znowu złe nastawienie i kolejna porażka do kolekcji.
A może zmienisz nastawienie na lepsze, otworzysz się na ludzi i poznasz kogoś wyjątkowego.

Są kobiety, które lubią nieśmiałych, małomównych mężczyzn.
I te cechy Cię nie skreślają.

Wystarczy tylko się uśmiechnąć, bo pesymista nie przyciąga do siebie ludzi(kobiet) smile

33 Ostatnio edytowany przez Robson (2011-01-08 01:16:34)

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Ja uważam, że pisanie takich rzeczy jak "uśmiechaj się a będzie ok" jest trochę bez sensu. Z całym szacunkiem Martyno ale uważam, że to trochę taka tania rada. Jak koleś ma takie problemy to takie gadanie mu nie pomoże. To tak jakby człowieka, który stracił dom w powodzi, stracił żonę i dziecko w wypadku samochodowym a na dodatek popadł w długi poklepać po ramieniu i powiedzieć NO CHŁOPIE, NIE PŁACZ. WEŹ SIĘ W GARŚĆ A WSZYSTKO BĘDZIE GIT. Ja nie umiem dać rady założycielowi wątku ale czasem takie gadania "weź sie w garść" tylko potęguje problemy.

34

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Moim zdaniem po prostu należy zająć się sobą , swoimi pasjami , swoim życiem zawodowym , potem z czasem , gdy już do czegoś dojdziemy , możemy zaangażować się w pomoc/organizację czegoś dla innych , tak bezinteresownie . Sam mam taki plan , ponieważ coraz bardziej martwi mnie moja obojętność i chłód jaki mnie na co dzień charakteryzuje , a ta cecha niestety może zabić każdy związek i jest to jeden z powodów dlaczego w takowy się na razie nie angażuję , ale wierzę ,że sobie w przyszłości z tym poradzę .

35

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Bożeee jak Ty marudzisz! tongue

Przecież nie napisałam, "uśmiechnij się a będzie super, znajdziesz kobietę, miłość sratatata".
W moim poście głównie chodziło o to, aby uświadomić autorowi wątku, że kobiety cenią w mężczyznach też m.in.te cechy charakteru, które on uważa za swoje wady.
A wiek w niczym mu nie przeszkadza, gdyż w każdym momencie swojego życia, można coś zmienić, prawda?  Wystarczy tego chcieć i do tego dążyć.
A skoro autor wątku jest samotnikiem, to może pora wyjść do ludzi, spotykać się z przyjaciólmi, poznawać nowych ludzi. A w tej sytuacji lepiej jakby był pozytywnie nastawiony, gdyż pesymistów zazwyczaj omija się szerokim łukiem. I ta wzmianka o uśmiechu odnosiła się właśnie do takiej sytuacji, w której znajdowałby się pomiędzy ludźmi. Może to źle ujęłam, że się nie zorientowałeś o co mi chodzi.
Zastanawia mnie natomiast to, dlaczego - jak tak miałeś silną potrzebę skomentowania mojej wypowiedzi - pominąłeś całą moją wypowiedź, a odniosłeś się tylko do ostatniego zdania.

36 Ostatnio edytowany przez Robson (2011-01-08 01:42:01)

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Dlatego, że to jakoś najbardziej rzuciło mi się w me oczy Droga Martynko smile

mc89 .... bardzo trafna uwaga. Widać, że to mężczyzna pisał. Krótko i na temat

37 Ostatnio edytowany przez martyna2010 (2011-01-08 01:51:03)

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Jak mnie najpierw jedziesz, to się teraz nie podlizuj tongue

No i takie podejście jak ma MC89 bardzo mi się podoba. Zmienianie w sobie cech, które uważa się za złe. I wiara, że się uda. Podziwiam. smile

38

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Nie że "Cię jadę" tylko po prostu wyraziłem grzecznie zdanie, że taka uwaga raczej mu nie pomoże smile

39

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

I zasugerowałeś, że jakby facet stracił żonę, dzieci w wypadku to bym mu poradziła, żeby się uśmiechnął.

Dobra, cicho, bo znowu przez Ciebie ( big_smile ) moderatorki temat zamkną. tongue

40

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Do Robsona:z Twoich wypowiedzi narzuca mi się nadmierna pewność siebie,przekonanie o własnej nieomylności,zupełny brak wyrozumiałości...Nie są to moim zdaniem cechy  sprzyjające utrzymaniu związku z kobietą...Wypowiadasz się w taki sposób,jak gdybyś był jedynym nieomylnym człowiekiem na naszej planecie,kobiecy tok myślenia i postrzegania rzeczywistości jest Ci nie znany,bądź przez Ciebie nie rozumiany.To przykre,jeśli mężczyzna wchodzi na kobiece forum i próbuje pokazać kobietom,że są niepozbieranymi i niemądrymi osobami,bo tak odbieram Twoją obecność i tak Twoje wypowiedzi są przeze mnie odbierane.Ty,drogi Obserwatorze jesteś zupełnie innym mężczyzną

41

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny
obserwator stojący z boku napisał/a:

Jedni dostają dobre cechy, a inni te gorsze. nie jestem błyskotliwy, towarzyski, otwarty itd. Jednak pod jednym względem jestem wyjątkowy. To mnie trafiły się te wszystkie najgorsze cechy.
Introwertyzm, nieśmiałość, małomówność, nietowarzyskość, może nawet jakaś fobia społeczna, która powoduje, że jestem zamkniętym w sobie samotnikiem. To wszystko powoduje, że zawsze byłem sam, uciekałem od kobiet, może nawet zacząłem się ich bać, bo pomimo mojego wieku brak obycia i doświadczenia stawał się coraz bardziej wyraźny.

To co jednych przyciąga, drugich odpycha. Jeśli włożysz wysiłek w swój rozwój, Twoje "negatywne cechy" będą mniejsze bądz znikną. W każdym razie na pewno przestaną Ci utrudniać kontakty towarzyskie.
Nie każda dziewczyna szuka chłopaka- gwiazdy (takim to się dopiero można zmęczyć tongue ).
Dlaczego boisz się kobiet- z powodu braku obycia? Rozmawiaj z nimi na początku tak, jakby były facetami, pózniej dorzuć parę komplementów, popatrz dłużej w oczy i gotowe wink. Czy może dlatego że mama Cię zle nastawiła, albo przez okres szkolny byłeś odpychany przez rówieśniczki ze względu na wygląd czy coś innego.
Piszesz że jesteś szczery wobec siebie, czy może chcesz się przed sobą usprawiedliwić?
Mc89- podał Ci świetny sposób na poprawę Twojej jakości życia- znajdowanie i zajęcie się zainteresowaniami (dzięki nimi jesteśmy atrakcyjniejsi).
Robson pisze, żebyś się zajął wyglądem, trochę go poprawił. Czemu nie, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś.
Życie zmarnować można z człowiekiem nieuczciwym, maniakiem czegoś, itp. Introwertyzm przy tym to pikuś.
Wiele jest dziewczyn podobnych do Ciebie, jeśli nie na zewnątrz, to w głębi siebie.
Mam nadzieję że Cię zmobilizowałam, bo zasługujesz na szczęście. Musisz tylko się postarać, powodzenia!

42

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Do SAMA NIE WIEM, w innym temacie "SEKS I SEKSUALNOŚĆ" - "PRAWICZEK - SZUKAM SZCZERYCH ODPOWIEDZ" wyraźnie napisałem, że moim zdaniem to kobiety są lepszymi ludźmi niż mężczyźni.

43

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Hej. Na forum jestem już od dość dawna, ale funkcjonowałam jako nie ,,ja,, tylko ktoś inny. Postanowiłam,że teraz jest czas ujawnić moje prawdziwe imię i wiek smile i chętnie udzielać się w dyskusjach na różne tematy smile szczególnie chłopaków, gdyż to właśnie do nich nie żywię szacunku! Chciałabym zrozumieć wasze zachowanie w niektórych sytuacjach i móc podyskutować (może przyda mi się to podbudować własną samoocenę? ). Jeśli jest ktoś kto chętnie ze mną zamieni kilka, a nawet więcej słów wink będę bardzo wdzięczna smile OBSERWATORZE STOJĄCY Z BOKU Z TEGO, CO NAPISAŁEŚ OKAZUJE SIĘ,ŻE WCALE NIE JESTEŚ TCHÓRZEM. Zdecydowałeś się na samotność, to jest godne podziwu. Wiele osób na siłę szuka miłości, bo boi się samotności.
Jeśli chcesz popisać na gg to chętnie wink
Zapraszam was chłopaki tylko podajcie gg wink

44 Ostatnio edytowany przez Robson (2011-01-22 00:14:19)

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

HAHAHA. Tak sobie przeczytałem jeszcze raz i znów aż mi się śmiać chce. Pani VANILA pisze, że jest sama przykładem kobiety, która lubi takich facetów jak autor wątku. Natomiast w innym wątku pisała, że lubi mężczyzn pewnych siebie, być może nawet lekko zarozumiałych. To jest w tym temacie http://www.netkobiety.pl/t19506.html .... jedno przeczy drugiemu ;]

45

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Obserwatorze ja cię rozumiem [chociaż jestem kobietą big_smile]
Ja też jestem trudną osobą i jakoś po moich przejściach nie ciągnie mnie do żadnego związku
Więc zrób to co ja robię [oczywiście w wydaniu męskim bo przecież nie bedziesz chodził do kosmetyczki big_smile no chyba że lubisz tongue] zajmij się swoją osobą jak już inni wspomnieli idź na siłownię znajdź sobie dobrą prace i bądź sobą czyli trudnym człowiekiem big_smile
ŻYCZĘ POWODZENIA W BYCIU I ZAJMOWANIU SIĘ SOBĄ :*

46

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny
Robson napisał/a:

Taaa jak ma dołujące życie, powie sobie "jestem fajny" i na pewno będzie wszystko super. Super rada katbe, na prawdę ;]

Robson, "zacząć o sobie myśleć "jestem fajny" to nie to samo co powiedzieć o sobie "jestem fajny" - jasne, że to nie wystarczy...

kwestia myślenia o sobie w tych kategoriach to początek drogi do wyzbycia się kompleksów... a na moje oko z tym mamy tutaj do czynienia....

jeśli ktoś myśli o sobie "jestem do niczego..." to najpierw musi to myślenie zmienić, żeby zmieniać coś więcej....

i mniej więcej o to mi chodziło...

47 Ostatnio edytowany przez obserwator stojący z boku (2011-01-24 19:11:51)

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Witam
Widzę, że temat nie umarł jeszcze śmiercią naturalną.

Keri1000 Ja też byłem kilka razy zauroczony, od podstawówki, przez szkołę średnią, a na studiach skończywszy. Nigdy jednak nie robiłem nic albo niewiele, aby z tego zauroczenia powstało coś więcej. Wydaje mi się, że może nawet robiłem tak aby nic z tego nie wyszło. Świadomie, czy nie świadomie, tego nie wiem.

Już od podstawówki wiedziałem, że jestem inny niż wszyscy. Pamiętam jak byłem mały i słyszałem od kilku osób, że będę ciekawym człowiekiem. W tym wypadku ciekawy oznaczało inny. Przez te prawie trzydzieści lat życia zrozumiałem, że ja nie chcę związku. Nigdy nie wszedłem w ten wir czyli najpierw szkoła, związki, małżeństwo, wychowywanie dzieci itd. Mnie też nie pociąga "pchanie wózka" w letnie wieczory.


Wcale nie uważam, że współczesny świat jest zły. To nie świat nie pasuje do nas, tylko my do świata. Trzeba umieć znaleźć swoje miejsce w tym świecie, a to nie jest łatwe. Ja ciągle szukam. Idę na kompromisy, godzę swój świat ze światem który mnie otacza.
Podobnie jak inni ludzie ja też chcę mieć "coś", czyli rozwijać się zawodowo, mieć domek z ogródkiem (bo mieszkania w bloku sobie nie wyobrażam) itd. Powoli spełniam te swoje marzenia. Zacząłem uczyć się języka niemieckiego, postanowiłem chodzić na kurs salsy, zacząłem interesować się jogą.

Pozdrawiam

48

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

No i to jest bardzo dobre rozwiązanie a w szczególności ta joga big_smile
Wiem bo sama chodzę na joge i dzięki temu jestem odprężona to pomaga big_smile
Więc życzę ci miłego spedzania czasu sam ze sobą
Nie jest to takie złe bo sama tak robie big_smile

49 Ostatnio edytowany przez busiu (2011-01-24 23:53:20)

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

obserwator stojący z boku - staram się zrozumieć Twoją decyzję. Tak jak nie każda kobieta musi być dobrą matką, tak nie każdy człowiek nadaje się do bycia w związku. Mam jednak nadzieję, że to wynika z Twojego wyboru, Twojej prywatnej recepty na szczęście, a nie z powodu kompleksów, poczucia niższości/wyższości wobec innych czy wyobcowania, albo 'predystynacji' (a to chyba wynika z Twoich wypowiedzi).

Jeśli uwierzysz, że czegoś nie możesz zrobić bo jesteś za głupi/słaby/inny/cokolwiek, to tego nie zrobisz i nikt Ci nie może pomóc. Co innego jak nie chcesz tego zrobić. Ale to naprawdę skrajnie różne sytuacje, mimo tego samego celu. Więc naprawdę, przeanalizuj porządnie, czego byś chciał od życia i jak do tego dojść. I nie wmawiaj sobie, że czegoś nie możesz, bo jesteś siaki czy owaki, bo robisz sobie tym samym krzywdę!

50

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Nie bardzo wierze w to co piszesz. Nie ma czlowieka ktory lubi samotność. Bo ludzie sa istotami stadnymi, ze tak sie wyraze. Mała rada. nigdy nie mow nigdy. Bo nie wiadomo co bedzie. Pisałes ze masz 30 lat i ten wiek do czegos zobowiazuje. To nie prawda, jesli nie chcesz powaznego zwiazku to Twoja decyzja i wiek tu wogole jest bez zbaczenia. Teraz se mozesz gadac ze zranisz dana kobiete, ze bedzie miala z Toba trudne zycie ale tak jak inne dziewczyny pisały, milosc uskrzydla, uczy latac.. tzn. czlowiek zakochany jest spokojny i patrzy na swiat, na siebie zupelnie inaczej. Skad mozesz wiedziec jak bedzie ?? Nie pisz scenariusza co do przyszlosci, bo nikt z nas nie wie co bedzie. Pisales ze nie jestes zbytnio towarzyski, nie kazda takich lubi.

51

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Witam
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, ale naprawdę nie musicie mnie przekonywać do zmiany mojej decyzji. Od kiedy założyłem ten temat kilkukrotnie przemyślałem swoją decyzję i wiem, że podjąłem właściwą. Chociaż przyznam, że było trudno i wiele osób wokół mnie próbowało i nadal próbuje przekonać mnie do zmiany tego stanowiska, ale ja wiem że w moim przypadku to najrozsądniejsza decyzja, jaką w życiu podjąłem.
Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia w życiu

52

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Witam  nie ma za co ja cię nie namawiałam i nie będę namawiać bo wiem że czasem tak jest lepiej big_smile
Też życzę powodzenia w życiu smile

53 Ostatnio edytowany przez Loona84 (2011-02-03 22:26:16)

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny
Małgorzatka napisał/a:

A ja mam podobnego partnera. Tzn nie powiela Twoich wszystkich cech które opisałeś. Nie ma tak niskiej samoświadomości.  Tylko w sylwestra powiedział mi coś takiego: "Za pół roku moje zachowanie stanie się tak toksyczne, że nie wytrzymasz ze mną." Zastanawiałam się co to może dokładnie oznaczać. Wytłumaczył mi w taki sposób: "Zawsze powtarza się taki schemat, że mam z kimś kontakt później poprostu to zaniedbuję. Nie czuje potrzeby aby z kimś przeżywać wszystkie smutki i radości, poprostu ten ktoś jest mi bliski i tyle wystarczy." Porównywał związek do swoich relacji kumpelskich co dla mnie nie ma to nic wspólnego ze sobą. Powiedziałam tylko tyle, że nie z każdym łączą go takie same relacje, nie ma co generalizować. Poza tym na to co się wydarzy za pół roku będzie miało wpływ wiele czynników. Zapytałam czy mnie kocha. Odp że tak, ja zresztą to czuję. Nikt do tej pory nie dał mi tyle czułości i troski co on. Potrafi tak przytulać jak nikt inny. Denerwuje mnie tylko to, że jak się rozstaniemy na jakiś czas on nawet przez tydzień potrafi się do mnie nie odzywać. Ja przez ten czas też nie piszę, nie dzwonię, próbuję go złamać. W końcu nie wytrzymuję z tęsknoty i wybucham. Dzwonię do niego i mówię, że jego zachowanie sprawia mi przykrość. Jest dobrze przez kilka dni, później znowu to samo. Powiedział, że jego zachowanie stanie się jeszcze bardziej toksyczne, czego w końcu mogę nie wytrzymać.
W jakim jesteś wieku? Bo mój partner ma 23 lata.

Mój były taki był, tzn też twierdził, że nie umie być z dziewczyną, nie umie jej sprostać i przy okazji rani. Wiem o czym mówisz (tzn piszesz). Tłumaczyłam, ale on i tak twierdził swoje, załamywał się przede wszystkim gdy napotkał jakieś porażki.

Introwertyzm, nieśmiałość, małomówność, nietowarzyskość, może nawet jakaś fobia społeczna, która powoduje, że jestem zamkniętym w sobie samotnikiem.
Kurs salsy, kurs języka pewnie w jakiejś grupie...Ja jestem nieśmiała i nie odważyłabym się na takie coś:) tak więc nie jest z Tobą tak źle:) Pozdrawiam

54 Ostatnio edytowany przez wicherek (2011-02-23 15:01:42)

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

a ja sądze Obserwatorze, że zmienisz zdanie kiedy tylko życie sprawi Ci niespodzianke i poznasz swoja drugą połowkę smile stanie się tak kiedy tylko nie bedziesz się tego spodziewał wink
milość która spłynie na twoje serce sprawi, że zapragniesz być z tą osobą mimo wszystkich swoich "ale" "nie" itd.
zaufaj mi, wiem co mówie.
ja jestem/byłam taka jak ty dlatego bardzo Cię rozumiem, uwierz mi.

mnie życie tak zaskoczyło i własnie przeżywam swoją pierwszą miłość, o przepraszam MIŁOŚĆ, NAMIĘTNOŚĆ, TESKNOTĘ, POCZUCIE ŻE BEZ TEJ 2 OSOBY ŻYCIE NIE MA SENSU smile
zawsze bylam na "nie" "ale" znajdowalam 1000 wymówek, miałam się za nic, bez wartości, bez przyszłości, chciałam być sama i nawet życie swoje planowałam już w pojedynke i tak je sobie wyobrażałam.
mimo, że moja rzeczywistość się nie zmieniła, jest przytlaczająca, dołująca, szara i "brudna", co w dużej mierze sprawiło że tak myslałam i ukształtowała się tak moja "psycha", zmieniło się jedno..
jest ON smile
i MIŁOŚĆ.... i tak naprawdę wszystko sie zmieniło, mimo że tak na prawdę nic smile

obecnie we mnie toczy się wielki bój, bitwa mojej duszy, gdyz część mnie chce kurczowo trzymać się swoich "ale" "nie" i za nic nie puścić, a druga część chciała by je wszystkie obalić i bez zastanawiania rzucić się w ramiona tego jedynego, na zawsze i mimo wszystkie  "ale" smile
to ciężki orzech do zgryzienia i wiem, że przypłacę to łzami, bólem, cierpienim, tupaniem nogami, cierpieniem tej 2 osoby.... ale warto walczyć o miłość, MIŁOŚĆ dla siebie smile
na razie cieszę się chwilą i staram się nie myśleć o przyszłości, tylko po prostu być z ukochanym..
do czasu..... wielkiej bitwy.
bo ja nie chce zaobowiązań a On marzy o rodzinie i dzieciach, których ja nigdy nie chciałam mieć sad (co gorsza są momenty, że po mału też je bym chciała, dlatego że chciałabym dać mu dziecko, dać mu i NAM tym samym szczęscie.. więc to już świadczy o tym, że miłość na prawdę zmienia człowieka, nawet gdy tego on sam nie chce)

nie wiem jak życie się potoczy, czy znów zostanę sama czy nie..
wiedz tylko jedno Obserwatorze, nie masz wpływu na to czy kiedykolwiek kogoś pokochasz, chocbyś się zapierał i wzbraniał, serce nie sługa.. pokocha i nawet się nie obejżysz jak będziesz pełen MIŁOŚCI i chęci walki z samym sobą smile

55 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-02-23 15:19:34)

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Szukaj podobnej do siebie osoby, tez w rodzaju samotniczki, a jak ja znajdziesz to zmienisz zdanie.
Ja sama jeste introwertykiem, lubie pobyć sama w ciszy, zajać się swoimi sprawami i jest mi dobrze. Ale czasem tez jest potrzeba wyjscia do ludzi. Byłam kiedys w zwiazku z ekstrawertykiem (tak o sobie mowil) i bylo to dla mnie udręką, o np. ciagle zapraszal do domu znajomych, robil imprezy, zagadywal ludzi na ulicu i to absolutnie nie bylo to. Udręka.
Takze jesetem zdania ze ogien i woda nie moge do siebie pasowac.

poza tym wogole nie wiem czym sie martwisz, ja tez mam 30 stke na karku i niewiele osiagnelam ale starm sie isc do przodu. Nie specjalnie juz sie martwie czy jutro przyjdzie milosc czy nie, ide do przodu i mysle przede wszystki teraz o sobie. jak sie zdarzy milosc to fajnie jak nie to nie. A to co powiedza inni, rodzina niech diabli wezmą.

56

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Kocha się za nic,nie istnieje żaden powód do miłości....Nawet w najpiękniejszych związkach małżeństwach przychodzi czas na to ze ludzie się ranią nawet podświadomie to jest po prostu wpisane w związek

57

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Ja kochałem tylko nigdy z wzajemnością,i też uważam że nie nadaję się do związku z nikim,boję się funkcjonować w społeczeństwie w dodatku coraz bardziej się zamykam,nie jestem w stanie założyć rodziny zresztą same porażki w moim życiu czego się nie dotknę to zepsuję,niczego dobrze  nie umiem i wszyscy się odwracają,praca dom a wcześniej szkoła,to męczące

58

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Witam po tak długiej przerwie, bo minęło 2,5 roku od kiedy założyłem ten temat. W tym czasie wiele się zmieniło w moim życiu w różnych sprawach - i tych zwyczajnych, materialnych i też personalnych. Dużo osób mi tu doradzało, że skąd mogę wiedzieć, że nie potrafiłbym z kimś być skoro nigdy nie byłem i warto jednak spróbować. Posłuchałem rad i w ciągu tych dwóch lat w końcu się przełamałem i byłem nawet na kilkunastu randkach, ale to długa historia i wymaga założenia całkiem innego tematu.
Wkrótce wszystko opiszę i jeśli komuś będzie się chciało czytać i podzielić swoimi przemyśleniami, radami, refleksjami to zapraszam do dyskusji do nowego wątku. Jeszcze nie mam pomysłu na temat, ale myślę że szybko wpadnie mi do głowy wink.

59 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-08-25 14:46:59)

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Ups...

60

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Czemu Ups?

61 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-08-25 16:00:39)

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Przeczytałam cały wątek i  jestem zainteresowana nowym albo ciągiem dalszym tego wątku.
Chętnie poczytam, a nawet włączę się do dyskusji.
pozdrawiam

62

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Witam
Postanowiłem założyć nowy wątek, więc jeśli ktoś chce się wdać w dyskusję to zapraszam pod ten odnośnik http://www.netkobiety.pl/t61159.html

63

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Mądry wybór... ja zostałam tak skrzywdzona, że też nie chcę bawić się w żadne związki

64

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny
samotna_m napisał/a:

Mądry wybór... ja zostałam tak skrzywdzona, że też nie chcę bawić się w żadne związki

To powodzenia. Miłość nie wybiera, jak Cie trafi to nie będziesz mogła tak sobie zadecydować. Ale może do casu jak Cię trafi to nie jest zła strategia, przynajmniej się człowiek nie szarpie...

65

Odp: Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Zmuszony jestem przenieść treść do tego wątku bo taki jest regulamin forum i tutaj mogę kontynuować. Jeśli ktoś chce włączyć się do dyskusji, skomentować, doradzić to proszę pisać tutaj.

Witam.
W końcu zdecydowałem się, aby opisać całą moją historię. Napisałem to trochę z perspektywy tego co było, często dodając coś od siebie. Mam nadzieję, że udało mi się jakoś ubrać to wszystko w słowa i tekst będzie czytelny.

Ponad 2,5 roku temu założyłem tutaj wątek, którego temat brzmiał "Nie nadaję się do związku ? nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczynie". Można go znaleźć na forum. Myślę, że jeśli ktoś chce wdać się w dyskusję, to warto najpierw przeczytać cały tamten wątek. Dużo osób się w nim wypowiadało, dawało rady itd. Tamten temat mówi także dużo o mnie, mojej osobie, cechach charakteru itd.
Od momentu gdy założyłem tamten wątek minęło sporo czasu. Przekroczyłem, dla niektórych wyjątkową granicę trzydziestu lat. Przez ten czas wiele przemyślałem w swoim życiu. Choć jako osoba niewiele się zmieniłem, no może stałem się trochę bardziej odważny, to zmieniło się jednak sporo w moim życiu. Zmiany nastąpiły w sprawach materialnych a także uczuciowych.

Zacznę może od spraw materialnych, bo to chyba jest najprostsze. W ciągu tych ponad dwóch lat udało mi się w końcu skończyć studia i zostać inżynierem. Kupiłem także samochód o jakim zawsze marzyłem. Wciąż jednak mieszkam z rodzicami, ale w przyszłym roku zaczynam budowę upragnionego własnego domu. Każdą złotówkę odkładam na zrealizowanie tego wielkiego marzenia, choć potrwa to pewnie dobrych kilka lat.

Teraz najważniejsze ? moje życie uczuciowe, a właściwie jego dotychczasowy brak.
Posłuchałem wielu rad osób, które wypowiadały się w temacie sprzed dwóch lat i które sugerowały, aby jednak spróbować i przekonać się samemu czy naprawdę nie nadaję się do bycia w związku z kobietą.

Tak też zrobiłem. Jako, że jestem osobą, która wciąż jest bardzo nieśmiała, małomówna to założyłem konto na portalu, gdzie poznają się ludzie. Nieśmiałym łatwiej w ten sposób nawiązać kontakt. Konto założyłem w zeszłym roku i miałem je przez kilka miesięcy. Miałem tam normalne zdjęcia i krótki opis. Czasami pisałem do jakiś dziewczyn, ale ewidentnie rozmowy się nie kleiły, a skoro tutaj się nie kleiły to w realnym świecie tym bardziej. Pisałem do normalnych, zwyczajnych kobiet. Po jakimś czasie stwierdziłem, że chyba nie tędy droga i pora usunąć konto. Przeglądając jednak ostatni raz profile zwróciłem uwagę na jeden. Był to profil dziewczyny na którym było kilka zdjęć, w tym jedno z wesela i jedno na którym osoba z profilu jest przy fantastycznym strumieniu. Postanowiłem, że napiszę ostatni raz. Jeśli nic z tego nie wyjdzie to skasuję konto. Jednak odpowiedziała i się zaczęło. Pisaliśmy ze sobą wieczorami nawet po kilka godzin. Od początku złapaliśmy wspólny język tak jakbyśmy się już długo znali. Pisaliśmy na różne tematy, co nam do głowy przyszło. Okazało się, że w weekendy studiuje w mieście, w którym ja pracuję. Mieszkamy od siebie jakieś osiemdziesiąt kilometrów. Nigdy z nikim tak dobrze mi się nie rozmawiało wirtualnie.

Trwało to jakieś trzy tygodnie i któregoś piątkowego wieczoru napisała, że dawno nie była w kinie. Nie zastanawiając się zaproponowałem, że możemy się wybrać, kiedy tylko przyjedzie na studia. Wymieniliśmy się numerami telefonu i umówiłem się z nią na sobotę. Następnego dnia spotkaliśmy się w kinie. Seans trwał strasznie długo i gdy już film się skończył ja chciałem ją odwieźć i wrócić do domu. Ona najwyraźniej chciała się zrewanżować , więc poszliśmy do najbliższej knajpy. Był to mcdonalds wink Tak naprawdę bałem się tego spotkania, bo ja jestem małomówny, jednak przegadaliśmy prawie cztery godziny.  Nie mogłem uwierzyć jak dobrze mi się z nią rozmawiało. Wyszliśmy prawie przed drugą w nocy, gdy już dawno lokal był zamknięty i obsługa tylko na nas czekała. Odwiozłem ją do mieszkania, podziękowałem za wieczór i wróciłem do domu. Po powrocie napisałem smsa, że dziękuję jeszcze raz za miło spędzony wieczór. Do tej pory pamiętam, że w smsie zwrotnym napisała że jestem bardzo nieśmiały i że również dziękuje za miły wieczór.

Ponownie spotkaliśmy się po trzech tygodniach, a w międzyczasie pisaliśmy do siebie smsy albo przez komunikator. Nie miało to miejsce codziennie, ale jednak często. Na drugim spotkaniu również przegadaliśmy kilka godzin. Ona miała ochotę na pizzę, ja też, więc nie widziałem przeszkód aby pójść do pizzerii. Oczywiście po spotkaniu ją odwiozłem.
Powoli zbliżały się święta bożonarodzeniowe. Cały czas mieliśmy ze sobą kontakt smsowy oraz internetowy. Pamiętam, że w wigilię przeprowadziłem z nią najdłuższą rozmowę telefoniczną w swoim życiu. Oczywiście złożyłem jej bardzo długie życzenia. Święta minęły i zbliżał się sylwester. Pamiętam, że zadzwoniłem kilka dni przed i zapytałem czy chciałaby się wybrać ze mną w Bieszczady i spędzić ten ostatni dzień roku ze mną. Okazało się jednak, że również ona i jej znajomi będą wynajmować domek w górach, więc zapytała czy nie chciałbym tego wieczoru spędzić z nią i jej znajomymi. Zgodziłem się,  bo wolałem być wtedy z nią niż sam. Spotkaliśmy więc. Sylwester mijał i wszyscy poszli spać na piętro. Na dole zostałem tylko ja i ona. W telewizji leciał wtedy nasz ulubiony kabaret. Posiedzieliśmy jeszcze trochę i poszliśmy spać. Następnego dnia każde z nas wróciło do domu.
Ponownie spotkaliśmy się się gdzieś w drugiej połowie stycznia. Wybraliśmy się wtedy do jakiegoś klimatycznego lokalu. Pogadaliśmy, coś zjedliśmy, a po spotkaniu jak zwykle odwiozłem ją do mieszkania kuzynki w którym nocowała jak przyjeżdżała. Wtedy po raz pierwszy w życiu na do widzenia przytuliłem kobietę.
Piąte spotkanie miało miejsce w Walentynki. Do tego czasu bardzo często do niej dzwoniłem, pisałem smsy. Zdarzało się nawet, że codziennie. Ona do mnie nie dzwoniła, bo to ja miałem darmowe rozmowy. W którejś naszej rozmowie powiedziała mi, że bardzo brakuje jej bliskości drugiego człowieka. Wtedy zapytałem czy lubi się całować i odpowiedział, że bardzo lubi wink "Dzień zakochanych" minął również bardzo udanie, a po spotkaniu jako że nikogo nie było w mieszkaniu, w którym nocowała zaprosiła mnie do środka.Posiedziałem trochę razem z nią, pogadałem, na koniec dostała drobny upominek ode mnie a ja od niej, pożegnałem się i pojechałem do domu.
Z dzisiejszej perspektywy uważam, że to był chyba przełomowy moment. Ona wyraźnie dawała mi znaki, że chciałaby czegoś więcej, żebym był blisko niej, żebym ją przytulił i może nawet pocałował. Tylko, że ja nigdy tego nie robiłem i tak naprawdę nie wiedziałem jak się za to zabrać. Tym bardziej, że wcześniej rozmawiając z nią życzyła mi odwagi. Teraz wiem jakiej odwagi. Raz zapytałem ją czy mnie lubi? Odpowiedziała, że nawet więcej niż lubi.
Szósta randka to był dzień kobiet. Kupiłem wtedy bukiet tulipanów i wino.Był to deszczowy piątek. Pojechałem wtedy do niej do domu, choć z początku nie chciała bym przyjechał, bo powiedziała że "ma te dni" w miesiącu i źle się czuje. Wtedy popełniłem kolejny błąd. Wręczając jej te kwiaty powinienem ją wycałować, a nie zrobiłem niczego. Jak zwykle pogadaliśmy, a ja nie okazałem jej że mi zależy. Nie powiedziałem że ładnie wygląda itd.
Pamiętam, że powiedziała wtedy że ma ochotę potańczyć. Normalny facet zaproponowałby jej wyjście na tańce, gdy tylko nadarzy się okazja. Ale niestety nie ja. W dzień kobiet dostała także list ode mnie. Napisałem w nim, że jest wspaniałą kobietą i że chciałbym czegoś więcej niż tylko koleżeństwa, że mi bardzo zależy na niej itd. To był jednak  wielki błąd z mojej strony, bo nie powinienem pisać listu o takiej treści.
Następne spotkanie było dopiero po świętach wielkanocnych w kwietniu. Zabrałem ją wtedy do mnie do domu. Jednak wtedy źle się poczuła i nie była za bardzo rozmowna. Przespał wieczór na moim łóżku, a ja przesiedziałem obok niej. Pamiętam jak powiedziała wtedy żebym wymasował jej stopy. Oczywiście nic nie zrobiłem, a powinienem. Skoro źle się poczuła powinienem przyciągnąć ją do siebie, żeby poczuła się bezpiecznie, ale ja jak zwykle to samo czyli nic. Gdy odwiozłem ją do siebie usłyszałem, że jestem bardzo pewny siebie, tylko nie wiem skąd wyciągnęła taki wniosek.

Później były jeszcze dwa  spotkania i oczywiście jak zwykle dobrze nam się gadało.
Ostatni raz spotkaliśmy się jeszcze w lipcu. Robiłem wtedy badania lekarskie do pracy i zadzwoniła ona, że jest w moim mieście, więc nie namyślając się spotkałem się z nią. Była wtedy załatwić coś na uczelni. Czułem, że to nasze ostatnie spotkanie, które pamiętam do dziś. Pochodziliśmy po sklepach, bo miała iść na wesele na które nie chciała ale obiecała komuś i szukała jakiejś sukienki, a że drobna z niej kobieta to ma problem z ubraniami. Niestety nic nie znalazła i kazała odwieźć się na busa. To była nasza ostatnia rozmowa w cztery oczy. Tak naprawdę wiedziałem, że ją tracę bezpowrotnie. Zapytałem wtedy czy daje mi kosza? Odpowiedziała, że to nie tak, bo teraz jest w trudnej sytuacji i nie chce się z nikim wiązać. Powiedziała też, że nawet nie wyobrażam sobie jak to jest, gdy musi prosić rodziców o pieniądze. Muszę tutaj nadmienić, że gdy ją poznałem wiedziałem, że jest w trudnej sytuacji finansowej bo teraz nie pracuje, że ma tylko stypendium itd. Ale mi to nie przeszkadzało, bo każdy może się znaleźć w takiej sytuacji, więc to rozumiałem. Wsiadła do busa i to był ostatni raz kiedy ją widziałem. Wracają do domu byłem cała drogę smutny i miałem łzy w oczach, bo czułem że ją już straciłem.
Tego samego dnia, gdy wróciłem do domu napisałem jeszcze drugi list, że będzie mi jej bardzo brakowało, bo jest świetną kobietą i bardzo mi na niej zależy.
List wysłałem razem z jej portretem rysowanym ołówkiem. Ten portret to był prezent na 28 urodziny, które wkrótce będzie obchodzić. Była nim zachwycona. Z resztą nie tylko ona i nawet dodała skan do galerii na facebooku. Pomysł z portretem wpadł mi do głowy dużo wcześniej. Widziałem że ja tracę, więc chciałem żeby zostało coś wyjątkowego po mnie. Coś takiego od serca, prawdziwego smile

Teraz pozostał mi już tylko kontakt telefoniczny. Czasami do niej dzwonię, ale bardzo często nie odbiera. Jak już się dodzwonię to ona tłumaczy się tym, że nie miała przy sobie telefonu itd. Rozmowy też już się nie kleją, tak jak to było kiedyś.

Tak to wszystko się skończyło. Od siebie dodam, że zmarnowałem tę dobrze zapowiadającą się znajomość. To tylko i wyłącznie moja wina. Jestem u niej już skreślony, za to że nic nie robiłem choć ona na początku dawała mi wyraźne znaki, że byłem nie tylko zwykłym kolegą. Teraz jest już wszystko stracone i nie da się cofnąć czasu, aby cokolwiek zmienić. Przez mój brak doświadczenia, brak odwagi, powiedziałbym nawet "brak jaj" nie wiedziałem co robić dalej, aby zacieśnić tę znajomość. Ona to chyba wyczuła, ma szósty zmysł jak pralka whirpool, wkurzyła się moją biernością i dała sobie spokój. Rozumiem ją doskonale, bo która kobieta będzie uczyła trzydziestojednoletniego faceta stawiać pierwsze kroki w związku. Nigdy jej nie powiedziałem, że z nikim nie byłem, ale chyba sama się domyśliła. Kiedyś zapytała czy z kimś byłem. Oczywiście skłamałem mówiąc, że byłem. Teraz sobie myślę, że powinienem powiedzieć prawdę na początku zanim się jeszcze spotkaliśmy, bo może wtedy nigdy do spotkania by nie doszło i nie skrzywdziłbym jej tak jak to zrobiłem.
Ona nie chce się już spotykać, bo gdyby chciała to dałaby jakiś znak, bo znów zaczął się rok akademicki i jej ostatni rok studiów. No ale która by chciała gdyby spotkała kogoś takiego jak ja? Nie dziwię się jej wcale. Czuję, że nie wie jak mi powiedzieć żebym zostawił ją w końcu w spokoju, choć zaprzeczyła już kilka razy gdy ją o to spytałem.

Gwoździem do mojej trumny było także wesele mojego brata w czerwcu. Nie zaprosiłem jej choć wiedziała o tym, bo mówiłem jej że mój brat się żeni. Na wesele poszedłem sam. Jak później mi powiedziała, gdybym ją zaprosił to by ze mną poszła. Uważam jednak, że dobrze zrobiłem nie zapraszając jej, bo tańczyć w ogóle nie umiem. Jestem jak kołek. Po co miałaby się ze mną nudzić?

Może to i dobrze, że wszystko się tak skończyło. Przynajmniej więcej nie musi się ze mną męczyć. Nie chcę nawet wiedzieć co by było, gdyby dowiedziała się że całe życie byłem sam, że nigdy się nie całowałem, nawet za rękę kobiety nie trzymałem, a o bardziej intymnych sytuacjach nawet nie wspominam.
Ta historia to tylko potwierdzenie tego o czym pisałem w temacie , który założyłem ponad dwa lata temu. To nie żadne tchórzostwo, lenistwo jak niektórzy wtedy sugerowali. Ja naprawdę nie nadaję się do bycia w związku, bo jestem upośledzony emocjonalnie. Co to za mężczyzna, który nie umie zabrać się za kobietę, nie umie się z nią obchodzić i nią zająć? Nie potrafię okazywać, że mi na kimś zależy. Nie potrafię okazywać uczuć. Nie potrafię kochać, bo widocznie na miłość nie zasłużyłem. Dlatego postanowiłem już nigdy nie zawracać głowy swoją osobą żadnej kobiecie. Po co ma się ze mną męczyć, skoro na świecie jest tylu normalnych mężczyzn? To nie będzie trudne, bo nie mam żadnego kontaktu z kobietami, więc już żadnej nie skrzywdzę. Normalni kobiety niech tworzą związki z normalnymi mężczyznami. Nie z takimi jak ja.
Dla mnie i dla innych najlepiej będzie jak zostanę sam.

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie nadaję się do związku-nie chcę zmarnować życia jakiejś dziewczyny

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026