Witam - juz nie wytrzymuje. Chodzi o moje zycie i innego mezczyzne. Moglabym zalozyc obszerny watek o mojej historii, ale to bez sensu, juz wiem, ze potrzebuje specjalistycznej pomocy. Jest jeden problem, pewna blokada. Za nic w swiecie nie moge sie przemoc, a wiecie dlaczego? Bo nie chce zebym musiala sobie powiedziec: on cie zlamal i teraz przez niego musisz sie leczyc. Czuje wtedy wscieklosc, ze on doprowadzil mnie do takiego stanu, to dla mnie kolejne upokorzenie
Z latwoscia poszlabym do specjalisty ze smutkiem po smierci bliskiej osoby, z depresja spowodowana czymkolwiek, ale nie moge sie pogodzic z tym, ze musze skorzystac z leczenia duszy przez tamtego factea!
Powiem w wielkim skrocie, tylko pewne szczegoly, nie sposob opisac calosc i nie o to chodzi. Poznalam go kiedys przypadkowo i wpadlam w sidla, zostalam oszukana, zmanipulowana, zraniona do granic, nie wiem czy bylo to zaplanowane, ale bardzo wyrachowane - na pewno, zakpil ze mnie, to co zrobil to jak najgorsze psychiczne tortury pod maska niewinnosci, na koniec z usmiechem na ustach przekonywal i milosci, o naszych planach i blagal zebym go nie opuscila i dotrzymala w czyms slowa, na drugi dzien zniknal z mojego zycia, zmienil nawet numer, nie spotkam go juz nigdy bo to niemozliw,e nigdy tego niewyjasnie. W miedzyczasie bylo wiele niby pieknych chwil ale tez manipulacji, mam w glowie same pytania, on pozwolil sobie takze na naduzycia w sferze seksu np wbrew mojej woli (to dzial psychologia wiec moze niektorzy nie chca czytac takie rzeczy wiec ostrzegam i wierzcie mi ze to nie obedzie sie bez zazenowania a pisze to dlatego, ze nikt mnie 'nie widzi' ) wepchal sie w moj odbyt tak, ze autentycznie moj organizm zareagowal w ten sposob ze ulecioalo ze mnie troche nieczystsosci, a mnie tak zatkalo i bylo wstyd, bylo i nadal jest mi tak wstyd, wowczas ze wstydu nie ucieklam tylko lezalam zamurowana kiedy na szczescie wyszedl na moj krzyk, blisko niego, ale to nie bylo pierwsze upokorzenie, bo ogolnie skorzystal - spechalnie uzylam takiego slowa- ze mnie jak wykorzystuje sie szmate do mycia podlog, ja bylam w jakiejs chorej spirali, nie odeszlam mimo, ze mialam watpliwosci, a na koniec okazalo sie, ze zostalam wzgardzona bez slowa na pozegnanie. Moj stan moze was diziwc, ale podalam tylko ogolny zarys, jednak wierzcie, ze odczuwam ogromne psychiczne tortury, wyobrazcie sobie za wasi mezowie, ukochane osoby zapraszaja was do pieknej restauracji a na miejscu o umowionej godzinie dowiadujecie sie, ze go nie ma, uciekl od was i juz nigdy nie dowiecie sie co to mialo znaczyc, i odkrywacie ze zdumieniem jak bylyscie oszukiwane, to tylko i wylacznie metafora, no ale...A sedno tego watku jest takie, ze juz od dluzszego czasu sobie nie radzie, jestem przerazona tym co sie ze mna dzieje, zaczynalo sie od placzu, depresji, krzykow w nocy a konczy na niemoznosci wykonywania podstawowych obowiazkow i marzen o samobojstwie (i na marzeniach sie skoczy co wiem), powiedzialam sobie, ups! wyleczysz sie sama, trudno, basta, musisz cos z tym zrobic. Jedyny pomysl do psycholog/psychiatra, ale co mnei hamuje to wlasnie swiadomosc, ze to przez niego - najgorsze ze wszystkicj upokorzen, to jak dalsze upokarzanie mnie przez niego, przegrana...Poradzcie prosze jak zmienic swoje myslenie odnosnie leczenia u specjalisty, zeby nie miec w glowie tego, ze to on spowodowal u mnie taki stan a zarazem wyobrazenia jakby o jego ''zwyciestwie'' i moim, na przyklad, upkorzeniu? Ze przez niego czeka mnie gabinet psychiatryczny i recepty na leki ?
Odczuwam minimalne poczucie wartosci i wstyd, ze ja jestem zniszczona i malo warta, a tamten pewnie gdzies tam w swiecie przeszczesliwy, idzie przez zycie z podniesiona glowa, z ludzmi ktorych szanuje...
Podobne tematy
Im dłużej miotasz się, wkładasz energię w bezsensowne rozpamiętywania, zwlekasz z działaniem, tym dłużej jesteś złamaną zapałką w rękach palacza. Im dłużej się biczujesz, tym dłużej on jest na wygranej pozycji. Idź na terapię, rozpocznij pracę nad sobą, pokaż temu łajdakowi, że na słabą kobitę nie trafiło, i utrzyj mu tym nosa.
Z tym, ze nie utrarlabym mu nosa, bo on by o tym nie wiedzial.
Góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem zawsze. ![]()
Ale ja wiem, ze go nigdy nie spotkam, to bardoz male prawdopodobienstwo, a nawet jelsi to zupelnie przypadkiem i to nie mialoby nic do rzeczy
Miałoby. Chyba wolisz, żeby w takiej chwili widział Cię w dobrej kondycji psychicznej, a nie w takiej jak teraz.
Zresztą, jeśli to nie stanowi dla Ciebie motywacji, to czemu nie zawalczysz o siebie dla samej siebie ?
Tłumaczenie, że nie, bo facet mnie złamał, i wściekłość na niego mi na to nie pozwala, jest w tej sytuacji bezsensowne.
7 2013-12-19 11:47:40 Ostatnio edytowany przez Pyskata (2013-12-19 11:49:08)
LadyEmily potrzebujesz pomocy specjalisty, ale nie ze względu na to, co ten facet zrobił z Tobą, ale przede wszystkim z tego względu, że pozwalasz mimo wszystko ranić siebie!! Jeśli nie zdasz sobie sprawy, gdzie tkwi Twój błąd, że na to pozwalasz, będziesz go powielać nieświadomie.
W życiu trafia się na różnych ludzi - wartościowych, zwykłych, nic nie wartych, podłych i ... wymieniać można bez końca.
uczymy się, całe życie, rozpoznawać tych złych, nic nie znaczących, aby nie wchodzić z nimi w żadne relacje.
Jeśli tego nie potrafimy, pozwalamy się ranić, zdeptać, poniżyć...
Nie pozwól już więcej.
pozwól psychologowi sobie pomóc, abyś już nigdy w taką relację się nie zaangażowała.