Witam,
Z wiekiem mam coraz mniej czasu i obowiązków i jednocześnie coraz więcej powodów do refleksji. Niestety rozmyślania zajmują mi od 1,5 roku najwięcej czasu, przez co nie osiągam wyznaczonych planów i celów. To jest silniejsze ode mnie. Mam 22 lata i mam wyrzuty sumienia , że tak marnuje czas. Refleksje są ważne, ale nie powinny zakłócać mi życia codziennego i nie powinny być dla mnie priorytetem...chyba... Dawniej mimo bardzo dużych trudności(teraz takich nie mam) potrafiłam "wziąć się w garść" . Mam wrażenie , że z wiekiem mój charakter się osłabia... Odnosiłam wiele sukcesów, o których nawet nie marzyłam, a teraz spotykają mnie same porażki przez to. Główną przyczyną jest to, że nie wszystko ułożyło się w moim życiu tak jak sobie to zaplanowałam. Szczególnie dręczą mnie sprawy miłosne...wyobrażałam sobie, że w tym wieku na pewno będę miała narzeczonego, a po 3 nieudanych związkach powątpiewam, że zasługuję na prawdziwą miłość. W dodatku dołują mnie ciągłe śluby i zaręczyny znajomych rówieśników, gdy ja wciąż sama... Doszukuję w sobie przez to samych wad, czuję się gorsza.Ciągle w myślach się pocieszam, prowadzę tzw. "wewnętrzny dialog", ale to nie powinno trwać tak długo i kosztem np. ostatnich terminów egzaminów na studiach...To jest już dla mnie utrapienie, nie mogę nic zrobić co sobie zaplanowałam.