Witam wszystkich
Moi rodzice są juz ponad 20 lat po ślubie,tata jest kierowcą a mama nie cały rok temu straciła pracę i od tego zaczeły sie problemy(tak mi sie wydaje) Taty z racji swojego zawodu ciagle nie ma w domu i mama z tego powodu od zawsze cierpiała ale gdy miała prace to nie było to tak dla niej odczuwalne.Teraz co chwile się kłócą,sa straszne awantury,a mój tata jest takim typem człowieka który jest zamkniety w sobie i nie umie okazywac uczuc.Jak sie pokłócą to tata potrafi cały czas się nie odzywac póki mama nie wyciagnie reki a ona jak widze juz powoli ma tego dość i nie stara sie zeby bylo dobrze.Żali mi się ze on jej w ogóle nie okazuje czułosci,ze ogląda sie za innymi i ze tak było zawsze a jak ona zwróci mu uwage to jest awantura.Nie umią sie kompletnie dogadać,juz prawie doszło do rozwodu.Nie wiem jak ratować ich małżenstwo,mama jest w kiepskim stanie...ma depresje,co chwile płacze,nie mam pojecia jak to rozwiazac.Mamy piękny dom,pięniedzy nie brakuje i nie mają powodów żeby sie czymś martwić.Tata jest strasznie uparty,uważa że mężczyzna od zawsze jest od zarabiania pieniedzy i on wszystko na to stawia,mało czasu spedza z mama,nawet nie zapyta jak sie czuje,rzadko mu sie zdarza pytać,a mama teraz zachorowała.Nie wiem co robić pomóżcie.
Podobne tematy
2 2013-12-13 14:28:27 Ostatnio edytowany przez PodPseudonimem (2013-12-13 14:29:36)
To są sprawy rodziców i to oni powinni je rozwiązywać między sobą, mieszanie w to dzieci jest niedopuszczalne.
Możesz wspierać mamę, ale nie możesz układać swoim rodzicom małżeństwa.
Rozumiem że się martwisz, ale małżeńskie rady dziecka wobec rodziców to trochę nie tak jak być powinno
Mama ma jakąś przyjaciółkę?
Ale jak mama mi się żali i mówi ze nie ma na niego wpływu i żebym mu czasem cos powiedziała to nie moge tego tak zostawić,ale wiem ze i tak on mnie nie posłucha...ja mam 20 lat i to po czesci mnie tez dotyczy bo sie powoli wykańczam w tym domu przez te ich ciagłe kłótnie i zła atmosfere
Ale jak mama mi się żali i mówi ze nie ma na niego wpływu i żebym mu czasem cos powiedziała to nie moge tego tak zostawić,ale wiem ze i tak on mnie nie posłucha...ja mam 20 lat i to po czesci mnie tez dotyczy bo sie powoli wykańczam w tym domu przez te ich ciagłe kłótnie i zła atmosfere
dla mnie to nie jest zdrowa sytuacja że dziecko nawet dorosłe jest pośrednikiem między rodzicami w ich małżeńskich problemach. Proponowałabym powtarzać żeby pogadała o tym z tatą, bo on jest jej mężem. Albo radziłabym jej obgadać sprawy z jakąś jej bliską koleżanką
Twoja mam rozpoczęła niebezpieczną grę, a Ty w tę grę weszłaś bez oporów, mało tego, chcesz w nią grać dalej. Gra polega na szukaniu swych sojuszników w walce z drugą osobą i ustawianiu tegoż sojusznika w kontrze do swego przeciwnika. Tym przeciwnikiem jest Twój ojciec, sojusznikiem - Ty.
Co masz zrobić z problemami małżeńskimi Twych rodziców? Najpierw, czego masz nie robić.
Nie przejmować odpowiedzialności za ich rozwiązanie.
Nie być prokuratorem i sędzią.
Nie ustawiać się po jednej stronie.
Co zrobić?
Być życzliwą obojgu.
Pytać się ich, jak oni chcą rozwiązać swój problem.
No to może mama powinna znaleźć nową pracę. I zająć się czymś. A tu nie znam sytuacji, mama dba o siebie? Bo to ważne. Powinna skupić dużo uwagi na swoim wyglądzie. I na jakimś zajęciu. Praca i do tego coś jeszcze jakieś hobby. Może jak są jeszcze w stanie, to kolejne dziecko. Jak kasy nie brakuje. Dziecko zawsze łączy. A tak w ogóle to ty może porozmawiaj z ojcem. Tylko ze strony jak ty to widzisz.
7 2013-12-13 15:06:46 Ostatnio edytowany przez PodPseudonimem (2013-12-13 15:07:56)
Może jak są jeszcze w stanie, to kolejne dziecko. Jak kasy nie brakuje. Dziecko zawsze łączy. A tak w ogóle to ty może porozmawiaj z ojcem. Tylko ze strony jak ty to widzisz.
Co za bzdury, dziecko łączy?? Zastanów się co piszesz, dziecko nie jest lekiem na problemy małżeńskie, nie sprawi że ludzie którzy się nie dogadują nagle znajdą wspólny język!!!! Tylko MEGA nieodpowiedzialny człowiek mógłby podjąć taką decyzję
Ale ja nie mówią zęby od razu wpadka. Tylko najpierw porozmawiać, może jakaś terapia. Wyjaśnić niedomówienia. I może poszukać jakiegoś wspólnego punktu. Bo skoro kobieta nie pracuje ma dużo czasu, i mają już własny dom i warunki to może, można to rozważyć. Nie mówię żeby teraz zaraz. Tylko wszystko z czasem.
Wiktoria, a gdyby Twoi rodzice próbowali się wcinać w Twój związek?, oczywiście w dobrych intencjach... byłabyś zadowolona???, wytrzymali ze sobą dwadzieścia lat, to i z tym kryzysem sobie poradzą... nie wsadza się paluchów w tryby jak maszyna pracuje...
Moja mama była dyrektorką w firmie ale zrezygnowała bo tam były różne spiny i teraz niechce pracować w jakimśsklepie bo jej by było głupio jakby ja ktoś zobaczył,ale zaczela chodzic do szkoły kosmetycznej i chce sobie cos swojego otworzyc,a dba o siebie bardzo.Problem jest jeszcze ze ona ma duzo sióstr i przyjaciółke ale ona sie im nie zwierza,mówiła mi ze ona nie bd nikogo swoimi problemami obarczac i ze co to da...a co do taty to ja mu nie raz cos podpowiadałam i z nim rozmawiałam ale on jest taka uparta osoba,ma swoje zdanie i trudno go do czegos przekonac wiec watpie ze rozmowa cos da ale spróbuje z nim dzisiaj porozmawiac.Chciałabym to zlać poprostu tak jak piszecie zeby sie nie wcinać ale naprawde nie da sie przejść koło tego obojetnie bo ta atmsofera i sytuacja mnie wykancza;/
(...) do taty to ja mu nie raz cos podpowiadałam i z nim rozmawiałam ale on jest taka uparta osoba,ma swoje zdanie i trudno go do czegos przekonac wiec watpie ze rozmowa cos da ale spróbuje z nim dzisiaj porozmawiac.Chciałabym to zlać poprostu tak jak piszecie zeby sie nie wcinać ale naprawde nie da sie przejść koło tego obojetnie bo ta atmsofera i sytuacja mnie wykancza;/
Nie widzisz analogii?
Twoja mama ma za duże mniemanie o Sobie Pani Dyrektor Świat jej się zawalił nie chce iść do innej pracy bo co powiedzą ludzie a nie mówiła nikomu o Swoich problemach aby zachować pozory( dobra praca , ładny dom , idealne małżeństwo ) i wszystko runęło i teraz miała by się do tego przyznać przecież to wstyd własne Ego nie pozwala . Może Twój tato ma już dość tej sytuacji tych chorych ambicji Twojej mamy te ucieczki i milczenie Twego taty trwają nie od dziś ma to wypracowane od dawna znalazł złoty środek aby unikać konfliktów , możesz z Nim porozmawiać ale chyba nie w Nim tkwi problem ![]()
Wiktoria357 jesteś młodą dziewczyną i mądrą dziewczyną. Poradzę ci abyś powiedziała, aby mama zajeła sie czymś zawodowo, nie może patrzeć na męża, który tak twierdzi,że tylko mąż jest od zarabiania. Może mama wykonywać swoją pracę z pasją , założyła swoją firmę aby nie siedziała w domu. Najpierw musi podnieść się ze stresu, tej depresji. Zacząć coś robić. I jeszcze ojciec jej podziękuje. A może razem z mamą coś róbcie.
14 2013-12-16 20:40:55 Ostatnio edytowany przez Jenka (2013-12-16 20:41:20)
Co innego wcinanie a co innego jak matka sama proponuje, jej ojciec próbuje zdradzać więc to nei ejst godne potepienia.
Dziewczyno nie możesz za bardzo na to wpłynąć ale możesz postawić swojemu ojcu ultimatum albo dogada się z matką albo straci ciebie, po prostu nie odezwiesz się do niego będzie ci obojętny, to jest metoda ![]()
Podepnę się pod temat.
Rodzice po 60, 40 lecie małżeństwa w tym roku. Ojciec wydaje mi się ma problemy z samym sobą, z przemijaniem, andropauza itp. Jest coraz gorszy do zniesienia, po prostu wyniosły cham, który rani wszystkich dookoła stwarzając pozory kochanego tatusia, męża, dziadka, kolegę, sąsiada itd.
Mama to mama, wiadomo. Nie ma ludzi bez wad a wina często leży po środku. Jednak to ona chce się wyprowadzić, ma go dość. Nigdy się nie angażowałem w ich konflikty, zawsze starałem się unikać, nie stawać po żadnej ze stron. Uważam że dzieci nie są od tego by wpływać na związek rodziców. No ale. Może dzieci nie, jednak gdy się ma prawie 40 lat to już się dzieckiem nie jest i wydaje mi się że wiele do stracenia nie ma, więc może taka interwencja jest jakąś szansą.
Zamierzam powiedzieć ojcu, że jeśli mama się od niego wyprowadzi to będzie to oznaczało, że zostanie sam, sam ze sobą. Straci kontakt ze mną i wnuczkami. Bo wg mnie wina leży po jego stronie. Chcę dać mu takie ostrzeżenie, że jeśli nie zadba o mamę i ich relację to straci wszystko co miał w życiu. Żeby otrzeźwiał, zreflektował się.
A wiem że bywało dobrze między nimi i jest możliwa poprawa.
Jak uważacie, czy jest sens się angażować? Ktoś próbował? Wyszło na lepsze? Czy wręcz przeciwnie?
Uważam, że głupio robisz, łącząc to wszystko razem. Relacje dziadek-wnuczek, mąż-żona, ojciec-dziecko i inne, nie powinny być traktowane jak zakładnik. Niech ojciec będzie dobrym dziadkiem, jeśli nie chce być, to jego sprawa. Może będzie miał mniej okazji do spotkań, ale w tej sytuacji, nic mu nie zabrania utrzymywać dobre i częste kontakty po rozstaniu z żoną.
A co do małżeństwa, to może mają już siebie dosyć? Ile można słuchać tych samych złośliwości, uwag, pretensji, tych samych dowcipów, jeść te same zupy? Ludzie się rozstają i to jest normalne. Nawet po morderstwie, wychodzi się po 25 latach, a oni mają niedługo 40-lecie małżeństwa.
Nie mieszaj się, pomagaj obojgu, utrzymuj normalne kontakty i nie daj sobą manipulować. Będziesz zdrowszy ![]()
Podepnę się pod temat.
Rodzice po 60, 40 lecie małżeństwa w tym roku. Ojciec wydaje mi się ma problemy z samym sobą, z przemijaniem, andropauza itp. Jest coraz gorszy do zniesienia, po prostu wyniosły cham, który rani wszystkich dookoła stwarzając pozory kochanego tatusia, męża, dziadka, kolegę, sąsiada itd.
Mama to mama, wiadomo. Nie ma ludzi bez wad a wina często leży po środku. Jednak to ona chce się wyprowadzić, ma go dość. Nigdy się nie angażowałem w ich konflikty, zawsze starałem się unikać, nie stawać po żadnej ze stron. Uważam że dzieci nie są od tego by wpływać na związek rodziców. No ale. Może dzieci nie, jednak gdy się ma prawie 40 lat to już się dzieckiem nie jest i wydaje mi się że wiele do stracenia nie ma, więc może taka interwencja jest jakąś szansą.
Zamierzam powiedzieć ojcu, że jeśli mama się od niego wyprowadzi to będzie to oznaczało, że zostanie sam, sam ze sobą. Straci kontakt ze mną i wnuczkami. Bo wg mnie wina leży po jego stronie. Chcę dać mu takie ostrzeżenie, że jeśli nie zadba o mamę i ich relację to straci wszystko co miał w życiu. Żeby otrzeźwiał, zreflektował się.
A wiem że bywało dobrze między nimi i jest możliwa poprawa.
Jak uważacie, czy jest sens się angażować? Ktoś próbował? Wyszło na lepsze? Czy wręcz przeciwnie?
Nie ma sensu interweniować, gdyż potem możesz zostać niepotrzebnie obarczony odpowiedzialnością. Może pojedynczo ojciec będzie dla Ciebie i Twojej rodziny przystępniejszy, a jeśli nie będzie, to przecież nie ma przymusu widywania się z nim.
Uważam, że głupio robisz, łącząc to wszystko razem. Relacje dziadek-wnuczek, mąż-żona, ojciec-dziecko i inne, nie powinny być traktowane jak zakładnik. Niech ojciec będzie dobrym dziadkiem, jeśli nie chce być, to jego sprawa. Może będzie miał mniej okazji do spotkań, ale w tej sytuacji, nic mu nie zabrania utrzymywać dobre i częste kontakty po rozstaniu z żoną.
A co do małżeństwa, to może mają już siebie dosyć? Ile można słuchać tych samych złośliwości, uwag, pretensji, tych samych dowcipów, jeść te same zupy? Ludzie się rozstają i to jest normalne. Nawet po morderstwie, wychodzi się po 25 latach, a oni mają niedługo 40-lecie małżeństwa.
Nie mieszaj się, pomagaj obojgu, utrzymuj normalne kontakty i nie daj sobą manipulować. Będziesz zdrowszy
W samo sedno. Nie rób głupot, M@r.
Natomiast możesz Ojcu oczywiści po męsku powiedzieć- co sądzisz o jego zachowaniu. Czy to coś da- może i nie ale ..
Nie możesz też wymagać od matki, by miała go na głowie do końca życia, bo ma prawo przeżyć kolejne 20-30 lat w spokoju. Nie zasłużyła?
M@r, podobnie jak moi przedmówcy odradzam Ci mieszanie się do spraw rodziców poprzez opowiadanie się po jednej ze stron.
Po pierwsze dlatego, że to są sprawy między nimi i oni między sobą powinni je rozwiązywać.
Po drugie z uwagi na Twoją niekomfortową sytuację, gdy sytuacja między nimi się poprawi. A poprawi się, bo przeźyli już tyle wspólnych lat i przyzwyczaili się do swoich „wyskoków”, że sytuacja prędzej czy później wróci do normy.
Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś wyraził swoją opinię nt zachowania ojca. Przecież to normalne, że masz swoje zdanie. Może Twoje 3 grosze coś uzmysłowią Twojemu ojcu, gdy zobaczy sytuację z jeszcze jednej perspektywy :-)
Dzięki. Macie rację. Poza tym uświadomiłem sobie kolejny raz, że nie warto ulegać emocjom i czasem warto wstrzymać się ze słowami do momentu aż człowiek ochłonie.
Zamierzam z nim porozmawiać poważnie ale nie kategorycznie, stawiając sprawę na ostrzu noża. Pewnie to niewiele da bo ten człowiek jest zgorzkniałym frustratem zatruwajacym życie najbliższym osobom jednak nie zamierzam wkraczać do jego świata i postępować podobnie. Zrobię to w innym stylu, takim, który da mu do myślenia. Postaram się zachować poważniej i bardziej dojrzale niż on. Poza tym nie chcę go wpychać w jeszcze większe pokłady agresji a wskazać mu drogę powrotu do normalnych relacji. To jedyna szansa.
Dzięki za rady. Dobrze jest poznać trzeźwe spojrzenie z dystansu.
M@r, podobnie jak moi przedmówcy odradzam Ci mieszanie się do spraw rodziców poprzez opowiadanie się po jednej ze stron.
Po pierwsze dlatego, że to są sprawy między nimi i oni między sobą powinni je rozwiązywać.
Po drugie z uwagi na Twoją niekomfortową sytuację, gdy sytuacja między nimi się poprawi. A poprawi się, bo przeźyli już tyle wspólnych lat i przyzwyczaili się do swoich „wyskoków”, że sytuacja prędzej czy później wróci do normy.Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś wyraził swoją opinię nt zachowania ojca. Przecież to normalne, że masz swoje zdanie. Może Twoje 3 grosze coś uzmysłowią Twojemu ojcu, gdy zobaczy sytuację z jeszcze jednej perspektywy :-)
Raczej bym nie liczyła na to, że ta opinia coś zmieni. Bardziej spodziewałabym się reakcji typu "nie wtrącaj się" i w pakiecie pogorszenie relacji z jednym rodzicem