netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Za dużo jego miłości

51 odpowiedzi11 796 wyświetleńzałożony przez olikotka, 12.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Za dużo jego miłości

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 52 ]

1

Temat: Za dużo jego miłości

Nie wiem co robić. Niektóre z was nie wiem czy mnie zrozumieją, ale postaram się wyjaśnić moją historię.
Mam 27 lat, nigdy przedtem nie byłam w poważnym związku. Po latach kiedy randkowałam i czekałam na miłość, poznałam jego - faceta, który miał być moją drugą połówką. Od razu zwrócił na mnie uwagę. Wydawał mi się taki niedostępny. Jakaż ja byłam szczęśliwa, kiedy okazało się, że tak dużo nas łączy i że oboje chcemy czegoś więcej. Miałam nadzieję, że w końcu pierwszy raz w życiu się zakocham. Od początku naszego związku okazywał mi dużo czułości i uczuć, nie skrywając, że planuje naszą wspólną przyszłość.
Po 2 miesiącach wyznał mi miłość. A ja powoli zaczęłam się dusić. Uczucie z jego strony jest tak strasznie silne, że moje nie jest w stanie mu dorównać. Nawet przestałam już próbować. Nie czuję, że chcę się przytulić czy pocałować, bo zanim za tym zatęsknię zostaję przytulona i pocałowana 3 razy. A jego słodkie słowa na mój temat i kochające, wpatrzone we mnie oczy po prostu zaczynają mnie już tak bardzo drażnić!! Zaczynam być dla niego nieprzyjemna, chociaż nie chcę go ranić. Robię to chyba podświadomie chcąc, żeby nie okazywał mi tyle miłości. Marzę żeby się na mnie zdenerwował, nakrzyczał, wściekł i trochę się odsunął. Wtedy może coś poczuję i może zacznę zabiegać o jego względy, co sprawi, że będę szczęśliwsza.
Jest to super chłopak i nie chcę go stracić. Kiedy nie ma go przy mnie, zaczynam tęsknić, ale jak jest ze mną zbyt długo - zaczyna mnie irytować... Czy coś jest ze mną nie tak? Dlaczego facet-ideał działa na mnie jak płachta na byka?

2

Odp: Za dużo jego miłości

Może czujesz się "zagłaskana na śmierć". Poczekaj, jesteście ze sobą zbyt krótko. Etap motylków jemu też minie i zaczną się zgrzyty wink Wtedy zatęsknisz za tym facetem, którym był na początku.

3

Odp: Za dużo jego miłości

to sie nazywa zaglaskac kota na smierc. Kazda skrajnosc jest nie do zniesienia. Chociaz niektore kobiety uwielbiaja takich mezczyzn...
Szkoda, ze do nich nie nalezysz, bylabys szczesliwa.
Ale... jestescie dopiero swieza para, wiec moze jest szansa, ze mu przejdzie z czasem. Poczatki czesto bywaja takie intensywne w okazywaniu uczuc.

4

Odp: Za dużo jego miłości

Ja z nim jestem już od półtora roku! I jemu się nic nie zmieniło.
Ostatnio przy nim dostaję ataków agresji kiedy tylko znów próbuje mnie przytulać, całować czy pytać co mi jest i jak ma temu zaradzić. Tak mnie to serdecznie wkurza, że po prostu aż muszę wyjść z mieszkania i odetchnąć, bo w takich momentach nie ręczę za siebie.

Nie chodzi o to że bym chciała faceta drania, który by mnie bił. Sama już nie wiem co robić.
Przyjaciółki w ogóle mnie nie rozumieją kiedy na niego narzekam. Twierdzą, że ten facet to ideał. W takim razie to coś ze mną nie tak. sad

5

Odp: Za dużo jego miłości

zaraz niektórzy będą mnie chcieli spalić na stosie, zwłaszcza po burzliwej dyskusji w innym temacie...

moje pytanie: czy Ty jesteś jego pierwszą kobietą? bo tak mi z tego obrazu wychodzi, że facet jest jeszcze mentalnym chłopcem, którego jedyną kobietą w życiu do tej pory była mama.
wydaje się, że nie rozumie jeszcze czym jest miłość, związek kobiety i mężczyzny. na czym to ma polegać. czym jest zaufanie, bezpieczeństwo, PRZESTRZEŃ, etc. on roztacza nad Tobą całego siebie, zamyka w złotej klatce, abyś mu nie uciekła. bo się tego boi najbardziej na świecie. facet ma kompleksy, może miał jakieś niepowodzenia w kontaktach z kobietami i to się na nim odbiło.
mogę się oczywiście mylić, ale stawiam, że jest jak napisałem.

6

Odp: Za dużo jego miłości

przyjaciolki naleza do tych kobiet, o ktorych pisalam, ze uwielbiaja takich facetow, wiec nie widza problemu i  nie rozumieja o co Ci chodzi. Same chcialyby miec taki ideal i Twoje narzekania uwazaja za jakies dziwactwo.
Poltora roku to juz troche czasu jest...a Ty piszesz, ze zadnych zmian... Widac ten typ tak juz ma. Z dwojga zlego lepszy taki, niz zimny dran. Wiem, ze to zadna pociecha :-)
Bo rozumiem, ze rozmawialas z nim o tym, ze taki nadmiar czulosci zabiera Ci przestrzen i czujesz dyskomfort?

7

Odp: Za dużo jego miłości

Moim zdaniem to sie nie zmieni. Masz wylewnego faceta z ktorym jestez z rozsadlu, a nie z milosci.

Final bedzie taki, ze pewnego dnia spotkasz faceta, przy ktorym krew zacznie ci wreszcie krazyc w zylach i dotychczasowy rozsadek legnie w gruzach.

Problemem bedzie jezeli bedziesz juz wtedy zona i matka od wielu lat. Zastanow sie ile jestes aklonna poswiecic dla rozsadku wink

8

Odp: Za dużo jego miłości

Z rozsądku, jak nic smile. Inaczej jego zachowanie by cię tak nie irytowało, raczej samej by ci się udzielało. Szkoda zakochanego faceta.

9

Odp: Za dużo jego miłości

Z Twojej strony to czysty rozsądek. Słabo to wróży po roku.

Z tego co opisałaś facetowi zależy na związku, jego zachowanie na to jasno od początku wskazuje.
Ale sposób w jaki to robi pokazuje też, że chyba w pewnym momencie tak skupił się na chęci zamknięcia was w 'ramy związku', że umknęło mu, że powinien w międzyczasie też zadbać o jakieś emocje dla Ciebie , takie bardziej z gatunku kobieta - mężczyzna niż tylko przytulanki i całowanie w czółko, jak ukochana siostrę wink

A wiem o czym mówisz, bo z tego samego powodu nie potrafiłam się zakochać w ostatnim panu, który wykazywał starania w kierunku związku, zanim ja w ogóle zdążyłam się w nim zakochać i zachowywał się bardzo podobnie, jakby z góry zadecydował za mnie jak ta relacja będzie wyglądać, bo ON potrzebuje być w związku przez co momentami miałam wątpliwości czy w związku ze mną, czy tak ogólnie wink

10

Odp: Za dużo jego miłości

Tak, był on wcześniej prawiczkiem. Na początku naszego związku mówił, że nie był, ale później się przyznał. Twierdził, że był w paru związkach z kobietami, ale nie poznałam żadnej. Nie mówił też, które to były, gdy o to pytałam, więc nie wiem czy mówił prawdę. Zakładam, że mówił prawdę i z kimś wcześniej był, bo po co miałby kłamać.

Ja go naprawdę lubię i chyba kocham, ale on jest taki... przylepiony do mnie. Jest jak taki mały szczeniaczek. Ciągle by chciał ze mną spędzać czas, przytulać, całować. On tak naprawdę w ogóle nie ma swojego świata. Wszystko chce robić tylko ze mną.

11

Odp: Za dużo jego miłości

Ja tez Cię rozumiem wink byłam w związku z taką "ciepła klucha", z wygody, z braku laku. Wyszłam za mąż za zupełnie inny typ faceta.
Jak ktoś na gorze napisał, pojawi się ktoś za może 10 lat, ktoś na kogo widok bedzie ci gorąco itp i co wtedy? Zastanów się czy na pewno chcesz z nim być

12

Odp: Za dużo jego miłości

tak jak myślałem. potem przejdzie w kolejny stan: totalna inwigilacja. co, gdzie, jak z kim, dlaczego? a on wiecznie sam w domu czeka, aż jego pani wróci.
tak będzie wink

13

Odp: Za dużo jego miłości

Tak Elle. Ja jestem od Autorki sporo starsza, jednak, niestety, mam ten sam problem.
Facet jest przystojny, ciekawy, super się ubiera, seks-mega, w dodatku młodszy ode mnie... czego mi brakuje, prawda?
No niczego... wręcz przeciwnie... przytłacza mnie nadmiar, qurcze, nooooo....
On już po dwóch miesiącach znajomości zapytał o małżeństwo (w przyszłości, oczywiście)... najchętniej już by się do mnie wprowadził... zaadoptował moje dzieci tongue...
cały czas wymusza na mnie deklaracje... co do których ja jeszcze nie jestem za ch... gotowa...
I weź tu dogódź kobiecie sad

Autorko, znam ten ból. Mój też mnie irytuje i drażni. Tym swoim nadmiernym "zakochaniem".
Im więcej okazuje mi czułości, głaska, całuje, dotyka, patrzy w oczy......... tym ja jestem bardziej rozdrażniona...
Boję się, że kiedyś wybuchnę... przyładuję mu z jakiegoś gównianego, banalnego powodu... tylko po to, żeby się rozładować... a on przecież sobie na to nie zasłużył... bo czym?

Może rację mają dziewczyny, że to tylko podejście racjonalne, a nie miłość...
ale ja chyba nie dostałam szansy, bo się "normalnie" zakochać...
i chyba już nie zakocham... na razie rozgrywam to w miarę uczciwie i jednocześnie asertywnie... czyli pewnie skończy się rozstaniem sad

14

Odp: Za dużo jego miłości

Zorija,

No to jest syndrom faceta, który jest 'niedokochany', ale przez Mamę i Tatę sad

Szkoda, bo to są bardzo ciepli ludzie, tak jak napisała autorka - przypominaj ą trochę "szczeniaczki", które chce się przytulić..oczywiście do czasu, bo jak taki szczeniaczek nagle zaczyna ważyć prawie 40kg a w swojej głowie nadal jest 'malutka kuleczką', która całymi dniami chciałaby leżeć na Pani drobnych kończynach to.. tongue

To ma swój wielki urok na początku, zwłaszcza gdy jest się z tzw. zimnego chowu, gdzie przytulenie czy czułości to można było doświadczyć z okazji Świąt Bożegonarodzenia itp. wink to taka 'okazja' w postaci mężczyzny, który jest taki ciepły?? Bajka.. z początku.

Bo potem jest dokładnie tak jak napisał Clint - wystarczy wyjście z dobrym kolegą, a już - w najlepszym wypadku skwaszona mina, w najgorszym - odreagowanie w postaci spotkania z kimś samemu na seks: "Bo Ty też się spotykasz."
Tak, tylko ja na rozmowę i plotki..


Oraz: Zorija, jeśli to u Ciebie nie wpływa na odczuwanie pożądania do niego to jeszcze może być sprawa do uratowania. smile
Mnie się nie udało, bo za daleko to zaszło.

15

Odp: Za dużo jego miłości
Elle88 napisał/a:

Szkoda, bo to są bardzo ciepli ludzie

taa, jak gremliny.
Obrazek dodany przez użytkowniczkę
a potem trzeba się bujać z zielonym stworkiem

ale co kto lubi. wiele pań tak wybiera, no bo misio zrobi słodkie oczka, albo zagrozi, że rzuci się pod pociąg, podetnie żyły, łyknie dragi. i to działa. i siedzi taka z emocjonalnym szantażystą, niczym z wkur***cym podstarzałym bachorem.

16 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-11-12 14:34:13)

Odp: Za dużo jego miłości

Gremliny...bleee   big_smile  ale tak to właśnie wygląda.

Szantażu się nie doczekałam JA, ale wiem, że poprzedniej partnerce to fundował i to Big time <yes>

Ja akurat nie doszłam do tego etapu, bo jak mówię, pan się szybko nauczył, że skoro wtedy szantażyk nie zadziałał, to na mnie zastosował postawę biernej agresji i "ukarał" mnie spotykaniem się z paniami za moimi plecami.
W domyśle paniami, które mogły i chciały go "przytulać" wtedy kiedy on chciał wink



Także autorko, masz 2 opcje: jeśli facet nie jest z gatunku passive-agressive to zostaje jeszcze próba rozmowy - "Ostateczne starcie" przed krytycznym uderzeniem wink
Jeśli jednak komunikacja, poza przytulankami, u was leży..to nie ma co męczyć tej buły ;/

17

Odp: Za dużo jego miłości

Mają rację Elle i Clint...
niestety, taka nadmierna miłość to często jednocześnie zaborcza miłość...
Stąd np. takie mocne parcie na związek - szybko i pewnie tongue Potem już będzie spokój... nie wywiniesz się tak łatwo tongue

18

Odp: Za dużo jego miłości

Łał, zostaw go i niech znajdzie kogoś kto zasługuje na takie traktowanie:)
W prawdzie ja dopiero jestem w fazie motylków bo jesteśmy z moją partnerką krótko, ale jeżeli za rok będzie ją drażnić że podejdę się przytulić, czy pocałować- to co najmniej się zawiodę, że tak źle wybrałem. Uwielbiam być blisko niej, gdybym mógł to bym jej z rąk nie wypuszczał ale też zdaję sobie sprawę z tego, że bliskość jest jeszcze przyjemniejsza kiedy się za nią zatęskni.
I wbrew głupotą które tutaj gada niedoszła pani psycholog Elle, kochają mnie rodzice, a wręcz za bardzo bo to oni muszą zabiegać o mój czas gdyż nie mam go zbyt wiele.. I moja dziewczyna ma tylko dwie koleżanki, reszta to faceci, wychodzi z nimi na piwo, tańczy jak jesteśmy gdzieś na imprezach. Jakoś jeszcze nie pociąłem sobie żył. Jedyne o co proszę, to żeby dała znać czy bezpiecznie dotarła do domu.

19

Odp: Za dużo jego miłości
Zorija napisał/a:

Potem już będzie spokój... nie wywiniesz się tak łatwo

niby dlaczego? bo przyzwyczai się to jego patologicznej miłości?
będzie wręcz przeciwnie. nigdy nie będzie spokoju. jak już wpadnie w sidła jego chorego związku, to będzie ją 'oplatał' coraz mocniej. żeby na pewno nie uciekła, nie spotkała innego potencjalnie 'niebezpiecznego' faceta.
facet w takim związku musi dorosnąć, albo mieć wyłożone w postaci traumatycznego dla niego przeżycia - ona odchodzi - co w tej jego wizji związku było nie tak. ale to i tak nie zawsze skutkuje, jak się okazuje z przeżyć Elle.

20

Odp: Za dużo jego miłości
Sagi napisał/a:

Łał, zostaw go i niech znajdzie kogoś kto zasługuje na takie traktowanie:)

nikt nie zasługuje na takie traktowanie.

Sagi napisał/a:

W prawdzie ja dopiero jestem w fazie motylków bo jesteśmy z moją partnerką krótko

masz więc inną sytuację, która nijak się ma do tej z tematu. ciesz się

Sagi napisał/a:

ale jeżeli za rok będzie ją drażnić że podejdę się przytulić, czy pocałować- to co najmniej się zawiodę, że tak źle wybrałem. Uwielbiam być blisko niej, gdybym mógł to bym jej z rąk nie wypuszczał ale też zdaję sobie sprawę z tego, że bliskość jest jeszcze przyjemniejsza kiedy się za nią zatęskni.

w temacie była inna sytuacja. czytaj ze zrozumieniem.

Sagi napisał/a:

I wbrew głupotą które tutaj gada niedoszła pani psycholog Elle

Elle88, co Ty tym facetom na forum zrobiłaś, że Cię tak bardzo nie lubią? bo to robi się dość interesujące

Sagi napisał/a:

kochają mnie rodzice, a wręcz za bardzo bo to oni muszą zabiegać o mój czas gdyż nie mam go zbyt wiele.. I moja dziewczyna ma tylko dwie koleżanki, reszta to faceci, wychodzi z nimi na piwo, tańczy jak jesteśmy gdzieś na imprezach. Jakoś jeszcze nie pociąłem sobie żył. Jedyne o co proszę, to żeby dała znać czy bezpiecznie dotarła do domu.

jesteś normalny. gratuluję.

21 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-11-12 15:57:59)

Odp: Za dużo jego miłości

Sagi napisał/a:

    I wbrew głupotą które tutaj gada niedoszła pani psycholog Elle

Elle88, co Ty tym facetom na forum zrobiłaś, że Cię tak bardzo nie lubią? bo to robi się dość interesujące

Skoro mnie uprzedziłeś i napisałeś już, że sytuacja Sagi jest "deczko" inna to mam to z głowy.
Choć szczerze nie miałam zamiaru komentować wink

Co zrobiłam facetom z Forum?


To chyba pytanie nie do mnie..
Mogę tylko powiedzieć, to co zwykle, a czego zdarzyło mi się doświadczyć też poza Forum, gdzie pewna grupa panów, którzy na początku byli powiedzmy , że moimi sympatykami, 'fanami' wink, po pewnym czasie przechodzili na.."ciemną stronę mocy" big_smile

To jest tak, że ja jestem dość bezpośrednią osoba, żeby nie powiedzieć nieskorą do kompromisów, tam gdzie nie widzę takiej potrzeby. A nie widzę prawie nigdy, gdy rzecz nie dotyczy osób mi bliskich emocjonalnie.
W związku z tym, zdarza się, że ktoś bierze zbyt osobiście pewne moje reakcje, słowa, zachowania, etc.
Wtedy żądają zazwyczaj mojego 'pokajania się' wink, co jak się pewnie domyślasz - nie następuje.
I wtedy zaczyna się sajgon i..gównoburza.

Ale mnie to nie dotyka, bo jak mówię - traktuję pobyt na Forum, jak i osoby, które nie są mi bliskie tak samo, niczym 'transakcje biznesową': tutaj nie ma miejsca na emocje, sympatie (choć te się owszem zdarzają, ale to bardziej daje wyraz poza Forum) i antypatie.
Choć pozornie może się wydawać, że się z kim kłócę czy na kogoś "krzyczę" wink

Ujmę to tak: Jestem tu, ale mnie tutaj nie ma.  (jeśli wiesz, co mam na myśli wink)

22

Odp: Za dużo jego miłości

Zapewne  nie jestem odpowiednia osoba, zeby cos doradzac...

Ale wydaje mi sie( jak pisze autorka), ze wiele kobiet marzy o takim facecie- przytulasie.
Mysle, ze jak by partner autorki znalazl sobie taka, to byliby szczesliwi.

Ciekawe- swoja droga, ze czesto takie przytulasy znajduja sobie na partnera osoby dosc.....zdystansowane( chlodniejsze), a potem jest problem z obu stron. Ona sie meczy i on......

23 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-11-12 17:06:10)

Odp: Za dużo jego miłości
Clint Jones napisał/a:
Zorija napisał/a:

Potem już będzie spokój... nie wywiniesz się tak łatwo

niby dlaczego? bo przyzwyczai się to jego patologicznej miłości?
będzie wręcz przeciwnie. nigdy nie będzie spokoju. jak już wpadnie w sidła jego chorego związku, to będzie ją 'oplatał' coraz mocniej. żeby na pewno nie uciekła, nie spotkała innego potencjalnie 'niebezpiecznego' faceta.
facet w takim związku musi dorosnąć, albo mieć wyłożone w postaci traumatycznego dla niego przeżycia - ona odchodzi - co w tej jego wizji związku było nie tak. ale to i tak nie zawsze skutkuje, jak się okazuje z przeżyć Elle.

Napisałam z sarkazmem - będzie spokój dla niego, bo dostanie to co chciał... swoją WŁASNOŚĆ... a z własnością, wiadomo jak się postępuje...

....

Nie chodzi o to, że ktoś jest przytulaskiem czy osobą bardziej wylewną...
chodzi o przylepienie się... które nie pozwala złapać oddechu...
zwykłe prawo fizyki - zbyt duży nacisk powoduje odsunięcie

W takim "nadmiernym" układzie nie ma szans na budowanie związku... docieranie się, dopasowywanie...
które oznacza także ścieranie się za sobą... kompromisy... spory... bo to jest poznawanie się... poznawanie swoich potrzeb...
A już najmniejszych szans na to, że może coś nie wyjść... taka osoba zakłada z góry, że będziemy już zawsze razem, i na zawsze, po wsze czasy i po grób... i najlepiej zacznijmy od razu, od dziś i od teraz!
to przytłacza...
mnie w każdym razie przytłoczyło

Jestem kobietą i potrzebuję męskiej energii... (nie tylko seksu tongue)... dotyku, zaangażowania, rozmów... spędzania ze sobą (nawet mnóstwa) czasu...
ale jednocześnie chcę być wolna... nie mogę do nikogo "należeć"..., być "czyjaś"... i nigdy się tak nie poświęcę... nawet dla "tak wielkiej" miłości...

24 Ostatnio edytowany przez Sagi (2015-11-12 17:09:36)

Odp: Za dużo jego miłości
Clint Jones napisał/a:

co Ty tym facetom na forum zrobiłaś, że Cię tak bardzo nie lubią?

To po prostu zazdrość jej wiedzy o każdym na świecie sprawia, że jej nie lubię:)

Autora nigdzie nie napisała nawet słowem, że jej partner jest zazdrosny, nie pozwala jej wychodzić i chce ciągle siedzieć przy niej. Po prostu brakuje jej dramatu w życiu. Ma się wściekać, krzyczeć, chociaż nie ma powodu? No ludzie, serio? Idę przywalić swojej dziewczynie żeby się nie zanudziła.

25

Odp: Za dużo jego miłości

Logika kobiet, dwa tematy praktycznie obok siebie na głównej "problem z okazywaniem uczuć" "za dużo jego miłości" big_smile Prawda jest taka, że nigdy nie dogodzisz. big_smile Czekamy na "jest za idealnie, co ze mną nie tak?" haha

26 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-11-12 17:24:30)

Odp: Za dużo jego miłości

Sagi- pomiedzy przywaleniem, a zaglaskiwaniem jest jeszcze sporo opcji...

Ja, np. nie znosze, jak ktos zdrabnia moje imie, ( ze nie wspomne o kotkach, misiach-pysiach itp.)
Nie znosze( i nigdy nie znosilam) chodzenia za raczke, siadania na kolankach...
Nie mam potrzeby( i nigdy nie mialam) dostawac ciagle " buziaczkow"
Dla jadnosci- jak mialam 5 lat, tez nie mialam takich potrzeb...

Po prostu, to nie sa zachowania swiadczace o uczucviu, tylko...upierdliwe...

Tak mam ja.
Wiem, ze sa kobiety, ktore pragna byc dopieszczane...
Dlatego- logicznie- bez sensu jest szukac zdystansowanego partnera, jak sie ma taka potrzebe ekspresji uczuc...

27 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-11-12 18:10:23)

Odp: Za dużo jego miłości

Sagi, nie chodzi o dramat tongue
Niestety, tak już z nami jest, że potrzebujemy ciągłych wyzwań. Tak jesteśmy skonstruowani.
Wyzwania, przeszkody w związkach - to trochę tak jak wiatr dla ognia ---> za duży, gasi... ale taki "odpowiedni, w sam raz" - rozpala, wznieca żar smile
No co Ci poradzę (Sagi i Brzydki), że tak mamy tongue

Mechanizm psychologiczny (poczytałam na ten temat, hehehe... bo i mnie dotyczy) jest taki, że np. -->>stałe wyświadczanie sobie dobra, sprawianie przyjemności, dawanie nagród - powoduje, że zaczynamy odczuwać spadek ich wartości.
To samo z wyznaniami... zbyt często powtarzane, dostępne na wyciągnięcie ręki, a nawet wcześniej, zanim jeszcze poczuję potrzebę ich usłyszenia - po pewnym czasie będzie skutkowało tym, że wyznania te przestaną dla nas tyle znaczyć, co kiedyś... a jeszcze dalej, w konsekwencji, mogą drażnić...

Jeśli partner Autorki będzie jej codziennie kupował kwiaty, codziennie robił jej masaż stóp, codziennie, wielokrotnie wyznawał jej wielką miłość, każdego dnia mówił jej jaka jest piękna i cudowna -->> to za pół roku jedyną jej reakcją na te, wielkie przecież i znaczące, wyznania - będzie jej ziewnięcie smile
Zwyczajnie - te rzeczy stracą już swoją moc.
Przestaną być wyjątkowe.

Wg mnie to jest tak - że na początku trzeba się "zdobywać"... to jest ta adrenalina... i niepewność... i ciągła walka, żeby wyszło...
Potem przychodzi czas na spokojne, normalne życie, w którym tego typu "wyznań" nie ma już tak często - a jak są, jak już przyjdzie "ta chwila" - romantyczna kolacja, wspólny wieczór, wyjazd we dwoje - to te chwile są właśnie cenne z tego powodu, że jeszcze się nam nie znudziły, że jeszcze tak wiele dla nas znaczą. Bo nie są właśnie rutyną i codziennością!

edit: dla mnie przez pierwsze dwa miesiące codzienny poranny sms z tekstem "dzień dobry Kochanie" był super przyjemnością i niesamowitym początkiem dnia...
Ale po dwóch miesiącach - po pierwsze, już wiedziałam co tam będzie, nie musiałam nawet odbierać... po drugie - nie chciałam być niegrzeczna i odpisywałam od razu, chociaż przecież tak naprawdę to musiałam robić śniadanie dzieciakom, odwieźć je do szkoły, wyszykować się do pracy... przestało to dla mnie być czymś fajnym (bo spowszechniało), za to zaczęło być czymś męczącym, przepraszam - zawracaniem dupy z rana...
Nie wyobrażam sobie pisania takich sms-ów przez rok... chyba bym zaczęła wysyłać odpowiedzi z automatu - wcześniej napisałabym sobie w telefonie ze 3 wersje... potem losowo klikała w jedną i wysyłała...

28

Odp: Za dużo jego miłości
oldorando napisał/a:

Sagi- pomiedzy przywaleniem, a zaglaskiwaniem jest jeszcze sporo opcji...

Ja, np. nie znosze, jak ktos zdrabnia moje imie, ( ze nie wspomne o kotkach, misiach-pysiach itp.)
Nie znosze( i nigdy nie znosilam) chodzenia za raczke, siadania na kolankach...
Nie mam potrzeby( i nigdy nie mialam) dostawac ciagle " buziaczkow"
Dla jadnosci- jak mialam 5 lat, tez nie mialam takich potrzeb...

Po prostu, to nie sa zachowania swiadczace o uczucviu, tylko...upierdliwe...

Tak mam ja.
Wiem, ze sa kobiety, ktore pragna byc dopieszczane...
Dlatego- logicznie- bez sensu jest szukac zdystansowanego partnera, jak sie ma taka potrzebe ekspresji uczuc...

No widzisz, ale wiesz że taka jesteś. A tutaj panna po półtora roku nagle się dowiaduje o sobie, że nie lubi czułości?
Też nie chodzę z moją dziewczyną za ręce, chyba że jest jej bardzo zimno w dłonie. Bo to niepraktyczne i niewygodne. Na początku w ogóle się nie przytulaliśmy, otworzyliśmy się na siebie po długim czasie. Ale oboje jesteśmy dorośli i wiemy czego chcemy, co lubimy a czego nie.
Może zbyt mocno zareagowałem, ale po prostu nienawidzę jak ludzie na siłę sobie komplikują życie lub marnują czas. A tutaj mamy idealny przykład tego i tego. Półtora roku męczarni kobiety, i półtora roku życia w obłudzie mężczyzny. Nie wiem, dla mnie może wszystko jest takie proste bo jak widziałem chociaż mały szkopuł w dziewczynie, który mi nie odpowiadał, to od razu ją skreślałem. Właśnie dlatego, że prędzej czy później urósłby nieznośnie, a po co marnować czas i komplikować sobie życie.. Tylko moja pierwsza poważna dziewczyna została przeze mnie nie odrzucona i własnie tak się stało.

29

Odp: Za dużo jego miłości

Wybacz Sagi ale mysle ze nie bardzo masz kompetencje by wypowiadac sie o zwiazkach z jakims tam juz stazem sam bedac w pierwszym" powaznym", trwajacym z tego co wnioskuje pare mscy max wink
Tu nie chodzi o to ze Autorka odkryla ze nie lubi przytulania i calowania tylko o to ze kazdy zwiazek ktory trwa ciut dluzej niz faze " motylkow w brzuchu " ewoluuje a przynajmniej powinien ewoluowac  a tymczasem partner Autorki zatrzymal sie na etapie "mysi pysi". Oczywiscie czulosc i bliskosc powinna byc i jest wazna zawsze gdy w gre wchodzi prawdziwe uczucie ale come on sam chyba nie wierzysz w to ze zwiazek bedzie na wieki polegal na tym by spijac sobie z dziubkow i zapewniac o dozgonnej milosci w 100 smsach dziennie. Poczekaj przezyj i wtedy wydawaj opinie. Narazie to sa rady "teoretyka" tak naprawde

30

Odp: Za dużo jego miłości

Feniks,  "teoretyk" czy nie, z jednym kawałkiem jego wypowiedzi ja bym się zgodziła.

Sagi napisał/a:

Może zbyt mocno zareagowałem, ale po prostu nienawidzę jak ludzie na siłę sobie komplikują życie lub marnują czas. A tutaj mamy idealny przykład tego i tego. Półtora roku męczarni kobiety, i półtora roku życia w obłudzie mężczyzny. Nie wiem, dla mnie może wszystko jest takie proste bo jak widziałem chociaż mały szkopuł w dziewczynie, który mi nie odpowiadał, to od razu ją skreślałem. Właśnie dlatego, że prędzej czy później urósłby nieznośnie, a po co marnować czas i komplikować sobie życie..

Taki jest charakter chłopaka i ma do niego prawo. Widocznie nikt mu nigdy nie powiedział, że po półtora roku powinien ochłodzic zachowanie w stosunku do partnerki tongue
Rada: czekać cierpliwie i liczyć na cud, szczerze i bez pretensji porozmawiać, poprosić o kontrolowanie wylewnosci,  lub się rozstać.
Choć... można byłoby jeszcze spróbować z lobotomią smile

31

Odp: Za dużo jego miłości
Sagi napisał/a:
oldorando napisał/a:

Sagi- pomiedzy przywaleniem, a zaglaskiwaniem jest jeszcze sporo opcji...

Ja, np. nie znosze, jak ktos zdrabnia moje imie, ( ze nie wspomne o kotkach, misiach-pysiach itp.)
Nie znosze( i nigdy nie znosilam) chodzenia za raczke, siadania na kolankach...
Nie mam potrzeby( i nigdy nie mialam) dostawac ciagle " buziaczkow"
Dla jadnosci- jak mialam 5 lat, tez nie mialam takich potrzeb...

Po prostu, to nie sa zachowania swiadczace o uczucviu, tylko...upierdliwe...

Tak mam ja.
Wiem, ze sa kobiety, ktore pragna byc dopieszczane...
Dlatego- logicznie- bez sensu jest szukac zdystansowanego partnera, jak sie ma taka potrzebe ekspresji uczuc...

No widzisz, ale wiesz że taka jesteś. A tutaj panna po półtora roku nagle się dowiaduje o sobie, że nie lubi czułości?
Też nie chodzę z moją dziewczyną za ręce, chyba że jest jej bardzo zimno w dłonie. Bo to niepraktyczne i niewygodne. Na początku w ogóle się nie przytulaliśmy, otworzyliśmy się na siebie po długim czasie. Ale oboje jesteśmy dorośli i wiemy czego chcemy, co lubimy a czego nie.
Może zbyt mocno zareagowałem, ale po prostu nienawidzę jak ludzie na siłę sobie komplikują życie lub marnują czas. A tutaj mamy idealny przykład tego i tego. Półtora roku męczarni kobiety, i półtora roku życia w obłudzie mężczyzny. Nie wiem, dla mnie może wszystko jest takie proste bo jak widziałem chociaż mały szkopuł w dziewczynie, który mi nie odpowiadał, to od razu ją skreślałem. Właśnie dlatego, że prędzej czy później urósłby nieznośnie, a po co marnować czas i komplikować sobie życie.. Tylko moja pierwsza poważna dziewczyna została przeze mnie nie odrzucona i własnie tak się stało.

Ja bym tak zaraz nie skreślała nikogo, tylko dlatego, że ma jakiś mały szkopuł.

A co będzie, jak Twoja dziewczyna, później żona, urodzi dziecko? Zostaną jej kilogramy, rozstępy, będzie zmęczona i niewyspana?

32 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-11-12 20:28:29)

Odp: Za dużo jego miłości
gagatka0075 napisał/a:

Feniks,  "teoretyk" czy nie, z jednym kawałkiem jego wypowiedzi ja bym się zgodziła.

Sagi napisał/a:

Może zbyt mocno zareagowałem, ale po prostu nienawidzę jak ludzie na siłę sobie komplikują życie lub marnują czas. A tutaj mamy idealny przykład tego i tego. Półtora roku męczarni kobiety, i półtora roku życia w obłudzie mężczyzny. Nie wiem, dla mnie może wszystko jest takie proste bo jak widziałem chociaż mały szkopuł w dziewczynie, który mi nie odpowiadał, to od razu ją skreślałem. Właśnie dlatego, że prędzej czy później urósłby nieznośnie, a po co marnować czas i komplikować sobie życie..

Taki jest charakter chłopaka i ma do niego prawo. Widocznie nikt mu nigdy nie powiedział, że po półtora roku powinien ochłodzic zachowanie w stosunku do partnerki tongue
Rada: czekać cierpliwie i liczyć na cud, szczerze i bez pretensji porozmawiać, poprosić o kontrolowanie wylewnosci,  lub się rozstać.
Choć... można byłoby jeszcze spróbować z lobotomią smile

A ja sie nie zgodze z tym że jak coś nie pasi to mówimy sobie od razu nara bo tak jest najlepiej. Pewne kwestie trzeba z partnerem przedyskutować,powiedzieć szczerze co lubimy czego nie bo nikt nie jest jasnowidzem. Jeśli Autorka nigdy wprost nie zakomunikowała, że misio pysio przyprawia ją o cukrzycę to skąd ten biedak ma to wiedzieć? Jeśli nie był wcześniej w związku to może myśli że ona tego właśnie  potrzebuje... tyle się wkońcu mówi o tym że kobiety szukają czułych partnerów wink Może da radę to jakoś odpowiednio "skalibrowac". Wizja związku w którym mówi się bye przy pierwszym rozczarowaniu jakas cechą  partnera to jakaś masakra. Sagi  a co będzie jeśli po ślubie kobieta urodzi dziecko i nie będzie już tak ponetna, chętna na igraszki i wesoła jak kiedys tylko zmęczona, zrzedzaca i czasem nieznośna z niewyspania. Zostawisz ją wtedy również bez mrugnięcia okiem  " by nie komplikować sobie życia" ? A może jednak będziesz próbował jakoś do niej dotrzeć i znaleźć rozwiazanie.

33 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-11-12 20:37:36)

Odp: Za dużo jego miłości

feniks, Zgadzam się, że nie można poddawać się i "w długą" przy każdej różnicy oczekiwań, jednak żeby się chciało tłumaczyć to musi być chociaż malutka iskierka entuzjazmu by nie zmuszać się do tego.

Ja od początku nie czułam żadnej fascynacji w moim przypadku, dlatego, że on mi się podał na tacy "bierz i rób ze mną co chcesz, a ja będę zadowolony..tylko rób".
Czyli niby w teorii super, bo mogę faceta rzeźbić pod siebie jak plastelinę, ale ja chciałam żeby on też mnie czymś od czasu do czasu zaskoczył. Nie wiem czy u autorki do tego stopnia jest ta potrzeba czułości u gościa, ale u mnie to się przenosiło również na seks i brakowało mi trochę mocniejszych wrażeń, przyznaję. Tzn. namiętności i zdecydowania po prostu.

Autorko, innymi słowy: Czujesz, że masz jeszcze ciągle mężczyznę u boku, pomimo tego jego lekkiego rozmemłania powiedzmy wink ?
Czy ochota na seks Ci powoli odchodzi albo w ogóle jej nie ma? (podejrzewam, że to poszło w tym kierunku albo idzie galopem, a narastało przez cały ten czas)
Tu jest źródło tego zimnego rozsądku zamiast jakichś emocji i odrobiny ognia.

Jak seks do bani to nie ma sensu tego na siłę sklejać, bo nie udźwigniecie tego.

34

Odp: Za dużo jego miłości
Elle88 napisał/a:

feniks, Zgadzam się, że nie można poddawać się i "w długą" przy każdej różnicy oczekiwań, jednak żeby się chciało tłumaczyć to musi być chociaż malutka iskierka entuzjazmu by nie zmuszać się do tego.

Ja od początku nie czułam żadnej fascynacji w moim przypadku, dlatego, że on mi się podał na tacy "bierz i rób ze mną co chcesz, a ja będę zadowolony..tylko rób".
Czyli niby w teorii super, bo mogę faceta rzeźbić pod siebie jak plastelinę, ale ja chciałam żeby on też mnie czymś od czasu do czasu zaskoczył. Nie wiem czy u autorki do tego stopnia jest ta potrzeba czułości u gościa, ale u mnie to się przenosiło również na seks i brakowało mi trochę mocniejszych wrażeń, przyznaję. Tzn. namiętności i zdecydowania po prostu.

Autorko, innymi słowy: Czujesz, że masz jeszcze ciągle mężczyznę u boku, pomimo tego jego lekkiego rozmemłania powiedzmy wink ?
Czy ochota na seks Ci powoli odchodzi albo w ogóle jej nie ma? (podejrzewam, że to poszło w tym kierunku albo idzie galopem, a narastało przez cały ten czas)
Tu jest źródło tego zimnego rozsądku zamiast jakichś emocji i odrobiny ognia.

Jak seks do bani to nie ma sensu tego na siłę sklejać, bo nie udźwigniecie tego.

Elle ją się z Tobą w pełni zgadzam tylko w tym konkretnym przypadku jestem skłonna zrzucic po części winę za to zachowanie partnera Autorki na jego " nieopierzenie" i brak doswiadczenia w tej materii. Może on potrzebuje poprostu delikatnego naprowadzenia i będą z niego ludzie wink Jeśli jednak Autorka już próbowała a lukier wciaz płynie strumieniem to faktycznie nie ma sensu.

35

Odp: Za dużo jego miłości

Nie no, jasne. Rozmowa na pewno powinna się odbyć, tak żeby chłopina wiedział w razie czego co w kolejnym związku wink poprawić.

A serio, to jeśli to jego pierwszy związek to stety niestety - na niej spoczywa większa część 'pracy' by pewne rzeczy jakoś poszły i gościa nakierować, tylko pytanie czy ma entuzjazm, czy jej się chce. Bo mam wątpliwości jak czytam, że gość ją wnerwia, więc odrazu pomyślałam jak seks z takim nastawieniem musi wyglądać wink ale może się mylę.

Inna sprawa, że czasem taka 'nieopierzona' osoba nie da sobie nic przetłumaczyć, bo z  brakiem doświadczenia związany jest zazwyczaj kompletny brak kontroli nad emocjami, a wiadomo jak reaguje na sugestie większej przestrzeni i 'wyluzowania z czułościami' człowiek mocno emocjonalnie zaangażowany.. Czasami tylko radykalne zmiany potrafią skłonić do zmiany myślenia takiego.

To już autorka musi ocenić, ale zdaje się czegoś zapomniała, bo długo jej nie ma tongue

36

Odp: Za dużo jego miłości
Elle88 napisał/a:

Inna sprawa, że czasem taka 'nieopierzona' osoba nie da sobie nic przetłumaczyć, bo z  brakiem doświadczenia związany jest zazwyczaj kompletny brak kontroli nad emocjami, a wiadomo jak reaguje na sugestie większej przestrzeni i 'wyluzowania z czułościami' człowiek mocno emocjonalnie zaangażowany.. Czasami tylko radykalne zmiany potrafią skłonić do zmiany myślenia takiego.

To też prawda.
Autorka może nie zapomniała tylko nie ma jak odpisać bo misio pysio psytulla Ją  teraz ^^

37

Odp: Za dużo jego miłości
feniks35 napisał/a:

Wizja związku w którym mówi się bye przy pierwszym rozczarowaniu jakas cechą  partnera to jakaś masakra. Sagi  a co będzie jeśli po ślubie kobieta urodzi dziecko i nie będzie już tak ponetna, chętna na igraszki i wesoła jak kiedys tylko zmęczona, zrzedzaca i czasem nieznośna z niewyspania. Zostawisz ją wtedy również bez mrugnięcia okiem  " by nie komplikować sobie życia" ? A może jednak będziesz próbował jakoś do niej dotrzeć i znaleźć rozwiazanie.

Feniks, ale tu autorka pisze o odsuwaniu się po dwóch miesiącach, i ciągnięciu tego do półtora roku, poprzez niechęć aż do agresji. Porażka. Sagi pisze o rezygnacji na początku związku,  i to jest najrozsadniejsza chwila. Zakładam, że ślub i dziecko byłyby juz jednak trochę później i po pełnej akceptacji na początku.
A co do "zmęczona,  zrzędzaca i czasem nieznośna, z brakiem chęci  do igraszek i wesołości"...ja wiem, że drażni to kobiety, ale dopóki z takim zachowaniem idzie w parze czułość i bliskość, żaden normalny facet nie "porzuci bez mrugniecia okiem". Jednak gdy jest olewany, odsuwany, zaniedbywany emocjonalnie, i dodatkowo jeszcze fizycznie,  kurde, to też człowiek,  nie jest fair oczekiwać, że zniesie wszelkie ciosy w imię macierzyństwa. Obie strony powinny się starać,  by się nie ranić i żeby miłość nie wygasła.

38 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-11-12 21:11:22)

Odp: Za dużo jego miłości

Takie wątki jak ten są esencją tego forum i z chęcią będę śledził jego rozwój. Tak właściwie to powinien go śledzić każdy facet żeby zrozumieć pewne sprawy i działanie niektórych mechanizmów, jakimi rządzą się relacje damsko-męskie.
Popcorn w dłoń, piwko do kufla i czekam na te rzewne historie smile

39

Odp: Za dużo jego miłości

Eh! Autorko, skąd ja to znam. Partner wyniósł Cię na piedestał. Uzależnił swoje szczęście od Ciebie. Swojego świata (jeśli w ogóle miał swój świat, jakieś hobby itd.) już nie ma. Jeśli wcześniej nie miał żadnych doświadczeń z kobietami, to się nie zmieni.

Moim zdaniem nie pomogą też rozmowy, które miałyby zmienić jego postępowanie. Partner Cię przytłacza sobą, swoimi uczuciami, a Ty najzwyczajniej się dusisz. Marzysz, by wyszło z niego choć trochę samca, by walnął ręką w stół i zaczął krzyczeć. Jeśli nie chcesz "cierpieć", to po prostu mu to powiedz albo zakończ związek. Nie licz na to, że on ma "domyśl się", bo się nie domyśli. To byłaby dla niego lekcja życia, wierz mi. Jeśli jest silny, to pozbierałby się i dopiero wtedy zacząłby się rozwijać.

Moja rada: Wyjaśnij mu wszystko szczerze, co jest nie tak. Jeśli to nic nie zmieni, to po prostu to zakończ, bo będzie gorzej.

Ja już o tym pisałem, że tak właśnie jesteśmy wychowywani, że z dziewczynkami trzeba postępować tak i tak, ale to tak nie działa. Potem tylko obie strony cierpią i są narzekania, że: "Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy...". smile

40 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-11-12 21:09:04)

Odp: Za dużo jego miłości
ZwykłyFacet napisał/a:

Takie wątki jak ten są esencją tego forum i z chęcią będę śledził jego rozwój. Tak właściwie to powinien go śledzić każdy facet żeby zrozumieć pewne sprawy i działanie niektórych mechanizmów, jakimi rządzą się relacje damsko-męskie.
Popcorn w dłoń, piwko do kufla i czekam na te żewne historie smile

A do piwka i popcornu słownik bo piszemy rzewne wink

41

Odp: Za dużo jego miłości

Feniks, ale tu autorka pisze o odsuwaniu się po dwóch miesiącach, i ciągnięciu tego do półtora roku,

Serio?
A to nie doczytałam (?)
Myślałam, że później trochę zaczęło się sypać , bo autorka wspominała o cudownym seksie.. a to zawsze coś, nie oszukujmy się wink



A co do "zmęczona,  zrzędzaca i czasem nieznośna, z brakiem chęci  do igraszek i wesołości"...ja wiem, że drażni to kobiety, ale dopóki z takim zachowaniem idzie w parze czułość i bliskość, żaden normalny facet nie "porzuci bez mrugniecia okiem".

True.

Jednak gdy jest olewany, odsuwany, zaniedbywany emocjonalnie, i dodatkowo jeszcze fizycznie,  kurde, to też człowiek,  nie jest fair oczekiwać, że zniesie wszelkie ciosy w imię macierzyństwa

True true.

Ale gdzie tu o macierzyństwie kto pisał? Czy ja już faktycznie słabiej kontaktuje po 'zranieniach' odniesionych w zwycięskich walkach z niektórymi panami z Forum? tongue

42 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-11-12 21:14:22)

Odp: Za dużo jego miłości

@Feniks
Racja kolego, dziękuję za poprawkę smile

Maarten napisał/a:

Ja już o tym pisałem, że tak właśnie jesteśmy wychowywani, że z dziewczynkami trzeba postępować tak i tak, ale to tak nie działa. Potem tylko obie strony cierpią i są narzekania, że: "Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy...". smile


Pewnie, a jak się jeszcze facet zakocha po raz pierwszy itp. to... no właśnie jest jak jest. Dodajmy do tego niezdecydowanie kobiet które często chcą romantycznego chama (czyli zaprzeczenie) i rozgrywają się dramaty jak ten, gdzie gość kocha za bardzo.

Współczuję chłopu jak się przejedzie.

43 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-11-12 21:14:43)

Odp: Za dużo jego miłości
ZwykłyFacet napisał/a:

@Feniks
Racja kolego, dziękuję za poprawkę smile

Kolejny byk..kolezanko big_smile
A co do wypowiedzi gagatki... Po dwóch mscach padło wyznanie miłości a duszenie się chyba z czasem nie od tego momentu. Ale każdy może rozumieć to po swojemu. Autorka niestety jest chyba poza sieciunia by to uscislic wink

44 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-11-12 21:17:28)

Odp: Za dużo jego miłości

@Feniks35

Kolerz(ż)anko Feniksie wink

feniks35 napisał/a:

Po dwóch mscach padło wyznanie miłości a duszenie się chyba z czasem nie od tego momentu. Ale każdy może rozumieć to po swojemu. Autorka niestety jest chyba poza sieciunia by to uscislic wink

To jest właśnie w ogóle dobra rozkmina kiedy powiedzieć "kocham" z obu stron, jeśli się rzeczywiście kocha... Nie za wcześnie i nie za późno ale... kiedy to jest ie za wcześnie i nie za późno?

45 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-11-12 21:25:01)

Odp: Za dużo jego miłości
olikotka napisał/a:

Po 2 miesiącach wyznał mi miłość. A ja powoli zaczęłam się dusić. Uczucie z jego strony jest tak strasznie silne, że moje nie jest w stanie mu dorównać. Nawet przestałam już próbować.

Elle, fakt, mój błąd, poprawiam, nie odsuwac,  tylko dusić.
A macierzyństwo to taki offtop a'propos Sagiego smile
EDIT: "kiedy powiedzieć <kocham>"...po dwóch miesiącach to chyba już można wspomnieć, większy myk chyba w częstotliwości: nie za często,  najlepiej po równo z partnerką/-em.

46

Odp: Za dużo jego miłości
ZwykłyFacet napisał/a:

@Feniks
Racja kolego, dziękuję za poprawkę smile

Maarten napisał/a:

Ja już o tym pisałem, że tak właśnie jesteśmy wychowywani, że z dziewczynkami trzeba postępować tak i tak, ale to tak nie działa. Potem tylko obie strony cierpią i są narzekania, że: "Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy...". smile


Pewnie, a jak się jeszcze facet zakocha po raz pierwszy itp. to... no właśnie jest jak jest. Dodajmy do tego niezdecydowanie kobiet które często chcą romantycznego chama (czyli zaprzeczenie) i rozgrywają się dramaty jak ten, gdzie gość kocha za bardzo.

Współczuję chłopu jak się przejedzie.

Zgadza się kolego! smile Sam tego doświadczyłem i jestem za to wdzięczny!

47

Odp: Za dużo jego miłości

Czesc patrząc na historię twojego związku z facetem mozna stwierdzić ze chłopak zrobił z Ciebie centrum swojego życia.Zeby mieć dobre relacje, związki ,trzeba tez samemu się rozwijać ,mieć swoje pasje ,znajomych,jezeli ty jesteś oparciem dla niego i on w 100 procentach jest od Ciebie uzalezniony  to nie jest to dobra sytuacja.Ty stajesz się dla niego  jedynym warunkiem jego szcześcia ,to po jakimś czasie jest nie do zniesienia.Jezeli chodzi o wyzwanie i tajemniczość w stosunku do kobiet ,to jest to jeden z większych afrodyzjaków zeby rozkochać w sobie kobiete,pisze to facet który był w związku 10 miesięcych ,teraz na etapie rozwoju osobistego i poszerzania swoich relacji .Myśle ze twój facet za szybko powiedział Ci ze Cię kocha , zbyt duzo spędzaliście ze sobą czasu i był zbyt dostępny ,myśłe zeby rozwinąć romantyczne zainteresowanie potrzeba budować relacje pomału ,nawet spotkania raz na tydzień w początkowych fazach znajomości.Jezeli chodzi o twój związek to myśle ze najważniejszą rzeczą jest rozmowa z chłopakiem ,moze zaproponuj mu zeby wyszedł na siłownie ,spotkał się z znajomymi , zeby stworzył sobie zycie w którym on ma chwile dla siebie i daje Ci odpocząć i pomyśleć.

48 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-11-12 21:26:10)

Odp: Za dużo jego miłości
gagatka0075 napisał/a:

Elle, fakt, mój błąd, poprawiam, nie odsuwac,  tylko dusić.
A macierzyństwo to taki offtop a'propos Sagiego smile


Ja myślę, że 8-10 tygodni żeby się w kimś zakochać (zafascynować) to całkiem realny termin, jeśli nie mówimy o próbach rozkochania kogoś z wcześniejszą historią we friendzone, wiadomo.

A tutaj idzie to w stronę FZ, a szkoda, bo początki zapowiadały się obiecująco, a gość niedoświadczony, więc robi podręcznikowe błędy zakochanego faceta.

W rezultacie mamy autorkę, która po ponad roku nie jest zakochana, a gość szaleje, czyli totalna dysproporcja zaangażowania, więc będą "straty w ludziach" wink

Ale każdy młody facet/kobieta, muszą się na kimś nauczyć, jak to pisałam w innym (zamkniętym już) przesympatycznym wątku wink tylko przy okazji innego kontekstu.

49

Odp: Za dużo jego miłości
feniks35 napisał/a:

Wybacz Sagi ale mysle ze nie bardzo masz kompetencje by wypowiadac sie o zwiazkach z jakims tam juz stazem sam bedac w pierwszym" powaznym", trwajacym z tego co wnioskuje pare mscy max wink
Tu nie chodzi o to ze Autorka odkryla ze nie lubi przytulania i calowania tylko o to ze kazdy zwiazek ktory trwa ciut dluzej niz faze " motylkow w brzuchu " ewoluuje a przynajmniej powinien ewoluowac  a tymczasem partner Autorki zatrzymal sie na etapie "mysi pysi". Oczywiscie czulosc i bliskosc powinna byc i jest wazna zawsze gdy w gre wchodzi prawdziwe uczucie ale come on sam chyba nie wierzysz w to ze zwiazek bedzie na wieki polegal na tym by spijac sobie z dziubkow i zapewniac o dozgonnej milosci w 100 smsach dziennie. Poczekaj przezyj i wtedy wydawaj opinie. Narazie to sa rady "teoretyka" tak naprawde

Byłem w związku półtora roku, i mi nie przeszło zakochanie ani trochę.
Przeczytałem jeszcze raz wypowiedzi autorki, i zastanawiam się czy głównym problemem nie jest to, że jej facet nie ma znajomych? Tzn ma za dużo wolnego czasu, którego nie ma z kim/jak spędzić?

50

Odp: Za dużo jego miłości
feniks35 napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Inna sprawa, że czasem taka 'nieopierzona' osoba nie da sobie nic przetłumaczyć, bo z  brakiem doświadczenia związany jest zazwyczaj kompletny brak kontroli nad emocjami, a wiadomo jak reaguje na sugestie większej przestrzeni i 'wyluzowania z czułościami' człowiek mocno emocjonalnie zaangażowany.. Czasami tylko radykalne zmiany potrafią skłonić do zmiany myślenia takiego.

To też prawda.
Autorka może nie zapomniała tylko nie ma jak odpisać bo misio pysio psytulla Ją  teraz ^^

Może i psytulla, ale z tego, co Autorka pisze, w niczym nie przeszkadzałoby jej w wystukaniu kilku zdań na smartfonie. Bo chłopak ślepy i nie widzi, że jest chomątem na jej szyi. A przecież stawanie Autorki okoniem do "przeterminowanych" czułości ze strony chłopaka nie może pozostawać niezauważalnym dla niego.
Chociaż...
Kiedyś, jedna z moich podwładnych zrelacjonowała mi rozmowę ze świadkiem w pewnej dość poważnej sprawie.
Gość był tak uprzedzająco grzeczny, usłużny i tak uniżony, że ignorował jej prośby o skupienie się na sprawie. Nic to nie dawało. W końcu odczuła przemożne pragnienie, by kopnąć go w dupę z całej siły i w ten sposób "namówić" go do powrotu do grona mężczyzn.
Na szczęście wezwałem ją do siebie w tym momencie. smile

51

Odp: Za dużo jego miłości
Sagi napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Wybacz Sagi ale mysle ze nie bardzo masz kompetencje by wypowiadac sie o zwiazkach z jakims tam juz stazem sam bedac w pierwszym" powaznym", trwajacym z tego co wnioskuje pare mscy max wink
Tu nie chodzi o to ze Autorka odkryla ze nie lubi przytulania i calowania tylko o to ze kazdy zwiazek ktory trwa ciut dluzej niz faze " motylkow w brzuchu " ewoluuje a przynajmniej powinien ewoluowac  a tymczasem partner Autorki zatrzymal sie na etapie "mysi pysi". Oczywiscie czulosc i bliskosc powinna byc i jest wazna zawsze gdy w gre wchodzi prawdziwe uczucie ale come on sam chyba nie wierzysz w to ze zwiazek bedzie na wieki polegal na tym by spijac sobie z dziubkow i zapewniac o dozgonnej milosci w 100 smsach dziennie. Poczekaj przezyj i wtedy wydawaj opinie. Narazie to sa rady "teoretyka" tak naprawde

Byłem w związku półtora roku, i mi nie przeszło zakochanie ani trochę.

Miałam dokładnie to samo. Wprawdzie byliśmy dzieciakami, gdy zaczęliśmy się spotykać, ale faza motylków trwała dobre 4 lata i pierwsze sprzeczki pojawiły się dopiero po tak długim czasie, a to, paradoksalnie, wzmocniło podstawy naszego związku, przez co potrafimy wyważyć "dni słodkości" z "dniami nerwów i ciskania gromów".

Rozumiem jednak, że typowe "zagłaskiwanie się" może zacząć irytować. Problem autorki i jej partnera polega na tym, że on daje więcej, niż wymaga, a w związku powinna zostać zachowana równowaga, ażeby obie strony były usatysfakcjonowane.
Wszystko jest kwestią dopasowania, a w tym związku ewidentnie widać, że dziewczę potrzebuje więcej wolnego czasu i przestrzeni tylko dla siebie po to, by ZATĘSKNIĆ za swoim facetem, on z kolei z chęcią podporządkowuje swój wolny czas pod dyktando czasu dziewczyny (czyli za wszelką cenę chce spędzać z nią czas).

Moja rada - powiedz mu wprost, że potrzebujesz trochę więcej wolnej przestrzeni tylko dla siebie. Zapowiedz, że następnym razem spotkacie się za np. 5 dni i pojedziecie tam i tam (albo zrobicie to i to) - chodzi o to, byś odpoczęła, zatęskniła, ale i pokazała mu, że potrafisz przejąć inicjatywę i też spróbować dać coś od siebie. To bardzo ważne, bo właśnie te gesty mogą uświadomić Ci, czy robiąc coś dla tego związku cieszysz się i sprawia Ci to radość, czy może będzie to męczarnia i poczucie cholernego obowiązku.
Jeśli to drugie - zerwij z nim czym prędzej, bo to oznaka, że już jest "po jabłkach".

52

Odp: Za dużo jego miłości

Gość był tak uprzedzająco grzeczny, usłużny i tak uniżony, że ignorował jej prośby o skupienie się na sprawie. Nic to nie dawało.(...)W końcu odczuła przemożne pragnienie, by kopnąć go w dupę z całej siły i w ten sposób "namówić" go do powrotu do grona mężczyzn.

Jak ja to pragnienie dobrze znam.. Tylko mnie nie miał kto powstrzymać ;( , ale obyło się bez pogotowia & policji, bo jestem skromnej postury, więc krzywda była w połowie symboliczna, a w połowie przyniosła mi trochę ulgi wink


Ale to działa w dwie strony, tak samo na facetów, tylko nie wszyscy chcą to otwarcie przyznać, że jak mają bardzo oddaną i uległą partnerkę to mają ochotę jej po prostu 'dowalić' albo lekceważą, ale rozsądek nie pozwala powiedzieć o tym otwarcie.
Potem są tematy na Forum: "Ona płacze, on się śmieje" itd. wink


Tak sobie myślę, że nie zawsze da się uratować, pomimo szczerych chęci. Jak przekroczy się moment krytyczny robienia z siebie żywego masażera do stóp dla partnera, to jeśli przekroczy się pewien próg na skali atrakcyjności w dół, tj. poniżej 40% to już nie ma odwrotu, a na pewno nie rychło, dopiero jak ktoś się ogarnie, a często to są całe lata, a nie tygodnie czy miesiące, tymczasem karawana jedzie dalej, wiadomo.

Posty [ 52 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Za dużo jego miłości

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026