Witam. Nie wiem, czy jest ktoś w stanie mi pomóc. Jest to mój pierwszy krok w szukaniu pomocy w tej sprawie. Jestem z moim partnerem już 4 lata. Mieliśmy kryzys, zdecydowaliśmy że zrobimy sobie przerwę dla dobra naszego związku, gdyż niestety myślałam, że moje uczucie do niego wygasło. Pewnego dnia gdy weszłam na pewien portal, zauważyłam, iż zmienił on sobie status na ''w związku''. Okropnie mnie to dotknęło, nie mogłam jeść ani funkcjonować. Po dwóch dniach zadzwonił do mnie z oznajmieniem, że było to jego ostatnie posunięcie, aby zobaczyć czy go kocham (była to dziewczyna jego kolegi) No i tym samym udowodnił mi, że jednak moje uczucie do niego nie wygasło. Wróciliśmy do siebie, niby jest dobrze, ale moja zazdrość sięga zenitu. Robię mu problemy o wszystko, kontroluję go, czytam wiadomości, sama sobie w głowie układam myśli, że mnie zdradza. Nie potrafię przestać myśleć o tym, że być może on mnie teraz zdradza... Martwię się że zniszczę tym nasz związek. Z góry dziękuję za rady
Podobne tematy
masz rację, zniszczysz ten związek jeśli tak dalej pójdzie, proponuję wizytę u psychiatry
no i przemyślałabym związek z osobą która specjalnie cię sprawdza "żeby sprawdzić czy go kochasz"
macie po 15 lat?
było to jego ostatnie posunięcie, aby zobaczyć czy go kocham (była to dziewczyna jego kolegi) No i tym samym udowodnił mi, że jednak moje uczucie do niego nie wygasło. Wróciliśmy do siebie, niby jest dobrze, ale moja zazdrość sięga zenitu. Robię mu problemy o wszystko, kontroluję go, czytam wiadomości, sama sobie w głowie układam myśli, że mnie zdradza. Nie potrafię przestać myśleć o tym, że być może on mnie teraz zdradza... Martwię się że zniszczę tym nasz związek. Z góry dziękuję za rady
Otóż, nic bardziej błędnego, niż chlupot cieczy w nieprzezroczystym naczyniu uważać za obecność w tym naczyniu czegoś, czym można zaspokoić pragnienie i się nie zatruć.
Podobny przebieg wnioskowania przeprowadził Twój Chłopak: wykonał "ostatnie posunięcie" i usłyszał Twoją reakcję.
Proponuję Tobie, abyś nazwała te emocje i uczucia, które żywisz do Chłopaka. Jedno już nazwałaś. Jest zazdrość. Potoczna "mądrość", która z pewnością nie jest mądrością, głosi, że obecność zazdrości potwierdza zakochanie. Nic bardziej mylnego. Zazdrość zakochaniu przeczy, a towarzyszy z powodzeniem takim pragnieniom jak zawładnięcie, zniewolenie. Zdradza traktowanie Osoby jako przedmiotu, więc wynika z własnego, często nieuświadomionego, zaniżenia poczucia własnej wartości: wierność i uczucie innej Osoby ma dodawać w naszych własnych oczach splendoru i ważności.
I tak, jak napisałaś w tytule wątku, zazdrość jest objawem pewnej choroby, która w zależności od nasilenia przybiera postać egocentryzmu lub egotyzmu. Potrzebujemy przynajmniej jednej Osoby, która byłaby planetą w naszym układzie słonecznym, w którym jesteśmy Słońcem. Taki układ słoneczny szybko jednak zamienia się w karła i niszczy tę jedyną planetę, która znalazła się na jego orbicie.
Gdybyś chciała to zmienić, przyjrzyj się dokładniej sobie. Odpowiedz sobie na pytanie, czego Ci brakuje i za co się nie lubisz, że jesteś taka zachłanna i tak bardzo potrzebujesz poddaństwa i kontroli.
4 2013-12-13 18:54:31 Ostatnio edytowany przez Mystique_Girl (2013-12-13 18:55:06)
Klaaaudiia
Tak czytam to co napisałaś i odpowiedz Animus i szczerze mówiąc wiem jak to jest.
Mój facet zachowywał się dokładnie tak jak Ty (na początku potem było gorzej) i od tygodnia nie jesteśmy już razem własnie przez Jego chorobliwą zazdrość.
Mój facet chciał kontrolować mnie we wszystkim i mieć mnie na wyłączność. Ciągle wmawiał mi że jestem gdzie indziej niż mówię że jestem i że go już napewno zdradzam. O innych sytuacjach rozpisywać się nie będę. U niego zazdrość zrodziła się z tego że przyczepił się do mnie o jedną sytuacje/osobę z przeszłości która nawet nie była związana w żaden sposób z Nim. Poszłam na dwa spotkania długo zanim jeszcze byliśmy razem. Jemu to tak przeszkadzało że przestał zachowywać się normalnie. Ciągle kłuciliśmy się o to bo On nie umiał poprostu tego olać. Tak wbił sobie do to głowy że nie myślał już. Robił awantury, wyzywał mnie od szm..t, s..k i nawet u znajomych zrobił mi "jazdę" . Oczywiście tłumaczyłam to wtedy duża ilością alkoholu, płakałam a on przeprosił ale niestety na trzeźwo było tak samo. Do tego doszły ciągłe jego nocne wyprawy pod mój blok czy aby na pewno stoi mój samochód i czy aby na pewno jestem w domu i gdzieś nie wyszłam. Oczywiście twierdził ze tego nie robi ale nie raz widziałam jego auto a potem sam się przyznał. Powiedział ze mi nie ufa przez tamte spotkania. Nie rozumiałam tego bo w niczym nie zawiniłam ale starałam się rozmawiać z nim, tłumaczyć i przekonywać że przecież takie jego podejście zepsuje nasze relacje i żeby porozmawiał z psychologiem bo ma problem. Niestety.. nic to nie dało. Do tego człowieka już nic nie docierało. Miałam dosyć i rozstaliśmy się. Potem jeszcze próbował coś wskurać - cały czas próbuje - ale ja już z takim kimś nie mogę być.
Można powiedzieć że napisałam dla Ciebie taką przestrogę abyś ty nie popełniła takich błędów jak mój facet.
Idź do specjalisty skoro nie umiesz sobie z tym poradzić. Inaczej twój związek tego nie przetrwa.
Nie wiem czy pomogłam Ci tym co napisałam ale przemyśl pewne rzeczy.
Pozdrawiam
5 2015-11-20 02:50:37 Ostatnio edytowany przez elcik.frau (2015-11-20 02:56:08)
Hejka. Mam problem z moich partnerem. Twierdzi, że go oszukuję. Sprawdza licznik sms, połączeń...
Mieszkamy za granicą, często jeździmy do Polski, mój partner ma dziecko w Polsce. Jego była mieszka w domu jego rodziców, i tam sypia jak jeździmy. Ona wie że jesteśmy razem, ale i tak nie ufam tej całej chorej sytuacji. Mój partner jest tak zazdrosny, że wczoraj sprawdzając licznik sms, coś mu się pomyliło, albo zrobił to specjalnie, wkurzył się, powiedział, że usuwam smsy, wsiadł w auto i pojechał do Polski. Mało tego, zrobił ze mnie najgorszą kłamczuchę, jaka może być, wyzwiska to podstawa... na to wygląda, że pojechał się pocieszyć. Podrapane plecy... kobieta pod prysznicem, robi różne rzeczy, w tym drapie się po plecach. Miałam lekkie szramy od paznokci, i też o to była awantura.. Ja kłamie i niszczę nasz związek... Cytuje sms "Tak Ci było zle ze mną, to zamiast w ch... mnie robić mogłaś odejść sama i zachować twrz, a tak..oszustwa, kłamstwa, podrapane plecy, sama z siebie taką zrobiłaś. dziekuje ze kłamiesz, i taka mądra a nic zrobić nie umiesz chyba że duoy dać komuś".
W złości pisze do niego, że jedzie sie pocieszyc do swojej byłej, to dostaje smsa "Jade zaznać troche miłości do syna, a moja była potrafiła dać prawdziwe uczucie nie t co Ty".
Jest mi tak przykro, jesteśmy nie długo ze sobą, bo niecałe dwa lata. Kocham go jak wariatka. Co mam zrobić, może faktycznie robie coś źle? Wszystko ma zrobione, nakarmiony, pranie zrobione, posprzątane, wszystko pod nos, a mu źle. Ja na prawde nie mam powodu do kłamstw. Mam wszystko czego zapragnę, nie wiem jaki byłby sens zdradzania go, czy oszukiwania. Co mogę zrobić w takiej sytuacji? On mnie zostawia 2 razy w miesiącu, jak twierdzi zasługuje na najgorsze. Dzis musiałam do lekarza, rano zawiózł mnie, było wszystko w porządku między nami, on na prawde jest kochany. Po południu mieliśmy jechać po wyniki, czy operacja mnie nie czeka ... Po powrocie od lekarza wziął telefon, i jak powiedział, że usunęłam wiadomośći, i że mu już nie zależy, że jedzie do Plski. Tak mam często, a Bogu ducha winna... Kilka dni temu nawet śmiałam sie, że może lepiej niech zapisuje sobie ten licznik sms, bo ostatno kilometry w samochodzie źle zapamiętał, i twierdził, że jeździłam jego autem w nocy... Czy taka zazdrość jest normalna? To tak ma właśnie wyglądać związek z ukochaną osobą???
Co mam zrobic, pomóżcie mi, bo oszaleje!