Witam wszystkich Forumowiczów,
Zwracam się do Was z moim problemem, gdyż wstyd mi się poradzić osób bliskich, bo boję się, że mnie nie zrozumieją.
Moim problemem jest zazdrość. Rozumiem, że umiarkowana odrobina zazdrośći w związku może dodawać pikanterii, wydawać się zabawna albo dać do zrozumienia drugiej osobie, że cały czas partner jest dla nas atrakcyjny i ciągle nam zależy. Lecz zauważyłam, że moja zazdrość zarówno dokucza mi, jak i mojemu pratnerowi, z kótrym jestem od kilku lat.
Każdy z nas odczuwa zazdrość, i ja również na początku ją odczuwałam, ale ta zazdrość była spontaniczna, nie ''niebezpieczna''. Od ponad roku borykam się podejrzeniami, że partner mnie zdradza albo chce zdradzić; że woli spędzać czas ze swoimi kolegami niż ze mną. A wtedy kiedy nie odbiera ode mnie telefonu, bądź nie odpisuje mi na sms-y, dostaję istnego szału. Moja zazdrość dosłownie o każdy szczegół, jest przyczyną awantur i kłótni. Gdzieś w głębi mnie, wiem że mój partner kocha mnie, i nie zrobiłby nic wbrew nam, ale te myśli, które przychodzą mi do głowy są takie, że ciężko mi się od nich uwolnić. Często śni mi się, że partner zdrdza mnie z naszymi wspólnymi znajomymi, a wtedy budzę się z płaczem i wydzwaniam do niego po nocy, żeby powiedział mi, że mnie kocha, i że nigdy taka sytuacja się nie zdrarzyła i nie zdarzy.
W interncie, czytałam mnóstwo tematów, takich jak: "Jak poradzić sobie z zazdrością", lecz pojawiają się tylko przykłady zazdrośći, a nie jak z nią sobie poradzić. Zespół Otella- chorobliwa, wręcz niebezpieczna zazdrość wydaję mi się być czymś o mnie, lecz ja w ogóle nie piję alkoholu.
Proszę Was, zaproponujcie mi coś, żebym sobie radziła z zazdrością. Może któraś z Was ma podobny problem jak ja? Jak wyleczyć się z tego?
Nie chce, żeby moja zazdrość, była przyczyną rozstania, za bardzo mi na moim partnerze zależy.
Gorąco pozdrawiam, Liliova :-)