Cześć,
Od 4 miesięcy jestem w związku ze starszym o 11 lat facetem.Od dwóch miesięcy mieszkamy razem ( straciłam pracę i nie miałam się gdzie podziać ).Sam zaproponował,w sumie nie miałam wyjscia,więc się zgodziłam.I może to był błąd.Choć już wtedy mówił, że mnie kocha,ja jednak nie byłam pewna swoich uczuć.
To jest mój pierwszy facet tak na poważnie. On ma za sobą 8-letni związek.Ale do rzeczy...
Od początku ostrzegał mnie, że ma problem z zazdrością.Olałam to,nie było to dla mnie jakoś specjalnie złe,może dlatego, że nigdy wczesniej nie miałam z tym styczności.
Pierwsza sytuacja : Byłam u znajomych bez niego,trochę wypiliśmy.W tym czasie mój facet dzwonił ale powiedziałam, że oddzwonie zaraz i się rozłączyłam,bo było głośno.Zapomniałam oddzwonić (alkohol) .Wróciłam do domu późno,bo uciekł mi autobus no i zaczęła się awantura.Zaczął krzyczeć, że nikt go nigdy tak nie olał,rzucał naszymi laptopami!! Później dostałam sms-a,gdy odpisywałam ,wział mój telefon i zniszczył go własnoręcznie.Najgorsze, że on mówi to w taki sposób, że wychodzi na to, że to ja jestem wszystkiemu winna!
Od samego początku czytał moje sms-y,zdarzało się, że bez mojej wiedzy odpisywał moim kolegom ( później mi o tym mówił).
Druga sytuacja : Dostałam sms-a,on uparł się, że mam go pokazać,pytał od kogo itp.Stwierdziłam, że nie pokażę,bo wczesniej umawialiśmy się, że koniec z czytaniem sms-ów.On zaczał krzyczec, że mam pokazać.Nie pokazałam.Rzucił plecakiem i zostawił mnie samą.Oczywiście ja wypisywałam setki sms-ów, żeby wrócił, że jeśli chce to mu pokażę tego sms-a itp.Ale pojechał i tak do domu.Gdy tam dotarłam leżał pijany,obok butelka wódki.Włączyłam laptopa i czymś się zajęłam.To wyjechał z tekstem "wy*ierdalaj z tym laptopem" i kopnął go.Krzyczał, że jestem dwulicowa,tępa i że brzydzi się leżeć ze mną nawet w jednym łóżku.Po jakimś czasie wyszedł z domu.Gdy wrócił byłam akurat na parterze i rozmawiałam ze współlokatorem.Otrzymałam sms-a "z nami koniec,zawsze jest ktoś lepszy ode mnie.baw się dobrze".Od razu pobiegłam na górę żeby to wyjaśnić.Gadał coś w stylu, że za dni się wyprowadzi itp.Oczywiście przekonałam go żeby został,skończyliśmy w łóżku.
Rano przepraszał,tłumaczył, że był tak zdenerwowany, że przestał nad sobą panować,że w tych chwilach się nie kontroluje. Mówil też coś w stylu " ale wiesz, ze to przez Twoje zachowanie.." , " gdyby nie Twoj opór o tego sms-a to nic podobnego by się nie wydarzyło " , "przez to przestałem Ci ufać".
Mam tylko pracę dorywczą z której nie utrzymam się bez jego pomocy! Czuję się jak w klatce przez to,muszę się na wszystko godzić tylko dlatego, że być może stracę dach nad głową..
Częściej oczywiście jest między nami super.Jest czuły,dba o mnie,myśli głównie o mnie a nie o sobie.Ale jeśli zrobię coś nie tak,to mam juz w głowie tysiące mysli typu "a co jesli mnie zostawi,gdzie pójdę.." , poza tym bardzo go kocham,jest moją pierwszą miłością.I bolało mnie strasznie jak był zdecydowany ode mnie odejść, że przyszło mu to tak łatwo.Ogólnie "wyprowadzał" się już jakieś 4 razy,ale zawsze go wybłagałam żeby został.Wiem, w waszych oczach nie mam do siebie szacunku ale póki co,muszę znaleźć dobrą pracę,przynajmniej nie będe żyła w strachu.
Myślicie, że jest szansa, że on się zmieni? Czy jego zachowanie świadczy o tym, że mnie nie kocha ? (powtarza mi to chyba z 10 razy dziennie)
Jest jakieś inne wyjście niż odejście od niego ?
Z góry dzięki.
1 2013-06-24 10:23:32 Ostatnio edytowany przez Czarna2020 (2013-06-24 10:30:42)
Podobne tematy
2 2013-06-24 10:38:19 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2013-06-24 10:51:32)
Tak, jest szansa, że się zmieni. Zmieni to, że zamiast poniżać Cię okazjonalnie i wyżywać się na np laptopach, będzie Cię regularnie lał. To są bardzo często obserwowane zmiany. Takie typy zwykle się zmieniają: zamiast walić pięścią w drzwi, wali twarzą swoją kobiety o ścianę; zamiast rzucać laptopami, zrzuca żonę ze schodów, zamiast kopać meble, kopie leżącą żonę w okolicę żeber...
3 2013-06-24 10:42:27 Ostatnio edytowany przez agathaox (2013-06-24 11:04:54)
Witam, Kochana moim zdaniem to manipulant! On bajeruje Ciebie, mówi, że jest zakochany, jest czuły, doświadczony ale to jakiś niezrównoważony typek! Takich lepiej unikać. Dojdzie do tego, że będziesz robiła wszystko co on powie. O ile już tak nie jest....Też nie jestem wielce doświadczona, ale miałam do czynienia raz z facetem, który był po przejściach i starszy ode mnie o pięć lat. Drugi raz z takim chorobliwie zazdrosnym, też starszym o sześć lat co to dziewczyna go zdradziła i miał uraz i bał się że ja też go zdradzę, pisał sms-y stylu "Dobrze, że nie wziełaś komórki przynajmniej nie przeszkadzam w randce", Wydzwaniał, pytał, czy ktoś jest przy mnie, że on wie, że ktoś tam jest jakiś facet, że on ma przeczucie i takie tam. Obaj mieli podobne zachowania, kontrolowali mnie, obserwowali. Obydwóch pognałam!! To są doświadczeni faceci, umieją zakręcić wokół siebie młodsze dziewczyny, które są naiwne i zauroczone! Uważaj na niego, ten jeden robił mi sceny zazdrości oczywiście małe typu, pytał " do kogo piszesz?, raz przyłapałam go jak chciał przejrzeć mój telefon,gdy poszłam do łazienki, tyle szczescia ze miałam wyłączony! na imprezie też tam gdzie byli jego znajomi było ok cały czas mnie przytulał itd ale jak poszliśmy do klubu to tylko szukał zaczepki, żeby komuś wlać jak któryś by na mnie spojrzał, powiedziałam mu że nie znoszę zazdrośników i zostawię go jak będzie mnie dopytywał o to z kim piszę, gdzie idę itd. Czasem też w żartach mówił "Zobaczysz co będzie jak się dowiem że z kimś kręcisz, że ktoś u Ciebie był" itp. Ale on przestał być zazdrosny bo bał się że go zostawię. Jednak i tak go zostawiłam tylko z innego powodu. Czyli wniosek z tego taki, że Twój facet nie umie nad sobą panować, daj mu ostrzeżenie że go zostawisz powiedz, że jesteś uczulona na zazdrośników, że sama też jesteś o niego zazdrosna i nie chcesz żeby odszedł, ale on przegina i jak to nie pomoże i dalej bedzie szalał z zazdrości to odejdź. Bo tym razem rzucił laptopem a innym razem rzuci czymś w Ciebie! Poważnie Ci mówię, jeśli on wyrzywa się na rzeczach martwych (zniszczył komórke, laptop) to coś jest z nim nie tak
Tak się nie okazuje zazdrości normalnej tylko chorobliwą zazdrość, którą trzeba leczyć zepsuje Ci nerwy i psychike!4 miesiące to krótki czas, co będzie po roku, po dwóch latach?Zacznie tłuc szyby własną głową, co gorszego wymyśli? Ratuj siebie, to niebezpieczne.
Czarna, on ma problemy ze soba. Zmieni sie? Nie. Nie ma do tego najmniejszego powodu. Odejscie jest jedynym wyjsciem.
Czarna, on ma problemy ze soba. Zmieni sie? Nie. Nie ma do tego najmniejszego powodu. Odejscie jest jedynym wyjsciem.
Co masz na myśli pisząc " nie ma do tego najmniejszego powodu" ? Tzn że z tą miłością zwyczajnie mnie okłamywał ?
adlernewman napisał/a:Czarna, on ma problemy ze soba. Zmieni sie? Nie. Nie ma do tego najmniejszego powodu. Odejscie jest jedynym wyjsciem.
Co masz na myśli pisząc " nie ma do tego najmniejszego powodu" ? Tzn że z tą miłością zwyczajnie mnie okłamywał ?
To z tej miłości tak Cię traktuje? Ńiby w jakim świecie wyzwiska, poniżanie i przemoc są objawem miłośći?
7 2013-06-24 10:56:01 Ostatnio edytowany przez Czarna2020 (2013-06-24 11:07:46)
Czarna2020 napisał/a:adlernewman napisał/a:Czarna, on ma problemy ze soba. Zmieni sie? Nie. Nie ma do tego najmniejszego powodu. Odejscie jest jedynym wyjsciem.
Co masz na myśli pisząc " nie ma do tego najmniejszego powodu" ? Tzn że z tą miłością zwyczajnie mnie okłamywał ?
To z tej miłości tak Cię traktuje? Ńiby w jakim świecie wyzwiska, poniżanie i przemoc są objawem miłośći?
Moim zdaniem on ma duży problem,sam zdaje sobie z tego sprawę. Zawsze po tego typu awanturach z łzami w oczach mówi " taki już jestem,nie moge nic na to poradzić,nie wiem czemu ".Widzę, że go to męczy, ze się tego wstydzi.Dlatego nie chcę go zostawiać.Przynajmniej nie teraz.
Do tego wczoraj powiedział coś takiego " Nie wiem czemu ale jesteś jedyną osobą która potrafi mnie wyprowadzić z równowagi. Trudno mnie zdenerwować ale Tobie udaje się to w sekundę " .
A nie no, jeśli łzy są, to musi, że miłość po grób! Znaczy o tyle masz komfortową sytuację, że będzie Cię lał i lał łzy przy tym. Istna sielanka!
Weź Ty się puknij w głowę dziewczyno, zanim on Ci tę głowę rozbije! Naprawdę aż tak bardzo nie umiesz, czy nie chcesz zapracować, na własny wikt i opierunek, że musisz być czyimś workiem treningowym? Poczytaj swoje niedawne posty gdzie pisałaś jaka to jesteś twarda, pewna siebie i świadoma swojej godności. Jak to nie masz zamiaru być "dobrą wróżką" dla żadnego drania, bo szkoda Ci na to czasu. I co? Pierwszy lepszy się znalazł i Ty już radośnie dajesz sobą pomiatać? Bo bredzi coś, że jakaś miłośc i łzy ma w oczach jak Cię zeszmaci? Zastanów się co piszesz.
Nocnalampka ma absolutna racje. Tu nie ma milosci wcale, za to sa tony checi podbudowania sobie ego Twoim kosztem. Poza tym, ja przepraszam, ale wymowka w stylu:" Nie wiem czemu ale jesteś jedyną osobą która potrafi mnie wyprowadzić z równowagi. Trudno mnie zdenerwować ale Tobie udaje się to w sekundę " , ma byc dowodem uczuc?! Nie, jest dowodem nieumiejetnosci ponoszenia odpowiedzialnosci za wlasne czyny, proba zmanipulowania Cie bys czula sie winna. On nie ma pieciu lat, by robic awanture, a potem sie wypiac i powiedziec, ze to nie jego wina, ale, ze go "zdenerwowalas". Jestes nastepna, ktora nie widziala kampanii przeciwko przemocy domowej zatytulowanej "Bo zupa byla za slona..."?
Chyba macie rację...Tylko co z tego skoro i tak muszę z nim zostać do czasu aż znajdę normalną pracę. Jakoś musze przetrwać ten czas,nie mam tu nikogo,znajomych też nie,odcięłam się od nich przez niego.Nikt nie może mi pomóc,więc jestem na jego łasce w pewnym sensie.
Jak powinnam się zachowywać przez ten czas,macie jakieś rady? Nie mogę powiedzieć , że zamierzam odejść, bo wtedy wyrzuci mnie z domu i wyląduję na ulicy...
11 2013-06-24 11:56:39 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2013-06-24 12:00:55)
Alder, no ale może te zupy autorki są serio za słone?
Czarna, może nie rób proponowanego przeze mnie eksperymentu, ale wierzę, że jesteś sobie w stanie wyobrazić to o czym napiszę. Wyobraź sobie, że masz psa. Dajesz mu jeść, czasem głaskniesz i generalnie żyjesz w jakiejś tam względnej symbiozie z futrzakiem. No i zacznij sobie tego psa kopać, rzucać w niego kamieniami, wydzierać się na niego, zrywać przemocą z jego legowiska itp. Czy Twoje zachowanie pies odbierze jako wyraz troski, miłości i szacunku? Czy będzie spokojnym, zrelaksowanym, zrównoważonym zwierzakiem? Bo wiesz co, w psim świecie nie ma czegoś takiego, jak: "no niby leje mnie kijem, ale ma przy tym łzy w oczach". Pies ma w dupie Twoje łzy i tłumaczenia. Dla niego liczą się fakty. A fakty są takie, że jak się kocha, to się nie krzywdzi! I każdy najdurniejszy pies to pojmuje. Ba! Pies! Nawet jeszcze głupszy gołąb, jak na przemian będziesz rzucać mu kawałki chleba i rzucać w niego kamieniami, to prędko oleje taka dobroczynność i wybierze bycie głodnym, ale bezpiecznym. A Ty? Czyżbyś należała do tych kobiet, które mają mniej rozumu niż wsiowe burki i miejskie gołębie? Wiesz dlaczego to kobiety częściej niż mężczyźni doświadczają przemocy? Bo faceci są prostsi, w tym aspekcie bliżsi zwierzęcemu pojmowaniu świata - nie słuchają bredni o miłości, o niepanowaniu nad sobą, o przejmującym żalu i skrusze, ale patrzą na fakty. A fakty są oczywiste i powtórzę raz jeszcze jakby coś umknęło po drodze: ALBO SIĘ KOCHA, ALBO SIĘ KRZYWDZI!
edit Czarna, przeczytałam Twojego posta, którego napisałaś w czasie jak ja pisałam swojego. Wiesz co? Ja bym jeszcze dziś się spakowała i natychmiast odnowiła zerwane znajomości i otwarcie poprosiła o pomoc. Na pewno u kogoś z Twoich zapomnianych "dzięki" niemu przyjaciół będzie wolna kanapa, albo choć kawałek podłogi i materac, żebyś mogła chwilę przebiedować do czasu znalezienia czegoś sensowniejszego. Nie próbuj pływać w bagnie! Jak już choć jedną ręką chwyciłaś się brzegu, to wyłaź, a nie mocz się dalej!
On się nie zmieni. Możesz zostać niewolnicą, albo uciec zanim Cię wyniszczy i usidli na dobre.
przeczytaj sobie post nocnejlampki jeszcze raz.. jeszcze raz.. a jak nie rozjaśni to jeszcze raz i tak do skutku.
szkoda każdej Twojej minuty u niego/z nim/przy nim. eh brzydzę się takich typów.
Zanim go zostawię,musze mieć pewność, że to jego zachowanie nie było spowodowane moim.Wiem, że też nie raz przeze mnie się denerwował.Np w takich sytuacjach :
*non stop pisałam z kumplem sms-y,gdy on był obok,mówił mi wprost że go to wkurza,bo wolę pisać jakieś bzdury niż być z nim
*bardzo lubię flirtować,on to zauważa
*coraz częściej odmawiam mu jakichkolwiek zbliżeń,on wtedy odwraca się plecami i idzie spac,jest obrażony do dnia następnego
*ogólnie mam swoje sekrety,nie wszystko mu mówię,czego on nie rozumie.Gdy założyłam hasło na komórce to był zły.On jest zdania, że wzwiązku nie powinno byc zadnych tajemnic i sekretów.
*ostatnio zamieściłam ogłoszenie na portalu , że szukam znajomych z okolic,bo tu gdzie mieszkamy nikogo nie znam.Nawet dzis przez telefon powiedział coś w stylu " A czy to różnica o której wrócę? Nie idziesz na piwko z nowym znajomym? Idź sobie,ja Ci nie zabraniam".Do tego stwierdził, że w takim razie on teżzamieści takie ogłoszenie i będzie się spotykał z innymi dziewczynami.Tylko , że jeśli o mnie chodzi to miałam na myśli koleżanki a nie kolegów.Nie zrozumiał tego.
Czy to są powody do takiego zachowania? ;/
Czarna, nie ma takiego powodu, ktory jest w stanie usprawiedliwic przemoc fizyczna czy psychiczna.
Interesuje mnie, jak on swoimi sprawami dzieli się z Tobą? Mówi Ci o wszystkim, chętnie się dzieli nimi z Tobą? Czy Ciebie jego życie interesuje?
Interesuje mnie, jak on swoimi sprawami dzieli się z Tobą? Mówi Ci o wszystkim, chętnie się dzieli nimi z Tobą? Czy Ciebie jego życie interesuje?
On nie czuje się zobowiązany żeby o wszystkim mi mówic. Było kilka takich sytuacji ,które mnie zaniepokoiły ,np fakt, że zatajał przede mną chwilowe problemy finansowe,Jak pytałam np o sprawy czynszu itp to słyszałam " nie interesuj się".Okłamał mnie, że czynsz jest zapłacony,a jak dzwonił nasz Landlord i się pytał kiedy zapłacimy,to myślałam, że spalę się ze wstydu.Decyzję o przeprowadzce podjął sam,bez konsultacji ze mną.Gdy spytałam czemu mi nie powiedział,to on na to " i tak byś nie chciała się przeprowadzać ".Interesuje mnie jego życie,ale nie do tego stopnia żeby przeglądać telefon itp.A przyznam, że też jestem zazdrosna,ale nie tak jak on !
Trudno mi będzie odejść,bo te nieprzyjemne epizody nie zdarzają się często,a na codzien jest zupełnie inny i nie wyobrazam sobie jakoś życia bez niego...
Wielki_Kot napisał/a:Interesuje mnie, jak on swoimi sprawami dzieli się z Tobą? Mówi Ci o wszystkim, chętnie się dzieli nimi z Tobą? Czy Ciebie jego życie interesuje?
On nie czuje się zobowiązany żeby o wszystkim mi mówic. Było kilka takich sytuacji ,które mnie zaniepokoiły ,np fakt, że zatajał przede mną chwilowe problemy finansowe,Jak pytałam np o sprawy czynszu itp to słyszałam " nie interesuj się".Okłamał mnie, że czynsz jest zapłacony,a jak dzwonił nasz Landlord i się pytał kiedy zapłacimy,to myślałam, że spalę się ze wstydu.Decyzję o przeprowadzce podjął sam,bez konsultacji ze mną.Gdy spytałam czemu mi nie powiedział,to on na to " i tak byś nie chciała się przeprowadzać ".Interesuje mnie jego życie,ale nie do tego stopnia żeby przeglądać telefon itp.A przyznam, że też jestem zazdrosna,ale nie tak jak on !
Trudno mi będzie odejść,bo te nieprzyjemne epizody nie zdarzają się często,a na codzien jest zupełnie inny i nie wyobrazam sobie jakoś życia bez niego...
Nie w tym rzecz, ja nie namawiam na odejście, ale na poszukanie sposobu wspólnego języka. Taki człowiek zazdrosny, lubi czuć się tą osobą na pierwszym miejscu u swojego partnera. Obiecując mu że do niego oddzwonisz i zapominasz, stawia jego ego obok miski z psem. Jest to trudny człowiek. Postaraj się pokazać mu jaki jest dla Ciebie ważny, wejdź nawet z butami trochę w jego życie, tak dla próby i zobacz czy nastąpi jakaś zmiana.
Czarna2020 napisał/a:Wielki_Kot napisał/a:Interesuje mnie, jak on swoimi sprawami dzieli się z Tobą? Mówi Ci o wszystkim, chętnie się dzieli nimi z Tobą? Czy Ciebie jego życie interesuje?
On nie czuje się zobowiązany żeby o wszystkim mi mówic. Było kilka takich sytuacji ,które mnie zaniepokoiły ,np fakt, że zatajał przede mną chwilowe problemy finansowe,Jak pytałam np o sprawy czynszu itp to słyszałam " nie interesuj się".Okłamał mnie, że czynsz jest zapłacony,a jak dzwonił nasz Landlord i się pytał kiedy zapłacimy,to myślałam, że spalę się ze wstydu.Decyzję o przeprowadzce podjął sam,bez konsultacji ze mną.Gdy spytałam czemu mi nie powiedział,to on na to " i tak byś nie chciała się przeprowadzać ".Interesuje mnie jego życie,ale nie do tego stopnia żeby przeglądać telefon itp.A przyznam, że też jestem zazdrosna,ale nie tak jak on !
Trudno mi będzie odejść,bo te nieprzyjemne epizody nie zdarzają się często,a na codzien jest zupełnie inny i nie wyobrazam sobie jakoś życia bez niego...Nie w tym rzecz, ja nie namawiam na odejście, ale na poszukanie sposobu wspólnego języka. Taki człowiek zazdrosny, lubi czuć się tą osobą na pierwszym miejscu u swojego partnera. Obiecując mu że do niego oddzwonisz i zapominasz, stawia jego ego obok miski z psem. Jest to trudny człowiek. Postaraj się pokazać mu jaki jest dla Ciebie ważny, wejdź nawet z butami trochę w jego życie, tak dla próby i zobacz czy nastąpi jakaś zmiana.
W zasadzie to cały czas robiłam odwrotnie..Nawet gdy byłam zazdrosna,to udawałam, że mnie to nie rusza itp,może to był błąd .Ale z drugiej strony nie chcę być nachalna,bo wiem, że to również odstrasza facetów i zraża do kobiet.Chociaż co mam do stracenia,spróbuję.Tylko co konkretnie powinnam robić? Grzebać mu w telefonie ?
20 2013-06-24 13:48:02 Ostatnio edytowany przez ogień (2013-06-24 13:50:21)
skoro nie wyobrażasz sobie bez niego życia to tkwij w tym gównie.
przepraszam za dosadność mego postu..
Nie słuchaj rad kolegi.
Rzuć tego faceta, jest on niebezpieczny dla otoczenia.
W zasadzie to cały czas robiłam odwrotnie..Nawet gdy byłam zazdrosna,to udawałam, że mnie to nie rusza itp,może to był błąd .Ale z drugiej strony nie chcę być nachalna,bo wiem, że to również odstrasza facetów i zraża do kobiet.Chociaż co mam do stracenia,spróbuję.Tylko co konkretnie powinnam robić? Grzebać mu w telefonie ?
Tu nie chodzi o grzebanie w jego telefonie. Może on po prostu chce abyś się interesowała co robił przez cały dzień itd. Po tym co piszesz, dostrzegłem, jakby chciał Ci robić na złość, że nie interesujesz go tak jak on by tego chciał. A powinien Cię kochać za to jaka jesteś na prawdę i ta zazdrość go nie usprawiedliwia. Wiem po sobie, że jeżeli moja kobieta zaczęła się bardziej interesować moimi sprawami i tym co się dzieje w mojej głowie, zacząłem ją cały czas więcej doceniać. Cóż, też byłem zazdrosny i takie zachowanie jak u twojego faceta to jest przejaw buntu, że nie podobają mu się wasze relacje. Spróbuj troszeczkę być nawet natarczywa w stosunku do jego osoby, w jego towarzystwie zajmij się bardziej nim i obserwuj czy coś się zmienia. Może złe rzeczy miną i się dotrzecie.
taa.. zostań, a później pretensje miej tylko do siebie... swoją drogą zastanów się dlaczego nie jest z ta kobieta, z ktora byl tyle lat.
taa.. zostań, a później pretensje miej tylko do siebie... swoją drogą zastanów się dlaczego nie jest z ta kobieta, z ktora byl tyle lat.
Mówił, że podjęli wspólną decyzję o rozstaniu,bo nie mieli wcale dla siebie czasu przez jej pracę.
Pisał mi to jeszcze zanim się w ogóle spotkaliśmy (na gg) więc nie miał powodu aby kłamać
Miał powód żeby kłamać. Matko, jaka Ty jesteś naiwna to o pomstę do nieba woła.
No silną kobietą niestety nie jesteś. Więc po prostu zostań z nim i pielęgnuj swoją słabość, i módl się żeby Cię nie zabił.
26 2013-06-24 14:09:09 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-06-24 14:10:33)
Fantastycznie, nie dosc, ze Cie nie szanuje, terroryzuje, to jeszcze nie jest wobec Ciebie szczery. Ales Ty se brylanta znalazla! Takiej naiwnosci to juz dawno nie widzialam.
Kobiety Ci tu dobrze mowia- UCIEKAJ. Chyba, ze na wlasne zycznie chcesz byc traktowana jak scierka.
Miał powód żeby kłamać. Matko, jaka Ty jesteś naiwna to o pomstę do nieba woła.
No silną kobietą niestety nie jesteś. Więc po prostu zostań z nim i pielęgnuj swoją słabość, i módl się żeby Cię nie zabił.
Byłabym silniejsza gdybym przede wszystkim była niezależna,a póki co nie jestem.Jak znajdę pracę,to na pewno z nim nie zostanę,mam nadzieję, że stanie się to jeszcze w tym tygodniu.A póki co ,odnawiam stare znajomości,tak jak radził ktoś na forum.Być może ktoś pomoże.Trudno jednak odnowić coś,co zepsułam niedawno i to przez faceta.
Zepsulas przez faceta? Ty jestes druga osoba w tym "zwiazku", ktora niczego nie robi sama z siebie, a jest jakos dziwnie zmuszana do nieracjonalnych zachowan... Boze, Ty widzisz i nie grzmisz...
Jeśli wyjaśnisz tym ludziom, dlaczego tak się stało, że zepsułaś znajomości, że on właściwie Cię omotał to wybaczą może?
Ja bym wybaczyła koleżance.
Zepsulas przez faceta? Ty jestes druga osoba w tym "zwiazku", ktora niczego nie robi sama z siebie, a jest jakos dziwnie zmuszana do nieracjonalnych zachowan... Boze, Ty widzisz i nie grzmisz...
Trudno to opisać,ale jak coś mu się nie spodoba a ja próbuję się bronić (bo w moim przekonaniu nic złego nie robię) to on tak przekręca, że wychodzi na to, że on ma rację.Np sytuacja : umówiłam się z kumplem na piwo,powiedziałam mojemu facetowi o tym jak siedzielismy w pubie.Cytuję jego słowa " Co ? i teraz od tak mi o tym mówisz? , " miałem inne plany na jutro" , " dobrze wiedziałas, że mam jeden dzień wolny w tygodniu i umawiasz się z kolegą!" , " olewaj mnie dalej! " , po czym dopił piwo i zostawił mnie samą w pubie.
Później się uspokoił trochę i stwierdził,, że przesadził ale "mogłam powiedzieć mu wcześniej".Dodał też, że wkurza go sam fakt, że przebywam z innym facetem sam na sam,nie wazne czy to kolega czy ktoś inny.I kazał postawić mi się na jego miejscu i czy byłabym zła gdyby on robił to co ja.Przyznam, że też nie byłabym zadowolona gdyby szedłz koleżanką na piwo.Dlatego już sama nie wiem czy to ja robię źle,czy on ;/
Mówił, że podjęli wspólną decyzję o rozstaniu,bo nie mieli wcale dla siebie czasu przez jej pracę.
Pisał mi to jeszcze zanim się w ogóle spotkaliśmy (na gg) więc nie miał powodu aby kłamać
Ja jestem chyba romantykiem z południowo amerykańskich seriali. Zawsze wierzę, że o miłość należy walczyć, bo tak naprawdę nie wiemy co tracimy. Jak byłem młodszy, moja obecna żona dostała coś takiego dziwnego że nie wiedziała czego chce. Nie zachowywała się szczerze wobec mnie już myślałem że kogoś ma a okazało się że nikogo nie miała i do momentu kiedy się cały czas o nią starałem przychodziłem z kwiatami pytałem się o co chodzi, odpowiadała że się oddaliliśmy od siebie. Zacząłem schodzić na boczny to aż już z tego Cierpienia zdezerterowałem. Minął nie długi okres i pojawiła się nowa kobieta. Zacząłem z nią flirtować i bardzo szybko okazało się że mamy się ku sobie. Nie doszło jeszcze do niczego, ale dostałem wiadomość od mojej obecnej żony, że cierpi bo przez to ze mnie zostawiła, już nie będę nigdy jej. Mój dobry kolega, namawiał mnie abym zamknął stare sprawy i zajął się nową kobietą. Miłość okazał się silniejsza wróciliśmy do siebie z jeszcze większą miłością. Owa kobieta z flirtu, nadal pozostała moją znajomą i dziwnym trafem nawet pozostaliśmy w dobrych koleżeńskich relacjach. Wiem że jakbym się z nią związał, rozpadłoby się to szybko, przez różne poglady zyciowe i sprzeczność charakterów. A z moją żoną jestem do dnia dzisiejszego szczęśliwy, teraz mamy dziecko i jest super cały czas. Podsumowując, zawsze będę radził każdemu że nalezy walczyć o swoją miłość, bo to może ta jedyna miłość, a nie poddawać się jak przedszkolak, który złamie kredkę to wyrzuca cały rysunek.
ojej, to jednak prawdziwi faceci nie wyginęli razem z dinozaurami? jeśli jestes wolny , to zapraszam ![]()
ojej, to jednak prawdziwi faceci nie wyginęli razem z dinozaurami? jeśli jestes wolny , to zapraszam
A na co zapraszasz?
Czarna, chce Ci tylko pokazac tutaj, ze on Toba manipuluje (wmawiajac Ci rozne rzeczy, odwracajac kota ogonem, sklaniajac Cie do poczucia winy), ale Ty mu na te manipulacje pozwalasz. Ja w ogole nie rozumiem dyskusji na temat kto z kim idzie na piwo (no chyba, ze mieliscie razem wczesniejsze plany).
do mojego miasta
na jakąś kawę
a co do autorki postu, to lepiej będzie dla Ciebie odejść, a i nie miej z nim dzieci, bo później tylko dzieci będzie szkoda
do mojego miasta
na jakąś kawę
a co do autorki postu, to lepiej będzie dla Ciebie odejść, a i nie miej z nim dzieci, bo później tylko dzieci będzie szkoda
Ja jednek jestem za tym, aby walczyła o tą miłość. A co do kawy, to dziękuję za zaproszenie, ale nie skorzystam bo nie piję kawy :-)
kobietaOna napisał/a:do mojego miasta
na jakąś kawę
a co do autorki postu, to lepiej będzie dla Ciebie odejść, a i nie miej z nim dzieci, bo później tylko dzieci będzie szkoda
Ja jednek jestem za tym, aby walczyła o tą miłość. A co do kawy, to dziękuję za zaproszenie, ale nie skorzystam bo nie piję kawy :-)
Spróbuję tego co radziłes.Jesli to nie pomoże to dam sobie spokój.Dzięki !
Kot, walczyc mozna o cos co jest. W przypadku tego zwiazku obecne jest tylko wygodnictwo, brak kultury i malusienkie ego "partnera" Autorki, a nie milosc.
A jeżeli ta miłość jest, tylko on jest tak sfrustrowany i nie potrafi jej tego okazać? Może trzeba mu pomóc? Aby zaskoczyło coś na tryby. mamy bardzo mało faktów, abyśmy mogli jednogłośną opinię wydać.
A jeżeli ta miłość jest, tylko on jest tak sfrustrowany i nie potrafi jej tego okazać? Może trzeba mu pomóc? Aby zaskoczyło coś na tryby. mamy bardzo mało faktów, abyśmy mogli jednogłośną opinię wydać.
Ale on mi często okazuje jak bardzo mnie kocha,przede wszystkim stawia moje dobro,wygodę nad swoje,woli odmówić czegoś sobie i dać mnie,po pracy nie chodzi nigdzie z kolegami,tylko jak najszybciej gna do domu,codziiennie powtarza, że mnie kocha, żebym o tym pamiętała.Tylko raz na jakimś czas coś mu odbije.Najczęściej wtedy,gdy zrobię coś nie po jego myśli.Ale z drugiej strony nie mogę cały czas zastanawiać się "czy mogę to zrobić/tam iść ,czy on będzie zły" ? Bo popadnę w paranoję.
Zrobię jak radził kot i zobaczymy czy coś się zmieni.
Jak ktoś się tak zachowuje, jak ktoś jest agresywny z takich powodów jak on i tak to okazuje to jest niebezpiecznych psycholem i tyle w temacie.
Ja ciągle żyje w stresie i czasem jestem bardzo sfrustrowana. Mój mąż nie zachowuje się zwykle jak ja sobie życzę, a mam skłonności do rządzenia się i ustawiania wszystkiego pod siebie.,
I co? Jak się wkurzę, bo on za moimi plecami zapali papierosa (co dla mnie jest tragedią) to mogę podejść i zrzucić jego laptop na ziemie, rozbić telefon powiedzieć, że jest po***ny i tępy?
I co to ma być? Niby dowód miłości, powód do usprawiedliwiania.
Jak kocham go to panuje nad sobą, żeby nie wyładować na nim swoich frustracji, jak nie umiem panować do idę do psychologa SAMA Z WŁASNEGO POMYSŁU I WOLI.
A nie mówię 'to twoja wina też wiesz kochanie, przykro mi ale ty..." Nie. Takie myślenie już pokazuje kim on jest.
Zawsze zadziwia mnie cierpliwość takich kobiet, bo gdyby mnie człowiek, który ma mnie niby kochać i chronić (z wzajemnoscią) mnie by fizycznie zaatakował (wyrwał rozwalił telefon, laptop, wyzywał) to nie biegłabym za nim i nie prosiła żeby został. Wrzuciłabym jego rzeczy oknem. Chociaż jak znam siebie to dostałby w mordę czym bym miała pod ręką . I on ma chyba jakiś problem z alkoholem co?
Jak ktoś się tak zachowuje, jak ktoś jest agresywny z takich powodów jak on i tak to okazuje to jest niebezpiecznych psycholem i tyle w temacie.
Ja ciągle żyje w stresie i czasem jestem bardzo sfrustrowana. Mój mąż nie zachowuje się zwykle jak ja sobie życzę, a mam skłonności do rządzenia się i ustawiania wszystkiego pod siebie.,
I co? Jak się wkurzę, bo on za moimi plecami zapali papierosa (co dla mnie jest tragedią) to mogę podejść i zrzucić jego laptop na ziemie, rozbić telefon powiedzieć, że jest po***ny i tępy?
I co to ma być? Niby dowód miłości, powód do usprawiedliwiania.
Jak kocham go to panuje nad sobą, żeby nie wyładować na nim swoich frustracji, jak nie umiem panować do idę do psychologa SAMA Z WŁASNEGO POMYSŁU I WOLI.
A nie mówię 'to twoja wina też wiesz kochanie, przykro mi ale ty..." Nie. Takie myślenie już pokazuje kim on jest.Zawsze zadziwia mnie cierpliwość takich kobiet, bo gdyby mnie człowiek, który ma mnie niby kochać i chronić (z wzajemnoscią) mnie by fizycznie zaatakował (wyrwał rozwalił telefon, laptop, wyzywał) to nie biegłabym za nim i nie prosiła żeby został. Wrzuciłabym jego rzeczy oknem. Chociaż jak znam siebie to dostałby w mordę czym bym miała pod ręką . I on ma chyba jakiś problem z alkoholem co?
Niezłe jaja. Przeczytałem cały wątek i raz dopatrzyłem się że wypił butelkę wódki a tutaj już domniemanie że jest alkoholikiem ![]()
NinaLafairy, jesteś nie złą hipokrytką co? Piszesz o agresji tego mężczyzny a poniżej piszesz że dałabyś mu w mordę. Więc jeżeli on jest niebezpiecznym psycholem, to ty jesteś jeszcze większym. On wyładowywuje się na telefonie i laptopie, nie znamy jego zamiaru i autorka nic nie napisała, aby ją kiedykolwiek uderzył. Ty natomiast już masz zamiar przyładować w mordę czymś co masz pod ręką. Może to być nóż. Więc kto tu jest niebezpieczny to my wiemy. Osoby które wyładują złość na przedmiocie, pozbywają się złej energii i często osoby akumulujące złość przez kilka lat nagle nie wytrzymują i robią rzeź w domu. Nina, powiedz szczerze, twój mąż ma coś do powiedzenia w domu?
Kot, Ty chyba celowo wypowiedzi nie czytasz ze zrozumieniem, co?
Jezeli mnie moj partner okazywalby "milosc" wydzieraniem sie na mnie, rozwalaniem laptopa, terroryzowaniem, "bo on inaczej uczuc nie potrafi okazac", to jego walizki by smigaly chybko na chodnik, tak jak Nina napisala. Podziekowalabym za taka "milosc" od razu. To nie jest milosc, tylko zwykly chamski wyzysk i brak odpowiedzialnosci za wlasne czyny.
Kot, Ty chyba celowo wypowiedzi nie czytasz ze zrozumieniem, co?
Jezeli mnie moj partner okazywalby "milosc" wydzieraniem sie na mnie, rozwalaniem laptopa, terroryzowaniem, "bo on inaczej uczuc nie potrafi okazac", to jego walizki by smigaly chybko na chodnik, tak jak Nina napisala. Podziekowalabym za taka "milosc" od razu. To nie jest milosc, tylko zwykly chamski wyzysk i brak odpowiedzialnosci za wlasne czyny.
Z tego co widzę to on nie okazywał tym miłości tylko zazdrość...
Wielki Kocie, porozmawiaj z psychologiem jaka jest różnica między odpowiedzeniem fizycznym atakiem na fizyczny atak (także kradzież, zniszczenie cennych rzeczy) a atakowanie kogoś kogo się 'kocha' bez powodu. Oto różnica między psycholem a osobą działającą w nerwach.
Co masz na myśli przez 'mieć coś do powiedzenia w domu' ?
Czy jest całkowicie podporządkowany tobie, czy ma jakąś swobodę?
Mi są podporządkowani tylko tacy ludzie, którzy dla mnie pracują. Mój mąż nie jest moim służącym, ma już ponad 50 lat i jest człowiekiem bardzo inteligentnym. Ma więcej swobody niż wiele innych osób w związkach.
No to ładnie :-)
Ja nie jestem zaborcza, mój mąż to już wcale nie jest.
Też potrzebuje uwagi, też ma swoje nerwy i też ma problemy z racji trudnego życia i dzieciństwa.
Ale takiego zachowania jak chłopak autorki sie nie toleruje i sie ucieka i tyle. To nie jest wina tej dziewczyny, że facet to jakiś idiota. I , że ma jakieś urojenia. Jak ją uderzy, to też ona się bedzie zastanawiała co zrobiła, że on tak zareagował ?
No ale jej nie uderzył, po co pisać jakby? Piszmy o faktach.
Ale uderzy.
Pomyślmy..hm.. wyzywa, rzuca rzeczami jest agresywny i zazdrosny. No pewnie, na pewno nigdy jej nie uderzy. Dobre sobie. Uderzy i będzie płakać znowu. Lepiej zapobiegać niż do tego dopuścić. Od palenia też możesz nie dostać raka, ale jest duże prawdopodobieństwo za duże.
Po co komu partner bez szacunku.
Mnie się jednak wydaje, że on ją kocha, ale ma problem z własnymi emocjami. Bez szczerej rozmowy, ciężko jest rozwikłać taki problem. Ja za nich trzymam kciuki.
Ja spróbuję jeszcze raz z nim porozmawiać,jak to nic nie da to odpuszczę.Tylko jakich powinnam argumentów użyć? Konkretnych ? Bo on ma niesamowity talent do odwracania kota ogonem,później brakuje mi argumentów i musze przytaknąć albo zamilknąć,bo czuję się wtedy jak idiotka.
Mów wyłącznie o faktach i swoich uczuciach. Powiedz że Ci zależy, jeżeli jemu nie będzie zależeć no to go siłą nie utrzymasz. Dobrze jakby dostał jakiś taki wstrząs że zrozumie, że to on źle robi a nie ty.
55 2013-06-24 16:53:24 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-06-24 16:54:28)
Prosto powiedziec, ze nie zyczysz sobie jego wybuchow zlosci.
Ale ja tu nie widze po co, bo z tego co piszesz, to jego guzik obchodzi jak Ty sie czujesz.
Prosto powiedziec, ze nie zyczysz sobie jego wybuchow zlosci.
Ale ja tu nie widze po co, bo z tego co piszesz, to jego guzik obchodzi jak Ty sie czujesz.
Już to mówiłam,to odpowiedział " mówiłem ci wcześniej, że mam z tym problem, że nie panuję nad sobą,taki już jestem.Nie potrafię inaczej" ...
To ja nie widze zadnego powodu, zeby kontynuowac ten zwiazek. Facet Ci w oczy mowi, ze nie ma wplywu na wlasne zachowanie, bo jak go co zdenerwuje to przeciez tylko Ty jestes temu winna. Tak... czekaj sobie jak tym zacznie tlumaczyc bicie Ciebie, nie tylko rozwalanie sprzetu.
No to odpowiedź już masz. Czego chcesz jeszcze? Powiedział 'jestem psycholem i nie zamierzam tego zmieniać' więc uciekaj.
A dla Ciebie nie potrafi się zmienić? Ciekawe czy jakby się dowiedział ze chcesz odejść od niego własnie z tego powodu, jakby zareagował.
Pewnie by zaczął błagać i przepraszać.
Pewnie by zaczął błagać i przepraszać.
Niee,właśnie on taki nie jest..Raczej by powiedział "nic na siłe" i pierwszy się wyprowadził.Jest zbyt dumny.Do tego to on kilka razy juz się "wyprowadzał" i to ja prosiłam żeby tego nie robił...Może po prostu nie chce ze mną być i tylko szuka argumentów,już sama nie wiem...do powaznej rozmowy też nie jest zbyt chętny,gdy zaczynamy już rozmawiac to kończy się po 5 minutach...
A wiesz dlaczego? Bo on ma gleboko w d**** jakiekolwiek zmiany (no sorry, ale juz dosadniej tego nie moge napisac). Jemu jest wygodnie, ze moze zrzucic na Ciebie odpowiedzialnosc, zbluzgac Cie, potraktowac jak sciere, a jeszcze Ci wmowic, ze to Twoja wina. Jak mu ego wtedy rosnie, bo Ty jeszcze problemu w sobie szukasz.
To jest klasyka. Takich historii jest na tym forum na peczki. Wierz mi, one zawsze koncza sie tak samo- czyli tragicznie dla kobiety.
A wiesz dlaczego? Bo on ma gleboko w d**** jakiekolwiek zmiany (no sorry, ale juz dosadniej tego nie moge napisac). Jemu jest wygodnie, ze moze zrzucic na Ciebie odpowiedzialnosc, zbluzgac Cie, potraktowac jak sciere, a jeszcze Ci wmowic, ze to Twoja wina. Jak mu ego wtedy rosnie, bo Ty jeszcze problemu w sobie szukasz.
To jest klasyka. Takich historii jest na tym forum na peczki. Wierz mi, one zawsze koncza sie tak samo- czyli tragicznie dla kobiety.
Chciałabym jednak sprawdzić czy jemu rzeczywiście na mnie nie zalezy,czy naprawde ma mnie w dupie.Nie chcę później się zastanawiać czy nie była to zbyt pochopna decyzja..Jak to sprawdzic ?
Ty w ogole czytasz co Ci Nina i ja piszemy, czy wszystko jednym okiem wlatuje, drugim wylatuje? Facet, ktoremu zalezy, ktory kocha, tak sie nie zachowuje.
Ty w ogole czytasz co Ci Nina i ja piszemy, czy wszystko jednym okiem wlatuje, drugim wylatuje? Facet, ktoremu zalezy, ktory kocha, tak sie nie zachowuje.
Poczekam do kolejnego wyskoku,jeśli się wydarzy,to zostawię go.Teraz jest znowu między nami bardzo dobrze więc nawet nie potrafiłabym wyjechać teraz z rozstaniem...