Witam, chodzi mojego tatę... jest aktualnie w separacji z mamą, mama mieszka w naszym domu (rodzinnym domu taty), a tata był zmuszony sie wyprowadzić. Bardzo sie o niego martwie... procz swoich rodziców, przyjaciela w osobie mechanika, mnie mojego brata i jego dziewczyne nie ma nikogo. nie ma swoich znajomych, z ktorymi kiedys utrzymywał kontakt itp... Jest samotny, a mnie jest go zwyczajnie zal
tyle dla mnie robi, ze sie w głowie nie miesci. Wczoraj o cos sie pokłocił z dziadkiem i nie dozywa sie do nikogo ani nikogo do siebie nie wpuszcza. Strasznie sie martwie... wiem, ze jest specyficznym człowiekiem, bo ja mam to po nim (skłonosci do depresji,zyciowa beznadziejność itp.) ale ja mam 20 lat, mam przyjacioł i jakies plany, moj tata miał rodzine i na tym budował swoją przyszłość. Miał nadzieje na spokojną emeryture, nie wiele mu do zycia potrzeba... a tu teraz takie coś. Nie wiem co dla niego zrobić, zeby mu pomoc
zrezygnowałam ze studiow, bo on opłacał mi mieszkanie, a ja chciałam go odciazyc, wiec mam w planach isc do pracy, do skzoły policealnej i sie jakos finansowo usamodzielnić, tak chciałam mu pomoc... ale wiem, ze to za mało. macie jakies rady? dziekuje z gory za kazda odp...
Podobne tematy
Może porozmawiaj szczerze z mamą o co poszło i dlaczego są w separacji? Może uda się nakłonić Twoich rodziców do pojednania, albo chociaż walki o relacje w związku. Twoi rodzice nie mogę tak egoistycznie patrzeć tylko na siebie, bo separacja w rodzinie, gdzie są dzieci, zawsze wywiera wpływ na wszystkich, na tych, którzy zupełnie nie przyczynili się do zaistniałej sytuacji.
Co do taty, nie możesz go po prostu odwiedzić? Sprawdzić co u niego?
3 2013-12-11 12:59:00 Ostatnio edytowany przez peace (2013-12-11 13:00:17)
ja go odwiedzam codziennie, dzisiaj znowu jade i mam nadzieje, ze mi otworzy... jestesmy do siebie bardzo podobni i generalnie nie lubimy rozmawiac o woich problemach, ale poniewaz ja umiem słuchac to chce go nakłonic, zeby ze mna porozmawiał... to smutne, gdy osoba Ci bliska przyzwa traume... A co do mojej mamy to ja nie wiem czy da sie co z tym zrobic, moj tata chyba jest juz przekonany, ze nie chce byc z mamą. Tym bardziej teraz zmienił wyznanie, a moja mama tego nie akceptuje... z tego nic nie bedzie ![]()
A ja z bratem na sczzecie juz jestesmy jako tako dorosli (19 i 20 lat), wiec na sczzescie dziecmi nie jestesmy... Ale faktycznie odbija ie to na całej rodzinie. No niestety...
To przez zmianę wyznania ta separacja?
Tak. Moja mama sie absolutnie na to nie zgadza (choc ama do kocioła nie chodzi, a tata ją nigdy do niczego nie namawiał). Generalnie mama zawsze stwarzała z kazdego za przeproszeniem g*na problem, jest takim jakby "wampirem emocjonalny" gdy ma napady... pare razy przyłapywałam taty, gdy płakał, ale zawsze ie z tym krył, bo mu było wstyd... n i z tego wszystkiego zaczął czeciej intereować ie wiarą moich dziadkow no i... tak zostało.
Wiesz nie bez znaczenia może być tutaj wiara.
A tacie współczuje, mamie w sumie też.
7 2013-12-12 06:15:22 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-12-12 06:16:44)
Twoi rodzice nie mogę tak egoistycznie patrzeć tylko na siebie, bo separacja w rodzinie, gdzie są dzieci, zawsze wywiera wpływ na wszystkich, na tych, którzy zupełnie nie przyczynili się do zaistniałej sytuacji.
Że co proszę?
To już nie dzieci, tylko dorośli ludzie studiach!
Rodzice nie mogą tak egoistycznie patrzeć tylko na siebie...? A przepraszam, kto odchował, utrzymywał i za studia płacił?
Przepraszam bardzo, dzieci są już dorosłe, niech wezmą same za siebie odpowiedzialność. A rodzice mają prawo do szczęścia. Przecież nie wrócą do siebie na siłę tylko po to, by ''nie wywierać wpływu'' na swoje DOROSŁE już dzieci/dziecko....
o.O Cynicznahipo - jak mniemam przeczytałaś tylko to jedno zdanie wyrwane z kontekstu nie przeczytawszy reszty i stwierdziłaś, ze na tym opiera sie cały problem? WTF?
ja tu pragne pomagać, a nie użalać sie nad sobą. Nie w tym rzecz... z leksza Twa wypowiedz niczego ciekawego do rozmowy nie wprowadziła, ale mimo wszystko dziekuję za zainteresowanie...
Tak, wiara miała tu niestety swoje 5 min. Nie całkowicie, ponieważ psuło sie juz wczesniej, ale na pewno ta kwestia dolała oliwy do ognia. Nikomu ta rozłąka nie słuzy, choć wiekszość myslała, ze to jest najlepsze rozwiązanie. Ale niestety, mama zaczyna wariować jesczze bardziej, tata tak jak juz pisałam - zamyka sie w sobie coraz bardziej, brat wyjechał nie tylko z powodow finansowych, ale i własnie rodzinnych. A ja zostałam pomiedzy młotem a kowadłem... Niby powinnam miec prawo utrzymywania kontaktów z obiema stronami, jednak mama cały czas daje mi do zrozumienia, ze powinnam całkowicie stanąć po jej str. I niestety dopoki nie mam swojej rodziny dopóty problem bedzie trwać.
Droga peace przeczytałam Twój post również o świętach z mamą, więc dość dogłębnie rozumiem Twoj problem, a raczej nie problem tylko troski.. Twój tata jest bardzo wrażliwy emocjonalnie i ciężko mu żyć w sytuacji w jakiej się znalazł. niech sie skupia na swojej wierze, może tam znajdzie ukojenie i jakoś powolutku odnajdzie sens życia.A Ty broń boże nigdy nie daj manipulować sobą przez matkę bo to jest nie fair z jej strony, jej w życiu do końca nie wyszło, ona tez ma problem ale ni można wywierać takiej presji na dzieciach! Ludzie! Za jakie grzechy Wy macie wybierać pomiędzy nimi,nigdy w życiu! tym bardziej że tata jest tata takim jakim powinien być, wiara to jego osobista sprawa. Moja babcia całe życie jest ŚJ a dziadek katolikiem, nikt nikogo nie chciał z tego powodu zostawić, jak jest miłość to jest szacunek.
kochaj ich oboje taką samą dawką miłości, bo i jedno i drugie poświęciło Ci życie,wychowanie
Poly28 - popłakałam sie czytając Twoj post, bo doskonale rozumiem, ze jest mozliwe bycie w związku z kimś o innym wyznaniu.. I wiem, ze moi rodzice mogliby zyc sobie spokojnie razem. Dzieci dorosłe, kwestie finansowe w miare stabilne, wszystko ładnie... no ale cos sie musiało popsuc.
Jest mi strasznie wstyd, ze tak tu pisze o swoich problemach, ale szczerze powiedziawszy nigdy nikomu tak duzo o tym nie mowiłam, nie lubie rozmawiac o sobie, a tutaj sie tak strasznie rozpisałam, jak jakaś stuknieta wariatka... Chyba muszę przystopować. A pomogło, więc są plusy.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, fajnie wiedzieć, ze są ludzie, ktorym sie w ogole chce pomagac ![]()
peace, rozumiem Cię doskonale.. nie wstydź się tego co piszesz przecież nikt Cie tu nie zna osobiście.. byś przeczytała moj wątek co ja tam nawypisywałam ze swojego osobistego życia to by Ci włosy dęba stanęły.. bo człowiek musi się komuś wyzalić i tez mi wstyd wiesz, że takie rzeczy pisałam.Ale ludzie maja takie problemy.. że naprawdę nie ma się czego wstydzić.
No Twój tata po prostu nie miał siły być w takim związku najważniejsze żeby miał kochające dzieci wiesz.
Nic na siłę nie zrobisz, pozostaje wierzyć że życie jakoś będzie się toczyć ku lepszemu, bo przecież gorzej chyba być nie może.
Tylko proszę Cię jeżeli Twoja mama znów będzie miała swoje furie i nie daj boże coś narobi nie kryj jej bo zabierasz jej pomoc w tym momencie, ona naprawdę może być chora
Jest mi strasznie wstyd, ze tak tu pisze o swoich problemach, ale szczerze powiedziawszy nigdy nikomu tak duzo o tym nie mowiłam, nie lubie rozmawiac o sobie, a tutaj sie tak strasznie rozpisałam, jak jakaś stuknieta wariatka... Chyba muszę przystopować. A pomogło, więc są plusy.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, fajnie wiedzieć, ze są ludzie, ktorym sie w ogole chce pomagac
Peace, nie musisz się wstydzić za to, co piszesz. Piszesz to anonimowo, więc w ogóle nie masz powodu do wstydu. I wcale się nie rozpisałaś i nie musisz przystopować, zwłaszcza, jeśli pomogło i są plusy.
Skłonność do depresji i poczucie beznadziejności zdarzają się właśnie w stanach osamotnienia, kiedy mamy poczucie, że jesteśmy ze swoimi problemami sami. Mogłaś się przekonać, że tak nie jest. Podobną rolę spełniasz dla swojego Ojca, bo Twoje zainteresowanie jest dla Niego sygnałem, że On także nie jest ze swoim problemem sam. Pewnie dlatego odnowił swoją wiarę.
To ładnie z Twojej strony, że tak dyskretnie piszesz o swojej Matce. Mam jednak intuicję, że gdzieś tu właśnie jest problem. Separacja jest czasem do namysłu. Czuję, że Twoi Rodzice sami sobie nie poradzą z problemami. Ty pewnie też nie odegrasz roli mediacyjnej, bo Twoja Mama oczekuje od Ciebie wsparcia, czyli stworzenia koalicji.
Jednego nie rozumiem w Twojej sytuacji: skoro sytuacja jest stabilna finansowo, to po co przerwałaś studia? Świadomość, że separacja zmieniła Twoją sytuację i plany, zapewne nie ułatwia sprawy.
Przerwałam studia (filologia hiszpańska), bo jestem swiadoma, ze nie dałabym rady pracować i studiować, w dodatku nie widze sensu studiowania kierunku, ktorego nie jestem pewna. Chce ie naprawde usamodzielnić, bo bardzo meczy mnie sytuacja, ze tata płaci mi za mieszkanie, a ja, w wieku 20 lat, nie mam nic innego do roboty procz nauki. Nie rezygnuje całkowicie ze studiow, ale chce po protu najpierw ie nad soba zastanowic i w koncu przeciać pepowine zamiast ciagle byc duzym dzieckiem. A idealną córką nie jestem, bo pieniądze taty, ktore miały isc na studia w wiekszoci poszły nawet nie wiem na co. Wiec mam ogromne wyrzuty sumienia... Co sytuacji w ogole nie ułatwia.
14 2013-12-12 17:16:46 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-12-12 17:17:46)
peace, ale źle mnie zrozumiałaś, mój post wcale nie miał Ciebie atakować. Zresztą mój post był do Gall Anonima, nie do Ciebie.
Chodziło mi o to, że nie można nazwać egoizmem chęci rodziców do bycia osobno.
Nic więcej.
A Tobie chwała za to, że tak się przejmujesz, myślisz o tacie i poszłaś do pracy, by go odciążyć finansowo.
A idealną córką nie jestem, bo pieniądze taty, ktore miały isc na studia w wiekszoci poszły nawet nie wiem na co. Wiec mam ogromne wyrzuty sumienia... Co sytuacji w ogole nie ułatwia.
Peace, przeczytałem wszystkie Twoje posty. Nie wygląda to najlepiej.
Mam dwa pytania, na które możesz nie odpowiadać na forum, ani nie musisz odpowiadać w ogóle, ale zadam je, bo uważam to za ważne:
1. Czy Twoja Matka ma zdiagnozowaną chorobę psychiczną? Czy tak zachowywała się zawsze, czy można wyodrębnić jakiś czynnik, który spowodował rozwój takiego zachowania? Pisałaś wprawdzie o tym, że
2. Jakiej denominacji jest Twój Tata, że nie ma potrzeby świętowania świąt?
Jeśli chcesz, możesz odpowiedzieć na mojego e-maila.
Prawdopodobnie nie przeczytałes jednak wszystkich postów do końca, bo o tych dwu sprawach była mowa ;p
1.Moja mama brała leki, ale tylko na chwile i to te przepisane przez lekarza pierwszego kontaktu
2.mój tata jest Świadkiem Jehowy
Świadkiem powiadasz. Dziewczyno ratuj ty tego ojca. Mam świadków w rodzinie ta wiara zrujnowała im życie! Tam mają takie zasady i odmienne wartości. Ale widać tata był samotny i zagubiony i szukał drogi a oni właśnie wtedy się najbardziej uaktywnią. Twoja mama nie jest bez winy, bo jakby miał w żonie wsparcie i przyjaźń, miłość. Nie byłoby takiej sytuacji. A tak to mu zostałaś. Ale, nie rezygnuj z własnych marzeń i studiów! Zrób sobie przerwę, idź do pracy nie wiem przenieś się na zaoczne ale ty też z siebie nie rezygnuj!
Ola.Olga
moj tata nigdy nawert nie chodził do koscioła, był srednio religijnym teraz co najwyzej jezdzi na te ich zebrania, ale nie zawsze. I nie chodzi głosic. Wiedziałam, ze tak bedzie, bo tak jak mowiłam jest skrytym człowiekiem i nie po drodze mu nawiedzanie obcych ludzi
Moim zdaniem po prostu potrzebował jakies wiary, wiadomo od zawsze to człowiekowi pomagało. A ze dziadkowie i ich wiara byli najblizej... chyba właśnie wszystko poszło tą ścieżką. Więc na zebrania srendio jezdzi, ale czyta biblie, co akurat uważam za ok. (pomimo tego, ze nie jestem bardzo wierząca). Jeśli to mu pomaga... mam go na oku, ale przecież nie powiem mu, ze ma tego nie robić... Dzisiaj było mi bardzo przykro, bo musiałam jechac po mame do pracy i go opuścic, a on był taki smutny... ![]()