cześć wszystkim,
piszę tutaj bo nie bardzo mam komu opowiedzieć o tym jak się czuję. A czuję się niepewna, przygnębiona, zakompleksiona... miewam huśtawki nastrojów, raz jest super, a zaraz 1 drobiazg wystarczy żeby humor mi się kompletnie popsuł. Zawsze wiedziałam ,że jestem nadwrażliwa, próbuję czytać coś na ten temat, walczyć z tym , ale wciąż po jakimś czasie wracam do punktu zero. O co konkretnie chodzi ?
- wieloma rzeczami zbyt się przejmuję,
- nie jestem pewna siebie (zależy do dnia),
- jestem coraz większym tchórzem - głupie wyjście na imprezę to u mnie gonitwa myśli i wszystkie bardzo krytyczne co do własnej osoby,
- najbezpieczniej czuję się kiedy nic się nie zmienia, kiedy siedzę w domu, w znanych warunkach...
Ludzie tak się nie da żyć ! Poradźcie coś proszę ! Jak Wy sobie radzicie z huśtawkami nastrojów ?
Powiecie psycholog - byłam i chyba nie trafiłam zbyt dobrze, bo pan po 1stpokaniu próbował mnie zapisać do koła feministek co miało pomóc w budowaniu samooceny, ale nie zadziałało.