netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

563 odpowiedzi78 417 wyświetleńzałożony przez anna.zakochana, 16.03.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Strony 1 2 3 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 564 ]

1

Temat: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Zakładam temat chyba czwarty raz. Nie mogę jakoś opisać skłądnie tego co mi się przytrafiło, boję się też że internet nie jest jednak anonimowy smile

Na wstępie bardzo chciałam już Wam podziękować, jestem pod wrażeniem jak wartościowe rady tu znalazłam czytając historie podobne do mojej. Zdziwiłam się ile ich jest i jakie są podobne. Wciąż jednak jestem na etapie na którym przekonuję się że mój ex narzeczony jest jednak trochę inny i moja sytuacja też inaczej się skończy.

Ciężko mi powiedzieć kiedy się rozstaliśmy. Bo po 10 latach to nie jest jeden dzień. Jakbyście mnie zapytali 4 miesiące temu to bym powiedziała że jesteśmy idealną parą chociaż oczywiście mamy swoje rzeczy do popracowania. Kupione mieszkanie, bardzo dobre stanowiska, podróże,  planowane dziecko (córka urodziłą się w czerwcu zeszłego roku), prawie się nie kłóciliśmy, sex był fajny chociaż trochę rzadki ze względu na przepracowanie.

Ostatni rok był bardzo trudny dla nas bo córeczka po bardzo dla mnie traumatycznym porodzie walczyła o życie 4 miesiące. Z tego 3 miesiące ja mieszkałam z nią w szpitalu. Narzeczony dojeżdzał do nas codziennie 50 km żebym mogła chociaż wziąć prysznic. Ciężka sprawa, kto nie był w takiej sytuacji raczej nie zrozumie. Bardzo mnie wspierał całą ciążę, to był cudowny czas. Ze szpitala wyszłyśmy pod koniec września, przetrwaliśmy. Na początku było fajnie, ale po ok. miesiącu zaczęłam być bardzo nerwowa i kłótliwa. Nie odnalazłąm się w 4 ścianach z dzieckiem mimo że narzeczony bardzo mi pomagał. Zaczęłam być dla niego niemiła i czepiałąm się, miałam pretensje o różne dziwne rzeczy. Po czasie okaże się że miałam (mam) depresję poporodową. Już jestem pod opieką terapeuty.

Pod koniec roku chyba podświadomie trochę coś przeczuwałam bo zaczęłam więcej czytać o relacjach, rodzinie, związkach i mówić narzeczonemu że chcę więcej rozmawiać na temat naszych potrzeb etc. Wtedy też wznowiliśmy seks, wcześniej nie miałam ochoty przez karmienie piersią. O dziwo ten seks zaczął być znacznie lepszy a moje libido było wyższe niż kiedykolwiek. Ale mimo to, wciąż byłam nerwowa i niemiła. On to kumulował w sobie, czasem coś sarkastycznego rzucił ale nie rozmawialiśmy. Oczywiście błąd.

Przyszedł styczeń i po kolejnym moim docinku on wybuchł. Pierwszy raz w życiu go takiego widziałam. Dosłownie pluł jadem. Krzyczał że nie chce ze mną być. Nie wiedziałam co się dzieje. Dałam mu dzień na ochłonięcie, on przeniósł się na kanapę. Nie chciał przyjąć żadnych przeprosin. Tydzień później miał delegację. Myślałąm że ochłonie, wrócił, chicałam rozmawiać, a on do mnie że tego nie widzi. Że nie ma naszej relacji i dawno już nie było. Byłam w szoku. Mówiłam, że kryzys, że się nie odnalazłam po tych naszych przejściach, że pokonamy i będziemy silniejsi, przecież dopiero co dziecko nam się urodziło, chcieliśmy drugie, dopiero się przeprowadziliśmy, pokonaliśmy chorobę dziecka, oświadczył się dopiero rok wcześniej, ja pójdę na terapię i już mamy z górki przecież! Nie możemy tak przekreślać tylu lat przez 2 miesiące. On że my to w ogóle do siebie nie pasujemy. Nie wiedziałam o co mu chodzi, 10 lat pasowaliśmy i nagle nie pasujemy?

Jakbym poczytała wcześniej to forum to bym już wtedy wiedziała, że chodzi o kobietę. A ja głupia zaczęłąm robić z siebie idiotkę, pokazywać mu jak mi zależy, że nie jestem taka wredna (bo nie jestem!). A on.. coraz bardziej się oddalał. Ja wziełąm na siebie całą winę a on stweirdził że się wyprowadza.. no i nieważne jak, ale odkryłam żę na tej delegacji spał z koleżanką z pracy. Siksa 25 lat. Ja mam 34, on 38. I siksa wiedziałą że on ma malutkie dziecko i jest w stałym związku.
Przyparłam go do muru i się przyznał. Zwyzywałam, kazałam zabierać wszystkie swoje rzeczy. Nigdy nie czułam się taka upokorzona. Teraz też wiem żę to nie zaczęło się z dnia na dzień. Zanim poszli do łóżka, zdradził mnie emocjonalnie.. flirtował z nią już dłuższy czas.

Przez kolejne dwa tygodnie wyzywalśmy się. Przychodził do dziecka codziennie po pracy i codziennie sobie obiecywałam że go po prostu oleje, ale nie potrafiłam. Byłam na niego wściekła. Że nie przyszedł, nie powiedział. Tylko poszedł w romans. Zaczął mi wypominać żę to nie chodzi o ostatni czas bo tak, był ciężki, ale 3 lata temu to powiedziałam to, a 5 lat temu to zrobiłam tamto. Nie potrafił mi odpowiedzieć na pytanie czemu nie przyszedł porozmawiać ani czemu zrobił sobie ze mną dziecko skoro jestem taka zła. Później emocje trochę opadły i zaczęliśmy rozmawiać, coś mi nawet opowiadał o swoich projektach, trochę się śmialiśmy. O nas mało, ale powiedział że nie chce teraz żadnej relacji, żę to z tą laską to był błąd i że on bardzo źle zrobił ALE zawsze było ale że to nie jego wina przecież bo między nami było źle.

No i oczywiście okazało się że dalej się z nią spotyka. Że kłamie mi w żywe oczy. Że potrafił przyjść po pracy do nas, uśpić dziecko, dać mi całusa w czoło i pojechać do niej.. że ja wstaję po raz 8 w nocy do małej a on w tym czasie w nią wsadza.. nie ogarniam tego, bo to jest ostatni człowiek na ziemi któego bym posądzała o takie rzeczy. Prędzej siebie bym posądziła że byłabym zdolna. Całe życie się o mnie troszczył a teraz czuję że dla niego ważniejsza jest ta siksa. Która pewnie upatrzyła sobie starszego z kasą i myśli że życie się przed nią otworzyło..

I tydzień temu jak się dowiedziałam że znowu kłamie.. najpierw poczułam złość a później taką ulgę. uświadomiłąm sobie że zdrada to jego wina, a on po prostu próbował ukryć to bo chciał żęby wyglądało że najpierw się rozstaliśmya dopiero później zaczyna nowy związek.. bo inaczej jest po prostu sk**** który zostawił narzeczoną z małym dzieckiem dla dziuni. pierwszy raz na spokojnie z nim o tym rozmawiałam. powiedziałam żeby nie robił ze mnie idiotki, że wiem i czego on oczekuje i dlaczego kłamie. wyglądał jak zbity pies, powiedział że jest wyczerpany emocjonalnie i nie wie czego chce. zaczął mnie przepraszać. pytam za co, mówi że za wszystko.

o dziecko bardzo się troszczy, jest u niej codziennie po pracy, usypia ją i przyjeżdza w każdy weekend, sobota i niedziela. na ten moment siksa absolutnie z córką przegrywa i będzie przegrywać dopóki tamta nie wpadnie na to żęby go złapać na dzieciaka. ale nie wiem jakie są jej motywacje, czy szuka związku, sponsora czy po prostu seksu.

no i powiedziałam mu że ma dwie opcje. pierwsza taka, że idzie sobie zaczynać wszystko z suką. zabezpieczamy dziecko, zostawia jej WSZYSTKO co mamy skoro on odchodzi, ustalamy alimenty itd, że nie będę czekać aż suka go na bejbika złapie (nic nie powiedział). druga opcja że  walczy o rodzinę, ale tu i teraz. i on walczy, nie ja bo ja się już nawalczyłam i zrobiłąm z siebie pośmiewisko. więc rzuca pracę, zrywa z nią kontakt i się stara.

powiedział że chce 2 tygodnie. dałam mu 10 dni. minie we wtorek.

Dzisisaj jak przyszedł do dziecka to był w jakimś cudownym humorze, opowiadał mi historyjki z pracy, oczywiście bez jej udziału (ogólnie o niej nic nie mówi), ale o ile do dzisiaj narastało we mnie obrzydzenie i wręcz myślałąm że nie chce z nim być, tak dzisiaj zaczynam się bać że wybrierze ją.. że wybrał, że ten cudowny humor to dlatego że się widzieli albo że do niej zaraz jedzie.

myślicie że to ma jeszcze szansę? ja się miotam sad

2

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Będzie bolało, bardzo Ci współczuję, bo niestety wiem co przechodzisz.
0. On Cię nie zdradził. On Cię zdradzał. To fundamentalna różnica.
1. Nie kocha Cię. Wróci do Ciebie, jak się z dziunia pokłóci/rozstanie.
2. Jak znajdzie nową po dziuni to znowu zdradzi. Nie kocha Cię.
3. Dla dziecka najlepsza (zazwyczaj, jeśli będziecie się w stanie dogadać) jest opieka naprzemienna.
4. Jego zachowanie to schemat, weź 99% wątków o zdradzie tutaj, poznasz jego dalsze kroki.

3

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

ech.. coraz bardziej to do mojego mózgu dociera, ale nie do serca.

serce mówi że on też ma depresję, że jakbyśmy popracowali razem nad naszymi słabościami to będzie dobrze, że jest cudownym człowiekiem bo tak się troszczył ale popełnił błąd i jest w amoku hmm

4 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-03-16 20:50:12)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

ech.. coraz bardziej to do mojego mózgu dociera, ale nie do serca.

serce mówi że on też ma depresję, że jakbyśmy popracowali razem nad naszymi słabościami to będzie dobrze, że jest cudownym człowiekiem bo tak się troszczył ale popełnił błąd i jest w amoku hmm

No jest facet w amoku sam sobie to zrobił .ale on minie ten stan ,tylko co wtedy zostanie i będzie w nim po tym.
Powrót z rozsądku i z wiedzą że go przyjmiesz,dasz szansę,będziesz na siłę wierzyć słyszeć i widzieć swoje życzenia to co byś chciała ,nie masz jak sprawdzić co on myśli i będzie czuł ,łatwo wzbudzić w Tobie nadzieję  ,z jakich jeszcze powodów chcesz być z nim ,bo raczej takie związki jak Twojego faceta i dziuni rzadko kiedy przeradzają się w coś trwalszego ,młode kochanki na ogół bywają bardzo kiepskie jeżeli chodzi o dzieci nowego partnera tzn bywają zazdrosne etc ,chcą być najważniejsze na świecie na pierwszym miejscu ,a tu to raczej wygląda na coś przelotnego choć nie wiadomo,także bardzo prawdopodobne ,że gdzieś za rok będzie chciał wrócić dla dziecka niby do Ciebie "skruszony" ,z rozsądku z braku laku,z obciachem i obietnicami chyba że zaskoczy i będzie zaliczał dziunie kompulsywnie.
Miodowy miesiąc a potem abarot stare tory stare pretensje,żale, urazy bez przepracowania to możesz być plastrem po romansie dla niego i opcją w rezerwie tak bywa bardzo często niestety .Zastanów się czy chcesz marnować czas na czekanie z jakichś obaw ,leków
czy też z niby rozsądku bo facet jakby znany ,sentymenty,wspomnienia ,tęsknoty i naturalne potrzeby wymieszane z bólem i rozczarowaniem .

5

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

no i powiedziałam mu że ma dwie opcje. pierwsza taka, że idzie sobie zaczynać wszystko z suką. zabezpieczamy dziecko, zostawia jej WSZYSTKO co mamy skoro on odchodzi, ustalamy alimenty itd, że nie będę czekać aż suka go na bejbika złapie (nic nie powiedział). druga opcja że  walczy o rodzinę, ale tu i teraz. i on walczy, nie ja bo ja się już nawalczyłam i zrobiłąm z siebie pośmiewisko. więc rzuca pracę, zrywa z nią kontakt i się stara.

powiedział że chce 2 tygodnie. dałam mu 10 dni. minie we wtorek.

sad

Dobrze mu powiedziałaś - to on ma walczyć o Was. Czasem, zazwyczaj w takich wątkach jest walka żony z kochanką o męża, a to błąd. Ty dobrze myślisz. Niech on pokaże czy mu zależy, niech on się stara, niech on podejmie decyzję. Zawsze jest taka opcja że wybierze ją, ale wtedy niech zabezpieczy Ciebie i dziecko.

JednoCi radzę: nie przedłużaj tego terminu w nieskończoność. Brak decyzji też jest decyzją. Jak się nie określi w ciągu 2 tygodni, to od razu idź do sądu po alimenty.

Wydaje mi się, że przerosło go dorosłe życie, trudna ciąża, depresja, więc uciekł do łatwego, bez zobowiązań. Podejrzewam, że jeśli siksa zajdzie w ciążę, to też zostanie z tym sama, albo pan przypomni sobie nagle o Was i będzie chciał wrócić.

6

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
paslawek napisał/a:

Miodowy miesiąc a potem abarot stare tory stare pretensje,żale, urazy bez przepracowania to możesz być plastrem po romansie dla niego i opcją w rezerwie tak bywa bardzo często niestety .Zastanów się czy chcesz marnować czas na czekanie z jakichś obaw ,leków
czy też z niby rozsądku bo facet jakby znany ,sentymenty,wspomnienia ,tęsknoty i naturalne potrzeby wymieszane z bólem i rozczarowaniem .

właśnie cały czas zastanawiam się nad moją motywacją.. to na pewno mieszanka tego co piszesz. dużo też ambicji, mi się "wszystko" w życiu zawsze udawało a nagle związek mi się nie uda?
mam nadzieję te rzeczy przepracować na terapii.
i ogólnie rozważam powrót tylko jeśli przepracujemy rzeczy i poprawimy to co było złe. w miarę wiemy co, ale chciałabym iść do terapeuty par. i powiedziałam że ma wybrać teraz bo nie będę dla niego kołem zapasowym.. chciałabym się tego trzymać, że albo teraz albo nigdy..

CatLady napisał/a:

Dobrze mu powiedziałaś - to on ma walczyć o Was. Czasem, zazwyczaj w takich wątkach jest walka żony z kochanką o męża, a to błąd. Ty dobrze myślisz. Niech on pokaże czy mu zależy, niech on się stara, niech on podejmie decyzję. Zawsze jest taka opcja że wybierze ją, ale wtedy niech zabezpieczy Ciebie i dziecko..

to dzięki forum włąśnie smile

CatLady napisał/a:

JednoCi radzę: nie przedłużaj tego terminu w nieskończoność. Brak decyzji też jest decyzją. Jak się nie określi w ciągu 2 tygodni, to od razu idź do sądu po alimenty.
.

tego jestem pewna że nie zrobię. wiem że nawet jeśli dalej będzie mi zależeć żeby wrócił, nie mogę stracić do siebie tych resztek szacunku a jego upewnić że tym kołem zapasowym jestem. no i wiadomo że dziecko jest najważniejsze. na szczęści mam też duże wsparcie w siostrach, które cały czas mi powtarzają że mam się trzymać tego co powiedziałam i na pewno dopilnują żebym to zrobiła.

7 Ostatnio edytowany przez Mimi5 (2022-03-16 22:34:33)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

ech.. coraz bardziej to do mojego mózgu dociera, ale nie do serca.

serce mówi że on też ma depresję, że jakbyśmy popracowali razem nad naszymi słabościami to będzie dobrze, że jest cudownym człowiekiem bo tak się troszczył ale popełnił błąd i jest w amoku hmm

On nie ma depresji, tylko gra na Twoich emocjach, słabościach... Przeczytałam całą historię, widzę tyle podobieństw, że byś nie uwierzyła... nawet wiek mój, km, i kochanki prawie identyczny... też razem pracują, on jest jej przełożonym.... ona świadoma tego, że jest dwoje dzieci, w  tym jedno malutkie...
To, że on się zastanawia, czy wybrać Ciebie i dziecko, czy ją już go skreśla. Tak, wiem łatwo się mówi, bo ja już jestem na trochę innym etapie...
Trzymaj się. Niestety musisz założyć, że wszystko co mówi to kłamstwa i jeśli wróci to tylko dlatego, że z tamtą się pokłócili i zaraz może ponownie odejść.
Też tłumaczyłam jm, że jest w amoku, że się pogubił,szukałam winy w sobie... A on co świetnie się bawił i bawi dalej...

8 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2022-03-16 22:58:33)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Pozwól jemu zawalczyć o Was.
Macie bardzo trudny czas. Depresja poporodowa potrafi niszczyć związki. Oboje potrzebujecie przepracować problemy z jakimi teraz się mierzycie.

Partner nie stanął na wysokości zadanie i trzeba sobie zdawać z tego sprawę.  Jeśli pozwolisz mu wrócić powinien wiedzieć, że kolejnej szansy już nie będzie. To trzeba sobie powiedzieć jasno i wyraźnie, a potem trzymać się tego.

Gra idzie o wysoką stawkę. Jeśli wcześniej był tak dobrym człowiekiem i partnerem, moim zdaniem warto zaryzykować i pozwolić mu wrócić . Co przyniesie los   nikt nie wie, bo życie nie daje żadnych gwarancji.

9 Ostatnio edytowany przez Temporary_insanity6 (2022-03-17 01:41:26)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Moje pytanie jest takie - Ty się zastanawiasz czy walczyć, czy dać mu szansę. Tylko problem polega na tym że on wcale o tą szansę nie prosi. To tak jakby ktoś mi ukradł 100 złotych i uciekł a ja bym się zastanawiała czy zrobić mu łaskę i wybaczyć czy nie. Ale on tego wybaczenia nie potrzebuje. Co więcej to nadal Ty jesteś osobą która "walczy". I tylko Ty. Wszystkie swoje przemyślenia na temat jego pogubienia się możesz wyrzucić do śmieci. To nie jest Twój problem dlaczego on to robi. Twój problem polega na tym że ktoś w oczy mówi że Cię nie chce, nie chce z Tobą być a Ty się zastanawiasz czy dać mu szansę, zamiast się natychmiast udać do wyjścia kiedy wyrzucają drzwiami. Nie trzeba wchodzić oknem.

Najważniejsze że jest ojcem i że nie zostawił dziecka.

Jeśli on sam zdecydowałby zakończyć tamtą relację i robił wszystko żeby walczyć o wasz związek i błagał na kolanach o wybaczenie, wtedy mogłabyś faktycznie przemyśleć kwestię dalszego bycia z nim i strategii jaką byłoby dobrze obrać w tej sytuacji. Ale tu nawet nie ma chęci z jego strony.

Pierwsze co trzeba zrobić, to pozbierać resztki szacunku do siebie i odejść kiedy nas proszą odejść. A resztą już się zajmiesz później przy pomocy psychologa.

I pozbyć się iluzji, że jemu zależy na Tobie i że Cię kocha. Może kiedyś kochał ale to się zmieniło, inaczej by nie odszedł tylko próbowałby na każdy sposób naprawić relację. Skoro odszedł to znaczy że już nie kocha. Tylko tyle i aż tyle. I teraz w tym stanie w którym jesteś nie będziesz w stanie podjąć żadnych sensownych kroków więc najlepiej nie robić nic. Jak ochłoniesz, popracujesz z psychologiem, pozbędziesz się tych wszystkich emocji to na pewno można będzie iść dalej ale póki co każdą decyzja podjęta przez Ciebie będzie błędna bo jesteś w stanie traumy i zachwiania emocjonalnego.

10

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

masz rację, 100% racji i mój rozum to wie.. ja wiem, że on nie kocha, chyba liczę na to tylko że jeśli rodzina jest dla niego ważna to może pokochać bo chemię mamy i coś się wskrzesi, bo wartości te same, bo przywiązanie. ale aktualnie dla niego ważniejszy jest on sam, nie pełna rodzina.  nie potrafię się z tym pogodzić że on tego wybaczenia nie pragnie, że nie zrobił wszystkiego żeby nas ratować.. zdradę bym mu wybaczyła bardzo szybko, ale to że odebrał córce rodzinę.. tego chyba nigdy mu nie wybaczę..

to że wróciłam tym oknem ma jeszcze jedno uzasadnienie. chcę żeby świadomie i po męsku wybrał. żeby nie mógł się teraz wymigiwać że cośtam. wybiera ją i koniec. ma to powiedzieć głośno. pytanie czy będzie miał na to wystarczająco dużo jaj.

robię sobie trochę nadziei, ale tak naprawdę nie wierzę że byłby w stanie zrobić to czego wymagam. abstrahując od niej, aktualna praca jest dla niego bardzo ważna. muszę się dobrze przygotować żeby zachować spokój.

Mimi5, jestem właśnie w trakcie czytania Twojego wątku i masz rację ile jest podobieństw. widzę tą jedną różnicę, ogólnie we wszystkich historiach które tu czytam - nie widziałam zdradzacza tak zaangażowanego w opiekę nad dzieckiem jak mój. chyba to mi daje cały czas tą nadzieję że on się opamięta z tego haju : /

bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi, to forum naprawdę pomaga. strzela trochę z liścia ale tego też mi trzeba.

11

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

Mimi5, jestem właśnie w trakcie czytania Twojego wątku i masz rację ile jest podobieństw. widzę tą jedną różnicę, ogólnie we wszystkich historiach które tu czytam - nie widziałam zdradzacza tak zaangażowanego w opiekę nad dzieckiem jak mój. chyba to mi daje cały czas tą nadzieję że on się opamięta z tego haju : /

To życzę Ci tego. U mnie niestety na początku trochę więcej się angażował, teraz jest coraz gorzej.
To często też wpływ tej drugiej (oczywiście nie mam zamiaru jego tłumaczyć, bo to jego dzieci, jego wybory) kobiety, która bywa 'zazdrosna' o czas z dziećmi, bo przecież on powinien zostawić co było za sobą,i teraz poświęci się tylko jej. Może gdyby to była kobieta po przejściach, to byłoby inaczej. W Twoim i moim przypadku to dziewczyna która ma dwadzieścia parę lat, brak dzieci, bagażu i zero świadomości właśnie na temat tego, że on nie będzie wyłącznie jej. Chociaż pewnie są tacy ojcowie, którzy odcinają się całkowicie i zaczynają nowe życie.

12

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Fajne podejście: Ty wymyślasz sobie jakieś opcje, a on niby ma zrobić test wyboru: a) b) c)

To tak nie działa w życiu.
I te Twoje czarno-białe degrengolady a'propos winy, też zbyt melodramatyczne, za mało życiowe.
Jeśli chcesz, żeby on chciał, to niestety musisz mu zaproponować w miarę atrakcyjną wizję dalszego ciągu małżeństwa.
Pretensjami i ultimatami do żadnych starań nie zachęcisz.

Poza tym timing mocno kuleje i chyba już jest po ptokach.

13

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

jest po ptokach. spał z nią wczoraj. nie dociera dalej do mnie to co się dzieje, rozsypałam się kompletnie, siedzę i wyję. muszę się jakoś pozbierać, ale tak mi ciężko. mam siły tylko na opiekę nad dzieckiem, wszystko inne leży i kwiczy. schudłam a nie byłam gruba, jestem swojej wadze licealnej..

noben, no już nic nie mam do zaproponowania ale co miałaś na myśli? oczywiście pretensje nie działają i to wiem ale za dużo we mnie emocji żebym potrafiła jeszcze w pełni kontrolować to co mówię. niemniej nie słuchał ani racjonalnych argumentów ani żadnych innych propozycji.

14 Ostatnio edytowany przez pjack (2022-03-17 11:00:00)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Czytając Twój temat, też widzę wiele synonimów do mojej sytuacji.
Też chciałem walczyć, utrzymać rodzinę, byłem gotów wybaczyć ale... tak samo jak w Twojej sytuacji obecnie - górę brały emocje, u Ciebie też biorą.
Schematy działania są bardzo podobne niestety i nie chcę Cię teraz ściągać w dół, ale w przypadku zdrad szanse na naprawę mają te związku w których zdradzacz z miejsca stara się odbudować/naprawić/wynagrodzić to, co zniszczył. W tym wypadku potrzebuje czasu... serio? On wybiera pomiędzy żoną, a kochanką? Jesteś opcją rezerwową?
Ułatw mu kobieto wybór, uratuj resztki swojego honoru i szacunku, albo będzie z Tobą na 100% i rzuca wszystko, albo tam są drzwi.
On Ciebie zdradzał, systematycznie, świadomie, na trzeźwo wyrządzał krzywdę osobie, która powinna być mu najbliższa w życiu.
Depresja poporodowa jest czymś ciężkim, ok. Było ciężko, nawet bardzo - ale to w żaden sposób nie daje przyzwolenia na zdradzenie drugiej osoby. Żaden, to argument, koniec i kropka.
Mnie ten proces zajął około 3-miesięcy, zanim w głowie mi się przestawiło i zacząłem myśleć trochę bardziej chłodno i racjonalnie...

Poczytaj sobie również inne wątki na tym forum, a naprawdę otworzą Ci mocno oczy na to, co wydarzy się jeszcze.

https://www.netkobiety.pl/t126589.html
https://www.netkobiety.pl/t126672.html
https://www.netkobiety.pl/t120621.html
https://www.netkobiety.pl/t122856.html

Czy nawet i zerknij na wątek Ani, która dała szansę mężowi, ale poczytaj jak... on się zachowywał, a jak to wpłynęło na nią
https://www.netkobiety.pl/t125733.html

Do tego możesz zerknąć na mój wątek, tam paslawek też wrzucił parę ciekawych wątków.
Reasumując - nie chcę być złym prognostykiem, ale... przekroczona została czerwona linia i małżeństwo zostało zamiecione, ale do Ciebie to nie dociera jeszcze. Daj sobie czas, a zaczniesz na to patrzeć pod innym kątem.

Edit:
Widzę, że dodałaś post... który tak po prawdzie w tej formie był tylko kwestią czasu. Przyda Ci się jeszcze jedna kwestia... 34 kroki do wdrożenia od zaraz, wkleję poniżej. Wprowadź to szybko do swojego życia i pomimo łez uświadom sobie jedno, że w tym momencie MUSISZ RATOWAĆ SIEBIE. Przeczytaj parę razy i uwierz mi - naprawdę pomaga.
I jeszcze jedno - on wybrał kochankę dawno, dawno temu - też to musisz sobie uświadomić.

1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe  -
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj jej. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ?
15. Będąc w kontakcie z nią (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły, po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jej jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących związku do chwili, gdy Ona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia)
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie ona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z nią, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Ona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi. j.w.

15 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2022-03-17 17:05:39)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Rozumiem, ze rozpadł ci się związek i świat i współczuje, ale koniecznie! oddziel ziarna od plew i skup się na plusach. Ja je widzę. Ty tez je zobaczysz, jeśli postanowisz zdjąć różowe okulary i założyć zwykle. Oczywiście w kontekście plusów te punkty mogą brzmieć kontrowersyjnie, ale jestem zdania, ze jeśli jaskrawo widać, ze człowiek, którego się kochało, nie kocha nas i do tego jest kłamcą i dupkiem, to w przypadku rozstania minusy stają się plusami, bo nie pozwalają się łudzić i trwać w zawieszeniu z uwagi na fakt, ze nie pozostawiają najmniejszych wątpliwości, ze nie warto inwestować uczuć i energii w kogoś, kto nie kocha i nie rokuje (kłamca, zdradzacz).

Plus nr 1: nie musisz rozwodzić się z dupkiem, którego kochasz. To musi być straszne przechodzić przez rozwód, gdy się kocha. Ciebie to ominie.

Plus nr 2: twój były narzeczony (jeśli nie zdjęłas jeszcze pierścionka, mogę się tylko dziwić. Moja rada: Zrób to nie informując go o tym. Bez żadnych teatralnych scen zrywania zaręczyn. Choćbys miała przy tym wylać morze łez, zrób to dla siebie) jest dupkiem przez duże d. Tak, w tej sytuacji to plus. Tragedia jest strata wartościowego człowieka, a nie takiego typa. Ty go jeszcze idealizujesz, ale to bez znaczenia, jaki był przez ostatnie 10 lat. Ważne, kim jest teraz, kim się okazał, a wyszło szydło z worka. Ciesz się, ze przed ślubem.

Plus nr 3: on cię nie kocha. Jakkolwiek to brzmi w kontekście plusów, fakt, ze nie ma co do tego wątpliwości, pomoże ci. Bo chyba nie chcesz być z kimś, kto cię nie kocha i nie chce? Jak już pisano, on nie chciał szansy, którą postanowiłaś mu dać i z której, jak już wiesz, nie skorzystał. Koniec. Tu już nie ma opcji szczęśliwego związku. Nawet jeśli z powodu kłótni bądź rozstania z kochanka będzie zaraz lub kiedyś chciał reaktywować wasz związek i nawet będzie kłamał, ze cię jeszcze kocha, to nie zapominaj, ze miłość tak nie wyglada, ze przedłuża się ubłagany przez partnerkę termin, po którym podejmuje się decyzje. Że już o tym, ze przed tym terminem śpi z inna, nie wspomnę. Zdrada i krzywda (a zdrada to krzywdzenie drugiej osoby) i miłość sie wykluczają. Kto kocha, nie krzywdzi i nie zdradza.

Plus nr 4: on jest kłamca. A jak mówi łacińskie powiedzenie, kłamcy nie wierzymy, nawet jeśli mówi prawde. A twój skłamał w kwestii kochanki! Mogę się tylko dziwić, ze po takim kłamstwie chciało ci się jeszcze o niego walczyć i stawiać jakieś warunki, gdy on nawet nie próbował walczyć o związek, lecz już wtedy powiedział ci, ze nie chce z tobą być. Jeśli łykniesz kiedyś (gdy odkocha się w tej, a nie znajdzie jeszcze następnej) jego kłamstwo, ze się pogubił, a kocha i kochał tylko ciebie albo będzie grał dzieckiem, że pełna rodzina itp.itd., to będzie twój wybór, ale u kobiety, która wyciąga wnioski i chce mieć rokujący związek i rodzine zamiast „rodziny”, byłby już na zawsze spalony.

Plus nr 5: twoje ambicjonalne podeście do tematu. Nie tkwi się w nierokującym związku i nie reanimuje się trupa tylko dlatego, ze wszystko się człowiekowi w życiu udawało, wiec związek tym bardziej musi. To nie jest powód, aby być w związku. Im szybciej to sobie uświadomisz, tym lepiej.

Masz dwie opcje:

Opcja nr 1: trzymanie się wbrew zdrowemu rozsądkowi i bez żadnej godności tych konkretnych krótkich portek. Bo Twój były narzeczony to nie mężczyzna, który zasługuje na uronienie choćby jednej łzy, lecz chłopiec w krótkich spodenkach, którego przerosło dorosłe życie i który nie nadaje się na ojca rodziny i partnera, na którym można polegać i któremu można wierzyć.

Opcja nr 2: uświadomienie sobie wszystkiego, co zostało napisane dotąd (nie tylko w tym poście, a nawet nie tylko w tym wątku), odbudowanie poczucia godności i pogodzenie się z faktem, ze jeśli chcesz mieć kiedykolwiek udany związek i wartościowego partnera, to musisz skierować swój wzrok i swoją energię w inna stronę. Niewierny kłamca w krótkich spodenkach to ojciec twojego dziecka. Tylko tyle i aż tyle.

Napisałaś, ze łatwo wybaczyłabys zdradę (znowu mogę się tylko dziwić), ale nie to, ze córka nie będzie miała pełnej rodziny (niestety, miejmy nadzieje, ze ojcem będzie lepszym niż partnerem i w ogóle człowiekiem, a na pocieszenie powiem, ze nie pełna rodzina jest najważniejsza, tylko szczęśliwi rodzice). Napisałaś tez o czymś, co zdziwiło mnie ogromnie: ze macie te same wartości. A to oznacza, ze cały czas żyjesz przeszłością i nie widzisz go takim, jaki jest teraz. A kłamcą i zdradzaczem jest nie od wczoraj, lecz już nieco dłużej. Zdejmij w końcu te różowe okulary i ten pierścionek, bo twojego narzeczonego, którego znałaś, już nie ma. Zniknął i nie wróci. Nawet jeśli zechce wrócić do ciebie. Do czasu następnego kryzysu lub następnej kobiety oczywiście.

16 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-03-17 11:06:23)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

bardzo Wam dziękuję za te posty i za linki. niektóre tematy już czytałam, resztę na pewno nadrobię. tak jak mówiłam, cieszę się że tu trafiłam bo bardzo mi to forum pomaga. jak Was czytam zaczynam mieć siłę.

pierścionka nie noszę odkąd pierwsza zdrada wyszła na wierzch. czasem na niego zerkam, bo go uwielbiam.. jest piękny.

17

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

To forum bardzo pomogło każdej osobie, której linki wkleiłem, mi bardzo.
Większość osób, jak np. ja, WindyBoy, Mimi5 - mają te sprawy w miarę... świeże, paromiesięczne, nikt z nas rozwodu formalnie nie ma, zresztą Mimi jest w trakcie, a ja i Windy dopiero tą batalie zaczynamy.
Teraz, jak patrzę na swoje kroki dzień po dniu, tydzień po tygodniu to widzę jakie kretyńskie ruchy. Wręcz śmiać mi się z samego siebie chce. Banalny czas i złapanie dystansu pozwoli Ci trochę lepiej patrzeć na tą sytuację I pamiętaj: emocje są najgorszym doradcą, nie rób niczego pod wpływem emocji.
Jest to przykre, nieuczciwe że musisz się z tym zmierzyć, ale... to On zdecydował za Ciebie, a Ty ponosisz tego konsekwencję. Niestety.

18

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

pierścionka nie noszę odkąd pierwsza zdrada wyszła na wierzch. czasem na niego zerkam, bo go uwielbiam.. jest piękny.

Dopisałam jeszcze jeden akapit w poprzednim poscie i w nim tez wspomniałam m.in. o pierścionku w kontekście narzeczonego, a raczej człowieka, którego już nie ma. Bo człowieka, którego znałaś i kochałaś przez te 10 lat, już nie ma. A ten, który jest teraz, nie jest wart łez.

19

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

pierścionka nie noszę odkąd pierwsza zdrada wyszła na wierzch. czasem na niego zerkam, bo go uwielbiam.. jest piękny.

Dopisałam jeszcze jeden akapit w poprzednim poscie i w nim tez wspomniałam m.in. o pierścionku w kontekście narzeczonego, a raczej człowieka, którego już nie ma. Bo człowieka, którego znałaś i kochałaś przez te 10 lat, już nie ma. A ten, który jest teraz, nie jest wart łez.

20 Ostatnio edytowany przez 123qwerty123 (2022-03-17 12:07:27)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Pan chce się bawić. A siksa chce korzystać. A Ty? Masz zajmować się dzieckiem, bo taka rola matki?

Może warto otworzyć pannie oczka, że partner z dzieckiem to zobowiązania, a nie sponsoring.
Powiedz, że musisz gdzieś wyjechać na tydzień, odpocząć przemyśleć wszystko i zostaw mu dziecko. Możesz zaznaczyć, że rozważasz opiekę naprzemienną  więc niech się wdraża (podpuść go nawet jeśli tak nie jest), bo Ty też chcesz coś mieć z tego, życia. A nie po pracy zajmować się tylko dzieckiem, a on w tym czasie będzie się bujał po mieście z nową panną.

Niech nowa pani przez ten tydzień zobaczy jak to jest żyć z mężczyzną, który niebawem może mieć dziecko pod opieką co drugi tydzień. Nie może być tak, że on zostawia rodzinę, dla uciech, i przychodzi do was kiedy mu pasuje. Teraz pojawia się często, ale to może się zmienić. Mam koleżankę, którą mąż zdradził i zostawił dla innej. Przyjeżdżał do dzieci co tydzień na weekend. Tak było przez pół roku. Teraz przyjeżdża raz na pół roku. Zapomina o urodzinach i świętach. Weekendowe wycieczki z nową partnerką są dla niego bardziej atrakcyjne niż opieka nad dzieckiem.

Gdyby mnie zdradził mąż to od razu bym powiedziała, że w grę wchodzi tylko opieka naprzemienna. (nawet gdybym uważała inaczej) Chciałabym, żeby jego kochanka i on zobaczyli, że zostawienie rodziny to nie otwarcie drzwi do nowego lepszego życia i przyjemności, ale też wysiłek i obowiązek i to nie tylko dla niego, ale i dla jego nowej partnerki. Podejrzewam, że im kochanka młodsza tym szybciej wymiksuje się z takiego układu.

21

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Aniu,
Potrzebujesz czasu.
Brzmi to banalnie, ale działa.
Po czasie spojrzysz na to inaczej, posty powyżej zrobią się dla Ciebie oczywiste. O co możesz teraz dbać, to żeby dziecko miało również ojca (a wtedy opieka naprzemienna jest najczęściej najlepszym z rozwiązań). Jeśli tatuś będzie się angażował to będzie to lepsze dla dziecka niż odcięcie jednego z rodzicow. Poza tym dbaj o siebie - postaw się na pierwszym miejscu.

22 Ostatnio edytowany przez Mimi5 (2022-03-17 12:27:29)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

bardzo Wam dziękuję za te posty i za linki. niektóre tematy już czytałam, resztę na pewno nadrobię. tak jak mówiłam, cieszę się że tu trafiłam bo bardzo mi to forum pomaga. jak Was czytam zaczynam mieć siłę.

pierścionka nie noszę odkąd pierwsza zdrada wyszła na wierzch. czasem na niego zerkam, bo go uwielbiam.. jest piękny.

Miałam to samo z pierścionkiem i obrączką, nosiłam bardzo długo, nawet po zdradzie ( tak, tak wiem....)  i nie wierzyłam, że przyjdzie ten dzień, że ściągnę go i nie poczuje już nic... zero emocji, jakiś taki spokój....

Czas, czas i czas... Sama w to nie wierzyłam, ale zapewniam Cię, będzie jeszcze dobrze. Nie zasługujesz na życie w kłamstwie.

23

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

nie wiem czy jestem przekonana do opieki naprzemiennej bo jakoś mi się wydaje że dziecko powinno mieć jeden dom mimo wszystko. póki co to w ogóle nie jest możliwe bo ja jeszcze na macierzyńskim plus karmie mieszanie (tj. piersią też) a on w ogóle musi sobie znaleźć lokum (chyba że z siksą zamieszka ale wątpię mimo wszystko) i jakieś warunki mieć dla dziecka. niemniej absolutnie nie jestem matką polką która na siebie weźmie cały ciężar rodzicielstwa i chcę by się też zajmował dzieckiem na porządku dziennym. póki co jest super chętny, zobaczymy co będzie dalej.

ale pierwsze co zrobie to będzie się co drugi weekend zajmował całkowicie, choćby na razie miał u nas spać, trudno. ale nie będzie tak, że godzina 19, położy ją spać i idzie w tango. niech czuwa i wstaje, w nocy przejdziemy na mleko modyfikowane, mam też prawo te dwa razy w miesiącu się wyspać albo wyjść wieczorem. a siksa niech spędza czas sama i sie zastanawia czy ze mną nie śpi albo czy go nie urabiam. haha. a ja będę wg wskazówek włąsnie miła i atrakcyjna żeby jeszcze nie mógł na mnie narzekać. haha.

spędziłam dzisiaj dzień z przyjaciółką i trochę mi lepiej. bardzo mi to pomaga że widzę że ludzie absolutnie stoją za mną murem i są zszokowani i mają bardzo jednoznaczne zdanie. dziękuję też Wam za cenne rady bo jak mnie dopada rozpacz, czytam Wasze posty po raz kolejny i kolejny i wtedy dociera pomału. chociaż tęsknię cholernie za tym co było sad i wciąż nie wiem jak można tak postępować..

24 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2022-03-17 16:57:38)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Normalne, ze tęsknisz, ale nie zapominaj, ze tęsknisz za kimś, kogo już nie ma, za wspomnieniem. To oczywiste, ze musisz przejść żałobę, opłakać człowieka, który zniknął nie tylko jako narzeczony, ale tez jako człowiek. Bo przecież nie pokochałas go za zdrady, kłamstwa, brak kręgosłupa i brak odpowiedzialności. Choć ma twarz twojego narzeczonego, jest już kimś innym. Nie kocha cię i nie zasługuje na twoja miłość.

25 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2022-03-17 17:57:27)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
WindyBoy napisał/a:

Będzie bolało, bardzo Ci współczuję, bo niestety wiem co przechodzisz.
0. On Cię nie zdradził. On Cię zdradzał. To fundamentalna różnica.
1. Nie kocha Cię. Wróci do Ciebie, jak się z dziunia pokłóci/rozstanie.
2. Jak znajdzie nową po dziuni to znowu zdradzi. Nie kocha Cię.
3. Dla dziecka najlepsza (zazwyczaj, jeśli będziecie się w stanie dogadać) jest opieka naprzemienna.
4. Jego zachowanie to schemat, weź 99% wątków o zdradzie tutaj, poznasz jego dalsze kroki.

Windy, jestem z Ciebie dumna!!!!
Tak Autorko. To co kolega napisał. Twój narzeczony nie ma depresji. Nie kocha Cię. Jest moralnym bezkręgowem. W czasie gdy Ty wstajesz w nocy do maleńkiego dziecka on bawi się z młoda laska. Wiem że Ci teraz trudno ale tak na spokojnie pomysł - czy swojej córce poleciła byś życie z kimś takim? Kto od obowiązków ucieka do młodej dooopy? Kto zdradził i zdradza dalej, kłamie i zniszczył dziecku już teraz rodzinę, zniszczył Tobie ten piękny czas. Będziesz sama cieszyć się z pierwszych kroczków dziecka i tak dalej. Czy ktoś taki zasługuje na Ciebie i Twoje dziecko?
Chyba znasz odpowiedź.
Nie pozwól by strach przed samotnością sprawił że takiego człowieka wpuścisz do swojego życia by Ci je niszczył. Bo tak by było. Na 1000%. On byłby dla Ciebie toksyna. A od toksyny trzeba się odciąć. I po jakimś czasie, jak przecierpisz i wyplaczesz, kiedys znowu dla Ciebie zaświeci słońce. Jak z nim zostaniesz to będziesz ciągle "w lesie". Zapewniam Cię że nigdy już z nim nie poczulabys się bezpieczna i kochana. Po tym doświadczeniu czy miałabyś ufność że jak np zachorujesz ciężko to on znowu nie ucieknie od obowiązków i trudu? Pomyśl. Wiem bo przerabiałam i zostałam że zdrajca na prawie rok, łykając jego kłamstwa. Nie rób tego sobie. Samej z dzieckiem jest dużo lepiej. Przynajmniej nikt Cię nie robi w trąbę.
I jeszcze jedno. Rozważasz czy dać mu szansę jak on powalczy. Moim zdaniem jego walka byłaby tylko kalkulacja bo z kochanką coś nie tak albo mógłby coś stracić majątkowo czy inaczej. Twój narzeczony już poszedł w blameshifting. Przerzucanie winy. Tu już nie ma czego zbierać. Co innego facet który naprawdę czuję skruchę i pokazuje to DZIALANIEM (NIE SLOWAMI). Tu można jeszcze od biedy spróbować. Jak jest już przerzucenie winy to game over. To jest już totalna dewaluacja partnerki, zdjęcie z siebie odpowiedzialności za zdrade.

26

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

A ja trochę faceta rozumiem. Wredna żona, brak seksu. To nie jest jakiś skurwiel, tylko 10 lat przy Tobie był, wspierał w ciąży a gdy byłaś w szpitalu, robił dziennie po 100 km żeby Cię odciążyć. Ale każdy ma swój limit.

Nie rozumiem Twoich pretensji że nadal się z nią spotyka, skoro się wyprowadził i mówił wciąż że nie chce być z Tobą. Przecież on się z Tobą rozstał i w sumie mógł robić co chce.

Ty go prosisz o szansę, a nie on Ciebie. On nie będzie się starał, bo prawdopodobnie się zakochał. A w obliczu zakochania niestety nic nie poradzisz, bo on ma teraz zaćmienie umysłowe.

27

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

hahah, tak, bo dojeżdzanie 100 km codziennie jest mniej męczące niż siedzenie w 4 ścianach całe lato w pokoju w którym panuje półmrok przy ledwo żywym dziecku z 5 rurami wystającymi z ciałka albo patrzenie jak Twoje dziecko się drze jak mu wenflon zakłądają. mało wiesz. bardzo mało. oczywiście było to dla niego ogromy wysiłek, ale brzmisz jakbym ja wtedy leżała i pachniała  a przypominam że równocześnie byłam w połogu. w szpitalu dziecięcym nikt nie patrzy na Ciebie tak jak np. na oddziałach położniczych i nikt koło Ciebie nie chodzi. śpisz w pokoju z 15 innymi matkami i macie jedną łązienkę. było nam równie ciężko i mieliśmy równy obowiązek zajmować się dzieckiem.

i faktycznie brak seksu po porodzie to też ogromny zaskok wink

masz oczywiście trochę racji z tym ostatnim ale jakoś gdy powiedziałam mu jakie widzę scenariusze, nie wybrał od razu kochanki tylko chciał czasu. dlatego miałam pretensje. już nie mam, puszczam wolno.

o dziwo teraz czuję przypływ sił. nie wiem na ile mi starczy, ale idę robić!!! te 34 punkty sa super smile

28 Ostatnio edytowany przez Klaudia999 (2022-03-17 19:23:10)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Szkoda dziecka

29

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Autorko taka mała sugestia, bo targają Tobą wszelkie emocje i pod ich wpływem robisz/myślisz/zachowujesz się.
Nie idź drogą robienia mu na złość, pod górkę, zemsty. Nic Ci to nie da, a zniszczy Ciebie przy okazji. Przy nim, choćby było Ci nie wiadomo jak ciężko nie uroń już żadnej łzy, uśmiechaj się od ucha do ucha i... skoro nie macie ślubu, nie musisz przechodzić przez rozwód układaj sobie życie na nowo.
Najlepiej wyjdziesz na tym, gdy On będzie widział, że sobie radzisz, że z dnia na dzień stajesz na nogi. Dopiero wtedy do niego zacznie docierać co się dzieje, obecnie on jest w amoku, przygotowany na to że będziesz albo skomleć i prosić (a on biedny musi iść za głosem serca), albo że będziesz zła.
Następnie, jeżeli chodzi o naprzemienne wychowywanie - nie wiem, czy dla dziecka nie jest to jeszcze zbyt szybko. W praktyce jest to dobra forma wychowania, spróbuj zobaczyć w otoczeniu, czy znasz kogoś kto w ten sposób funkcjonuje. Sam byłem pełen obaw przy tym, ale obecnie muszę przyznać, że jest dużo lepiej, niż zakładałem.
Tutaj piękne sugestie masz powyżej, trafiłaś na taki egzemplarz... niestety. Brak kręgosłupa moralnego wyszedł, po prostu. Jeżeli do tej pory nie otrzeźwiał, nie strzelił sobie obuchem w głowę to tego nie zrobi. Na potwierdzenie porad powyższych weź sobie do serca, że nawet gdybyś wybaczyła i on łaskawie wybrałby Ciebie to... ta sytuacja by się powtórzyła za jakiś czas.
Fajnie, że koleżanka podniosła Cię na duchu i 34 kroki Ci podeszły, małymi krokami ratuj się.

30 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2022-03-17 21:01:14)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
madoja napisał/a:

A ja trochę faceta rozumiem. Wredna żona, brak seksu. To nie jest jakiś skurwiel, tylko 10 lat przy Tobie był, wspierał w ciąży a gdy byłaś w szpitalu, robił dziennie po 100 km żeby Cię odciążyć. Ale każdy ma swój limit.
.

Tak samo jak ona całe 10 lat nie była "wredna"  żona, tylko w obliczu bardzo bardzo ciężkiej sytuacji (wielomiesięczna walka o życie dziecka w warunkach szpitalnych) psychicznie radziła sobie jak mogła. Wiesz, każdy ma swój limit...A podczas tak wielu lat zawsze pojawia się i górki i dołki i partner który zostaje tylko jak są górki a ucieka gdy są dołki - to przegryw a nie partner ..
Nie ma ŻADNEGO usprawiedliwienia dla zdrady. Ciężkie sytuacje przechodzi się razem, wspierając, opiekując się sobą, okazując empatię bo właśnie po to jest w dużej mierze wartościowy (słowo klucz) związek ...
Co do braku seksu to w ogóle trudno skomentować. Kobieta po porodzie, w połogu, walka o życie dziecka. Podejrzewam że każdy normalny facet który wyewoluował wyżej niż jakieś zwierzę uzależnione od popędu - zrozumie, że seks to w tym przejściowym okresie ostatnia rzecz na którą kobieta ma ochotę. I naprawdę jeśli się kocha drugiego człowieka to PRZEJSCIOWY i uzasadniony brak seksu jest czymś co momentalnie rujnuje relacje? Serio? Czy to nie jest jakiś mega egoizm faceta który widzi partnerkę jako przyrząd do spełniania jego potrzeb a nie może wykrzesać z siebie empatii i zrozumienia dla niej?
Ale jak zawsze winna musi być kobieta, ofiara która DOPROWADZILA misia do granicy no i biedny nie mógł, nie mógł się oprzec bzykaniu młodszej laski. Czy możemy wreszcie skończyć z wiktymizacja ofiar?

31

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Z tego co czytam, nie jesteście małżeństwem. W świetle prawa jest więc wolnym człowiekiem i za takiego pewnie się uważa. Ma z Tobą dziecko, aktualnie kolejną dziewczynę, w której może jest zakochany/ lub tak mu się wydaje/lub może dzięki niej ucieka od ciebie, dziecka i obowiązków.
Jedno musisz zrozumieć: do niczego go nie zmusisz. Twoje ultimata, szantaże, wybory ja/ona (których już de facto dawno dokonał) są ważne jedynie dla Ciebie, w jakiś sposób podtrzymują Twoją nadzieję, że on..no właśnie. Kocha Cię? nie. Wybierze Ciebie i dziecko? wybrał. Jeśli kiedykolwiek wróci, to nie z miłości, a strachu/ przyzwyczajenia/wygody/ bo z tamtą nie wyszło. Może gdzieś też pojawisz się Ty, ale raczej z prozaicznych powodów. Jeśli Ci to nie przeszkadza i w imię "dobra dziecka" i " ze względu na 10 lat" zdecydujesz się na kontynuację tego związku i "walkę" ( chyba najgorsze, co może sobie człowiek zrobić po zdradzie, której nie był autorem) to licz się z ciągłymi emocjonalnymi zjazdami, strachem, że znowu to zrobi i brakiem zaufania.
Kłamie i będzie dalej kłamał, bo nie poniósł i nie ponosi żadnych konsekwencji z tego tytułu. A jeśli myślisz, że dla Ciebie zrezygnuje z niej- grubo się mylisz. Co do niej. Siksa nie siksa, nie ma obowiązku być względem Ciebie okej. To dla Ciebie obcy człowiek, który dzięki niewierności Twojego narzeczonego zagościł w Twoim życiu. Obchodzisz ją o tyle, że kąpie swoje maleńkie zakompleksione ego kosztem Twojego cierpienia, a Ty stajesz w pełnej gotowości chętna wydrapać jej oczy, i napiętnować moralne braki w jej wychowaniu. Kompletnie będąc ślepą równocześnie, że osobę identycznego pokroju za wszelką cenę chcesz zatrzymać w swoim życiu. Piszesz, że jesteś na stanowisku, poradzisz sobie. Zabezpiecz kontakty ojca z dzieckiem, szeroko rozumiane finanse a panu zrób baju baj.

32 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-03-17 21:43:52)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

I o kogo Ty chcesz walczyć dziewczyno? I o co właściwie?
Co zrobisz? Pójdziesz do bocznej i nawrzucasz jej? Jej Twoje zdanie wisi i powiewa, bo gdyby było inaczej to nie wchodziłaby w układ z tym facetem. Jaki więc ona reprezentuje sobą poziom?
No taki sam poziom, jak ten Twój.
I z takimi ludźmi Ty chcesz walczyć?
Odetnij się od nich,  niech kochają się i zdradzają nawzajem, tyle ile chcą i ile tylko zdołają.
Ty zamiast jęczeć za gnojkiem zajmij się raczej sobą i zabezpiecz interesy dziecka.
Tam, z tymi ludźmi nie masz już niczego do szukania.

33

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

10/10. Ale ja rozumiem dziewczynę bo prawda dociera długo:(

34

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Klaudia999 napisał/a:

Szkoda dziecka

Szkoda dziecka i jego mamy.
Kobieta patrzyła przez wiele tygodni jak ich dziecko walczy o życie. On też to przeżywał, ale dla jednego o drugiego było to ciężkie doświadczenie. Nic nie usprawiedliwia zdrady.

35

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
PainIsFinite napisał/a:
madoja napisał/a:

A ja trochę faceta rozumiem. Wredna żona, brak seksu. To nie jest jakiś skurwiel, tylko 10 lat przy Tobie był, wspierał w ciąży a gdy byłaś w szpitalu, robił dziennie po 100 km żeby Cię odciążyć. Ale każdy ma swój limit.
.

Tak samo jak ona całe 10 lat nie była "wredna"  żona, tylko w obliczu bardzo bardzo ciężkiej sytuacji (wielomiesięczna walka o życie dziecka w warunkach szpitalnych) psychicznie radziła sobie jak mogła. Wiesz, każdy ma swój limit...A podczas tak wielu lat zawsze pojawia się i górki i dołki i partner który zostaje tylko jak są górki a ucieka gdy są dołki - to przegryw a nie partner ..
Nie ma ŻADNEGO usprawiedliwienia dla zdrady. Ciężkie sytuacje przechodzi się razem, wspierając, opiekując się sobą, okazując empatię bo właśnie po to jest w dużej mierze wartościowy (słowo klucz) związek ...
Co do braku seksu to w ogóle trudno skomentować. Kobieta po porodzie, w połogu, walka o życie dziecka. Podejrzewam że każdy normalny facet który wyewoluował wyżej niż jakieś zwierzę uzależnione od popędu - zrozumie, że seks to w tym przejściowym okresie ostatnia rzecz na którą kobieta ma ochotę. I naprawdę jeśli się kocha drugiego człowieka to PRZEJSCIOWY i uzasadniony brak seksu jest czymś co momentalnie rujnuje relacje? Serio? Czy to nie jest jakiś mega egoizm faceta który widzi partnerkę jako przyrząd do spełniania jego potrzeb a nie może wykrzesać z siebie empatii i zrozumienia dla niej?
Ale jak zawsze winna musi być kobieta, ofiara która DOPROWADZILA misia do granicy no i biedny nie mógł, nie mógł się oprzec bzykaniu młodszej laski. Czy możemy wreszcie skończyć z wiktymizacja ofiar?

W 100% podpisuję się pod tym co napisał Painls....
Nie potrafię zrozumieć tłumaczenia i prób usprawiedliwia faceta, który zdradził w takiej sytuacji w jakiej znaleźli się oni jako para, jako młodzi rodzicem. Totalne dno to co on zrobił!!!

36

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Nie wiem, czy to podpucha, czy Autorka ma taką rozpierduchę w głowie, ale w ciągu kilkunastu godzin ogląd sytuacji zmienił się z 180 stopni.
W pierwszym poście Autorka w zasadzie przyznała się, że to ona rozwaliła ten związek, a teraz już facet jest podłą świnią, a ona święta.

Jeśli to nie trolling, to zalecam umiar: wdech, wydech i żadnych decyzji nie podejmować. Bo przy takiej degręgoladzie myśli, każda podjęta decyzja będzie możliwie najgłupszą.

Problemu, który narastał miesiącami- jeśli nie latami- nie rozwiążesz jednym błyskotliwym zagraniem.
W tej chwili zdecydowanie najlepsze co możesz zrobić, to nie rób nic. Tydzień, może i miesiąc w te czy wefte Cię nie zbawi, a może głowa zacznie pracować i jako tako przeanalizujesz tak przyczyny, jak i potencjalne skutki.

37

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

święta nie jestem, daleko mi do tego. ale nie uważam, że ja rozwaliłam związek. mieliśmy kryzys na który oboje zapracowaliśmy, ja nie dostrzełam go w porę a on zamiast przyjść do mnie, poszedł w bok. świnią jest za to że w takim momencie, z niemowlęciem i to jak mnie teraz trkatuje i że całą winę za to że zdradził zwala na mnie. zdrada już jest jego winą.

żęby było jasne - nasza przerwa we współżyciu nie miałą nic wspólnego ze zdradą. nasz seks był ok a i on był świadomy że przerwa będzie bo taka jest kolej rzeczy przy każdej ciąży. a i zaczęliśmy z powrotem współżyć na miesiąc przed tym jak poszedł w tanto. nie jest takim kolesiem który dla zamoczenia zrobi wszystko. po waszych postach też do mnie dotarło, że zdrada zadziała się głównie emocjonalnie, a pójście do łóżka to już tylko wisienka na torcie. zastanawiam się teraz trochę ile to trwało.

a rozpierduche w głowie mam totalną.

i mimo wszystko wierzę w życie po zdradzie, oczywiście pod warunkiem że obie strony chcą i potrafią sobie wybaczyć. ktoś się tu dziwił że ja bym szybko wybaczyła - cóż, taka jestem. mało pamiętliwa, ciężko mnie w ogóle obrazić. to taki bardzo duży plus i minus jednocześnie. niestety z tego też powodu czasem potrafię drugą osobę obrazić nie wiedząc o tym - bo ja bym się nie obraziła.

wiem też że gdyby teraz przyszedł i poprosił o przyjecie... pryjęłabym go. bo właśnie do kryzsu mocno się poczuwam i bardzo chciałabym naprawić błędy. ale dotarło do mnie dzisiaj że on nie chce. i dlatego właśnie z całych sił będę chciałą się do rad stosować. muszę. nie robić nic, nie planować, skupić się na sobie, dziecku, zabezpieczyć alimenty i stosować do 34 wskazówek. dzisiaj pierwszy raz wieczorem nie weszłam na jego profile na komunikatorach i kurcze zdziwiłam że faktycznie jest lżej jak tego nie robię.

38

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
noben napisał/a:

Nie wiem, czy to podpucha, czy Autorka ma taką rozpierduchę w głowie, ale w ciągu kilkunastu godzin ogląd sytuacji zmienił się z 180 stopni.
W pierwszym poście Autorka w zasadzie przyznała się, że to ona rozwaliła ten związek, a teraz już facet jest podłą świnią, a ona święta.

Też na to zwróciłam uwagę, ale czy to nie jest w pewnym sensie naturalny mechanizm obronny? Dopóki się bierze pod uwagę, że może "wszystko się ułoży", wygodniej wziąć część winy na siebie - bo wtedy ten drugi nie jest taki zły, łatwiej można myśleć o wybaczeniu itd. A jak się jest bliżej decyzji o zakończeniu związku, to łatwiej obarczyć winą drugą stronę i ją sobie obrzydzić.

A ogólnie: zgadzam się z tym, co napisano wyżej; nic nie usprawiedliwia zdrady. Zawsze można się najpierw rozejść. Z drugiej strony istnieją rzeczy, które tłumaczą wyziębienie/utratę uczuć. I do takich rzeczy zaliczyłabym partnerkę wredną dla partnera przez całe miesiące. Oboje mieli ciężki okres, ale - z tego, co zrozumiałam - narzeczony się starał, pomagał, wspierał, a od autorki dostawał jakieś złośliwości. Zgadzam się z tym, co napisała madoja, każdy ma swój limit. Tyle że nie każdy musi od razu zdradzać.

39

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Hmm spokojnie z tym jakże świadomym widzeniu swojej winy. Jesteś w bardzo dużych emocjach, z rozpierducha w głowie i po blameshiftingu. Jakaś część tego co ci naopowiadal została w Tobie i chwilę będziesz analizowała że może faktycznie mogłabyś zrobić X albo Y albo Z to może by było inaczej. Ale za kilka miesięcy dotrze do Ciebie mam nadzieję, że cokolwiek byś nie zrobiła - on i tak by zdradził. Bo w związku ZAWSZE są kryzysy, niedoskonałości i zmęczenie partnerem co jakiś czas. I wtedy to nie wielką hollywoodzka miłość do siebie powstrzymuje nas od zdrady tylko zasady, kręgosłup moralny i świadomość konsekwencji. A jeśli ktoś nie ma tego i ma potrzebę atencji płci przeciwnej albo kryzys wieku czy chęć udowodnienia sobie czegoś tam - to prędzej czy później i tak zdradzi.
O ile nie byłaś toksyczna i manipulując, ale kochałaś i się starałas - to nawet mimo wad nigdy nie zasłużyłaś na zdradę.

40

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

A ja uważam, że Autorka nie troluje tylko kierują nią emocje i to potężne.
Tak samo mówisz i wybaczeniu zdrady - też tak myślałem na początku, zresztą nie tylko ja z osób podpowiadających Ci tutaj, a uwierz mi na słowo - za 3 miesiące będziesz pukać się w głowę jak mogłaś chcieć to wybaczyć, serio.
Teraz powinnaś sobie zdać sprawę z tego, że Ty dużo możesz, ale nic nie musisz. To On powinien zabiegać, walczyć, ratować - nie Ty! Życie z człowiekiem, który ma skłonności do zdrady i nie widzi w tym swojej winy, a Twoją jest jak spanie na materacu z bombą pod nim. Ona wybuchnie w końcu, to kwestia czasu.
Niestety sam rozumiem Twoje emocje, bo za wszelką cenę chciałem ratować, dawałem też żonie szansę itd. Otoczenie patrzyło się na mnie jak na kretyna, że mimo wszystko chcę dać szansę. Teraz patrzę na siebie i nie wiem, naprawdę nie wiem.. co ja miałem w głowie.
I podam Ci teraz przykład, moja żona była w ciąży bliźniaczej, od 3 miesiąca lekarz zakazał współżycia. Po samym porodzie, dochodziła do siebie dłużej niż normalnie, bodajże 3-4 miesiące i jeździła po lekarzu... bo coś było nie tak. Nomen omen kolejne miesiące były bez seksu. Gdy syn miał 5 tygodni wylądował w szpitalu z matką karmiącą, która ściągała pokarm dziecku i po który jeździłem 2-3 razy dziennie, a by przywieźć córce. Było ciężko, był zakaz i co? ŻYJĘ, w bok nie skoczyłem, a należę do osób, które gdyby mogły, to seks by uprawiały codziennie. Są jednak sytuacje w życiu, które trzeba respektować, a nie zachowywać się jak zwierze.
Z kolei jak dobrze liczyłem to moja żona, gdy wróciła sytuacja do normy to wytrzymała w wierności... niecałe 3 lata. Przy czym nie było w łóżku źle...
To nie jest kwestia potrzeb... to jest kwestia człowieka.
On już wybrał - gdyby chciał wybrać Ciebie, zrobiłby to już i byś się dowiedziała. Wybrał ją, a Ciebie do tej sytuacji przyzwyczaja, bo jest mu Ciebie szkoda zapewne, ale Ciebie nie chce. Zrobi jeszcze z siebie ofiarę na końcu, że serce nie sługa i nie chciał tak naprawdę, zobaczysz.

41 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2022-03-18 00:09:12)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Tak jak pjack napisał. Gdyby mąż chciał Ciebie to by na głowie stał żeby Cię odzyskać teraz a nie spał ubiegłej nocy z laską. Rzuciłby pracę, był transparentny i tak dalej.
Tu nie ma co zbierać.
Uważaj na jego próbę powrotu bo jeśli dasz mu szansę to Twoja agonia będzie dłuższa, a skończy się tak samo. Naprawdę. Jeśli on już winę pięknie klasycznie przerzucił na Ciebie to masz 0 (słownie: zero) szans na powrót do normalnego zdrowego zwiazku.
Ale na początku są emocje i ja też dawałam mężowi szansę przez prawie rok, odkrywając jego kłamstwa kilkukrotnie. Bo smutna prawda jest taka że jak nie pokażesz siły tylko to jak Cię to zdruzgotalo - to przesuwasz granicę co wolno a co nie. I zdrajca to wykorzysta bo już jesteś dla niego nikim. Klamac będzie dalej a związek z tobą będzie tylko dla korzyści. Gdyby w kolejnym związku facet mnie zdradził mam pewność oscylującą koło 100% że wystawilabym mu walizki pierwszego dnia. Bo wiem już jak to wszystko działa. Zdrada jest wynikiem dewaluacji partnera która toczyła się od dawna. I nie da się nagle pokochać i zacząć szanować osoby której się już nie kocha i nie szanuje. Nawet gdyby zdrajca chciał to nie jest w stanie tak się przeprogramować.
Tak jak mam nawet w nicku. Pain is finite. Ból jest skończony, ból się kiedyś kończy. Ale dopóki będziesz w agonii on będzie trwał. Dlatego lepiej uciąć to szybko, przepłakać i przecierpieć - ale dać sobie szansę na spokój, normalność. Bez Brutusa obok .

42

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Wszystko można zrozumieć, ale jednak zdrada w takim momencie i jeszcze pragnienie seksu od partnerki będącej w takim stanie, w jakim Autorka była, wykracza już poza zwykłą ludzką przyzwoitość..

43

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Pamiętam siebie z początkowego okresu po zdradzie jż. Człowiek nie wie co się dzieje, karmi się bzdurną nadzieją, a wtedy czyny drugiej strony krzywdzą i niszczą znacznie bardziej.
Czas Ci pomoże, Autorko. Daj mu działać, skup się na sobie i dziecku. Jak tu kilka osób napisało, zabezpiecz interesy dziecka (nie unoś się honorem - chodzi o dobro WASZEGO dziecka) - sformalizuj alimenty, opiekę. Teraz sobie radzisz, ale kiedyś może być różnie.
W moim przypadku utrzymanie rodziny spoczywało wyłącznie na moich barkach przez prawie dekadę. Świadomość, że nie jesteś z tym sama pomaga.

A jeszcze odnośnie trudnego czasu po narodzinach dziecka - moje dzieci miały takie problemy, że na rzęsach chodziliśmy łącznie jakieś 5-6 lat. O seksie zapomnij. Nie było chwili, żeby mi tej bliskości i czułości nie brakowało, ale nie było też chwili, żebym pomyślał o zakończeniu związku czy zdradzie. Dzieciaki i związek to jednak nie tylko motylki, ale też odpowiedzialność za tych małych ludzi i ich życie do pewnego momentu.  Cieszyłem się jak jż zdecydowała się na terapię po kolejnych atakach depresji. Tylko wyszło, że jej łatwiej skoczyć w bok zamiast pracować nad naszym związkiem. Teraz opiekujemy się naprzemiennie i dzieciaki sobie radzą. Ze mną poznają świat, z jż siedzą póki co w domu. A ja zdecydowałem, że przeżyję życie na pełnej ......, a że czasem ogarnie mnie smutek i nostalgia - cóż, jestem człowiekiem. Kiedyś z jż będziemy pewnie znajomymi przez wzgląd na dzieci, ale to też jeszcze potrwa.

44

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Fascynujące, jak każdy tutaj próbuje projektować WŁASNĄ sytuację na sytuację Autorki i w ogóle się nie przejmuje, że analogii między nimi jak na lekarstwo...
Bo wnioskując uczciwie z tego co pisze Autorka, to w ogóle mocno dyskusyjne, czy tu można mówić o zdradzie. Czy to aby nie jest tak, że jednak nastąpiło zerwanie, z którym Autorka nie chce się pogodzić..?


anna.zakochana napisał/a:

Przyszedł styczeń i po kolejnym moim docinku on wybuchł. Pierwszy raz w życiu go takiego widziałam. Dosłownie pluł jadem. Krzyczał że nie chce ze mną być. Nie wiedziałam co się dzieje. Dałam mu dzień na ochłonięcie, on przeniósł się na kanapę. Nie chciał przyjąć żadnych przeprosin. Tydzień później miał delegację. Myślałąm że ochłonie, wrócił, chicałam rozmawiać, a on do mnie że tego nie widzi. Że nie ma naszej relacji i dawno już nie było.(

45 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-03-18 10:06:17)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

faktem jest, żchyba w tamtym momencie dotarło do niego że nie chce ze mną być i fakt że z nią się przespał jak ze mną już nie spał. to różni wiele historii i stawia go w lepszym świetle. i datego cały czas sobie wmawiam że ta historia może sięinaczej skończyć sad bo o ile będę się stosować do rad to nadzieję ciągle mam hmm

ale od tamtej pory był taki miesiąc nie wiadomo czego. żyliśmy razem tylko nie spaliśmy razem. chodziliśmy na spacery, w weekend byłą jakaś wycieczka, itd. ja myślałam że mu przechodzi..  chociaż był zamyślony. zanim się wyprowadził, minęło trochę czasu. plus to nie jest laska którą nale poznał, on z nią się nakręcał od dawna.. więc tak, zdrada była. on zresztą kłamał że z nią nie śpi żeby później wyglądało że najpierw zakońćzył związek, minął czas, a później zaczął kolejny.

zresztą związku 10letniego nie kończy się w emocjonalnej kłótni. dla mnie to było na zasadzie dziecka krzyczącego że nie kocha mamy. nie skończył tego definityywnie wtedy.
to że nie mieliśmy ślubu nic dla nas nie znaczyło. żyliśmy bliżej niż wiele małżeństw.


WindyBoy napisał/a:

PTeraz opiekujemy się naprzemiennie i dzieciaki sobie radzą. Ze mną poznają świat, z jż siedzą póki co w domu. A ja zdecydowałem, że przeżyję życie na pełnej ......, a że czasem ogarnie mnie smutek i nostalgia - cóż, jestem człowiekiem. Kiedyś z jż będziemy pewnie znajomymi przez wzgląd na dzieci, ale to też jeszcze potrwa.

to mnie napawa strasznym smutkiem.. bo my kochaliśmy razem podróżować, mieliśmy takie plany co pokażemy córce.. i wiem, pokażęmy ale każdy osobno. nie potrafię jeszcze tego zaakceptować.

46

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

to mnie napawa strasznym smutkiem.. bo my kochaliśmy razem podróżować, mieliśmy takie plany co pokażemy córce.. i wiem, pokażęmy ale każdy osobno. nie potrafię jeszcze tego zaakceptować.

Tak, to też długo przeżywałam. U mnie dodatkowo fakt że dzieci już zaznały tego. Wspólnych wyjazdów w czwórkę, wycieczek rowerowych, wyjsc razem. Pamiętam jak na samym początku mój synek mocno przeżywał że już nigdy nie pojedziemy w czwórkę na rowery...Strasznie wtedy nienawidziłam ex za to.
Ale pogodzisz się z tym kiedys.
Pamiętaj że od Ciebie zależy już teraz wszystko. Jak będziesz chciała córeczce pokazywać świat to będziesz i tyle. I nie musi być mniej szczęśliwa przez to niż jak gdybyście robili to w trojke

47

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Ciężko uwierzyć, że człowiek oddala się emocjonalnie od drugiego za pstryknięciem palca. Raczej to wszystko się pewnie rozwijało jakiś czas. W przypadkach, kiedy to kobieta odchodzi, bardzo często to widać, kiedy "dojrzewa do tej decyzji" a słowa na końcu sa tylko dopełnieniem czy skutkiem całego procesu. Tu mogło być podobnie i te jego czyny, jak zdrada czy odejście, miały miejsce już wtedy, kiedy nie czuł do Autorki nic.

48 Ostatnio edytowany przez pjack (2022-03-18 11:07:12)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Mój psycholog tłumaczył mi to w ten sposób:
Gdyby Twój partner zaczął pić, przychodzić pijany codziennie do domu, chcąc nie chcąc poniosłabyś tego konsekwencje, dziecko również.
Gdyby Twój mąż nabrał kredytów po cichu, chcąc nie chcąc poniosłabyś tego konsekwencje, dziecko również.
Gdy Twój partner wybrał inną kobietę, chcąc nie chcąc poniesiesz tego konsekwencje, dziecko również.
Pogodzisz się z tym, tylko musisz sobie uświadomić, że to nie Twoja wina, a zdrady nic nie tłumaczy - Ty ponosisz tego konsekwencje. On wybrał w ten sposób, reszta to są konsekwencje jego czynu.

Edit: Możesz sobie zrobić też rachunek sumienia, jak powyżej zostało napisane. Zapewne było wiele znaków ostrzegawczych, które dopiero teraz zaczniesz zauważać. Wcześniej ich nie widziałaś, bo nie chciałaś widzieć prawdopodobnie, bo zakładałaś że nie byłby do tego zdolny.
Utwierdzisz się wówczas w przekonaniu, że jego dawno już przy Tobie nie ma.

49 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2022-03-18 12:24:21)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Nie zapytałam o to w swoim pierwszym poscie, bo fakt, ze powiedział, ze z nią zerwał, a nie zerwał, oznacza tylko jedno: on jest do odstrzału. Już pomijam fakt, ze zdrady nic nie usprawiedliwia, nic. Ale skoro twoje pobożne życzenia, ze go przyjmiesz, jeśli kiedyś wróci (nawet jeśli byłaś prawdziwa zołza i dałaś mu wszelkie podstawy, żeby przestał chcieć z tobą być, to jeśli kiedyś będzie chcial wrócić, to nie zrobi tego z miłości, lecz z wygody, a to całkowicie przekreśla szanse na udany związek, zdajesz sobie w ogóle z tego sprawę?) są tak silne, ze nie widzisz faktów - a fakty są takie, ze mimo twoich błędów, skłamał, ze przygoda z nią jest skończona, a to oznacza, ze nie chodzi o to, jaka byłaś w najgorszej wersji siebie, lecz o to, ze on cię już nie chcial i nie chce jako kobiety w zadnej wersji, nawet tej najlepszej. Jeśli do ciebie wróci, to z wygody, ale to już pisałam i inni tez. Ale do brzegu: na czym konkretnie polegały te twoje złośliwości, przytyki i to twoje zachowanie, które sprawia, ze chcesz, żeby potraktował cię w najlepszym wypadku jak bezpieczna przystań i kłamał o miłości, której nie ma? (A wiemy już, ze kłamać potrafi!). Bo nawet jeśli przyjmiemy na potrzeby chwili, ze swoim zachowaniem popchnęłas tego człowieka do zdrady, to nie zmienia to faktu, ze jego obecne zachowanie nie pozostawia żadnych wątpliwości co do tego, ze on cię nie kocha i nie chce i ze cię okłamał w kwestii kochanki, ktora była cały czas, mimo ze twierdził inaczej. Człowiek, który kocha, tak nie postępuje. I nie śpi z inna kobieta przed terminem określenia się, który wyblagala dawna narzeczona, choc on nie prosił i nie prosi o powrót. A to oznacza, ze nawet jeśli on wróci, to szczęśliwy związek już nie wróci. A dodatkowo on nie będzie cię szanował, bo będzie wiedział, ze przyjmiesz go, żeby nie wiem co, ważne, by był. Możesz się zarzekac, ze to byłaby ostatnia szansa, ale ciężko będzie w to uwierzyć, skoro już jedną mu dałaś (choć o nia nie prosił) i nie skorzystał. No i czy jesteś pewna, ze byliście tak blisko i wam obojgu było tak fajnie jak piszesz? Tak na logikę: gdyby tak było, twoje słabe zachowanie przez krótki czas nie zniszczyłoby 10-letniego udanego związku i rodziny, która właśnie zaczęliście tworzyć. Dlatego albo nie napisałaś nam o czymś strasznym, co robiłaś, albo to chłopczyk w krótkich spodenkach, bez kręgosłupa i zasad, którego przerosło dorosłe życie i który jest kłamliwym dupkiem. Bez względu na to, która odpowiedz jest prawdziwa, on cię nie chce.

50 Ostatnio edytowany przez bullet (2022-03-18 13:45:57)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

.... Zaczął mi wypominać żę to nie chodzi o ostatni czas bo tak, był ciężki, ale 3 lata temu to powiedziałam to, a 5 lat temu to zrobiłam tamto.

To nie jest sprawa ostatnich miesięcy, Wasz związek dawno nie istniał. To klasyka, dusił w sobie jakieś pseudo krzywdy, to co mówił to racjonalizowanie winy.
Nie trwało to miesiąc, dwa, trzy. Siksa ma 25 lat ... to nie ma znaczenia. Popłynął, nie ta to będzie inna.

Jesteś młoda, masz dobrą pracę z tego co zrozumiałem, małe dziecko w niczym nie koliduje ... dasz radę bez niego

51 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-03-18 13:47:52)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Wasze posty bardzo dużo dają mi do myślenia, chociaż powiem że nie do końća się zgadzam z takim czarno-białym postrzeganiem. tj. albo ja jestem zła albo on. że jak zdradził to będzie zdradzał. że jak kłamał to będzie kłamał. może to jeszcze mechanizm obronnny i za rok powiem co innego, ale aktualnie: tak, wiem że mnie nie kocha i nie chce próbować. dzisiaj. gdyby za miesiąc rzeczywiście chciał próbować, nawet jeśli będzie nim kierować po prostu tęsknota czy dziecko - uważam, że mają takie rzeczy szansę. bo czym jest miłość? to świadome budowanie więzi, tam gdzie chemia i tam gdzie wartości. przy czym warunkiem koniecznym jest dużo pracy nad błędami z przeszłości.

myślałąm dużo o tych limitach i chyba faktycznie sporo w tym prawdy. wiecie, te 4 miesiące walki o dziecko powinno zbliżać ludzi. ale prawda też jest taka, że ten czas my się praktycznie nie widzieliśmy i nie rozmawialiśmy! bo nie ma takiej fizycznej możliwości. rozmawialiśmy na messengerze, wymieniając się de facto informacjami. nie mieliśmy ani siły ani czasu rozmawiać o naszych emocjach ani o niczym innym. ja byłam nawalona hormonami po porodzie, on miał wymagającą pracę. jak trzeba było podjąć jakąś decyzję niezwiązaną z dzieckiem to była szybka piłka bo nam było wszystko jedno, kilka złych decyzji np. finansowych podjęliśmy wtedy. wspierasz się, masz wspólny cel, ale nie masz kiedy i jak poadać głęboko. może on wtedy zaczął z nią gadać? zwierzać się z problemów pracowych i tak już potem poszło? jak z dzieckiem już było ok i wróciliśmy do domu to znowu każde z nas chciało odpocząć i wciąż nie uwolniliśmy tych emocji.

poznałam wiele osób w szpitalu, każda jedna popadłą w depresję lub inne zaburzenia. ja do siebie nie dopuszczałam takiej myśli, nie uznawałam że tak silna osoba jak ja może mieć jakieś zaburzenia. generalnie oboje wyszliśmy z podobnych domów: rodzice z sukcesami, dzieci mają być najlepsze, zawsze sobie radzić, wszystko wygrywać. tak się zastanawiam czy to nas nie zabiło. nie poprosiliśmy o pomoc, a byliśmy tak zmęczeni że nie potrafiliśmy pomóc drugiej osobie.. ja uciekłam w złość, to było trochę moje wołanie o tą pomoc, ale on był zbyt wyprany żeby to wziąć na siebie a obok znalazł powierniczkę.

gdzieś po drodze w ciągu tych dwóch miesięcy ja wspomniałam o terapii, on wtedy powiedział że najpierw to każde z nas musi swoją terapię przejść. może tak. więc zajmę się sobą i czas pokaże czy będzie chwila że będziemy oboje chcieli..

nie wiem, może jutro będę myśleć co innego. a może potrzebuję teraz tak myśleć żeby przeżyć.

52 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2022-03-18 14:37:05)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Tak, właśnie tak: jeśli ktoś raz zdradził, to będzie zdradzał. Jeśli skłamał, to będzie kłamał. Tak, zdarzają się wyjątki, ale to promil i właśnie one potwierdzają regule. No i on nie skłamał w sprawie cukierka czy innej pierdoły. Jego kłamstwo miało związek ze zdrada, z inna kobieta. I nie, miłość to nie tylko chemia. Miłość to poziom wyżej. Nie coś, co łatwo podtrzymać, gdy nie ma większych problemów. I miłość to nie zdrada. Zdrada to krzywda, a kto kocha, nie krzywdzi. Ani nie wybiera innej kobiety zamiast wieloletniej partnerki, narzeczonej i matki nowo narodzonego dziecka. Nie, gdy kocha. I gdy widzi (też) swoje winy. Co do wartości, owszem, ale on wybrał sikse zamiast w ogóle dać rodzinie (dziecku i długoletniej partnerce) szanse na odbudowanie związku i budowanie rodziny, która się ledwo co staliście. Co to mówi o jego wartościach? A kłamstwo na na temat siksy, które ci sprzedał?

Uwierz mi na słowo, ze mój związek przeszedł trudniejsza próbę. Wszystko w sumie trwało dużo dłużej niż u Ciebie. Tez był szpital i rozłąka. Nie zdradziłam, bo kocham. Pomijam, ze brzydzę się zdrada. Już ci pisano, ze u ciebie to nie jest sytuacja typu: zdradził, przeraziło go to, przeprosił, ma świadomość, ze żadne problemy nie usprawiedliwiają zdrady, stara się odbudować zaufanie, okazuje miłość. Jeśli zdradził i nie jest tak, jak napisałam, będzie zdradzał dalej. To samo z kłamstwem. Tak, życie nie jest czarno-białe, ale pewne rzeczy przesądzają o wszystkim i nie pozostawiają wątpliwości. Ty zaś wierzysz, ze czarne jest białe. Czarne nigdy nie będzie białe. Choćbyśmy nie wiem jak tego pragnęli.

I jeszcze coś: z jednej strony bierzesz lwia cześć winy na siebie, z drugiej piszesz o depresji poporodowej.

To jak to w końcu jest: masz depresje poporodowa czy byłaś zołza do kwadratu?

53

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Apogeum napisał/a:

I jeszcze coś: z jednej strony bierzesz lwia cześć winy na siebie, z drugiej piszesz o depresji poporodowej.

To jak to w końcu jest: masz depresje poporodowa czy byłaś zołza do kwadratu?

a czy to się wyklucza? mam depresję, czy poporodową to ciężko powiedzieć bo nabawiłam się jej raczej ok. pół roku po porodzie, ale to nie ma znaczenia, tak samo sie leczy. u mnie ta depresja objawiłą się właśnie m.in. naisleniem czepialstwa, było trochę słownej agresji. zdarza się podobno częściej u mężczyzn i nie jest typowym objawem. i nie zmienia t faktu że biorę na siebie dużo winy bo się czuję źle że tak się wobec niego zachowywałam i tak jak jego zdrady nic nie usprawiedliwia tak uważam że mojego zachowania depresja też nie usprawiedliwia.

54

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Ale masz świadomość, że te dywagacje o ''winie'' to jałowe bicie piany i nijak ma się do tematu..?

Fundamentalna kwestia jest taka, czy on aktualną sytuację postrzega tak jak Ty (rozdroże/kryzys), czy już skończył definitywnie związek z Tobą.
Bo jeśli to drugie, to tak jakby o czym my w ogóle mówimy?

55

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:
Apogeum napisał/a:

I jeszcze coś: z jednej strony bierzesz lwia cześć winy na siebie, z drugiej piszesz o depresji poporodowej.

To jak to w końcu jest: masz depresje poporodowa czy byłaś zołza do kwadratu?

a czy to się wyklucza? mam depresję, czy poporodową to ciężko powiedzieć bo nabawiłam się jej raczej ok. pół roku po porodzie, ale to nie ma znaczenia, tak samo sie leczy. u mnie ta depresja objawiłą się właśnie m.in. naisleniem czepialstwa, było trochę słownej agresji. zdarza się podobno częściej u mężczyzn i nie jest typowym objawem. i nie zmienia t faktu że biorę na siebie dużo winy bo się czuję źle że tak się wobec niego zachowywałam i tak jak jego zdrady nic nie usprawiedliwia tak uważam że mojego zachowania depresja też nie usprawiedliwia.

Nawet nie wiadomo czy to była depresja, tak czy tak mleko się wylało, więc nic nie da roztrząsanie co było, ważne, że przyczyniło się do rozpadu związku, ale nie usprawiedliwia zdrady, dlatego nie myśl o "reanimacji trupa", bo was już nie ma, tylko czas wyleczy rany.

56

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

moje dywagacje i analizy są dla mnie. żeby zająć mózg i żeby przeanalizować swoje błędy.

cokolwiek on nie myśli i nie będzie myślał i cokolwiek ja nie uważam i czy zmienię zdanie czy nie nie ma znaczenia - wiem że teraz muszę się skupić na pójściu dalej.

57 Ostatnio edytowany przez Pwgen (2022-03-21 08:21:28)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

A może dogadaj się z tym człowiekiem aby zrzekł się prawa rodzicielskiego i zabezpieczył alimentami. Może to Panu ulży, a z Ciebie zdejmie konieczność widywania się z nim i będzie łatwiej iść przez życie bez oglądania się na biologicznego ojca.
Dziecko jest małe, nie wie co to ojciec, więzi jeszcze żądnej miedzy nimi nie ma wytworzonej.
Potencjalnych możliwości jest wiele co możesz zrobić, i rób tak aby to tobie i dziecku było teraz jak najlepiej.

58 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-03-21 14:04:19)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

myślę, że to akurat bardzo szkodliwa rada żeby namawiać ojca który chce mieć więź z córką żeby się jej wyrzekł wink

powiem Wam tak, wczoraj rozmawialiśmy, do opieki się dogadaliśmy szybko bo nam na dziecku zależy najbardziej. ale gadaliśmy o innych rzeczach (4 godsziny!) też i gadaliśmy tak, jak za dobrych czasów. bardzo szczerze, bardzo do bólu.
tak jak myślałam, nie ma tu czarno białych kwestii. nie mogę pisać szczegółów bo to już byłoby za dużo na forum publicznym ale każde z nas wykazało się dobrą wolą i chęcią oczyszczenia powietrza. chyba w tych wszystkich konfilktach i zdradach tego brakuje. no tak czy siak zeszliśmy na poziom motywacji, dowiedziałam się czemu z nia dalej spał i kłamał, on się dowiedział czemu ja zachowywałam się tak a nie inaczej ostatnio, pogadaliśmy o tych moich ultimach etc. no ogólnie jednak ta sytuacja nasza jest trochę inna. czy jest szansa że sobie wmawiam? jest, ale po przeadaniu dzisiaj wszytkiego z terapeutką myślę, że nie.

ogólnie na ten moment dajemy sobie czas, każdy zajmuje się sobą, ja się dalej będę stosowała do 34 punktów. on też idzie na terapię. nie chcemy teraz w ogóle rozmawiać o żadnym powrocie, czas pokaże czy szansę sobie damy. zaakcpetowałam aktualny stan rzeczy co dało mi wewnętrzny spokój. oczywiście wiem że będą gorsze chwile, ale w dniu dzisiejszym po wizycie u terapeutki czuję siłę i myślę, że w tym całym nieszczęściu plusem jest to że zdecydowaliśmy się nad sobą popracować bo to będzie bardzo dobre dla dziecka.

na razie wyłączam się z przestrzeni publicznej, ale nie wykluczam że zajrzę tu za parę miesięcy żeby dać Wam znać co i jak bo jednak poświęciliście mi swój czas i pomoliście, za co dziękuję.

59

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Powodzenia smile

60

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

O Boże...Biedna dziewczyna:((( Taaak myślisz że z nami zdrajcy "szczerze" nie gadali, nie uzewnętrzniania się? Ja z moim mężem pół nocy płakałam, gadałam, płakał i gadał też on. Taaak, o naszych powodach, błędach etc...I niestety następnego dnia szedł i robił to samo.

61

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Powodzenia, chodź też uważam, że Twój partner Autorko dalej rozgrywa swoją grę i zmiękcza Cię, a zrobi to co będzie chciał.
Jeżeli dajecie sobie czas, mieszkać będziecie osobno, on emocjonalnie odleciał, to... raczej będzie gwóźdź do trumny. Zobaczysz sama w sobie zmianę, gdy emocje z Ciebie zejdą i dotrze do Ciebie co zrobił.
A i tak jak pisze Pain, osoby krzywdzące często się niby nawracali, a de facto robili później dalej swoje.
Daj znać koniecznie, czekamy.

62

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Niestety też przerabiałam te "szczere" do bólu rozmowy... Które okazały się jego grą i kłamstwami, żeby zyskać więcej czasu. Taaa dziecko jest dla niego najważniejsze.... Też to słyszałam ,ale ono ma kilka miesięcy, dopiero co przyszło na świat i co tatusiowi się odwiedziło? Najlepsze co może ojciec zrobić dla dzieci to kochać i szanować ich mamę. On Ciebie nie szanuje, sypią z inną... Palant i tyle...
Życzę Ci żebyś cierpiała jak najmniej. Po każdej kolejnej szansie niestety rozczarowanie boli jeszcze bardziej.

63

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

On po prostu zostawia sobie otwarta furtkę.

64 Ostatnio edytowany przez 123Sprawdzam (2022-03-21 18:04:35)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Dokładnie, jeszcze duuużo wody w Wiśle przepłynie, zanim on zrozumie co Tobie i sobie zrobił...a czasami ta refleksja nad swoim postępowaniem NIGDY nie nadchodzi, bo ... Niektórzy po prostu TAK już mają.

Tak czy siak, trzymam kciuki ... Przede wszystkim za CIEBIE autorko!

65

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Moim zdaniem zaczynasz "chrzanić" jak autorka tego wątku: https://www.netkobiety.pl/t70251.html

24 strony paplaniny z której nic nie wynika, wieczne usprawiedliwianie biednego Pana który nie wie co zrobić, milion rozmów i szans i dalej nic, pan się ciągle zdecydować nie mógł i tek ciągle przedłużane terminy. Takich wątków jest mnóstwo i w każdym autorka myślała że przecież nie, moja sytuacja jest inna... Tylko czemu każdy wątek jest taki sam i ma to samo zakończenie? Ehh nie wiem czy to przypadłość kobiet że tak uwielbiają się same okłamywać?

Posty [ 1 do 65 z 564 ]

Strony 1 2 3 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026