Boje się samotności z która właśnie muszę się zmierzyć.Po 7latach roztaje się z moją partnerką i kompletnienie mam pomysłu na dalsze życie. Jest za to panika i ogromny lęk przed porzuceniem. Oboje jesteśmy z dysfunkcyjnych rodzin ja dda ona ddd. To była (wciąż jest)wielka miłość i nie wyobrażam sobie życia bez niej.Co zrobić i jak to wszystko przeżyć.Mam ogromnie silne myśli samobójcze i tego najbardziej się boje.....Pomóżcie i nie oceniajcie
Podobne tematy
isco podejrzewam, że masz kontakt z jakimś terapeutą- porozmawiaj z nim o tym. On będzie wiedział najlepiej jak powinieneś "funkcjonować" nadal, bo zna Twoje obawy, problemy, przeszłość.
3 2013-11-25 11:30:59 Ostatnio edytowany przez neeli (2013-11-25 11:31:38)
Większość z nas przerabiała ten etap w życiu...baliśmy się tak samo jak Ty...wmawialiśmy, że życie kończy się na tej jednej jedynej osobie...oj jak bardzo się myliliśmy...żyjemy dalej, mamy nowych partnerów...i co najważniejsze zapominamy o przeszłości
Głowa do góry, dasz rade...wszyscy jakoś dajemy rade ![]()
Witaj, mialem tak samo jak ty po 5 latach moja dziewczyna z którą chciałem spędzić reszte mojego życia zdradziła mnie, pozniej miała innego, ostatnio chciała się spotkać porozmawiać, nie spotkaliśmy się, taraz znowu ma innego, I powiem Ci że po jakimś czase zaczeło mnie to denerwować bo tęsknie za kimś kto zachowuje się jak dziecko, szkoda czasu trzeba na taką osobe spotkasz kogoś kto bardziej Cię pokocha, mi po roku nadal Ciężko ale ni moge czekać na coś co nie nastąpi, życie. Trzymaj się stary jestem z Tobą, porazisz sobie tylko potrzeba czasu.
Dziękuję za odpowiedzi i wsparcie.Tak mam kontakt z terapeutą choć ostatnio stale jest na zwolnieniu lekarskim wiec zadzwoniłem dziś aby spotkać się z innym.Muszę z kimś porozmawiać bo zwariuje.Wciąż mieszkam u niej bo nie mam się dokąd wyprowadzić (nie stać mnie na wynajem pokoju) bo niedawno zacząłem nową pracę. Atmosfera jest nie ciekawa,choć mam dobry kontakt z jej dziećmi.Tak mi przykro i żal,że to musiało tak się skończyć.Już rok temu mieliśmy 8mio miesięczną przerwę i mieszkaliśmy osobno.Każde z nas miało innego partnera,ale to nie było to.Wróciliśmy do siebie i znowu klapa.Nie pomogła terapia dla par choć nie przeszliśmy jej w całości.Póżniej miałem prawie roczną terapię dda i uwierzcie mi, było ciężko.Złapałem mega doła który trwał trzy miesiące,w tym czasie straciłem po 30latach pracę,ech dużo tego.Czuje się winny,że taki jestem, bo moja partnerka mogła poczuć się odrzucona,albo,że prowadzę podwójne życie,jak na początku naszej znajomości,ale ja naprawdę żyje uczciwie i nigdy więcej jej nie zdradziłem itd.Co więc stale robię żle
Może ja nie powinienem nigdy z kimś być bo nie potrafię stworzyć zdrowego związku.Oj ciężko to wszystko ogarnąć......
isco67 bardzo Ci współczuję, bo wyobrażam sobie, co musisz przeżywać. Ludziom z DDA i DDD najczęściej jest trudno stworzyć "normalnie" funkcjonujący związek, rodzinę- ale pocieszę Cię: znam takich, którym się to udało i świetnie udaje nadal
Gdy mają "słabszy" dzień chwytają po pomoc: Boga, terapeutę, rozmowę z przyjacielem, pisanie pamiętnika.
Wiedz, że nie jesteś z tym sam na świecie- są grupy wsparcia, są ludzie, którzy przeżyli/przeżywają to samo, jest dla Ciebie i siła, wyjście ![]()
Skoro mieszkacie razem, może wykorzystalibyście ten czas na ....szczere, otwarte omówienie Waszej relacji; tego, dlaczego wam nie wyszło i jak poradzić sobie w przyszłości w relacjach.
isco67 bardzo Ci współczuję, bo wyobrażam sobie, co musisz przeżywać. Ludziom z DDA i DDD najczęściej jest trudno stworzyć "normalnie" funkcjonujący związek, rodzinę- ale pocieszę Cię: znam takich, którym się to udało i świetnie udaje nadal
Gdy mają "słabszy" dzień chwytają po pomoc: Boga, terapeutę, rozmowę z przyjacielem, pisanie pamiętnika.
Wiedz, że nie jesteś z tym sam na świecie- są grupy wsparcia, są ludzie, którzy przeżyli/przeżywają to samo, jest dla Ciebie i siła, wyjścieSkoro mieszkacie razem, może wykorzystalibyście ten czas na ....szczere, otwarte omówienie Waszej relacji; tego, dlaczego wam nie wyszło i jak poradzić sobie w przyszłości w relacjach.
Rozmawialiśmy wiele razy tz.ja próbowałem nawiązać kontakt poprzez rozmowę,ale ona nie chce już ze mną rozmawiać
teraz nie będziemy widzieć się przez tydzień bo pracuję w innym mieście,ale nie sądzę aby te kilka dni coś zmieniły. Widzę jak bardzo żle znosi moją obecność.Tak bardzo paraliżuje mnie strach przed roztaniem,że tylko leki sprawiają,że jakoś funkcjonuje choć wiem,że to na dłużej nie ma sensu.Jestem zmęczony i pelen rezygnacji.....:(
Mam do Was pytanie.Moja partnerka(już była ;( ) pisze na tym forum,ale w innej tematyce.Mam do tego dostęp i poniekąd znam jej myśli które są bardzo negatywne w stosunku do mojej osoby, typu jest mi zupełnie obcy i cieszę się,że zakończyłam ten toksyczny związek.Czy to mądre z mojej strony czytać to choć wiem,że sprawia mi ogromny ból piszac tak.Z drugiej strony tylko w ten sposób mogę dowiedzieć się co wg myśli....
Chciałbym skorygować moją ostatnią wypowiedz.Napisałem do Was zapytanie co sadzicie o tym,że czytam jej posty na podobnym forum. Wiem,że to nie w porządku czytać czyjąś korespondencję więc wycofuję się z tego.Dziękuję także pewnej mądrej osobie za zwrócenie mi taktownie uwagi co do czytania postów mojej byłej partnerki. Staram się jakoś to wszystko ogarnąć choć łatwo nie jest. Teraz nie będzie mnie tu przez tydzień (chyba,że się uda dostać do neta)ale wrócę do Was bo potrzebuję Was.Pozdrawiam
wydaje mi sie,ze to nie tyle strach przed byciem bez niej,ile po prostu niemoznosc...Bo sam napisales,ze mieszkasz u niej,z racji tego,ze nie masz gdzie..Tak wiec najpierw ,moj drogi,walnij sie glową w sciane,a potem sprobuj wynają c jakies mieszkanie,tam,kaj jedziesz do roboty,aby odgrodzic sie jak najbardziej o tamtej....
coz...ja nie umiem slodzic...życie jest dosc ciulate,ale nie mozna sie poddawać,bo to jest nasze zycie i nikt nas nie zlamie,dopoki sami na to pozwolenia nie damy .
Pozdrawiam gorąco i życze twardego podejscia do siebie i do zycia w ogole,nie ma co sie rozczulac,ani mysli samobojczych miec,olac to wszystko cieplym moczem,nawet jak serce wyje ,to nie dac tego poznac po sobie:)
Ja życzę poznania osoby, która zrozumie. Sam znam osoby, które po nawet 20 latach potrafiły poznać kogoś, zacząć być sobą. Znam osoby psychicznie sponiewierane, gdy jedyne co myślą to, że nie potrafią nic, że ich zdanie nieważne, że ich wina. A tak nie jest. Każdy może poznać kogoś, kto zrozumie i tego życzę autorowi tematu.
wydaje mi sie,ze to nie tyle strach przed byciem bez niej,ile po prostu niemoznosc...Bo sam napisales,ze mieszkasz u niej,z racji tego,ze nie masz gdzie..Tak wiec najpierw ,moj drogi,walnij sie glową w sciane,a potem sprobuj wynają c jakies mieszkanie,tam,kaj jedziesz do roboty,aby odgrodzic sie jak najbardziej o tamtej....
coz...ja nie umiem slodzic...życie jest dosc ciulate,ale nie mozna sie poddawać,bo to jest nasze zycie i nikt nas nie zlamie,dopoki sami na to pozwolenia nie damy .Pozdrawiam gorąco i życze twardego podejscia do siebie i do zycia w ogole,nie ma co sie rozczulac,ani mysli samobojczych miec,olac to wszystko cieplym moczem,nawet jak serce wyje ,to nie dac tego poznac po sobie:)
Hildaa mocne słowa i nie do końca przemowilaś do mnie ale dziękuję za każdą odpowiedż.Pisząc,że Twoje slowa do mnie nie do końca przemawiają mialem na myśli dość twardy styl,ktory mi nie odpowiada,i tylko osoba nie będąca w takiej sytuacji może tak napisać.Nikt nie chce być dupkiem włacznie ze mną. to tak na przyszłość choć oczywiście masz prawo pisać co chcesz dopóki kogoś nie obrażasz. mimo wszystko dzięki raz jeszcze.Pozdrawiam
Postaw sobie cel..
następnie codziennie wyznaczaj sobie małe kroczki do zrobienia.. które Cię będą przybliżały do celu..
trenuj - siłownia, biegi, cokolwiek - endorfiny świetnie pomagają na depresję .. czekolada też poprawia samopoczucie ![]()
daj sobie czas - ona też szybko się nie pozbiera..
czas wszystko poukłada..
Postaw sobie cel..
następnie codziennie wyznaczaj sobie małe kroczki do zrobienia.. które Cię będą przybliżały do celu..
trenuj - siłownia, biegi, cokolwiek - endorfiny świetnie pomagają na depresję .. czekolada też poprawia samopoczucie
daj sobie czas - ona też szybko się nie pozbiera..
czas wszystko poukłada..
Dziękuję masz rację.Cieszę się,że tu wszedłem,to rzeczywiście pomaga choć jestem pełen obaw
ale przynajmniej spróbuję dać radę. pozdrawiam
witam- chętnie z tobą popiszę, też jestem dda, mam nieco dysfunkcyjną relację z facetem, więc możemy się powspierać razem ![]()
Boje się samotności z która właśnie muszę się zmierzyć.Po 7latach roztaje się z moją partnerką i kompletnienie mam pomysłu na dalsze życie. Jest za to panika i ogromny lęk przed porzuceniem. Oboje jesteśmy z dysfunkcyjnych rodzin ja dda ona ddd. To była (wciąż jest)wielka miłość i nie wyobrażam sobie życia bez niej.Co zrobić i jak to wszystko przeżyć.Mam ogromnie silne myśli samobójcze i tego najbardziej się boje.....Pomóżcie i nie oceniajcie
Trzeba mieć życie zawsze poza partnerem pasje etc. bo później tak jest jak partner znika. Skonsultuj się z dobry specjalistą.
witam- chętnie z tobą popiszę, też jestem dda, mam nieco dysfunkcyjną relację z facetem, więc możemy się powspierać razem
Witaj Marusia.Chętnie podzielę się z Tobą swoim doświadczeniem w sprawach dda i nie tylko.Jakby co to pisz.Pozdrawiam